Greven Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Z głupotą na każdym niemal kroku się spotykam, ale ostatnio - od czasu, gdy są ostre mrozy i moje psy chodzą ubrane - nie spotykam się z przejawami chamstwa. Ludzie uśmiechają się zaskoczeni, pokazują sobie moje psy palcami, ktoś im z samochodu robił zdjęcia komórką (a może filmik, hehe muszę poszukać na youtube), dzisiaj zagadnęły mnie dwie panie z wózkiem, pytając czy to prawda, że te psy są takie groźne, strażnicy miejscy specjalnie cofnęli się samochodem, żeby sobie nas pooglądać - pokładali się ze śmiechu, a starsza pani zagadnęła, "czy to parka" i czy może pogłaskać. Po prostu zero chamskich komentarzy, odzywek i omijania moich psów dużym łukiem, bo "to mordercy"... Czego i Wam życzę ;) Quote
filodendron Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 No proszę, a mówią, że nie szata zdobi człowieka ;) Quote
zmierzchnica Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Greven - to faktycznie zabawne, że ludzie jak widzą ubrane psy traktują je bardziej po człowieczemu :cool3: Nawet ci, co deklarują, że nie znoszą jamników, widząc takiego w kubraczku mówią, że słodki, ojejku, taki biedniutki, zimno mu... :cool1: No ale widzisz, już wiesz co robić, żeby uniknąć chamstwa w mieście - ubierać psy :diabloti: Następnym razem w coś różowego, to już zupełnie ludzi rozbroisz :evil_lol: Quote
Yorkomanka Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 a na mnie ludzie dziwnie patrzą jak wychodze z psem bez ubrania kiedy jest - 2 i jojkanie jaki to piesek biedniutki i że powinnam mu ubranko kupić bo mu zimniutko. Natomiast kiedy jest - 15 i mam ubranego psa też jojkają bo yorek zimą to wogule do kuwetki powinien robić:puppydog::angryy: Quote
Bogarka Posted December 21, 2009 Posted December 21, 2009 Jak mój grey nosił ubranko (a dokładnie koszulke przerobiona na ubranko), bo był po operacji, to jakas pani co dokarmiała koty zaczeła mnie objezdzac ze mój piesek ma ubranko a biednym kotkom nic nie daje natomiast ona mimo ze jest emerytka (nie wiem dokk adnie co powiedziała ale chyba taki miało to sens) Hadr ma ubranko ale dotad miał zakładane tylko jak musiałam z nim długo stac (na wystawie) albo w Bratysławie jak chciałam sie z nim przejsv (nie chciał wyjsc z hali bo lało) Na spacer nie nosi ubranka ale chyba bedzie miał buty, bo z powodu soli jestesmy odcieci od wybiegu a gdzie indziej nie moge go spuscic Quote
Ismena Posted December 23, 2009 Posted December 23, 2009 Ja mam to szczęście, że u mnie na osiedlu wszystkie labradory są bardzo posłuszne i chodzą na smyczy, więc nie zdążyłam zrazić się do tej rasy, ale do bokserów owszem... Wszystkie do tej pory napotkane rzucały się na Dolly. Przez to moja suka panicznie boi się tej rasy, a ja omijam te psy szerokim łukiem:roll: W ogóle jak czytam ten wątek to jestem przerażona! Niektóre sytuacja są naprawdę okropne i przekonują mnie, że bezmyślność ludzi nie zna granic! Jestem chyba wielką szczęściara, bo przez 7 lat posiadania psa zdarzyły mi się może 3 niemiłe sytuacje. Quote
zmierzchnica Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Dużo zależy od okolicy, od ludzi i... od tego, jakiego masz psa ;) Ja jak miałam jedną małą suczkę to nie miałam problemów, naprawdę sporadycznie jak już. Jak miałam dwie małe suczki, to problemów było więcej (natrętne samce itd). A jak mam trzy psy, w tym samca-agresora, to po prostu na każdym kroku coś jest nie tak... Bo pies, który podejdzie na luzie do małej suki i nie ma "chamstwa", podbiegnie z zębami na dużego samca - i w tym momencie sytuacja robi się niebezpieczna... Quote
łamAga Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Nie tyle okolica ma tu wpływ co ludzie , chamstwo ludzi nie ma granic i to żeby było śmieszniej to oni nie przestrzegają żadnych przepisów a od nas żądają cudów , i to najczęściej Ci którzy puszczają swoje psy samopas na dworze :angryy: my musimy wtedy mieć oczy w koło głowy żeby tylko ich pieska nawet nie obwąchały kiedy oni sobie siedzą w ciepłych domkach :angryy: Quote
gops Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 zmierzchnica napisał(a):Dużo zależy od okolicy, od ludzi i... od tego, jakiego masz psa ;) Ja jak miałam jedną małą suczkę to nie miałam problemów, naprawdę sporadycznie jak już. Jak miałam dwie małe suczki, to problemów było więcej (natrętne samce itd). A jak mam trzy psy, w tym samca-agresora, to po prostu na każdym kroku coś jest nie tak... Bo pies, który podejdzie na luzie do małej suki i nie ma "chamstwa", podbiegnie z zębami na dużego samca - i w tym momencie sytuacja robi się niebezpieczna... wlasnie osttanio mysllam sobie dlaczego przez 11 lat majac pudla mialam moze z 3 niemile sytuacje ,zawsze byly achy i ochy na temat psa, teraz maja 13 letniego pudla i suke kundlice nie przyjemnych sytuacji mam przynajmniej raz w tygodniu , a to jakies glupie komentarze, a to szczunie psami , bardzo duzo zalezy jakie sie ma psy bo ludzie przez 11 lat u nas prawie wogole sie nie zmienili , i Ci ktorzy zachwycali sie cale zycie moim pudlem teraz omijaja nas i glupio komentuja Quote
Ismena Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Dolly do dużych psów nie należy;) Jest prawidłowo wychowana, ale wiem po sobie, że jeśli w grę wchodzi ludzka głupota to nawet najspokojniejszemu puszczą nerwy. A może u mnie to po prostu cisza przed burzą?:razz: Naprawdę współczuję Wam tych niemiłych sytuacji. Jak czytałam o niektórych to aż się we mnie gotowało:angryy: Quote
*Monia* Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Przyjechałam do rodziców i już spotkałam miłego pana, który chciał zapoznać swojego psa z moją młodą :roll:. Byłyśmy na podwórku, ja stałam pod domem a suńki postanowiły obszczekać psa, co oczywiście mnie wnerwia, więc dostały opier... Za chwilę patrzę, a pan usiłuje zapoznać swojego psa z młodą - stoi przy siatce i daje psu podejść, na co młoda również podchodzi. Więc drę się do faceta "ona chora jest, niech pan weźmie psa". Koleś tylko "dobrze, dobrze, to pies, więc nic się nie stanie" :crazyeye:. Na co ja: "ale ona może zarazić, antybiotyki bierze". Po tym pan grzecznie przeprosił i zabrał psa. Miło w sumie się skończyło, ale się zdenerwowałam, bo jego psiak wyglądał na schorowanego i odporność może mieć niską, po co mu kontakt z zarazkami... :shake: Quote
isabelle30 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 szlysmy dzis do rodzicow na wigilie. przez park. po godz 16 juz na ulicach zywego ducha nie bylo, park tz opustoszaly. na dodatek siapilo. puscilam psa bo on uwielbia smigac po kaluzach i blocie. spotkalysmy znajoma z kolezanka Brutka, zabawa byla na calego. stalysmy i gadalysmy. nagle zza krzakow (jak zwykle zza krzakow) wylania sie facet z haszczakiem na smyczy. pies mu sie wyrywa, az sie pieni caly. Brutus sie zatrzymal i pokazal kly. ruszylam do niego zeby zapiac na smycz (po co ma w wigilie kolejnemu pieniaczowi uszy obrywac). facet na mnie z morda....ze moim psim obowiazkiem jest psa na smyczy i w kagancu trzymac. wrzeszczal tak na cale gardlo, rzucal miesem, znajoma juz otwierala usta zeby mu przywalic. zatrzymalam ja reka i rzucilam za siebie "my tez zyczymy panu wesolych swiat, chodz Brutek, co sie bedziesz z idiotami zadawal" wrzeszczal za nami tak ze jeszcze pod domem rodzicow go bylo slychac. biedni tacy ludzie, biedne ich psy. po cholere taki kupuje sobie psa trudnego do okielznania. bo ladny? Quote
***kas Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Isabelle30, bo Twoim psim obowiązkiem jest mieć psa na smyczy w miejscu publicznym. Znasz tego człowieka? Wiesz czy ma psa od małego? A może psiur z adopcji i problemami, a może ze schronu? Może facet z nim pracuję, ale jak kolejny podbiegacz mu wyrasta zza krzaków, to stracił cierpliwośc? Zrozum, że nie każdy miał okazję socjalizować psa od szczeniaka, nie każdy ma wspołpracującego goldena. Są psy z problemami, z traumami, wymagające i czasu i cierpliwości i pracy. Więc szczerze mówiąc to nie on się wykazał chamstwem(pomijajac stek wyzwisk w swięta) Ja mam psa po przejsciach, uroczą spanielke, która miewa ochote zamordowac większość obcych psów, socjalizuje,pracuje, przekonuje, bawimy się już prawie rok tak i co? I szlag trafia cały mój wysiłek, przez własnie takie luzem biegające, pieski. Dlatego nie dziwie się takim reakcjom na pieski luzem... Wybacz, ale nie mogę zrozumieć, tego egoizmu psiarzy. Ważne, żeby mi było dobrze, bo moj pies lubi sobie biegac luzem po kałużach, a reszta świata niech spadai trzyma sie z daleka, bo JA wychodze na spacer... ech ;) Quote
zmierzchnica Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 isabelle30 - może po taką cholerę, że chciał mieć fajnie zsocjalizowanego psa, ale po kilku atakach ten pies stał się agresywny? Mógł się wystraszyć, przecież Twój pies do najmniejszych nie należy. Ja mając mojego pieniacza też się boję dużych psów puszczonych luzem - szczególnie, że jak pisałaś, Brutus się zdenerwował. To, że koleś wrzeszczał jak opętany świadczy o nim jak najgorzej, ale jego emocje są dla mnie zrozumiałe... Miałam tak kilka razy, wychodzę z moim psem na smyczy "zza krzaków" i widzę psy luzem. Dla agresorów lękowych takie "nagłe spotkania" są najgorsze - właściciel nie zdąży psa skupić na sobie, pies się wystraszy i się pieni, czym może sprowokować biegające luzem psy. Tyle, że w takiej sytuacji to właściciele tamtych psów mają "psi" obowiązek nad nimi zapanować, bo skoro są luzem, to muszą być opanowane na tyle, by na takiego "pieniacza" się nie rzucić. Ja wyznaję zasadę - psy luzem nie koło krzaków. Tylko w miejscach, gdzie widoczność jest taka, że jestem w stanie zauważyć co się dzieje o wiele wcześniej niż pies. I takich, że mój pies nie zdąży się zdenerwować nawet jeśli zauważy pierwszy - a ja jestem w stanie go odwołać. Oczywiście nie zawsze tak gładko idzie (dlatego mój agresor nigdy luzem, tylko na lince), ale puszczanie psów w parku, gdzie z każdej strony może ktoś wyjść niezauważony jest dość ryzykowne i powoduje takie sytuacje... Nie oskarżam Ciebie czy coś, ale faceta też nie. Zabrakło tu normalnego porozumienia, komunikacji - i wyszło to od faceta, który zamiast normalnie powiedzieć o co mu chodzi, darł się. Co nie zmienia faktu, że miał prawo się wystraszyć, tak samo jak ma prawo mieć "biednego psa", tj. agresywnego. Quote
Greven Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 O jakiej komunikacji można tu mówić? Labrador biega luzem po ciemnym parku, wyskakuje zza krzaków i szczerzy zęby na obcego psa. Obcy pies jest na smyczy, pod kontrolą właściciela. Co z tego, że reaguje agresją? Niech by nawet zatańczył lambadę i zaśpiewał cichanoc na dwa głosy. Był do cholery pod kontrolą, a labrador nie i to on sprowokował całe zajście. A konkretnie jego właścicielka. Jak na mojego psa/psy na smyczy wylatuje coś luzem, a właściciela nie ma, albo jest ale niemrawo mamrocze "Maksiu Maksiu, chodź tu", ewentualnie woła z daleka, bimbając sobie smyczą "a to pies, czy suczka?", to też nie jestem ani miła, ani grzeczna. I słychać mnie daleko, bo nie mam kłopotów z emisją głosu. Także 24 grudnia, bo świąt nie obchodzę, więc dla mnie dzień, jak codzień. Quote
isabelle30 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 dziewczyny, nie zrozumialyscie mnie. moj pies bawil sie z suka i pewnie nawet by nie zarejestrowal tamtego psa, a nawet gdyby go zauwazyl to by go olal najzwyczajniej zajety blotkiem i kolezanka. to tamten pies rozdarl morde na caly park, az sie zaplul. dobrze ze jeszcze moja corka akurat pobiegla w inna strone zamiasdt stac grzecznie kolo mnie, bo ten facet wylazl z tych krzakow metr od nas (w takim przypadku sama bym pogryzla i tego psa i tego faceta). malo tego....to mysmy staly za krzakami, facet idac ta konkretna alejka widzial na duza odleglosc dwa duxze biale psy na srodku trawnika o boku jakies 20 metrow. my go nie widzialysmy, skladalysmy sobie zyczenia patrzac na nasze bawiace sie psy.wiedzac ze prowadzi pieniacza powinien skrecic w bok. ale nie, musial przejsc tuz obok nas. moze po to by wlasnie zrobic awanturke i komus napsuc krwi (nie udalo sie biedaczkowi wiec go zolc zalala). a Brutus pokazal zeby bo niecierpi gdy do mnie lub do malej podchodzi pies, a wrecz piany dostaje gdy ow pies drze jape. facet to emeryt, nie wydaje mi sie zeby nalezal do gatunku pracujacych z psem (skopal biednego jak sie oddalilysmy bo nie byl w stanie opanowac szarpiacego sie na smyczy byka). na co mu ten pies? przedluzenie meskosci? potwierdzenie wlasnej waznosci? nie znam faceta, i wcale znac nie chce. ale widze go czasem z daleka. wychodzi tylko na pare minut, zawsze bez kaganca, a pies w szelkach.... w warszawie przepisy sa dosc liberalne, i nawet w obecnisci patrolu policji wieczorem psy biegaja luzem, bo ludzi jak na lekarstwo, malo uczeszczany teren. facet powinien pomyslec. widzial dwa duze psy. co by bylo gdyby trafil na dwie zupelnie olewcze osoby, i dwoch duzych agresorow....rozszarpaly by mu tego psa i jeszcze jego pokiereszowaly. ale zobaczyl dwa goldeny....wiec mial sile po swojej stronie bo przeciez goldaski uchodza za "cipki". gdyby ten pies zapienil sie przy Kindze, zadna sila by nie powstrzymala Brutusa przed wyrwaniem mu uszu z korzeniami, nawet moje skromne 60 kilo (to byl zart, pewnie dalabym rade, ale on broni tego dziecka bardziej niz pysznej kosci) Greven pomijajac fakt niecheci niektorych do labkow.....moj pies nie jest labkiem. ponadto ja sama malo lubie te psy aczkolwiek znam pare takich przy ktorych pies policyjny wysiada, a osiagniete to zostalo tylko niewielkim nakladem pracy i glaskaniem po glowie. moj pies owszem lubi sie przywitac z innym psem, ale nie pedzi na oslep tratujac, zachowuje wszelkie zasady psiej nytykiety. czasami tak pieknie CSuje ze az milo popatrzec. ten haszczak nawet pewnie nie zna psiej mowy bo podejrzewam ze socjal to jedyny przeszedl jak byl jeszcze przy matce. potem juz byl halt i nie podchodzenie do zadnych psow, zero zabaw, sciagany na smyczy na sztywno. zauwazylam juz pewna regule u takich psow. od ponad roku obserwuje narastanie u takich osobnikow agresji i nieumiejetnosci przejscia pare metrow od innego psa i jeszce raz Greven ci napisze, to nie moj pies spowodowal zajscie aczkolwiek tak bo wogole istnieje. w dupie mial haszczaka. a odnosnie nie obchodzenia swiat. niewazne czy ty obchodzisz czy nie. caly swiat wokol ciebie obchodzi i nalezalo sie zachowac, tymbardziej ze obok bylo 6 letnie dziecko. to ja w sumie gdybym miala czas powinnam zadzwonic na policje....bo agresywny pies ma nakaz chodzenia w kagancu....a pies pieniacy sie na wszystko co sie rusza dokola nalezy do typu "agresywny". tymbardziej ze facet jedyna kontrola jaka mial nad psem to bylo pare kopniakow Quote
Evelynkaa Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Od momentu jak mam Alexa, podchodzi do mnie taka sąsiadka z klatki obok, z jamnikiem też psem i od samego początku jej pies po wstępnym obwąchaniu wyjeżdza z zębami na mojego Alexa. Nie liczę ile razy się to działo, ale ostatnio szłam z Alexem i tymczasowiczem, młodym onkiem i ta znów do nas podeszła z tym jamnikiem. Standardowo pies zaczął awanturę a mój tymczas tak się wystraszył że o mało mi się z obroży nie wysunął.....Co powiedzieć takiej kobiecie? Nie zbliżaj się? Ciekawe czy by podeszła gdyby onek był juz trochę większy.... Quote
***kas Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 powiedz, że Twoje psy cierpią na przewlekła chorbe zakaźna, baaardzo niebezpieczna i dla dobra jej psa, lepiej żeby nie podchodziła ;) u nas działa:diabloti: Quote
isabelle30 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 powiedz jej ze jak drasnie bodaj jednym zebem twojego psa lub ciebie to zaplaci odszodowanie. ze sobie nie zyczysz kontaktow z jej psem i nastepnym razem sprzedasz kopa bez uprzedzenia. postaraj sie zeby kolo ciebie byl jakis swiadek. nagraj jej zachowanie komorka, demonstracyjnie. i potem powiedz ze masz dowody jej winy. to bardzo dobrze dziala odstraszajaca. kas, jaka choroba dziala najlepiej? zebym nie strzelila jakiegos glupstwa w razie kogos doedukowanego?:angryy: Quote
Evelynkaa Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 ***kas napisał(a):powiedz, że Twoje psy cierpią na przewlekła chorbe zakaźna, baaardzo niebezpieczna i dla dobra jej psa, lepiej żeby nie podchodziła ;) u nas działa:diabloti: No tak a potem widzi nas bawiących się z Westusiową koleżanką Alexa hehe Isabell faktycznie jej powiem że sobie nie życzę podchodzenia do nas i jak coś to powiem że obciążę ją ewentualnym rachunkiem u weta. A kopniaka to chyba jej trzeba zasadzić bo szkoda psa.... niczemu nie winien. Jak mój Alex warczy na kogoś to staram się jakoś zareagować, uspokoić itp np kiedyś zdażyło mu się warczeć i pałać z wściekłością do ok 7 letniego chłopczyka.....wydaje mi się że wymachiwał workiem z butami, ale tego nie jestem pewna bo byłam za drzewem. Aż miałam ochote się zapytać chłopaka co robił że Alex tak się wściekł.... Quote
isabelle30 Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 kolezanka moze tez cierpiec na te straszliwa chorobe, np obie moga miec nuzenca.... albo jakas grzybice.... Quote
Baski_Kropka Posted December 24, 2009 Posted December 24, 2009 Ja na widok głupich ludzi, i po ich biednych pokrzywdzonych przez nich psów trzymam się raczej z daleka, jeśli widzę taką osobę, albo osobę wyglądającą na taką...zmieniam kierunek trasy...=P Na głupotę nic nie poradzicie...im głupszy człowiek tym bardziej uparty. U nas pan ma astki, w sumie to już jedną sunie, i jakiegoś kundelka niewielkiego, ale kundel groźniejszy od suczy chociaż ona jest niebezpieczna.. a mój Hasior na widok tej czasnej kulki ma ochotę się wsciec choiaz on pokojowy i tolerancyjny jest bardzo...ale na nic rozmowy prośby i grośby :/ Kundel dalej lata luzem, pomimo że Baski zatopił już w nim kły i poszarpał...dodam że mój zawsze jest na smyczy. Pan chciał obciażyć nas kosztami leczenia, ale zaproponowałam żeby to policja przyjechałą i rozstrzygnęła i rozmowa się na tym skończyła. Żal mi psów i zszarganych przy tymnerwów... A mój Baski żyje z jeszcze mniejszą bardziej rozszczekaną suńką w domu...ale cóż człowiekowi nie przegadasz...ciemnota i już. To temat rzeka tak samo jak i ten o warunkach psów mieszkających na wsi, to poobny typ ludzi tylko nieco bardziej mieszczański. Quote
gops Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 wczoraj kolo 19.30 wyszlam jak zwykle z suka na polany zeby z godzinke polatala z suczka i psem znajomych kawalek dalej w glebi polan sa 3 firmy ktorych pilnuja duze psy agresywne nasze psy nie zwracaly na nie uwagi , bawily sie i wogole sielanka az tu nagle z tylu tej firmy wybiegaja 4 kolo 50kg psy!! wszystkie na nas biegna :roll: kazdy zlapal swojego psa , moja byla ciut dalej nie zdazylam podbiegla do niej duza biala suka a moja nie jest z tych co sie boja i uciekaja to juz kiedys wspominalam i sie stawiala zamiast uciekac, zlapaly sie, tamte 3 psy poszly atakowac psy znajkomych ale znajomy zaczal je kopac to pobiegly wszystkie na moja suke nie wiedzialam co robic , nie moglam podejsc bo ich az 4 bylo wiedzialam ze zagryza moja suke 3 razy mniejsza od nich zaczelam je rzucac ceglowkami, dostaly ze 2 razy i sie wystraszyly , moja suka wtedy uciekla a ze biega szybko to nie dogonily jej , ja dalej rzucalam w nie kamieniami , wrocily spowrotem na firme pierwsze co to obejzalam suke, kilka ran ale dosyc plytkich , wyglada gorzej niz jest naprawde zadzwonilam na pilicje zbyli mnie "nie mamy czasu na zajmowanie sie psami" Sm to samo !:angryy: podeszlam do plotu , zaczelam krzyczec czy ktos jest wyszedl jakis facet i zaczal mnie wyzywac od gowniar ze rzucam kamieniami w jego psy!! nosz kurde powiedzialam mu co o tym mysle i ze nastepnym razem mu nie daruje tylko pojde osobiscie na policje i zloze jakies doniesienie na nich nasze psy byly bez smyczy bo tam sa tylko pola i laki , zadnych blokow, ulic ,ludzi nic tylko te firmy nieszczesne dzisiaj bylam u weta ,nie trzeba bylo szyc na sczescie, przemyl rany i nie bedzie zle ,ale teraz znowu nasuwa mi sie pytanie i jak moj pies ma byc normalny ? ona i tak juz byla agresywna a teraz mysle ze bedzie jescze gorzej o ile da sie gorzej niech kazdy z was wyobrazi sobie jak waszego psa gryza 4, 50kg psy ,wtedy bedziecie wiedzieli jak ja sie czulam i jak bardzo sie balam :roll: Quote
Evelynkaa Posted December 28, 2009 Posted December 28, 2009 Gops dlaczego dopiero następnym razem chcesz iść na policję, następnym razem może się to innaczej skończyć...chcesz tego....sprawa wygląda tak.....wy szliście wzdłóż posesji albo oddalone od nich a to te psy wyszły z posesji i zaatakowały Was. Idz na policję i powiedz im jak by się oni czuli jakby naprzykład ich dziecko tamtędy przechodziło...oni muszą zareagować.....muszą spisać... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.