Litterka Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Badmasi, wyobraź sobie, że to Ty idziesz beztrosko chodnikiem, a tu nagle podbiega do Ciebie wrzeszczący maluch i ciągnie za rękę, nos, ucho... Podoba się? Psu ma prawo się to nie podobać, i o ile moim, nomen omen, psim obowiązkiem jest psa pilnować, o tyle rozumiem jego reakcje. Quote
filodendron Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Badmasi, bardzo mi się podoba to, co piszesz. Jest zgodne z zasadą, którą i ja staram się kierować: "jeśli chodzenie po świecie rani Twoje stopy, łatwiej będzie obuć buty niźli wyścielić świat dywanem" (to jakaś wschodnia mądrość, nie pamiętam czyja). Wymaganie od ludzi, żeby zawsze zachowywali się racjonalnie i zgodnie z naszymi oczekiwaniami jest właśnie próbą wyścielenia świata dywanem ;) Quote
badmasi Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 [quote name='Litterka']Badmasi, wyobraź sobie, że to Ty idziesz beztrosko chodnikiem, a tu nagle podbiega do Ciebie wrzeszczący maluch i ciągnie za rękę, nos, ucho... Podoba się? Psu ma prawo się to nie podobać, i o ile moim, nomen omen, psim obowiązkiem jest psa pilnować, o tyle rozumiem jego reakcje. Ma prawo mi się nie podobać ale nie ugryzę tego dziecka. Jestem raczej spokojnym człowiekiem i reaguję tylko wtedy gdy to jest konieczne. Tak jak sytuacja z wczoraj -kobieta uderzyła mojego psa bo śmiał obwąchać się z jej psem, czy to oznacza, że powinnam uderzyć również jej psa? Niunia-Zolzunia- czy na pewno demonstrowanie przemocy dziecku to właściwa droga? Quote
Merenwen Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 badmasi napisał(a):Nie musisz się zgadzać z sędzią ale możesz zostać ukarana grzywną oraz obciążona kosztami leczenia ofiary nie mówiąc już o upokorzeniu. Przechodzień może dotknąć psa przypadkowo i co wtedy? Nawet jeśli zrobi to celowo, to też może powiedzieć, że przypadkowo. Czy jeśli ktoś cię dotknie to natychmiast wbijesz mu nóż? Jeśli jest atak to i obrona, a jeśli ataku brak to....Można być ukaranym nawet za psa atakującego na twojej posesji. Dotknięcie cudzej własności nie jest karalne. Pies tak jak własność musi być dobrze zabezpieczony. Nad psem trzeba próbować panować a jeśli się nie da to kaganiec... Nie próbuję zrobić kłębka do tulenia ale nie chcę aby pies reagował nerwowo w momencie gdy nie ma zagrożenia. O tym czy jest zagrożenie czy nie decyduję ja a nie pies. Mój pies słaby z matmy, dopiero będziemy się uczyć liczenia więc sama wiesz.... Podstawowa rónica w kontaktach pies-dziecko jest taka, że pies ma zęby a dziecko raczej ząbki. Widziałaś kiedyś ślad po lekkim szczypnięciu przez psa czy siniaka po uderzeniu zębami? Ja nie chcę rozważać co powinni inni ludzie bo wiem, że powinni się pytać itd. ale nie zawsze to robią. Powiem ci tak-miałam psa zrównoważonego, dobrze ułożonego, wymagającego jedynie szkolenia sportowego. Życie z takim psem to bajka. Życie z psem nerwowym, zestresowanym to pasmo udręk i warto zrobić wszystko aby to życie było łatwiejsze. Jeśli mój pies kiedykolwiek kogoś pogryzie, to grzywną z pokorą zapłacę, bo to będzie moja wina. Wpadamy w skrajności. Jeśli pies ugryzł, bo był głaskany bez pozwolenia w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie (załóżmy siedział przy pańciowej torbie i w jego psim rozumie musiał tej torby pilnować), to czy trzeba mu przylepić łatkę psa agresywnego? W mojej ocenie nikt nie powinien głaskać mojego psa bez mojej zgody, a jeśli ktoś to robi, to robi to na własną odpowiedzialność. Nie mówię o karach stosowanych przez prawo! Jeśli ktoś wejdzie na Twój koc na plaży, to nikt go za to nie ukaże, a Tobie się to może nie podobać, prawda? Tak samo jest z psem. Nikomu noża za przypadkowy dotyk nie będę wbijać, mój pies zębów też nie, ale dziecko czy jakikolwiek człowiek podchodzący do psa na wprost, szybko, pochylający się i klepiący po głowie dla psa jest, powiedzmy, niekulturalny i część psów odskoczy, a część posłuży się zębami. Do spokojnego zachowywania się w tłumie zaliczam też tolerowanie przypadkowych dotyków. To nie jest tak, że pies jest świętą krową i w ogóle go dotknąć nie można, ale trochę empatii jeszcze nikomu nie zaszkodziło. To tak jakby mama kazała Ci wyjść na ulicę i niech wszyscy Ci policzki szczypią, bo "to takie ładne dziecko". Fajnie by było? Nie sądzę. Psu też się może to nie podobać. Różne są psy, a podchodzenie do każdego różnie się kończy. Jeśli dziecko mogło głaskać wszystkie psy, to sobie wbije, że to jest odpowiednie i będzie tak robiło, aż w końcu trafi na psa półdzikiego albo prosto ze schroniska i co? I afera. Dzieci trzeba uczyć szacunku. I tyle, jeśli o moje zdanie chodzi. Dobra, lepiej skończę dyskusję, bo odnoszę przykre wrażenie, że kręcimy się w kółko. Ja Chapsi nie będę zmuszać do znoszenia czegoś, co jej się nie podoba. Nie lubi głaskania i nie musi lubić, i nie ma żadnego problemu. A jak ktoś będzie miał ochotę pogłaskać pieska, to odeślę go do Ciebie ;). Pozdrawiam Quote
Merenwen Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 badmasi napisał(a):Ma prawo mi się nie podobać ale nie ugryzę tego dziecka. Jestem raczej spokojnym człowiekiem i reaguję tylko wtedy gdy to jest konieczne. Tak jak sytuacja z wczoraj -kobieta uderzyła mojego psa bo śmiał obwąchać się z jej psem, czy to oznacza, że powinnam uderzyć również jej psa? Niunia-Zolzunia- czy na pewno demonstrowanie przemocy dziecku to właściwa droga? Nie ugryziesz, ale możesz powiedzieć, że Cię to boli i żeby przestał. Piesek nie umie, więc okaże to inaczej - warczeniem albo postraszeniem zębami. Quote
badmasi Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Merenwen napisał(a):Jeśli mój pies kiedykolwiek kogoś pogryzie, to grzywną z pokorą zapłacę, bo to będzie moja wina. Wpadamy w skrajności. Jeśli pies ugryzł, bo był głaskany bez pozwolenia w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie (załóżmy siedział przy pańciowej torbie i w jego psim rozumie musiał tej torby pilnować), to czy trzeba mu przylepić łatkę psa agresywnego? W mojej ocenie nikt nie powinien głaskać mojego psa bez mojej zgody, a jeśli ktoś to robi, to robi to na własną odpowiedzialność. Nie mówię o karach stosowanych przez prawo! Jeśli ktoś wejdzie na Twój koc na plaży, to nikt go za to nie ukaże, a Tobie się to może nie podobać, prawda? Tak samo jest z psem. Nikomu noża za przypadkowy dotyk nie będę wbijać, mój pies zębów też nie, ale dziecko czy jakikolwiek człowiek podchodzący do psa na wprost, szybko, pochylający się i klepiący po głowie dla psa jest, powiedzmy, niekulturalny i część psów odskoczy, a część posłuży się zębami. Do spokojnego zachowywania się w tłumie zaliczam też tolerowanie przypadkowych dotyków. To nie jest tak, że pies jest świętą krową i w ogóle go dotknąć nie można, ale trochę empatii jeszcze nikomu nie zaszkodziło. To tak jakby mama kazała Ci wyjść na ulicę i niech wszyscy Ci policzki szczypią, bo "to takie ładne dziecko". Fajnie by było? Nie sądzę. Psu też się może to nie podobać. Różne są psy, a podchodzenie do każdego różnie się kończy. Jeśli dziecko mogło głaskać wszystkie psy, to sobie wbije, że to jest odpowiednie i będzie tak robiło, aż w końcu trafi na psa półdzikiego albo prosto ze schroniska i co? I afera. Dzieci trzeba uczyć szacunku. I tyle, jeśli o moje zdanie chodzi. Dobra, lepiej skończę dyskusję, bo odnoszę przykre wrażenie, że kręcimy się w kółko. Ja Chapsi nie będę zmuszać do znoszenia czegoś, co jej się nie podoba. Nie lubi głaskania i nie musi lubić, i nie ma żadnego problemu. A jak ktoś będzie miał ochotę pogłaskać pieska, to odeślę go do Ciebie ;). Pozdrawiam Nie pozwalam psom pilnować moich rzeczy a nawet ich. Od pilnowania jestem ja a jak będę potrzebować psiej pomocy to zapiszę się na odpowiednie szkolenie.Wystarczy, że psy pilnują mojego ogrodu (z własnej nieprzymuszonej woli) a i tak mają przywołanie oraz zakaz kąsania niezapowiedzianych gości co z pokorą respektują. Mnie się nie podoba wiele rzeczy ale nikogo za to nie pobiję. Masz rację, niedpowiednie zachowanie w stosunku do psa może się skończyć źle ale skoro ten pies jest mój to muszę go pilnować. Nie mogę odpowiadać za to jak ludzie wychowują swoje dzieci, mogę a wręcz muszę odpowiadać za siebie, swoje dziecko i psa. Do niczego cię nie nakłaniam ani nie krytykuję twojego psotępowania. Twój pies, twoja sprawa. Nie traktuj tej "dyskusji" osobiście. Co do głaskania psów to i tak mam zbyt wielu chętnych (po części samobójców) z czego się bardzo cieszę. Jak ktoś będzie chciał zobaczyć jak wygląda ślad po ugryzieniu to odeślę go do Ciebie;) Quote
Nayantara Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Ej, bo zaczyna się niemiła dyskusja. Odejdźmy od tematu dzieci i wpychania ich rąk, skupmy się może bardziej na tym, co robią dorośli, bo dzieci mogą nie wiedzieć ale dorośli mają pełną świadomość, że pies może zareagować nie tak jak się spodziewamy i nie powinni pchać łap, a nie jednokronie te łapska właśnie pchają. Quote
Merenwen Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Niestety, nie posiadam żadnych śladów po ugryzieniu na podorędziu... I obawiam się, że wbrew pozorom nie tak łatwo takowy ślad zdobyć, szczególnie z Chapsiowych zębów. Quote
Merenwen Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 CarolineS napisał(a):Ej, bo zaczyna się niemiła dyskusja. Odejdźmy od tematu dzieci i wpychania ich rąk, skupmy się może bardziej na tym, co robią dorośli, bo dzieci mogą nie wiedzieć ale dorośli mają pełną świadomość, że pies może zareagować nie tak jak się spodziewamy i nie powinni pchać łap, a nie jednokronie te łapska właśnie pchają. No i też nikt dzieci o nic nie wini ;). Przed chwilą spotkałam dziewczynkę, która za wszelką cenę chciała pomacać moje słupki do slalomu. Dziewczynka do słupków, mama ją zabiera na huśtawkę, to ona znowu biegnie(a co jej będą zabraniać, jak ona chce! :D), znowu na huśtawkę i znowu bunt... Śmiesznie to z boku wygląda :D. Ale w sumie całkiem fajne dziecko, mamusia też okej. Zabrała dziewczynkę i pozwoliła patrzeć, stwierdzając, żeby pieskowi nie przeszkadzać, bo biega. Quote
evel Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Bogarka napisał(a):Czemu wam przeszkadza siesc na dworze? Ja na wybiegu tez czesto widuje kłaki. Mi bardziej przeszkadza np. potłuczone szkło Mnie też przeszkadza szkło, ale to nie powód, żebym tolerowała psie fruwające kudły (coś w stylu: nie sprzątnę po psie, bo ludzie też śmiecą), zwłaszcza, że spora część mojej rodziny to alergicy, poza tym, może mam zbyt wygórowane wymagania, ale nie wygląda to zbyt estetycznie, prawda? Litterka napisał(a):Otóż Mikra boi się wszystkich psów, niezależnie od płci, wieku, wielkości, rasy... York i chi to również wrogowie. Najczęściej ucieka, omija łukiem z podkulonym ogonem. Jeśli nie ma wyjścia - warczy, potrafi kłapnąć zębami. Jednak chciałabym, aby przestała się tak wszystkiego bać. Jaki macie pomysł na socjalizację? Bo nawet zabranie na spacer jej, oraz chi z właścicielem ;) kończy się tak, że Mikra atakuje chcącego się przywitać chi... Nie widzę szans na jakiekolwiek kontakty z innymi psami... Pomóżcie! Spróbuj iść z właścicielem tego drugiego psa, z zasmyczowanymi psami w jednym kierunku, tak, żeby szły obok siebie. Mojej Zu pomaga, chociaż też większość psów ją przeraża ;) No i nie pozwalać na ataki. To się dotyczy obu stron. U mnie już wiedzą, że jak czyjś pies przybiegnie do mojej niewielkiej suki tylko po to, żeby ją wgnieść w glebę to nie będę miła. Niunia_Zolzunia napisał(a):A tak offtopujac - jak moja corka miala jakies 8 miesiecy w sklepie podeszla do nas pani i lapiac mala za policzek cwierka "tiu tiu jaki dzidzius". Zdebialam. Nie znam osoby, nie zycze sobie zebymi dziecka dotykala. Niewiele myslac zrobilam Pani dokladnie to co ona malej, zlapalam za policzek i "tiu tiu jaka pani". Obrazila sie ze jak ja smiem... zapytalam dokladnie o to samo i nastapil FOCH z przytupem i odejscie z gniewnym parskaniem;) Umarłam! :roflt: Chciałabym to zobaczyć :lol: Quote
Niunia_Zolzunia Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 badmasi napisał(a):Ma prawo mi się nie podobać ale nie ugryzę tego dziecka. Jestem raczej spokojnym człowiekiem i reaguję tylko wtedy gdy to jest konieczne. Tak jak sytuacja z wczoraj -kobieta uderzyła mojego psa bo śmiał obwąchać się z jej psem, czy to oznacza, że powinnam uderzyć również jej psa? Niunia-Zolzunia- czy na pewno demonstrowanie przemocy dziecku to właściwa droga? Demonstrowanie przemocy przy dziecu w jakiejkolwiek formie jest zle....ale... gdziez ja zademonstrowalam przemoc?? Zrobilam to samo co zrobila Pani - z usmiechem dotknelam policzka i tiutiajac powiedzialam dokladnie to co ona:) To Pani sie zbulwesowala bo ja caly czas anie nie podnioslam glosu ani nie uzylam sily!! Odpowiadajac Pani tez zrobilam to spokojnie wiec sorry ale nie widze przemocy. Quote
badmasi Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Niunia_Zolzunia napisał(a):Demonstrowanie przemocy przy dziecu w jakiejkolwiek formie jest zle....ale... gdziez ja zademonstrowalam przemoc?? Zrobilam to samo co zrobila Pani - z usmiechem dotknelam policzka i tiutiajac powiedzialam dokladnie to co ona:) To Pani sie zbulwesowala bo ja caly czas anie nie podnioslam glosu ani nie uzylam sily!! Odpowiadajac Pani tez zrobilam to spokojnie wiec sorry ale nie widze przemocy. Rozumiem, że nie naruszyłaś nietykalności a pani była zadowolona? Robienie czegoś złego z uśmiechem sprawia, że robi się to dobre? No ciekawa teoria.... Quote
Saite Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Niunia_Zolzunia, Twoja reakcja była na miejscu i jestem pewna, że spełniła dydaktyczną rolę. ;) Niektórzy tu tak chętnie doszukują się u innych agresji nawet w zabawnym skądinąd zdarzeniu, z przemocą nie mającym nic wspólnego. Ciekawe dlaczego.... I koniec końców wyszło na to, że nietykalność Twojego dziecka obca, dorosła osoba może naruszać- a niech sobie maca do woli, nie buntuj się, ale Tobie nie wolno naruszyć nietykalności tejże osoby, choćby nie wiem co.:evil_lol: Quote
kasiek12 Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 filodendron napisał(a):Badmasi, bardzo mi się podoba to, co piszesz. Jest zgodne z zasadą, którą i ja staram się kierować: "jeśli chodzenie po świecie rani Twoje stopy, łatwiej będzie obuć buty niźli wyścielić świat dywanem" (to jakaś wschodnia mądrość, nie pamiętam czyja). Wymaganie od ludzi, żeby zawsze zachowywali się racjonalnie i zgodnie z naszymi oczekiwaniami jest właśnie próbą wyścielenia świata dywanem ;) Świetnie powiedziane!! Warto czasem zweryfikować swoje oczekiwania, a stawianie wymagań innym najlepiej zacząć od siebie. evl napisał(a):Mnie też przeszkadza szkło, ale to nie powód, żebym tolerowała psie fruwające kudły (coś w stylu: nie sprzątnę po psie, bo ludzie też śmiecą), zwłaszcza, że spora część mojej rodziny to alergicy, poza tym, może mam zbyt wygórowane wymagania, ale nie wygląda to zbyt estetycznie, prawda? Jak dla mnie to wygląda to okropnie. Niektórym psiarzom to się chyba wydaje, że psia sierść jest nieszkodliwa. To już nawet nie chodzi o alergię. Mój pies się kiedyś nażarł takich namokniętych kłaków na spacerze i później mieliśmy różne nieprzyjemne perypatie przez to. Nikt by też chyba nie chciał, żeby po jego ogródku walały się kłęby kłaków, a w miejscu publicznym już mogą. A szkło to prawdziwa zmora - rozcięcie łapki też już zaliczyliśmy - nie polecam nikomu. Czy nie lepiej stosować zasadę - posprzątam, a może ktoś inny pójdzie za moim przykładem i też posprząta. Quote
badmasi Posted April 27, 2010 Posted April 27, 2010 Saite-pisząc niektórzy chyba kogoś konkretnego miałaś na myśli czy się mylę? To, że kilka osób się z czegoś śmieje to nie znaczy, że koniecznie jest to zabawne. Dopuszczalna jest chyba różnica zdań, czy z góry jest określone co jest śmieszne a co nie, może mówi o tym regulamin? Dydaktyczna rola takiego postępowania jest nieco wątpliwa a konsekwencje takich nauk w przyszłości mogą skutkować wcale niezbyt śmiesznymi zachowaniami u dzieci. Rodzic chyba powinien dawać dobry przykład? Nie jest ważne czego nauczyła się owa pani ale czego może nauczyć się własne dziecko. Dzieci są uważnymi obserwatorami i warto o tym pamiętać. Żeby wyrazić sprzeciw, zanim komuś oddamy to mamy do wykorzystania cały arsenał innych środków. Quote
Diora Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Mnie doprowadza do białej gorączki jak właściciele psów pozwalają im obsikiwać samochody. Oczywiście mam na myśli sytuacje, gdzie idzie sobie pan/pani z kudłaczem na smyczy i ma w głębokim poważaniu, że pies sika na auta. W głowie mi się nie mieści jak można być takim brudasem :roll: Quote
*Monia* Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Diora napisał(a):Mnie doprowadza do białej gorączki jak właściciele psów pozwalają im obsikiwać samochody. Oczywiście mam na myśli sytuacje, gdzie idzie sobie pan/pani z kudłaczem na smyczy i ma w głębokim poważaniu, że pies sika na auta. W głowie mi się nie mieści jak można być takim brudasem Mnie też to wkurza. Ostatnio stałam na balkonie i pies nam oblewał pokrowiec od motoru, czego nie mogłam nie skomentować głośno do TZa i piesek został przywołany (oczywiście po oblaniu 8)). Parking zamknięty i teoretycznie z psami wchodzić nie wolno :cool1: (mi zwrócili uwagę jak ze szczeniakiem chodziłam). Jakiś dziadzio z yorkiem motor już omija, bo kiedyś też yoreczek próbował podnieść nóżkę i zwróciłam uwagę ;). A wczoraj widziałam jak pan z jakimś małym psiakiem czaił się pod oknami i czekał aż pies kupę zrobi. Zwolniłam kroku żeby zobaczyć czy pan posprząta (noszę zawsze torebki w kurtce, więc bym użyczyła), ale pies się nie zdecydował w końcu, a jak głupol stać i gapić się nie będę. U nas pod klatką i na podjeździe dla wózków po zimie było kilka rozniesionych goowien i wcale estetycznie to nie wyglądało :shake:. Quote
Bogarka Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Diora napisał(a):Mnie doprowadza do białej gorączki jak właściciele psów pozwalają im obsikiwać samochody. Oczywiście mam na myśli sytuacje, gdzie idzie sobie pan/pani z kudłaczem na smyczy i ma w głębokim poważaniu, że pies sika na auta. W głowie mi się nie mieści jak można być takim brudasem :roll: Ja nie pozwalam Hadarowi Niunia Zołzunia twoje dziecko miało 8 miesiecy a mnie mamy kolezanka tak potraktowała...pare lat temu :crazyeye: spotkalismy sie w kosciele a ta kolezanka cos mówi do mamy ze ma fajne córki i tak zrobiła :crazyeye: Quote
Angelka Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Codziennie zmagam się z debilami bo inaczej już nazwać nie można. Jak miałam dużego psa to rozglądałam się na około żeby nie napatoczył się jakiś agresywny pies bo była niezła jatka. W chwili kiedy mam małego psa muszę robić to ze zdwojoną siłą bo muszę się oglądać za wszystkimi psami,małymi i dużymi agresywnymi,małymi psami bez opieki, dużymi które chcą mnie razem z psem stratować bo przecież chcą się tylko przywitać to nic że ważą 10 razy tyle co mój,jakiś czas temu przebiegł po mnie i po moim psie bokser zostawiając na mojej nodze ogromnego siniaka... Innym razem biegło na mnie upośledzone dziecko które miało agresywna suczkę na smyczy a matka gdzieś tam w tyle zajęta rozmowa przez telefon ,chciała żeby się pobawiły ale nie rozumiało zachowania swojego psa musiałam zwiewać,jeszcze innym razem skakał po mnie pies kobiety który chciał mi wyrwać z ręki zabawkę Suri ja na marne krzyczałam do kobiety żeby go zabrała bo była głuchoniema :( Kiedyś nie rozumiałam ludzi którzy przed dużym psem uciekają albo biorą na ręce yorka,ale teraz widzę to od ich strony i w pełni kapuję całą sytuację. Ręce mi opadają co dzień a słów do ludzi brakuje Quote
Bogarka Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Jak juz wyzej pisałam biore smakołyki dla Hadara na spacer. Zdazyło sie ze dwa razy ze inny pies wyczuł i zaczał ode mnie zebrac, jednym razem zostałam zapytana ze po co te smakołyki biore ze soba? Quote
Nayantara Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Bogarka napisał(a): jednym razem zostałam zapytana ze po co te smakołyki biore ze soba? Brawa dla tej osoby. Życzę mu miłego wychowywania psa bez nagród i tylko w domu... Quote
Marlenuś91 Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Co do kłaków to fakt że są one wręcz obrzydzające jak tak leżą gdzieś w trawie a nie daj boże jak deszcz jeszcze popada. Hm a w innym temacie. To wczoraj byłam z moimi trzema psami w lesie, psy zasmyczowane, ale bez kagańców ( miałam przyczepione do szlufki w spodniach), idzie babka z też jakimś małym pieskiem oczywiście bez smyczy. Spoko żeby nie to ze podbiegł i zaczął na moje psy ujadać. zrobił się jeden wielki harmider, psy się rozproszyły zaczęły ciągnąc, a babka zadowolona i mówi do niego oj oj jaki ty groźny, a ja z tego wszystkiego już nawet nic nie odpowiedziałam... Ehh gorzej by było jak by mi się któryś zerwał albo coś i ugryzł tej panik groźnego pieska... NIe lubię takich sytuacji bo nie dość że ja się strasznie denerwuję to i psy. Quote
Nayantara Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Marlenuś91 napisał(a):NIe lubię takich sytuacji bo nie dość że ja się strasznie denerwuję to i psy. A pani się cieszy :| Quote
Greven Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 Pomyślcie, jak fajnie by było, gdyby posiadacze psów przestrzegali dosłownie kilku zasad... Jak przyjemna byłaby koegzystencja z psiarzami zarówno tych, którzy mają psy i je lubią, jak i tych, którzy psów nie mają, nie lubią, boją się. Jak mało byłoby konfliktów sąsiedzkich i ogólnie międzyludzkich. Jak na plus zmieniłby się krajobraz miasta - skwerki, trawniki, parki. O ile wzrosłaby higienia i bezpieczeństwo. Tych zasad jest dosłownie kilka, a ich przestrzeganie jest praktycznie niekłopotliwe i kosztuje minimum wysiłku. Te zasady to: - sprzątanie psich kup i kłaków - wysikiwanie psów niekoniecznie tuż pod czyimś oknem, na koło samochodu, albo w windzie - ograniczenie do niezbędnego minimum ujadania psa w ogrodzie, czy na balkonie - kontrolowanie psa podczas spaceru, czy to za pomocą komend, czy na smyczy - nienarzucanie się ze swoim psem innemu psu - nienarzucanie się ze swoim psem innym ludziom - kontaktowanie psa z psami i ludźmi, którzy sobie tego kontaktu życzą Wyobrażacie sobie, jaka sielanka by zapanowała? ;) Tak z ciekawości - Wy przestrzegacie, lub staracie się przestrzegać wymienionych przeze mnie zasad? Quote
Bogarka Posted April 28, 2010 Posted April 28, 2010 "Marlenuś91" napisał(a):podbiegł i zaczął na moje psy ujadać. zrobił się jeden wielki harmider, psy się rozproszyły zaczęły ciągnąc, a babka zadowolona i mówi do niego oj oj jaki ty groźny, Mi sie przypomniało takie opowiadanie co James Herriot napisał. Nie wiem, czy ktos czytał o dwóch westikach których własciciele cokolwiek psa zrobiŁy to sie rozpływalli jakie sa słodkie, nawet kiedy chciały zjesc pana Herriota który ich badał. Potem te dwa psy pdeszły panstwo kupili kolejne dwa westiki i tak samo je "wychowywali" skonczyło sie na tym ze jeden z ich psów ugryzł swojego pana Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.