Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Iza.']Oczywiście, że podstawy wychowania powinny być zachowane, ale jak jest to każdy z nas widzi ;) Ja w sumie dzieci rozumiem, nie każdy rodzić wychowuje tak jak powinien, choć i ciekawość świata u dziecka jest tak wielka, że najpierw robi, a później myśli.
Mam 5 letniego brata. któremu z milion raz powtarzałam, że obcych psów bez pytania głaskać nie można, ale i tak czasem mu się to zdarza.
Nie jestem w stanie zareagować od razu, przecież wrzeszczeć nie będę, bo to może tylko tego psa przestraszyć.
Choć u mnie głaskanie bez pytania zdecydowanie częściej zdarza się u dorosłych, a nie dzieci.

CarolineS, jeśli wiem, że ide gdzieś gdzie będzie duzo bodźców, suka dostaje kaganiec. To jednak pies nie mozna być za niego pewnym w 100%.

Przepraszam Cię bardzo - ja też mam młodszego brata, a do tego bardzo liczne rodzeństwo cioteczne, młodsze ode mnie nawet o prawie 20 lat. I nie rozumiem, jak można nie być w stanie zareagować, jak dziecko podchodzi do obcego psa. To co - dziecko wychodzi sobie, a Ty sobie? Spacer z dzieckiem to spacer z dzieckiem, jeśli się wychodzi, to trzeba pilnować, żeby ani dziecku nie stała się krzywda, ani żeby ono nie było przyczyną niemiłej sytuacji.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ladySwallow napisał(a):
Tutaj nie chodzi o agresję. Tutaj chodzi o podstawy wychowania - nikt nie ma nic przeciw głaszczącym psy dzieciom i dorosłym, o ile właściciel psa jest zapytany o zdanie przed faktem, a nie po.


Dobrze ujęte :).

Wczoraj na spacerze poznaliśmy Jasia:diabloti:.
Wiek: ok. 2lat.
Wyposażenie spacerowe: babcia.
Ćwiczyłam z psem chodzenie w kontakcie, nagradzane wyrzutem frisbee. Położyłam psa z boku ścieżki, kucnęłam obok - niech babcia ma komfort psychiczny:) - i czekam aż nas miną. A Jaś... Jaś po łuczku do nas. Babcia chce dziecko odławiać, ale zupełnie na spokojnie, bez nerwów:loveu:. Ooo! Takich okazji to ja nie przepuszczam:evil_lol:. Mówię do babci, że luz, może dziecko podejść. No. Jaś podszedł. Patrzy na pieska. Coś tam sobie opowiada. Mój pies waruje i zmemluje 3/4 spacerowego przydziału żarciowego:evil_lol:. Ostatecznie Jasio stał dosłownie nad Pycholową głową, a Pychol... meeemlaaał. No lubię takie sytuacje:D. Jasio się na bułkę - ofiarowaną przez babcię - nie dał odciągnąć:evil_lol:. Mi nogi cierpły:evil_lol:. No dobra, piesek musi piciu. Akurat. Piesek nie musi piciu, tylko frisbee. Jasiowi prywatny pokaz zorganizowliśmy:p. Nie podobało mu się, ża już naprawdę musi iść do domu...;)

Podziękowałam babci za to, że taka fajna jest:).

Można i tak.:diabloti:

A co do tego, że pies MUSI wszystko znosić - moim zdaniem: NIE musi.
Gdyby ktoś z zaskoczenia zrobił coś bolesnego mojemu psu, a ten by się odwinął, to jeszcze bym inteligentnego inaczej po pysku obiła:mad:. Co innego pies, który wie, że zaraz będą go tulić/tarmosić/obmacywać, w zęby/uszy/pod ogon zaglądać, a co innego działanie z kompletnego zaskoczenia.
W taki sposób mój przyjaciel zarobił ode mnie solidne kuku - było mnie od tyłu nie straszyć po ciemku. Człowiekowi wolno reagować instynktownie, a psu nie? No bez jaj:shake:.

Posted

Ja wyznaję zasadę, że wszystkie istoty, czy to psy czy dzieci, pod opieką dorosłych powinny być kontrolowane i tyle. Pies nie powinien podbiegać, dziecko też nie. Pies nie ma prawa wyskoczyć z zębami na dziecko, dziecko nie ma prawa próbować rozjeżdżać mojego psa rowerkiem. Jeżeli ktoś sobie wyraźnie życzy zabrania psa/dziecka - zabiera się i tyle, nie ma znaczenia, że 'on nic nie zrobi' albo 'ona tak bardzo lubi psy'. Jeżeli mój pies podbiegnie do obcego dziecka, nie będę miała pretensji, jeśli np. ojciec dzieciaka psa odgoni kopniakiem - to oczywiście okropne, ale podbiegający pies to mój błąd i moja wina. Ale jeżeli mój pies by kłapnął zębami (co by się nie zdarzyło, bo żaden tak nie reaguje na ludzi, reagują ucieczką najczęściej, a Luka rozpłaszczeniem na ziemi) na dziecko, które mu się rzuca na szyję bez pytania i zupełnie z zaskoczenia - wina rodziców dziecka, a nie psa czy moja. Nie mówię oczywiście o patologii, kiedy pies rzuca się poważnie na takie dziecko albo poważnie gryzie, ale raczej pies wychowany w domu i zdrowy psychicznie nie ma takich reakcji, nawet jeżeli obcych nie lubi, prędzej kłapnie ze strachu i odstraszająco...

Chodzi tylko o zwykłe myślenie o innych. Nie wymagamy tego od dzieci, ale od tego są rodzice. Tak samo jak nie winimy psa, tylko właścicieli... Moja suczka panicznie boi się ludzi i każde dziecko, które dla zabawy rzuca w nią butelką to zaprzepaszczone miesiące pracy (miałam tak - suka cofnęła się zupełnie, myślałam wtedy, ze się załamię :-( Tyle pracy, już nie reagowała na grupy ludzi, na rolki, deskorolki, nawet na wszystko-wiedzących-ławkowych-cmokaczy i wszystkich nałogowych ti-ti-ti-taczy - a po incydencie z dzieciakiem wróciła do momentu, gdy na widok człowieka na spacerze ciągnęła jak oszalała do domu...:shake:), tak samo jak nagła próba pogłaskania. I nawet jeśli ona nie ugryzie, to ja ugryzę :diabloti: Bo sobie nie życzę. Jak ktoś pyta, to grzecznie i miło tłumaczę, ale wymuszonych kontaktów nie znoszę...

Posted

[quote name='Merenwen']Badmasi, A kto ma decydować?
Niby nie, a jednak wiele psów noszenie kagańca traktuje jako pracę - tak jak na przykład zostawanie w miejscu - i reaguje nerwowo na każdą próbę przeszkodzenia mu w tym.
Oczywiście, że można, tu się zgadzam. Ale jak podchodzi jeden człowiek, drugi, trzeci, każdy przeszkadza nam w szkoleniu i niepotrzebnie rozprasza (cmokanie na psa w komendzie "zostań" to coś, za co mogłabym zabić!), to piątego już nie zdążysz poprosić o odejście, bo nie powiesz psu "tego nie rusz, bo ten dopiero podszedł".
Poddenerwowanie? No właśnie, pamiętam taką jedną sytuację (już ją opisywałam wcześniej) - skwar ponad trzydzieści coś stopni, tłum ludzi na plaży, hałas, obce miejsce, ludzie antypsiarze na jednym kocu z nami i Chapsia wciśnięta gdzieś pod leżak (w jedyne wolne zacienione miejsce). Nagle podbiega dziewczynka i próbuje się wcisnąć pod JEJ psi, własny kawałek spokoju. Nawet mi by nerwy puściły, chociaż dużo mogę znieść. Pomijam fakt, że nawet nie zdążyłam powiedzieć "nie głaskać psa!"... (dla jasności: nie ugryzła, ale skutecznie natręta odgoniła ;))
A mój pies jest kundlem i nie bywa na wystawach, ani nie jest - jak to ujęłaś - oswojony z tłumem. Znaczy dopóki ma względnie jasną sytuację, to jest okej, ale jak robi się właśnie tak, jak wyżej opisałam, to trudno wymagać od niej opanowania. Najlepiej takich sytuacji unikać, ale nie zawsze jest to możliwe i naprawdę nie trzeba być aż tak znowu wykształconym, by nie domyślić się, że lepiej takiego psa nie zaczepiać. Są psy i psy - niektóre z radością dadzą się przytulić, inne będą uciekać, a jeszcze inne się zdenerwują. No i cóż, zamiast przystosowywać psa do naszych zwyczajów i uczyć je reagować pokojowo na wszelkie zaczepki, lepiej do takowych zaczepek nie dopuszczać. A przyzwyczajanie do wszelkiego chaosu wokół może chyba doprowadzić do jakiejś frustracji, nagromadzenia emocji czy coś...? Tak mi się przynajmniej zdaje. Jak już mówiłam - pytanie o zgodę nie boli.

Proponuję rozejm, bo widać żadna z nas poglądów nie zmieni :D. Ja jestem przy tym, by ludzie wykazali minimum szacunku i zrozumienia dla zwierzęcia, Ty dbasz o to, by pies znosił wszystko cierpliwie i o ile żadna z metod nie spowoduje szkód, o tyle każda z nich jest w porządku, tak sądzę.
O tym kto jest winien w przypadku pogryzienia przez psa decyduje zazwyczaj jakaś "instancja wyższa" i może się to skończyć wymierną karą dla właściciela.
Dla mnie komenda "zostań" musi być trenowana w rozproszeniu tak jak i wiele innych. Ta komenda ma sens jeśli pies wykona ją na chodniku a nie w domu czy ogródku. Na zawodach psy wykonują dużo komend mimo oklasków, pogwizdywania itp. zgromadzonych widzów.
Warto oswoić z tłumem, chociaż próbować aby ułatwić sobie życie. Im więcej pies umie tym większa wygoda dla właściciela.
Psa trzeba frustrować i pokazywać że tak wogóle to nie ma czym się przejmować.
To nie jest tak, że pies musi wszystko znosić cierpliwie, ale im więcej tym lepiej i dla psa i dla człowieka.
Zanim się zacznie go frustrować to najlepiej sprawić aby miał do nas bezgraniczne zaufanie.
Ja też jestem za tym aby okazywać zwierzętom szcunek itd. ale to nie zmienia postaci rzeczy że ludzie są różni i dlatego pies musi reagować na komendy, które w razie czego uchronią go oraz właściciela przed kłopotami.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):

Tłum? A proszę bardzo. Byle ten tłum, za moimi plecami, łap z zaskoczenia mi do psa nie wyciągał.
Bo pies to, do ciężkej cholery, jest żywy organizm, a nie kawał pluszu do wycierania kończyn.

A ja zaryzykowałam, polazłam w taki bezmyślny, dziki tłum gdzie gawiedź ogłupiała wycierała się łapskami i torbami o psy. Okazało się, że psy nie dość, że kończyn nie poogryzały to nawet były idiotycznie z siebie zadowolone. Wprawiło mnie to w osłupienie i czekam na efekty.:diabloti:

Posted

Badmasi, a Ty zawsze zgadzasz się z karami wymierzonymi przez tego typu instytucje? Bo ja nie. Jeśli jest konfrontacja dziecko-pies, to nie okłamujmy się - dziecko zawsze wygra, bo "pies był bez kagańca". I nieważne, że to spokojny na co dzień maleńki piesek, który wkurzył się, że dziecko mu oczy wydrapuje. Był bez kagańca i pogryzł.
Jasne, w rozproszeniu, popieram, co nie zmienia faktu, że pies tak czy siak jest skupiony i cmokanie na niego nie jest dobrym pomysłem. Zawody to zawody, a chodnik to chodnik. Na zawodach nikt psa nie próbuje głaskać, a na chodniku owszem. I mi się to nie podoba, bo to mój pies i nie życzę sobie, żeby ją dotykano bez mojej zgody. Tym bardziej, że ona jest wpatrzona we mnie i jak coś ją tak dotyka, to się przesunie i teraz problem - nagrodzić czy nie? A jeśli nie, to tylko dlatego, że uciekała od natręta?
Nie twierdzę, że nie warto. Sęk w tym, że przebywanie w tłumie a bycie dotykanym przez tłum to zupełnie dwie bajki. Mogę nauczyć ją chodzić zatłoczoną ulicą, ale dodatkowe ręce na jej grzbiecie już odpadają. Nie widziałam jeszcze matki zadowolonej z faktu, że ktoś obcy przytula czy głaszcze jej dziecko bawiące się w piaskownicy. Więc jaka jest różnica w tym wypadku między psem a dzieckiem?
"Psa trzeba frustrować" - a w jakim to celu? Po co specjalnie go męczyć, skoro ten sam efekt można osiągnąć mimochodem? I jak byś chciała go frustrować? To trochę dziwne podejście, bo zazwyczaj ludzie unikają stresujących bodźców w szkoleniu... Jak można stres uniknąć, to po co go specjalnie pobudzać? Toż to tylko męczy psią psychikę.
Komendy tak, ale zmieniłaś kapkę temat ;). Fakt faktem pies powinien znać pewne komendy, ale to nie znaczy, że ludzie sobie mogą na wszystko pozwalać.

Posted

badmasi napisał(a):
A ja zaryzykowałam, polazłam w taki bezmyślny, dziki tłum gdzie gawiedź ogłupiała wycierała się łapskami i torbami o psy. Okazało się, że psy nie dość, że kończyn nie poogryzały to nawet były idiotycznie z siebie zadowolone. Wprawiło mnie to w osłupienie i czekam na efekty.:diabloti:


Jeszcze się załapałaś na mój post przed edycją;).

Osobiście nie cierpię tłumów, zgiełku... No, tego ludzkiego 'brzęczenia'.
Nie będę z psem w takie cosie łazić, bo mnie szlag trafi na miejscu jeśli ktoś się o mnie otrze, a strach pomyśleć, co bym zrobiła, gdyby ktoś mi psa szturchnął.

Kilkunastomiesięczna obca dziewczynka zaglądała mojemu psu do uszu, dotykała ząbków, rzęsty paluszkami liczyła. Mój pies nie miał z tym problemu. Z jednej strony wiemy, że trzeba psa oswajać z różnościami, ale z drugiej... Pies to żywy organizm. Nigdy pewności nie ma. I tak, wspomniana dziewczynka badała mojego psa, kiedy ten był po ganianiu solidnym, leżał, ja siedziałam obok niego i trzymałam mu palce w otwartym pysku. JA uważałam, że tak to powinno się odbyć. Gdyby dziewczynka postanowiła wsadzić mojemu psu palec w oko, mogłabym zareagować w sekundę. Tylko tyle i aż tyle. Bo gdyby mi ktoś całkiem obcy wsadził palec w oko, to sam miałby oko podbite. I niechby spróbował mieć do mnie pretensje;).

Posted

[quote name='Merenwen']Badmasi, a Ty zawsze zgadzasz się z karami wymierzonymi przez tego typu instytucje? Bo ja nie. Jeśli jest konfrontacja dziecko-pies, to nie okłamujmy się - dziecko zawsze wygra, bo "pies był bez kagańca". I nieważne, że to spokojny na co dzień maleńki piesek, który wkurzył się, że dziecko mu oczy wydrapuje. Był bez kagańca i pogryzł.
Jasne, w rozproszeniu, popieram, co nie zmienia faktu, że pies tak czy siak jest skupiony i cmokanie na niego nie jest dobrym pomysłem. Zawody to zawody, a chodnik to chodnik. Na zawodach nikt psa nie próbuje głaskać, a na chodniku owszem. I mi się to nie podoba, bo to mój pies i nie życzę sobie, żeby ją dotykano bez mojej zgody. Tym bardziej, że ona jest wpatrzona we mnie i jak coś ją tak dotyka, to się przesunie i teraz problem - nagrodzić czy nie? A jeśli nie, to tylko dlatego, że uciekała od natręta?
Nie twierdzę, że nie warto. Sęk w tym, że przebywanie w tłumie a bycie dotykanym przez tłum to zupełnie dwie bajki. Mogę nauczyć ją chodzić zatłoczoną ulicą, ale dodatkowe ręce na jej grzbiecie już odpadają. Nie widziałam jeszcze matki zadowolonej z faktu, że ktoś obcy przytula czy głaszcze jej dziecko bawiące się w piaskownicy. Więc jaka jest różnica w tym wypadku między psem a dzieckiem?
"Psa trzeba frustrować" - a w jakim to celu? Po co specjalnie go męczyć, skoro ten sam efekt można osiągnąć mimochodem? I jak byś chciała go frustrować? To trochę dziwne podejście, bo zazwyczaj ludzie unikają stresujących bodźców w szkoleniu... Jak można stres uniknąć, to po co go specjalnie pobudzać? Toż to tylko męczy psią psychikę.
Komendy tak, ale zmieniłaś kapkę temat ;). Fakt faktem pies powinien znać pewne komendy, ale to nie znaczy, że ludzie sobie mogą na wszystko pozwalać.
To czy ja się zgadzam z karami czy nie nie ma tu najmniejszego znaczenia.
Dziecko wydrapujące psu oczu to patologia-mówłyśmy przecież cały czas o głaskaniu?
A ja tak nauczyłam psy, że jak ktoś cmoka to nie reagują. To bardzo przydatne.
Moja koleżanka, która jest trenerem sportowym wręcz rozkazuje głaskać psy. Te niegłaskalne lądują w klatkach podczas przerw.
Ja uczę chodzenia w tłumie i przypadkowego dotyku, jak na teraz efekty na db+
Różnica między psem a dzieckiem jest spora:razz:
Frustracją dla mojego psa (collie) było przejście obok witryny sklepowej-aby jej nie stresować to mam tego unikać? Tym samym zestresuję siebie.
Psią psychikę trzeba kształtować jeśli jest nieprawidłowa aby samemu nie zwariować.

Posted

Nie wiem, czy ma znaczenie. Dla mnie ma, bo mi nie pasuje, żeby dziecko było zawsze niewinne, a pies zawsze be. Wydrapywanie oczu to raczej przenośnia, ale czasem zdarzają się przykre odruchy jak chociażby ciągnięcie za ucho cocker spaniela. Dziecko może sobie nawet nie zdawać sprawy, że sprawia psu ból.
Fajnie bardzo, że Ty tak nauczyłaś, ale to zupełnie, totalnie, w ogóle, w żadnym razie nie zmienia faktu, że przechodzeń głaszczący psa bez pozwolenia jest zwyczajnie niekulturalny i kiedyś mu się może za to oberwać. Równie fajnie, że Twoja koleżanka rozkazuje głaskać psy, ale mi się to może nie podobać, że ktoś MOJEGO psa głaszcze. Mam chyba prawo do tego, hm? No właśnie. Dlatego jakkolwiek pies by był wyszkolony i posłuszny, jakkolwiek by tolerował wszelki dotyk, to nikt obcy nie ma prawa dotykać go bez zgody właściciela.
"Różnica między psem a dzieckiem jest spora" - super, czyli konkretnie jaka?
Przejście obok witryny sklepowej nie było frustracją (jeśli już to powodem frustracji...), a raczej dodatkowym stresem. Wtedy faktycznie dla własnego i psa komfortu zmienienie skojarzeń na pozytywne jest konieczne. Mówiąc o frustracji, mam na przykład na myśli to, że pies bardzo by chciał się odgonić od dotykających go ludzi, ale nie może. Dlatego mogą się gromadzić negatywne emocje i potem może je piesek w różny sposób rozładowywać.
Powtórzę po raz któryś - od zapytania o możliwość pogłaskania jeszcze nikomu język nie odpadł.

Posted

Darianna napisał(a):
ja czeszę psy w domu, po czym sierśc wyrzucam do kosza... Ta latająca sierść po wyczesywaniu pieska na dworze napawa mnie obrzydzeniem... Spacer jest dla psa, zabawy z nim, szkolenia... Od higieny jest dom i groomer...

Zgadzam się z Tobą. Ja swoje psy też szczotkuję w domu. Niedaleko mojego domu jest niewielka łączka gdzie spaceruję z psami i tam notorycznie walają się fury kłaków. Mnie to denerwuje, a ludzi którzy nie lubią psów to pewnie doprowadza do szału. Są jakieś granice. Higienia osobista w domu - zarówno własna jak i psa.

Posted

Szczotkowanie na zewnątrz nie jest grzechem, bo według mnie lepiej wyjść na zewnątrz sierść zebrać do woreczka i wyrzucić, ja sobie nie mogę pozwolić na szczotkowanie w domu, ponieważ sierść mojego psiaka jest długa i bardzo łatwo czepia się wszystkiego naokoło. Chodzi tu o zachowanie higieny, myślę, że nie sprawi Ci problemu, jeżeli zobaczyć, że jakiś dajmy na to Goldek (ze względu na jego sierściostość) jest wyczesywany na łące, ale cała sierść skrupulatnie zbierana do worka.
Jest to gest poszanowania dla np. alergików czy osób którym to przeszkadza, bez poszanowania na co dzień zawsze będą wynikać takie spory.

Posted

Tyle że ja jeszcze nie widziałam właściciela, który po wyszczotkowaniu na łące zebrałby te kłaki do woreczka ;) Mam setery, więc też długowłose, chociaż zdecydowanie nie tak ofutrzone jak goldeny ;) i czeszę w domu.

Posted

Merenwen napisał(a):
Nie wiem, czy ma znaczenie. Dla mnie ma, bo mi nie pasuje, żeby dziecko było zawsze niewinne, a pies zawsze be. Wydrapywanie oczu to raczej przenośnia, ale czasem zdarzają się przykre odruchy jak chociażby ciągnięcie za ucho cocker spaniela. Dziecko może sobie nawet nie zdawać sprawy, że sprawia psu ból.
Fajnie bardzo, że Ty tak nauczyłaś, ale to zupełnie, totalnie, w ogóle, w żadnym razie nie zmienia faktu, że przechodzeń głaszczący psa bez pozwolenia jest zwyczajnie niekulturalny i kiedyś mu się może za to oberwać. Równie fajnie, że Twoja koleżanka rozkazuje głaskać psy, ale mi się to może nie podobać, że ktoś MOJEGO psa głaszcze. Mam chyba prawo do tego, hm? No właśnie. Dlatego jakkolwiek pies by był wyszkolony i posłuszny, jakkolwiek by tolerował wszelki dotyk, to nikt obcy nie ma prawa dotykać go bez zgody właściciela.
"Różnica między psem a dzieckiem jest spora" - super, czyli konkretnie jaka?
Przejście obok witryny sklepowej nie było frustracją (jeśli już to powodem frustracji...), a raczej dodatkowym stresem. Wtedy faktycznie dla własnego i psa komfortu zmienienie skojarzeń na pozytywne jest konieczne. Mówiąc o frustracji, mam na przykład na myśli to, że pies bardzo by chciał się odgonić od dotykających go ludzi, ale nie może. Dlatego mogą się gromadzić negatywne emocje i potem może je piesek w różny sposób rozładowywać.
Powtórzę po raz któryś - od zapytania o możliwość pogłaskania jeszcze nikomu język nie odpadł.

To co tobie pasuje a co nie w świetle prawa ma raczej znikome znaczenie.
Czy przechodzień jest kulturalny czy nie też nie zmienia postaci rzeczy, dobrze ułożony pies nie zareaguje negatywnie na zaczepkę. To, że takiego psa chcę mieć to chyba nic złego? Jeśli ktoś woli psa nerwowego to jego sprawa ale też mu się za to może oberwać.
Mój pies też nie mógł się odgonić od witryny:roll:.
Aby nie gromadziły się "negatywne emocje" stosuje się odpowiedni program szkolenia.
Język nie odpadł ale dużo ludzi nie pyta więc dobrze jest mieć coś pod ręką np. komendę lub kaganiec co zapobiegnie nieszczęściu.
Czy dzieci różnią się od psów hmm.....No tak, czasami trudno mi odróżnić moje dziecko od psów, ciągle mi się mylą, ostatnio nawe wsypałam psiej karmy do talerza.:cool1: a pies poszedł do szkoły na klasówę z matmy-no ale to w końcu Lassie

Posted

NIenawidze podbiegaczy bezsmyczowych:/
Moj pies niestety jest agresywny do psów - taki juz do nas trafil, pracujemy nad tym i uadlo sie osiagnac to ze da sie minac innego psa w miare spokojnie - postep nas cieszyl, ruszylo sie cos , udalo - bedzie tylko lepiej....
Nie bedzie:/Zaczynamy od nowa:(

Chodzimy na spacery w miejsca gdzie nawet psiarze sie nie zapedzaja raczej - zeby mial szanse sie wybiegac. Z jednej strony nasyp i krzaki, z drugiej jakies stare magazyny. Siedza tam non stop zule wiec ludzi to nie zacheca do spacerow, bo zaczepiaja itd - nas zostawiaja w spokoju bo wiadomo - pies morderca;) wiec nam to nie przeszkadza.

No i dzisiaj poszlismy wlasnie tam. Juz dochodzilismy na miejsce, ja w swietnym humorku i z planami zeby pocwiczyc posluszenstwo - gdy nagle podbiegl od tylu jamnikowaty pies (nie slyszalam go kompletnie) i zlapal Borgana za tylna lape:/ Borgan stanal deba, odwinal sie wsciekle - jakims cudem utrzymalam ale przejechalam sie za nim kawalek po trawie.

No i po spacerku, po cwiczeniu bo juz byl strasznie zdenerwowany, zreszta lapa bolala go wyraznie:/
Powrot do domu koszmar bo kazdy pies to potencjalny wrog wiec polujemy i pokazujemy zeby:( Tyle pracy poszlo na marne:(

Posted

No szkoda.
Ja właśnie nie chcę niszczyć wielu dni pracy osobom takim jak ty, mimo iż mój pies prawie cały czas chodzi bez smyczy to gdy w zasięgu wzroku pojawia się pies, łapie sunię i podchodzę z nią na smyczy, dopiero po podejściu, jeżeli chcą się pobawić spuszczam sucz i wydaje mi się, że tak powinien robić każdy właściciel psa biegającego luzem.

Posted

Ja nie łapię psa gdy widzę w okolicy innego, wystarczy, że powiem mu "nie wolno" i on do innego nie podejdzie.
Zresztą nawet bez mówienia rzadko podchodzi,ma swoje znajome psy do zabawy i obcych raczej nie zaczepia.

Posted

Mam znajoma która póki jej syn był mały nie pozwalała mu podchodzic nawet do własnych psów, bo "takie małe dziecko moze miec rózne pomysły typu na ile głeboko mozna wsadzic palec do psiego nosa".
Czemu wam przeszkadza siesc na dworze? Ja na wybiegu tez czesto widuje kłaki. Mi bardziej przeszkadza np. potłuczone szkło

Posted

Oczywiście, dużo zależy tu od psa. Jeżeli jest to pies spokojny, a nie podbiegacz, dlaczego miałby nie biegać luzem (oczywiście, jeśli właściciel nad psem panuje, załóżmy w 90%, bo 100 % jest nieosiągalne z uwagi na czynniki zewnętrzne).

Pochwalę się: kiedy suczydło do nas przybyło, rzucała się na wszystkich obcych - dzieci, dorosłych, kobiety, mężczyzn... Teraz jest duuużo lepiej - mija spokojnie, choć zdarza jej się jeszczerk bać. Ale nadal nie lubi kontaktu z innymi ludźmi, po prostu "doszła do wniosku", że nie wszyscy chcą jej zamordować pańcię. Nie leci do kogokolwiek, ale też nie pozwala do siebie podejść. Osoby, które bywają u nas w domu częściej toleruje, nawet wskakuje na kolana. Natomiast mam inny problem, nie wiem kompletnie, jak go rozwiązać. Otóż Mikra boi się wszystkich psów, niezależnie od płci, wieku, wielkości, rasy... York i chi to również wrogowie. Najczęściej ucieka, omija łukiem z podkulonym ogonem. Jeśli nie ma wyjścia - warczy, potrafi kłapnąć zębami. Jednak chciałabym, aby przestała się tak wszystkiego bać. Jaki macie pomysł na socjalizację? Bo nawet zabranie na spacer jej, oraz chi z właścicielem ;) kończy się tak, że Mikra atakuje chcącego się przywitać chi... Nie widzę szans na jakiekolwiek kontakty z innymi psami... Pomóżcie!

Posted

Bogarka napisał(a):
Czemu wam przeszkadza siesc na dworze? Ja na wybiegu tez czesto widuje kłaki. Mi bardziej przeszkadza np. potłuczone szkło

Mnie sierść wkurzała, bo przyklejała się do kija psu i pies później ją połykał albo się nią krztusił :shake:. Teraz tego problemu nie ma, bo chodzimy w miejsca gdzie ludzie z psami nie chodzą a tym bardziej nie czeszą ;). Szkło też jest zmorą okolicznych psiarzy, a najczęściej jest na podjeździe na wał i nie potłuczone przez młodzież czy pijących, ale przez tych co opróżniają śmietnik :mad:.

Młoda została ostatnio zaatakowana przez yorka - ugryzł ją w doopsko, a jak się odwróciła zobaczyć o co chodzi to capnął ją w nos :mad:. Shina stwierdziła, że nie będzie się wysilać i walczyć z maluchem i olała zaczepkę. Jestem z niej dumna, bo zwykle po takim czymś psu oddaje. Właściciel yorków poszedł wyrzucić śmieci i niezbyt się przejmował co jeden z psów wyczynia. Ciekawe czy jak młoda by nie wytrzymała i oddała to by był taki beztroski...

Posted

badmasi napisał(a):
To co tobie pasuje a co nie w świetle prawa ma raczej znikome znaczenie.
Czy przechodzień jest kulturalny czy nie też nie zmienia postaci rzeczy, dobrze ułożony pies nie zareaguje negatywnie na zaczepkę. To, że takiego psa chcę mieć to chyba nic złego? Jeśli ktoś woli psa nerwowego to jego sprawa ale też mu się za to może oberwać.
Mój pies też nie mógł się odgonić od witryny:roll:.
Aby nie gromadziły się "negatywne emocje" stosuje się odpowiedni program szkolenia.
Język nie odpadł ale dużo ludzi nie pyta więc dobrze jest mieć coś pod ręką np. komendę lub kaganiec co zapobiegnie nieszczęściu.
Czy dzieci różnią się od psów hmm.....No tak, czasami trudno mi odróżnić moje dziecko od psów, ciągle mi się mylą, ostatnio nawe wsypałam psiej karmy do talerza.:cool1: a pies poszedł do szkoły na klasówę z matmy-no ale to w końcu Lassie


Hm, powiem tak - to, że sędzia twierdzi, że wina jest psa, to nie znaczy, że ja mam obowiązek się z tym zgodzić. I tak jak innych nie obchodzi, że ja mogę czuć się poszkodowana, tak dla mnie jest to ważne, żeby nie wchodzić w zbędne spięcia z ludźmi. A co jeśli taki przechodzeń zaczepi psa nieułożonego i pies go dziabnie? Czy ten przechodzeń miał prawo dotknąć mojej, bądź co bądź własności? I czy jeśli ta własność go ugryzie, to będzie to wina moja, bo nie wywieszam psu plakietki "nie dotykać" czy jego, bo dotknął czegoś, czego nie było wolno mu dotykać? Pies to pies i trzeba się z tym liczyć, że zęby ma i wie, do czego służą. To nie pluszak, który zawsze musi znieść niechciany dotyk. Ja mogę tego nauczyć, ale nie mam takiego obowiązku, bo "co nie twoje, to nie rusz". Nie oczekuj od ludzi, żeby uczyli swoje psy bycia żywymi zabawkami. Nie mówię o psach nerwowych, ale - do jasnej cholery - przytaczałam już kilka przykładów, gdy nas psem się zapanować nie da, a i pies, nieważne jak dobrze ułożony, nie zawsze nad nerwami zapanuje. Uważam, że uczenie psa, by nie atakował, by nie zaczepiał ludzi bez pozwolenia i by zachowywał się spokojnie w tłumie jest w porządku, ale mój pies nikogo nie zaczepia i nie chcę, żeby ktoś zaczepiał mojego psa. Właśnie, zastanów się - czy Ty nie próbujesz robić z żywego stworzenia takiego kłębka do tulenia?
Dużo ludzi nie pyta, ale to nie jest w porządku i nie będą głaskać mojego psa bez pozwolenia. Jeśli ktoś decyduje się pogłaskać psa, chociaż nikt mu na to nie pozwolił, to musi się liczyć z konsekwencjami. Gdyby spytał, to być może bym powiedziała, że "nie, nie wolno głaskać, bo jest zestresowana i może ukąsić".
Błaha, no po prostu błyskotliwy żart to był. Pytałam o różnice między psem a dzieckiem w tej danej sytuacji. Czy to, że ktoś przytula uroczego pieska na smyczy jest mniej niekulturalne od przytulania nieznanego dziecka? (jak psu klasówka poszła, piątkę dostał?).

Posted

Takie samo podejscie mam, moje pies moja wlasnosc. Nie podchodze do obcych dzieci i nie miziam, nie wchodze komus obcemu do samochodu ... i tego samego oczekuje.

A tak offtopujac - jak moja corka miala jakies 8 miesiecy w sklepie podeszla do nas pani i lapiac mala za policzek cwierka "tiu tiu jaki dzidzius". Zdebialam. Nie znam osoby, nie zycze sobie zebymi dziecka dotykala. Niewiele myslac zrobilam Pani dokladnie to co ona malej, zlapalam za policzek i "tiu tiu jaka pani". Obrazila sie ze jak ja smiem... zapytalam dokladnie o to samo i nastapil FOCH z przytupem i odejscie z gniewnym parskaniem;)

Posted

Merenwen napisał(a):
Hm, powiem tak - to, że sędzia twierdzi, że wina jest psa, to nie znaczy, że ja mam obowiązek się z tym zgodzić. I tak jak innych nie obchodzi, że ja mogę czuć się poszkodowana, tak dla mnie jest to ważne, żeby nie wchodzić w zbędne spięcia z ludźmi. A co jeśli taki przechodzeń zaczepi psa nieułożonego i pies go dziabnie? Czy ten przechodzeń miał prawo dotknąć mojej, bądź co bądź własności? I czy jeśli ta własność go ugryzie, to będzie to wina moja, bo nie wywieszam psu plakietki "nie dotykać" czy jego, bo dotknął czegoś, czego nie było wolno mu dotykać? Pies to pies i trzeba się z tym liczyć, że zęby ma i wie, do czego służą. To nie pluszak, który zawsze musi znieść niechciany dotyk. Ja mogę tego nauczyć, ale nie mam takiego obowiązku, bo "co nie twoje, to nie rusz". Nie oczekuj od ludzi, żeby uczyli swoje psy bycia żywymi zabawkami. Nie mówię o psach nerwowych, ale - do jasnej cholery - przytaczałam już kilka przykładów, gdy nas psem się zapanować nie da, a i pies, nieważne jak dobrze ułożony, nie zawsze nad nerwami zapanuje. Uważam, że uczenie psa, by nie atakował, by nie zaczepiał ludzi bez pozwolenia i by zachowywał się spokojnie w tłumie jest w porządku, ale mój pies nikogo nie zaczepia i nie chcę, żeby ktoś zaczepiał mojego psa. Właśnie, zastanów się - czy Ty nie próbujesz robić z żywego stworzenia takiego kłębka do tulenia?
Dużo ludzi nie pyta, ale to nie jest w porządku i nie będą głaskać mojego psa bez pozwolenia. Jeśli ktoś decyduje się pogłaskać psa, chociaż nikt mu na to nie pozwolił, to musi się liczyć z konsekwencjami. Gdyby spytał, to być może bym powiedziała, że "nie, nie wolno głaskać, bo jest zestresowana i może ukąsić".
Błaha, no po prostu błyskotliwy żart to był. Pytałam o różnice między psem a dzieckiem w tej danej sytuacji. Czy to, że ktoś przytula uroczego pieska na smyczy jest mniej niekulturalne od przytulania nieznanego dziecka? (jak psu klasówka poszła, piątkę dostał?).

Nie musisz się zgadzać z sędzią ale możesz zostać ukarana grzywną oraz obciążona kosztami leczenia ofiary nie mówiąc już o upokorzeniu.
Przechodzień może dotknąć psa przypadkowo i co wtedy? Nawet jeśli zrobi to celowo, to też może powiedzieć, że przypadkowo.
Czy jeśli ktoś cię dotknie to natychmiast wbijesz mu nóż? Jeśli jest atak to i obrona, a jeśli ataku brak to....Można być ukaranym nawet za psa atakującego na twojej posesji.
Dotknięcie cudzej własności nie jest karalne.
Pies tak jak własność musi być dobrze zabezpieczony.
Nad psem trzeba próbować panować a jeśli się nie da to kaganiec...
Nie próbuję zrobić kłębka do tulenia ale nie chcę aby pies reagował nerwowo w momencie gdy nie ma zagrożenia. O tym czy jest zagrożenie czy nie decyduję ja a nie pies.
Mój pies słaby z matmy, dopiero będziemy się uczyć liczenia więc sama wiesz....
Podstawowa rónica w kontaktach pies-dziecko jest taka, że pies ma zęby a dziecko raczej ząbki. Widziałaś kiedyś ślad po lekkim szczypnięciu przez psa czy siniaka po uderzeniu zębami?
Ja nie chcę rozważać co powinni inni ludzie bo wiem, że powinni się pytać itd. ale nie zawsze to robią.
Powiem ci tak-miałam psa zrównoważonego, dobrze ułożonego, wymagającego jedynie szkolenia sportowego. Życie z takim psem to bajka.
Życie z psem nerwowym, zestresowanym to pasmo udręk i warto zrobić wszystko aby to życie było łatwiejsze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...