Martens Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='aniaijaga']Kwestia jest taka, że małego psa wielkości jamnika, yorka możemy odstraszyć tupaniem, krzykiem, w najgorszym wypadku kopnieciem. Z duzym psem już tego nie zrobisz.[/QUOTE] Ale o jakim odstraszaniu mówisz? :hmmmm: Chcesz odstraszać psa, który jest owszem luzem, ale nie podbiega do Ciebie, jest zajęty robieniem czegoś z właścicielem, nie zwraca na Was uwagi? To, że część psów podbiega do innych, nie znaczy, że każdy musi trzymac swojego całe życie jak krowę na sznurku, mimo że jest posłuszny i do nikogo nie podchodzi bez pozwolenia. Nie wkładaj wszystkich do jednego worka! Btw zdeterminowanego jamnika nie odstraszysz tak łatwo tupaniem, a spróbuj go trafić nogą, kiedy błyskawicznie odskakuje i ujada. No ale jest mały to może sobie luzem chodzić, tak? Kilka lat temu można było spotkać mnie w parku lub na łączce z dwoma psami - suką wielkości ONka luzem, bez kagańca i jamnikowatym małym kundelkiem, zawsze, ale to zawsze na smyczy. Suka pilnowała się nas bardzo, nie zdarzyło się nigdy żeby sobie do kogoś pobiegła bez pozwolenia, za to pies był agresorem, niezbyt posłusznym, i mimo że ważył 7-8 kg, osoba próbująca odstraszyć go kopniakiem wyszłaby z pogotowia z kilkunastoma szwami - bo pies miał charakterek jak na terrierowatego mieszańca przystało i gryzł nie na żarty, nie bał się niczego. No ale mały, jakbyś go spotkała puszczonego luzem, pewnie byś się nie bała :evil_lol: Naprawdę, nie sugerujcie się rozmiarami psa, są jeszcze na świecie właściciele psów, którzy wiedzą, co robią i nad psem panują. To, że dużo jest idiotów z niewychowanymi psami nie znaczy, że nikomu już nie wolno spuścić większego psa ze smyczy. Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 o husky powiedziałam że to psy do miziania bo często słyszę: "ale czemu pani ściąga smyczi bierze tego dużego samca koło nogi przecież nie ugryzie one nie gryzą to bardzo łagodne psy........" no niestety tak jest często cieszę się jak tylko słyszę słowa gorzej jest jak z łapami lecą ........... niestety Seth był w schronisku w boksie do uśpienia bo właściciele go oddali , mieli go od szczeniaka ale pogryzł im małe dziecko i nie chcieli ryzykować.......ja go wzięłam trochę pracy, uporu i pragnienia by pies żył i bym dla mnie naj .......... ja nad nim panuję.... i uwierzcie mi jestem z tego dumna bo jest psem ciężkim......... pokazuje zęby nawet domownikom.......mąż go lubi ale ma do niego obiekcie......Shilla jest inna..... cudowna i cicha..zawsze mówimy że to pies którego nie ma....... Niestety my również mamy złe doświadczenia z labkami..... wielokrotnie stawałam twarzą w twarz z właścicielami labków którzy mówili że one nic nie zrobią a ich zęby mówiły co innego..... na szczęście obok mnie mieszka pani z astem (pies kompletnie niezsocjalizowany) ale omijamy się z uśmiechem i krzykiem :" spokojnie ja idę tam....) bardzo miłe są te spotkania mimo tego że psy się nienawidzą ..... a więc można się mijać spokojnie chcę zauważyć że ast na smyczy moja Shilla nie i nigdy złego słowa nie słyszałam od właścicielki asta . Trzeba po prostu chcieć!!!!!!!!!!! Quote
Balbina. Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='Martens']Ale o jakim odstraszaniu mówisz? :hmmmm: Chcesz odstraszać psa, który jest owszem luzem, ale nie podbiega do Ciebie, jest zajęty robieniem czegoś z właścicielem, nie zwraca na Was uwagi? To, że część psów podbiega do innych, nie znaczy, że każdy musi trzymac swojego całe życie jak krowę na sznurku, mimo że jest posłuszny i do nikogo nie podchodzi bez pozwolenia. Nie wkładaj wszystkich do jednego worka! Btw zdeterminowanego jamnika nie odstraszysz tak łatwo tupaniem, a spróbuj go trafić nogą, kiedy błyskawicznie odskakuje i ujada. No ale jest mały to może sobie luzem chodzić, tak? Kilka lat temu można było spotkać mnie w parku lub na łączce z dwoma psami - suką wielkości ONka luzem, bez kagańca i jamnikowatym małym kundelkiem, zawsze, ale to zawsze na smyczy. Suka pilnowała się nas bardzo, nie zdarzyło się nigdy żeby sobie do kogoś pobiegła bez pozwolenia, za to pies był agresorem, niezbyt posłusznym, i mimo że ważył 7-8 kg, osoba próbująca odstraszyć go kopniakiem wyszłaby z pogotowia z kilkunastoma szwami - bo pies miał charakterek jak na terrierowatego mieszańca przystało i gryzł nie na żarty, nie bał się niczego. No ale mały, jakbyś go spotkała puszczonego luzem, pewnie byś się nie bała :evil_lol: Naprawdę, nie sugerujcie się rozmiarami psa, są jeszcze na świecie właściciele psów, którzy wiedzą, co robią i nad psem panują. To, że dużo jest idiotów z niewychowanymi psami nie znaczy, że nikomu już nie wolno spuścić większego psa ze smyczy. Bo nie każdy życzy sobie obecnosci amstafa czy onka w miejscu publicznym:roll:I teraz jak jamnik czy york wpadnie w szał to możesz miec pare zadrapań i to wszystko ale jak amstaf będzie w amoku to można wylądowac w szpitalu z poważnymi obrażeniami.Więc tak naprawdę żaden pies bez smyczy chdzić nie powinie bo nigdy nie wiadomo do mu łba szczeli:diabloti: Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 nie można porównywać jednego psa do drugiego...... ale czy ast czy rotek czy kundelek to jeden pies i nie ważne czy póścimy małego psa czy dużego jeśli nie podbiega, jeśli nie gryzie i niereaguje na inne psy to jaka różnica..???? może właścieciele małych psów są po prostu przewrażliwieni na punkcie swoich "pociech" ??? sama nie wiem co mam już myśleć ........ Quote
Balbina. Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 A no taka , że to tylko pies i nie wiadomo co mu odbije,i jak napisałam , ze jeśli york pogryzie to bedą małe zadrapania a po amstafie może skonczyć się w szpitalu:roll::diabloti: Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 masz rację ale pamiętaj że więcej ataków mimo wszystko jest ze strony małych psów (tylko media o tym nie mówią bo to mało drastyczne) niż ze strony dużych ....one na prawdę są bardziej zrównoważone .......... małe psy są bardziej nerwowe ...........powiem Ci tak miałam pinczerka miniaturkę i to był wariat jakby był wielkości Setha byłby do uśpienia ...... on wielokrotnie pogryzł moją mamę , mnie , tz...... inne psy ale o tym się nie mówi ale gdyby mój ddduuuużżżżyyyy pies pogryzł innego psa albo członka rodziny byłoby głośno w gazetach ....... ja przez tego malucha mam kilka razy szyte ręce............ nie mam nic do małych psów, ale na boga nie można ich aż tak niańczyć to są również dojrzałe psy i nie można ich traktowac jak małe niunie bo nimi nie są to dojrzałe psy i dla nich nie ma różnicy czy startują do dużego czy małego psa...... dlatego trzeba je trzymać na smyczach , a przynajmniej te które są agresywne do innych osobników.... Quote
Ewa&Duffel Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 nie każdy życzy sobie również obecności yorka :roll: Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 amen!!! tym bardziej że wtedy martwię się podwójnie - czy mały agresor przeżyje........ jak widzę małego psiurka o mały włos nie udusze Setha (żeby nic nie zrobił) bo będę wyklęta!!!!! taki duży niedobry pies i zagryzł albo pogryzł............. Quote
zmierzchnica Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='Balbina12']Bo nie każdy życzy sobie obecnosci amstafa czy onka w miejscu publicznym:roll:I teraz jak jamnik czy york wpadnie w szał to możesz miec pare zadrapań i to wszystko ale jak amstaf będzie w amoku to można wylądowac w szpitalu z poważnymi obrażeniami.Więc tak naprawdę żaden pies bez smyczy chdzić nie powinie bo nigdy nie wiadomo do mu łba szczeli:diabloti:[/quote] Nie żartuj. Miejsce publiczne, to każde miejsce, które nie jest prywatne, tj miasto, park, las, łąka. Jeśli ktoś nie życzy sobie obecności ONa czy asta w miejscu publicznym to niech siedzi na swoim terenie albo wystrzeli się na księżyc :roll: Widzę miłość do psów jak nic. Yorczki i pinczerki tłumnie mają prawo zalegać miasto, robić kupy na chodnikach, szczekać na przechodzące dzieci czy ludzi, ale normalny i dobrze wychowany duży pies nie może miastem przejść, bo... jest duży i ktoś sobie go nie życzy. Rzeczywiście, argument w sam raz. A mnie osobiście zalewa krew już, kiedy kolejny yorczek na flexi doskakuje mi do nogawki, kiedy wychodzę ze sklepu. Panienka z takowym zwykle głupio się uśmiecha, wali tekst: no nie rób, przestań i tyle. Nie mówiąc o starszej pani z rzucającym się dosłownie na wszystko pudelkiem miniaturą - spacer tego psa to wyjście na zakupy, nic więcej. Co z tego, że te psy są małe? Są bardzo uciążliwe w "miejscach publicznych". Dla porównania: raz po mieście szedł koleś z dorosłym bokserem i młodym astem, któreś z nich było bez smyczy... Chyba aścik ;) Boks trzymał w pysku patyk, a mały próbował do niego doskoczyć :loveu: i tak szli przez cały czas, po chodniku, w dniu odpustu - pełno ludzi. Psiaki na nic nie zwracały uwagi, zajęte sobą i patykiem. No i co, duże psy to kagańce, smycze, kolce i w życiu nie spuszczać, bo "szczeli" do łba? Głowę dam sobie uciąć, że gdyby tam była panienka z jorkiem to takowy darł by paszczę na te psy jak opętany :roll: Poza tym ja umiem przewidzieć, co moim psom do głowy przyjdzie i spuszczam je tam, gdzie nie stanowią zagrożenia ani przeszkody dla ludzi/zwierzyny/innych psów. I jeśli nie stanowią takowego akurat w parku, gdzie ktoś sobie ich nie życzy, to trudno - park jest dla wszystkich, a moje psy nie podlecą do obcych. Mówię to jako właścicielka dwóch małych wypierdków i psa większego, znam problem z obu stron. Najwięcej ataków - i najbardziej zajadłych - doświadczyłam ze strony małych psów. Kilka z nich atakowało ludzi, nawet do mnie doskoczył jeden, gdy broniłam swoje psy. Nigdy nie spotkałam się z agresją do ludzi przejawianą przez duże, puszczone luzem psy, a do psów - sporadycznie, i to ze strony labradora, a nie amstaffa czy onka (jest taki jeden, cudowny, cały czas aportuje swoją smycz i ma wszystko gdzieś :loveu:). Szczerze mówiąc, nic a nic nie obchodzi mnie, czy pies jest mały czy duży. Jeśli jest luzem ma być wychowany, ma się słuchać, ma nie podbiegać. Jeśli ma przy tym gabaryty doga niemieckiego - co za różnica? Jeśli nie jest uciążliwy, to niech będzie i wielkości konia... A jeśli jest uciążliwy, to nawet jeśli waży dwa kilo, ma być na smyczy i pod kontrolą. Przecież to chyba logiczne... Quote
zerduszko Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='darunia-puma'] może właścieciele małych psów są po prostu przewrażliwieni na punkcie swoich "pociech" ??? [/quote] Właściciele małych psów mają niestety uzasadnione obawy. Nie raz i nie dwa na drugim końcu smyczy jest kupa trocin zamiast mózgu :angryy: Szczególnie uciążliwi są Ci bez wyobraźni, którzy nie mieli nigdy małego psa. Ale jesli i pies i właściel jest ok, a przynajmniej ten drugi, to sobie mozna życzyć lub nie żeby owe psy chodziły zakute po zeby i na zyczenaich zakończyc :eviltong: Swoje uprzedzenia chowa się w kieszeń i daje się zyć innym, skoro oni dają nam. Co nie zmienia faktu, że jesli mijam się z astem i poprosze właściciela o przytrzymanie psa, korona mu z głowy spaść nie powinna ;) Quote
asiunia Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 [quote name='Balbina12']Bo nie każdy życzy sobie obecnosci amstafa czy onka w miejscu publicznym:roll:[/quote] :megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin: Nie ma to jak pośmiać się z rana...12 przy Twoim nicku to wiek tak? Quote
Saite Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Takie "mądrości" to do płaczu skłaniają bardziej, aniżeli do śmiechu. A jak ktoś miał małego, ale charakternego pieska to wie, co taki (jak tu piszą niektórzy) niegroźny i mogący jedynie spowodować kilka zadrapań piesek potrafi tak naprawdę zrobić. I to zarówno człowiekowi, jak i innemu nawet większemu od siebie psu. Quote
asiunia Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 [quote name='Saite']Takie "mądrości" to do płaczu skłaniają bardziej, aniżeli do śmiechu. A jak ktoś miał małego, ale charakternego pieska to wie, co taki (jak tu piszą niektórzy) niegroźny i mogący jedynie spowodować kilka zadrapań piesek potrafi tak naprawdę zrobić. I to zarówno człowiekowi, jak i innemu nawet większemu od siebie psu. Lata posiadania rottweilera uodparniają na ludowe mądrości-kiedyś mnie to wkurzało,teraz mnie to śmieszy:p Z drugą częścią Twojego postu zgadzam się jak najbardziej,moja mama ma 12 letniego JRT z piekła rodem...Mimo że zetknęłam się już z setkami rottków i wyszłam bez najmniejszego szwanku(chyba że licząc siniaki na nogach kiedy 50 kg "sceniacek"chciał się poprzytulać na kolankach:loveu:)laserową korektę nosa miałam bo JRT miał ciut gorszy dzień:diabloti: Quote
Litterka Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Dzisiaj wyszłam z moją sunią rasy ratlerek warmińsko-mazurski na spacer poranny. Łazi sobie mała dookoła, obwąchuje trawnik przy bloku. Wychodzi sąsiadka. Stwierdza "My tu kosimy trawkę, jest tablica ("Zakaz wyprowadzania psów" :cool3:)i ma tu ten pies nie łazić". Mówię "Dobra, ale ona jest nowa i niech sobie powącha, gdzie Jurek (chiłka sąsiada) sikał". Odpowiedź: "Ale on jest rasowy i jemu wolno!" No ja nie wiedziałam, że rasowe to kwiatkami sikają i kupają... :shake: Quote
łamAga Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 [quote name='Litterka']Dzisiaj wyszłam z moją sunią rasy ratlerek warmińsko-mazurski na spacer poranny. Łazi sobie mała dookoła, obwąchuje trawnik przy bloku. Wychodzi sąsiadka. Stwierdza "My tu kosimy trawkę, jest tablica ("Zakaz wyprowadzania psów" :cool3:)i ma tu ten pies nie łazić". Mówię "Dobra, ale ona jest nowa i niech sobie powącha, gdzie Jurek (chiłka sąsiada) sikał". Odpowiedź: "Ale on jest rasowy i jemu wolno!" No ja nie wiedziałam, że rasowe to kwiatkami sikają i kupają... :shake: Nie no ręce opadają na takie teksty :shake: Quote
evel Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Balbina12 napisał(a):Bo nie każdy życzy sobie obecnosci amstafa czy onka w miejscu publicznym:roll: Buahahahaha, no padnę :roflt: Szkoda tylko tej herbaty co ją wyplułam na biurko :roll: Quote
Martens Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 [quote name='Balbina12']Bo nie każdy życzy sobie obecnosci amstafa czy onka w miejscu publicznym:roll:I teraz jak jamnik czy york wpadnie w szał to możesz miec pare zadrapań i to wszystko ale jak amstaf będzie w amoku to można wylądowac w szpitalu z poważnymi obrażeniami.Więc tak naprawdę żaden pies bez smyczy chdzić nie powinie bo nigdy nie wiadomo do mu łba strzeli:diabloti: Dlaczego dopiero dziś zobaczyłam ten miażdżący tekst?? :evil_lol: Ja nie życzę sobie w miejscach publicznych obecności yorków, bo mi się nie podobają, bo obrzydliwie hałasują, bo zaczepiają mojego psa.... oszczędzę dalszego wyliczania. To samo tyczy się wszystkich małych psów, bo mimo nieposłuszeństwa i skandalicznego zachowania ganiają luzem. (Skoro Ty uogólniasz, że każdy duży pies to zagrożenie czyjegoś zdrowia, ja uogólniam, że każdy mały pies, to utrapienie dla otoczenia). Nie życzę sobie również, żeby w miejscach publicznych przebywały panie w czerwonych swetrach, bo mam fobię, oraz dzieci jedzące lody, bo mogą mnie pobrudzić. I tak dalej, i temu podobne. Potwierdzasz stereotyp, że właściciele yorków uważają siebie i swoje pieski za pępki świata... P.S. Uważasz, że szał u psa wielkości jamnika kończy się kilkoma zadrapaniami? A to ciekawe, bo na moich oczach szał psa wielkości jamnika/teriera skończył się kilkunastoma szwami, psa nie można było nijak odpędzić, nawet celnym silnym kopniakiem, bo gryzł jeszcze zajadlej. Quote
mala_czarna Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 To ja mam takie pytanie do wszystkich tych, którzy twierdzą, że w pełni są w stanie kontrolować swojego psa (bez smyczy). Czy jeśli suczka ma cieczkę, to jesteście w stanie psa przywołać? Bo mnie na ten przykład szlag trafia i ręce opadają; Frotka zdaje się będzie mieć niedługo cieczkę, tak więc coraz więcej wielbicieli wokół niej. Ja z nią wychodzę na smyczy, ale wszyscy chętni kawalerowie biegają luzem. I sorry, ale rzygać mi się już chce na wielokrotne powtarzanie: proszę zabrać psa. Niekoniecznie mi się podoba siorbanie ozorem intymnych okolic suczki i tyle. I takie moje prawo. Masz psa; wychodź z nim na smyczy, albo go pilnuj. Na dzień dzisiejszy Frotka jest niewysterylizowana. Co mam zrobić w czasie cieczki? Chodzić z drągiem, gazem pieprzowym, zakładać jej stalowe gacie?? Najchętniej to sprzedałabym po prostu solidnego kopa w tyłek niefrasobliwym właścicielom, bo osobiście to nie uśmiecha mi się mieć w domu miot szczeniaków. Quote
Martens Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 asiunia napisał(a)::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin::megagrin: Nie ma to jak pośmiać się z rana...12 przy Twoim nicku to wiek tak? Już gdzieś pisała, że nie, dlatego to tym smutniejsze :-( Quote
*Monia* Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 mala_czarna napisał(a):To ja mam takie pytanie do wszystkich tych, którzy twierdzą, że w pełni są w stanie kontrolować swojego psa (bez smyczy). Czy jeśli suczka ma cieczkę, to jesteście w stanie psa przywołać? Byłam w stanie psa przywołać :razz:. Z psem nigdy nie podchodziłam do innych psów/suczek, ale akurat pchał się na nas pan z suczką więc dałam się Resiakowi przywitać. Po powitaniu pan z dumą mnie poinformował, że suczka ma cieczkę i musi już iść. No to po cholerę podłaził? Na szczęście Resiak nakręcony był na piłkę w mojej kieszeni i nawet się nie obejrzał za suczką. Jak pan odszedł na parę metrów to puściłam psa (wcale nie ciągnął do suczki) i zaczęłam rzucać piłkę, a pan chyba ze 20 razy się odwracał patrząc na nas dziwnie. Miał nadzieję że pies się wyłamie i pobiegnie za nimi? :cool1: Jak Hexa miała cieczkę to nie chodziłam na zapsione miejsca, a właścicieli ostrzegałam z daleka że suńka ma cieczkę. Nie przyszło mi do głowy żeby podchodzić do kogoś z samcem, dać się przywitać i na koniec radośnie poinformować że sunia ma cieczkę :shake:. Quote
AngelsDream Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Ja, jeśli psa nie odwołam, to natychmiast po niego idę. Tyle, że moje obydwa będą wkrótce wykastrowane, znaczy jeden już jest, a drugi niedługo, jak tylko skończy szkolenie. Podchodzić żaden pies nie powinien, bo nawet w grupie na PT mieliśmy suczkę z cieczką i Baaj do niej nie uciekał, ale... Nie mam też zamiaru chodzić z moim psem po ścianach, bo czyjeś suki mają cieczki. Sa specyfiki, które niwelują zapach - polecam. Quote
Martens Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 [quote name='mala_czarna']To ja mam takie pytanie do wszystkich tych, którzy twierdzą, że w pełni są w stanie kontrolować swojego psa (bez smyczy). Czy jeśli suczka ma cieczkę, to jesteście w stanie psa przywołać? Swojego nieżyjącego samca pewnie nie byłabym w stanie przywołać, dlatego jedyne miejsce gdzie był bez smyczy/linki to łąki, na których widać było z 500 m że ktoś nadchodzi. Mam sukę, miała kilka cieczek i... uwierz, nie posiadałabym się ze szczęścia, gdyby napastowały nas tylko pańskie psy, zabierane (nawet z ociąganiem) na moje "proszę odwołać psa" :loveu: Ja miałam przy cieczkach dosłownie korridę - ja lat 13-14, w dłoni kijaszek, na smyczy suka 25 kilo, a wokół od 2 do 10 psów, największe jak pamiętam wielkości malamuta. I ani jednego właściciela samca. Prośby o odwołanie mogłam kierować do drzew. Część psów była niczyja, część wypuszczana samopas na spacery. Większość właścicieli pozwalała psom spać pod moją klatką, mimo że mieszkali np. w sąsiednim bloku i z łatwością mogli zejść na dół i zabrać psa na noc do domu. Teraz pewnie dzwoniłabym po prostu na policję/SM czy zrobiła awanturę właścicielowi - wtedy byłam dzieckiem, a rodzice mieli w duszy mi pomóc; zresztą ja i tak nikogo nie wypuściłabym na spacer ze swoją suką z cieczką, bo umarłabym ze strachu, ze nie upilnuje. Quote
***kas Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 a mi się wydaje, że właściciele małych psów, po prostu nic nie robią z oznakami agresji u swoich pyrdków. No bo w końcu taki mały, nic nie zrobi. Natomiast, jak ktoś ma onka, asta, czy innego większego psa, i piesek zaczyna powarkiwać, gryźć, no to się włączają dzwoneczki alarmowe i często jest to tylko kaganiec, albo tylko kolce, ale jakieś tam działanie prewencyjne jest. (Mówię tu o ogóle posiadaczy sów, nie o dogomaniakach :diabloti:) co do psa i cieczki, tak owszem potrafię mojego psa odwołać, pomimo tego, ze wykastrowany, suczki kocha, i baaardzo mu pachną, ale komendy nie oleje, a nie daj boże jak się zapędzi, jest komenda "stój" i po pieska idę sama. Nie ma sytuacji by moje psy wymuszały kontakt, czy to ze względu na cieczkę, czy co tam jeszcze. :razz: Quote
aina155 Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 Spacer niedzielny nie nalezal do przyjemnosci. Idziemy laka, Fiona bez smyczy przy nodze, zabrzac o pilke. Leci do nas golden, oczywiscie panstwo z tylu sie dra. Pies ma ich w dupie, zjezony :angryy: Wydaje Fionie komende stoj. Stoi, pies ja prowokuje, skacze po niej prawie :mad: Czekam az panstwo pieska zabiora. W koncu pies przesadzil- Fiona zaczela go gonic, przeturlala go po krzakach i odgonila spory kawalek (wszystko w obrebie laki). Wolam swoja. Leci. No ale za nia leci goldenek i to taki dosyc dobrze rozpedzony. Suka juz kolo mnie widzi jego szarze na nas. I znow go przegonila. Jestesmy w parku, rzucam suce pileczki. A tu z kolei mix sznaucera sredniego zaczyna po niej skakac :angryy: Znow skonczylo sie na warknieciu Fiony i skarceniu psa zebami przez nia. I dopiero wtedy ludzie psa zabrali. Quote
mala_czarna Posted September 29, 2009 Posted September 29, 2009 ***kas napisał(a): co do psa i cieczki, tak owszem potrafię mojego psa odwołać, pomimo tego, ze wykastrowany, suczki kocha, i baaardzo mu pachną, ale komendy nie oleje, a nie daj boże jak się zapędzi, jest komenda "stój" i po pieska idę sama. Nie ma sytuacji by moje psy wymuszały kontakt, czy to ze względu na cieczkę, czy co tam jeszcze. :razz: Ok, Ty potrafisz i pewnie jeszcze masa piszących na Dogo ludzi, tylko że u mnie rzeczywistość wygląda ciut inaczej. Babka stoi sobie z pieskiem, pitoli głupoty z sąsiadeczką, a to co robi jej pies ma w głębokim poważaniu. To znaczy, że co? Ja mam się później siłować z obcym psem? Mnie po prostu wyprowadza z równowagi to, że będąc odpowiedzialną za suczkę, wyprowadzam ją na smyczy, ale nie mogę ponosić takiej odpowiedzialności za inne latające luzem psy. Notorycznie zdarza się również, że pańcia woła takiego pieska jak przysłowiowy flegmatyk z tych starych kawałów. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.