Balbina. Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 roots23 napisał(a):bo balbina to chyba jakas odpicowana panienka z tipsami drąca się w niebogłosy uwaga idzie mój w tym przypadku jorczek nie yorczek! Otóż nie.Nie pisz,że jestem odpicowana panienka z tipsami ok?Nie jestem.I nie lubię jak ktos zachowuje się tak jak napisałeś tylko nie lubię obecności przy mnie i przy moim psie dużych psów bez smyczy,zrozumiałe?:lol: Quote
aina155 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Zrozumiale, ale jesli ktos nad swoim psem panuje to niech on lazi bez smyczy. Az taki Ci to przeszkadza? Nawet jak do Ciebie/Twojego psa nie podchodzi? Quote
Balbina. Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 AngelsDream napisał(a):Nikt nikogo do puszczania luzem swojego psa nie zmusi, ale bez przesady, żeby tak przeżywać i każdego większego psa najchętniej widzieć na uwięzi. Tak jak napisała mała czarna-ja astom nie wierzę i też chętnie puściła bym mojego psa bo słucha ale nie mogę...dlaczego?a no dlatego , że po parczku latają duże psy i ich właściciele nie widzą w tym problemu:-o Quote
mala_czarna Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 aina155 napisał(a):Zrozumiale, ale jesli ktos nad swoim psem panuje to niech on lazi bez smyczy. Az taki Ci to przeszkadza? Nawet jak do Ciebie/Twojego psa nie podchodzi? Aina, a nie przyszło Ci po prostu do głowy, że niektórzy ludzie boją się dużych psów? ja nie wnikam z jakiego powodu, czy to z traumy, czy z jakiegoś innego, ale tak po prostu. Czy to jest ciężko zaakceptować i zrozumieć? Quote
aina155 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Rozumiem. Ale czy w takim razie posiadacz takiego psa ma chodzic kanalami? A psa puszczac bez smyczy tylko w swoim ogrodzie? Przeciez ja nie mowie o psach, ktore sie na czlowieka rzucaja tylko o takich ktore sa spokojne. Nomen omen- ja sie najbardziej boje pinczerkow, jorkow, kundelkow podkolanowych. Ale jesli pies jest spokojny i na mnie z warkotem nie leci to mi bimba czy jest na smyczy czy nie. Quote
mala_czarna Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 aina155 napisał(a):Rozumiem. Ale czy w takim razie posiadacz takiego psa ma chodzic kanalami? A psa puszczac bez smyczy tylko w swoim ogrodzie? Nie, nikt nie mówi o kanałach, nie popadajmy w skrajności ;) Ileż to roboty zapiąć psa na jakie 2 minutki, aż jakiś posiadacz małego pieska się oddali? Quote
Balbina. Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 mala_czarna napisał(a):Aina, a nie przyszło Ci po prostu do głowy, że niektórzy ludzie boją się dużych psów? ja nie wnikam z jakiego powodu, czy to z traumy, czy z jakiegoś innego, ale tak po prostu. Czy to jest ciężko zaakceptować i zrozumieć? Święta racja.Boję się takich psów bo kiedys jeden zaatakował mojego więc się teraz boję:oops:I nadal ciężko zrozumieć , że nie chcę aby podlatywał do mnie jakiś prze łagodny amstafffik i witał się z moim?I co teraz ja już prawa psa spuscić nie mam bo co idę to jakiś duży pies bez smyczy...:p Quote
aina155 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 No ale mogl po prostu nie zauwazyc ;) A poza tym (tu mowie o swoim przykladzie), jesli kolo mnie przechodzi pies w odlegosci 50 metrow to moja w zyciu nie wyladuje na smyczy. Bo moja nie podejdzie do psa. Baaa nawet jak pies podejdze do niej to go nie zauwazy. Ona widzi tylko pilki. Nie widzi psow/kotow/rowerow/biegaczy/dzieci/tym podobnych. Jej to nie interesuje, nie bawi. Jedyna reacja nastepuje tylko na probe kradziezy pilek. Wiec jak jestem na lace/parku to nie ja sie mam interesowac psami obcych ludzi, tylko oni maja pilnowac swoich by do mojej nie podeszly. Zwlaszcza jak stoje na srodku laki i aportujemy lub pracujemy. Quote
aina155 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Balbina12 napisał(a):Święta racja.Boję się takich psów bo kiedys jeden zaatakował mojego więc się teraz boję:oops:I nadal ciężko zrozumieć , że nie chcę aby podlatywał do mnie jakiś prze łagodny amstafffik i witał się z moim?I co teraz ja już prawa psa spuscić nie mam bo co idę to jakiś duży pies bez smyczy...:p Rozumiem, ze sie boisz. Ale ja pisze o psach, ktore do Twojego nie podchoza. Jesli nie podchodza to krzwdy nie zrobia. A poza tym on ma takie samo prawo poscic jak Ty. Kultura nakazuje, zebyscie obydwoje wtedy psy zapieli albo jesli twoj nie podchodzi, a ten drugi tak to zapiela osoba, ktorej pies podbiegnie. Quote
Balbina. Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 łąka - ok.Ale park?Miejsce publiczne gdzie jest wiele osób które nie chca aby koło ich psiaka/dziecka/ich samych przechodził duży pies np.amstaff:cool3:Kiedyś puszczałam Franka:diabloti:Teraz już nie bo co idę to jakiś niewinny amstaffik czy pit-bull:placz:Oczywiście smyczy czy kagańca brak...I niech właściciele dużych psów zrozumieją,że małe psy to nie jazgoty,kurdupse i inne określenia których pisać nie zmierzam tylko normalne psy!A yorki to w szczególności mała rasa na którą trzeba uwarzać ! nie trzymać w złotej klatce tylko uważać:eviltong: Quote
aina155 Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Wiesz w parku trenuje z suka aportowanie bo na lace nie dajemy rady i pilki gubimy :evil_lol: Wiesz... ja rozumiem, ale jednak wiekszosc "ratlerkow" i podkolanowcow jest tak nie wychowana, ze sie na ludzi/psy/dzieci rzuca. Nie to, ze generalizuje, ale nigdy nie zostalam zaatakowana przez wiekszego psa (moze dlatego, ze jest ich po prostu mniej). Za to dwa razy zostalam pogrziona przez "ratlerka". A to w koncu taki malusi piesek. Tylko, ze tez ma zeby. Quote
boksereczkaa Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 A mnie niesamowicie denerwuje ten psi rasizm. Dlaczego niby duży pies ma chodzić na smyczy, a mały może sobiwe biegać luzem gdzie tylko chce? Jeżeli jestem pewna, że mój duży pies jest łagodny, to co mnie obchodzi, że ktoś inny takich psów się boi czy ich nie lubi? Mi też przeszkadza wiele rzeczy, które robią ludzie wokół mnie, ale jakoś muszę z tym żyć. Sama mam w domu dwa psy. Bokserkę i maltańczyka. Kiedy idę z bokserką większość osób schodzi na bok, a znajdują się i takie, które są wręcz oburzone tym, że takie groźny (ich zdaniem) pies jest bez kagańca. Zawsze odpowiadam im wtedy, że może jeszcze kule do nogi. Co najśmieszniejsze kiedy wychodzę z maltańczykiem te same osoby rwą się do tego, żeby go pogłaskać. Zaznaczam, że moja bokserka w mieście zawsze chodzi na smyczy, a maltańczyk bez. Mój sąsiad ma sunie, przegubowca. Sunia ta nienawidzi mojej bokserki, jej pan uważa, że smycz jest mu zupełnie zbędna. Kiedyś zdarzyło się już tak, że sunia podbiegła trochę za blisko mojej i Zuza zdąrzyła ją capnąć. Od tamtej pory sunia atakuje nas z odległości kilku metrów, ale użerania się z nimi jest zawsze masa. Co najśmieszniejsze mało komu przeszkadza, że ten pies smyczy na oczy nie widział...przecież takie małe to krzywdy nie zrobi. Balbinko a czemu Ty chodzisz ze swoim małym psem do parku, a nie na łąkę? Pomyślałaś ilu jest ludzi, którzy nie chcą, aby koło ich dzieci kręcił się pies? Quote
Bajaga Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 właściwie nie chciałam pisać nic...tak niefajnie się tu zrobiło..rzucacie się sobie do oczu i po co? w ten sposób niczego sobie nie udowodnicie i chyba nie o to tu chodzi. Macie tylko dwa wyjścia - wyprowadzić się na jakieś kompletne bezludzie gdzie nie ma ludzi , psów i wredoty całej , drugie - dokupić sobie przeciwieństwo tego co macie dla równowagi i przestac się stresować ...powodzenia ;))))) Quote
Balbina. Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Sama sobie zaprzeczasz...Najpierw piszesz , że to rasizm , że mały może chdzić bez smyczy a duży z a jednak sama tą metodę stosujesz:hmmmm:Co cię obchodzi to,że ktoś nie lubi takich psów?No oczywiście nic!typowa ignorancja i tyle.A w ogóle to z jakiej okazji duży pies może chdzić bez smyczy?No z jakiej?Chcesz aby się wybiegał idz na łąkę/do lasu i tam go spuszczaj!I na nic mi wasze tłumaczenia , że nic nie zrobi.Według mnie dyskryminacją jest spuszczanie dużych psów i tym samym uniemożliwiając spuszczanie małych psów np. takich jak mój:pMój pies już został 3 razy pogryziony i z tego wszystkiego sam kiedyś z lęku ugryzł większego psa który był bez smyczy:diabloti:no ale co cię to obchdzi:eviltong:Nie radzę ci aby twój boxer spotkał takiego psa jak mój z agresja lękową:lol: P.S.oczywiście jak Franek ugryzl tego psa bez smyczy pani całą winą obarczała mnie :razz: i na nic tłumaczenia,że mój pies boi się takich 40 kilowców bez smyczy a poza tym mój smycz posiada:razz:I żeby nie było , że mam kurdupsa mordercę-ugryzł psa tak,że tamten nawet nie poczuł a jak go psy pogryzły to ranę miał kttóra mu się całe wakację goiła:p Quote
Bajaga Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 generalnie poczytajcie przepisu w których ujęte jest bardzo szczegółowo zagadnienie puszczania psów w miejscach publicznych....nie wolno w parkach na skwerkach i polanach w lasach...właściwei nigdzie w terenie zabudowanym...i już w mieście powyżej jakiejś tam ilości osób pies musi chodzić w kagańcu i na smyczy, na osiedlach też....w środkach lokomocji też kaganiec i smycz.... Quote
Martens Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Balbina12 napisał(a):Miejsce publiczne gdzie jest wiele osób które nie chca aby koło ich psiaka/dziecka/ich samych przechodził duży pies np.amstaff:cool3: Wszystko opada, jak się takie wypowiedzi czyta. Nie chcieć sobie może każdy. Ale jeśli pies, podkreślam, nie stwarza zagrozenia i nie zaczepia nikogo, nie podchodzi - ma prawo tam być, niezależnie od czyjegoś chcenia czy nie chcenia. Ja sobie nie życzę, żeby ganiały naokoło mnie i mojego psa drące się yorki i inne maleństwa - i co? Nie mam prawa nie chcieć? :cool3: Nie chcę, a muszę znosić to codziennie, i to nie w parku, ale na chodniku przed blokiem - właściwie nie mogę spokojnie wyjść z domu. Balbina12 napisał(a):Co cię obchodzi to,że ktoś nie lubi takich psów?No oczywiście nic!typowa ignorancja i tyle.A w ogóle to z jakiej okazji duży pies może chdzić bez smyczy?No z jakiej?Chcesz aby się wybiegał idz na łąkę/do lasu i tam go spuszczaj!I na nic mi wasze tłumaczenia , że nic nie zrobi.Według mnie dyskryminacją jest spuszczanie dużych psów i tym samym uniemożliwiając spuszczanie małych psów Dyskryminacją moja droga to jest wysyłanie reszty świata na pustkowie, żeby ktoś mógł sobie spuścić swoją świętą kr.. przepraszam, małego pieska. Sama chodź z psem na łąki skoro nijak nie możesz się dostosować do zwyczajnych zasad kultury w parku. Jeśli ktoś akurat puszcza gdzieś psa, był tam pierwszy, i nie chcesz żeby psy biegały razem, to idziesz gdzie indziej albo czekasz aż teren się zwolni. Równie dobrze ja mogę się wk... że po połowie osiedla biegają szczekające maluchy i mam problem z puszczeniem mojej suki - jeszcze nadepnie niechcący i mokra plama zostanie. Do parku przychodzą u mnie psy i 2-3 razy większe od mojego, i jakoś w życiu mi się nie śniło mieć pretensje, że ktoś śmie spuścić tam psa większego niż mój. Skoro dana polanka jest zajęta, czekam albo idę gdzie indziej. To jest takie trudne do pojęcia?? mala_czarna napisał(a):Ileż to roboty zapiąć psa na jakie 2 minutki, aż jakiś posiadacz małego pieska się oddali? Dla mnie to żaden problem, wystarczy poprosić. Często nawet sama zapinam, kiedy widzę, że ktoś średnio panuje nad maluchem i może podbiec do mojej suki. Ale dla niektórych to za mało - należy w podskokach wyp... z psem z parku, bo ktoś chce puścić yorka i uwidział sobie to miejsce, gdzie ja akurat z psem ćwiczę. No a ja gorsza bo mój duży i zła bestia w ogóle. Nie wiecie że im więcej cm i kg, tym więcej agresji? :evil_lol: Bajaga napisał(a):generalnie poczytajcie przepisu w których ujęte jest bardzo szczegółowo zagadnienie puszczania psów w miejscach publicznych....nie wolno w parkach na skwerkach i polanach w lasach...właściwei nigdzie w terenie zabudowanym...i już w mieście powyżej jakiejś tam ilości osób pies musi chodzić w kagańcu i na smyczy, na osiedlach też....w środkach lokomocji też kaganiec i smycz.... Czyli psa w parku spuszczać nie może nikt :) Więc o co awantura? Quote
Bajaga Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 "Czyli psa w parku spuszczać nie może nikt :) Więc o co awantura?[/QUOTE]" o tym napisałam wcześniej...po co to wszystko? temat postu był zgoła inny...ani w parku ani na terenia miasta lub wsi nie wolno spuszczać psa żadnej maści i rozmairów...a reagować na niemiłe reakcje ludzi ( bo taki temat postu był) należy uśmiechem i milczeniem...po jakimś czasie ludzie przestaną się awanturować... ;) Quote
Martens Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Różne są przepisy dla różnych miast. W Warszawie na przykład można puścić psa luzem na terenie mało uczęszczanym (jednak nie jest on dokładnie zdefiniowany, więc teoretycznie może to być i mniej zatłoczony park), jeśli zachowuje się kontrolę nad jego zachowaniem. Dotyczy to wszystkich psów, i małych, i dużych. W wielu miastach obowiązują podobne zarządzenia. I to jeden z najmądrzejszych przepisów, jakie powstały, bo jego przestrzeganie gwarantowałoby wszystkim pokojowe współżycie na danym terenie. Piesek posłuszny - luzem, agresywny czy niesforny - smycz. Wielkość nie ma znaczenia. Nikt nie chce być niepokojony ani przez szarże dużych psów, ani jazgotanie i podbieganie niewychowanych malców. Quote
Balbina. Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 [CENTER]Więc mówię wszystkie psy które ugryzły Franka nad którymi właściciele wg.nich zachwywali kontrolę też mają latać luzem???No w końcu właściciel zachowuje kontrolę a to,że mój pies miał ranę która goiła się całe wkacje to pikuś!:placz::placz::placz: [/CENTER] Quote
aniaijaga Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 [quote name='Martens']Różne są przepisy dla różnych miast. W Warszawie na przykład można puścić psa luzem na terenie mało uczęszczanym (jednak nie jest on dokładnie zdefiniowany, więc teoretycznie może to być i mniej zatłoczony park), jeśli zachowuje się kontrolę nad jego zachowaniem. Dotyczy to wszystkich psów, i małych, i dużych. W wielu miastach obowiązują podobne zarządzenia. I to jeden z najmądrzejszych przepisów, jakie powstały, bo jego przestrzeganie gwarantowałoby wszystkim pokojowe współżycie na danym terenie. Piesek posłuszny - luzem, agresywny czy niesforny - smycz. Wielkość nie ma znaczenia. Nikt nie chce być niepokojony ani przez szarże dużych psów, ani jazgotanie i podbieganie niewychowanych malców. Ale czy jesteś Twojego stwierdzenia pewna?? Bo u mni jest podobny przepis, obowiązuje w miejscach, gdzie jest napisane tu możesz spuścić swojego psa ze smyczy, ale .. po pierwsze psa trzeba mniec pod kontrolą a po drugie pies musi mieć zalożony kaganiec. Nie ma się co okłamywać, pies wszedzie powinien być na smyczy, bądź w kagańcu. Quote
Bajaga Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 :shake: nie chciałabym obrazić Cię Balbino ale w szkołach teraz kładzie się duży nacisk na CZYTANIE ZE ZROZUMIENIEM....szkoda mi Twojego psiaka..z różnych względów ale przestań się nakręcać....i trzymaj się tematu postów:razz: Quote
Martens Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 aniaijaga napisał(a):Nie ma się co okłamywać, pies wszedzie powinien być na smyczy, bądź w kagańcu. Na podstawie czego? Cytat z przepisów dla Warszawy: "Rozdział VII Obowiązki osób utrzymujących zwierzęta domowe (...) § 29 (...) 7. W miejscach mało uczęszczanych przez ludzi dopuszcza się zwolnienie psa ze smyczy i kagańca pod warunkiem zachowania przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa za wyjątkiem psów rasy uznanej za agresywną lub mieszańce tych ras, które muszą mieć nałożony kaganiec." Balbina12 napisał(a):Więc mówię wszystkie psy które ugryzły Franka nad którymi właściciele wg.nich zachwywali kontrolę też mają latać luzem???No w końcu właściciel zachowuje kontrolę a to,że mój pies miał ranę która goiła się całe wkacje to pikuś!:placz::placz::placz: No tak. Kazdy duży pies bez wyjątku jest potworem gryzącym małe pieski, a jego właściciel nie ma nad nim kontroli. Nie rozumiem, dlaczego wyżywasz swoje żale za jakieś pogryzienie z przeszłości na bogu ducha winnych osobach, których psy pewnie nigdy nie zachowały się w ten sposób? Dziecinne to trochę, że z góry zakładasz, że wszyscy tu kłamią, że mają posłuszne psy, i wkładasz ich do jednego wora z idiotą, na którego trafiłaś. Quote
Bajaga Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Martens...najwyraźniej park i obecność ludzi z psami nie można nazwać niezaludnionym i nieuczęszczanym miejscem ... nie żebym się czepiała bo ogólnie rozsadkiem trąci twoja wypowiedź...ale tak jest - pies w mieście nie ma ławtego życia....zawsze można zapakować pupila i wyjechać za miasto na spacer...ja tak robię , trudno , pies to pełna odpowiedzialność i konsekwencją tego są poświęcenia i logiczne działanie.... Quote
Martens Posted October 1, 2009 Posted October 1, 2009 Ja mam jeszcze przynajmniej tyle szczęścia, że na najbliższą łąkę mam 15 minut drogi pieszo - uroki małej miejscowości. Park też jest, około hektara więc nie ogromny, ale i nie tak zatłoczony jak niektóre warszawskie - i tam również bywam, między innymi dlatego, żeby ćwiczyć w rozproszeniach. W głowie mi się nie mieści sytuacja, żeby moja suka pobiegła sobie ot tak do kogoś, kto akurat przechodzi w pobliżu z psem. Park parkowi nierówny, jeden to ponure miejsce zarośnięte drzewami, gdzie można kogoś spotkać raz na 10 minut, a inny znów duży plac zabaw, gdzie ludzie, dzieci i psy siedzą sobie niemal na głowie. Rozumiem, że ten drugi trudno uznać za miejsce mało uczęszczane. Tylko z tego co pisze Balbina wynika, że duże psy nie mają prawa być w parku bez smyczy, bo... ona chce puszczać swojego :roll: No to chwileczkę, to psy mają być w parku na smyczy czy nie? :diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.