Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A wracając do załatwiania spaceru przy okazji zakupów - to, jeśli idzie o sklep osiedlowy jeszcze jest znośne. Ale...

Kilka tygodni temu, w czasie jeszcze mrozów po studiach poszłam z koleżankami na piwo do knajpy w góralskim stylu ("Harnaś" w Sopocie, jeśli to kogoś interesuje;)). Podchodzimy, a tu przed wejściem 2 całkiem spore mieszańce, które nie chcą nas wpuścić! Cieszę się, że nie mam fobii do psów, udało mi się koleżanki bezpiecznie wprowadzić. Te psy na mrozie siedziały przed knajpą jeszcze z godzinę, zanim pańciostwo zjadło obiadek!:angryy::angryy::angryy:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

"zostaw, zostaw, piesek nie chce się bawić"

Ja tez spotkałam taka pania co tak mówiła do swojego wyzła który nie chciał przepuscic mojego greya przez droge (z jednej strony krzyki z drugiej rzeka) I warczał na niego. Wkoncu mój pies wszedł do wody i ominałwyzła rzeka.
[QUOTE]pani od yorka została wyproszona z autobusu, ponieważ pies zachowywał się agresywnie i nie miał kagańca. /QUOTE]
A sa kagance dla yorków

Posted

Ja chyba w odpowiedzi na jeden, bardzo charakterystyczny tekst, gdy coś szarżuje prosto na nas a moja suka już się kuli ze strachu, zacznę histerycznie wrzeszczeć, straszyć gazem, policją, pogryzieniem przeze mnie albo nie wiem jeszcze czym... K*, leci na nas zjeżony, przerośnięty pseudo ONek (na sterydach czy co?) a pan smętnie woła "Aaaaaaron... Aaaaaron... Nie, nie, proszę się nie bać, ON NIC NIE ZROBI!" aaaaaaaa :wallbash:

To samo się dotyczy spaślaków labopodobnych, wszelkiej maści i rozmiarów. Czy ja mam zacząć nosić koszulkę z napisem "Nie, NIE ZAPRZYJAŹNIĄ SIĘ, K*!" :roll:

Posted

evl napisał(a):
Czy ja mam zacząć nosić koszulkę z napisem "Nie, NIE ZAPRZYJAŹNIĄ SIĘ, K*!" :roll:

Świetny pomysł, chyba sobie taką sprawię. I jeszcze dodam coś o podbieganiu i głaskaniu bez pytania...

Posted

[quote name='evl']Ja chyba w odpowiedzi na jeden, bardzo charakterystyczny tekst, gdy coś szarżuje prosto na nas a moja suka już się kuli ze strachu, zacznę histerycznie wrzeszczeć, straszyć gazem, policją, pogryzieniem przeze mnie albo nie wiem jeszcze czym... K*, leci na nas zjeżony, przerośnięty pseudo ONek (na sterydach czy co?) a pan smętnie woła "Aaaaaaron... Aaaaaron... Nie, nie, proszę się nie bać, ON NIC NIE ZROBI!" aaaaaaaa :wallbash:

To samo się dotyczy spaślaków labopodobnych, wszelkiej maści i rozmiarów. Czy ja mam zacząć nosić koszulkę z napisem "Nie, NIE ZAPRZYJAŹNIĄ SIĘ, K*!" :roll:

A jak reagujesz? ;) Mówisz coś, czy myślisz swoje i odwracasz się bez słowa? Ja nauczyłam się jednego - nie warto milczeć, być kulturalnym czy miłym. Ale też nie chamskim (to potęguje konflikt, osoba zaczyna się bronić, wkurzać i nie myśli racjonalnie). Tylko stanowczo i jak zdarta płyta: "Proszę zabrać psa. Nie obchodzi mnie to, proszę zabrać psa. Proszę zabrać psa.". Na każde "on jest miły, kochany, nic nie zrobi, chce się bawić" to samo. W końcu zabierają. Zauważyłam, że potem na mój widok (i wściekły wzrok :diabloti:) sami psy przytrzymują, zapinają na smycz. Oczywiście są takie przypadki, których nic nie zmieni, ale większość ludzi daje za wygraną...

Posted

evl napisał(a):
Czy ja mam zacząć nosić koszulkę z napisem "Nie, NIE ZAPRZYJAŹNIĄ SIĘ, K*!"

*kleo* napisał(a):
Świetny pomysł, chyba sobie taką sprawię. I jeszcze dodam coś o podbieganiu i głaskaniu bez pytania...

Optymistki ;) Musiałybyście jeszcze trafiać na właścicieli podbiegaczy i zaprzyjaźniaczy, którzy potrafią czytać... ze zrozumieniem :evil_lol:

Posted

Ja mam w okolicy człowieka, właściciela psa w typie DON z tym że trochę większego. Teoretycznie samiec, nie powinien rzucać się na suki ale incydent był...Dotkliwie pogryzł miniaturową sukę sąsiadki próbując zabrać jej piłeczkę. Mimo to pan się upiera, że towarzystwo jego psa dobrze robi innym. Wciska, że psy się powinny socjalizować więc puszcza swojego samca do wszystkich możliwych psów w tym do moich. Moje suki choć za samczykami przepadają to jakoś boją się tego psa więc zawsze proszę aby go zabrał na co zero reakcji. Zawsze jak ten pies podbiega, szczególnie jak mam zabawki dla psów to serce staje mi w gardle.
Ostatnio jak collie miała cieczkę i chcąc nie chcą musiała chodzić przy nodze znowu trafiłyśmy na pana...Już widzę, że jego pies się szykuje do szturmu. Tym razem nie byłam miła, byłam chamska na maksa i rozdarłam się, że natychmiast ma zabierać psa. Na co pan-on nie reaguje na cieczkę, itd itp.Powiedziaiałam, że nie chcę tego sprawdzać i szarpać się z jego psem i rozdarłam się znowu. Zniechęcony przywołał psa-o dziwo udało mu się i odszedł ze złośliwym uśmiechem. Na niektórych niestety nie działa miłe słowo.
Najgorsze jest to, że pan uważa że nie tylko psy mają niepowtarzalną szansę na socjalizację z wykorzystaniem jego psa ale także dzieci oraz matki z wózkami. Ten facet ma jakąś misję i uważa się za znawcę psów oraz samozwańczego szkoleniowca. Niestety mam alergię na takich. Nie znoszę jak ktoś sam podejmuje decyzję co jest dobre dla moich psów i dla mnie. Na tym polu moja asertywność zamienia się w zwykłe chamstwo.

Posted

Oj tak. Był taki, co usilnie próbował socjalizować moją sukę ze swoją czarną labradorką. Efekt: moja suka nienawidzi dużych, czarnych psów z oklapłymi uszami. Inna pani koniecznie swoje dwa małe psy "socjalizowała" z innymi - i teraz ma dwa drące się ujadacze. Naprawdę, nie wiem co jest gorsze - ludzie, którzy swoim psom na socjal w ogóle nie pozwalają, czy tacy, którzy robią go nieprawidłowo, bezmyślnie, psując swoje psy i cudze...:shake:

Posted

Ja niestety chamstwo innych psiarzy przeżywam teraz bardzo dotkliwe. Mam sunię po sterylce. Poszłam razem z suczkami na spacer - to raczej norma, że pies chodzi na spacery. Pan miał biegającego samopas labladorowatego. Pies pędził w nasza stronę. Wpadł na mojego szczeniaka z takim impetem, że wywrócił i siebie i ją. Szew puścił, jelita wypłynęły, były nieukrwione. Wet daje małe szanse, ledwo ją pozszywał. Czeka nas ciężka noc. A właściciel pseudo laba? Uciekł jak zobaczył co się dzieje, nawet nie zwracając uwagi na swojego psa... Yh:/
Nie nawidzę ludzi, którzy nie potrafią stawić czoła odpowiedzialności za swoja własną głupotę ...

Posted

[quote name='Patyś_']Ja niestety chamstwo innych psiarzy przeżywam teraz bardzo dotkliwe. Mam sunię po sterylce. Poszłam razem z suczkami na spacer - to raczej norma, że pies chodzi na spacery. Pan miał biegającego samopas labladorowatego. Pies pędził w nasza stronę. Wpadł na mojego szczeniaka z takim impetem, że wywrócił i siebie i ją. Szew puścił, jelita wypłynęły, były nieukrwione. Wet daje małe szanse, ledwo ją pozszywał. Czeka nas ciężka noc. A właściciel pseudo laba? Uciekł jak zobaczył co się dzieje, nawet nie zwracając uwagi na swojego psa... Yh:/
Nie nawidzę ludzi, którzy nie potrafią stawić czoła odpowiedzialności za swoja własną głupotę ...
o matko :-o jednak ludzka głupota i 'odpowiedzialność' nie zna granic, współczuję i mam nadzieję, że suczka wyjdzie z tego

Posted

Mi jest jeszcze trochę niezręcznie, ale chyba szybko mi przejdzie, bo co rusz coś do nas galopuje... Zaraz idziemy na wieczorny spacer, pewnie znów coś się przypałęta, bo czemu nie ;)

Patyś_, bardzo współczuję i mam nadzieję, że suczka się jakoś pozbiera :-(

Posted

Darianna napisał(a):
Greven, i jak się z tym czułaś?

Jak idiotka. Wybitnie źle i niezręcznie. Mimo, że Baster podleciał do psa chętnego, by się z nim przyjaźnić, a opiekunowie tego psa pomogli Bastera złapać i cała sytuacja wg nich była bardzo zabawna.

Ale dla mnie nie była ani trochę zabawna, bo pozostające pod moją opieką 24 kg białego futra skakało po ok 10 kg kundelku, kompletnie nie reagując na moje przywoływanie i spieprzając z premedytacją, gdy tylko znalazłam się na tyle blisko, by go chwycić i zapiąć na smycz. Dla tych, którzy nie kliknęli w link, dodam że Bastera nie puszczam luzem, tylko zwiał mi podczas wyprowadzania z auta.



Patyś, napisz co z suńką.

Posted

Sunia ma ię dziś lepiej, jest stabilna, jeździmy na kroplówki, powolutku zaczyna jeść i znów lubi spacery ;) Za to druga sunia goni zębami teraz wszystko co przypomina laba ;D

Posted

To swietnie, ze sie ma lepiej:lol: Tak sie zastanawiałam, jesli dobrze znosi kołnierz na szyji to czy by wpłyneło na włascicieli podbiegaczy gdyby go miała na sobie na spacerze albo jakbys czyms białym jej owineła brzuch na spacer?

Posted

Patyś_ napisał(a):
Sunia ma ię dziś lepiej, jest stabilna, jeździmy na kroplówki, powolutku zaczyna jeść i znów lubi spacery ;) Za to druga sunia goni zębami teraz wszystko co przypomina laba ;D


Moja suka też nienawidzi labów. Świeżutka sytuacja z wczorajszego wieczoru:

Wracamy sobie od weta, godzina 20. Widzę, że siedzą sobie na ławeczce pod blokiem wielbiciele trunków wyskokowych ;) z wielkim czarnym psem. I już wiem, że ten pies zaraz do nas podbiegnie :roll: Przekładam sucz na drugą stronę, uspokajam. Galopuje do nas to czarne i - jak boga kocham - ten pies był kwadratowy. Pewnie ważył tyle, co ja, choć powinien o połowę mniej. Suka w ryk, panowie w śmiech, słyszę "To labradur, on chce się tylko pobawić!" więc się drę, że "Ale ona nie chce! Proszę zabrać psa!", pies pokręcił się przy nas, wreszcie wrócił pod ławkę. Uff. Czy wszyscy właściciele kwadratowych pseudo-labradorów ustanowili sobie za cel zaprzyjaźnianie swoich kloców z resztą świata? :splat:

Posted

Chamstwo do kwadratu - nieduży pies wypuszczony na balkon, najlepiej na conajmniej trzecim piętrze, aby głos pięknie niósł się po osiedlu wśród bloków, piskliwie jazgoczący bez przerwy przez 20, 30, 40 minut. I zadowolony właściciel w tle.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):
Wiosna.
Ten, tego, Panie, chole*a jasna, a nich to szlag trafi...
Proszę mnie źle nie zrozumieć - mało się ze szczęścia nie popłakałam na widok tego bezchmurnego, iście kreskówkowego nieba za oknem.
To był pierwszy odruch.
No cóż, jestem idiotką...

Wyległy stada psów, piesków i pieseczków, które zimą miały jeno zady a okno chyba wystawiane.
Panie Boże/Siło Wyższa(niepotrzebne skreślić): dzięki Ci, żeś mnie uczynił/a niskociśnieniowcem. Może mnie ta krew tak całkiem i na amen nie zaleje.

Żel pieprzowy wymieniony.
Łańcuch przewędrował z plecaka do kieszenie.
Odświeżam słownik wyrazów powszechnie uważanych za wyjątkowo obelżywe.

Do boju! Tfu! Na spacer idziemy;).


Mam dokładnie takie samo odczucie! Ale powiem tak: O psie i jego zachowaniu nie świadczy przynależność do danej rasy (częściowo rzecz jasna) ale wychowanie i to, jakiego ma właściciela. Ja mam labka - perfekcyjny pies, błyskawicznie uczący się, doskonale ze mną zsynchronizowany - żadnego odbiegania na spacerach, żadnego zaczepiania obcych psów, mam do niego pełne zaufanie - ale od prawie 3 lat codziennie ćwiczymy posłuszeństwo i zabawy sportowe, bez względu na pogodę codziennie ma dwugodzinny spacer połączony z pracą i zabawą i dwa wyjścia po pół godzinki: relaksująco-odsikiwane. Mój sąsiad ma yorka - psa wyszkolonego i absolutnie posłusznego - piesio na każde gwizdnięcie przylatuje do właściciela i siada przed nim z takim wzrokiem: "tatusiu już jestem", a jak świetnie aportuje! No i znam jeszcze kilka fajnych psów różnych ras, które są dobrze wychowane i mają rozumnych właścicieli. A ponadto? Czasami mnie szlag trafia na właścicieli labradorów - psów inteligentnych a tak sp*** przez modę - takie radosne 40 kilo niewychowania mnie dobija!!! Generalnie dobija mnie głupota - i uważam, że głupota powinna boleć! Najbardziej wkurza mnie, gdy idę z psem - komenda noga równaj - pies na pozycji, robię sobie łuk na ścieżce - aby OMINĄĆ panią z psem, a ta celowo pcha się ze swoim pieskiem prosto na nas schodząc za nami ze ścieżki - żeby sobie piesio powąchał - i jeszcze xyz dyskutuje, że jej pies nie gryzie, a co mnie to obchodzi??? - no ostatnio myślałam, że szlag mnie trafi - ja się ludziom nie narzucam, nie wyciągam cudzych dzieci z wózeczków, aby je po przyjacielsku wycałować, nie poklepuję po ramieniu obcych mi przechodniów w gestach fraternizacji i nie szturcham osób stojących przede mną w kolejce, aby zaznaczyć swe pozytywne nastawienie i ŻYCZĘ sobie (oraz wszystkim innym) aby poszanowano moją przestrzeń osobistą - tak jak ja szanuję przestrzeń osobistą innych. No cóż może jestem wredna, może nie znoszę takich przyjacielskich oznak ze strony obcych, ale tak bardzo chciałabym, żeby ludzie zabierali ze sobą na spacer nie tylko psa lecz również ROZUM. No i se napisałam :)

Posted

NatiiMar napisał(a):
Na słowa "mój pies nie gryzie" odpowiadać zawsze 'ale mój tak i to bardzo dotkliwie". Powinno zadziałać.


Już próbowałam :) - niestety odpowiadano mi - że należy go zakuć w kaganiec - tak to jest. Ale jeszcze spróbuje tekst - mój pies jest chory - bo zauważyłam, że dziewczyny sobie chwalą skuteczność:)

Posted

Też mocne. Macie jeszcze o tyle łatwiej, że z psami wychodza ludzie. U mnie psy biegają same...i weź tu ćwicz z agresywnym psem akupianie uwagi, jak co chwilę albo kot, albo pies, albo dzieciak na rowerze...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...