zmierzchnica Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 zerduszko - jasne, rozumiem to - w życiu bym swojemu nie pozwoliła pogryźć innego psa, szczególnie, gdyby tamten był pozytywnie nastawiony i tylko "głupiutki". Miałam taką sytuację z młodym psiakiem, biegł mojemu prosto pod łapy, mimo że Frotek warczał, szczerzył zęby, groził jak mógł. Jakoś dałam radę odgrodzić mojego od tamtego psa, ale nerwów mnie to kosztowało sporo, właściciela psa zdobyła się tylko na "niikuś... nikuś...", jak było do przewidzenia ;) Problem mojego psa jest taki, że nie czyta psów, nie rozróżnia intencji. Jeśli jakiś pies biegnie na niego, to na pewno go zaatakuje - tak samo jeśli na niego szczeka, lub idzie na wprost nas na smyczy. Jeśli idzie do nas bokiem, tyłem, lub z daleka wyraźnie pokazuje, jakie ma intencje - piszczy, siada i odwraca głowę - to taki pies jest okej. Problem w tym, że zrobiła tak tylko jedna labradorka, reszta psów biegnie na oślep... Burzę się tylko, bo mój pies prawie że pogryzł psa - nie skończyło się na ranach, dzięki Bogu, ale mój pies ma zadrę psychiczną. Podbiegł do nas wspomniany wcześniej spaniel i bezceremonialnie zaczął gryźć mojego, pisałam o tym pewnie już wiele razy. Nie pozwoliłam mojemu go gryźć :evil_lol: ale co za różnica, skoro tamten sam mu na to pozwolił...? Nie byłam wredna, nie wykopałam tamtego, nie użyłam gazu czy dezodorantu... I żałuję, bo teraz Frotek jest fatalny :roll: Tzn. są dni, że jest o wieleee lepiej, a potem znów się cofamy i rzucamy na wszystko co się rusza... Quote
darunia-puma Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 to powiem może tak - nienawidzę właścicieli z nieodwołalnymi psami bez smyczy !!!!!!!!!!! Są dwie sytuacje - albo jakiś mały szczekacz podbiega do nas (moje na smyczach) i chce albo się przywitać albo gryźć nieważne Seth nie akceptuje żadnych psów i nieważne czy to pies czy suka atakuje - walczę z tym ale jak tu walczyć skoro nie można przejsc spokojnie bo gdzie się człowiek nie oglądnie tam psy latają luzem czy z włascicielem czy bez więc albo się boję że jakiś mały zostanie pożarty przez moje albo boję się walki bo im większy przeciwnik tym Seth ma większą furię!!!!!! i na nic tłumaczenia żeby jedno babsko z drugim nie puszczało psa do moich albo go odwołało " bo on nic nie zrobi" ale moje jak to stado się postawią i będzie wojna ostatnio miałam nieprzyjemną sytuację leciał całą drogę za nami mały psiur a za nim babka krzycząc żeby wracał, Seth spięty trzaskał nad nim zębami, Shilla najeżona, zła, jak się zatrzymałam i podniosłam Setha mordę do góry żeby go nie zjadł mały podbiegł , babka za nim - ja mówię żeby go zabierała bo nie utrzymam tak długo Setha a Shilla była już wściekła , a ona mi na to że ona się boi to jej mówie że trzymam Setha za łeb i jej nie użre a ona mi na to że ona się nie boi moich tylko swojego wypierdka......... brak słów i jak tu żyć normalnie ???? Quote
Darianna Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 powiedzieć, że w rzyci masz, kogo ona się boi - jej pies, ona go tak pięknie wychowała, to niech teraz się bawi z owocami swojej pracy..... Quote
darunia-puma Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 no dokładnie ale wiesz jakby Seth albo Shilla pogryzły delikwenta wina ewidentnie byłaby moja, no niestety tak już jest że winni są właściciele dużych albo uznanych za agresywne psów Quote
zerduszko Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='Darianna']powiedzieć, że w rzyci masz, kogo ona się boi - jej pies, ona go tak pięknie wychowała, to niech teraz się bawi z owocami swojej pracy..... Pewna jesteś tego?? :eviltong: Quote
darunia-puma Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 czasami mi się już nie chce tłumaczyć tym wszystkim baranom uwierz mi .............. Quote
kendo-lee Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='zerduszko']No nie wiem :crazyeye: Posłuszny pies ma prawo latać luzem, nieagresywny bez kagańca... chyba, ze masz inne zdanie :diabloti:[/quote] Oczywiście,że tak.Chodziło o to,że właścicielka yorka stwierdziła,że jej może latać luzem a amstaff nie:diabloti:bo to amstaff. Quote
hexyhexy Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='kendo-lee']Oczywiście,że tak.Chodziło o to,że właścicielka yorka stwierdziła,że jej może latać luzem a amstaff nie:diabloti:bo to amstaff.[/quote] U mnie takie coś jest na porządku dziennym. Denerwujące. :shake: Nauczyłam się już olewać zgryźliwe staruszki :evil_lol: Quote
Balbina. Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='kendo-lee']Oczywiście,że tak.Chodziło o to,że właścicielka yorka stwierdziła,że jej może latać luzem a amstaff nie:diabloti:bo to amstaff.[/quote] nie,nie.Ja nie napisałam,że york może latać bo to YORK a amstaff nie może bo to amstaff.Chodzilo mi o to , że żaden pies nie moze latać luzem w miejscach publicznych ale o to , że nie widzicie różnicy między tym,że staruszka spuści swojego 10 letniego yorka a pan amstaffa.Chyba jest różnica jak kogoś ugryzie york a amstaff,nie?:cool1:I ja nie mam nic do starych małych kundelków łażących po moim ośiedlu bo nie wchodzą nikomu w drogę natomiast dziwi mnie pani spuszczająca w parczku swojego owczarka niemieckiego-wiele razy do nas podlatuje:diabloti: Quote
evel Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 [quote name='Balbina12']I małych i dużych psów nie powinno się puszczać .Wyjątkiem może być maly,posłuszny pies i wtedy nie ma znaczenia czy jest to park czy las czy łąka.Byle nie wchodził ludziom i ich psom w drogę:cool1:Duże psy smycz powinna obowiązywać bez wytłumaczeń bo nawet taki łagodny niufek może trącić łapą małego psa na smyczy:cool1:. A niby na jakiej podstawie? U mnie (ominę blabladolki :cool1:) jest pierdyliard małych i średnich psów bez smyczy albo na wyrolowanej na całą długość flexi, podbiegających do ludzi i innych psów, a właściciele dużych psów (tu znów ominę psedo-labki) raczej swoje psy zapinają tudzież zwijają się jak widzą nieznane psy i nie wiedzą, jakie będą ogólne rekacje pomiędzy zwierzakami. Jednego pana chyba sklonuję, jego owczar jest tak pięknie skupiony na tym, że niesie swoje kółeczko do domu, że mija na luzie innego psa na jednym chodniku :loveu: Nie uznaję tego, że mały może biegać, bo jest mały, a dużego wsadźmy do klatki, żeby przypadkiem komu krzywdy nie zrobił, bo - o mój boże - jest duży. Quote
łamAga Posted September 27, 2009 Posted September 27, 2009 Mnie strasznie denerwuje jedna kobieta , wystawia przed dom jedzenie i wszystkie okoliczne bezdomne psy przychodzą się tam najeść , wszystko było by ładnie pięknie gdyby nie to że te psy się tam zadomawiają i siedzą pod jej oknem , nie można przejść koło nich z psem bo od razu atakują , w nocy jest jeden wielki szczek :angryy: Quote
Martens Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='Balbina12']Więc mówię jeszcze ras gdy podleci mały pies i ugryzie kogoś to może skończyć się to jedynie poszarpaną lekko nogawką(chociaż i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca)a gdy zaatakuje cię amstaff może skończyc się to poważnymi obrażeniami a nawet śmiercią ;)Więc różnica JEST! Jeśli spuszczony ze smyczy jest posłuszny, nieagresywny york, oraz posłuszny nieagresywny amstaff, to wybacz ale różnicy nie ma. Nikomu się krzywda nie stanie. Wolę spotkac na swojej drodze puszczonego luzem łagodnego amstaffa niż puszczonego luzem ziejącego niemal ogniem yorka, który przedziurkuje mi nogawkę. [quote name='Balbina12']I małych i dużych psów nie powinno się puszczać .Wyjątkiem może być maly,posłuszny pies i wtedy nie ma znaczenia czy jest to park czy las czy łąka.Byle nie wchodził ludziom i ich psom w drogę:cool1:Duże psy smycz powinna obowiązywać bez wytłumaczeń bo nawet taki łagodny niufek może trącić łapą małego psa na smyczy:cool1: Ale wytłumacz mi u licha, dlaczego nie można duzego posłusznego psa spuścić ze smyczy?? Pewnie odpowiesz, że może się kiedyśtam nie posłuchać i nadepnąć jakiegoś malucha ze skutkiem tragicznym. No ok, ale w takim razie identyczne prawdopodobieństwo nieposłuszeństwa jest w przypadku małego puszczonego luzem posłusznego psa. Pobiegnie do amstaffa na smyczy, amstaff go rozdepcze i co wtedy? :evil_lol: Ja nie wiem, to jakaś paranoja. Łagodny, posłuszny duży pies bez smyczy nie stwarza większego zagrożenia niż łagodny, posłuszny mały pies bez smyczy. Więc czemu jeden wg Ciebie może biegać luzem a drugi nie? Tylko błagam, nie tłumacz że duży może zrobić większą krzywdę, bo na tej samej zasadzie możnaby dyskryminować facetów 190 wzrostu plus mięśnie po długich miesiąch na siłowni. Niech nie wychodzą na ulicę, bo jak taki przyłoży, to śmierć na miejscu, za silni są żeby po mieście chodzili, a nuż się taki zdenerwuje i będzie tragedia? :diabloti: - a staruszki i drobne kobietki niech sobie chodzą, bo nawet jak któraś komuś przywali czy kosę wsadzi w brzuch, to przecie mała jest, nie ma siły, to nic wielkiego się nie stanie. Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 musimy być odpowiedzialnymi właścicielami naszych kochanych psiurków, ale trzeba być też osobą rozsądną i zgadzam się z martens to działa w dwie strony , jeśli pies jest ułożony to niech sobie chodzi bez smyczy nie przeszkadza mi to ale niech nie podbiega do nas w żadnym wypadku czy się pobawić czy przywitać tylko i nieważne czy to jest duży pies czy mały....jeśli na nas nie zwraca uwagi tylko na swojego pana to wszystko ok. Ja jestem też przykładem tego że można mieć i takiego psa i takiego - Seth zawsze na smyczy bo jest agresor, Shilla luzem i nawet jak się zdarzało że chciała podbiec do jakiegoś psa się przywitać wystarczył gwizd i po odbiegnięciu metr ode mnie szybko wracała więc nie widzę powodu chodzenia z nią na smyczy mimo tego iż ma rozmiary owczarka ..... to zależy wszystko od psa, oraz oczywiście od właściciela jak psa wychował.....nie można szufladkować psów w grupy - mały - biega luzem, duży - nie bo zrobi krzywdę !!!!! Quote
Okamia Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='darunia-puma']Ja jestem też przykładem tego że można mieć i takiego psa i takiego - Seth zawsze na smyczy bo jest agresor, Shilla luzem i nawet jak się zdarzało że chciała podbiec do jakiegoś psa się przywitać wystarczył gwizd i po odbiegnięciu metr ode mnie szybko wracała więc nie widzę powodu chodzenia z nią na smyczy mimo tego iż ma rozmiary owczarka ..... to zależy wszystko od psa, oraz oczywiście od właściciela jak psa wychował.....nie można szufladkować psów w grupy - mały - biega luzem, duży - nie bo zrobi krzywdę !!!!![/quote] Mój tymczas Jazz był typem psa wpatrzonym w ludzia (zwłaszcza gdy smaki były) i mógł z zaskoczenia iść ktoś z psem ok 10 m od nas a Jazz siadał i patrzył tylko. Bez smyczy i linki. Kelly znowu nie potrafi się długo skupić na czymkolwiek ... dlatego zawsze jest na smyczy/lince. Bella jak to szczyl ma odpały jednak jest b karna i uczymy się odwoływać od biegu gdziekolwiek (jest typem psiaka samotnika). dzisiaj idąc z Kelly za nami szła pani z małym rudym kundelkiem... Znaczy kundelek prowadził ją :crazyeye: i szczekał na Kelly jak głupi zaraz jak ją zauważył :roll:. Przeciągnął ją na jakieś 2 m od nas a ona do mnie żeby psiaki się przywitały ... spojrzałam na psiaka i widząc wyszczerzony pysk powiedziałam że lepiej nie... Ona - widzisz nie możesz się z pieskiem przywitać bo cię pogryzie (kelly tylko patrzyła na to małe coś bez zjerzenia ani warkotu) ja na to : że to chyba na odwrót bo widzę że jej się szczerzy i warczy ona - niee ... stanełam tak żeby mnie wyminęła. Bo nie chciało mi się dyskutować a przy okazji Kelly już zaczynała się denerwować że coś na nią zęby szczerzy :shake: Quote
zmierzchnica Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='Balbina12']nie,nie.Ja nie napisałam,że york może latać bo to YORK a amstaff nie może bo to amstaff.Chodzilo mi o to , że żaden pies nie moze latać luzem w miejscach publicznych ale o to , że nie widzicie różnicy między tym,że staruszka spuści swojego 10 letniego yorka a pan amstaffa.Chyba jest różnica jak kogoś ugryzie york a amstaff,nie?:cool1:I ja nie mam nic do starych małych kundelków łażących po moim ośiedlu bo nie wchodzą nikomu w drogę natomiast dziwi mnie pani spuszczająca w parczku swojego owczarka niemieckiego-wiele razy do nas podlatuje:diabloti:[/quote] Cóż, u mnie na najbardziej problemowym terenie spacerowym kłopot stanowią dla mnie: trzy małe kundle bez smyczy, atakujące każdego psa, labrador bez smyczy, także atakujący, yorki na flexi, których właściciele idą za nimi tam, gdzie piesek sobie zażyczy, a często życzy sobie szczekać na moje psy... Najmniej problemowy jest przerośnięty ast (kundel w typie - ale wygląda jak dog argentyński, jest też ogromny! prawie jak niuf), który biega luzem i nigdy nie zaczepia innych psów, nie warczy, nie jeży się, nawet mój agresor nie próbuje na niego nawarczeć - bo psa to nie obchodzi, nawet na mojego nie patrzy. Wolę o niebo potencjalnie groźnego astowatego, do tego bardzo dużego, niż te małe niby łagodne kundle czy yorki, wiecznie atakujące moje psy. Quote
aniaijaga Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='darunia-puma']musimy być odpowiedzialnymi właścicielami naszych kochanych psiurków, ale trzeba być też osobą rozsądną i zgadzam się z martens to działa w dwie strony , jeśli pies jest ułożony to niech sobie chodzi bez smyczy nie przeszkadza mi to ale niech nie podbiega do nas w żadnym wypadku czy się pobawić czy przywitać tylko i nieważne czy to jest duży pies czy mały....jeśli na nas nie zwraca uwagi tylko na swojego pana to wszystko ok. Ja jestem też przykładem tego że można mieć i takiego psa i takiego - Seth zawsze na smyczy bo jest agresor, Shilla luzem i nawet jak się zdarzało że chciała podbiec do jakiegoś psa się przywitać wystarczył gwizd i po odbiegnięciu metr ode mnie szybko wracała więc nie widzę powodu chodzenia z nią na smyczy mimo tego iż ma rozmiary owczarka ..... to zależy wszystko od psa, oraz oczywiście od właściciela jak psa wychował.....nie można szufladkować psów w grupy - mały - biega luzem, duży - nie bo zrobi krzywdę !!!!![/quote] Kurcze, wlaśnie takiego podejścia do sprawy nie lubię. Bo skąd niby właściciel psa idący z przeciwnej strony i widzący psa wielkości owczarka latającego bez smyczy i kagańca, ma wiedzieć, że twój jest taki grzeczy i ułożony. Widzi tylko wielkiego psa, który może rówie dobrze zaatakować i pańcia nic już nie zrobi, a może także kompletnie innego psa zignorować. Oby jak najmniej takich włascicieli. Quote
evel Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='aniaijaga']Kurcze, wlaśnie takiego podejścia do sprawy nie lubię. Bo skąd niby właściciel psa idący z przeciwnej strony i widzący psa wielkości owczarka latającego bez smyczy i kagańca, ma wiedzieć, że twój jest taki grzeczy i ułożony. Widzi tylko wielkiego psa, który może rówie dobrze zaatakować i pańcia nic już nie zrobi, a może także kompletnie innego psa zignorować. Oby jak najmniej takich włascicieli. Ale o co kaman? Przecież Darunia napisała, że Seth jest zawsze zasmyczowany a Shilla się nie oddala i nawet jak się jej zapomni to zaraz wraca i nie zaczepia innych psów... :roll: [quote name='darunia-puma']Ja jestem też przykładem tego że można mieć i takiego psa i takiego - Seth zawsze na smyczy bo jest agresor, Shilla luzem i nawet jak się zdarzało że chciała podbiec do jakiegoś psa się przywitać wystarczył gwizd i po odbiegnięciu metr ode mnie szybko wracała więc nie widzę powodu chodzenia z nią na smyczy mimo tego iż ma rozmiary owczarka Quote
Martens Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='aniaijaga']Kurcze, wlaśnie takiego podejścia do sprawy nie lubię. Bo skąd niby właściciel psa idący z przeciwnej strony i widzący psa wielkości owczarka latającego bez smyczy i kagańca, ma wiedzieć, że twój jest taki grzeczy i ułożony. Widzi tylko wielkiego psa, który może rówie dobrze zaatakować i pańcia nic już nie zrobi, a może także kompletnie innego psa zignorować. Oby jak najmniej takich włascicieli.[/QUOTE] Niekiedy to widać. Kiedy jestem z psem luzem w parku i widzę że ktoś, z psem czy bez, chce przejść w pobliżu, zajmuję psa, wydaję mu polecenia, robimy przywołanie, leżeć-zostań i generalnie staram się, żeby było z daleka widoczne, że pies jest pod kontrolą. Jeśli ktoś prosi o wzięcie psa na smycz, bo się boi - ok, nie ma najmniejszego problemu, ale nie czuję się w obowiązku robić tego tylko dlatego, że 20 m dalej przechodzi sobie pani z wrzeszczącym na smyczy jamnikiem. Inna sprawa, że niestety obawy ludzi są w większości przypadków uzasadnione, bo kontrola nad spem puszczonym luzem nie jest u nas normą - wręcz przeciwnie. Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='aniaijaga']Kurcze, wlaśnie takiego podejścia do sprawy nie lubię. Bo skąd niby właściciel psa idący z przeciwnej strony i widzący psa wielkości owczarka latającego bez smyczy i kagańca, ma wiedzieć, że twój jest taki grzeczy i ułożony. Widzi tylko wielkiego psa, który może rówie dobrze zaatakować i pańcia nic już nie zrobi, a może także kompletnie innego psa zignorować. Oby jak najmniej takich włascicieli.[/quote] Oby więcej takich tylko dlatego że mam nad swoim psem pełną kontrolę :roll: i nie interesuje mnie czy biega spuszczony rotek czy inny, odwoływalny = może dla mnie biegać, przecież nic się złego nie dzieje z tego też powodu nie róbmy też cyrku !!!! Jedna racja - właściciel idący zna przeciwka nie może tego wiedzieć ..... ale pamiętaj że pies nawet nie spojrzy na innego :cool1: i jeszcze ważna rzecz Shilla idzie przy nodze nie lata bez smyczy i kagańca ....pies jest całkowicie opanowany, spokojny i dawno nie widziałam jej biegającej po prostu chodzi koło nogi krok w krok!!! :cool1: Zachowuje się jakby miała 15lat a nie 5. Przeszła zbyt wiele i teraz trzyma się mojej spódnicy aż czasami to przeszkadza.... głowę daje sobie obciąć że gdyby była w centrum miasta wśród mnóstwa psów, ludzi, samochodów nawet na nich nie spojrzy, wystarczy ruch ręką i idzie, spojrzenie i słowo stoi...itd to dlaczego mam ją zapinać ????? nie chodzę z nimi tam gdzie są psie łączki, ze względu na Setha - próba podbiegnięcia psa i zadyma gotowa - więc po co mi to ???? :roll: specjalnie kupiłam połowę domu tam gdzie są łąki i lasy żeby nie mieć tego problemu.... a uwierz mi wolę spotykać się z astkami, rotkami itd.... niż z małymi krzykaczami które podbiegają do nas i dziabią po łapach Shillę która nawet się nie broni ..... dlaczego ja mam bronić inne psy przed moim Sethem??? skoro mój jest zasmyczony???? Nie pozwoliłabym mu jakiegoś pogryźć ale sposobem niektórych ludzi nauczyłam brać psy na smycz....wystarczyło stawanie dęba i pokazywanie uzębienia przez Setha .....zazwyczaj działało :roll: zresztą nawet jak podbiegła do nas sunia Husky ( straszny agresor) oczywiśćie bez smyczy i zaczęła się gryźć z Sethem właściciel oczywiscie miał ją w d..... nie patrząc na to że ja mam dwa i leżę na ziemi .....:mad: musiałam mimo tego że zostałam przez tą sukę pogryziona po rękach wziąć ją do góry żeby jej Seth nie zagryzł a Shilla .......... stała obok bo na nią krzyknęłam żeby nie podchodziła bo wtedy sunia by nie przeżyła :mad: więc pytam po raz kolejny - po co mam ją zapinać skoro za każdym razem jest we mnie wpatrzona jak w obrazek a uwierz mi że cała się telepała ( jej stado w końcu walczyło ) a pani powiedziała NIE!!!:angryy: Quote
darunia-puma Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 Aha i jeszcze jedno nieróbmy z dużych psów morderców !!!! Duży nie znaczy - rzuci się z zębami bo to domena raczej małych psów!!!! Ast = morderca, rotek jak powyżej, labek = lodzio miodzio, miły psiak, husky = mizianie!!!!! Wierodne bzdury !!!! Nie słyszymy ile razy mały pies pogryzł człowieka, albo innego psa tylko dlatego ze jest mały a ast........... Jezus maria morderca pogryzł kogoś czy jakiegoś psa, aha i jeszcze jedno przesąd ze asty są agresywne - to psy o bardzo silnych nerwach i bardzo zrównoważone w przeciwieństwie co do niektórych małych krzykaczy Quote
hexyhexy Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='darunia-puma']Aha i jeszcze jedno nieróbmy z dużych psów morderców !!!! Duży nie znaczy - rzuci się z zębami bo to domena raczej małych psów!!!! Ast = morderca, rotek jak powyżej, labek = lodzio miodzio, miły psiak, husky = mizianie!!!!! Wierodne bzdury !!!! Nie słyszymy ile razy mały pies pogryzł człowieka, albo innego psa tylko dlatego ze jest mały a ast........... Jezus maria morderca pogryzł kogoś czy jakiegoś psa, aha i jeszcze jedno przesąd ze asty są agresywne - to psy o bardzo silnych nerwach i bardzo zrównoważone w przeciwieństwie co do niektórych małych krzykaczy[/quote] Oczywiście prawda. Choć mi się husky właśnie kojarzą z taką oziębłą rezerwą, a nie z psami które są przytulaśne. Co do labków wyrobiłam sobie przykrą opinię, że są to psy agresywne w wielu przypadkach - miewałam z nimi problemy. Nie mam nic do nich, a wręcz współczuje właścicielom bo do takich labradorów wszyscy podbiegają , bo są słodkie i łagodne- a nic bardziej mylnego! Małe pieski - rzeczywiście. Chodzące agresję :evil_lol: nie, no serio. Quote
aniaijaga Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 Kwestia jest taka, że małego psa wielkości jamnika, yorka możemy odstraszyć tupaniem, krzykiem, w najgorszym wypadku kopnieciem. Z duzym psem już tego nie zrobisz. Quote
AngelsDream Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 Nieprawda. Wszystko to kwestia bardzo indywidualna. Ja swoich chłopaków nie puszczam luzem byle gdzie, bo to typowe zabawowe zaczepiacze, więc po co mam komus psuć nerwy? Dodatkowo Baaj przeszedł przez fazę agresywnych reakcji na psy i wrócił do poprzedniego stanu, więc nie prowokuję sytuacji, gdzie przypadek zmarnwałby naszą ciężką pracę nad psem. Dziś mijało nas dwóch nastolatków z amstaffem. Pies na smyczy, trudno mi ocenić jakie miał zamiary, ale jeden pan ewidentnie pragnął rozruby, drugi natomiast i na szczęście ten, który dzierżył smycz, przeciwnie. Akurat psiaki nasze ćwiczyły, więc olały amstaffa zupełnie, amstaff tylko się nadął na smyczy i uniósł ogon, ale w sumie zachowywał się normalnie, tylko co by było, gdyby to drugi osobnik trzymał smycz i ją np. poluzował albo nie zszedł ze środka chodnika na jego brzeg? Co takiego budującego jest w psiej agresji? Quote
vege* Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 Mi się husky kojarzą z samotnikami, które lubią być same ( tak mi się tylko kojarzą, ale takie nie są) Laby no rzeczywiście ostatnio widzę coraz więcej agresywnych, jednym przykładem jest pseudolab mojej koleżanki, który jeszcze nie dawno był łagodny ale już nie jest jak widzi jakiegoś psa od razu z zębami, a że ciągnie niemiłosiernie i Martyna nie potrafi zapanować nad nim ani psychicznie ani fizycznie to na spacerach jest wielka jedna tragedia :shake: u mnie na osiedlu jest jeden wstrętny wyłupiasty pseudopinczerek, który jak widzi Nuke to o mało co bramy nie rozwalił (tak na prawdę nie udałoby mu się to nigdy :evil_lol:) ale tak na serio jak idę sobie miastem i idzie ktoś np. właśnie z yorkiem, pinczerem, jamnikiem, sznaucerem, a idzie ktoś np. z owczarkiem niem., seterem, goldenem, no to który spokojniejszy i uwagi na nic nie zwraca? no jasne, że te duże :cool1: :evil_lol: (nie chce nikogo obrażać tym co pisze, ale ja po prostu nie lubię małych psów bo dla mnie pies to musi być duży, cieżki i sliniacy się :diabloti:) po prostu wolę takie bo jak idzie sie z takim duzym dostojnym psem to czuję się taka dumna i wg :loveu: dzis akurat widziałam dziewczynke moze 10-11 lat, która nie potrafiła zapanować nad jorkiem, komicznie to wyglądało i jeszcze te jej teksty ' no Bambino co ty robisz, jak ty sie zachowjesz, usiać i się nie stresuj, no Bambino no weś usiądź i się uspokuj, nie ciągnij tak, jesteś w mieście' :diabloti: a Bambino za przeproszeniem dziewczynke w du.pie miał i nawet na nia nie spojrzał :evil_lol: Quote
Okamia Posted September 28, 2009 Posted September 28, 2009 [quote name='aniaijaga']Kwestia jest taka, że małego psa wielkości jamnika, yorka możemy odstraszyć tupaniem, krzykiem, w najgorszym wypadku kopnieciem. Z duzym psem już tego nie zrobisz.[/quote] tak... gorzej jak ty tupniesz a on ci się do nogawki rzuci :roll: tak jak mnie dosyć dawno temu Husky zależy... moja Kelly do obcych ludzi i psów podchodzi z rezerwą ale na 'swoich' to się cieszy jak głupek zwłaszcza jeśli kogoś dość dawno nie widziała ;) Mnie też prześladuje mit że huszczak taki miły to nic nie zrobi i puszczamy pieski ... i pieski chcą gryźć :/ tak moja Kelly właśnie nauczyła się rzucać na każdą sukę praktycznie :/ na szczęście jest coraz lepiej ale nie wyobrażam sobie jej spotkania z cocerką która ją pogryzła :/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.