Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Merrick, pogadaj z tym ojcem a jak nie będzie rezultatu, to nie certol się i dzwoń na policję. I od razu z informacją, że pies już raz zagryzł i że była sprawa w sądzie. To jakiś koszmar przecież :shake:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Guest Elżbieta481
Posted

Wg mnie to ludzie mają za mało zajęć...Jest tak-jestem jedną z b.b.niewielu osób,które sprzatają na naszym osiedlu psie odchody.Zawsze wychodzę z psem mając w ręku torbę i szufelkę na nieczystości..I słyszę,,to zamisat kremu do rąk?hehehehe..itd..
Jak się nie sprząta-żle..Jak się sprząta-żle....
E/W

Posted

waldi481 napisał(a):
Wg mnie to ludzie mają za mało zajęć...Jest tak-jestem jedną z b.b.niewielu osób,które sprzatają na naszym osiedlu psie odchody.Zawsze wychodzę z psem mając w ręku torbę i szufelkę na nieczystości..I słyszę,,to zamisat kremu do rąk?hehehehe..itd..
Jak się nie sprząta-żle..Jak się sprząta-żle....
E/W


Skąd ja to znam... Ja jestem JEDYNĄ sprzątającą osobą na osiedlu :D Komentarzy co do samego sprzątania jeszcze nie miałam, ale takich co usiłują mi wmówić, że mój pies sra po całym osiedlu a ja NIE sprzątam, to jest na pęczki :roll: Wypadałoby im zacząć te woreczki z kupą zanosić na wycieraczkę, zeby się mogli naocznie przekonać :diabloti:
Życzliwym możesz powiedzieć, że na krem do twarzy też się nada, i że możesz od razu pani/panu nałożyć gratis ;)

Posted

Martens, miałam Ci napisać poprzednim razem, ale dogo nie współpracowało - u nas też najgorzej czepiają się panowie na "emeryturze", nierzadko pijani i chcący sobie udowodnić, co oni nie mogą. Niestety, Baaj czegoś takiego nie toleruje, sierść mu się jeży, stoi grzecznie przy nodze, ale krok za blisko w moim kierunku i od razu jest ostrzegawcze szczeknięcie. Sprzątamy, Baaj nosi kaganiec uzdowy (większość ludzi się nie zna, myśli, że to po prostu kaganiec), to jest czepianie, że się gdzieś idzie. Albo jak dziś, że do kosza obok placu zabaw wyrzucamy włosy psa. Zlikwidowali nam połowę małych koszy na osiedlu. Na drugiej ławce siedzieli ludzie, więc nie mogłam tam go czesać. Na placyku nie było dzieci, Baaj grzecznie siedział, a większość włosów została dokładnie wyrzucona do kosza, ale pan był napruty, musiał się powydzierać.

Zwróciłam mu tylko uwagę, żeby nie podchodził, bo rozdrażni psa. Bez wulgaryzmów, bezczelnie chwaląc psy, a on się pultał. Oczywiście chwaliłam tylko wtedy, gdy Baaj patrzył na mnie, etc. Nie lubię utrwalać złych odruchów, nawet jeśli je rozumiem. Pan ma agresywną, małą sukę, którą się rzuca, więc się spotkamy jeszcze na spacerku i mu przypomnę jego wywody.

Plac nie jest wygrodzony, nie ma zakazu, etc. Bo to bardziej umownie placyk niż cokolwiek innego. No ale powinnam widać robić jak inni - niech kłaki walają się wszedzie po osiedlu.

Posted

Ja miałam tydzień temu naprawdę szokującą akcję ze starą babą z sąsiedniego bloku. Przechodziłam z psem koło osiedlowego sklepu, załatwił się na trawie od szczytu bloku, schylam się właśnie z torebką, żeby posprzątać, a ze sklepu wyjrzało owo babsko i nawrzeszczało na mnie, jakim prawem chodzę tutaj z psem i czemu on tu sra... Baba darła się dobre pół minuty w obecności gromady ludzi na ławkach, dzieci, etc. Krzyczała coś, że jestem nienormalna, że mam dwa psy, i ona widzi co ja wyprawiam z psem na placu do gry w piłkę (na który chodzę poćwiczyć z młodszym psiakiem, kiedy akurat nikogo tam nie ma). Szlag mnie trafił, zaczepiłam psa na kracie od drzwi i weszłam dwa kroki do sklepu z zapytaniem, dlaczego owa pani drze na mnie mordę, skoro po psie posprzątałam. W sklepie była ekspedientka i druga pani kupująca - baba wyzwała mnie od gówniar i podeszła do mnie chyba z zamiarem uderzenia mnie, ale w porę się zreflektowała i szarpnęła mnie tylko lekko za ramię...
Byłam po prostu w szoku, w życiu nie spotkałam się z takim zachowaniem... Baba złapała siaty i zwiała, a ekspedientka kazała mi się wynosić ze sklepu... Wezwałam policję, przesłuchali ją, oczywiście nic nie widziała :roll: a babsko przepadło bez śladu - do dziś. Spotkalam ją przed tym samym sklepem, zrobiłam z daleka zdjęcie, na co baba zaczęła wrzeszczeć, że za coś takiego może mnie podac do sądu :cool3: No i już zidentyfikowałam ją z miejsca zamieszkania i nazwiska, niestety, więc przeżyje wizytę dzielnicowego co najmniej, a prawdopodobnie również będzie sprawa z powództwa cywilnego :roll: Z wlaścicielem sklepu też porozmawiam; ma prawo wiedzieć, że jedna z pracownic ciężko niedowidzi :roll:
Skoro nie można z ludźmi żyć normalnie po dobroci, to zapewnię sobie spokój inaczej; jedna stara wywłoka z druga będą się bały odezwać, bo wiadomo, może do nich też policja zapuka albo zaproszenie do sądu przyjdzie? Nie wiem, takie babsztyle myślą, że mogą wszystko; moga kogoś wyzywać na pół osiedla, oskarżać bóg wie o co, nawet lecieć z łapami jak się okazuje - cóż, nie popuszczę, będzie dla innych ku przestrodze.

Posted

U mnie głównie TŻ utemperował ludzi. No i Baaja się jednak boją. I niech się boją. Ale akurat bardziej mnie. Jak jedna baba próbowała mi psa kopnąć, dostała glanem w stopę... Niestety, część starszych ludzi uważa, że należy im się wszystko. Nam 1,5 roku zajęło pokazanie, że nas należy omijać bardzo wielkim łukiem i najlepiej udawać, że nie istniejemy.

Posted

Niestety, chyba ten gatunek urokliwych staruszek jak z bajki jest na wymarciu.
Dzisiaj stoję z psami na trawce, collie załatwia potrzebę (chyba ma problem bo ciśnie i ciśnie przesuwając się co kilka kroków) a ja lezę za nią i zbieram bobki do torebki. Czuję przenikliwy wzrok na plecach. Odwracam się a tam troje starszych ludzi przeprowadza analizę tego co wydobywa się z mojego psa....i komentarz do mnie "Kto to słyszał aby z takimi wielkimi psiurami chodzić". Pomijając już wszystko to, który z moich psów jest duży?

Posted

Ja do gatunków "upierdliwców" doliczę jeszcze pijaną młodzież siedzącą latem na ławeczkach. Wieczorny spacer o 23 z psem. Na siu i kuu tylko, bo późno, poza tym zazwyczaj pusto, więc suczydeł bez smyczy idzie. Na widok bandy młodocianych żuli Mikra przyjmuje bezpieczny tor marszobiegu. To, że poleciało parę "chodź tu głupi kundlu, to skopię ci ryj" tekstów, to trudno. Gorzej, że próbowali to wprowadzić w praktyce! Cieszę się, ze młoda była bez smyczy, nie udało się im jej dogonić. Na szczęście powrzeszczeli chwilkę i przestali ją gonić. Mikra uciekła na standardowe miejsce - pod naszą klatkę schodową. Dobrze, że tam jej nie dogonili... Miałabym miazgę z psa. :( Oczywiście, zgłosiłam na policję, ale z tego, co wiem, to g*wniarstwo zniknęło i nie udało się ich nawet spisać... :(

Posted

Martens masz racje ja sama zauważyłam że jak komuś starasz sie coś wytłumaczyć na spokojnie to Cie maja głęboko w...pupsku.
ja juz po kilku sytuacjach ,gdzie podkreślam sprzątam kupy po swoim psie to i tak potrafią się o coś dowalić,mam zawsze gotową odpowiedź bo zazwyczaj wonty są o to samo i do tego bezpodstawne cholera!! pies na terenie , który nie jest niczyją własnościa , nie jest terenem zabudowanym może spokojnie zrobić siku a kupy zawsze sprzątam.
i najlepszy tekst :prosze tak iść na swoje podwórko...że co ?? co to znaczy na swoje podwórko!? nikt mi nie będzie wyznaczał terenu na którym mam się poruszać!!!to nie są prywatne osiedla!!
jak ktoś mi zwróci spokojnie uwage to jestem w stanie odpowiedzieć w taki sam sposób, ale jak ktoś wyskakuje z mordą to nie odpuszczam.

Posted

badmasi napisał(a):
Niestety, chyba ten gatunek urokliwych staruszek jak z bajki jest na wymarciu.


A ja dziś spotkałam :D Przemiła staruszka na oko po 90tce powiedziała, że Barył to śliczny piesek i zapytała czy może pogłaskać :loveu: Nawet postała trochę i popatrzyła, i kilka razy powtórzyła, jaka śliczna ;)
Ale faktycznie, to rzadkość; w ogóle naprawdę wiekowe osoby rzadko kiedy zachowują się nieżyczliwie - najgorsza zaraza to taki przedział na oko 60-75 :p

Dla równowagi, co by nie było za miło, na spacerze z Bucem, babka mało kapci nie pogubiła tak łapała swojego yorka, z komentarzem "bo jak TAKI złapie, to różnie może być" :roll: Bucefał akurat yorasy kocha; szkoda, że Barył u owej pani nie budzi tak żywej reakcji, bo ona akurat różnie mogłaby zareagować na yorkową szarżę prosto w jej zęby. Ale co morderca to morderca, nawet jak mały to pewnie ma z pół tony w szczękach i tylko patrzy jak biednego yoraska ukatrupić :diabloti:

Litterka napisał(a):
Ja do gatunków "upierdliwców" doliczę jeszcze pijaną młodzież siedzącą latem na ławeczkach.


Ja o dziwo nie; tylko raz miałam przykre zdarzenie, kiedy na jakimś obcym osiedlu jakiś zachlany idiota darł się, że poderżnie gardło mojemu psu :-o Poza tą dziwną sytuacją kilka lat temu, raczej nie ma komentarzy, a jeśli już to pozytywne, szczególnie do Buca ;)

malajka napisał(a):

i najlepszy tekst :prosze tak iść na swoje podwórko...że co ?? co to znaczy na swoje podwórko!? nikt mi nie będzie wyznaczał terenu na którym mam się poruszać!!!to nie są prywatne osiedla!!


Też się zastanawiam, czemu tacy ludzie usiłują sobie zawłaszczyć wszystko, począwszy od zadeptanego trawniczka przy chodniku, po każdy skrawek zieleni w promieniu 30 m od "ich" bloku. Nie włażę z psem na niczyje kwiatki i rabatki, bezpośrednio pod oknami też staram się nie łazić i sprzątam - ale nie, zawsze taki babiszon czy facet z instynktem terytorialnym niewybieganego ONKa ci nawrzeszczy, że śmiesz się tu przemieszczać. Kurde, jak ktoś ma ambicje na stróża posiadłości, to niech sobie kupi wielką hacjendę i się na niej drze; a jak mieszka w bloku wśród ludzi, to niech stuli ryj i włączy tv :angryy:

Tak sobie niesmiało marzę, ze za kilka lat, zanim stracę wszystkie nerwy, uda mi się wyemigrować z bloku - tylko oczywiście najgorsza przeszkoda, kasa :roll:

Posted

A ja dzisiaj postanowiłam że więcej po moim psie sprzątać nie będę. I wcale nie dla tego że jest to jakiś problem, że chyba tylko ja to robię czy z powodu dziwnych reakcji otoczenia. Nie będę tego robić ponieważ zwyczajnie jest to bez sensu w kraju brudasów i śmieciarzy.
Byłyśmy dzisiaj z sunią pobawić się na łące. Piękna pogoda, ciepełko, słoneczko, strumyczek i... rozbite szkło. Azja miała pecha i goniąc piłkę w nie wpadła. Prawie odcięło jej ten taki jakby dodatkowy "palec" który ma wyżej na łapie. Miły spacer skończył się cierpieniem, wizytą u weta narkozą i szyciem, o wydanej kasie już nie wspominając. No i oczywiście zamiast miłego weekendu na świerzym powietrzu powolne spacerki dookoła bloku w radarze na głowie.
Mam nadzieję że bezmyślny sprawca tego wszystkiego trafi kiedyś twarzą w Azjową niespodziankę.

Posted

Co do starszych osób, to ja o dziwo spotykam się z samymi pozytywnymi reakcjami z ich strony. Większość na widok Lucky'ego się uśmiecha, nieliczni zagadują.

Ostatnio starszy pan żartując powiedział: "Ojej, jaki wielki pies, jaki z niego wilczur!!! Nie ugryzie mnie chociaż?" :) Ja: "Nie powinien, aczkolwiek nigdy nie wiadomo". :cool3: Na co pan: "A no właśnie nie wiadomo, taki to mógłby rękę odgryźć i co by było" :)

Dodam tylko że mój pies waży 2kg, i komentarze odnośnie jego wzrostu są na porządku dziennym ;) Do naszej spacerowej "klasyki" zaliczamy też: "Czy on jeszcze urośnie?"...

Za to na innym spacerze spotkaliśmy panią z dzieckiem, obok luzem jamnikowaty pies, który wystartował do mojego, po czym zaczął na niego szczekać. Lucky skołowany, nie bardzo wie jak ma się zachować. Ja proszę, aby pani zapięła psa na smycz (chociaż podejrzewam że w ogóle takowej nie posiadała :roll:). A ona z uśmiechem: "Proszę się nie przejmować, my zaraz skręcamy".
Szkoda tylko że zanim te "zaraz" nastąpiło jamnik nadal biegł przy Lucky'm wrzeszcząc mu nad uchem :angryy:

Posted

Ja Wam powiem, że u mnie akurat ten przedział wiekowy 60+ odnosi się z reguły bardzo pozytywnie do mojego suczydła. Zawsze jakaś babcia/dziadek zagada do nas/cmoknie (wrrr)/pogłaska. Zdarzają się wyjątki, ale to mogę na palcach zliczyć. Może wynika to z faktu, że większość z nich słyszało coś kiedyś o psach mordercach, ale nie wiedzą jak owi mordercy wyglądają :evil_lol:. Ze złotą polską młodzieżą również nie mam problemów, w końcu przecież posiadam dresiarskiego psa. Najgorszy jest chyba przedział od okolic 40-stki do 50-tki.

Mi również marzy się emigracja z bloku, ze okolic obsranych trawników, rozbitych butelek, żarcia wyrzucanego przez okno i małych szczekających szczurów puszczonych luzem (ostatnio musiałam takiego jednego unieść w górę, za jego mini szeleczki i odtransportować do jego pańci pogrążonej w rozmowie z sąsiadką, ponieważ usilnie próbował rozdziewiczyć mi sukę).

Posted

Karolina&Lucky napisał(a):

Szkoda tylko że zanim te "zaraz" nastąpiło jamnik nadal biegł przy Lucky'm wrzeszcząc mu nad uchem :angryy:


Nie mogłaś go energicznie przesunąć butem? Od razu by kobieta znalazła coś na co może przywiązać parówkę do wózka :diabloti:

Ja już pewnie na osiedlu mam opinię wariatki, ale mój pies i jego zdrowie psychiczne jest dla mnie ważniejsze niż fakt, że Kubuś/Pimpuś/Pusia zawsze biegały luzem i nie robią nikomu krzywdy (a tam, że podbiegają z zębami na wierzchu do każdego psa... phi... no odważne są przecież :razz:).

Posted

evl napisał(a):
no odważne są przecież :razz:).

no dokładnie, wczoraj też jak szłam z Nuką na łąki to jakiś facet ma suczkę coś ala pinczer mini może waży góra 2kg no nie ważne, ważne że był wielkości Nuki głowy :evil_lol: no to facet robił sobie murki od bramy, która była otwarta i ta suczka wyleciała w wielkim jazgotem do Nuki chcąc ją ugryźć w nogę, a po chwili zaczęła Nuce obwąchiwać tyłek, a po chwili ponownie zaczęła strasznie szczekać, mówię do faceta czy nie mógłby zabrać psa, a ten 'o zobacz jaka odważna myśli, że jest duża i do większych od siebie startuje' , na szczęście, że Nuka się nie zdenerwowała i nie dziabnęła tego psa tylko stała i patrzyła co to jest i co ją tak obszczekuje :evil_lol:

Posted

Byłam z Frotka dumna jak diabli. Ominął dwa dziamające przy płocie kundle. Minął dwa zajmujące cały chodnik yorczki. Olał spaniela. Przepięknie przeszedł na "spójrz na mnie" przy płocie, za którym dziamał pies-wróg.

...I oczywiście MUSIAŁ, po prostu MUSIAŁ, zaatakować nas pudel. Brama otwarta, baba sadzi kwiatki, a jej pies rzuca się na wszystkie przechodzące psy. W tym mojego, który znowu ze strachu dostał szału, piszczał i szarpał.

Strajkuję. Mam dość.

Posted

A ja niedawno 'zabiłam' cmokacza. Siedzi to to na ławce, koleś może trochę starszy ode mnie. Moje suczydło próbuje znaleźć miejsce na koope (a ona wybiera długo, ojjj długo...), drugie obwąchuje trawę, a ten cmoka. Spojrzałam wzrokiem bazyliszka, przestał. Suczydło zrobiło co miało, idziemy dalej. Dochodzimy do ławki - cmoka znowu. Pytam grzecznie i uprzejmie 'przepraszam, ale co ma na celu to cmokanie?'. On z miną zaskoczoną mówi, że 'no... do piesków', więc ja mu na to 'przecież są na smyczy, więc i tak by nie podeszły prawda?'. Mina kolesia bezcenna, aż w pewnej chwili zrobiło mi się go żal, bo było ewidentnie widać, że przetrawił i poczuł się jak totalny osioł :diabloti:

Inna sprawa, że to cmokanie wielkiej krzywdy by mi nie zrobiło, starsza suka nie reaguje, młoda już powoli też to olewa. Ale tak tego nienawidzę, że musiałam się odezwać.

Posted

Ja dzisiaj owaliłam jakieś gówniary, bo ich spanielka po (grzecznym co prawda) powitaniu stratowała moją sukę i zaczęła na mnie skakać, brudząc mnie mokrymi łapami. Spytałam, czy smycz mają w ogóle jakąkolwiek? Popatrzyły na mnie jak na kosmitę i poszły... Co się z tymi ludźmi dzieje? :roll:

Posted

Umgh, ja się zdenerwowałam na cmokacza bądź też titacza jak kto woli.
ćwiczę z moją aktualnie posłuszeństwo, bo miałam problemy z egzekwowaniem komendy "noga" jeżeli była bez smyczy. Byłyśmy przed blokiem i ćwiczyłyśmy na razie z dosyć małą ilością rozproszeń. Nagle z na przeciwka szła w kierunku nas kobieta koło 25 lat, idziemy w jej stronę Negrusia z komendą ładnie idzie, pani już kawałek przed nami zaczęła cmokać, na razie psiak nie reagował więc wyraźnie powtórzyłam komendę, żeby dać pani do zrozumienia, że ćwiczymy i mamy komendę, więc nie ma sensu a raczej nie powinna cmokać na mojego psa. Pani chyba nie zrozumiała mojej aluzji, bo była już jakiś metr przede mną i zaczęła cmokać jeszcze bardziej i głośniej, jeszcze raz powtórzyłam komendę, ale cóż, Negra jeszcze jest nie na tym etapie i cmokająca pani była bardziej interesująca, pies nie był przygotowany na takie rozproszenie i wyłamała komendę podchodząc do pani. Najdziwniejsza była jej reakcja, kiedy pies do niej podszedł (akurat była zaraz obok nas, praktycznie ramie w ramię) to ta cofnęła rękę i pognała dalej. No ja byłam przyszykowana na to, że pogłaszcze psa, bo wydawało się, że taki był zamiar jej cmokania, ale co ona naprawdę miała w zamiarze to ja nie wiem :angryy:. Całe szczęście nie cofnęłyśmy się do tyłu z ćwiczeniami bo psiura po komendzie szybko wróciła i szła przy nodze.

Posted

Szlag cięzki z samego rana... Pisałam już tu chyba, że drzwi w drzwi mamy rodzinkę z pekińczykiem, który na widok moich psów dostaje piany, ryczy i dusi się na smyczy... Aczkolwiek pisałam, że mi nie przeszkadzają, bo pies jest dopilnowany i prawie zawsze chodzi na smyczy lub jest szybko łapany.

Rano wychodzę z Bucefałkiem na spacer, a przed klatką senior rodu, z włochaczem luzem. Pierwsze co zrobił pekińczyk, popędził na nas, skoczył Bucefałowi na grzbiet i usiłował złapać go swoimi krzywymi zębiskami. Bucefałek standardowa mina "ale o co chodzi", choć już widziałam, że jeszcze chwila i może się wkurzyć, i wreszcie wypróbowac swoje siły. Pan sąsiad stał nad nami anemicznie pieska wołając, co rozwścieczony futrzak oczywiście miał gdzieś. Schylić się i zabrać psa było ciężko. Tak więc zdecydowanym ruchem buta zepchnęłam gremlinka z Bucefała w stronę jego pana. Nie kopnęłam go, popchnęłam bokiem buta - gdybym zasadziła mu prawdziwego kopa, pewnie już by nie wstał :roll:
A pan sąsiad dawaj! z ryjem. Jakim prawem ja kopię jego psa, i że jak on przyp*** kopa mojemu psu i mi, to oboje z klatki schodowej wylecimy :crazyeye: O żesz Ty dziadu...:angryy: Powiedziałam mu, co myślę, i dodałam, że jak pies jeszcze raz się rzuci, to dostanie prawdziwego kopa, i tak za każdym razem, jak nie będą go pilnować jak należy.

Nie no, po prostu szczyt bezczelności - gdyby mój pies się rzucił na innego, zabierałabym go w podskokach i przepraszała, nawet gdyby ktoś go porządnie rąbnął broniąc swojego, a taki dziad jeszcze będzie mi groził :angryy:
Spotkałam później na zakupach jego żonę i opowiedziałam o sytuacji - była milutka, uśmiechała się i mówiła, że piesek nie jest groźny... Wiem, że wielkiej krzywdy by nie zrobił, ale nie mam ochoty, żeby moje psy też zaczęły na niego polować i co wyjście była korrida na klatce, albo zrobiły mu prawdziwe kuku... Trudno, więcej pieska nie "kopnę"; niech się dzieje wola nieba, jak rzuci się na Baryłę, to tylko kłaki z niego polecą i tyle :roll:
Swoją drogą gość jest jakiś dziwny - cała rodzina, tzn. jego żona i córka z mężem zawsze psa mają na smyczy albo pilnują, a jak się na smyczy na nas drze, to go uciszają czy odchodzą dalej, tylko ten stawał zawsze ze szczekaczem jak nabliżej, zero reakcji na zachowanie psa i nie wiem, chyba z satysfakcją jakoś się przyglądał jak jego "bestia" na moje ryczy. Może chciał sobie dziś popatrzeć, jak pekińczyk gryzie staffika :roll:

Posted

Martens ja przez ponad rok mialam bardzo podobna sytuacje tylko ze pies atakujacy moja suka byl tej samej wielkosci
sasiadka mieszka pietro nizej , nie da sie ich ciagle unikac
za kazdym razem suka podbegala do mojej , moja na smyczy bo by tylko futro latalo jakby ja zlapala
tamta mojej nie gryzla tak an serio raczej starszyla , lapala i odchodizla ale nie raz moja sukamiala ranki ,i zadne zwracanie uwagi nie dizalao
jednka kiedys wracalam z parku w kagancu widzac ta suke ze juz na ans leci zwyczajnie puscilam moja , w anajgorszym wypadku moja by byla poszkodowana
i jak sie okazalo tamta juz nie byla taka madra, jak zobaczyla ze moja jest bez smyczy zaczela uciekac , moja ja dogonila pacnela raz kaganccem poczym odeszla !
tamta schowala sie w sowim ogrodku i bala sie wyjsc
oczywiscie wszystko to bylo przy wlascielach tej suczki
oni tylko patrzeli krzywo i nic nie powiedzieli :)
ale wiesz co jest najlepsze?
teraz ich suka chodzi na smyczy , a jak jest bez i mnie widza to zaraz zapinaja ja .
moja suka gdy tamta sie nie rzuca rowniez jest spokojna i sama krzywdy bez powodu nie zrobi , wiec poprostu sielanka;p
zadko sie juz zdarza ze tamta podleci , bardzo zadko

szkoda tylko ze w Twoim psiaku pzrez tego moze wzbudzic sie agresja ;/
popusc Buckowi z raz smycz na tamtego , pewie drugi raz juz nie podleci ;p
oczywiscie nie zeby stala sie komus krzywda
jesli do tej pory jej nie bylo z tego co piszesz

Posted

Tylko, że w moim psie jest na tę chwilę zero agresji do psów i chcę żeby tak zostało - a jesli jakimś cudem wkurzy się i dam mu potarzać pekińczyka, to ja będę miała potem problem, bo to jednak TTB i tarmoszenie słabszych może mu się baaardzo spodobać...
Baryła też puszczać nie chcę, bo ona chociażby róznicą masy może tamtemu zrobić poważną krzywdę. Ja sobie bez problemu poradzę z bronieniem moich psów przed pekińczykiem - gorzej, że jak widać moje psy mogą być przez tamtego gryzione a ja nie mam prawa zareagowac, bo bezczelny stary dziad straszy, że skopie mnie i mojego psa :roll: Bez gazu już nawet przed blok nie wyjdę, bo nie wiem co pajacowi do głowy strzeli, może będzie chciał mi z zemsty psy kopać? Oj niech spróbuje :evilbat:

Posted

A ja sie nie daawno spotkałam z porzadna mama. Szła z trójka dzieci na przeciwko mnie i jak sie dzieci zainteresowały Hadarem to zaczeła im tłumaczyc ze najpierw trzeba sie pani zapytac czy mozna pogłaskac. Móqwiłam ze jest nieufny do obcych ludzi, jedno z dzieci które jechało na takim pojezdzie na kółkach poruszanym nogami chciało sie na tym pojezdzie zblizyc do Hadara wtedy mama go zatrzymała i zaczeła dzieciom tłumaczyc ze jak pani mówi nie to nie wolno a pani lepiej zna swojego pieska.

Posted

Dziś miałam taki dzień, że nie tylko wszystko mi opadło ale też zwiędło i uschło.A następną osobę,która mnie uraczy słowami "on nic nie zrobi", osobiście ugryzę. :angryy:
Sytuacja 1 - 9:40 rano.
Szłam z Freyą do weta, Freya ( to było dopiero jej 3 wyjście z domu, kiedy nie była w transporterce) wygodnie usadowiona u mnie na rękach oglada sobie ten cały wielki świat ze zdumieniem. W praku podbiegł do nas młody labek i zaczął na mnie skakać. Właścicielka na moją prośbę o zabranie natręta odpowiedziała... no jak myślicie co? :razz: I jeszcze żebym mojego postawiła to się pobawią. Freya trząsła się jak galareta, lab skakał, a babka próbowała mi wlepić wykład o tym jak ważna jest socjalizacja. :shake:
Już jak byłam w gabinecie to okazało się, że lab zrobił mi dziury w rękawie ulubionej bluzki.
Sytuacja 2 - 11:00
Niedaleko mnie mieszka rodzina z ok 6letnią, upośledzoną córką. Jakiś czas temu państwo przygarnęli mała suczkę dla tej córki. Cel szczytny, ale pojęcia o psach nie mają żadnego, a podejście do socjalizacji dokładnie odwrotne niż właścicielka laba.
Pech chciał, że wracając z Hathor do domu ( pisałam tu już - Hathor panicznie boi sie małych piesków) trafiliśmy na faceta z córeczką i pieskiem. Tylko, że tym razem zamiast ominąć nas szerokim łukiem zaczęli leźć prosto na nas. Prósba o nie podchodzienie na nic - no przecież niech się pobawią, córeczka chce popatrzeć jak się pieski ładnie bawią. :razz: Tylko, że tamta sucz zamiast się "ładnie bawić" rzuciła się na Hathor - złapała moją za gardło i nie chciała puścić. Córeczka zaczęła się wydzierać w niebogłosy, facet jakoś ją niemrawo uspokajał ( "On nic Misi nie zrobi" :crazyeye:) a ja zostałam z psem usiłującym zagryźć Hathor :mad: :angryy:
Na szczęście jakoś się udało i obyło się bez rozlewu krwi, ale hathor była skrajnie spanikowana.
Po wejściu do domu schowała się pod stół, a ja poszlam przygotować dla niej środek uspokajający ( w takich sytuacjach musi dostawać inaczej temperatura skacze jej do 41stopni). No i dopiero tu ujawniły się skutki tego wiecznego "nic nie zrobi"; nie wiem jak dokładnie to się rozegrało, ale Hathor pożarła się z moją drugą suczą - Niną. Do tej pory żadna z nich nie przejawiała cienia agresji, jedzą z jednej miski i śpiąna jednym legowisku; a teraz gryzły się "na serio". Udało nam się je rozdzilić dopiero po 3-4minutach, nic nie pomagało: odciąganie, lanie zimnej wody, zilch, nada :shake:
Hathor ma całą głowę pokrytą małymi rankami, a Nina po jednej ranie na gardle i uchu. Teraz muszę je izolować, bo jak tylko Nina widzi Hatkę to zaczyna warczeć i chce się na nią rzucić...
:wallbash::flaming:

Posted

Erica, no to trochu przechlapany dzień. Niewesoło to wygląda :(
***
Dziś chyba jakieś ciśnienie, nie takie jak trzeba. Dziś się trochę nie popisałam. Byłam jakby bez wyjścia i zabrałam psa na targ. Tzn. wskoczyłam na targ wracając ze spaceru. Robiąc zakupy usadziłam psa na krótkiej smyczy przy straganie tak, żeby nikomu nie przeszkadzał - miał z tyłu jedną skrzynię, z boku drugą a z drugiego boku mnie - taki kącik. Została jedna wolna strona, w którą wpakował się nieznany słitaśny joreczek odcinając w ten sposób mojemu psu drogę wyjścia z tego kącika. Joreczek na flexi z dużym panem na drugim końcu smyczy, najpierw nieśmiało powąchał, no to mój też, a potem zaczyna napierać, a mój nie ma się gdzie cofnąć i jeszcze krótka, napięta smycz. Ja akurat z pęczkiem botwiny pod pachą, na drugą rękę sprzedawca właśnie odlicza bilon, myślałam, że się uda to szybko załatwić albo że pan z drugiego końca smyczy wykaże odrobinę mniej zaufania do obcego psa, no ale nie wykazał i popuścił smycz. Jak joreczek wpakował się łapami na mojego psa, to mój przyparty do muru w końcu nie zdzierżył i zamarkował atak. A duży pan wtedy: "no, wiedziałem, że tak będzie!" - proszę, jaki przewidujący mi się trafił :D Bardziej przewidujący niż ja. Szkoda tylko, że musiał sprawdzić, czy jego przewidywania się spełnią.
Jeśli się właśnie socjalizował na tym targu, to mu ten socjal zwaliliśmy lekko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...