Martens Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 evelynka napisał(a):Gops dlaczego dopiero następnym razem chcesz iść na policję, następnym razem może się to innaczej skończyć...chcesz tego....sprawa wygląda tak.....wy szliście wzdłóż posesji albo oddalone od nich a to te psy wyszły z posesji i zaatakowały Was. Idz na policję i powiedz im jak by się oni czuli jakby naprzykład ich dziecko tamtędy przechodziło...oni muszą zareagować.....muszą spisać... Dokładnie - policja ma zas*any obowiązek się tym zająć - jak się nie zajmuje, to składa się skargę na piśmie za potwierdzeniem odbioru na właściciela psów, a jeszcze lepiej i do wyższego stopnia komendy na działanie miejscowej policji. Właśnie przez to, że ludzie mówią "następnym razem zgłoszę". czyjś pies potem zostaje rozszarpany albo pogryzione dziecko. Jak facet jest młot, to nie ma co liczyć, że sam się opamięta - a psy stanowią zagrożenie cały czas - dla innych bogu ducha winnych psów i ich właścicieli, którzy nie wiedzą, że mieszka tam nieodpowiedzialny czub, dla ludzi, dla małych dzieci... I tak właśnie olewanie sprawy, niezgłaszanie do oporu, odpuszczanie i niechodzenie w tamte strony sprawia, że... moim zdaniem jesteśmy współwinni tragedii. Bo widzisz gops, Ty masz w tej chwili komfortową sytuację - suka jako tako cała, Ty wiesz, że jest tam niebezpiecznie, więcej nie pójdziesz. A jest mnóstwo ludzi, ktorzy się też tak natną, tylko ich pies może nie mieć tyle szczęścia co Twój - zginie w męczarniach, przez głupotę tamtego faceta i... Twoje podejście do sprawy. Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 evelynka napisał(a):Gops dlaczego dopiero następnym razem chcesz iść na policję, następnym razem może się to innaczej skończyć...chcesz tego....sprawa wygląda tak.....wy szliście wzdłóż posesji albo oddalone od nich a to te psy wyszły z posesji i zaatakowały Was. Idz na policję i powiedz im jak by się oni czuli jakby naprzykład ich dziecko tamtędy przechodziło...oni muszą zareagować.....muszą spisać... Martens napisał(a):Dokładnie - policja ma zas*any obowiązek się tym zająć - jak się nie zajmuje, to składa się skargę na piśmie za potwierdzeniem odbioru na właściciela psów, a jeszcze lepiej i do wyższego stopnia komendy na działanie miejscowej policji. Właśnie przez to, że ludzie mówią "następnym razem zgłoszę". czyjś pies potem zostaje rozszarpany albo pogryzione dziecko. Jak facet jest młot, to nie ma co liczyć, że sam się opamięta - a psy stanowią zagrożenie cały czas - dla innych bogu ducha winnych psów i ich właścicieli, którzy nie wiedzą, że mieszka tam nieodpowiedzialny czub, dla ludzi, dla małych dzieci... I tak właśnie olewanie sprawy, niezgłaszanie do oporu, odpuszczanie i niechodzenie w tamte strony sprawia, że... moim zdaniem jesteśmy współwinni tragedii. Bo widzisz gops, Ty masz w tej chwili komfortową sytuację - suka jako tako cała, Ty wiesz, że jest tam niebezpiecznie, więcej nie pójdziesz. A jest mnóstwo ludzi, ktorzy się też tak natną, tylko ich pies może nie mieć tyle szczęścia co Twój - zginie w męczarniach, przez głupotę tamtego faceta i... Twoje podejście do sprawy. dzisiaj ide ich prowkowac znowu wyjda, chce je nagrac na komorke pojde na policje napewno :) to tylko kwestia czasu tzn to nie sa tego faceta psy , to sa wlasciela firmy , a facet tylko mial tam pewnie pilnowac z tymi psami chce miec wszystko nagrane , albo jakis swiadkow i zeby miec pewnosc ze mnie nie zignoruja i miec jakies dowody w tygodniu to zglosze Quote
filodendron Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 gops napisał(a):dzisiaj ide ich prowkowac znowu wyjda, chce je nagrac na komorke pojde na policje napewno :) to tylko kwestia czasu Przemyśl sobie to dwa razy, Gops. Moim zdaniem średni pomysł z tą prowokacją. Jeśli coś się stanie, to po poprzedniej awanturze zarzucą Ci, że świadomie sprowokowałaś psy. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji zostaje jedynie droga formalna, nie ma co chojrakować, bo jeszcze komuś się stanie krzywda. I nie ma co zwlekać z pójściem na policję. Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 filodendron napisał(a):Przemyśl sobie to dwa razy, Gops. Moim zdaniem średni pomysł z tą prowokacją. Jeśli coś się stanie, to po poprzedniej awanturze zarzucą Ci, że świadomie sprowokowałaś psy. Wydaje mi się, że w takiej sytuacji zostaje jedynie droga formalna, nie ma co chojrakować, bo jeszcze komuś się stanie krzywda. I nie ma co zwlekać z pójściem na policję. pojde dzisiaj i zobacze nie mam zadnych dowodod jedynie swistek od weta jak sie nie uda to pojde bez tego Martens napisał(a):Ale idziesz tam z psem? :-o nie pojde sama Quote
*Monia* Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 gops - byli znajomi, więc już świadków masz. Nie ma co prowokować, bo może stać się coś złego i wtedy dopiero będzie problem :shake: Quote
filodendron Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 gops napisał(a):nie pojde sama Gops, to duże, agresywne psy stróżujące i w stadzie - ile trzeba, żeby zaatakowały także człowieka? Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 *Monia* napisał(a):gops - byli znajomi, więc już świadków masz. Nie ma co prowokować, bo może stać się coś złego i wtedy dopiero będzie problem :shake: dobra juz starczy , nie pojde tam filodendron napisał(a):Gops, to duże, agresywne psy stróżujące i w stadzie - ile trzeba, żeby zaatakowały także człowieka? pewnie nie duzo wezme pudla do obrony ;D zaruje :) nie pojde tam ,macie racje , ale watpie zebym cos zdzialala bez mocnych dowodow Quote
Martens Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Ale masz świadków, było Was kilka osób... Co innego, sama jedna osoba niby może sobie coś wymyślić, ale już trzy-cztery identyczne zeznania przeciw nieudolnym wykrętom faceta to poważna przewaga ;) Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Martens napisał(a):Ale masz świadków, było Was kilka osób... Co innego, sama jedna osoba niby może sobie coś wymyślić, ale już trzy-cztery identyczne zeznania przeciw nieudolnym wykrętom faceta to poważna przewaga ;) no ja i 2 osoby mam tez swistek od weta jakby co jutro uderze na policje , zeby chcoiaz im jakies upomnienie dali to juz bedzie dobrze Quote
filodendron Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Wydaje mi się, że masz spore szanse - to nie prywatna posesja i nie "prywatny" pies. One są tam poniekąd "na etacie" - właściciel firmy powinien dbać o takie zabezpieczenie terenu, żeby psy stanowiły zagrożenie wyłącznie dla ewentualnych włamywaczy. Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 filodendron napisał(a):Wydaje mi się, że masz spore szanse - to nie prywatna posesja i nie "prywatny" pies. One są tam poniekąd "na etacie" - właściciel firmy powinien dbać o takie zabezpieczenie terenu, żeby psy stanowiły zagrożenie wyłącznie dla ewentualnych włamywaczy. tzn plot maja wysoki ,wydaje sie porzadny ,brama zamknieta psy musialy sie podkopac wczesniej ,albo jakas dziure znalezc , bo ja tam chodze od ponad roku i taka sytuacj nie miala nigdy miejsca,zanm te psy ,tzn widze je codziennie za plotem mozliwe ze ta dziure juz dzisiaj zalatali ,ale i tak to zglosze ,niech lpiej pilnuja psow, jak raz sie podkopaly to moga robic to czesciej Quote
isabelle30 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 to niech zrobia plot na podmurowce, ciebie to nie powinno obchodzic. ty masz dowod w postaci pogryzionego psa oraz innych osob ktore tam byly. przeciez nie weszliscie na teren psow, tylko one wyszly do was. a to oznacza ze plot nie jest jednak dostatecznie zabezpieczony ja dzis mialam "fajna " przygode w przychodni. Poszlam z Brutusem i corka na kontrole. w poczekalni my, 2 koty, jakies male cos, i maly kundelek. wszystko samce. bylo obwachiwanie, potem kazdy wlazl pod swoje krzeslo i sie dalej trzasl. Brutus jako ze nie miesci sie pod krzeslem rozlozyl sie majestatycznie na srodku poczekalni. on generalnie ze stoickim spokojem znosi zabiegi u weterynarza wiec sobie spokojnie czekal na swoja kolej. drzwi sie otwieraja i wchodzi paniusia na szpilach z dobermanka. piekna suka. na dlugiej smyczy obeszla cala poczekalnie, podstawila tylek kazdemu psu do powachania i sie zaczelo! okazalo sie ze suka miala cieczke, paniusia nie raczyla sobie stanac w kaciku lub zglosic lekarzowi ze czeka na zewnatrz. puscila sucz zeby sobie pieski podraznila. no i cale pieklo. psy zaczely sie szarpac, skakac do suki i sobie do gardel. koty w jazgot. koniec swiata po prostu. moja corka schowana pod lada recepcji. wychodzi lekarka i pyta co tu sie dzieje - czesc sceny widziala na ekranie w gabinecie bo maja tam kamere zeby widziec co sie dzieje w poczekalni. pyta paniusie czy zdaje sobie sprawe co najlepszego narobila i czym to sie moglo skonczyc. paniusia na to " ale co pani ma na mysli?" wetka kazala jej wyjsc na dwor i tam czekac a paniusia na to "ale tam pada snieg, przeciez nie bedzie mi pies moknac..." wetka juz kategorycznie "prosze wyjsc z poczekalni, panstwa z kotami prosze do drugiego pomieszczenia" paniusia sie obrazila i poszla w cholere. niektorzy to maja....strusie piora zamiast mozgu Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 na poczekalni u weta to zawsze sa cyrki u nas, kiedykolwiek bym nie poszla akurat czeka mnie 10 stycznia sczepienia obydwu psow i obcinanie pazurow wiec pewnie cos ciekawego uslysze hehe od 12 lat moj pudel co roku w poczekalni u weta zostaje kotem , a suka sznaucerem lub pinczerem srednim juz sie przyzwyczailam i sie nie kloce :) Quote
Pestka Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 No to niezła jazda u tego weta .. Ja ostatnio tez się wkurzyłam po poraz kolejny (nie wiem który, przestałam liczyć gdy skończyły mi się place u obu rąk) niedawno - byłam sobie na ostatnim spacerku po 22 po osiedlu.. Cicho, spokojnie żadnego żywego ducha na ulicy... Wiec tu Benio obwącha drzewko tam krzaczka, gdy nagle mijamy nieduży lasek, a przy lasku jest domek gdzie mieszka małużeństwo z pięcioma psami.. Oczywiście każdy bez smyczy.. Już raz miałam jazde z takim brązowym, niedużym kiedy to gdy sobie przechodziliśmy koło niego, rzucil się (dosłownie!) na mojego psa, oba się kotłowały i gdyby nie to, że mojego Benowego podniosłam na szelkach do góry to nie wiem co by było... Już tyle trazy spotykam tych państwa, tyle im mówiłam że psy się na smyczy trzyba - NIC. Chyba wezme Wasz patent ze smyczami, jak tak dalej pójdzie... No ale do rzeczy, a mianowicie stoimy przy tym lasku Benio sobie coś wącha, nagle słysze trzask furtki i widze leci jekieś małe, rośwścieczone w łatki do nas. Ja stoje, mój też i patrzymy jak się rozwinie sytuacja. Łaciata suczka zatrzymuje się na 2 metry od nas i szczeka podchodzac coraz blizej, mój nie wytrzymał i chciał iść sie obwąchać..A ta sucza z ryjem i znów sie drze... :shake: Słysze tylko przez cały ten czas właściciel woła: Kajusia, Kajunia spokój, no chodź! Kajcia, no chodź, Kajusia! Myslałam, że mnie coś trafi po prostu! To i tak że był jeden ten pies, jakby cała hołota się zebrała do nie wiem co by było. Czy Ci ludzie nie rozumieją, że jak sie ma psy to się z nimi na smyczy wychodzi, do tego jak ma się taką ilość i do tego nieszczególnie przyjaznych.. Quote
isabelle30 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 male wsciekle sa najlepsze. ja ostatnio chodze codziennie po pracy po corke do dziadkow z psem oczywista. no i spotykamy tam u nich pod blokiem ciekawe zjawisko. otoz maly york...prawdziwa bestia. jak widzi Brutusa to nie tylko drze ryja, rzuca sie na tej smyczy jak brytan lancuchowy, az sie pieni caly... w sumie fajny widok. Brutus juz wogole nie zwraca na niego uwagi - nie ten gabaryt, szkoda energii. za piewrszym razem stanal i patrzyl to na bestie to na mnie i mial taki wyraz twarzy jakby pytal "co to do cholery jest? mam to zjesc czy co? " albo "mamusiu czemu ta swinka morska tak sie dziwnie zachowuje?" (mamy taka bardzo kudlata swinke morska, bardzo rowniez duza ktora Brutus uwielbia lizac...mam takie wrazenie ze yorki mu sie wlasnie myla z Klebuszkiem bo ma taka sama ochote ...polizac) no ale ta sytuacja to juz nie chamstwo a raczej anegdotka :-) Quote
Pestka Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Bo małe to wredne podobno :diabloti: Tak naprawdę to chyba większosć nieprzyjemnych sytuacji mamy właśnie z udziałem mniejszych psów, tyle ze te mniejsze większej szkody nie zrobią jak te większe, bo Benowego dość poważnie pogryzl owczarek niemiecki... Quote
vege* Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Ooooj tak, małe są najlepsze. Też rpzestałam liczyć ile już ich z Nuką miałam :diabloti: Każdy najpierw podlatuje z ryjem, pod łapy Nuce i gryzie ją po tych łapach. Kiedyś jej tak pod łapy wleciało coś dziwnego podobnego do yorka, zaczęło ją gryźć i później dziabnęło ją w ogon :crazyeye: Nuka się oczywiście zdenerwowała i jak ryknęła to coś podobnego do yorka znalazło się w tępie ekspresowym za swoją bramą :diabloti: A to coś było takie pewne swojej siły i przewagi (2,5kg wielkość ok 26-29cm), a wystarczyło głośne szczeknięcie i warkot Nuki i w końcu miałam spokój przez resztę spaceru :lol: Quote
isabelle30 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 male jest niegrozne bo dziurek po zabkach nawet nie widac, zupelnie jak wampir. tyle ze moze sprowokowac i niezle wkurzyc takiego duzego ktory w naglej potrzebie odreagowania zatopi kly w pierwszym lepszym co podlezie Quote
bonsai_88 Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 isabelle małe też może być groźne. Mój brat po pogryzieniu przez spaniela tybetańskiego ma do dzisiaj blizny na klacie. Został pogryziony jak maił jakieś 7-8 lat, obecnie ma 22.... Quote
canis_16 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 może i małe nie zbyt groźne jest, ale potrafi zdenerwować dużego psa i później wychodzi że duże to agresywne Quote
canis_16 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 mam dość właścicieli yorków(sorry za uogólnienie, ale w większości to prawda) którzy prowadzają je na 5metrowych linkach i myślą że skoro są na smyczy to im wszystko wolno i wogóle ich juz nie pilnują Quote
gops Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 canis_16 napisał(a):mam dość właścicieli yorków(sorry za uogólnienie, ale w większości to prawda) którzy prowadzają je na 5metrowych linkach i myślą że skoro są na smyczy to im wszystko wolno i wogóle ich juz nie pilnują a ja mam dosc wlascieli psow duzych ktorzy prowadzaja je bez smyczy albo na 8m flexi i ich nie pilnuja :) Quote
canis_16 Posted December 30, 2009 Posted December 30, 2009 gops napisał(a):a ja mam dosc wlascieli psow duzych ktorzy prowadzaja je bez smyczy albo na 8m flexi i ich nie pilnuja :) no to też jest fakt ale mniejszych częściej nie pilnują Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.