Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja mam inny problem z psiarzami..Na spacerach spotykam dziwnych ludzi. Pierwszy z nich, ma dorosłego boksera ( samca) i wciąż szczuje go na mojego psa ( mam 6-cio miesięcznego erdelka) a potem radośnie rechota jak jego psiak pieni się na smyczy ( i o dziwo nie jest to dres tylko leciwy ok 60-cio letni pan-efekt- mój pies zaczyna nerwowo reagować na boksery :( ). Drugi natomiast ( również starszy mężczyzna) na widok psów wydaje z siebie odgłosy naśladujące szczekanie i warczenie , chyba ucząc w ten sposób swojego yorka ? Nie pomagają prośby ani grzeczne zwracanie uwagi, a trochę głupio mi "bluzgać" na starsze osoby..chyba po prostu zmienię trasę spacerów.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Magda25 napisał(a):
Oooo widzę że spotkaliście tego samego pieseczka co my wczoraj. Słitaśny, nieodwołalny szczeniaczek. Moja sucz siedziała przy aucie, czekając aż otworzę drzwi, szczeniak sie nią zainteresował i podbiegł. Sucz energiczna, cieszyła sie że szczeniaczek ją wita, i jak to ona, na swój sposób delikatnie go zdeptała, zanim zdarzyłam ją złapać za obrożę i przytrzymać. A właścicieli pieseczka już nie było, poszli dalej ścieżką. Chore, jakbym chciała zapakowałabym małego do auta i tyle by z tego było. Sucz w aucie a to małe białe coś rysuje mi lakier łapkami, skacząc na drzwi...


Lasek Marceliński?:cool3:

Posted

A czy to nie jest tak, że mając psa problemowego (lękowy, agresywny, chory) widzi sie każdą sytuację troszkę inaczej, niż inni ludzie ? Dla jednych to że jakiś pies podbiegnie i obszczeka nie jest niczym niekulturalny, natomiast dla mnie to krok w tył w pracy z moją agresywną suką. Tak samo właściciele dużych i energicznych, wesołych psów nie widzą niczego złego w podbieganiu i witaniu się z innymi psami, dla mojej suki natomiast to duże zagrożenie urazu stawów, kiedy jakiś cieżki pies bedzie po niej skakał.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czyż nie ?

Mnie do furii doprowadza jazgoczący sznaucerek, bo wnerwia moją sukę, a pewnie właścicielka tegoż jazgoczącego sznaucerka wścieka się, że sie pojawiła w zasięgu ich wzroku bo jej pieseczek sie zdenerwował.

Dla jednych całkiem normalna sytuacja, a dla innych sytuacja stresująca i rujnująca czasem tygodnie pracy.


Juliusz(ka) napisał(a):
Lasek Marceliński?:cool3:

Taaak ;) Widuję Cie często z potężnym ON-kiem. Pewnie też miewasz cudowne spotkania "na szczycie".

Posted

Magda25 napisał(a):

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Czyż nie ?

Pewnie, dlatego trzeba pracować nad poziomem empatii w narodzie, ale ten kij też ma dwa końce. Raz mi się zdarzyło wywrzeszczeć na właścicielkę labki, która niezniechęcona potem spokojnie wysłuchała, dlaczego mój pies nie znosi labradorów i teraz mam już z nią spokój. Innym razem w podobnej sytuacji trafiłam na świra, który wysłuchawszy moich obiekcji własną sukę przewrócił na grzbiet i zaczął dusić dociskając do ziemi, krzycząc "jak cię wołam, to masz przyjść!". I pożałowałam.

Posted

Magda25 napisał(a):

Taaak ;) Widuję Cie często z potężnym ON-kiem. Pewnie też miewasz cudowne spotkania "na szczycie".


A jak ;). Mam wrażenie, że teraz, kiedy rowerzystów już mnóstwo, ludzie generalnie bardziej psów pilnują (nie wszyscy, żeby nie było:eviltong:).

Czy ja dobrze kojarzę, że kiedyś nam pięknie miejsce zrobiłyście z krzaki wchodząc?:D

Przepraszam jeśli sprawiam wrażenie mruka;), ale przy mijance całą uwagę skupiam na moim futrzastym:oops:.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
A jak ;). Mam wrażenie, że teraz, kiedy rowerzystów już mnóstwo, ludzie generalnie bardziej psów pilnują (nie wszyscy, żeby nie było:eviltong:).

Czy ja dobrze kojarzę, że kiedyś nam pięknie miejsce zrobiłyście z krzaki wchodząc?:D

Przepraszam jeśli sprawiam wrażenie mruka;), ale przy mijance całą uwagę skupiam na moim futrzastym:oops:.

Tak i to chyba nie raz schodziłam wam z drogi. Moja sucz do całkiem normalnych też nie należy hehe, więc taki właściciel z psem jak Ty to normalnie genialna okazja do ćwiczeń.

A co do mruka ;) Ja też nie chodzę z pieśnią i uśmiechem na ustach hehe bo cała moja uwaga skupiona jest na tej wariatce.

Posted

filodendron napisał(a):
Innym razem w podobnej sytuacji trafiłam na świra, który wysłuchawszy moich obiekcji własną sukę przewrócił na grzbiet i zaczął dusić dociskając do ziemi, krzycząc "jak cię wołam, to masz przyjść!". I pożałowałam.

Co zaczął robić?! Matko i córko, toż to zgroza jest! Ten człowiek ma jakieś problemy ze sobą, czy coś. To trzeba leczyć! o.O

Posted

A ja codziennie rano mam nieprzyjemność spotykać babę, która sprząta naszą klatkę (bo nie jest to nasza dozorczyni) która zaczyna robić się agresywna i wrzeszczy na mnie "Ty kobieto serca nie masz, męczysz tego psa!" "Co to za życie jak on ślepy uśpić go trzeba!". Z dnia na dzień wrzeszczy coraz bardziej. Jestem osobą kulturalną (a przynajmniej staram się taką być) poza tym nie wiem, czy nie jestem od niej starsza (to menelica, więc może być młodsza niż wygląda), ale kończę z kulturą - ludzie tego pokroju nie rozumieją rzeczowych argumentów, tylko bluzgi. No i ta baba w końcu się doczeka, bo nie wytrzymam już dłużej...

Posted

Witam wszystkich
Z zaciekawieniem przeczytałam wszystkie posty....Jestem posiadaczką "wesołej"parki...5 miesiecznej azjatki i 4 letniego spaniela....i niestety problemy typu proszę zabrać psa na smycz znam od podszewki.Napomnę że moje psy są zawsze na smyczy na terenach osiedla do tego suczydło ma kaganiec bo mimo że jest łagodna jak baranek i ma 5 miesięcy...wazy 40kg i sięga do pół uda :).Ostatnio mieliśmy przykrą sytuację z labkiem...sama byłam bardzo zaskoczona całą sytuację biorąc pod uwagę rasę psa...żeby psy mogły się wybiegać muszę odejść spory kawałek po za osiedle...Pies dorosły labrador jak spod ziemi wyrósł przed nami i zaatakował mojego Leona...a że mój kogut nie należy do uległych....zaczęło się dziać źle...szamocząc się z Leonem i labkiem jednocześnie trzymalam Suki przestraszoną...która miala ochotę zwiać na drugi koniec świata...rozglądałam się za właścicielem...Pan Labka spokojnym krokiem...zaczął wołać swojego psa...co nic nie dało bo pies po pierwsze nic sobie nie robił z Pana...a wręcz jego obecność podziała na niego jak "dopalacz"
Szlak mnie trafił...złapałam pierwszy kij który leżał w zasięgu ręki...i...Bardzo sugestywnie wytłumaczyłam Panu że jeśli nie panuję nad psem a pies jest agresywny to ja z wielką przyjemnością(przy użyciu słów niecenzuralnych) mu wytłumaczę...że takie psy prowadzamy na smyczy...Pan jakby obudził się z amoku..szybciutko zabrał psa i...teraz omija mnie szerokim łukiem...:)
Nie jest winą psa że ma durnego właściciela...:(ale że z labka można zrobić takiego agresora ...byłam w szoku....
ps.kija wzięłam na "PANA" nie na psa :)

Posted

inna sytuacja o głupocie ludzkiej...
Jestem szczęsliwą mamą trzy letniej panny i jak to zwyczajnie trzy godziny dziennie mijają na placu zabaw....plac zabaw ogrodzony niskim płotkiem....
Dzieci szaleją w piaskownicy az tu z pędem ,przeskakując przez plotek wpada ok.pół roczna suka husky..taranując wszystkie dzieci...skacząc na nie...zamieszanie potworne...mamy krzyczą,pies wariuje jeszcze gorzej bo mu się udzielają emocje...Pana nie widać...jako wlaścicielka psów staram się złapać "zwariowanego"szczeniaka,żeby nie chcący nie zrobiła krzywdy jakiemuś dziecku...wyłania się właściciel...matki krzyczą że psy na smyczy się prowadza itp.itd.
nie zgadniecie co zrobił "Pan":
wlazł bo to inaczej nie można powiedziec do piaskownicy ,nie mogąc zapanować nad psem docisnął ją do piachu i przy wzrokach przestraszonych dzieci zaczął tłuc smyczą biednego szczeniaka....dzieci w płacz..pies się skulił....moja mała krzyczy...nie zastanawiając sie wyrwałam mu smycz,zaczęłam krzyczeć do niego że co on najlepszego robi...biciem nic nie wskóra...młody pies chce się bawić a jego zasranym obowiązkiem jest zapanowac nad psem bez agresji...zapytałam się czy mam jemu przylozyc tą smycza żeby zrozumiał....pies schowal się za mną.....czyli juz nie raz Pan mu pokazał jak działa smycz...
żal mi tego stworzenia...nie czeka go ciekawe życie....i wyrośnie kolejne "zalęknione"

Posted

"marti14" napisał(a):
żeby psy mogły się wybiegać muszę odejść spory kawałek po za osiedle..

Skas to znam
"marti14" napisał(a):
nie mogąc zapanować nad psem docisnął ją do piachu i przy wzrokach przestraszonych dzieci zaczął tłuc smyczą biednego szczeniaka..

Biedna sunia. Bedzie jeszcze bardziej uciekac
"marti14" napisał(a):
nie zastanawiając sie wyrwałam mu smycz

Najpierw myslałam, ze jemu nia przyłozyłas

Posted

Ostatnio jak szliśmy do parku z moim dobkiem, dres zaczął okładać 6 miesieczne szczenie smycza. Moj pies nie lubi agresji i po prostu wystartował z morda do tego dresa. Za nim rzecz jasna ja. Zrobiliśmy mu awanture taką, ze ludzie w oknach stali i patrzyli co sie dzieje. Szczenie oczywiście przerażone leżało, bezradne.
Może jak nie zwykła, ludzka moralnosć to chociaż wstyd coś wskóra. Ośmieszyliśmy go przed całym jego blokiem. Wyszedł na idiote, bezmózgiego głowonoga...

Wczoraj w parku, świeżo po treningu (pies wyluzowany, na smyczy, ziapiący) obszczekala nas sunia dobkowata w kagańcu, na co mój pies nie zareagował wcale, natomiast dobermanka została odwołana i grzecznie przyszła do swojej pani. Nic wielkiego sie nie stało. Własciciel myślący, suka grzeczna - ok. Zdarza sie.

Tylko czemu matki z pobliskiej piaskownicy rzuciły sie na nas jak bullterierki, ze 'jak to agresywny pies i bez kagańca przy dzieciach chodzi...'? To nie nasza wina, że jakaś psunia nas obszczekała..
Wytłumaczyłam, ze mój pies nie jest agresywny i nie musi chodzić w kagańcu (nie ma takiego przepisu). Oczywiście wyszło ze ja jestem głupią siksą z wielkim, agresywnym psem. Po straż miejska jednak nie chcialo im sie dzwonić, choć powiedzialam, ze poczekam na nich z moim agggreesywnym, krwiożerczym dobermanem. Żaden problem.

Posted

A ja wśród tego całego chamstwa wszechobecnego zapomniałam napisać, że my ostatnio miałyśmy miłą sytuację :)

Idę z dziewczynami naszą parkową trasą, nagle z jednej z alejek wypada kremowe, kudłate 'coś', ze 3 razy większe od moich suk i leci w naszą stronę. Ja już w gotowości, Tinę zajmuje smakołykami żeby się nie zaczęła sadzić, yorki też do nogi i próbujemy się oddalić, bo kogoś kto by wyglądał na właściciela nie widać. I w tym momencie znad kosza na śmieci podnosi głowę pani zbierająca puszki, woła psa, który robi dosłownie zwrot na zadzie i leci z powrotem do niej, a pani chwali i zapina na smycz :) Dość daleko była od nas, więc skinęłam jej tylko głową w podziękowaniu, ale jakby była bliżej to bodaj bym ją wyściskała chyba :eviltong:

Posted

Gówno prawda moja droga... też bym zrobiła krzyk jakby obcy pies mi dziecko lizał... Rasa to nie charakter, to pewne predyspozycje... a w nawale "labladolków" mam na nie alergię jak widze rozpędzone kilkadziesiąt kilo wpadające na mnie z impetem "dać buzi"...

Posted

No i matka tej dziewczynki miała rację.ja tez mam labradora i tak go wychowałam,że bez zezwolenia nie biegnie do dzieci całować je. a jak dziecko biegnie do niego to automatycznie robi siad i czeka na mój znak -a ja albo mówię -część- i wtedy pies podaje łapę, albo pokazuje dwa palce w dół i pies się kładzie. Itd itp - nie ma takiej opcji, żeby obcy pies tak sobie podbiegał do obcego dziecka i je całował - to elementarny brak wychowania. ja osobiście tez wkurzyłabym się gdyby obcy pies lizał moje dzicko- choc mój osobisty może to robić za obopólnym przyzwoleniem.

Posted

Moje dziecko boi się psów i za akcję z podbiegającym bez mojej zgody psem skłonna jestem posłać przed trybunał stanu. To jest absolutnie niedopuszczalne.
Nie mówiąc o tym, że właśnie od takiej akcji z labradorkiem, który wesolutki i bez kontroli właściciela postanowił się przywitać z moją córką, przy okazji przewracając ją na ziemię, zaczęły się moje kłopoty z własnym psem i jego reakcją na biszkopty. Widząc moją córkę przewróconą, przestraszoną i obskakiwaną przez laba pierwszy raz w życiu wystartował do psa z zębami. I tak mu niestety zostało do wszystkich podbiegających na chama biszkoptów.

Posted

Właśnie, a jakby dziecko miało alergię, to przykrych powikłań się nie da uniknąć...
Ale dzieci też powinno się pilnować. To nie jest znowu tak, że pies nie może nic, a dziecko wszystko. Kiedyś Chapsia leżała sobie na plaży, zaludnionej okrutnie, skwar jak cholera, do wody nie wolno (inteligenci pobierają opłatę za psa na plaży, a do wody mu nie wolno...), na dodatek przyjechała rodzina, która za psami nie bardzo przepada, więc psisko nieco zmarnowane znalazło sobie kawalątek cienia pod leżakiem, a tu nagle wśród ogólnego zamieszania jakieś dziecię bezczelnie podchodzi, o nic nie zapyta, tylko rękę do psa wyciąga (z góry, prosto na głowę, czyli tak, jak psy lubią najmniej - szczególnie te w typie Chapsi). To się Chapsia wkurzyła i byłaby dziabła dziewczynkę w łapsko. Ciotka prawie na zawał umarła, mówiąc między nami. Dla niej pies to taka klasa totalnie najniższa, najlepiej przypiąć łańcuchem do budy i broń Boże nie głaskać, bo jeszcze pchły ma. Ale gdzie do cholery jasnej byli rodzice tego dziecka?! Dziecku też trzeba mówić, że zwierzę trzeba szanować i że nie wszystkie lubią głaskanie... Gdyby każdy spytał, czy można pogłaskać, uniknęlibyśmy wiele konfliktów.

Posted

klaudiaa skasowała post więc nie wiem o co chodzi ale w kwestii pies i dziecko byłam świadkiem pewnej sytuacji. Młody haszczak biegnie do dziecka, właściciele haszczaka zdenerwowani krzyczą do niego aby wracał, pies nie reaguje, przestraszone dziecko zaczyna uciekać. Wtedy to matka krzyczy do dziecka-stój. Zatrzymuje się dziecko, zatrzymuje pies. Właściciele haszczaka zaczynają przepraszać, wtedy matka mówi-nie ma za co, my nie boimy się psów. Dziecko miało ok.2 lat.
Nauka była dla obydwu stron, pies wylądował na smyczy a dziecko nauczyło się, że przed psem się nie ucieka i nie okazuje strachu. Oczywiście pies nie był agresywny.
Ostatnio częściej spotykam się z przeciwnymi reakcjami-najczęściej matki, babcie nerwowo przygarniają dzieci do siebie na widok psa, raz nawet na widok mojej szelti dziecko zostało wepchnięte w krzaki kolczastej pigwy przez nadopiekuńczą babcię. Szelti nie dość, że była zmęczona po bieganiu, zasmyczona to jeszcze kompletnie nie interesuje się obcymi a nawet krzyczącymi dziećmi, dziećmi na rowerkach, deskach z patykami itp.
No i jedna miła sytuacja. Pani z wózkiem poprosiła abym pokazała dziecku pieski. Ustawiłam ją w dogodnej odległości, zrobiłyśmy pokaz sztuczek ku uciesze malucha i ku mojej uciesze bo mogłam przećwiczyć bliską obecność rozentuzjazmowanego dziecka pokazując psom, że ta obecność jest wielce pożądana i nagrodzona garścią kiełbasy.
Jeśli mam obiekcje co do obecności dzieci i psów zakładam większej suce kaganiec.

Posted

U mnie np.dużo czasu zajęło mi przekonanie większej suki(mniejsza nie zwraca zbytnio uwagi ani na dzieci,ani na dorosłych),że nie każde dziecko,to jej ukochany Denis i nie na każde dziecko wolno tak entuzjastycznie reagować.Ona jak widzi dzieci,to dosłownie zajoba dostaje,a raczej dostawała.Ale rozumiem,ze nie każdy rodzic jest zachwycony jak obcy pies,liże,skacze i piszczy z radości na widok jego dziecka.Teraz jak przechodzimy obok dzieci wystarczy moje:"Nie witamy się!"i Lila przechodzi łypiąc to na mnie,to na malucha wzrokiem skrzywdzonego stworzonka:)Ale sama uczę mojego syna,który ze stworami różnego rodzaju jest wychowywany praktycznie od urodzenia,że do obcych psów,kotów,wiewiórek,pajaków ręki nie wyciągamy,nie głaszczemy i nie całujemy.Miałam nauczkę z moją dalmatynka,która bedąc ze mna na spacerze podeszła(na lince)do pary z dwójką dzieci wychodzącą z Mc.Donalda.Dzieci trzymały lody.Lara z machaniem ogona i wesołymi podskokami podleciała do dzieci oczywiście i wykorzystując chwilę nieuwagi "liznęła se loda!!!!!!!!!!!!!"Nie wiedziałam jak przepraszać!Na szczęście państwo sami mieli psa i tylko się śmiali,ale też miałam przypadek,że dosłownie,też tym samym sposobem,zwinęła żebrzącemu narkomanowi kubek z drobnymi!!!!!!!Poprostu podleciała,pomachała ogonem ,popłaszczyła się i...Haps za kubek i w nogi!!!!!!A ten za nią z wrzaskiem!!!Tylko dzyń ,dzyń było słychać!Na szczęście odbiegła na długość linki .Kubek zabrałam i zwróciłam,ale jaki obciach!

Posted

A wiecie dlaczego "blabladorki" z takim galopem biegną do ludzi ? Bo są przez ludzi/przechodniów notorycznie wołani i zaczepiani. Ciągłe cmokanie do "pieska z reklamy" jest wysoce irytujące. Pies potem kojarzy fakty, generalizuje, i już go nie obchodzi czy ktoś go woła czy nie, czy to dziecko, czy dorosły, biegnie sie witać, bo zwykł być wołany. Wiadomo, można psa szkolić, trenować, ale wierzcie mi, takie cmokanie i wołanie tititit może napsuć krwi. Tylko po co potem to zaskoczenie i oburzenie, że pies na ludzi skacze ? Sami tego chcecie! Nie pchać łap do każdego "blabladorka" z reklamy, bo one takie kochane, posłuszne i idealne dla dzieci. Ciekawe, że do dobermanów tak wszyscy łap nie pchają...

Nie popadajmy też w paranoję. Ja mogę psa szkolić, tylko kto wyszkoli takiego malucha ? Które biegnie z łapkami do psa, a mama rozmawia przez telefon i ma całą sytuację w nosie.

Posted

klaudiaaa focha strzeliła, że nie poparłyście jej w kwestii przekochanych labków którym wolno podbiegać do dzieci i nie tylko, bo one przecież stworzone do kochania :lol:. Do tego ten od 6 lat wychowany z niepełnosprawnym dzieckiem i wszyscy powinni wiedzieć że on dzieci kocha i ma pozwolenie na oblizywanie wszystkich. Czytałam jej post i nawet machnęłam twórczą wypowiedź ale mi net nawalił :roll:. Jak by mi znowu jakiś pies podbiegł zaprzyjaźniać się z dzieckiem i jak już znam młodego reakcję na takie rzeczy to albo pies by został niemiło potraktowany albo jak bym właściciela dorwała to by usłyszał parę słów :mad:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...