filodendron Posted May 22, 2010 Posted May 22, 2010 [quote name='Bogarka']A kto tego psa zastrzelił? Policja http://www.archiwum.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-79853.html Quote
sachma Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 dziś pojechaliśmy sobie z Lennym nad morze - Ja mój TŻ i Lennio było miło - nie wchodziliśmy na plaże, bo raz ze gorąco a dwa że plaża to nic ciekawego dla psa chodziliśmy po lasku iglastym ale fajnie było do czasu - w lesie są dwie ścieżki, jedna od drugiej oddzielona "pasem zieleni" takim 1m szerokości, od czasu do czasu zarośniętym - na drugiej ścieżce szła jakaś rodzinka z dwoma psami, coś ala maltańczyli - Lenny był na smyczy, bo nie miałam pewności że nie postanowi się wybrać w las samotnie a i nie chciałam żeby coś zjadł po drodze - tam dużo mrowisk, zaskrońców i innych robaczków więc wolałam chronić faunę nadbrzeżną oczywiście małe białe bez smyczy.. jeden przeszedł i nawet się nie spojrzał, ale drugi nastroszył się i leci do nas, w ostatniej chwili podniosłam Lennego - jakieś 5cm od chłapiącego zębami psa.. proszę faceta żeby go zabrał i słyszę " przecież nic się nie stało!" no i się zaczęło.. bo ja kilka razy już ściągałam jakieś burki z dupy Dina i słyszałam ten tekst! zaczęłam mówić że on ma obowiązek trzymać go na smyczy albo nad nim panować, ani smyczy ani posłuchu nie ma, że ja sobie nie życzę - a on w kółko (biegając za psem, którego nawet zawołać nie chciał kiedy pierwszy raz poprosiłam żeby to zrobił, bo ten oczywiście latał dookoła mnie i próbował chapsnąć lennego!) że nic się nie stało, że to szczeniak, że nic nie zrobi - Seba się wkurzył i powiedział że jakby coś zrobił to dostałby w pysk! to dziadek żeby zastanowił się co on mówi, bo to SZCZENIAK - uwielbiam to! chłapiący paszczą, ale szczeniak, więc może ja puściłam w eter że z takimi podbiegaczami się bez smyczy nie chodzi i że gdybym miała na smyczy większego psa to pewnie nie byli by tacy mądrzy.. oczywiście wielki oburzenie u rodzinki, bo pies nie ugryzł - ciekawe co by było gdybym Lennego nie wzięła na ręce.. szczeniak nie podbiega nastroszony z rozdziawioną japą żeby się przywitać! ale później minęliśmy jeszcze kilka psów i wróciła wiara w ludzi mijaliśmy piękne 3 husky - Pan tylko powiedział " zostaw" i jeden z nich tylko oczami na Lennego łypał, ale nawet pyska nie odwrócił dwa inne które szły na luźnych smyczach obok nawet nie zwróciło uwagi, później jeszcze dwa kundelki, jeden mały drugi większy, oba bez smyczy, oba pięknie nas minęły - a jednak można w sumie później stwierdziliśmy, że nie byliśmy za mili, ale nerwy puściły - Lennio bez szczepień, wychodzimy dużo żeby miał socjal dobry, ale unikamy kontaktów z nieznanymi psami.. do tego Lennio jeszcze gardło ma chore i nie chce żeby innego psa zaraził.. Quote
badmasi Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 Podbiegacze podbiegaczami ale jak ktoś ma psa na smyczy i sobie nie radzi to jest dopiero problem. Wracam z sukami ze spaceru, stoję opodal przejścia dla pieszych. Zaczyna grzmieć, collie boi się burzy i już widzę, że zad się trzęsie-byle szybciej do domu. Przez ulicę przechodzi pani z dużym psem. Biorę swoje do nogi aby nie było kolizji ale co widzę. Pani po skosie, wleczona przez swojego psa wpada wprost na mnie. Rezygnuję z przechodzenia przez ulicę, czekam aż kobieta zabierze psa. Zamiast tego zostaję na skraju ulicy, nie mogę się ruszyć bo pies z kobietą blokują moje ruchy, w tym czasie pani grucha -niuniu, zostaw, zostaw...co pies ma centralnie w d...Widzę, że moja collie ma już dość nachalnego witania, zaczyna się ulewa no więc hmmm.....luzuję smycz, pies obrywa centralnie w pysk i sprawa załatwiona. Nagle okazuje się, że pani bez problemu umie zabarać niunia co wcześniej jej się nie udawało. No i jeszcze jedna głupota ze spaceru. Suki przy nodze, biegniemy wolnym tępem. Za mną kobieta z dużą suką-idzie, za chwilę już biegnie. Nie martwię się bo biegam szybko-no cóż okazuje się że pani jest wyposażona we flexi, popuszcza na maksa swoją sukę do moich. Trzeba mieć nie pokolei w głowie...Gdyby nie moje niegdysiejsze sukcesy w sprincie to nie wiem jakby się skończyło takie witanie od tylca z zaskoczenia. No i jeszce jedna fajna rzecz. Leżymy z sukami w parku na trawce, wokół dużo ludzi, dzieci, psów ale luz. Nagle nadbiega rokoszna pani z piłeczką i owczarkowatym. Co robi? Rzuca piłeczkę do aportu prosto w nas, jej pies świetnie wyszkolony oczywiście biegnie po zdobycz po moich leżących sukach. Głupota do kwadratu. Quote
*Monia* Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 [quote name='sachma']Lennio bez szczepień, wychodzimy dużo żeby miał socjal dobry, ale unikamy kontaktów z nieznanymi psami.. do tego Lennio jeszcze gardło ma chore i nie chce żeby innego psa zaraził..[/QUOTE] A nie boisz się, że złapie coś gorszego niż chore gardło? Nieszczepiony chory szczeniak w lesie nie jest dobrym pomysłem :shake:. Nie to żebym się czepiała, ale rzuciło mi się w oczy i dlatego pytam... Ostatnio mam okazję obserwować zachowanie niektórych wobec psa i jeden pan bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Szli z dwójką dzieci, dzieciaki skakały, krzyczały i biegały wokół rodziców. Pan jak zobaczył Shinę powiedział dzieciom, żeby się uspokoiły na moment bo pies idzie i może się przestraszyć i że przy psach powinno się iść normalnie. Bardzo mi się to spodobało, aż mimowolnie zaczęłam się uśmiechać. Minęliśmy się i dzieciaki zostały zwolnione z komendy :lol: (Shina również ;)). Najbardziej mnie wkurzają rowerzyści jeżdżący szybko wśród tych ludzi i dzisiaj jeden prawie w tyłek Shinie wjechał :angryy:. Akurat była na smyczy, więc nie mogła zbytnio odskoczyć i się przestraszyła. Kur.. dzwonków używać nie umieją, ani jeden z dzwonka użytku nie zrobił a minęłam ich kilkudziesięciu w ciągu ostatnich 3 dni :angryy:. Quote
sachma Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 A nie boisz się, że złapie coś gorszego niż chore gardło? Nieszczepiony chory szczeniak w lesie nie jest dobrym pomysłem . Nie to żebym się czepiała, ale rzuciło mi się w oczy i dlatego pytam...nie wchodzimy w "osiedlowe toalety" :) jak jest zimno czy deszczowo to ograniczamy spacer do minimum, ale w takie dni jak dziś nie widzę problemu - wiatr słaby, ciepło, do tego w miejscu gdzie wiem że kup nie ma ;) o dziwo tyle psów, a w lesie czysto (odkąd wychodzę z małym mam radar w oczach ;) ) A wychodzić muszę - nie chce żeby to był kolejny zachuchany szczekliwy i bojaźliwy pudel.. tylko że przez takie podbiegacze może zacząć bać się psów :/ ale przecież nie będę ryzykować że zostanie dziabnięty :/ na razie wie że do psów się nie podbiega i że można się bawić z tymi z którymi ja pozwalam ;) przeważnie są to psy znajomych o których wiem że go nie zjedzą i nie zarażą ;) między 1, 2 a 3 szczepieniem jest aż 6tyg odstępu.. nie wiem czy jest sens trzymania w tym czasie psa na podwórku.. (1 szczepienie po 3 tyg drugie po kolejnych 3 tyg trzecie szczepienie) Podbiegacze podbiegaczami ale jak ktoś ma psa na smyczy i sobie nie radzi to jest dopiero problem. współczuje, z takimi się jeszcze nie spotkałam, choć pewnie nie raz sama bym taką osobą była, bo utrzymać mojego ONa na smyczy to była sztuka.. przeważnie kończyło się na tym że musiałam gdzieś na trawce stawać i trzymać Dina z całych sił aż inny pies nas wyminie - teraz na szczęście idę dumna jak paw bo mój bydlak nie zwraca uwagi na inne psy :D Quote
*Monia* Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 [quote name='sachma']A wychodzić muszę - nie chce żeby to był kolejny zachuchany szczekliwy i bojaźliwy pudel.. tylko że przez takie podbiegacze może zacząć bać się psów :/[/QUOTE] Ale już po pierwszym szczepieniu jest? Bo napisałaś że nieszczepiony.. Wczoraj mnie właśnie pudel zaatakował jak przechodziłam obok jego pani zagadanej z ochroniarzem. Doskoczył mi prawie do nogi a pani nic :mad:. Najbardziej mnie wpieniło to, że ten ochroniarz widząc mnie z psem zawsze zamyka mi drzwi od klatki żebym przypadkiem z Shiną przy nim nie przeszła :angryy:, a przy rozdziamganym pudelku jakoś stać mógł. Aż chciałam wyjść z Shiną żeby pudelkowi pokazała że na jej pańcię się rzucać nie wolno, ale mi się psa szkoda zrobiło i wyszłam jak już sobie poszli. Co do szczeniaka to rozumiem obawy, bo niedawno sama przez to przechodziłam i mamy teraz kilka problemów przez wymuszoną przez właścicieli socjalkę z innymi psami :shake:. Quote
sachma Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 Lenny jest po pierwszym szczepieniu - zostały mu jeszcze dwa + wścieklizna, więc jak dla mnie jest nieszczepiony, bo nie ma kompletu.. na kolejne szczepienie idziemy w środę, przełożyło się o tydzień przez to gardełko.. ja czasem już nie wyrabiam, bo o dziwo jak ludzie widzą szczenie to popuszczają smycz - że niby co? jak szczenie to duży pies może od razu podejść i stłamsić? o.O' Quote
*Monia* Posted May 23, 2010 Posted May 23, 2010 Moja mała zaczęła wychodzić do ludzi po tygodniu od szczepienia. Jakaś tam pierwsza odporność już się wytworzyła. Zdrówka życzymy maluchowi! Quote
evel Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='sachma'] teraz na szczęście idę dumna jak paw bo mój bydlak nie zwraca uwagi na inne psy :D[/QUOTE] Ha, ja też pękam z dumy czasem ;) bo mój pies nie dość, że jest na dworze więcej niż wszystkie np. spasione laby razem wzięte na moim osiedlu, to jeszcze się słucha, a mam go przecież dopiero niecałe 3 miesiące... Jednocześnie załamuje mnie głupota ludzi, którzy mają psy od szczeniaka i mają albo agresywne bydlaki, które się rzucają na wszystko albo jakieś upośledzone psy, których jedynym celem jest wgniecenie drugiego w podłoże. [quote name='sachma'] jak szczenie to duży pies może od razu podejść i stłamsić? o.O'[/QUOTE] Tak. Oraz jak waży mniej niż 20 kilo. Oraz jak nie jest dobermanem, rottkiem, ONkiem, amstaffem albo czymś takim. Quote
gops Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='*Monia*']Moja mała zaczęła wychodzić do ludzi po tygodniu od szczepienia. Jakaś tam pierwsza odporność już się wytworzyła. Zdrówka życzymy maluchowi![/QUOTE] a moja jak do mnie przyszla miala prawie 7 miesiecy i zero szczepien czy odrobaczen byla mega zdrowa :) a mieszkala z 3 innymi doroslymi ,nie sczepionymi psami na dodatek w brudenj melinie oczywiscie zaraz ja zaszczepilismy i odrobaczylismy ale chodzi mi o to ze tak szybko sczeniaki nie zarazaja sie ,przynajmniej ja tak uwazam z moich doswiadczen Quote
Diora Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 To zależy od psa... Ja moją psicę też wyprowadzałam na dwór bez kompletu szczepień. Teraz na bank bym tego nie zrobiła... Sąsiedzi mieli ONka w wieku mojej suczki i niestety zaraził się nosówką. Nie przeżył :( Quote
LadyS Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='gops']a moja jak do mnie przyszla miala prawie 7 miesiecy i zero szczepien czy odrobaczen byla mega zdrowa :) a mieszkala z 3 innymi doroslymi ,nie sczepionymi psami na dodatek w brudenj melinie oczywiscie zaraz ja zaszczepilismy i odrobaczylismy ale chodzi mi o to ze tak szybko sczeniaki nie zarazaja sie ,przynajmniej ja tak uwazam z moich doswiadczen[/QUOTE] Ja bym się nie zgodziła, akurat częste choroby nieszczepionych szczeniaków na wirusówki, szczególnie parwo, widziałam. Quote
gops Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='Diora']To zależy od psa... Ja moją psicę też wyprowadzałam na dwór bez kompletu szczepień. Teraz na bank bym tego nie zrobiła... Sąsiedzi mieli ONka w wieku mojej suczki i niestety zaraził się nosówką. Nie przeżył :([/QUOTE] [quote name='ladySwallow']Ja bym się nie zgodziła, akurat częste choroby nieszczepionych szczeniaków na wirusówki, szczególnie parwo, widziałam.[/QUOTE] moze i macie racje moze moja miala poprostu sczescie , ale z jakeigos powodu tamte 3 pozostale dorosle psy tez zyly juz po kilka lat wiadomo jakbym miala ja od malego to bylaby sczepiona odrazu i to nie podlegalo by dyskusji zadnej Quote
Gonitwa Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='ladySwallow']Ja bym się nie zgodziła, akurat częste choroby nieszczepionych szczeniaków na wirusówki, szczególnie parwo, widziałam.[/QUOTE] Wiesz, nie ma reguły. Moja suczka ma dwa i pół roku, była szczepiona za dzieciaka 3 razy na wirusówki i jest doszczepiana co rok, a też zachorowała na parvo kilka miesięcy temu... Quote
LadyS Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='Gonitwa']Wiesz, nie ma reguły. Moja suczka ma dwa i pół roku, była szczepiona za dzieciaka 3 razy na wirusówki i jest doszczepiana co rok, a też zachorowała na parvo kilka miesięcy temu...[/QUOTE] Co według mnie świadczy o tym, że jeśli szczepiony pies choruje, to nieszczepionemu jest jeszcze łatwiej zachorować. Quote
Gonitwa Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='ladySwallow']Co według mnie świadczy o tym, że jeśli szczepiony pies choruje, to nieszczepionemu jest jeszcze łatwiej zachorować.[/QUOTE] Prawda. Wet tłumaczył że jest opcja taka, że orgnizm odrzucił szczepionkę, i zachowywał się tak jakby jej nie było. Nie wiem na ile to jest prawda... Quote
gops Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 a wlasnie troche zrobie offa ale widze ze sie orientujecie jak to jest z sczepieniami na parwo itp ? robi sie je za szczneiaka a potem ? moja miala tylko jak do mnie przyszla wiec 1,5 roku temu, powtarzam co roku wscieklizne tylko znam ludzi co nie robia wcale , a znam takich co powtarzaja szcepienie co 2 lata co 2 lata starczy ? narazie moja suka ma 2 lata wiec w tym roku jej daruje ale za rok juz zrobie Quote
Gonitwa Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 gops ja chodzę do Tege bo mam blisko i on każe doszczepiać co roku, jest taka szczepionka, która szczepi na wsio za jednym zamachem - wirusy+wścieklizna, kosztuje u niego 55 zł... Quote
gops Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='Gonitwa']gops ja chodzę do Tege bo mam blisko i on każe doszczepiać co roku, jest taka szczepionka, która szczepi na wsio za jednym zamachem - wirusy+wścieklizna, kosztuje u niego 55 zł...[/QUOTE] ja tez chodze do tege! nie mam wcale blisko ale uwazam ze on jest najlpeszy ,nie mam za dobrych doswiadczen z innymi ale przyzna sczerze ze sie nie pytalam go o te sczepienia a sam nic nie wpsomnial.. teraz moja suka ma problemy ze stawami wiec jestem tam czesciej to spytam odrazu dobrze ze sie spytalam jednak :) Quote
filodendron Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='gops'] co 2 lata starczy ? [/QUOTE] Niektórzy twierdzą, że dorosłego psa starczy nawet co trzy. U nas chyba coraz więcej wetów przestawia się na cykl co dwa lata. Coraz głośniej mówi się o negatywnych skutkach zbyt częstych szczepień. Szkoda, że ustawodawca cierpi na taką inercję, że wścieklizna nadal obowiązuje co rok, choć nawet producent szczepionki już twierdzi, że odporność jest co najmniej dwuletnia. Quote
Gonitwa Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 Sam z siebie też nic nie mówił, w sumie to bardziej jego żona, no i jeszcze przypomniał jak Wieśka te parvo miała... I tylko ona, pozostałym trzem nic... Quote
gops Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 [quote name='filodendron']Niektórzy twierdzą, że dorosłego psa starczy nawet co trzy. U nas chyba coraz więcej wetów przestawia się na cykl co dwa lata. Coraz głośniej mówi się o negatywnych skutkach zbyt częstych szczepień. Szkoda, że ustawodawca cierpi na taką inercję, że wścieklizna nadal obowiązuje co rok, choć nawet producent szczepionki już twierdzi, że odporność jest co najmniej dwuletnia.[/QUOTE] no wlasnie przeciez to tez w jakis sposob szkodzi no wsieklizna jest obowiazkowa to nie ma co sie zastanwiac i szczepimy co roku ale te dodatkowe sczepienia mnie zastanawiaja wlasnie z pudlem chodze do innego weta , ma juz od 13 lat tego samego wiec nie zmieniamy on nie kaze wcale na to sczepic ,uwaza ze wystarczy tylko raz za szczeniaka tak tez zrobilismy Quote
Diora Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 Są dwie "szkoły". Wg pierwszej, na wirusówki szczepi się psa co rok - do ukończenia czwartego roku życia. Wg drugiej szczepi się co 2 lata przez całe życie. Ja szczepię co dwa Same szczenięce szczepienia mogą niestety nie wystarczyć i niezbędne są dawki przypominające Quote
sachma Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 No to ja jeszcze inaczej słyszałam.. jeden wet powiedział że za szczeniaka raz, a później jak pies skończy 3lata i koniec, a drugi że za szczeniaka, później po roku i tak co rok aż pies skończy 3 lata, a później co 2 lata minimum... w rezultacie czego Dino był szczepiony za szczeniaka, później tylko wścieklizna i teraz kiedy stary wet poszedł na emeryturę dostałam po głowie że Dino nie miał wirusówek co roku.. i miał w tym roku jako 3latek, ale teraz będziemy szczepić co rok. Ja do kwarantanny podchodzę "lekko" bo socjal jest dla mnie istotny, a wiem że wielu znajomych olało kwarantanne i nic się nie stało, niektórzy przestrzegali kwarantanny i mają lękliwe psy.. Jest kilka zasad których trzeba się trzymać żeby szczeniak nie zachorował, między innymi nie łażenie tam gdzie jest dużo psów i dużo kup i nie pozwalanie na kontakty z obcymi psami.. Quote
Diora Posted May 24, 2010 Posted May 24, 2010 No dobrze, a skąd masz pewność, że znajomy pies nie miał styczności z wirusem? ;) Tego nie wie się nigdy... Ja, jak już wspomniałam, robiłam dokładnie tak samo jak Ty... Rozumu nauczyła mnie tragedia sąsiadów. Aż mnie ciarki przechodzą na samą myśl, że to mógł być mój pies... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.