marti14 Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Mimo że moja córcia wychowuję się przy psach tez jestem przeciwna kiedy biegnie na nią jakieś psisko....starałam się jej wpoić że obcych psow nie wolno zaczepiać itp.itd...i chyba dałam radę bo tak szczerze mowiąc jako jedyne dziecko na placu zabaw nie jest zbytnio zainteresowana obecnością psów...nie biegnie do nich...nie szamocze za uszy...ale są dwie strony medalu...pamiętajmy o tym...czasami jest tak że matki mają dziwne poczucie że ich dzieciom wszystko wolno a spacerowicz z psem musi się dostosować...najgorzej jest wtedy jak mówi się że nie wolno...że pies nie lubi "nadmiernych"pieszczot i może capnąć,a to wcale nie działa...jeszcze jak nie mieliśmy suki tylko Leona miałam to na porządku dziennym...a Leon jak to Spaniel z wyglądu słodki,kochany a charakterek...indywidualista...i praktycznie na każdym spacerze zaliczalam taką rozmowę z dziećmi które wręcz otaczały nas żeby"pomamlać"psa....ja sama bym się w końcu wkurzyła od takiej 'miłości"także mój pies zasłuzył na wielkie uznanie z mojej strony że znosił to cierpliwie...aż do teraz...teraz mamy spokoj gdyż Suki(azjatka) nie lubi takiego okazywania miłości na widok biegnących w ich stronę dzieci gotowych do zamaltretowania glaskaniem wydała ostrzegające warknięcie i...efekt... dzieci stanęły w miejscu i dały nam spokój...ja grzecznie skwitowałam że ona nie lubi jak się dotyka jej "tatusia":)mojego Leona... I mamy spokój...w końcu... A druga strona medalu że właściciele psów czasami w ten sam sposób traktują swoje pupile jak matki dzieci....uważają że im wszystko wolno...że jeśli w domu jest slodki i kochany do domowników to na dworzu też...tylko zapomina się o jednej bardzo ważnej rzeczy..to sa zwierzeta...które w momencie zagrożenia potrafią capnąć...a dziecko często jest takim zagrożeniem biorąc pod uwagę sposób głaskania ,ciągnięcia za uszy...nadmiernego calowania itp.wiem z doświadczenia co moja córka potrafiła robić z Leonem... Także kochani rodzice i właściciele psów....dorośnijmy sami i pamiętajmy że po za nami są inni na tym świecie...starajmy się umilać sobie życie a nie utrudniać....będzie łatwiej dla wszystkich... Quote
marti14 Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 A już szczytem głupoty jest dla mnie kiedy przyprowadza się psa na plac zabaw...tzn.chyba to jest takie 2w1 spacer dla dziecka i psa..:( Ani nie jest to przyjemne dla psa,ani dla matek starających się odciągnąć swoje dzieci od zwierzęcia... 100% że wszystkie dzieciaki będą chciały "wejść"doslownie na psa...i "tragedia"gotowa....a biedne zwierzę..siedzi najczęściej na słońcu z wywieszonym językiem i cierpliwie znosi "to co mu Pani zgotowała"....potem Pani sobie przypomina że pies przeciez jeszcze siusiu nie zrobił..i rundka wokół bloku i do domu...spacer zaliczony...przeciez był na dworzu...:( Realia....oj ludzie,ludzie....czasami uważam że to nie psy powinny chodzić na szkolenie tylko powinno szkolić się ich własciciela...:( Quote
Juliusz(ka) Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Magda25 napisał(a): Nie popadajmy też w paranoję. Ja mogę psa szkolić, tylko kto wyszkoli takiego malucha ? Które biegnie z łapkami do psa, a mama rozmawia przez telefon i ma całą sytuację w nosie. Dobra rada poznańskiej Policji: niech Pani puszcza psa i łapie dziecko. Wesoło. Titititowaczy bym obowiązkowo zamykała w ciasnym pomieszczeniu bez okien z wytititowanym w szczenięctwie psem. W mówieniu/pisaniu o wychowywaniu psa zapomina się o czynnikach zewnętrznych, na które nie mamy wpływu. Quote
Migori Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Pewnie wywołam oburzenie matek, jednak uważam,.... że postrzeganie świata przez matki kończy sie na wózku z dzieckiem... Wózek jest pępkiem świata, cały świat i otoczenia musi się kręcić wokół mojego wózka!, a Wy wszyscy dostosujcie sie bo ja JADĘ wózkiem, a Ty szczeniaro z pchlarzem zejdź mi natychmiast z drogi, bo ja jadę chodnikiem. Tak to nieraz właśnie wygląda. Ja, jako właściciel psa, mam takie same prawo spacerować po chodniku czy ścieżce leśnej jak owa matka z dzieckiem. Niestety, ale nie rozpłynę się z szybkością światła, bo tak chciałaby mamusia... nie na tym życie polega, że to ja mam wszystkim ustępować, uciekać, schodzić z drogi, bo spaceruje z psem. Mogę jechać widną, chodzić po schodach czy iść chodnikiem z taką samą swobodą jak każdy inny użytkownik drogi. Przyjęło się ogólnie, to że właściciel psa ma przemykać pod ścianą klatki schodowej, byle zrobić miejsce mieszkańcom, schodzi na bok na schodach, bo idzie sąsiadka z wnukiem, nie wsiada do windy , bo jedzie dziecko... Czego Wy jeszcze ludzie chcecie? Mój pies i ja, żyjemy na takich samych prawach jak wszyscy inni. Płacę za psa podatek, sprzątam, zabezpieczam (smycz, kaganiec - jak trzeba). Też widuję psy na placu zabaw, przypięte do wózka, leżące obok właścicielki... co w tym złego ? Świetne ćwiczenie i socjalizacja dla psa i uważam genialne ćwiczenie i szkoła dla matek i dzieci pt: "jak należy zachowywać sie wobec spokojnie leżącego psa" Juliusz(ka), szczerze powiem, mam dość "titania" na mojego psa i bardzo często robię sie nieprzyjemna w takich chwilach, bo ileż można ... ? Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Magda25 napisał(a):A wiecie dlaczego "blabladorki" z takim galopem biegną do ludzi ? Bo są przez ludzi/przechodniów notorycznie wołani i zaczepiani. Ciągłe cmokanie do "pieska z reklamy" jest wysoce irytujące. Pies potem kojarzy fakty, generalizuje, i już go nie obchodzi czy ktoś go woła czy nie, czy to dziecko, czy dorosły, biegnie sie witać, bo zwykł być wołany. Wiadomo, można psa szkolić, trenować, ale wierzcie mi, takie cmokanie i wołanie tititit może napsuć krwi. Tylko po co potem to zaskoczenie i oburzenie, że pies na ludzi skacze ? Sami tego chcecie! Nie pchać łap do każdego "blabladorka" z reklamy, bo one takie kochane, posłuszne i idealne dla dzieci. Ciekawe, że do dobermanów tak wszyscy łap nie pchają... Nie popadajmy też w paranoję. Ja mogę psa szkolić, tylko kto wyszkoli takiego malucha ? Które biegnie z łapkami do psa, a mama rozmawia przez telefon i ma całą sytuację w nosie. Ja czegoś takiego u nas prawie nie obserwuję a nawet jeśli się zdarzy, że jakieś dzieci z własnej inicjatywy zaczną miziać laba/goldena to jeszcze nigdy nie widziałam, żeby właściciel zaprotestował. Raczej jest obopólna zgoda na taką "socjalizację". Mimo wszystko dużo częściej bywam świadkiem awantur z powodu sytuacji, w których inicjatywa leży zdecydowanie po stronie przyzwyczajonego do takiej możliwości psa - awantur o rozgryzione piłki, przewrócone/wystraszone dziecko a nawet o zaglądanie do wózka. Z tych samych powodów dla których ludzie garną się do labów (wizerunek medialny) inni ludzie je kupują. A potem zonk, bo to nie rolka papieru toaletowego tylko retriever. Co nie zmienia faktu, że sprawa jest prosta, jak budowa cepa. Jeśli ktoś nie zabiera psa albo dziecka, choć jest o to proszony albo pcha się z łapami do psa lub z psem do dziecka, choć nikt go o to nie prosi, no to jest wychowany "inaczej". Quote
gops Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 nie wiem czy do labradorkow cmoka sie bardziej niz do malych pudelkow ale u nas to byla norma "oo jaki piekny pudelek tititt " " owieczka! " wszyscy nawet dorosli! lecieli do mizianai bez pytani bo przeciez taki slodki kiedys mi to nie pzreszkadzalo , ale po jakims czasie pudels z racji wieku pzrestal byc taki kochany i potrafil juz warknac cala sytuacja zmeinila sie drametialnie gdy do domu przybyla suka kundel sredniej wielksoci wychodzac gdzies "na maisto " gdzie zawsze najwiecej bylo titania :) wystarczy ze wezme ze soba suke ,kaganiec na pysk ,krotko trzymam i nagle ludzie nie titaja ;D cieszy mnie to bardzo a jak znajdzie sie jakis smialek, to zostanie obwarkniety i sie poddaje Quote
Juliusz(ka) Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 filodendron - ja tam za równouprawnieniem jestem:diabloti:. Jeśli pies podbiega 'przywitać się', to właściciel powinien mieć głowę zmytą równo - z pokorą wysłuchać, przeprosić, oddalić się rakiem. Jeśli dziecko zaczepia psa, to rodzic powinien mieć głowę zmytą równo - z pokorą wysłuchać, przeprosić i oddalić się rakiem. Z jednym i drugim jest problem. Sęk w tym, że w pierwszym przypadku podnosi się wrzask, straszenie policją, nagle znajduje się 100 świadków, którzy 'wszystko widzieli' i gotowi są świadczyć, że pies chciał dziecko zjeść. W drugim przypadku... Jak w pierwszym. I dupa. Swoją drogą jest coś w tym, o czym pisała Magda. Gada do mnie DDTVN. Poruszyli temat chamikaliów i zatruć nimi u dzieci. Pani redaktor: no, w marketach nie powinni stawiać takich rzeczy na najniższych półkach! Przecież dziecko może sobie krzywdę zrobić! Człek referujący temat: w marketach dziecko powinno być pod opieką rodzica. Ha!:diabloti: Pies to nie święta krowa. Ale dziecko również NIE. Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Gops, ja też mam "o, o, owieczkę!" i jakoś sobie radzimy. Pies dostaje komendę "noga" i wtedy, jeśli latorośl jest z rodzicami na ogół zostaje pouczona, że "zobacz, jaki grzeczny piesek" a ja się wtedy ładnie uśmiecham do mamy nie zwalniając psa. W sytuacjach stacjonarnych pies na "siad" i jeśli ktoś chce pogłaskać, to wtedy mówię "tylko nie po głowie!". Nic by się nie stało, ale to działa tak, że połowa od razu rezygnuje a druga połowa grzecznie podrapie pod brodą. W miejscach publicznych doskonale sprawdza się też kantar założony bez smyczy - ludzie myślą, że to kaganiec i to część zniechęca. A jak jest gorąco i pies ziaja pełną gębą, to efekt jest jeszcze lepszy, bo chyba myślą, że nie dość, że kaganiec, to na dodatek jakiś taki kiepski ;) Niewątpliwie mam psa, który wzbudza pozytywne emocje i chęć kontaktu, ale nie spotykam się z nachalnością, której nie dałoby się stosunkowo łatwo opanować (no może raz jakiś tatuś z 10-miesięcznym synkiem gonił nas po trawniku :)) Wierzę jednak, że młodym osobom może być trudniej. Julisz(ka), nikt Ci nie zabrania zjechać równo takiego rodzica. Co do pokory, przepraszania i wycofywania się rakiem to jest takie samo jak w przypadku zjechanego równo właściciela psa, czyli na ogół żadna ;) Pod tym względem na pewno mamy równouprawnienie. Quote
gops Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 [quote name='filodendron']Gops, ja też mam "o, o, owieczkę!" i jakoś sobie radzimy. Pies dostaje komendę "noga" i wtedy, jeśli latorośl jest z rodzicami na ogół zostaje pouczona, że "zobacz, jaki grzeczny piesek" a ja się wtedy ładnie uśmiecham do mamy nie zwalniając psa. W sytuacjach stacjonarnych pies na "siad" i jeśli ktoś chce pogłaskać, to wtedy mówię "tylko nie po głowie!". Nic by się nie stało, ale to działa tak, że połowa od razu rezygnuje a druga połowa grzecznie podrapie pod brodą. W miejscach publicznych doskonale sprawdza się też kantar założony bez smyczy - ludzie myślą, że to kaganiec i to część zniechęca. A jak jest gorąco i pies ziaja pełną gębą, to efekt jest jeszcze lepszy, bo chyba myślą, że nie dość, że kaganiec, to na dodatek jakiś taki kiepski ;) Niewątpliwie mam psa, który wzbudza pozytywne emocje i chęć kontaktu, ale nie spotykam się z nachalnością, której nie dałoby się stosunkowo łatwo opanować (no może raz jakiś tatuś z 10-miesięcznym synkiem gonił nas po trawniku :)) Wierzę jednak, że młodym osobom może być trudniej. . alesz mi to nigdy nie przeszkadzalo :) dopuki nie zaczelo przeszkadzac psu , mam o tyle dobrze ze moglam wziac psa na rece i zwyczajnie uciec jesli byla potrzeba jak ide z nim samym to ludzie tez cmokaja ,kucaja ale ja mowie odrazu ze piesek moze ugryzc jest starszy nie slyszy i nie widzi dobrze i w wiekszosci pzrypadkow to wystarczy te smieszne sytuacje z suka sa zwyczajnie smieszne , wiekszy zakagancowany pies kolo pudelka malego dziala bardzo dobrze, sprawdza sie , ludzie juz wtedy nie pchaja sie z rekoma ale jak juz to pytaja :) i mi to bardzo odpowiada , dobra socjalizacji dla mojej suki ,musi siedziec i patrzec jak ktos obcy poglaszcze JEJ pudelka bez zajakniecia heh a on po dokladnym obwachaniu pozwala sie poglaskac , ba nawet sam pcha sie na kolana jescze z takich dziwnych rzeczy to czesto slysze od droslych ludzi! ze to mama i synek :) Quote
Juliusz(ka) Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 [quote name='filodendron'] Julisz(ka), nikt Ci nie zabrania zjechać równo takiego rodzica. Co do pokory, przepraszania i wycofywania się rakiem to jest takie samo jak w przypadku zjechanego równo właściciela psa, czyli na ogół żadna ;) Pod tym względem na pewno mamy równouprawnienie. Ależ właśnie o to chodzi, że matki z dzieckiem ochrzanić NIE wolno. Jeśli nie sama mamusia z awanturą wyskoczy, to inni ludzie matkę-Polkę w obronę biorą. Na szczęście(odpukać!) mi takie sytucje zdarzały się bardzo rzadko, a obecnie pracuję nad wizerunkiem mruka i wariatki, do której strach podchodzić. No i łańcuchem mogę rzucić. Bo mi osobiście wisi i powiewa jakiego gatunku jest podbiegacz:eviltong:. Quote
marti14 Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Nie rozumiem czegoś... Czego tak naprawde oczekujecie... Wypowiadacie się na tematy typu...macierzyństwo...nie mając dzieci...nie macie zielonego pojęcia jak jest kiedy dzieje sie krzywda istocie którą urodziłaś.... Nie widzicie nic złego w obecności psów na placach zabaw????!!!!! Hallo...socjalizacja psa na placu zabaw...żart...pies przywiązany do wózka..czasami godzinę...w słońcu...muszący dostosować się do rozbawionych dzieci....to jest socjalizacja!!!!! Wybaczcie ale ja uważam to za absurd...a stoję po dóch stronach barykady...jestem matką i właścicielką psów...w tym jeden to owczarek środkowoazjatycki....ja bym inaczej nazwała świete krowy...bezmyślny właściciel i rodzic...a potem dochodzi do dziwnych sytuacji....osiedlowe podwórka az wręcz roją się od takich"świetych krów".....chcesz mieć swobodę dla swojego psa i bezpieczeństwo dla dziecka....żeby nikt ci nie robił wyrzutów...dostosuj sie do otoczenia....nie trzeba ganić całego świata bo ja mam psa albo dziecko!!!!! i co gorsze uważać że mi się należy...po to ci Bozia język dała żebyś mogła powiedzieć że cos ci się nie podoba...skutkuję...sprawdziłam... Jeśli tak będzie się podchodziło do sprawy...to wcale sie nie dziwię że wciąż sa jakieś dziwne sytuacje...sa pewne reguły w życiu których trzeba się trzymać...Plac zabaw zostawmy dla dzieci ...nie uwazacie że ten bidak przywiązany do wózka wolałby w tej chwili biegac po jakimś parku??Gdzie tak naprawdę można zająć się socjalizacją psa!!! Nie miałabym sumienia zabrać moich psów na plac zabaw żeby tylko siedziały i patrzyły...co do jasnej cholery...kukiełki...???zabawki????Moje psy sa częścia mojej rodziny i tak jak moje dziecko ma prawo do zabawy i szacunku one także..... Socjalizacja....radzę poczytać na ten temat zanim się wypowiesz... A napomne tylko że moja Sunia trafiła do mnie jako nie chodzący szczeniak....i wiecie jaka była najlepsza socjalizacja dla mojego dziecka...jak widzialo i pomagało mamie kiedy ją bolało po operacji,jak trzy letnie dziecko głaszcze ją w środku w nocy bo piszczy przez sen...i moje dziecko wie że pies to istota żywa która czuje tak samo jak ona...a nie traktuję ja jak rzecz przywiązaną do wózka!!!!! Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 [quote name='gops']alesz mi to nigdy nie przeszkadzalo :) To dobrze, bo już się wystraszyłam ;) ;) No więc właśnie mnie się jednak wydaje, że najwięcej zależy od właściciela psa. W wielu przypadkach albo da się psa wychować tak, że zniesie większość przygodnych karesów, albo dogadać się z ludźmi, że jednak niekoniecznie ich chcemy, albo zabezpieczyć psa tak, żeby mimo różnych okoliczności nic się nie stało. Mam po sąsiedzku ONa z problemami behawioralnymi. Pies jest wyprowadzany zawsze w kagańcu, zawsze na krótkiej smyczy, właściciel na widok innego psa lub dziecka bez proszenia przechodzi na drugą stronę ulicy. Jak się chce, to się da. (Juliusz(ka) wizerunek mruka mieści się w tym zakresie jak najbardziej ;)) Oczywiście zdarzają się różne przykre i trudne do przewidzenia przypadki, ale raczej nie na tyle dużo, żeby uprawomacniały uogólnienia. W każdym razie to na dogo czasem panuje atmosfera nagonki na wstrętne bachory, zaś w realu na zapchlone kundle. Jakieś dziwne zawichrowanie rzeczywistości a prawda pewnie sobie leży gdzieś pośrodku - choć w głębi duszy uważam, że psiarze - ci w realu - zasłużyli sobie na takie traktowanie ze strony "frakcji piaskownicy". (Pisząc "właściciel" mam na myśli dorosłą osobę - bez urazy dla wszystkich nieraz bardzo dzielnych nastolatków - po prostu wiem, że nastolatkom jest trudniej. Dorośli lubią wykorzystywać swoją przewagę, nawet gdy nie mają racji.) Quote
Juliusz(ka) Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 mart14 - poczekaj, aż Ci OŚ dojrzeje psychicznie i przestanie cały świat kochać, wtedy pogadamy;). Na plac zabaw swojego psa nie wyprowadzam. Nie czuję takiej potrzeby. Za to z dziećmi oswajałam(i podtrzymuję to), ćwicząc z Pycholem na trawniku obok - bywało, że kilkadziesiąt centymetrów od płotku wygradzającego plac zabaw. Bywa, że kilkanaście minut ma leżeć i w spokoju obserwować ganiające, krzyczące dzieci. Nie wypowiadam się o macierzyństwie, a jedynie o przeświadczeniu niektórych matek, że ich dzieciom świat się u stop kłaść powinien. O socjalizacji chwilowo czytać nie muszę:). Quote
Migori Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Ja czegoś takiego u nas prawie nie obserwuję a nawet jeśli się zdarzy, że jakieś dzieci z własnej inicjatywy zaczną miziać laba/goldena to jeszcze nigdy nie widziałam, żeby właściciel zaprotestował. A spróbuj odmówić ? :cool3: Nie da się. Jak już położą łapy na psie, to nie pomaga nic, proszenie, błaganie, wyjaśnianie "dlaczego"... Nie dociera po prostu, kiedy ze znacznej odległości grzecznie proszę "prosze nie głaskać psa", bowiem zaczyna się gadka "a dlaczego, on taki śliczny, titit, no choć pieseczku, Ty sie tak cieszysz,a niedobra pańcia Ci nie pozwala" i dawaj z łapami. Mój pies, to moja własność, czy ja innym miziam dzieci, nawołuje je, macam torebkę, kurtkę, kapelusz, głaszczę samochód ? NIE! Bo to nie moja własność. To samo dotyczy sie psa, mój pies to moja własność i chciałabym móc spokojnie przejść chodnikiem bez ciągłego nawoływania. Mimo wszystko dużo częściej bywam świadkiem awantur z powodu sytuacji, w których inicjatywa leży zdecydowanie po stronie przyzwyczajonego do takiej możliwości psa No właśnie. Sami jesteście sobie winni. Nawołując psy, titając... To jak pies ma potem reagować na ludzi ? No jak ? Nie mam zamiaru karać psa sciągnięciem smyczy, tylko dlatego, że jakaś matka z dzieckiem nie może spokojnie iść, bez zaczepiania mnie i mojego psa. Gdzie jest powiedziane, że labek ma wszystkich kochać i obdarzać miłością ? Nigdzie! To co media robią z rasą, to chyba każdy wie... Z tych samych powodów dla których ludzie garną się do labów (wizerunek medialny) inni ludzie je kupują. A potem zonk, bo to nie rolka papieru toaletowego tylko retriever. Nie zgodzę sie z Tobą. Mam laba, nie dlatego, że jest śliczny kochany, jak z reklamy papieru toaletowego. Lab to nie puszysta biszkoptowa kulka, która rodzi sie idealnie wyszkolona, to pies myśliwski z krwi i kości, pracujący, genialnie aportujący postrzałki, z dużym temperamentem... Otóż to! Retriever a nie niańka dla dzieci i pluszak. eśli ktoś nie zabiera psa albo dziecka, choć jest o to proszony albo pcha się z łapami do psa lub z psem do dziecka, choć nikt go o to nie prosi, no to jest wychowany "inaczej". Tylko szkoda, że to nie działa, tak jak powinno. Ależ właśnie o to chodzi, że matki z dzieckiem ochrzanić NIE wolno. No to raz, a dwa... Matka wie swoje, nie słucha o co sie prosi, niestety. Dziecko wazniejsze w danej chwili, bo przecież tak ślicznie ciagnie psa za uszka :loveu: Wypowiadacie się na tematy typu...macierzyństwo...nie mając dzieci...nie macie zielonego pojęcia jak jest kiedy dzieje sie krzywda istocie którą urodziłaś.... Zgadza się. Może właśnie dlatego mamy normalne, chłodne podejście do tych spraw. Nie miałabym sumienia zabrać moich psów na plac zabaw żeby tylko siedziały i patrzyły...co do jasnej cholery...kukiełki...???zabawki????Moje psy sa częścia mojej rodziny i tak jak moje dziecko ma prawo do zabawy i szacunku one także..... Socjalizacja....radzę poczytać na ten temat zanim się wypowiesz... Ale spokojnie, kobieto ;) Czy ja Cie personalnie atakuję ? albo da się psa wychować tak, że zniesie większość przygodnych karesów, A jak sie nie da? Jeśli pies jest problemowy? Jeśli z nim ćwiczysz, pracujesz, żeby było lepiej, a ktoś ignorując Twoją prośbę sprawia, że Twoją ciężką pracę szlag trafia ? Co wtedy? Jak sie wtedy czujesz ? albo zabezpieczyć psa tak, żeby mimo różnych okoliczności nic się nie stało Czyli udać sie na Marsa, bo innego wyjścia nie widzę :shake: Bywa, że kilkanaście minut ma leżeć i w spokoju obserwować ganiające, krzyczące dzieci. Też tak ćwiczyłam i nie widzę w tym nic złego i śmiało mogę to nazwać socjalizacją. Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Magda25, w kupowaniu laba niczym rolkę papieru dopatruję się przyczyn chamsko i bez kontroli biegających labów w dużych ilościach na MOIM osiedlu. Nigdzie natomiast nie napisałam, że to TY kupiłaś laba w ten sposób. Więc nie pisz, że mam nie tituać na psy, bo nigdy tego nie robię :) I poćwicz odmawianie - asertywność to ważna umiejętność w życiu każdego człowieka. Możliwe, że w życiu właściciela labka jeszcze ważniejsza ;) A jak sie nie da? Jeśli pies jest problemowy? Jeśli z nim ćwiczysz, pracujesz, żeby było lepiej, a ktoś ignorując Twoją prośbę sprawia, że Twoją ciężką pracę szlag trafia ? Co wtedy? Jak sie wtedy czujesz ? Żle się czuję. Ale to nie zmienia faktu, że pies problemowy jest problemem przede wszystkim właściciela. Quote
engelina_88 Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Zgadzam się z Magda25. Jak już słyszę to tititanie to mnie krew zalewa :angryy: A potem się dziwić, że moje szczenie garnie się do wszystkiego co chodzi na dwóch nogach i ma mniej niż metr wzrostu. Ale to dotyczny nie tylko labradorów, a wszystkich szczeniaczków- dopóki są uroczymi szczeniaczkami, bo potem oczywiście mało kto potitita, a nawyk w psu zostaje :roll: Marti14, nie trzeba chyba być matką, żeby podstawowe zasady wychowania znać, prawda? A mniemam, że świadomość zagrożeń, jakie niesie ze sobą obcowanie dziecka z psem do takich podstaw należy. Szkoda, że nawet matki (niektóre, bo nie wszystkie oczywiście) tego nie wiedzą. A jeśli już zdają sobie sprawę, że pies to nie zabawka, to w drugą stronę- potwór, który chce pożreć małego człowieczka. Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 debova47909 napisał(a):Zgadzam się z Magda25. Jak już słyszę to tititanie to mnie krew zalewa :angryy: A potem się dziwić, że moje szczenie garnie się do wszystkiego co chodzi na dwóch nogach i ma mniej niż metr wzrostu. Ale to dotyczny nie tylko labradorów, a wszystkich szczeniaczków- dopóki są uroczymi szczeniaczkami, bo potem oczywiście mało kto potitita, a nawyk w psu zostaje :roll: Ze szczeniakami WSZYSCY mają dokładnie ten sam problem (o ile to jest problem?) ale jakoś nie wszystkim psom ten nawyk zostaje. Powiedziałabym nawet, że większości ten nawyk mija. debova47909 napisał(a):Marti14, nie trzeba chyba być matką, żeby podstawowe zasady wychowania znać, prawda? A mniemam, że świadomość zagrożeń, jakie niesie ze sobą obcowanie dziecka z psem do takich podstaw należy. Szkoda, że nawet matki (niektóre, bo nie wszystkie oczywiście) tego nie wiedzą. A jeśli już zdają sobie sprawę, że pies to nie zabawka, to w drugą stronę- potwór, który chce pożreć małego człowieczka. świadomość zagrożeń, jakie niesie ze sobą obcowanie dziecka z psem bynajmniej nie należy do podstaw wychowania w wydaniu polskim. I jeszcze długo należeć nie będzie. Można próbować zawracać kijem Wisłę i przyjąć takie założenie, ale to proszenie się o kłopoty. Quote
Migori Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Więc nie pisz, że mam nie tituać na psy, bo nigdy tego nie robię I poćwicz odmawianie - asertywność to ważna umiejętność w życiu każdego człowieka. Możliwe, że w życiu właściciela labka jeszcze ważniejsza Nie pisałam, że masz nie nawoływać, powiedziałam to ogólnie... jak do społeczeństwa, jako ogółu. Tylko gdzie kończy sie asertywność, a zaczyna chamstwo ? To cienka granica, którą boję sie przekroczyć, jednak czasem sie po prostu nie da. Odmawiając dziecku/człowiekowi kontaktu z moim psem, uchodzę za nadąsaną i chamską. Niestety, ale tak jest, właściciel musi z uśmiechem na ustach znosić głaskanie i nawoływanie swojego psa, bo to przecież objaw sympatii ze strony przechodnia... I jak mi sie to może nie podobać... Zgadzam się z debova. Skakanie ludziom nie przeszkadzało kiedy moja suka była mała... bo to takie zabawne jak czarna kulka garnie sie do ludzi... do czasu... teraz suka wazy 30kg i jakoś skakanie ludziom zaczęło przeszkadzać... Szkoda, że proszeni o ignorowanie szczeniaka, odwracanie sie do niego tyłem, ogólnie rzecz ujmując mieli to w .... Żle się czuję. Ale to nie zmienia faktu, że pies problemowy jest problemem przede wszystkim właściciela. Oczywiście, jednak dlaczego prośby o ignorowanie psa, są zawsze olewane ? Bowiem przechodzień wie lepiej, dając mi dobre rady, jak mam swoją sukę wychowywać, jak "leczyć" jej lęki... Niestety ale nie zdematerializuje się, starając sie chronić psa, przed łapskami dzieci. Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Magda25 napisał(a): Tylko gdzie kończy sie asertywność, a zaczyna chamstwo ? To cienka granica, którą boję sie przekroczyć, jednak czasem sie po prostu nie da. Odmawiając dziecku/człowiekowi kontaktu z moim psem, uchodzę za nadąsaną i chamską. A nie, nie - jeśli o to chodzi, to ja nigdzie nie napisałam, że zawsze da się taką odmowę załatwić grzecznie i kulturalnie. Mnie się udaje kulturalnie z dziećmi i ich rodzicami/babciami, bo mam ten luz, że nawet jak nie przemówię do rozsądku, to nic się nie stanie. Z psiarzami i ich psami tego luzu nie mam, więc muszę być bardziej skuteczna - od początku pisałam, że czasem trzeba się wydrzeć. Jeśli ktoś ma problem z psem i jego stosunkiem do dzieci, to musi być równie skuteczny, żeby zapobiegać kłopotom. Że często nie ma to nic wspólnego z kulturą, to inna sprawa - niemniej wydaje mi się, że lepiej tak (i w dalszej perspektywie - bardziej skutecznie) niż znosić w pokorze głaskanie psa, a potem tu na forum wylewać żale na bachory i ich matki. Może te matki w ogóle nie wiedzą, że jest problem. Quote
Migori Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 filodendron napisał(a):Może te matki w ogóle nie wiedzą, że jest problem. Wiedzą, jednak nie przyjmują do wiadomości, bo przecież w mniemaniu matki, w danej chwili ważniejsza jest zabawa dziecka niż to co sie do niej mówi. Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 To powiedz, że pies ma świerzba i masz matkę z głowy ;) Quote
Migori Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 filodendron napisał(a):To powiedz, że pies ma świerzba i masz matkę z głowy ;) Hahaha raz tak powiedziałam to uzyskałam następującą odpowiedź "nic nie szkodzi, tym nie można sie zarazić od psa"... Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Magda25 napisał(a):Hahaha raz tak powiedziałam to uzyskałam następującą odpowiedź "nic nie szkodzi, tym nie można sie zarazić od psa"... Nie można? No to może psia grypa albo AIDS? :D Quote
filodendron Posted April 23, 2010 Posted April 23, 2010 Darianna napisał(a):nie da sie zarazić przez głaskanie :D No to Magda faktycznie ma pecha, że na takie doinformowane mamy trafia :D A mówicie, że ludzie się na psach nie znają, no jak to się nie znają? ;) ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.