Diora Posted February 21, 2010 Posted February 21, 2010 no i often kopas w dupas, czyz nie??:ghost_2: Quote
zmierzchnica Posted February 21, 2010 Posted February 21, 2010 [quote name='bonsai_88'] Zmierzchnica zobaczysz, Frotek jeszcze wyjdzie z tej agresji tak jak moja Mucha ;). Skoro nawet moja babcia przestała się jej bać i stwierdziła, że "nawet by ją polubiła, gdyby nie to że nie lubi zwierząt" to w Birmie musiała zajść olbrzymia zmiana :) Hah, dzięki za pocieszenie :) Z Frotka jest fajny facet, w domu pies-ideał, jak nie ma psów w okolicy - też. Więc mam nadzieję, że rzeczywiście uda mi się go naprostować.. Moja babcia też zwierząt nie lubi (szczególnie psów), ale jak przyjdzie do mnie to zawsze psom chce dawać kiełbasę czy inne żarcie... Choć ostatnio sugerowała, że powinnam "tego trzeciego" psa wywieźć w las i zostawić :cool1: Quote
*kleo* Posted February 21, 2010 Posted February 21, 2010 Kiłi napisał(a):life is brutal:boom: hecia13 napisał(a):... and full of zasadzkas :D Diora napisał(a):no i often kopas w dupas, czyz nie??:ghost_2: And za każdym corner czeka na ciebie danger... tak żeby już komplet był ;) Quote
Ewa&Duffel Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 A mnie ostatnio strasznie denerwuje prawdziwa wręcz plaga psów, które na spacer wychodzą bez niczego, nie tylko bez smyczy, ale także bez obroży czy szelek. Naprawdę nie potrafię pojąć, jak można być tak nieodpowiedzialnym, żeby tak wychodzić z psem, i to nie tylko na siku pod blok.Często widuję takie psy idące sobie chodnikiem obok ruchliwej ulicy. Ostatnio w parku podbiegła do nas jakaś ONka, zupełnie bez niczego...nie wiedziałam za bardzo, co mam robić, właściciela ani widu ani słychu, suczka nie chce się od nas odczepić...szanowny pan zjawił się po jakichś 15 minutach :shake: na pytanie, czemu suczka nie ma obroży,odpowiedział: a po co, ona się słucha. A co to ma do rzeczy...Nawet najbardziej posłusznego psa nie wyprowadziłabym gołego na spacer. Quote
isabelle30 Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 Ewa, czy ta suczka to byla Szazza? haha.... Quote
Ewa&Duffel Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 isabelle30 napisał(a):Ewa, czy ta suczka to byla Szazza? haha.... A nie wiem, jakoś nie usłyszałam jak się nazywa, a co ? Quote
isabelle30 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 nie, nic, ona tak sobie wlasnie chodzi bez obrozy, ale fajna jest i rzeczywiscie zawsze wraca do swojego pana jak sie tylko przywita..... Quote
Bogarka Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Moja mama kiedys wyszła z Krasna i spotkała na psim wybiegu jakiegos chłopaka w wielu szkolnym który kazał jej odejsc stamtad bo on bedzie robił wybuchy :o Wczoraj tez wyprowadziła mama Krasne i zobaczyła na wybiegu ze ktos kuca nad woda potem odbiega, cos pukneło Krasna która boi sie strzałów przestraszyła sie i zaczeła uciekac. Mamie sie udało ja jakos złapac, Podeszła. Okazało sie ze to ten sam chłopak. Mama mu powiedziała bardzo uprzejmie co ona mysli o tym strzelaniu, a on zaczał jej tłumaczyc, ze to jest jego ulubiona rozrywka, i wie ze jest zabronione ale duzo młodych ludzi tak robi. To juz było mniej wazne, ze dla mamy niekoniecznie jest rozrywka gonienie i łapanie przestraszonej Krasny. Całe szczescie ze siostra ja nauczyła ze z wybiegu do domu mozna pójsc tylko przez wiadukt. Uciekała w strone wiaduktu a nie na przełaj, przez dwie ruchliwe ulice i tory nad którymi wiadukt prowadzi. Quote
Ewa&Duffel Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 isabelle30 napisał(a):nie, nic, ona tak sobie wlasnie chodzi bez obrozy, ale fajna jest i rzeczywiscie zawsze wraca do swojego pana jak sie tylko przywita..... Mimo wszystko ja bym psa nigdy nie puściła zupełnie "gołego", nawet jakby zawsze do mnie wracał. Pies to tylko zwierzę, zawsze może się wydarzyć coś nieoczekiwanego, ucieknie i co wtedy ? W zasadzie zerowe szanse na znalezienie... No ale każdy robi jak uważa... Quote
Baski_Kropka Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 A ja wam powiem.. jakieś 2 tygodnie temu, wzięłam psy na trening, ponieważ mam u siebie skonstruowana prowizoryczne saneczki musherskie.. i pojechałam sobie z psami w las bo śniegu tyle było a nasze ulubione drogi wprost idealne dla nas o tej porze roku...najpierw napotkałam rodzine z labradorem, zatrzymałam sie pare metrów przed nimi i poprosiłam o złapanie psa. wiec udali że niby chcą go złapać.. no ale prosze Panią on się chce tylko przywitać...fakt młody wesoły, ale wlasł mi między psy poplątał się w liny a moje biegoholiki mało szału nie dostały...bo zjadły by go chyba żywcem gdyby nie to że akurat dopiero zaczęliśmy biec....zabrali psa widząc moją bardzo niezadowoloną minę, odplątałam psy poprawiłam liny, pojechałam. Dwa zakręty dalej słyszę za sobą patataj patataj patataj cieżkie walenie galopujących łap, odwracam się...i kto to był?? Labrador!! A państwo gdzie.. nie ma właścicieli...złapałam psa, stoję no nie ma...chciałam sie wrócić, no ale jak z biegoholikami i napalonym bryśkiem labkiem...patrze kogo głupi rodzice wysłali?? Dziecko! Które ważyło podejrzewam połowę tego co ten pies.. no ale przecież na dziecko nie nakrzyczę przeprosił chłopiec ładnie...cwani dorośli...ale byłam zła... bo moje psy naprawdę się niecierpliwiły a pies znowu wplątał się między liny... No nic pojechaliśmy dalej zrobiliśmy dwie pętle wracamy, idzie kobita z sunią goldenką....tamta się już kładzie w gotowości do zabawy...boje psy już zmęczone i zniecierpliwione w dalszym ciągu znowu ta sama sytuacja.. ale kobieta uprzejma i miła więc zebrałam się i pojechałam dalej...Ludzie u mnie w lesie są na prawde nie obeznani z psim zaprzęgiem :/ ;P Na szczęście mniejsze obszczekiwacze nie robią na nas wrażenia, a tylko dodawają sił w łapach...ale generalnie co mniejsze pieski się odsuwają z drogi...i ludzie jacyś tacy bardziej kumaci... Najbardziej lubię spacerowiczów na Ligocie w Katowicach, tam zawsze wiedzą jak się zachować :D Quote
roots23 Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 Witam, otóż mam taki problem-mam sunię, która aktualnie ma cieczkę no i z tym mam kłopot, bo gdy tylko wychodzę z nią na spacer, pod moim domem i za mną ciągnie się wataha psów, czasami zostaje jeden i tak potrafi nawet wiele kilometrów za mną przejsc i za suką. Czy jest możliwosc temu zaradzic? Czy jest jakiś sposób, nie wiem, wezwac policję, gdy nie zna się właściciela ani nie wie się, skąd ten pies jest? Czy wtedy jest możliwa interwencja? Może przesadzam, ale mam dosc, dsy idę przez Rynek a za mną parę psów idzie, niektore wręcz są agresywne, bo gdy je odganiam, to warczą na mnie i szczekają. Help, co robic? Proszę o rady! Quote
Greven Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 roots23 napisał(a):Witam, otóż mam taki problem-mam sunię, która aktualnie ma cieczkę no i z tym mam kłopot, bo gdy tylko wychodzę z nią na spacer, pod moim domem i za mną ciągnie się wataha psów, czasami zostaje jeden i tak potrafi nawet wiele kilometrów za mną przejsc i za suką. Czy jest możliwosc temu zaradzic? Czy jest jakiś sposób, nie wiem, wezwac policję, gdy nie zna się właściciela ani nie wie się, skąd ten pies jest? Czy wtedy jest możliwa interwencja? Może przesadzam, ale mam dosc, dsy idę przez Rynek a za mną parę psów idzie, niektore wręcz są agresywne, bo gdy je odganiam, to warczą na mnie i szczekają. Help, co robic? Proszę o rady! 1. Dzwoń za każdym razem po straż miejską, lub do schroniska z prośbą o odłowienie wałęsających się psów. 2. Nakręć telefonem film obrazujący całą sytuację. 3. Noś gaz na wypadek, gdyby któryś z psów zachował się naprawdę agresywnie wobec Ciebie/suki. 4. Jeśli nie masz planów hodowlanych, to lepiej wysterylizuj. Quote
Soema Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 Jedyna rada... nie chodzić z suką w cieczce po mieście. Wystarczy moment i będziesz miała małe sceniacki.. Nic nie zrobisz, to instynkt, co straż zrobi... zanim przejadą - to potrwa.. Quote
marta9494 Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 Dopóki ma cieczkę nie chodź z nia na długie spacery,są też specjalne"majtki",ale wystarczy ,że przez te dni będziesz jej skracać spacery Quote
roots23 Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 Soema napisał(a):Jedyna rada... nie chodzić z suką w cieczce po mieście. Wystarczy moment i będziesz miała małe sceniacki.. Nic nie zrobisz, to instynkt, co straż zrobi... zanim przejadą - to potrwa.. wiem, wiem, ale jeden z tych psów jest wyjątkowo uparty, on wręcz koczuje przed moim domem, np teraz patrząc przez okno, zawieja, zamiec śnieżna, a on sobie leży u sąsiadów na trawniku jak gdyby nigdy nic (sąsiedzi nie mają ogrodzenia) Quote
evel Posted March 11, 2010 Posted March 11, 2010 Roots, wiem, co czujesz... Ja podobne rozrywki przechodziłam w wakacje :roll: Jedyna rada to przeczekać cieczkę, zastosować się do rad Greven a po całej 'imprezie' wyciąć sukę i mieć problem z głowy... Quote
Bogarka Posted March 16, 2010 Posted March 16, 2010 Miałam napisac ze spaceruj z nia tylko wokół domu i na smyczy ale roots23 pisze ze juz pod domem sa te samce A nasza działkowa sasiadka i jej córka znowu wyprowadzili agresywnego rodezjana tej ostatniej na spacer luzem całe szczescie ze na sze psy juz były po spacerze. Quote
Greven Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Jestem taka wkurw*** że musiałam chwilę odczekać, zanim zaczęłam pisać. Dzwoniła do mnie Mama. Była ze swoim Juniorem (mix TTB) na spacerze, już wracała, całe zajście miało miejsce niemal pod domem. Zza zakrętu wyszła córka sąsiadów z ich suką ONką. Bez smyczy. Ale to i tak niewiele zmienia, bo dzieciak ma ok 10 lat i na smyczy tej suki nie jest w stanie utrzymać. Moja Mama już się o tym przekonała (suka wyrwała się i rzuciła - nie wiadomo w sumie, czy na nią, czy na jej psa, bo Junior zastawił Mamę i ściął się z suką, przypadkowi ludzie pomogli ją odciągnąć). Po tym zajściu Mama interweniowała u sąsiadów, ale oni wszystko zbagatelizowali. Na szczęście sporo osób widziało, co się stało. Piszę chaotycznie, ale aż mnie nosi. No więc Mama idzie z Niuńkiem, a dzieciak z suką bez smyczy, Mama woła z daleka, żeby zapięła smycz, dziewczyna memle pod nosem imię suki, niby ją przywołując a ona "głucha" i atak! ATAK NA MOJĄ MAMĘ!!!! Nie na psa!!!! Tym razem Mama była pewna, że suka celowała w nią. Junior, mimo że jest bardzo łagody do innych psów, ponownie zachował się doskonale. Zasłonił Mamę, chwycił się z ONką "za bary", ona go kąsała, a on uderzał zamkniętym pyskiem i tylko próbował sprowadzić ją do parteru. Mama zdołała sięgnąć gaz, który jej kupiłam, po kolejnym niepokojącym sygnale o agresywnych psach na osiedlu i potraktowała sukę. Niestety Juniorowi w zamieszaniu też się oberwało po oczach. Mama zadzwoniła do straży miejskiej, zgłosiła zajście. Potem psa w samochód i do weterynarza. Jest taka roztrzęsiona, że boję się o nią że musi prowadzić auto w tym stanie. Quote
vege* Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Współczuję całej sytuacji jaka spotkała twoją mamę, ale kto mądry wypuszcza 10 letnie dziecko z dorosłą suką ON wiedząc, że atakuje inne psy? Nie ma takiej opcji, żeby 10 letnie dziecko utrzymało takiego psa, skoro nawet moja koleżanka która ma prawie 16 lat nie potrafi utrzymać swojego 30 kg labradora, który też jest cholernie agresywny :/ Ale całe szczęście, że twojej mamie ani psiakowi nic się nie stało i wg mnie też psiak twojej mamy zachował się super zasłaniając ja samym sobą ;) Quote
mat33 Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Pies agresywny czy nie to dla mnie nie ma znaczenia. Jest zdecydowanie za duży żeby go prowadziła 10 latka. Przecież zawsze może psu strzelić coś do głowy, a dziewczynka nic nie da rady zrobić. Po prostu ręce opadają, co za nieodpowiedzialni rodzice!!! Czy naprawdę tak trudno przewidzieć opłakane skutki wyjscia dziecka z dużym psem na spacer?!! A co gdyby jednak dziewczyunka nie puściła smyczy i pies wyciągnął by ją np. na ulicę, prosto pod auto!!??? Po prostu brak mi słów dla takiej nieodpowiedzialności i glupoty rodziców!!!! Quote
zmierzchnica Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Ale że suka zaatakowała człowieka, a nie psa?...:-o Cóż to za pokręcony pies musi być :shake: Dobrze, Greven, że Twojej Mamie nic się nie stało, całe szczęście, że psiak ją obronił (w ogóle musi mieć super charakter i wychowanie, że tak zareagował, mam nadzieję, że jego nastawienie do psów się nie zmieni...). Szkoda, że i on poszkodowany w tym zajściu, ale w takim zamieszaniu i tak cud, że nikt bardziej nie ucierpiał... Masakra, mam nadzieję, że tym razem sąsiedzi pójdą po rozum do głowy :roll: Szlag człowieka trafia jak czyta takie rzeczy... Quote
Greven Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Sąsiedzi nie pójdą po rozum do głowy. Mama poszła do sąsiadów, pani nie widzi problemu. Ich suka jest GRZECZNA. Junior zachował się wspaniale. Jestem z niego dumna, jak cholera. On został - razem z matką i umierającym bratem - odebrany interwencyjnie z hodowli psów na walki. U mnie był socjalizowany ze wszystkim, co żyje, z psami, kotami, kozami, końmi i świnią. Potem zamieszkał u mojej Mamy i jest wychowywany na psa "pozytywnego". Mimo małych podbiegaczy, dużych szczekaczy... mimo sytuacji takich, jak dzisiaj, a nawet u weterynarza - pan postanowił ZAPOZNAĆ z Niuńkiem swoje dwa jamniki, obskakujące i jazgoczące, jak szalone... mimo tego wszystkiego Junior to dobry pies. Myślałam nawet, że "za dobry". Taka ciota, nie pies. Ale on już drugi raz pokazał, że wie, jak się zachować w sytuacji zagrożenia. Obronił swoją opiekunkę i zrobił to mądrze. Quote
Darianna Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Niech to zgłosi na policję! to nie jest normalne alni bezpieczne, a skoro sąsiedzi nie widzą problemu... Quote
Greven Posted March 17, 2010 Posted March 17, 2010 Darianna napisał(a):Niech to zgłosi na policję! to nie jest normalne alni bezpieczne, a skoro sąsiedzi nie widzą problemu... Zgłosiła do straży miejskiej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.