GameBoy Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 bo wszystko rozbija sie o kulture i szacunek wzgledem innych, swojego psa i cudzych zwierzat zawsze i w kazdej sytuacji, nie tylko tej cieczkowej niestety najczesciej jest tak, ze ludzie sa totalnie leniwymi ignorantami, nie potrafia, nie chca wychowac wlasnego zwierzaka czym stwarzaja problemy wlasnemu psu, sobie i innym, tak ludziom jak i psom Quote
Martka-K Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Witam, a ja troche z innej beczki, jak reagujecie na chamstwo innych ludzi, ktorym przeszkadza Wasz pies? ja juz pwooli mam dosyc, sasiadujemy z administracją osiedla i jedna wredna baba, odkad dostala z UM kopie zezwolenia na utrzymywanie psa rasy uznananej za agresywna (dog argentynski) nie daje nam żyć, ciagle zglasza nas do strazy miejskiej, a to ze pies nie mial kaganca, to teraz chodzimy na klatce schodowej i pod blokiem w kagancu, to, ze pies rzucal jej sie do nogi (wtedy 6-miesieczny szczeniak, zreszta do tej pory Czako chce sie tylko miziać), ostatnio , ze pies zrobil kupę i nei posprzatalismy, co jest okropnym klamstwem, bo akurat sprzatamy po psie, a w ten dzien, kiedy bylo zgloszenie, pies wcale nie zrobił nr 2 :), ale zauwazyla męża jak wracal z nim ze spaceru rano i juz zadzwonila na straz, ze o 7 rano pies zrobil kupe. Czy o cos takiego mozna ja oskarzyc o szykanowanie? Z checia bym to zrobila, bo baba sie nie odczepi od nas, widac nudzi jej sie w pracy i lubi utrudniac komus zycie. Dodatkowo wchodzi tutaj art. 66 kodeksu wykroczen, ale to akurat ciezko udowodnic i musialaby ja oskarzyc o to straz. Quote
Darianna Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Chyba można oskarżyć o nękanie do sądu Cywilnego, ale pewnosci nie mam. Najlepiej najpierw ją postrasz,że to zrobisz. No i dlaczego ona ma dokument z UM o Twoim psie? Każdy moze to dostać z urzędu?? Quote
Bogarka Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Koło naszej działki mieszka suka która nawet wczasie cieczki własciciele wybieguja luzem przy rowerze. Na dodatek jest nieodwoływalna jak reagujecie na chamstwo innych ludzi, ktorym przeszkadza Wasz piesZe mna sie zdazyło ze nie-psiarze chcieli mnie przegonic z wybiegu dla psów. Jakims babkom kiedys powiedziałam ze to jest wybieg dla psów, niech pójda gdzie indziej siedziec i rozmawiac jesli im pies przeszkadza. Moze byłam troche za ostra ale poskutkowało panie poszły. W lecie to okolicznie mieszkancy chodza sie tam opalac, a raz jak w restauracji znajdujacej sie koło wybiegu było wesele, i było zaproszonych ponad 400 gosci to ci goscie na wybiegu parkowali Quote
Martka-K Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 wczesniej meiszkalismy we Wroclawiu i tam takich problemow nie mielismy, teraz przeprowadzilismy sie do mniejszej miejscowości Olawy, a to jest dosłownie "państwo w państwie", tak, zgodę z UM do wiadomości dostala spoldzielnia mieszkaniowa i straż miejska, masakra jakas, UM we Wroclawiu wysłal tylko do nas, a tutaj to idioci, poczatkowo powiedziali w UM, ze nie mozemy miec psa z listy, bo w olawie nie mozna, pokazali mi jakas stara uchwale z 2005, gdzie jest napisane, ze w olawie nie rejestruja psow z listy ras agresywnych, przesiedzialam pol nocy na BIP UM i znalazlam uchwale zmieniającą, gdzie ten punkt zostal wykreslony, jak powiedzialam to panience, to odpowiedziala "prosze sobie skladac, nie jeden probowal i mu sie nie udalo". Rozmawialam z naczelnikiem i wkoncu wyszlo na moje, zezwolenie mam. Tylko jest jeszcze idiotyczny przepis, ze musze na drzwiach od mieszkania umiescic tabliczke "Uwaga pies agresywny", tabliczki nie ma i nie bedzie, dopoki nie zmienia tego zapisu, bo jest on niezgodny z Ustawą i rozporzadzeniem ministra, jak ktos sie wczyta, to bedzie wiedzial o co chodzi :razz: i prosze o opinie, jak ktos ma pewnosc lub siedzi w prawie, to prosze napiszcie co moge z taka babą zatruwajaca zycie i skladajacą falszywe zgloszenia zrobic? p.s. dzisiaj rano ją dorwalam i nastraszylam, ale sadze, ze teraz to juz w ogole bedzie sie k.... mściła Darianna napisał(a):Chyba można oskarżyć o nękanie do sądu Cywilnego, ale pewnosci nie mam. Najlepiej najpierw ją postrasz,że to zrobisz. No i dlaczego ona ma dokument z UM o Twoim psie? Każdy moze to dostać z urzędu?? Quote
filodendron Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Martka-K napisał(a):a ja troche z innej beczki, jak reagujecie na chamstwo innych ludzi, ktorym przeszkadza Wasz pies? Ja ludzi rozumiem - widuje się takie zachowania psiarzy, że głowa mała. Choćby wczoraj widziałam dwie babeczki z dwoma małymi psiurami, z których jeden zawisł rowerzyście u nogawki a u obu pań zero reakcji, bo trudno nazwać reakcją anemiczne nawoływanie półszeptem. W drodze powrotnej psy przyatakowały nogawki starszego gościa, ten się wkurzył, postraszył, że skopie psy, no to tym razem reakcja była - wyzwały go od starych dziadów i kazały się odtentegować. Wszyscy potem odpowiadamy zbiorowo za takie zachowania. Może więc zanim sprawa pójdzie na ostro, dałoby się z tą panią porozmawiać, jakoś choć połowicznie zaprzyjaźnić - pokazać, że pies jest szkolony, że łagodny, że zawsze pod opieką i że naprawdę robicie wszystko, żeby innym nie przeszkadzał. Quote
Darianna Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 O Oława, ja stamtąd jestem :D Współczuję ;) Teraz siedzę w Dębicy, powiedzmy że nieco lepiej. Ale ja nie mam psa groźnie wyglądającego - za to mam dwa duże ;) Wpadam na święta do Oławy na 2-3 dni, może mnie z moimi dwoma seterami nie zjedzą ;) Quote
filodendron Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Martka-K napisał(a):p.s. dzisiaj rano ją dorwalam i nastraszylam, ale sadze, ze teraz to juz w ogole bedzie sie k.... mściła No tak, teraz to już po herbacie Quote
Martka-K Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 filodendron napisał(a): Może więc zanim sprawa pójdzie na ostro, dałoby się z tą panią porozmawiać, jakoś choć połowicznie zaprzyjaźnić - pokazać, że pies jest szkolony, że łagodny, że zawsze pod opieką i że naprawdę robicie wszystko, żeby innym nie przeszkadzał. wczesniej probowalam z nia rozmawiac jak czlowiek z czlowiekiem,ale to wredna, złosliwa baba, ktora mysli, ze jest chyba prezesem spoldzielni i nic do niej nie przemawia, a nie pozwole sobie, zeby takie babsko traktowalo mnie jak śmiecia, a ja spuszcze glowe i bede przepraszac, ze żyję :shake: Quote
badmasi Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 Widzisz Martka-bo tak to jest jak człowiek uczciwy to tak to jest. Jakbyś siedziała cicho to nikt by się nawet nie zorientował co to za pies, powiedziałabyś że biały bokser i z głowy... U mnie na podwórku kolejny amstaff, nie to żebym miała coś do tej rasy ale jak widzę babę ciąganą przez psa po trawnikach, psa rzucającego się bez opamiętania (choć to młody egzemplarz) to już mi ciary po plecach chodzą. Kobieta stosuje metodę zapierania się o glebę lub trzymania za drzewo. Co do mojej historii z rottkiem-straż dotarła do właściciela, dostał upomnienie i jak na razie pies znowu na smyczy ale i tak trzymam się z daleka. Przy okazji zrobili łapankę na kilku innych przygłupów, "oberwało się" też wyluzowanemu właścicielowi dobermana agresora puszczanego luzem bez żadnej kontroli. Quote
Martka-K Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 dokładnie! jakby pies byl bez rodowodu, to nie byloby problemow, bo i zezwolenie nie potrzebne, a jak czlowiek świadomy, uczciwy, chcialam miec wszystko dopiete na ostatni guzik, jezeli chodzi o urzędy, to teraz jestem szykanowana przez to, ze moj pies z tych agresywnych i nie dociera, ze pies nie jest agresywny, ze kocha ludzi, uwielbia dzieci, bo jest z dziecmi wychowywany, chodzi na szkolenie, nigdy nie jest puszczony luzem wsrod skupisk ludzi, jedynie na łąkach, polach i w lesie, a i wtedy, jezeli widze kogos zblizajacego sie to jest przywolywany i brany na smycz. I tak jestem ta zła. badmasi napisał(a):Widzisz Martka-bo tak to jest jak człowiek uczciwy to tak to jest. Jakbyś siedziała cicho to nikt by się nawet nie zorientował co to za pies, powiedziałabyś że biały bokser i z głowy... U mnie na podwórku kolejny amstaff, nie to żebym miała coś do tej rasy ale jak widzę babę ciąganą przez psa po trawnikach, psa rzucającego się bez opamiętania (choć to młody egzemplarz) to już mi ciary po plecach chodzą. Kobieta stosuje metodę zapierania się o glebę lub trzymania za drzewo. Co do mojej historii z rottkiem-straż dotarła do właściciela, dostał upomnienie i jak na razie pies znowu na smyczy ale i tak trzymam się z daleka. Przy okazji zrobili łapankę na kilku innych przygłupów, "oberwało się" też wyluzowanemu właścicielowi dobermana agresora puszczanego luzem bez żadnej kontroli. Quote
mat33 Posted December 14, 2009 Posted December 14, 2009 U mnie na podwórku kolejny amstaff, nie to żebym miała coś do tej rasy ale jak widzę babę ciąganą przez psa po trawnikach, psa rzucającego się bez opamiętania (choć to młody egzemplarz) to już mi ciary po plecach chodzą. Kobieta stosuje metodę zapierania się o glebę lub trzymania za drzewo. Co do mojej historii z rottkiem-straż dotarła do właściciela, dostał upomnienie i jak na razie pies znowu na smyczy ale i tak trzymam się z daleka. Przy okazji zrobili łapankę na kilku innych przygłupów, "oberwało się" też wyluzowanemu właścicielowi dobermana agresora puszczanego luzem bez żadnej kontroli. Dosłownie jakbyś pisała o naszym osiedlu tylko że u nas nikomu sie nie oberwało... chociaz jeden z astów agresorów, puszczonych luzem ( młody jakiś, koło roku) oberwał od Maxa, bo na mnie warknął kiedy zasłoniłem mojego psa przed jego szarżą. Byłem w szoku, nie spodziewałem się takiej reakcji, Max go tak gwałtownie zaatakował, że Ast też był w szoku, spanikował i uciekł. Dzis już podszedł z przyjaznymi zamiarami, Max się jeżył, ale potem obwąchali się i rozeszli, może to go czegoś nauczyło, szkoda że przez głupiego właściciela asta Max znów będzie robił jakieś nieciekawe akcje na widok tych psów . Szkoda że u mnie sm nie zrobi porządku z poszczonymi luzem agresorami..., ale przynajmniej postawili pierwszy kosz i automat z torebkami na psie kupy. Quote
Martens Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 A u mnie zaczynają się uroki socjalizacji malucha :p Jestem z małym przed klatką na trawce, na siku. Podbiega do nas suka, "ratlerek" na sterydach, ze dwa razy od mojego szczeniaka większa. Wącha go najeżona jak diabli, dalej idzie spacerkiem stary babsztyl. Pytam czy pies nie ugryzie, a ona patrzy zamyślona i mówi: "No nie wiem, ona wredna jest... A to pies czy suka?" Zatkało mnie. Tylko czekałam, kiedy najeżona suka mi tego szczeniaka zaatakuje - wtedy dopiero byłoby przykro, i dla suki, i dla babska... Na szczęście pobiegła dalej. Później mi się przypomniało, że to ten sam pies, który z uporem maniak obszczekuje mi Baryłę, ilekroć go napotkamy :roll: Coż, chyba przestanę moją tak krótko trzymać przy nodze i będę krzyczeć do pani, że nie utrzymam, a moja to taka wredna, że tylko kłaki zostaną :diabloti: Kawałek dalej facet z ONkiem (wystawowy, medalista podobno, żeby nie było że pseudo i spaczeniec) - pies z drugiej strony ulicy dostał małpiego rozumu, jazgotał wściekle na Buca, a mały jeszcze się cieszył do niego. Coraz bardziej nie lubię ONków, znam tylko jednego, który nie zachowuje się w ten sposób na widok innego psa i jest to DONka z pseudo :evil_lol: I jak ja mam sprawić, żeby mi mój staffik wyrósł na przyjaciela innych psów... :( Dostanie ze dwa razy i będzie się później rzucał - i oczywiście to on będzie tym złym mordercą... Cała nadzieja w yorkach, ponieważ one są podstawą naszego socjalu :evil_lol: Są podobne do niego gabarytowo i reagują bardzo przyjaźnie, nie jazgoczą jak na Baryłę. Wychowa mi się bullowaty, który nienawidzi psów, a kocha tylko yorasy :D Quote
mala_czarna Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Martens napisał(a): I jak ja mam sprawić, żeby mi mój staffik wyrósł na przyjaciela innych psów... :( Dostanie ze dwa razy i będzie się później rzucał - i oczywiście to on będzie tym złym mordercą... Cała nadzieja w yorkach, ponieważ one są podstawą naszego socjalu :evil_lol: Są podobne do niego gabarytowo i reagują bardzo przyjaźnie, nie jazgoczą jak na Baryłę. Wychowa mi się bullowaty, który nienawidzi psów, a kocha tylko yorasy :D Yorczka mojej mamy nastawiona jest przyjaźnie do wszystkich. Nawet do tych masakrycznie od niej gabarytowo większych. Frotka natomiast (widziałaś w wątku), czasem jest tak wyjątkowa pierdoła do psów, że śmiać mi się chce. Niestety zdarzyło się już kilka razy, że dziabnął ja ratlerek (bądź też ratlerkowaty, jak kto chce), bo właścicielka pusi, perełki, czy tam innej małej pierdółki nie uważa za stosowane trzymać malca na smyczy. A czemu? "A no bo on taki maleńki i nie ugryzie". Szlag mnie już autentycznie trafia. Quote
***kas Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Ja naprawdę zaczynam doceniać uroki mieszkania na wsi. Mozna wyjsc z psami na spacer na pola, nie martwiąc sie, że z zza zakrętu wyleci jakis pies, można skupić się na pracy z jedną sztuką, a reszcie pozwolić na nieróbstwo, bo wiem, że nikt mi nie będzie przeszkadzał. Można spokojnie puścić dwa bydlaczki luzem, bo nawet za sarenką nie pojdą, ino Ruda na lince, ale cóz to za kłopot ;) Fakt, że musze jakies 5km zrobic, co by do naszego azylu dojść, ale warto. Szczególnie, że mieszkajac w miescie i tak musialam wieksze odległosci pokonywać :diabloti: Naprawde wiecej plusów niz minusów w mieszkaniu na wiosce. Chociaż trzeba się uzbroić w cierpliwośc względem sąsiadó i starszyzny wsiowej, co to wie wszystko najlepiej i "pani tego psa na łańcuch, bo was kiedyś pozagryza!!!" :eviltong: Martens, mi nikt nie chce wierzyć, że moje morderce yorasy kochają, a one naprawde lubią te małe owłosione szczurki, nawet jak jazgocza :cool3: Quote
zmierzchnica Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 martens - obawiam się, że z socjalem ciężko Ci będzie :roll: Fro miał fajny socjal, super na psy reagował, dostało mu się... W sumie trzy razy tak na poważnie i kilka razy został zaatakowany, ale gryziony nie na serio (a może i miało być na serio ale nie wyszło, bo wtedy miał kołtunów pełno). No i mamy przewalone :roll: Ja przeżyłam chwilę grozy niedawno. Poszłam z Frotem wyrzucić kupę do śmietnika :diabloti: Śmietnik na chodniku, potem ulica, potem zarośnięte tereny kolei. Wyrzucam już, nagle pies się szarpie, warczy w stronę tego zarośniętego. Odwracam się... a tam koleś mojego wzrostu z rottweilerem luzem i CAO na flexi... Kojarzę go, więc jestem pewna że to flexi to od yorka ich córki... Frotek zrobił "wraaau" na co CAO hop i się drze... Nawet nie zareagowałam, po prostu złapałam psa i zwiałam, a raczej odeszłam szybkim krokiem, bo nie chciałam prowokować ucieczką :shake: Nie sądzę, że flexi tego psa by utrzymało. Rotek jest stary co prawda, zawsze z nim luzem wychodzą, ale bez jaj, przecież atak jednego członka stada mógł sprowokować i rota do ataku.. Wystraszyłam się nie na żarty. Moje psy niestety yorasków niet :shake: Tzn Fro niet, a suki w sumie nie zwracają uwagi :cool1: Quote
filodendron Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 zmierzchnica napisał(a): Fro miał fajny socjal, super na psy reagował, dostało mu się... W sumie trzy razy tak na poważnie i kilka razy został zaatakowany, ale gryziony nie na serio (a może i miało być na serio ale nie wyszło, bo wtedy miał kołtunów pełno). No i mamy przewalone :roll: Chyba wszyscy to przerabiamy. Człowiek się stara, planuje, chce dobrze i qrczę chyba każdy trafi w końcu na psa kogoś z mózgu chlupotem - jednego, drugiego, trzeciego i po herbacie. Mój ma alergię na biszkoptowe laby - wiadomo: nieodwoływalne, bezsmyczowe oraz pełne samej miłości i entuzjazmu wielokilogramowe tarany... Quote
łamAga Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 filodendron napisał(a): Mój ma alergię na biszkoptowe laby - wiadomo: nieodwoływalne, bezsmyczowe oraz pełne samej miłości i entuzjazmu wielokilogramowe tarany... Mój ma dokladnie to samo , jak widzi biszkopta to dostaje bialej goraczki :shake: Quote
Darianna Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 eh... mi i mojemu TŻ marzy się domek na zapadłej wsi (ale żeby net dochodził ) cisza, święty spokój, ogród jak pole golfowe lub krajobraz księżycowy... ;) Quote
filodendron Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 dOgLoV napisał(a):Mój ma dokladnie to samo , jak widzi biszkopta to dostaje bialej goraczki :shake: U mnie aż tak źle nie jest - jak się zdarzy cud i lab jest na smyczy czy tam bez, ale ze swoim właścicielem, to nie ma wielkiego problemu (może tylko natężona uwaga). Kłopot, że biszkoptów u mnie jest mnóstwoooooo a wszystkie takie kooooochane - i co któryś wpada na psa/człowieka bez uprzedzenia, ot tak, żeby go uszczęśliwić całym swoim kochanym ciałkiem (cielskiem), albo wspólnie ponosić kij. Mój pęka, jak dochodzi do kontaktu fizycznego. Quote
Martens Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 To i ja witam w klubie "miłośników" labów :D W ogóle stwierdziłam, że do szału doprowadzają mnie zazwyczaj właściciele i psy ras "łagodnych", popularnych, a jakoś te o najgorszej opinii nam nie sprawiają kłopotów, i jakieś normalne te psy, i normalnie prowadzone :roll: Ja już jestem sztywna na myśl o socjalu małego; myślimy o wystawach a to rasa taka jaka jest - najchętniej bym wychodziła z bazooką i strzelała z daleka do wszytskich idiotów z pieskami-taranami czy innymi z serii "on nic nie zrobi, ojej on tak pierwszy raz..." Quote
vege* Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 ooo widzę, że nie tylko ja mam problem z labkami, moja suczka też nienawidzi labów i pseudolabów, po tym jakby jej jeden kiedyś żebra złamał, nuka miała ok 5 mies i ważyła wtedy może ok 12 kg a lab jakieś 30 i skoczył jej na żebra z rozpędu i z całej siły i teraz biedaczka się ich boi i na każdego napotkanego wyszczerza zęby i szczeka, ale do innych psów (no jeszcze oprócz yorków i terrierów walijskich) jest wszystko ok, ładnie się z nimi bawi i biega :-) Quote
zmierzchnica Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Fro niestety nie miał spotkania z labem-chodzącą-miłością, ale z labem-zdominuję-wszystkie-pieski-w-okolicy ;) I też reaguje pianą na wszystkie labowate. Po kastracji jeszcze jak działał głupi jaś, ledwo biedny Frota szedł, a jak zobaczył w klinice laba to się zapienił... Quote
***kas Posted December 16, 2009 Posted December 16, 2009 Darianna napisał(a):eh... mi i mojemu TŻ marzy się domek na zapadłej wsi (ale żeby net dochodził :diabloti: ) cisza, święty spokój, ogród jak pole golfowe lub krajobraz księżycowy... ;) taaaaa, mi się też tak marzyło, i mam. 4letni remont non stop :diabloti:Co mimo wszystko jednak i tak jest warte tego luzu i spokoju. :cool3: Pieski szczęśliwe, my szczęsliwi ino teściowie/rodzice niekoniecznie, bo daleko, bo nie można podjechać na herbatę, bo my nigdy nie mamy czasu :evil_lol: A uroków socjalizacji współczuje, jako, że sama staram się przekonać Rudzielca, że pieski są cacy i w ogóle fajne...:roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.