filodendron Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Magda25 napisał(a): ale duże też bede chwytać za obrożę. Ja tak zrobiłam i cudza sucz usiłowała mnie ugryźć. Pan nie reagował jak skakała po moim psie (jest młoda, chce się bawić). Po tym, jak usiłowała mnie chapnąć zastosował metody Ceasara Millana czyli suką o glebę, więc przestałam się dziwić, że chciała mnie dziabnąć. Quote
Migori Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 filodendron napisał(a):Ja tak zrobiłam i cudza sucz usiłowała mnie ugryźć. Pan nie reagował jak skakała po moim psie (jest młoda, chce się bawić). Po tym, jak usiłowała mnie chapnąć zastosował metody Ceasara Millana czyli suką o glebę, więc przestałam się dziwić, że chciała mnie dziabnąć. Eh i jak tu sobie radzić z takimi opornymi na wiedzę właścicielami ? Quote
Greven Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Magda25 napisał(a):Eh i jak tu sobie radzić z takimi opornymi na wiedzę właścicielami ? Gazem i strażą miejską. Quote
Saite Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Magda25 napisał(a):Eh i jak tu sobie radzić z takimi opornymi na wiedzę właścicielami ? Złapać i o glebę.;) Quote
nikusiovatamiłośniczka:) Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 filodendron napisał(a):Ja tak zrobiłam i cudza sucz usiłowała mnie ugryźć. Pan nie reagował jak skakała po moim psie (jest młoda, chce się bawić). Po tym, jak usiłowała mnie chapnąć zastosował metody Ceasara Millana czyli suką o glebę, więc przestałam się dziwić, że chciała mnie dziabnąć. No cóż ta osoba nie wie że na początku programu Cesara Millana u dołu jest wyświetlane ostrzeżenie o niepokazanie zastosowanych technik ;/ ahh ludzie -.- Quote
Nayantara Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Niedoświadczona osoba stosująca metody Cesara? Przecie z tego wyjdzie agresja! Quote
filodendron Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 CarolineS napisał(a):Niedoświadczona osoba stosująca metody Cesara? Przecie z tego wyjdzie agresja! Tak. I Bóg jedyny wie, ile takich nieszczęść pan Millan będzie mógł sobie przypisać przez to, że medialnie trzaska kasę (program tv, książka, gra komputerowa :crazyeye:). Idzie nowe. Tak jak mieliśmy pełne spacerniaki kolczatek stosowanych czy trzeba czy nie trzeba, tak teraz będziemy mieć rzuty psami o glebę. Quote
Patyś_ Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Mi dziś ręce opadły. Mam koło domu nieduży ogrodzony ogródek, więc nie raz nie dwa, wychodzę na dwór i puszczam w nim psy, żeby sobie pobiegały pogrzały się w słoneczku :). Dziś zrobiłam tak samo, i zamykając bramkę zaczełam pomagać mamie czyścić samochód. Słyszę jak ktoś gada mi za plecami, a moje suki ujadają jak głupie. Odwracam się, przy bramce stoi sąsiad, z bloku dalej, ze swoim młodym wyżłem i co najlepsze, próbuje majstrować przy wejściu. Pytam, czego tu szuka a on mi na to: - Bo one się tak ładnie bawią! Mój Dolar też chętnie z nimi poszaleje. - spojrzałam na Dolara i zobaczyłam kordonik zębów na wierzchu i zjerzony grzbiet. Moje suki gardła zdzierają, bo go nie lubią, a facet ostro pach psa na mój teren. Szlag mnie trafił, niedokońca grzecznie wyraziłam się na temat tego pożałowania godnego pomysłu i kazałam mu spie**alać. Ludzie zwariowali :/ Facet na siłe chce psa uszczęsliwić, a pies niezsocjalizowany, na każdego czworonoga reaguje agresją : Ale Dolarek musi się nauczyć bawić z innymi psami! uhhhh -.- Quote
Litterka Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Facet chciał na Twój ogródek wpuścić swojego psa? Nie dość, że szczyt bezczelności i chamstwa, to chyba jeszcze można to zakwalifikować jako karalną próbę wtargnięcia na teren. Poza tym - skrajna nieodpowiedzialność. Ludzie powariowali... Quote
Patyś_ Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Dokładnie tak. Chciał bo moje sunie się tak ślicznie razem bawią i jego Dolar na pewno też się bedzie z nimi dobrze bawił. Taaaa, chyba w kto pierwszy odgryzie ucho innemu psu :/. Odechciewa mi się. Mam kilku sąsiadów, którzy są super psiarzami, fajnie się z nimi rozmawia, i psy też pod kontrolą i ładnie się razem bawią, bo od początku były mądrze prowadzone i zapoznawane ze sobą. A przyjedzie jedne z drugim taki, psy dzikusy straszne, na inne z zębami od razu skaczą, ale właściciel na siłe, niech się pobawią! Przecież to są suczki, to jest piesek, będą się bawić! -.- Porażka... Gops, to nasze miasto to zabite dechami zwyczajnie :/ Quote
gops Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Patyś_ napisał(a): Porażka... Gops, to nasze miasto to zabite dechami zwyczajnie :/ Patyś moja sie w parku wcozraj witala z mlodym wyzlem! moze to ten sam ? ;D no nie przesadzaj ;p Quote
Patyś_ Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Dolar ma prawie dwa lata i przez piewszy rok, był odganiany od każdego psa - bo jeszcze zrobi dolarkowi krzywdę. I teraz psiur się boi wszystkiego na 4 łapach i z zębami leci. No może trochę przesadzam, bo jest pełno fajnych ludzi, ale niektórzy są tacy, że się szuka twardej dechy pod rękom i chce takiemu właścicielowi w łeb sprzedać -.- Quote
nikusiovatamiłośniczka:) Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 CarolineS napisał(a):Niedoświadczona osoba stosująca metody Cesara? Przecie z tego wyjdzie agresja! zgadzam się :/ ahh .. niektórzy ludzie są tacy głupi że nie umieją przeczytać co piszę na początku programu ;/ Ręce mi opadają .. a potem są skargi by program nie był pokazywany wTV :shake: Quote
Nayantara Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Ja sobie dzisiaj wracałam do domciu osiedlem i widzę na placu zabaw 4 letnią dziewczynkę z "joleckiem". Rozglądałam się za rodzicami, bo pies na placu? Ale no cóż na samym palcu i w pobliżu były tylko 3 na oko 4-5 letnie dziewczynki które świetnie się bawiły podawaniem jolecka i zjeżdżaniem go ze zjeżdżalni (?!). Podeszłam i powiedziałam grzecznie dzieciom, że pieskowi się to chyba nie podoba i że piesek nie powinien być na placu, lepiej z nim iść na łąkę. Dziewczynka spojrzała się na mnie jakby mnie zjeść chcicała, bo jak śmiałam znieważyć jej pomysł zabawy, zrobiła co w stylu pokazania języka (takie trochę niezidentyfikowane). Zwątpiłam. Nie mam żalu do tych dzieci, ale gdzie do chol*ry jasnej są rodzice?! Pies to nie zabawka! Quote
Patyś_ Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Niestety, przeciętny Kowalski tak własnie uważa. Mały piesek - mała zabaweczka Quote
Anna&Tosia Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Kurde jak bym takie dzieciaki dopadła to bym urządziła taką jazde ich rodzicom że by nie wiedzieli którędy do domu wracać!! Na ogół jestem spokojna ale jak się zwierzowi krzywda dzieje to mi puszczają nerwy!! A pro po chamstwa jak wracałyśmy ostatnio ze znajomą ze spaceru to z krzaków wypruł na nas jakiś walnięty spaniel i do gardła Galusiowi ( kundelek znajomej). Galanty przeważnie spokojny no ale jak mu się ktoś do gardzieli dobiera i mu suczkę podrywa! Psy zaczęły się kotłować, Tośka w szoku, ja w szoku, a po właścicielu ani śladu! W końcu jakaś baba wyłania się zza bloku ale nic, stoi i się gapi! Mnie już nerwy puściły więc na cały głos dre się żeby stwora zabrała, a ona nic! Na szczęście spaniel wystraszył się mojego darcia papy i zwiał. Niestety dzięki niemu Galanty rzuca się teraz na wszystkie napotkane samce. Ludzka głupota niema granic :/ Quote
Bogarka Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 Patyś_ napisał(a):Dokładnie tak. Chciał bo moje sunie się tak ślicznie razem bawią i jego Dolar na pewno też się bedzie z nimi dobrze bawił. Taaaa, chyba w kto pierwszy odgryzie ucho innemu psu :/. Odechciewa mi się. Mam kilku sąsiadów, którzy są super psiarzami, fajnie się z nimi rozmawia, i psy też pod kontrolą i ładnie się razem bawią, bo od początku były mądrze prowadzone i zapoznawane ze sobą. A przyjedzie jedne z drugim taki, psy dzikusy straszne, na inne z zębami od razu skaczą, ale właściciel na siłe, niech się pobawią! Przecież to są suczki, to jest piesek, będą się bawić! -.- Porażka... Gops, to nasze miasto to zabite dechami zwyczajnie :/ Ciekawe czy by chciałŁ Dolara na siłe zaprzyjaznic gdyby za ogrodzeniem był np. kaukaz. I ciekawe kogo by obwiniał, gdyby mu sie udało otworzyc wasza brame zanim zauwazysz i by wasze psy sie pogryzły. I jakim prawem otwiera cudza brame i skad wie ze twoje psy nie uciekna? A co do dziewczynek z yorkiem to gdyby york miał dosyc tych dziwnych zabaw i by mała ugryzł to by nie dziewczynka była winna zdaniem rodziców. A czy taka mała dziewczynka potrafi sama osiagnac zeby york nie podbiegał do innych psów? Gdyby tak podbiegł do jakiegos duzego agresywnego psa to by rodzice tej małej obwiniali włäsciciela duzego psa nawet jesli jego pies byłby na smyczy. Quote
filodendron Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 Bogarka napisał(a):Ciekawe czy by chciałŁ Dolara na siłe zaprzyjaznic gdyby za ogrodzeniem był np. kaukaz Ależ skąd. Chęć do zaprzyjaźniania idzie w parze z rozsądną (częściowo podświadomą) oceną możliwości swojego psa w ewentualnym starciu. Mam na osiedlu dwie takie panie z labami, laby wiecznie bez smyczy i wiecznie napastują mojego (ups - znaczy się - zaprzyjaźniają się). Idę sobie pewnego razu i spotykam oba laby z paniami. A panie na mój widok biorą psy na smycz. Myślę sobie - ludzie, CUD się stał! Odwracam się do tyłu i co widzę? Ze 20 metrów za mną idzie gość z amstafem :D Czyli na widok asta smycze się w cudowny sposób odnajdują, a na widok mojego pimpka to już nie :roll: Quote
evel Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 filodendron napisał(a):Ależ skąd. Chęć do zaprzyjaźniania idzie w parze z rozsądną (częściowo podświadomą) oceną możliwości swojego psa w ewentualnym starciu. Mam na osiedlu dwie takie panie z labami, laby wiecznie bez smyczy i wiecznie napastują mojego (ups - znaczy się - zaprzyjaźniają się). Idę sobie pewnego razu i spotykam oba laby z paniami. A panie na mój widok biorą psy na smycz. Myślę sobie - ludzie, CUD się stał! Odwracam się do tyłu i co widzę? Ze 20 metrów za mną idzie gość z amstafem :D Czyli na widok asta smycze się w cudowny sposób odnajdują, a na widok mojego pimpka to już nie :roll: No niestety. Ja już się pogodziłam z tym, że beztroskie podbieganie skończy się dopiero za parę lat, jak sobie sprawię czarnego smoka, bo to przecież psy-mordercy ;) Quote
corrida Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 No niestety. Ja już się pogodziłam z tym, że beztroskie podbieganie skończy się dopiero za parę lat, jak sobie sprawię czarnego smoka, bo to przecież psy-mordercy :evil_lol: i dlatego od nas na szczęście większość trzyma się na dystans, lub wręcz panicznie ucieka jak najdalej :evil_lol: Wyjątkiem są Ci, którzy znają mojego korkiszona od małego, lub nieliczni odważni. Ogólnie nie narzekam. Okoliczną plagą są jednak ludzie wyprowadzający swoje skowyry bez smyczy i obroży. Żeby nie było zbyt różowo - owe pieseczki (nie zawsze małych gabarytów) uwielbiają podbiegać, obszczekiwać i zaczepiać. Ja za to uwielbiam obserwować jak taka przerażona pańcia pokonuje dystans kilkudziesięciu metrów, by ocalić swojego pupila przed moją krwiożerczą bestią, histerycznie nawołując "deeejziii, deeejziii, wraaaacaj". Przykładowa dejzi oczywiście ma Pańcię w głębokim poważaniu, a na kolejnym spacerze historia się powtarza. Ludzie bywają niereformowalni. Quote
evel Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 corrida napisał(a):Ludzie bywają niereformowalni. No niestety, chociaż jest nadzieja! Pan od labradora, na którego nawrzeszczałam (w odpowiedzi na "on nic nie zrobi") jak nas zobaczył to się oddalił szybkim krokiem... Pewnie już poszła plota na osiedlu, że jestem wariatką, która wrzeszczy na inne psy, zwłaszcza laby, heh ;) Quote
Patyś_ Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 No to racja, że wszystko zalezy od psa po drugiej stronie smyczy :DJak na złośc kilka dni wcześniej, kolega ze swoim ASTem Diorem chciał zaprzyjaźnić się z Dolarem ;) Akurat, gdy Dolar jazgotał na psa za płotem. - Może z moim pieskiem się pobawi? - Pan żartuje! Pan zabierze tego tego... MORDERCE!:crazyeye: Uśmiałam się do łez... Ale te moje sukowce to niby nie takie małe. Jedna pokroju wyżła i waży prawie 30 kg... Nie takie małe a jednak... Quote
AngelsDream Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 To chyba bardziej głupota, ale w sumie... Idę z samym Baajem, pies grzeczny, smycz luźno, wesoło człapiemy do domu, mimo tego, że się na nas rzucił bajgelek, ale Baaj wysiedział komendę, a suka na smyczy, więc się sama skarciła, dusząc. Chodnikiem skośnym idą panie z dziewczynką bodajże i yorkiem z taką śmieszną, małą flexi. York wyrwał do przodu z jazgotem, nie wiem na co, może na Baaja? Osobie, która go trzymała ten mały uchwyt wypadł z ręki, walnął o chodnik i uciszył psa. Baaj nawet uchem nie zastrzygł, bo takie rzeczy go nie interesują. Za to, jeśli pies wpadnie na pomysł molestowania Celara [częsty niestety], to Baajowe nie jest już takie olewcze i kilka psów wraz z właścicielami dostało zawału, chociaż Baaj NIE JEST psem agresywnym do psów. Jednak mentalność jest taka, że z Celarem pies może zrobić, co chce, ale to wilczaste bydlę to pewnie zabije samym spojrzeniem i nagle właściciel zaczyna myśleć. Quote
sachma Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 tak was czytam i chyba rzeczywiście zapoznam Dina z Lennym i będę ich razem wyprowadzać - Dino chodzi na luźnej smyczy, więc kłopotu z utrzymaniem dwóch psów nie powinna mieć. Co do zjeżdżalni.. Dosia - york kuzynki sama wdrapuje się na dziecięce zjeżdżalnie żeby sobie pojechać z kimś - ładuje się dzieciakom na kolana, na samym dole robi susa coby jej nikt nie przygniótł i leci dalej na górę ;) A Dino jak był mały uwielbiał sanki, pakował się mojemu bratu na kolana i ciągnełam obu :P co pies to zabawa ;) Quote
Bogarka Posted June 9, 2010 Posted June 9, 2010 Co innego jak pies sam chce CarolineS nie napiała czy sie temu yorkowi od dziewczynek podobało zjezdzanie i jesli dobrze zrozumiałam one nie zjezdzały z nim na kolanach tylko go puszczały samego na tej zjezdzalni. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.