Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ostanio szlam z suka po parku i sucz byla w kagancu ale bez smyczy
jakas pani z 300m sprzodu krzyczy do mnie zebym wziela psa na smycz , wiec wzielam przeciez to zaden problem jak ktos sie boi , pani mijajac nas zaczela machac laska i krzyczec ze z takim psem nie powinnam po parku chodzic :lol: moja sucz sie wystarszyla tej laski i warczala troche
a jak spytalam z jakim psem , to powiedziala ze czarne psy sa zawsze agresywne :evil_lol: pamietajcie :diabloti: nie podchodzcie do czarnych psow

Posted

gops napisał(a):
ostanio szlam z suka po parku i sucz byla w kagancu ale bez smyczy
jakas pani z 300m sprzodu krzyczy do mnie zebym wziela psa na smycz , wiec wzielam przeciez to zaden problem jak ktos sie boi , pani mijajac nas zaczela machac laska i krzyczec ze z takim psem nie powinnam po parku chodzic :lol: moja sucz sie wystarszyla tej laski i warczala troche
a jak spytalam z jakim psem , to powiedziala ze czarne psy sa zawsze agresywne :evil_lol: pamietajcie :diabloti: nie podchodzcie do czarnych psow

Będę pamiętać:diabloti:Od dzis Franek ma zakaz zbliżania się do mnie!wkońcu każdy czarny agresywny:diabloti::lol:

Posted

asiunia napisał(a):
ściągać?;)


w tym problem że nie mogę mu go ściagać , okazało się że ma chorą trzustkę i może jeść tylko ryż z chudym białym mięsem i karmę z najwyższej półki :roll: każdy dodatkowy kąsek czegoś innego może mu zaszkodzić ( teraz przez 3 dni dostawał zastrzyki bo na spacerze udało mu się gdzieś wywęszyć małą kosteczkę i zjeść ją zanim to zauważyłam :placz:) nie chcę ryzykować ;)

Posted

dOgLoV napisał(a):
Nigdy nie miałam skórkowego kagańca więc trudno mi powiedzieć , on w zasadzie nie zjada wszystkiego co napotka ale jak znajdzie jakąś kostkę to i owszem a myślę że przez taki kaganiec kości nie da rady zjeść , fajne są te skórzane zabudowane typowe dla amstaffów no ale niestety na owczarki niemieckie nie pasują ....

Te kagańce fajnie wyglądają i nic poza tym.Nie założyłabym moim psom takiego namordnika.Od szeniaka testowaliśmy różne kagańce i najlepszym kagańcem przy którym zostaliśmy jest Chopo.Kaganiec metalowy obciągnięty czrną gumą,są też srebrne bez gumy.Są to kagańce fizjologiczne,pies się nie męczy bo może w nim całą paszczę otworzyć,może szczekać,może się napić.Są bardzo lekki,tak więc nie zabije nim innego pieseczka.Moje psy nigdy nie lubiły kagańców,ale w tych bez problemu chodzą i zachowują się tak jakby ich nie miały.Jeden minus,nie mogą nieść kija:diabloti:

Posted

kendo-lee napisał(a):
Te kagańce fajnie wyglądają i nic poza tym.Nie założyłabym moim psom takiego namordnika.Od szeniaka testowaliśmy różne kagańce i najlepszym kagańcem przy którym zostaliśmy jest Chopo.Kaganiec metalowy obciągnięty czrną gumą,są też srebrne bez gumy.Są to kagańce fizjologiczne,pies się nie męczy bo może w nim całą paszczę otworzyć,może szczekać,może się napić.Są bardzo lekki,tak więc nie zabije nim innego pieseczka.Moje psy nigdy nie lubiły kagańców,ale w tych bez problemu chodzą i zachowują się tak jakby ich nie miały.Jeden minus,nie mogą nieść kija:diabloti:


mogą, wystarczy przez kraty przełożyć :diabloti:

Posted

Onomato-Peja napisał(a):
mogą, wystarczy przez kraty przełożyć :diabloti:

To nie znasz moich psów,dla nich kijek musi być wielkości pieńka a taki za cholerę nie wlezie :evil_lol:

Posted

Jestem nowa na tym forum ale wetknę swoje 3 grosze.

W zasadzie z chamstwem innych posiadaczy psów spotykam się niemal codziennie, nie wiem z czego to wynika? Z ogólnego chamstwa polaków? Czy może z tego, że po prostu ja na samych takich chamów i prymitywów trafiam?
Mam sporej wielkości psa, który ogólnie nastawiony jest bardzo pokojowo do wszystkich ludzi i stworzeń. Nie lubi niektórych sytuacji np. kiedy nagminnie i nachalnie chce go głaskać ktoś kto baaardzo intensywnie "pachnie" papierosami, ale wtedy zazwyczaj się wycofuje i na tym koniec.
Jednak mamy dość spory problem z osiedlowymi psami, ponieważ większość psów zwyczajnie go atakuje - ale widząc właścicieli tych psów wcale mnie to nie dziwi, sami właściciele są agresywni, spięci nie mili, więc jak mają normalnie wychować psa? Wiem, że spotykają się przypadki kiedy pies nie toleruje innych...ale żeby tak było prawe ze wszystkimi psami jakie spotykamy? Najczęściej kiedy mijamy jakiegoś psa jego właściciel wpada w panikę:lying:i zaczyna szarpać psa krzyczeć, bić i wyzywać...właściciele co miejszycz biorą na ręce i uciekają.
Stąd mój pies cierpi na syndrom braku psich kompanów.
Sytuacji takich mamy całą masę i pewnie większość posnęłaby czytają nasze perypetie...
Ale przytoczę kilka sytuacji które są dość kluczowe. Zawsze kiedy widzę na horyzoncie jakiegoś psa obserwuję go, najczęściej słyszę, że on nie gryzie...no fakt mnie może nie ugryzie...ale jego postawa nie jest zbyt przyjazna, no chyba że ja o czymś nie wiem i stercząca sierść na grzbiecie i warczenie są nową zachętą do zabawy? I nie raz było tak, że mówię, proszę o zabranie, przywołanie psa, bo on nie ma przyjaznych zamiarów, pan/pani, święcie przekonani, że ich pupilek nic nie zrobi są potem zszokowani że ich pies się rzucił na mojego i uciekają...co lepsi rzucą na odchodne jakimś epitetem. Najgorsze jest to, że moj pies jako tako jest przyjazny, ale kiedy natarczywie zaczyna go atakować jakiś pies, zaczyna się bronić - dość logiczne i w sumie ma to swoje dobre strony, ale ma też stronę złą, bo w momencie kiedy atakuje go pies znacznie mniejszy, chudszy, drobny, to obawiam się że mój może zrobić mu porządną krzywdę...a wtedy wina będzie po naszej stronie mimo iż nie y atakowaliśmy. Z dużymi psami też jest problem, najczęściej tej natury że właściciele nie potrafią ich odwołać...Mamy na osiedlu kilka onkowatych psów w tym pewnego psa, którego a prawdę się boje w wieku ok6 miesięcy ważył jakieś 45 -50 kg? (poruwnuję do mojego który obecnie ma ok 35kg), głównym problemem tego psa są oczywiście właściciele którym nie dałabym nawet kanarka! Psa wyprowadzają be smyczy i kompletnie nad nim nie panują, nie raz już leciał do nas z odległości ok 40 m kw i wparpwywał z zębami w mojego psa :placz: Po czym jego włściciel biegł na nim odciągła, bił i przepraszał mnie... po którejś z kolei takiej akcji i jego przeprosinach usłyszał że mam w dupie jego przeprosiny i że żądam żeby wyprowadzał swojego pupilka na smyczy, bo pies jest niebezpieczny, teraz wyprowadzają go na smyczy w kagańcu 3 osobową rodziną i jak ich mijamy to cała 3 trzyma go zapierając się nogami o ziemię...

Kiedyś byliśmy też na spacerze, na którym spotkaliśmy sympatycznego pieska, pan mniej sympatyczny był, ale cóż...no i zdarzyło się tak, ze jego piesek był rasowy - gończy polski - mnie w zasadzie, to wszytko jedno z jakimi psami bawi się mój pies, bo cieszę się kiedy może sobie pobiegać i pobawić się z jakimś przyjaźnie nastawionym stworzeniem. Ale po chwili zjawiła się pani z kundelkiem dość dużym, czarnym, jak się potem okazało mieszanką sznaucera olbrzymiego z labkiem z przecudnych charakterem. Pies do nas przybiegł i witał się z kolegami, na co pan - gończego polskiego powiedział, że jego pies nie będzie bawił się z takim nie wiadomo czym :crazyeye:
Mnie normalnie zatkało! zapiął psa i poszedł do domu...Pani mixa też nic nie powiedziała, ale było widać że zrobiło jej się przykro. Niestety okazalo się że Pani jest tylko przejazdem u rodziny, a szkoda, bo psy spędziły ze sobą fajowski tydzień na spacerkach, goniąc się skacząc i pływając! Mamy nadzieję że jeszcze kiedyś nas odwiedzą :)

Posted

A ja dziś przyszłam się wyspowiadać, bo wykazałam się chyba chamstwem i nieuwagą :evil_lol:

Stałam z psicą na osiedlowej łączce, pusto, czekamy na TZta, w pobliżu jacyś przechodzący ludzie. Patrzę, idzie TZ i to już blisko, kilka metrów od łączki, to pozwoliłam suczysku pobiec się przywitać. Akurat obok TZta przechodzili jacyś ludzie, jak się okazało, z yorkiem :diabloti:
Ja zobaczyłam yorka dopiero, kiedy moja psica do niego podeszła i dopiero wtedy ją odwołałam :oops:
Jednak nic się nie stało, wąchnęły się przelotem, nikt nikogo nie użarł ani nie obszczekał, a osobą, która w całym zdarzeniu najbardziej spanikowała, byłam ja :lol: bo pierwsze o czym pomyślałam, to jak właściciele yoraska pewnie się przerazili, jak duży pies nagle sobie podbiegł do ich malucha.

Posted

gops napisał(a):
ostanio szlam z suka po parku i sucz byla w kagancu ale bez smyczy
jakas pani z 300m sprzodu krzyczy do mnie zebym wziela psa na smycz , wiec wzielam przeciez to zaden problem jak ktos sie boi , pani mijajac nas zaczela machac laska i krzyczec ze z takim psem nie powinnam po parku chodzic :lol: moja sucz sie wystarszyla tej laski i warczala troche
a jak spytalam z jakim psem , to powiedziala ze czarne psy sa zawsze agresywne :evil_lol: pamietajcie :diabloti: nie podchodzcie do czarnych psow

no to cudownie :cool1: ja mam 3 czarne psy a czwarty to taki w połowie czarny i co ja mam powiedzieć :evil_lol:

Posted

No jak mnie dzisiaj taka baba z osiedla wkurzyła to myślałam że jej przywalę bez kitu:mad: Wracam z Bingsem przez osiedle a na przeciwko idzie sobie ta baba(ma foksteriera) bez psa tym razem ,ale trzymała siatę w ręce. To ja mojego delikatnie skróciłam aby był przy nodze i ona cały czas się gapiła i nagle zamiast przejśc jak człowiek to omineła nas tak szerokim łukiem (z 2m?) ,a moj popatrzył w górę na nią ,a ona do mnie ''Ale on jest agresywny-trzeba mu kaganiec!'' to mnie już szlag trafił (mam dzisiaj gorszy dzień:angryy:) to ja do niej ''Ale on nie szczeka i nie rzuca się tak jak pani ,to komu potrzebny jest kaganiec?!'' I poszłam ,bo już coś gorszego miałam na języku zwłaszcza ,że to jej syn lata z nożem po osiedlu a nie Bingo:shake::angryy: Następnym razem nie będzie tak łatwo!:diabloti:

Posted

Jak jeszcze miałam Atosa i szłam z nim trawnikiem ( na chodniku było pełno ludzi i już nie chciałam się przeciskać) to dostałam opierdziel, że jakiejś babie przeze mnie autobus uciekł, bo ona się boi przejść obok takiego bydlaka :evil_lol:
Co z tego, ze był jakieś 4m od niej na smyczy i w kagańcu i wąchał sobie trawkę, w końcu to taaaaaki bydlak był :shake: Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć... Śmiać mi się z niej chciało! :lol: Uśmiechnęłam się głupio, pogratulowałam wyobraźni i poszłam dalej ;)

Posted

Onomato-Peja napisał(a):
Jak jeszcze miałam Atosa i szłam z nim trawnikiem ( na chodniku było pełno ludzi i już nie chciałam się przeciskać) to dostałam opierdziel, że jakiejś babie przeze mnie autobus uciekł, bo ona się boi przejść obok takiego bydlaka :evil_lol:
Co z tego, ze był jakieś 4m od niej na smyczy i w kagańcu i wąchał sobie trawkę, w końcu to taaaaaki bydlak był :shake: Nie wiedziałam co jej odpowiedzieć... Śmiać mi się z niej chciało! :lol: Uśmiechnęłam się głupio, pogratulowałam wyobraźni i poszłam dalej ;)

Kołomnie w autobusie bała się usiąść starsza babka bo miałam na kolanach YORKA :crazyeye:

Posted

A mój to takie bydle ,ze hej! Ta babka to psycho i tyle cały czas gapiła się na Bingsa ,a dzisiaj jaśnie pani przemówiła i to będzie wojna! Już 13 lat jej pobłażaliśmy:angryy: a to ona łamie wszelkie normy i nie jestem pierwsza która ma jej dośc:diabloti:

Posted

dzisiaj rano w autobusie kierowca mnie bardzo pozytywnie zaskoczyl, wsiadla Pani z yorkiem na rekach a on powiedzial, ze nie ruszy poki pies nie bedzie mial kaganca lub nie bedzie w kontenerku - bo takie sa przepisy
laska oczywiscie nic nie miala wiec kazal jej wysiasc a ze ona nie chciala powiedzial, ze zadzwoni na policje jak nie wysiadzie, zreszta pasazerowie zaczeli sie wnerwiac bo bylo po 8 rano i jechali do roboty, w koncu laska drac sie, ze spisze numery i go pozwie, etc, wysiadla

Posted

GameBoy napisał(a):
dzisiaj rano w autobusie kierowca mnie bardzo pozytywnie zaskoczyl, wsiadla Pani z yorkiem na rekach a on powiedzial, ze nie ruszy poki pies nie bedzie mial kaganca lub nie bedzie w kontenerku - bo takie sa przepisy
laska oczywiscie nic nie miala wiec kazal jej wysiasc a ze ona nie chciala powiedzial, ze zadzwoni na policje jak nie wysiadzie, zreszta pasazerowie zaczeli sie wnerwiac bo bylo po 8 rano i jechali do roboty, w koncu laska drac sie, ze spisze numery i go pozwie, etc, wysiadla



wow :crazyeye:
facet- super.


Sytuacja z dzisiaj. Jade z rudzielcem pksem, wolne miejsce, akurat kolo mnie, pies w kagańcu i na kolanach. Śpi.

Wsiada grupa osób, nikt nie usiadł, po chwili słyszę z góry
-Może sobie paniusia tak łaskawie z tym psem stanie, a nie zmęczeni po pracy ludzie będą stali, a ta sobie pieska wiezie...
Nie zdążyłam odpowiedzieć, odzywa się facet siedzący za mną,
-a skąd pewność, że pani nie wraca zmęczona z pracy? Poza tym miejsce wolne jest-proszę siadać.
-Koło kundla nie usiądę. Brudny albo co...
-jak dla mnie to ten pies wygląda na bardziej zadbanego niż niejeden pasażer tutaj.
Koniec końców facet przesiadł się koło mnie i tyle. Ucięliśmy sobie miła pogawędkę.;)

Posted

GameBoy napisał(a):
zeby nie bylo, nie mam radochy, ze joras wylecial
chodzi mi raczej o ignorancje ludzi, poiadajacych male psiaki


ano właśnie o to chodzi. Nieważne czy joras, czy "ratlerek", czy inne cudeńko. Pies jest pies i skoro moje muszą być w kagańcu na smyczy i jeszcze w dodatku pod ścisła kontrolę to dlaczego jorecek nie?
A pokusiła bym się o stwierdzenie, że nawet problematyczny spaniel zachowuje się lepiej niż niejeden super-arystokratyczny piesek w wersji mini...

Posted

[quote name='***kas']
Sytuacja z dzisiaj. Jade z rudzielcem pksem, wolne miejsce, akurat kolo mnie, pies w kagańcu i na kolanach. Śpi.

Wsiada grupa osób, nikt nie usiadł, po chwili słyszę z góry
-Może sobie paniusia tak łaskawie z tym psem stanie, a nie zmęczeni po pracy ludzie będą stali, a ta sobie pieska wiezie...
Nie zdążyłam odpowiedzieć, odzywa się facet siedzący za mną,
-a skąd pewność, że pani nie wraca zmęczona z pracy? Poza tym miejsce wolne jest-proszę siadać.
-Koło kundla nie usiądę. Brudny albo co...
-jak dla mnie to ten pies wygląda na bardziej zadbanego niż niejeden pasażer tutaj.
Koniec końców facet przesiadł się koło mnie i tyle. Ucięliśmy sobie miła pogawędkę.;)

Y, ale gdzie miałaś sobie stanąć? Nie wiem jak wyglądają Wasze PKSy, ale u nas to stare puszki, w których przejście jest tak wąskie, że gdyby chciał tam jechać człowiek z psem to chyba by psa musiał przykleić do sufitu :evil_lol:

Swoją drogą, świetne - "spadaj, mała, bo ludzie z pracy jado" :roll: Najlepsze jak wracam z uczelni po 12 godzinach, ledwo ciepła, a staną takie mądre co na targ pojechały po marchewkę w tę i z powrotem i ryczą nad uszami, jaka to młodzież niewychowana, że im miejsca nie ustępuje natychmiast jak ich tylko zobaczy :cool1:

Posted

[quote name='evl']Y, ale gdzie miałaś sobie stanąć? Nie wiem jak wyglądają Wasze PKSy, ale u nas to stare puszki, w których przejście jest tak wąskie, że gdyby chciał tam jechać człowiek z psem to chyba by psa musiał przykleić do sufitu :evil_lol:

Swoją drogą, świetne - "spadaj, mała, bo ludzie z pracy jado" :roll: Najlepsze jak wracam z uczelni po 12 godzinach, ledwo ciepła, a staną takie mądre co na targ pojechały po marchewkę w tę i z powrotem i ryczą nad uszami, jaka to młodzież niewychowana, że im miejsca nie ustępuje natychmiast jak ich tylko zobaczy :cool1:

ano właśnie takie pksy mamy...wiesz inna kultura życia, w końcu miejsce psa przy budzie, na łańcuchu, a nie na kolanach w autobusie...:roll:
jak mnie kierowca busa widzi z 2 psami na przystanku to się nie zatrzymuje...:razz:

Posted

Jak ja bym tych :angryy: właścicieli małych pesków złapała w swoje łapska :mad: I jeszcze się cieszą.... ze swojej głupoty chyba. Próbowałam ostatnio wyminąć rodzinę ze "sznaucereczka". Nie da rady, suka do 200 m latała za nami, jak moja ją postanowiła odeskortować do państwa :diabloti: to się jeszcze cieszyli, że taka odważna, a teraz zwiewa. Hahaha, ale jak jej jakiś pies zrobi kiedyś krzywdę, to się zarty skończą. Ani raz jej nie zawołali, nawet jak mijałam ich (co za pech mijać ich 4 razy w ciągu 1 spaceru) koło ruchliwej ulicy - suka oczywiście luzem, wyszła sobie na ulicę :crazyeye: A suka młoda, ma takie parcie na kontakty z innymi psami, lata do wszystkeigo co się rusza, zaczepia.

Posted

***kas napisał(a):
ano właśnie takie pksy mamy...wiesz inna kultura życia, w końcu miejsce psa przy budzie, na łańcuchu, a nie na kolanach w autobusie...:roll:
jak mnie kierowca busa widzi z 2 psami na przystanku to się nie zatrzymuje...:razz:


Co za chamstwo ze strony kierowcy :-(:-(:-(:-( ale niektórzy nawet nie mają szacunku dla ludzi , widzi się wilokrotnie jak czekają aż starsza osoba chwyta za drzwi już chce wsiadac a oni zamykają im je przed nosem i odjeżdzają :-( więc co się dziwić że psów nie tolerują :-( banda idiotów !!!!

Posted

GameBoy napisał(a):
dzisiaj rano w autobusie kierowca mnie bardzo pozytywnie zaskoczyl, wsiadla Pani z yorkiem na rekach a on powiedzial, ze nie ruszy poki pies nie bedzie mial kaganca lub nie bedzie w kontenerku - bo takie sa przepisy
laska oczywiscie nic nie miala wiec kazal jej wysiasc a ze ona nie chciala powiedzial, ze zadzwoni na policje jak nie wysiadzie, zreszta pasazerowie zaczeli sie wnerwiac bo bylo po 8 rano i jechali do roboty, w koncu laska drac sie, ze spisze numery i go pozwie, etc, wysiadla


Eee, jak dla mnie to małpia złośliwość kierowcy :shake:
Skoro miała go na rękach to kaganiec niepotrzebny. Ja często moją sznupkę woziłam bez kagańca, i tylko raz jeden kierowca zwrócił mi uwagę. Raz jeden i ostatni. Gdyby moja sunia była zdrowa to ok, ale po każdej chemii wracała tak zmarnowana i chorutka, że nigdy w życiu nie założyłabym jej kagańca, narażając ją na dodatkowy stres.

Posted

Jak już pisałam w innym temacie,nie rozumiem ile bezczelności jest w ludziach,zwłaszcza starszych babkach,które podchodzą do mnie,gdy spaceruję sobie z pieskiem na smyczy,a one z grymasem wstrętu na twarzy mówią mi,że mam psa morderce,który mnie niedługo zagryzie,że takie psy to się powinno usypiać i tak dalej.Takie prostaki mają na tyle mało jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego (bo o kulturze nie wspomnę),że podłażą do mnie i często nawet krzyczą,zaczynają się kłócić...i ja się pytam,jakim w ogóle prawem myślą,że mogą zakłócać moją przestrzeń życiową? :mad:
Nawet ludzie z psami patrzą na mnie i Thundera krzywo.Albo wcale się nie zastanawiają nad tym co robią.Ostatnio podszedł do mnie facet z jamnikiem,którego już zaczęłam już omijać,mówiąc: pani da się pieskom przywitać! Thunder podchodzi do jamniora ucieszony,a ten wydaje z siebie charkot i cap go za nos! I ja chodzę,chce psa socjalizować,a taki baran podłazi do mnie z takim agresorem i zapewnia mnie jeszcze,że piesek łagodny. Co za ludzie :angryy:

Posted

tak jak napisała mała czarna-sprawa z yorkiem to zwyczajna złośliwość kierowcy.Ja czasami jadę z Frankiem na kolanach , na smyczy i zawsze siadam na końcu autobusu więc nie wiem komu ja przeszkadzam?poza tym to komunikacja miejska i ja też muszę znosić smród roznoszący się po całym autobusie bo jakiś dziadek przez tydzień się nie mył i co mogę zrobić?nic!bo to komunikacja ogólnie dostępna i każdy ma prawo sobie wsiąść jak zakupi ten bilet za 2.20;)nie chodzi mi o to aby faworyzować malutkie psiaczki ale czasem ludzie poprostu szukają dziury w całym i czepiaja się pani która weszła do autobusu z yorkiem :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...