Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Greven napisał(a):
Z Twojego punktu widzenia to oczywiście lepiej, że go wzięła na ręce i w cholerę wyniosła.
Mnie chodzi o całokształt.

Ahh, jeśli o to chodzi to się zgodzę ;)

Posted

no to wlasnie wrocilam ze spaceru.wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr
wielkie zaspy sniezne w parku, widno, pieknie. spotkalam znajoma z kolezanka Brutusa RR, wspaniala zabawa, gonitwy az zyc sie chce. po chwili dolaczyla do nas dziewczyna z beaglem, juz 3 psy sie ganiaja. po kolejnych paru metrach kolejna kobita z kolejnym beaglem. jest wesolo i wspaniale. udany spacerek prawda? ale psy biegaja, w tym 2 duze, zataczaja duze kola, coraz wieksze. nagle zza krzakow idzie parka ona i on, z czarnym labkiem... wielkie bydle, nieco spasione ale widac ze kawal byka. labek rusza do towarzystwa, najpierw z zebami do najmlodszego beagla wystartowal. male jak nie trydno sie domyslic zostalu za Brutusem i RR w tyle. Brutus jak uslyszal awanture za plecami to musial wyhamowac z pelnego galopu i zawrocic - goldki nie sa zbyt zwrotne. ja juz cala w nerwach ale ze spokojem do psa "nie"! zazwyczaj reaguje. labek szybko znudzil sie malym beaglem ktory sie nie odgryzal. facet zero reakcji, babka cos tam mruknela. labek rusza do Brutusa, spotkanie na szczeblu czyli na tylnych lapach. Brutus nie jest maly ale tamten wiekszy. facet zero reakcji. pewnie pewien swojej wygranej.ja ruszam biegiem, kobitki za mna, rodezjanka rusza na odsiecz Brutusowi. ulamek sekundy i labek lezy pod Bruciem, potraktowany jak pluszak ktorego jakis nakaz psychiczny kaze rozszarpac, dopiero jak uszy leca w strzepy facet zaczyna reagowac. kobieta wrzeszczy histerycznie "Jezu, zagryzie go! ratunku" facet rusza z kopyta, chce kopnac Brutusa ale w tym momencie ja mu sie rzucam prawie do gardla i pokazuje palcem nunu, nie ruszysz mojego psa. facet staje jak wryty, baba juz chrypnie, ja spokojnie podchodze do walczacych psow, labek juz sie nie ma odwagi ruszyc, gardlo na wierzchu, Brutus stoi nad nim i tylko wraczy-ryczy.... mowie "spokojnie, Brutus zostaw, nie!" lapie za obroze i delikatnie sciagam go z laba, rodezjanka podbiega i lize brucia po pysku, beagle takze.
facet do mnie z morda. za mna inne kobiety z ktorymi spacerowalam do faceta "mamy wszystko nagrane, jak pan chce mozemy wezwac policje, posterunek na rogu parku, chce pan?" facet mamroczac odchodzi i jeszcze wali swojego psa piescia....
koniec zabawy, ogladam Brutka, zero zadrapan, krwawe slady na mordzie to tylko brudna siersc....reszta spaceru juz na smyczach, boje sie go puscic bo wiem ze jest "naprany", beagle co chwila bija poklony i oddaja czesc obroncy uciemiezonych
a mialo byc tak fajnie....
ku**** ja chromole!
labki to psy niezwykle lagodne....hahahaha a goldeny na psa obronce sie nie nadaja bo nie wiedza do czego sluza zeby hahahaha

Posted

Abrakadabra napisał(a):
Natręctwa, psychozy i manie są uleczalne... Czasami wystarczy wizyta u psychologa, niekiedy trzeba zasięgnąć opinii psychiatry i skorzysać z najnowszych osiągnięć farmakologii.
Nie ma się czego wstydzić.

A "starym babsztylem" też kiedyś będziesz... idiotką natomiast już bywasz.


Radziłabym ważyć słowa, o wielce szanowna i opanowana, normalna i nad wyraz kulturalna użytkowniczko tego forum.

Posted

współczuję

u mnie tak ostro nigdy nie było, ale mój Brando na labki obce reaguje automatycznie jeżykiem na grzbiecie. Na dwa znajome luz, ale pewnie dlatego, że jeden to dziewczynka, a drugi szczeniak. U żadnego laba nie zaobserwowałam używania CSów, za to nagminne jest skakanie mojemu psu na grzbiet, na mnie też... Jak można się domyśleć, nie podoba mu się to, zwłaszcza, że najczęściej wtedy jest na smyczy, a labki luzem (czyli na osiedlu, tam psów nie spuszczam).

Zaś moje małe seterzątko zwiewa między moje nogi na widok każdego labka, odkąd słodki labkowy szczeniak nim sponiewierał z leksza... a to takie słodkie pieski, prawda? ;)

Posted

Darianna napisał(a):
a to takie słodkie pieski, prawda?

Prawda!

Właśnie wróciłam z wieczornego spaceru. Moja TTB, biedne zmarznięte stworzenie, chciało zrobić siku w śniegu... a tu leci uroczy labiszon. Właściciela nie widać. Trzymam Tangę przy sobie, labek krąży dookoła, jakie to wesołe i zabawne stworzenie. Pies mi się gotuje, kupy na pewno nie będzie, więc czeka nas jeszcze jeden spacer po nocy, ale oooo - pojawił się właściciel labradorka. Rozmawia przez komórkę, zajęty gościu. Zapytałam, czy ma smycz ;)

Posted

u nas ostro jest juz drugi raz. za piewrwszym razem Brutus sponiewieral nieco pit bulla (nie wiem czy dobra pisownia). wracalismy wlasie poznym wieczorem z parku, Brutus zauwazyl na boisku pod domem swoja kolezanke wiec pozwolilam mu pognac do niej. ja szlam sobie powoli. nagle wyskoczyl na mnie wlasnie taki. sparalizowal mnie syrach. nie bylam wstanie sie ruszyc ani krzyczec, nic nie bylam w stanie. uslyszalam tylko "pani sie nie boi". jakis metr moze poltora Brutus go dopadl, po cichu,. nie wiem skad, nie wiem jak sie zorientowal bo przy kolezance rozum traci. zmiazdzyl go po prostu, wgniotl w ziemie, rozerwal mu ucho, rozoral policzek i lape. powiedzialam wtedy facetowi ze tym razem nie zrobie nic. ale ma szczescie bo gdybym szla z corka to juz by tu jechala policja, maja bardzo blisko...
dodam tylko ze jak Brutus skonczyl to dziela dokonczyla jego kolezanka, tez wielka suka.... zwinna i dosc ciezka. a co jej kumpla beda bic i fajna zabawe przerywac.

ja tylko troche sie boje takich sytuacji bo wiem ze Brutusa dzialaja one jak kolejna dawka na narkomana. nie dostal jeszcze w skore, zawsze udaje mu sie byc gora. rosnie w sile, nabiera pewnosci siebie. nie chce zeby stal sie takim krwawym barbarzynca.
co ciekawsze jak napada na niego maly pies to odskakuje i tylko odwarkuje, nie atakuje nigdy. dla szczeniakow jest superopiekunczy i daje sie cierpliwie tarmosic za gardlo i uszy....
wolalabym aby byl anty agresorem.
ale coz, jak byl maly to skoczyl na niego z atakiem haszczak i Onek, to pewnie ma teraz swoje konsekwencje...

Posted

[quote name='evl']Miał...?
Jak myślisz? ;)
Ale uspokoił mnie stwierdzeniem "moja nie gryzie, ona tylko chce się bawić".

A moja wręcz odwrotnie...........................

Posted

[quote name='evl']Miał...?
Jak myślisz? ;)
Ale uspokoił mnie stwierdzeniem "moja nie gryzie, ona tylko chce się bawić".

A moja wręcz odwrotnie...........................

Posted

[quote name='Abrakadabra']Natręctwa, psychozy i manie są uleczalne... Czasami wystarczy wizyta u psychologa, niekiedy trzeba zasięgnąć opinii psychiatry i skorzysać z najnowszych osiągnięć farmakologii.
Nie ma się czego wstydzić.

A "starym babsztylem" też kiedyś będziesz... idiotką natomiast już bywasz.

I to samo odnosi się do ciebie.

Greven
- akcje ze smyczami genialne ;) Moja koleżanka, ta od sznupa mini, poszła do baby z trzema kundlami - ze smyczami. Powiedziała, że nie potrzebuje, niech weźmie, tylko nie zacznie te psy na smyczy prowadzić. Babka poszła na skargę do babci dziewczyny - jaka to ona niewychowana i pyskata. Bo jakim prawem ma pretensje, że jej pieseczki pogryzły jej psa?
Jezu, niektórzy to mają tupet.

Posted

Dlatego śmiać mi się chce z rad w stylu "zapisz pieska do psiego przedszkola to się nauczy kontaktów z innymi pieskami". Mój szeltik wspaniale kontaktuje się z innymi pieskami, co z tego jak inne pieski tego nie potrafią. Niestety, w realu spotyka się nie pieski z psiego przedszkola tylko pieski z zupełnie innej bajki.

Posted

CSy to jezyk ciala psow w wielkim skrocie... wszystkie znaki ktore sobie psy daja nawzajem gdy sie spotkaja. sluza przede wszystkim zazegnaniu konfliktu. najczesciej obserwowane to ruchy ogonem, ustawienie uszu, postawa ciala, wargi, oczy itd

Posted

ziewanie :) bardzo czestym csem jest ziewanie
moja suka wogole nie uzywa csow ,mysle ze poprostu nikt jej tego nie nauczyl
to nie jest zalezne od rasy raczej

Posted

Ale fakt, zauważyłam, że większość znanych mi labów nie CSuje; one po prostu pędzą na psa, od razu przechodzą do całkowitej poufałości (niezbyt delikatnej w ich wykonaniu), jakby zakładały, że drugi pies tak samo się cieszy na ich widok, jak one.
A moja suka nienawidzi takiego zachowania :roll: Od razu warczy, ostrzega, że sobie nie życzy, na co oczywiście jeszcze żaden lab nie zareagował; jak zaczynają tratować, moja po prostu wyskakuje z zębami, i dowiaduję się, że mam agresywnego psa :diabloti:

Posted

CSują psy, które miały dobrą socjalizacje, i kontakt z innymi psami. Rasa ma tu niewiele wspólnego. Moje 2 siersciuchy, kaukaz i rotek, CSy demonstrują pięknie, a z kolei Rudzielec, totalnie tego nie czyta i sama tez Csó nie wysyła, chyba dlatego ma tyle problemów z obcymi psami.

Ale z kolei moje psy, nie wiem może odbieram to na wyrost, próbują nasladowac nasze zachowania, np uśmiechy-rotek potrafi rozdziawić paszcze i "smiać się" razem z nami. ;) Joko dostaje ogolnego swira, bo jest zabawa, a Ruda ma to w poważaniu-jak większość z resztą ;)

Posted

Greven napisał(a):
Ja od jakiegoś czasu rozdaję smycze. Albo inaczej - proponuję przyjęcie smyczy.

Bardzo mi się to podoba. Chyba też tak zacznę robić. Kupię na początek ze dwie smyczki - zapewne wystarczy. Albo i jedną - jak się zdarzy cud, to dokupi się następną. Ale może przynajmniej niektórzy się zawstydzą.

Posted

Dzisiaj pracowałam, wiec po południu mama wyprowadziła Hadara. Spotkali jednego z tych psów których Hadar najbardziej nie lubi. Tamten był luzem a Hadar na smyczy. Hadar zaczał sie rzucac ale włascicielka mimo to szła z nim w kierznku mamy i Hadara. Mama ja prosiła zeby wzieła tego psa na smycz a ona nic. Pies na szczescie bał sie do Hadara podejsc, a kiedy dziewczyna przeszła koło mamy mama jej owiedziała mocno zaakcentowujac słowo "pies"
-Pies był madry.
Ona na to tez nic.

Posted

Pomysł ze smyczami genialny. Ja chyba jednemu panu kaganiec dla psa sprezentuję, bo jak mnie drugi raz dziabnie to mogę nie mieć tyle szczęścia :roll:. Sytuacja miała miejsce w sobotę rano, czas miałam zaplanowany na wszystko - spacer godzinny z młodą, później wizyta u szczeniaków, zakupy, wieczorem wypad z koleżanką, więc zadowolona już od rana, pełna nadziei na super dzień. Przechodząc przez ulicę dojrzałam pana z ONkiem na smyczy, pies ma agresję smyczową, o czym już dawno mnie pan poinformował. Byłam pewna, że pan nas minie spokojnie z psem na krótkiej smyczy, standardowe 'dzień dobry' i pójdziemy dalej. Niestety bardzo się przeliczyłam, bo pan chciał psa przywitać z moją małą i skończyła pod ONem :angryy:. Pan oczywiście psa nie odciągnął i psisko się pastwiło nad młodą przez moment, więc postanowiłam ja się rzucić na pomoc bo nie dam swojego psa zżerać. Gdy psa próbowałam odciągnąć to mnie chwycił mocno za rękę i dopiero jak się rozdarłam na pół ulicy to mnie puścił. Pan od razu zaczął mówić o zaświadczeniu o szczepieniu, ale będąc w szoku powiedziałam, że mam to gdzieś i oddaliłam się jak najszybciej z miejsca wydarzenia :roll:. Widziało to kilka osób, ale nie przyszło mi do głowy żeby to zgłosić i poprosić świadków o zeznawanie :oops: - dla mnie najważniejsze było już nie narażać mojego psa na kolejny atak, bo mogło się skończyć gorzej dla niej :shake:. Na szczęście byłam bez Hexy, bo dla niej kolejny atak psa mógł się skończyć dużo gorszym urazem psychicznym, młoda jakoś się trzyma (chyba nie zdążyła do końca pojąć o co chodzi). Ja mam na ręku pięknego siniaka i zadrapanie :shake:. A tak się cieszyłam, że u nas ludzie psów raczej pilnują...

Posted

Pomysł ze smyczami jest dobry, bo jest tani i dobry ;) więc w sumie nic nie tracimy.
A jeśli dzięki temu otworzą się komuś oczy, albo zwiększy bezpieczeństwo psa/otoczenia, to już tylko miły bonus.

Smycz kosztuje 5-6 zł.
Życie zwierzęcia jest bezcenne. Nasz święty spokój też.

Posted

Monia-aż dziw, że pies na smyczy a właściciel nie potrafi nad nim zapanować, ten pies powinien bezwzględnie nosić kaganiec. Ja już nauczyłam się, że takie egzemplarze omijamy z daleka.
Ja miałam przygodę z yorkiem. Idę z psami, duża na smyczy, mala luzem. Widzę, że biegnie do nas york to zatrzymuję się żeby psy się przywitały. Kilka metrów dalej - biegnie wlaścicielka, krzyczy i macha rękami. York już przy mojej collie, która traktuje go z dużą obojętnością. Bardziej niepokoję się co robi właścicielka psa, teraz już wiem że ten krzyk i machanie rękami to w celu obronienia swojego psa przed moją collie. Wiem że jak z takim wrzaskiem rzuci sie na mojego psa to może być źle-siegam po kaganiec i sprowadzam psa do siadu. Zaslaniam psa i drę się do kobiety-stój! Oniemiala staje i przestaje się wydzierać. Pytam się o co chodzi a ona że bała się aby moja suka nie zaatakowała jej psa. Mówię, że nie zaatakuje a jak ma problem to york powinien być na smyczy. Ona, że niedawno pogryzł ją amstaff bo też chciała zabrać yorka i amstaff ją ugryzł w rękę. Okazało się, że amstaff był na smyczy a york luzem i podbiegł a baba z wrzaskiem i machaniem łapami chciała yorka zabrać. Myślę, że amstaff odebrał takie zachowanie jako atak na siebie i unieruchomił babsko. Aż dziw, że straż ukarala włascicielkę amstaffa a nie yorka. Baba jak widac nie wyciągnęła z tego wypadku najmniejszych wniosków. A może uznała, że to łatwy sposób na wyłudzenie trochę kaski od wlaścicieli "agresywnych" psów?

Posted

badmasi napisał(a):
Monia-aż dziw, że pies na smyczy a właściciel nie potrafi nad nim zapanować, ten pies powinien bezwzględnie nosić kaganiec. Ja już nauczyłam się, że takie egzemplarze omijamy z daleka.

Najlepsze jest to, że ja panowałam nad identycznym psem i nie miałam problemów przed obronieniem podbiegaczy przed nim, mimo że ważyłam niewiele więcej niż pies :roll:. Pan chyba uznał, że młoda się świetnie bawi będąc tak poniewierana :shake:.
Co do yorków to mamy kilka na osiedlu i chyba żaden smyczy nie posiada. Jedna pani bezstresowo pozwala się swojej yorczce bawić z moją młodą, a ta jest strasznie niedelikatna i muszę co chwila ją stopować żeby nie zdeptała maleństwa. Ja się bardziej stresuję niż właścicielka kurdupelka, który w każdej chwili może zostać uszkodzony :roll:.

Posted

Mnie wczoraj sąsiadka znowu doprowadziła do białej gorączki , wchodzę do klatki ona wychodzi z domu ( jesteśmy na ścieżce wojennej )[SIZE=2] i do mnie z tekstem "kaganiec jest??" na co ja " smycz jest" ( przepisy jasno mówią pies powinien być zaopatrzony w smycz lub kaganiec ) , kurcze ona wypuszcza swojego psa z domu samopas bez kaganca i smyczy , a od mojego żąda całego wyposażenia :angryy::angryy::angryy::angryy:

Posted

[quote name='dOgLoV']Mnie wczoraj sąsiadka znowu doprowadziła do białej gorączki , wchodzę do klatki ona wychodzi z domu ( jesteśmy na ścieżce wojennej )[SIZE=2] i do mnie z tekstem "kaganiec jest??" na co ja " smycz jest" ( przepisy jasno mówią pies powinien być zaopatrzony w smycz lub kaganiec ) , kurcze ona wypuszcza swojego psa z domu samopas bez kaganca i smyczy , a od mojego żąda całego wyposażenia :angryy::angryy::angryy::angryy:
mam identyczna sasiadke
i raz po chamsku postapilam ja zeby sie nauczyla
i widzac ze jej pies biega po podworku bez smyczy ,kaganca wyszlam z moja mozna powiedziec na zlosc
na 15m lince i w kagancu ;D
i spokojnie na maxa wisiala sobie
babka do mnie krzyczy gdzie mam smycz , pokazuje ze mam , a na moje pytanie gdzie ma swoja powiedziala ze zepsula sie hehe zaproponowalam jej ze dam jej za darmo jakas ale nie chciala
i tak moja sasiadka nauczyla sie chodzic na smyczy
cala sytuacje powtorzylam jeszcze 2 razy , i zrozumiala
boi sie mojej suki ,ale wkoncu jej pies chodzi na smyczy ba nawet kupila 8m flexi ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...