Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wróciłam właśnie z spaceru na którym miałam komiczną sytuacje.
Idę z Florą po lesie, widzę, że jakaś babka z psem siedzi na ławeczce więc zapinam psa. Przechodząc obok, babka się mnie pyta " Suczka czy pies" ja melodyjnie odpowiadam " Suczka, ale agresywna, bardzo nawet" a ona na to " A to spokojnie, niech się Pani nie martwi, mój też JEST agresywny więc się NIE pogryzą" Po czym spuściła swojego psa. Ja w szoku, nic nie myśląc też puściłam Florę. Na szczęście psy zaczęły się bawić, a ja ze wzruszenia, że moja nie zareagowała agresywnie ( pomijając to, że była na początku troszkę zjeżona) nic babce nie powiedziałam niemiłego, ba, nawet zaczęłam z nią gadać. Kobieta twierdziła, że jej pies to preso dogo canario, przy czym jej pies nawet koło takiej rasy nie stał, jedynie był pręgowany. :)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Do mnie ostatnio podleciał ratlerek - w sumie nie wiem kto bardziej się wystraszył, właściciel [fakt, nie zauważył nas] czy ja [co prawda Birma była spokojna, ale znam jej "delikatność" przy zabawie]. Po przeprosinach, że psiak podleciał miałam okazję pooglądać zabawę mojej jakby nie było sporej wariatki z maleństwem :D... Okazało się, że właściciel był z tych normalnych i nie izolował psiaka przed większymi psami, jednak... przyznaję że stchórzyłam i Birma przez cały czas była na smyczy - na wypadek jakby postanowiła stratować maluszka ;).


swoją drogą ostatnio spotykam co raz mniej chamstwa - albo mi ludzie na osiedlu zmądrzeli albo to przez złagodnienie mojej dziewczynki [kiedyś każdy podbiegający pies był sygnałem do ataku... dzisiaj już jest duuużo lepiej]

Posted

Ja dziś przy ogródkach na psich ploteczkach byłam, dowiedziałam się, że dolar pogryzła bardzo dotkliwie małego cavaliera z naszej ulicy. Wracałam z pola z moimi sukowcami i znajomym psiarze i jego rottem i spotkałam właściciela z Dolarem na smyczy i w kagańcu. Pan bardzo miły własciciel, stwierdził, że to nasza wina, że jego pies pogryzł spaniela, bo cytuje: "nie pozwalaliśmy mu się bawić z naszymi psami! I Dolar nie umie się teraz bawić i gryzie inne psiaki!"
Zaśmialiśmy się osobnikowi w twarz i poszliśmy dalej.
Bardziej absurdalnej argumentacji nie słyszałam dawno. Najlepiej winnego po ludziach szukać...

Posted

A ja dzisiaj poszłam do domu towarowego. Niedaleko wejścia jest dość duży, tani, zazwyczaj mocno zatłoczony sklep z obuwiem. Idę sobie, przeciskam się, nagle leci na mnie york "mini", bez smyczy oczywiście, zero kontaktu z właścicielem... No nic, idę dalej. Za chwilkę słyszę pisk psa. Chyba ktoś nadepnął mu na łapkę. No cóż... Tłok, pies, jak mówiłam, bez smyczy i dozoru, zdarza się. Nagle okazało się, że właścicielką jest kolejna kopia Dody. Zaczęła się drzeć na kobitkę, która psa nadepnęła, że nie uważa, że ma patrzeć, jak chodzi i tak dalej. Na co pani odrzekła, że jest jej przykro, nie zauważyła psa, zresztą psom do tego sklepu wchodzić nie wolno. Na co pani Doda: "To nie jest piesek, to jest york". Zaczęło się robić ciekawie, a ja musiałam wyjść...

Posted

Litterka napisał(a):
: "To nie jest piesek, to jest york". Zaczęło się robić ciekawie, a ja musiałam wyjść...

a szkoda! Bo to mogło być ciekawe :) Tylko załątwić colę, popcorn i obserwować! :) Zapraszamy na przed premierę: To nie pies! To York! " :D

Posted

Ja mogłabym juz napisać opasłe tomisko na temat przygód spacerowo -podwórkowych, ja rozumiem że są ludzie którzy nie przepadaja za psami, ale nieraz juz ręce opadają jak płetwy.
najlepszy klimat to starsze kobiety taki typ a'la doniczka cały dzień w oknie i tylko sie czai zza firany co by sobie zafundowac troche adrenaliny, wychodzisz człowieku na dwór z psem a ta hyc dziarsko dzierży klamke od okna, mocujesie z nią na wszystkie strony,otwiera i leca głupkowate pytania a posprzatac to nie ma komu , he?? a z tym psem to nie można gdzie indziej tylko pod moooje okna?co chwila mi ktos tu przychodzi!!
mam wrażenie że takim ludziom zawsze bedzie źle jak sie zacznie sprzatać to patrza na ciebie jak na egzotyczny okaz i przystaja ze zdziwieniem jak nie sprzatniesz to znowu źle.
a jak sie trafi madrala któremu przeszkadza że pies robi siku na JEEGO trawniku to ja sie pytam :to gdzie ma robić?! może zabierać ze soba butle 5 L ?
pózniej bedzie przeszkadzać że psy szczekaja, że machają ogonem gdzie leży granica ludzkiej głupoty??
przestałam na to wszystko reagować sprzątam kupska i wyznaje zasade denerwować sie to mśćić się na własnym zdrowiu za głupote innych.i tyle.

Posted

malajka napisał(a):

najlepszy klimat to starsze kobiety taki typ a'la doniczka cały dzień w oknie i tylko sie czai zza firany co by sobie zafundowac troche adrenaliny


U mnie najlepszy typ to dziadostwo płci męskiej z bebzunem i widocznym kryzysem wieku średniego, wieczorami czerwony na gębie po flaszce z sąsiadem, bełkoczący coś obraźliwego, a bladym switem, wygnany przez żonkę po bułki, wyprasowany w kant, skacowany i w podłym humorze udaje porzadnego obywatela, co straszy mnie "nieprzyjemnościami" :roll:
Czepnie się że nie sprzątasz (choć pies nawet ukucnąć nie zdążył porządnie); jak wyjmiesz torebkę i zbierasz kupę po chwili konsternacji dowali się, że pies nie ma kagańca, a potem już bez końca będzie wynajdował wonty, począwszy od tego, że masz coś nie tak z głową, że masz dwa psy, po drugie, że w ogóle wychodzisz z nimi gdziekolwiek, i zawsze pod jego okno (czyt. 20 m od bloku przechodzisz z psami idąc na łąki).
Jednego alleluja się pozbyłam idąc do niego z TZtem, który wyjaśnił mu uprzejmie, kto będzie miał nieprzyjemności - facet teraz nawet do sklepu chodzi naokoło, żeby tylko nie pod moim blokiem... Drugi "inteligent" zaczął się czepiać kilka dni temu; dokładnie ten sam typ :roll:
Zaczęłam się przekonywać, że nienawiść do psów, to nie tylko komentarze na onecie; na własnej skórze się przekonuję, że w tolerancyjnej Polsce wyjście z 2 psami to gorsze reakcje tolerancyjnych obywateli niż na widok dwóch gejów za rączkę.

Posted

Ja to mam podejrzenia, że Ojciec Tadeusz zbyt mało rozrywek ostatnio zapewnia czcigodnym obywatelom. Ale lato tuż, tuż zaczną się toruńskie pielgrzymki, nowe promocje na telefony i talerze do odbioru jedynie słusznego programu telewizji...Potem czcigodni obywatele wrócą przepojeni miłością do bliźniego i zwierząt a swoimi urokliwymi przemyśleniami będą nam uprzyjemniać jesienne spacery-oczywiście prosto z okna.

Posted

W parkach z kolei najbardziej mi sie podoba kosz na psie odchody nabity na maxa róznej maści torbami po chipsach, duperelami, butlami a obok dla odmiany stojak na torebki , a raczej resztki po stojaku i drzwiczki dyndające na jednym zawiasie.no kurna szok.jak juz sie zebrało tą kupe do wora to potem jest slalom w poszukiwaniu kosza jeśli masz dobry dzień to w końcu trafisz na pojemniki nawet trzy: do wyboru do koloru na plastik na szkło i tworzywo sztuczne....no comment.

Posted

Ja tez kiedys spotkałam taka pania okienna co jak mój pies zrobił siku pod jej oknem zaczeła mówic:
-Tylko pod moje okno sikaj, nigdzie indziej!
Inna pani sie przyczepiła czy bedzie mi sie chciało płacic za malowani słupu pod blokiem na który Hadar nasikał.
Jeszcze inna pani - stojaca przy drodze która prowadziła do miejsca wystawy psów - tak skomentowała idace na wystawe psy (to byo juz blisko wejscia wiec psów byo sporo)
-Ile psów! Oby dzieci było tyle!
To by pewnie jej chałas dzieciecy przeszkadzał. Takim czepiajacym sie ludziom chyba zawsze cos przeszkadza. Jesli by nie było na całym osiedlu zadnych zwierzat to by dzieci przeszkadzały jesli dzieci by tez nie było to by znalezli inny powód zeby sie czepiac.

Posted

Takich czepialskich jest pełno - najlepszy przykład o psach : Zakaz wyprowadzania psa w obrębie wspólnoty budynków... o dzieciach : Zakaz gry w piłkę w obrębie wspólnoty budynków - Tak więc psy zle, dzieci nie dobrze :) Ale jej syn pijak może rzygać pod moim oknem ... Szkoda słów...

Posted

Patyś_ napisał(a):
a szkoda! Bo to mogło być ciekawe :) Tylko załątwić colę, popcorn i obserwować! :) Zapraszamy na przed premierę: To nie pies! To York! " :D


Pracując w zoologicznym podczas szkolenia też usłyszałam że York to nie pies, York to jest k**wa York. Tak mówiłyśmy między sobą tylko dlatego, że większość właścicielek jorkowych nie kupywała nigdy rzeczy gdzie na opakowaniu nie było napisane że produkt jest wyłącznie dla jorka lub też na opakowaniu nie było zdjęcia z jorkiem - jest zdjęcie z jorkiem, znaczy że produkt jest dla jorka-takie to teraz rozumowanie jest:diabloti:

Posted

Patyś_ napisał(a):
Takich czepialskich jest pełno - najlepszy przykład o psach : Zakaz wyprowadzania psa w obrębie wspólnoty budynków...


Morał z tego taki, że na tym osiedlu psów posiadać nie wolno, bo nikt chyba nie teleportuje się poza "teren współnoty", ani nie będzie jeździł na siku samochodem, transportując owczarka z mieskzania do auta na rękach...
Inna sprawa, że tabliczki typu "zakaz wprowadzania psów na trawnik" są najzwyczajniej w świecie bezprawne. Teren zielony na osiedlu mieszkaniowym (otwartym) to miejsce publiczne, i podlega pod przepisy gminy, miasta; nie może być z nimi sprzeczności. Jeżeli miasto zezwala na wprowadzanie psa w miejsce publiczne na smyczy, to nikt nie może zabronić nikomu wejścia z psem na trawnik, ot tak z widzimisię.

Posted

Teren zielony na osiedlu mieszkaniowym (otwartym) to miejsce publiczne
Chyba, że wspólnota mieszkaniowa wykupiła ten teren.
U mnie tak jest. W praktyce oznacza to, że jak się któraś "doniczka" uprze to może złożyć skargę do wspólnoty, że Kowalski wyprowadza Pimpka na trawnik wspólnotowy. A najśmieszniejsze jest to, że po tych trawnikach najczęściej pętają się ludzie spoza osiedla - ci są już bezkarni :roll:

Paranoja...

Posted

Martens napisał(a):
Morał z tego taki, że na tym osiedlu psów posiadać nie wolno, bo nikt chyba nie teleportuje się poza "teren współnoty", ani nie będzie jeździł na siku samochodem, transportując owczarka z mieskzania do auta na rękach...
Inna sprawa, że tabliczki typu "zakaz wprowadzania psów na trawnik" są najzwyczajniej w świecie bezprawne. Teren zielony na osiedlu mieszkaniowym (otwartym) to miejsce publiczne, i podlega pod przepisy gminy, miasta; nie może być z nimi sprzeczności. Jeżeli miasto zezwala na wprowadzanie psa w miejsce publiczne na smyczy, to nikt nie może zabronić nikomu wejścia z psem na trawnik, ot tak z widzimisię.

Tylko, że to osiedle wielu super psiarzy! Pary bassetów, rottków, astów husków i kundelków :) Tylko mieszkają tam babunie, któe siedzą we wspolnocie, i na "swoich" sie nie odezwą. Ale zobaczą obcego psa, to gęba taaaakaaaa, nawet jak tylko tędy idę z psem do dziedków - muszę przejść nie ma innej opcji... Same sprzeczności...

Posted

To żeby nie było nam tak całkiem beztrosko opiszę z czym się zetknęłam dziś rano.

Byłam z Niną na "psim skwerku", kiedy pojawił się facet z suczką trochę mniejszą od yorka. Suczka jest mi i moim psom dość dobrze znana - kiedy wychodzi ze swoją "pańcią" ( dziewczynka ok11letnia) Kropka bawi się z Niną. Bawi to może nie do końca właściwe określenie, Ninka kładzie się na ziemi, Kropka podbiega, skacze po Ninie i po paru minutach babki się rozchodzą.
Dzisiaj stwierdziłam, że skoro faceta nie znam to będziemy unikać kontaktu. Łaziłyśmy więc z Niną po górnej części skwerku licząc na to, że facet odejdzie od wejścia i będzie można się minąć. Jak się potem okazało, marne szanse... :shake:
Po 15 min nadal stal w tym samym miejscu i cały czas się na nas gapił,a Kropka łaziła do okoła niego na krótkiej smyczy, zrobiła qu na ścieżce ( :angryy: ). Chcąc nie chcąc musiałyśmy podejść w ich stronę, bo na drugim końcu pokazał się niezsocjalizowany labek. Kiedy byłyśmy ok 5m od Kropki, Nina położyła się na ziemii i zaczęła merdać ogonem. Kropka zaczęła biec w naszą stronę, na co facet podniósł ją - ZA SMYCZ- do góry i zamachął tak, że sucz przeleciała na jego drugą stronę i uderzyła go w nogę na wysokości kolana. :crazyeye: :angryy: Zaczęła piszczeć i ujadać tak, jakby była obdzierana ze skóry, a facet ( nadal gapiąc się na nas) nie miał zamiaru jej postawić na ziemię.
Zwróciłam mu uwagę... No i się zaczęło :roll: On będzie robił co mu się podoba, ,że on wcale jej nie robi krzywdy, że mam zabrać mojego potwora, że takie duży psy tylko zagryzają te małe- wszystko suto okraszone modnymi epitetami- a w ogóle ( to chyba miało być oskażenie :razz:) dlaczego ja mojego trzymam tak krótko! Powiedziałam mu, że nie będę ryzykować, że mi psa kopnie w głowę i wyraziłam co myślę o kulturze Polaków jego pokroju. W pobliżu było kilku psiarzy więc myślę, że następnym razem facet trochę się zastanowi zanim zacznie ludziom rzucać w twarze paniami lekkich obyczai. :evil_lol:

Posted

Dzisiaj na wystawie cziłek zaatakował dobermankę w nogę, dobermanka chciała go przegryźć na pół, ale ją trzymali właściciele, a jakaś babka do właściciela dobermanki: niech pan ją trzyma!!! :razz: Bo cziłki se mogą popylać luzem, a takie krwiożercze potwory jak dobermany powinny w klatkach na kółkach jeździć, c'nie? :cool3:

Żeby nie było - dobermanka to jedna z najbardziej ułożonych suk, jakie widziałam, potencjalna matka mojego przyszłego psa ;)

I z kategorii śmieszne i ciekawe: pan z labradorem, który tratuje moją sukę UCIEKA jak tylko mnie widzi. Wystarczyło się wydrzeć z bluzgiem... Niestety, wybuchłam po tym, jak moje grzeczne prośby nie trafiały do pana...

Posted

Mam takiego lokalnego podblokowca-potworka wielkości tzw. ratlera o imieniu Żabcia. Żabcia wychodzi na spacerek ze starszą panią lub panem i rytuał od lat wygląda zawsze tak samo. Żabcia z dzikim jazgotem podbiega do mojej collie, odbiega, znowu podbiega aż się nie zmęczy. Collie chyba nie rejestruje Żabci bo z dostojną miną węszy w trawie nie zwracając uwagi na "gada". Dzisiaj jednak sytuacja uległa nagłej zmianie, właściciele Żabci doznali i chyba jakieś nagłego olśnienia. Pies z jazgotem i charczeniem podbiegł do collie a pan do pani mówi: zobacz jaka ta nasza Żabcia odważna...No dobra, to idę sobie w swoją stronę a pan pierwszy raz w życiu łapie Żabcię na nowiutką smycz i co robi? Ano podchodzi do mnie od tylca i przystawia Żabcię do mojego psa z gadką: Ależ ona odważna, takiego dużego psa atakuje...W tym momencie Żabcia wykonuje dziki skok i łapie moją collie zębami za pysk. Collie robi głupią minę a z moich ust wydobywa się...hmmm, chyba warkot i wypada kilka niecenzuralnych słów. Pan wpada w szał, zaczyna mi grozić SM bo mój drugi pies luzem i on z tym zrobi porządek (szetland kilka kroków dalej z błogą miną wwąchuje się w sikowy list) i powołuje wszystkich obecnych na świadków. Świat stanął na głowie. Dzisiaj miałam dosyć wyciszoną psyche więc jedyne na co było mnie stać zamiast celnych ripost było zdanie, że następnym razem skopię d... jemu i jego psu.

Posted

Ja czatuję od pewnego czasu na faceta z sąsiedniego bloku...posiada ( prześlicznego swoją drogą ) setera angielskiego o wdzięcznym imieniu Killer. Ów pies jak tylko widzi mojego Tamlina wpada w amok, takiej zaciekłości jeszcze nie widziałam. Tamlin przez pierwsze 2 tygodnie reagował bardzo podobnie, nasze psy się nie znoszą i już. Ten pan jak nas widzi na ścieżce skręca, ja robię to samo ( po co denerwować psy ). Niestety od paru tygodni z Killerem wychodzi na spacery smarkaty synalek, który ma 12 lat i nie panuje nad psem. Parę dni temu Tamlin bawił się na swojej 20-metrowj lince ze swoim przyjacielem Kacperkiem, który sięga mu do połowy łap ale Tamlin pozwala mu na wszystko ( zazwyczja Kacper robi sobie z niego kucyka ;) ). Biegali sobie po łące aż tu nagle patrzę idzie Killer. Skróciłam linkę i miałam nadzieję że chłopak się oddali, a on co? Stanął 5 metrów od nas chyba po to żeby pokazać młodszemu koledze jakiego ma ''groźnego'' psa. Tamlin siedział przy mnie a Killer omal nie wyrwał chłopcu rąk ze stawów, ludzie się oglądali co się dzieje, ja byłam przerażona myślą że pies się w końcu wyrwie i rzuci na mojego. Właścicielka Kacpra krzyczała żeby się oddalił a chłopak zaczął bić psa po grzbiecie smyczą i wrzeszczeć że mamy się nie wtrącać. Całe przedstawienie trwało jakieś 10 minut...Myślałam że to tylko incydent ale ten chłopak na spacerach zaczął za nami chodzić krok w krok, gdzie my tam i on, gdy zauważy nas z balkonu to zaraz leci po psa, który z tego balkonu nas obszczekuje dopóki nie znikniemy...Ta sytuacja strasznie mnie wkurza bo wygląda jakby chłopak nakręcał agresywnie psa przeciwko Tamlinowi :( Teraz czekam na jego ojca żeby mu powiedzieć co myślę o jego synku i jego zachowaniu, przecież za którymś razem dojdzie do tragedii ( Killer często biega przy chłopcu luzem, zobaczy Tamlina i się na niego rzuci)
Ps.: Ci ludzie mieli już kiedyś sprawę w sądzie za zagryzienie przez Killera jamnika :(

Posted

Ciekawe myślenie pan ma :cool1:.

Ja ostatnio spotkałam się z nie myślącą mamuśką :shake:. Przy okazji porannego spaceru TZ poszedł do sklepu a ja ukucnęłam z psem kilka metrów od wejścia. Zobaczyłam dwoje dzieci - dziewczynkę ok. 3 lat i chłopca może ok. 5 lat. Dziewczynka na początku trochę się kręciła przy drzwiach, ale zlokalizowała Shinę i postanowiła nakarmić ją bułką. Starałam się spokojnie odwieść dziecko od tego zamiaru mówiąc "nie", "nie wolno", "piesek nie chce", itp. Niestety dziewczynka miała cel obrany, matki nie było i musiałam jakoś sobie poradzić z małym natrętem (Shina dzieci lubi ale z daleka). Na szczęście w ostatniej chwili dziewczynka zrezygnowała z karmienia i postanowiła psa głaskać, więc przytrzymałam Shinie głowę, dziecko psa pogłaskało i zadowolone poszło. Tam nie było nawet gdzie odejść (na ścianę albo na to do stawiania roweru), więc musiałam spokojnie dziecko odwodzić od podchodzenia do psa - nie poskutkowało. A co by było gdyby nie lubiący dzieci pies siedział sam? Braciszek siostrę by wziął? Wątpię :shake:. Matka wyszła po dłuższej chwili, zgarnęła chłopczyka i mu się opierdziel dostał że z siostrą wyszedł ze sklepu a miał jej pilnować (5cio letni dzieciak? :crazyeye:). No cóż...
Za to następnego dnia w metrze spotkałam bardzo miłe dzieciaki, chłopczyk głaskał Shinę całą drogę (zapytał najpierw o pozwolenie) i świetnie mi się z nimi rozmawiało. Dzieciak nawet na temat kastracji/sterylizacji miał pojęcie :cool3:. Jego tata udzielał mu rad jak głaskać psa i jak się zachowywać, oczywiście co chwilę musiał chłopcu zwracać uwagę żeby wstał bo się prawie pokładał z Shiną na podłodze :lol:. Dzieciaki niestety psa mieć nie mogą, bo mama się zgodzić nie chce ale pojęcie o psach mają. Z takimi dzieciakami aż się chce rozmawiać i zapomina się o tych niegrzecznych ;).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...