Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Greven napisał(a):
Wcale się nie dziwię i co więcej - po paru latach z moim psem zaczęło mi zwisać, jak jego zachowanie na jakimkolwiek forum zostanie odebrane. A także jak jest odbierane przez właścicieli "podbiegaczy-samobójców" i "psów bez smyczy/na flexi kohacjących cały świat". Niech ludzie pilnują swoich zwierząt. Ja czasem robię to za nich, dzwoniąc na straż miejską, albo na policję, ale ileż można psuć sobie spacer.

Dumne stwierdzenie? Weź pomyśl co Ty piszesz. Mój pies wcale nie "rozszarpałby na kawałki" podbiegacza. Ja Ci mogę ze szczegółami napisać, co by z nim zrobił. Ale czy Ty chcesz to czytać? Czy inni chcą to czytać? Forum jest publiczne, nie?


ja chce
dawaj ;D

a tak naprawde to ja tez nie zakladam mojej suce kaganca,mam go zawsze w reku, na smyczowe spacery ,wyjatkiem sa spacery w miasto , a rowniez nie pala milsocia do innych psow
uwazam ze zle bym zrobila uniemozliwiajac jej obrone jakby co

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Greven napisał(a):
Każdy pies ma zęby. Każdy pies może zagryźć innego psa ;)

No nie powiesz mi, że pies który juz pokazał co potrafi i ataki na innego psa nie są niczym nowym jest identycznie niebezpieczny, jak pies który najwyżej poszczerzy kły i sie zjeży..

Posted

Akit też wyłaził bez kagańca zawsze na smyczy, bo ile można kogoś prosić o zabranie swojego labusia? Jak kłapnął podbiegaczowi zębami przed nosem raz czy dwa czy go lekko trzasnął o glebę (nie zrobił żadnemu psu krzywdy - żeby mnei zaraz ktoś na policję nie podał :evil_lol:) to się problem skończył. Ja nie będę brała odpowiedzialności za całe osiedle, jak ludzie mają zbyt małe mózgi żeby pojąć PO CO psy mają chodzić na smyczach albo w kagańcach.

Posted

"Wzięłam" i pomyślałam co piszę. Przesuń kilka postów wstecz i zastanów się jak Twoje słowa zabrzmiały. Skoro nie obchodzi Cię zdanie wyżej wymienionych przez Ciebie osób (odnajduję się jedynie w grupie "forum") to po prostu nie widzę sensu dalszej rozmowy. Tylko w takim razie po co się wypowiadasz publicznie? Noo,tak się dziwnie składa, że forum jest publiczne...

Posted

gops napisał(a):
ja chce
dawaj

;)


Diora napisał(a):
"Wzięłam" i pomyślałam co piszę. Przesuń kilka postów wstecz i zastanów się jak Twoje słowa zabrzmiały. Skoro nie obchodzi Cię zdanie wyżej wymienionych przez Ciebie osób (odnajduję się jedynie w grupie "forum") to po prostu nie widzę sensu dalszej rozmowy. Tylko w takim razie po co się wypowiadasz publicznie? Noo,tak się dziwnie składa, że forum jest publiczne...

Przykro mi, ale nie rozumiem, co masz na myśli.
Możesz jaśniej?

Posted

ok, nie ma problemy jeśli pies na smyczy tylko postraszy innego psa czy kłapnie zębami - pewnie, to się zdarza. Chodzi mi bardziej o psy, które nie odpuszczą i są zdolne zabić innego psa bo ten podbiegł i chciał się natarczywie '' zakolegować ''

Posted

Ale co to za problem, żeby pracować z psem? Jak się nie umie nad nim zapanować to smycz/linka i dopiero wychodzimy z domu. A nie leć, baw się z innymi, będzie słitaśnie :multi:

Może trochę OT, ale jestem skłonna bić pokłony jednemu panu, który ma byczego rottka, który chodzi bez smyczy ale zawsze w kagańcu. Pies jest tak wyszkolony, że nawet jak stoi po drugiej stronie ulicy i burczy głośno tak, że ja go słyszę (bo jakiś obcy samiec się pęta po jego dzielni ;)), to facet nad nim panuje słownie. Można? Można.

Posted

Greven napisał(a):
po paru latach z moim psem zaczęło mi zwisać, jak jego zachowanie na jakimkolwiek forum zostanie odebrane.


Skoro Ci "zwisa" opinia innych na temat Twojego psa to pytam po co w ogóle się tu wypowiadasz??

Posted

evl napisał(a):
Ale co to za problem, żeby pracować z psem? Jak się nie umie nad nim zapanować to smycz/linka i dopiero wychodzimy z domu. A nie leć, baw się z innymi, będzie słitaśnie :multi:


ale to i vice versa. Jak mam psa który atakuje inne psy ''tak na serio'' to wyprowadzam go na smyczy i w kagańcu.

Posted

Nie ważne (a w sumie to bardzo ważne ;) ), jak kto nad psem panuje. WAŻNE, ŻE PANUJE.

Mam psa/psy agresywne i jestem na przegranej pozycji. Schodzę z drogi, zmieniam trasę, omijam dużym łukiem, zawsze wypatruję czy inny pies nie idzie w pobliżu. Podkreślam raz jeszcze: MOJE NA SMYCZACH, ZAWSZE. A inne... niekoniecznie. Co więcej - "zazwyczaj niekoniecznie". Na szczęście rodzice nie wychowali mnie na grzeczną dziewczynkę. Próbowali ;) Trudno, jak pies jest za blisko, to dostanie kopniaka, jak notorycznie biega bez dozoru, to telefon do odpowiednich słóżb, nie będę wiatraka z siebie robić.

Posted

Greven napisał(a):
Nie ważne (a w sumie to bardzo ważne ;) ), jak kto nad psem panuje. WAŻNE, ŻE PANUJE.

Mam psa/psy agresywne i jestem na przegranej pozycji. Schodzę z drogi, zmieniam trasę, omijam dużym łukiem, zawsze wypatruję czy inny pies nie idzie w pobliżu. Podkreślam raz jeszcze: MOJE NA SMYCZACH, ZAWSZE. A inne... niekoniecznie. Co więcej - "zazwyczaj niekoniecznie". Na szczęście rodzice nie wychowali mnie na grzeczną dziewczynkę. Próbowali ;) Trudno, jak pies jest za blisko, to dostanie kopniaka, jak notorycznie biega bez dozoru, to telefon do odpowiednich słóżb, nie będę wiatraka z siebie robić.


o kurcze, obym Ciebie nigdy nie spotkała na żywo..

Posted

Cóż, Diora, rozumiem Twoje podejście, bo miałam podobne i mi przeszło. Witamy w świecie upierdliwych, gryzących agresywnych podbiegaczy. Ja opisywałam tu już sytuację, gdy trzy kundle zaatakowały mojego psa. Dzięki Bogu akurat nie miał kagańca. Teraz chodzi w, ale na widok psów luzem wolę mu go zdjąć. Nie obchodzi mnie, że pogryzie jakiegoś ratlerka. Obchodzi mnie, że w kagańcu przed stadem nie ma szans się bronić, że żadne szkolenie nie nadrobi tego, co by się stało z jego psychiką, gdyby był zupełnie bezbronny, trzymany przeze mnie na krótkiej smyczy, podczas gdy tamte by gryzły. RAZ zrobiłam taki błąd, żeby uchronić biednego spanielka (z właścicielem, ale luzem) przed moim wariatem. Dodam, że to był czas, gdy mój pies łapał za kark, potrząsał i puszczał, nic więcej. Zaskoczona ściągnęłam smycz tak, że mój stał na tylnych łapach (o ja głupia!). Spaniel rzucił się mojemu do gardła... I od tej pory mam maniaka, wariata, świra, który chętnie by zjadł wszystkie psy i na ich widok się miota jak wariat. Tzn. w bezpośrednim starciu, gdy jest BEZ kagańca, nie zrobi nic poważnego CHYBA:diabloti:. W kagańcu by pewnie dostał furii totalnej. Mój pies był od początku impulsywny, takiego go wzięłam z ulicy, taki ma charakter - powiesz mu "hop" nad przepaścią i skoczy (sprawdzone, prosiłam o oparcie się o barierkę NIE nad przepaścią ;) i skoczył na nią i zleciał po drugiej stronie...). Teraz ćwiczę z nim, pracuję... I blada doopa z tego wychodzi! Bo jakiś Ari chce powąchać mu tyłek i podchodzi OD TYŁU i wącha bez witania, bez CSów, bez niczego, bo spanielek chce sprawdzić czy Fro nie cieczkuje, hehe, i mimo głuchego i dzikiego warczenia mojego psa lezie dalej, a co, zjedz mnie i będzie fajnie! Bo suczka to suczka i pani jej łapać nie musi, bo Feniks zawsze lata luzem i jeszcze nic się nie stało... I tak dalej i tak dalej.

Powiem Ci tyle, ja tylko podziwiam właścicieli agresorów. Bo ktoś, kto nie miał takiego psa, nie wie co to znaczy praca niweczona NON stop przez idiotów którzy mają "wesołe goldenki które chcą tylko się przywitać", nie wie, co to znaczy wstyd, słuchanie za plecami, jakiego to ma durnego psa, którego trzeba by uśpić itd. I nie dziwię się Greven, że się uodporniła na to wszystko - nie ma innego wyjścia. I nie dziwię się, że nie zakłada kagańca - po co? Wszyscy mamy mieć psy na smyczy. Wszyscy mamy nad nimi panować. Jeśli tego ktoś nie robi - no to przykro, takie życie. Szczególnie, że ja panuję nad psem nawet w momencie ataku, bo posłuszny to on jest mimo wszystko. A jeśli jakiś pies jest samobójcą, to dlaczego mój ma odnosić od tego rany fizyczne i psychiczne? Nie można cierpieć za miliony, bawić się w wielce odpowiedzialnego. Ile miałam sytuacji, że właściciel nie odwoływał psa, bo widział, że mój ma kaganiec? Więc teraz ściągam kaganiec i nagle smycz się znajduje. Ale ja nad moim psem panuję i fizycznie i słownie.

aniaijaga - ile ja bym dała, żeby spotykać tylko takich właścicieli jak Greven...:shake:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
ile ja bym dała, żeby spotykać tylko takich właścicieli jak Greven..

Dziękuję. Wiem, że dal wielu ludzi to proste, oklepane słowo.
Dla mnie ma wartość.

Posted

Zmierzchnica ja tam najbardziej kocham babkę, która od 2 lat spuszcza do Birmy bokserkę i na mój opieprz od 2 lat powtarza "Bo ona lubi wszystkie psy i jeszcze NIKOMU NIGDY to nie przeszkadzało"... taaaa...

Greven wiele bym dała, żeby wszystkie okoliczne agresory miały właścicieli równie odpowiedzialnych jak ty... Mniej bym się bała o siebie i swoje dziecko :roll:.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Greven wiele bym dała, żeby wszystkie okoliczne agresory miały właścicieli równie odpowiedzialnych jak ty...

Ja też.

Bo ludzie nie pilnują swoich psów niezależnie od tego, czy to małe fifi, jakiś niegroźny (ale k* upierdliwy!!!) podbiegacz, czy średniak który niby sobie tylko węszy... taa, jasne... węszy. Obszczywa i obsrywa każdy kawałek trawnika, a potem sadzi mi się do psów. A ja jestem ta zUa, bo przecież piesek chciał TYLKO powąchać.

Cieszę się, że mieszkam na wsi. W mieście po raz n-ty utknełam z powodu awarii samochodu, ale już nie mogę się doczekać, że wyjadę. Że moje psy normalnie sobie pobiegają, bo sąsiedzi nauczyli się trzymać burki na obejściu, kłaniamy się i grzecznie mówimy sobie "dzieńdobry", a psy się nie zagryzają... normalnie COOL ;)

Posted

Greven napisał(a):
Każdy pies ma zęby. Każdy pies może zagryźć innego psa ;)

Kpisz?? Moja nienormalna suka została "zaatakowana" przez jamnicę, na długosc smyczy się za nia puściła akurat przyparła ją do muru, jamnica się wywaliła kołami do góry i moja nawet ją nie próbowała ugryźć. Odpuściła. Widziałam podobną syt. z psem którego właściciel wiedział, jak jego pies reaguje na podbiegacze. Zabija, jak moze. Jesli czyjś pies jest "nienormalny", to jest czyjś problem, nie całego świata. Jak się nic poza czubkiem własnego nosa nie widzi, to też sie trzeba leczyc.

Posted

Diora napisał(a):
Jeżeli ktoś wie,że ma gryzącego psa to powinien wyprowadzać go na smyczy i w kagańcu.

Moja wychodzi na smyczy i kagańcu, ale jak tylko widze psa podbiegającego od razu zdejmuje jej kaganiec, sorry ale musi się móc bronić. Zagryźć nie zagryzie tego jestem pewna, a jeżeli pogryzie to trudno... Ostatnio szło za mną takie spanielowate coś, szło i warczało, pierwsze co to suczy zdjęłam kaganiec. No sorry, ale nie będe narażać mojej psicy na pogryzienie, musi mieć chociaż jakąś możliwość obrony.
Nie czaje też niektórych ludzi, sucz lubi sobie znienacka skoczyć, wiec ludzi omijam, nie unikam, ale zachowuje bezpieczną odległość, ale jak taki dziadek mimo, że się odsuwam zmienia specjalnie swoją droge tylko po to, zeby się o mnie otrzeć i mnie popchnąć ramieniem na trawnik, mimo, że ma cały chodnik to niech się nie dziwi, że sucz na niego burczy... Ja do ludzi i psów nie podłaże, ale naokoło siebie też mam swoją sfere prywatną gdzie nie chce, żeby ktoś do mnie podłaził czy jestem z psem czy bez psa.

Posted

Wystarczyło by żeby KAŻDY prowadził swojego psa na smyczy.
Nie było by problemu z podbiegaczami i agresorami. Wystarczy smycz.
Popieram Graven-moje psy maja byc w kagancach by inny mógl sobie luzem biegać?
No sorry, ale przede wszystkim obchodzi mnie zdrowie moich psów, potem podbiegającego blabladorka.


Poza tym nie dziwota, nie każdy pies jest przyjacielem całego swiata. Moje psy nie są agresywne, nie masakruja innych, ale zwyczajnie nie lubią jak ktos im sie pcha pod ogon.

Ruda trafiłą do mnie z problemami, które powiększyły się o agresje lekowa, po tym jak słitasny blabladorek chciał sobie po niej poskakać. Suka sznaucera sredniaka, chciała sobie z Rudek zrobic maskotkę do tarmoszenia. I ja mam teraz dbać o obcego pieseczka., bo ma durnego własciciela, ja mam swoje psy poswiecac?:-o

Posted

***kas napisał(a):
Wystarczyło by żeby KAŻDY prowadził swojego psa na smyczy.
Nie było by problemu z podbiegaczami i agresorami. Wystarczy smycz.

Jeśli pies nie reaguje na wołania właściciela i podbiega do innych psów powinien być na smyczy, jesli gryzie inne powinien mieć kaganiec, jeśli zabija - na bezpsia wyspę. Jeśli ktoś uważa, że pies podbiegajacy do innych powinien być na smyczy, a gryzący nie musi nosić kagańca to jest hipokrtyą. Środki, jakie nalezy zastosować w celu zabezpieczenia otoczenia przed psem zależą od psa.

Pies na smyczy może zagryźć drugiego, również będącego na smyczy.

Posted

Moje są zabezpieczone stosownie do swojego zachowania/ wychowania. Jeszcze żaden nie zagryzł pogryzł innego.
Co nie zmienia faktu, że wiem, że mogły by. Nie mam zamiaru sprawdzać. W mieście, w pks, w komunikacji miejskiej maja kagańce- dla mojego spokoju.

Natomiast, JA jestem od tego żeby mój pies innego nie pogryzł, JA jestem od panowania nad nim...

I prawda jest taka, ze dopóki się nie ma agresora, nikt nie wie jak to jest.
A co do bezpsiej wyspy- ja chętnie ;)

Posted

Zerduszko nadal jestem zdania, że jeśli potrafię zapanować nad Birmą to kagańca jej zakładać nie będę mimo, że może psa ugryźć. Jeśli sytuacja nie jest krytyczna to prędzej stanę na głowie niż na to pozwolę [kiedyś trzymałam szarpiącą Birmę na rękach stojąc na jednej nodze, bo drugą odpychałam szczeniaka labka, co się właścicielce zerwał... wtedy młoda chciała psiaka tylko potarmosić, co by sie nuczył jak się ze starszymi wita]. Za to jak jakiś pies poważnie Birmę atakuje to lepiej żeby nie miała kagańca - i tak na smyczy ma ograniczoną możliwość obrony... a wierz mi, że mieszkam w średnio ciekawej okolicy i ataki innych psów wcale nie są tutaj rzadkością, również na ludzi. Odkąd tutaj mieszkamy mój brat był już chyba 5 razy pogryziony przez psy, ja parę razy cudem tego uniknęłam, tata raz walczył z mocno przerośniętym ONkiem - pies bez powodu rzucił się na moją mamę... dobrze, że tata miał wtedy na sobie grubą skórzaną kurtę i grube rękawiczki [1 stycznia, właściciele psa odsypiali sylwestra, więc go wypuścili samego]...

Posted

Greven napisał(a):
Ja też.

Bo ludzie nie pilnują swoich psów niezależnie od tego, czy to małe fifi, jakiś niegroźny (ale k* upierdliwy!!!) podbiegacz, czy średniak który niby sobie tylko węszy... taa, jasne... węszy. Obszczywa i obsrywa każdy kawałek trawnika, a potem sadzi mi się do psów. A ja jestem ta zUa, bo przecież piesek chciał TYLKO powąchać.

Cieszę się, że mieszkam na wsi.

Jak ja Cię rozumiem i popieram!!!
A dla tych co maja pieski "co się tylko chcą przywitać" polecam artykuł pod tym tytułem :angryy:

Pozdrawiam i życzę szczęśliwego Nowego Roku
CHI & Bull-Box- Banda (szt 4....)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...