mat33 Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 A ja wam powiem że u mnie albo jest coraz więcej odpowiedzialnych właścicieli yorków, albo hodowle jtej rasy w mojej okolicy mają psy z coraz fajniejzymi charakterkami, bo coraz cześciej spotykam yorki które sa entuzjastycznie nastawione do wszystkiego so się rusza, a ich właściciele pozwalają im się pobawic z moim 40 kilkowym collie. A co do labów to zgadzam sie ze zmierzchnicą, po prostu w większosci sa to psy niewybiegane, z nadmiarem energi, które wychodza tylko na spacer w koło bloku, mające ograniczony kontakt z innymi psami i nieumiejące się zachowac odpowiednio w stosunku do nich ( bo mało jest psów tak dużych aby pokazać gdzie ich miejsce i nauczyc szacunku) i na dodatek niczego nienauczone. Często właścicielami tej rasy staja sie ludzie nieodpowiedzialni, którzy ulegli stereotypowi idealnego psa rodzinnego i nie potrafia sobie z nią poradzić. Laby to naprawdę fajne psiaki, ale w odpowiednich rękach. Quote
*kleo* Posted February 14, 2010 Posted February 14, 2010 mat33 napisał(a):właściciele pozwalają im się pobawic z moim 40 kilkowym collie. Ja bym się dała mojej suce pobawić nawet i ze 100 kg psem, o ile pierwszą rzeczą nie byłaby chęć stratowania (dosłownie) jej, albo zabicia łapą jak to w większości przypadków bywa... A laba znam chyba jednego normalnego - należy do naszej weterynarz, bardzo posłuszna suka i delikatna do mniejszych psów, aż miło popatrzeć :loveu: Quote
Bogarka Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Nasi sasiedzi tez maja normalnego yorka który nie szczeka na Hadara i jak chciałam z Hadarem odejsc dalej (bo to tez dorosły samiec, wprawdzie Hadar nigdy nie chciał go zjadac ale tak na wszelki wypadek) to pani powiedziała zebym nie odchodziła i psy sobie nic nie zrobiły. Quote
Borówka16 Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 [quote name='*kleo*']Mnie też drażnią niektórzy właściciele yorków, chociaż sama mam psa tej rasy. Puszczam ją luzem tylko jeśli nie ma żadnych psów w pobliżu, a jeśli jakiś się pojawi, to od razu młoda ląduje na smyczy. Tylko co z tego, skoro inny yorkowy właściciel nie kwapi się, aby zapiąć i swojego, przecież "to ta sama rasa, na pewno się dogadają"... Moja suka nie lubi się spoufalać, nie lubi chamskich zabaw ze skakaniem po głowie, nie jest jazgotliwa i potrzebuje trochę czasu żeby się rozkręcić, ale niestety z reguły z zabawy nici, bo inny pies zdąży ją skutecznie zniechęcić. A laby to też koszmar, ludzie jakoś nie potrafią zrozumieć, że moja mała waży 2,5 kg, a ich co najmniej 10 razy więcej i może zrobić jej krzywdę nawet niechcący, jak będzie chciał się z nią witać zbyt entuzjastycznie. Szczęście w nieszczęściu, że jest zimno + młoda w ciąży, więc nie urządzamy długich spacerów i mamy chwilowy spokój od denerwujących sytuacji :) Niestety znam tą sutuację :( Co spacer ona jest ! Quote
mat33 Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 Napisał mat33 właściciele pozwalają im się pobawic z moim 40 kilkowym collie. Ja bym się dała mojej suce pobawić nawet i ze 100 kg psem, o ile pierwszą rzeczą nie byłaby chęć stratowania (dosłownie) jej, albo zabicia łapą jak to w większości przypadków bywa... Świetnie cię rozumiem. Ja w łaśnie z obawy przed nieumyślnym stratowaniem przez długi czas nie pozwalałem maxowi bawić się z psami mniejszymi niż 6-7 kilo. Ale teraz Max jest już nieco starszy ( 2,5 roku) i nabrał nieco ogłady w kontaktach z mniejszymi pobratymcami. Nawet widzę że lubi sie bawic z mniejszymi pieskami i jest wtedy wyjątkowo delikatny. Ale bardzo czesto spotykam się z sytuacją kiedy na nasz widok ludzie w panice łapią swoje miniaturki, bo "ten wielki pies napewno zrobi i krzywde", a to całkowicie zbędne,ale oczywiscie nikt najpierw nie zapyta czy mój pies potrafi się delikatnie bawić... Quote
*kleo* Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 mat33 napisał(a):Świetnie cię rozumiem. Ja w łaśnie z obawy przed nieumyślnym stratowaniem przez długi czas nie pozwalałem maxowi bawić się z psami mniejszymi niż 6-7 kilo. Ale teraz Max jest już nieco starszy ( 2,5 roku) i nabrał nieco ogłady w kontaktach z mniejszymi pobratymcami. Nawet widzę że lubi sie bawic z mniejszymi pieskami i jest wtedy wyjątkowo delikatny. Ale bardzo czesto spotykam się z sytuacją kiedy na nasz widok ludzie w panice łapią swoje miniaturki, bo "ten wielki pies napewno zrobi i krzywde", a to całkowicie zbędne,ale oczywiscie nikt najpierw nie zapyta czy mój pies potrafi się delikatnie bawić... Z chęcią bym Was spotkała na spacerze i dała się Gracji pobawić z Twoim psem :) Ona z kolei woli większych od siebie kolegów, a niestety do jej ulubionego przerośniętego ON'kowatego mamy daleko :roll: Quote
Diora Posted February 15, 2010 Posted February 15, 2010 W mojej okolicy mieszkają ludzie, którzy mają jamnikopodobną suczkę. Jest dość zaczepna, ale właściciele nic sobie z tego nie robią i cały czas puszczają ją "luzem". Do niedawna "tylko" do nas podbiegała na bezpieczną odległość i obszczekiwała. Kilka dni temu przeszła samą siebie, bo rzuciła się na moją sukę i próbowała ją ugryźć. Moja pacnęła ją łapą w łeb i na moment przygniotła do ziemi. Od tej pory pan przypina psisko na smycz jak tylko nas widzi, nawet w oddali... Quote
Bogarka Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 A jak wy reagujecie na chamstwo nie-psiarzy wobec psiarzy? Nie kazdemu sie podoba np. koopa na trawie ale czy to jest powód zeby - zamiast uprzejmie zwrócic uwage - byc niegrzecznym do własciciela psa który jej nie sprzatnał? Od kilku lat sa koło nas pojemniki na odchody z woreczkami - teoretycznie. Ale praktycznie juz od nie wiem jak dawna tylko raz widziałam, ze były woreczki. podobno ludzie zabieraja zeby pakowac do nich sniadanie itd. Jak zobaczyłam ze sa, to mnie te podkusiło zeby zaraz sie uzbroic w kilka woreczków ale potem pomyslałam ze ja nie bede tak robic z innymi psiarzami. Quote
sachma Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 zamiast uprzejmie zwrócic uwage - byc niegrzecznym do własciciela psa który jej nie sprzatnał?wydaje mi się że nikt nie powinien zwracać uwagi, właściciel psa sam powinien wiedzieć że należy sprzątnąć. u nas nie ma ani śmietników na odchody, o woreczkach nawet nie wspomnę a jakoś ludzie sobie i bez tego radzą ;) Ja nie spotkałam się z negatywnym podejściem nie-psiarzy ani nawet innych psiarzy, może dlatego że mój pies nie załatwia swoich potrzeb w centrum miasta, tylko pierwsze co idziemy na pola obok domu, a dopiero później na dłuższy spacer w miasto ;) psiak jest na smyczy kiedy w pobliżu są inni ludzie, jest w kagańcu, nie szczeka, nie warczy, nie rzuca się - nie zwracamy na siebie uwagi więc nie ma się o co czepiać ;) Quote
hecia13 Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 W moich okolicach nikt nie sprząta (oprócz mnie i jednej starszej pani) zero pojemników, zero woreczków, ale też i nikt się nie czepia... Natomiast w okolicy, w której mieszkają moi rodzice, pani straszyła moją córkę policją i strażą miejska, bo pies moich rodziców z którym wyszła... sikał (na trawce pod drzewkiem) . Moja córka (bezczelna 18-latka) popukała się w głowę i zauważywszy kota tej pani powiedziała, że dobrze, niech przyjeżdżają, to ona im powie, że tej pani kot nie dość, że sika, to jeszcze kupy wali. Pani podobno zagotowała się, ale poszła jak zmyta :D Quote
aniyae Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Mam taką babę w pobliżu. Wczoraj darła paszcze, że mój pies popsuł krajobraz zimowy, bo śmiał siknąc pod drzewkiem i pobrudził biały śnieg. Zaspy prawie po pas, drzewo 50 m od chodnika, ale co tam.... A jak menele sikaja gdzie popadnie, to nawet nie piśnie... :-) Quote
*kleo* Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Moją znajomą też kiedyś kobieta zaatakowała, że suka sika. Pani została zapytana, jak wyobraża sobie sprzątnięcie moczu z ziemi, czy może właścicielka suki ma zabierać na spacery suszarkę. Quote
zmierzchnica Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Ta, ja też usłyszałam, że mam psa zabrać, bo robi kupę i zepsuje pani "zieleniec". (Btw. bez różnicy, i tak zbieram..) Odpowiedziałam, że sika przecież - to usłyszałam, że siki to nie perfumy. Cóż, tyle to i ja wiem, ale co to zmienia...? Quote
Rafola Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Ja miałam śmieszną babcie w sąsiedztwie :cool3: jest u nas taki malutki skwerek, gdzie ludzie wychodzą z psami tylko je, że tak powiem odsiusiać. Jak nie mam czasu na normalny spacer też tam zachodzę, żeby psina tylko załatwiła potrzebę. Przyszłam raz z Rafą (mieszaniec) i z drugiej strony wyszła babcia z Jack Russelem...ło matko bosko jak ona się bała mojej suni :shake: zawsze jak mnie widziała to zarzucała sobie psa na ramie i popylała w drugą stronę, co mi się wydawało dziwne ze względu na to, że mój pies do dużych nie należy...wygląda troche jak kangur i mordke ma stosunkowo przyjazną, więc o co chodzi? Pewnego razu...jack russel był spuszczony na skwerku a ja szłam z Rafą na smyczy...babcia prawie zeszła na zawał i zaczeła gonić swojego psa...powiedziałam do niej ,"spokojnie, moja nic nie zrobi. czemu Pani się tak boi?," a ona juz z psem na rękach : "psy to mordercy. ja widze jak pani pies sie ślini na moje biedactwo. Zabije ją bo mój mały sie nie obroni" i zwiała :roll: no nawet nie wiem jak to skomentować. Quote
mat33 Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Mam taką babę w pobliżu. Wczoraj darła paszcze, że mój pies popsuł krajobraz zimowy, bo śmiał siknąc pod drzewkiem i pobrudził biały śnieg. Zaspy prawie po pas, drzewo 50 m od chodnika, ale co tam.... A jak menele sikaja gdzie popadnie, to nawet nie piśnie... Nie no, myślałem że pęknę ze smiechu:lol::lol::lol:, popsuł krajobraz zimowy, co za nawiedzona baba! Jak chce zobaczyć piękny krajobraz to niech idzie za miasto i podziwia prawdziwe piekno, a nie zachwyca się drzewkiem koło bloku. Ja natomiast raz miałem sytuację kiedy zaatakowała nas starsza pani, krzycząc żebym zabierał tego psa z jej trawnika bo ona nie będzie po nim sprzątac, a Max tylko spobie wąchał, jak się po chwili okazało martwego ptaka ( nie widziałem go wcześniej bo trawa była wysoka, dopiero jak się zbliżyłem nieco). Ja odpowiedziałem więc że Max byle gdzie się nie załatwia, zresztą zgodnie z prawdą bo on ma swoje miejsca na takie sprawy, i żeby lepiej sprzątnęła tą padlinę a nie czepiała się ludzi i ich psów. Na koniec dodałem jeszcze z jej trawnik zaczyna się po drugiej stronie ogrodzenia, a to jest pas ruchu drogowego. Panią zamurowało i juz więcej nas nie zaczepiła, a matrwy ptak leżał tam jeszcze chyba ze 2 miesiace, az się rozłożył...:shake: Quote
Greven Posted February 16, 2010 Posted February 16, 2010 Człowiek przez tydzień miał bana, a tu tyle nowości :diabloti: Dla mnie wygrywa pan z małą, szczekliwą kundelką. Czasem wychodzi z nią przygłucha starsza pani, na widok której spieprzam z psami w drugą stronę, bo nie dość, że ona nie słyszy, to jeszcze smyczy nie ma, a kundelek jazgocze i podbiega. Maleństwo takie, na jednego gryza dla moich dziewczynek. No więc był pan z kundelką, ja i Mama, na szczęście bez psów. Mama nie wytrzymała i pyta, czemu nie trzyma psa na smyczy (dodam, że spotkanie miało miejsce w centrum osiedla, ludzie chodzą, samochody jeżdżą itd.), suczka obskauje Mamie płaszcz, rajstopy, ujada... na co pan odpowiada: bo to jest dama do towarzystwa, ona nie będzie na smyczy chodzić... Mama zgłupiała, a ja to mam już zaprawę z osiedlowymi osobistościami, więc tylko się uśmiałam ;) A pan się obraził, że Mama nie pogłaskała jego skarbeńka, który przecież się o to dopominał, drąc paszczę i nanosząc jej śnieg na ubranie. Quote
hecia13 Posted February 17, 2010 Posted February 17, 2010 No cóż, nauka radziecka zna takie przypadki... Niestety, więcej psiarzy zachowuje się po chamsku, szczególnie właściciele małych jazgoczących albo tych dużych agresywnych podbiegaczy, im mniej się pies słucha, tym właściciel ma więcej pretensji. A nie daj boże jak się pogryzą - tamten zawsze jest niewinny, nawet jeśli nasz ma kaganiec i jest na smyczy... Quote
gops Posted February 17, 2010 Posted February 17, 2010 to ja opowiem historie z przedwczoraj poszla z wieczornego spaceru z psem odrazu po bulki , kolezanka mi trzymala jak wracalam, rozstalam sie juz z kolezanka i bylam przy sowim bloku ,az nagle z klatki tej najblizej nas wybiega wielki (z 35kg)bialy pudel i leci na nas moja suka juz warczy , jak sie okazalo pudlica tez nie byla przyjaznie nastawiona i mi sie na suke rzucila sporo wieksza niz moja, piekna biala zlapaly sie kilka razy, zdazylam w miedzy czasie odciagnac moja a wlascielka tamtej chciala zlapac swoja ale suka ta chyba wiedziala ze jej sie dostanie czy cos i uciekala wlascielce poszlam do domu , ale jescze z 30 min przez okno slyszalam ciagle "SONIA ,SONIA !" no to zeszlam zeby pomoc szuklismy tej pudlicy od 20.30 do 22 non stop , przeslzismy wszystkie najblizsze ulice a psa nie ma ;/ dzisiaj sie dowiedzialam rano ze ktos ja znalazl zdzownil do nich (z ogloszenia numer wzial) a suczke kilka ulic dalej potracil samochod, oczywiscie zaraz zabrali ja do weta i nie wiem jak to sie skonczy , ale wiem napewno ze ta pani nigdy wiecej nie pusci juz psa ze smyczy zanim sie nie rozejzy szkoda ze zrozumieli to dopiero po takim zdarzeniu Quote
Bogarka Posted February 17, 2010 Posted February 17, 2010 Jak wczoraj wróciłam z pracy to siostra mówiła ze była z Hadarem ale tylko krótko bo pod brama był jakis ON i do kazdego psa (najpierw wyszła ze swoimi) podbiegał drac sie, a jak wyprowadziła Hadara to jeszcze ten ON był tam i musiała uciekac bo nie wiedziała co to za pies i nie chciała wypróbowac co powie na niego Hadar. Na szczescie jak ona wyruszyła to facet sie wydarł na nia jeszcze głosniej wtedy wracała do niego. Okazało sie ze to suka która Hadar lubi ale siostra tego nie wiedziała. Hadar na podbiegajace suki reaguje przyjaznie a na podbiegajace samce to nie bede wypróbowywała. Psy siostry nie lubia podbiegania. Ja nie wiem, czy to jest normalne ze pies jak zobaczy jakiegokolwiek drugiego to podbuiega i sie drze. Moze ona jest taka bo ten facet na nia sie drze? Quote
Greven Posted February 17, 2010 Posted February 17, 2010 Bogarka napisał(a):Ja nie wiem, czy to jest normalne ze pies jak zobaczy jakiegokolwiek drugiego to podbuiega i sie drze. Moze ona jest taka bo ten facet na nia sie drze? Bardzo mi się podoba powiedzenie "jaki pan, taki pies"... o ile ktoś nie próbuje go zastosować wobec mnie i moich psów. Jedna suka agresywna, druga głupia i z ADHD :diabloti: Quote
Greven Posted February 17, 2010 Posted February 17, 2010 Piękne w swej prostocie rozwiązanie problemu chamstwa "innych psiarzy" :p Quote
Bogarka Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Jest taka pani z suka puli która na wszystkie psy sie wydziera. Na Hadara tez, ale mi ta pani jakos nic nie mówi natomiast na moja siostre sie kiedys wydarła zeby zabrała swoje psy bo psy szczekaja na siebie a prawda była taka, ze to jej suka sie darła a opsy siostry siedziały grzecznie i sie nie odzywały. A dzisiaj jak siotra wyszła ze swoimi psami to ta baba widzac ja z psami nie poszła w innym kierunku tylko sie zblizała do niej i jak sie zblizyła to jej suka znowu zaczeła ujadac. Psy siostry nic Krasna miałä patyk który kazałä sobie rzucac ta suka sie w ogóle nie zajmowała. Ta pani sie zachowała jakby chciałä wyprowokowac jakas bójke rzeby potem sie czepiac mojej siostry. Jest blisko nas taka wyspa z duzymi trawnikami czasami sa tam imprezy ale jak nie ma to cała okolica chyba tam chodzi z psami. Koło trawników sa tez drogi a kiedys jedna z szkół psich prowadziła zajecia nie na trawie tylko na drodze a wygladało to tak, ze całe towarzystwo było podzielone na klika grup i wszyscy na drodze gdzie ludzie chodza. czy juz sie spotkaliscie z takim czyms ze w ten sposób sie cwiczy psy zeby w ruchu sie tez słuchały? Widziałam kiedys grupe psów wykonujacych rózne cwiczenia posuszenstwa przy wejsciu do domu towarowego okazało sie ze to jest egzamin. Quote
isabelle30 Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Świetny pomysł na szkolenie. w końcu nauczyc psa w miejscu odludnym jest latwo, w stalym towarzystwie tych samych psow i ludzi. Duzo trudniej wyegzekwowac te umiejetnosci w normalnym zyciu. W zasadzie wszystkie psie szkoly powinny miec zajecia podstawowe na odludziu, a potem druga czesc "praktyczna" w miejscach publicznych Quote
badmasi Posted February 18, 2010 Posted February 18, 2010 Biorąc pod uwagę jakość polskich szkół dla psów to ta część praktyczna w miejscach publicznych mogłaby się zakończyć totalną katastrofą. Widuję czasami takie szkółki w pobliskim parku, efekt jest taki że cały czas muszę się oganiać od "trenowanych" psów i odbierać im moje zabawki, które niosą w siną dal. Zazwyczaj ustawiam się z dala od takich "szkółek", niestety często okazuje się że moje psy i piłki wypatrzone z daleka to zbyt duża pokusa... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.