zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='Balbina12']Jeśli twój pies nie jest agresywny,nie zaczepia innych psów,nie szczeka to niech sobie chodzi luzem;)Tylko jakiej jest wielkości???Bo jeśli duży to nawet przez przypadek może trącić łapą czy coś:razz:[/quote] Posłuszeństwo oznacza przede wszystkim kontrole nad psimi łapami. Posłuszny pies nie może ot tak latac i deptac małe psy, dzieci ;) Quote
Balbina. Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Tylko np.do takiego dużego może podlecieć mały na Flexi i duży będzie chciał powąchać i może krzywdę zrobić;) Quote
zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='Balbina12']Tylko np.do takiego dużego może podlecieć mały na Flexi i duży będzie chciał powąchać i może krzywdę zrobić;)[/quote] Wiesz... jak ktoś jest idiotą nie potrafiacym używać flexi (tam jest taki guziczek, wiesz??), to już jego problem. Quote
puli Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='balbina12'] pisałam o tym na innym temacię ale napisze i tu bo podchodzi to pod pewnego rodzaju chamstwo:shake:otóż latem byłam w sopocie oczywiście z frankiem:cool1:i siedzimy sobie przy stoliku,franc obok na smyczy i podchodzi 2 letnie dziecko:shake:zobaczyło mojego psa i zaczęło oblatywać stolik piszcząć pieeeeeesek!i klaszcząc:razz:no to franek się zdenerwował i zaczyna przerażliwie szczekać:shake:szarpię się z nim tak minutę i mówię pani,że ma zabrać dziecko bo psiak się denerwuje [..........] i teraz pytanie.gdyby dziecko podeszło za blisko i franek by je ugryzł to czyja by była wina?oczywiście franek był cały czas na zalokowanej na krótko flexi.:shake: Twoja......... Quote
darunia-puma Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 niestety wina będzie leżała po twojej stronie ,mimo tego iż kobieta w tym wypadku niezapanowała nad własnym dzieckiem musimy nie tylko brać odpowiedzialność za nasze psy ale również za zachowanie innych psów a także ludzi Quote
zmierzchnica Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Czyli jeśli mój pies na smyczy pogryzie podbiegającego do niego spaniela, to też moja wina? O zgrozo. Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Z psami to trochę inna sprawa - winny jest właściciel psa, który ma mniej na sobie. ;) Quote
zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='AngelsDream']Z psami to trochę inna sprawa - winny jest właściciel psa, który ma mniej na sobie. ;)[/quote] A niby dlaczego?? Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Z prostej przyczyny, że jeśli twojego psa na smyczy sprowokuje pies bez smyczy, to nadal winny jest właściciel tego psa, który biegał luzem. Jeśli twój pies ma smycz i kaganiec, a czyjś jest luzem, to wina [prawna] nadal spada na psa, który jest luzem i analogicznie, jeśli drugi pies ma tylko smycz. Jeśli oba psy są równorzędne, decyduje przebieg zdarzenia. Ważne są również przepisy lokalne. Quote
zmierzchnica Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='AngelsDream']Z psami to trochę inna sprawa - winny jest właściciel psa, który ma mniej na sobie. ;) Tak myślałam, tylko trochę mnie post darunia-puma zaniepokoił, o tej odpowiedzialności za inne psy :cool3: Dzięki :p Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Ludzie to jedno, a psy drugie. Prawnie psy to mienie, są postrzegane jako własność, niemal przedmiotowo. Quote
zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='AngelsDream']Z prostej przyczyny, że jeśli twojego psa na smyczy sprowokuje pies bez smyczy, to nadal winny jest właściciel tego psa, który biegał luzem. Jeśli twój pies ma smycz i kaganiec, a czyjś jest luzem, to wina [prawna] nadal spada na psa, który jest luzem i analogicznie, jeśli drugi pies ma tylko smycz. Jeśli oba psy są równorzędne, decyduje przebieg zdarzenia. Ważne są również przepisy lokalne.[/quote] Już to to raz pisałam, ale napisze jeszcze raz ;) Osobiście znam przypadek, kiedy pies na smyczy ugryzł podbiegacza i właściciel zasmyczowanego pokrywał całkowite koszty leczenia. Właściciel podbiegacza dopowiada tylko za niedopilnowanie psa, właściciel agresora odpowiada za pogryzienie. Poza tym, co to za prowokacja, ze podejdzie pies? Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Decyduje również przebieg zdarzenia, ale generalnie, gdyby doszło do jakiś nieprzyjemnych sytuacji, ja osobiście upierałabym się, że pies, który ma smycz jest lepiej pilnowany, niż ten luzem, a skoro ten luzem jest niedopilnowany, to właściciel jest sam sobie winny. Skoro podbieganie psa to nic, to czemu tylu ludzi stąd tak się tym denerwuje? Quote
zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Moim zdaniem sposób prowadzenia psa powinien zależeć od samego psa. Inne środki zapobiegawcze stosuje się na spacerze z 15 letnią pchłą, inne z mega agresywnym brytanem. Moim zdaniem to logiczne. [quote name='AngelsDream']Skoro podbieganie psa to nic, to czemu tylu ludzi stąd tak się tym denerwuje?[/quote] To nie jest nic, ale to nie jest prowokowanie drugiego psa do ataku. Co innego jak drugi atakuje lub skacze z radości. Quote
isabelle30 Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 a ciekawe co by bylo gdyby pies byl na smyczy i w metalowym kagancu i zaczepnego malego podbiegacza strzelilby tym kagancem robiac mu krzywde....przeciez to nie ma sensu zadnego... Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 W praktyce był zabezpieczony, więc wszelkie obrażenia, to wina właściciela małego podbiegacza. Ja nie mam zamiaru zakładać mojemu psu skórznego czy materiałowego ciasnego kagańca - nosi wielki i metalowy. Staramy się go pilnować, ale nie mam zamiaru niańczyć całego świata. Quote
isabelle30 Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 i bardzo dobrze, nalezy pinowac przede wszystkim wlasnego tylka, zawsze to powtarzam w sytuacjach roznych wlascicielom malych agresorkow, tlumacze raczej obrazowo popuszczajac mocno smycz....reakcja natychmiastowa Quote
Balbina. Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='darunia-puma']niestety wina będzie leżała po twojej stronie ,mimo tego iż kobieta w tym wypadku niezapanowała nad własnym dzieckiem musimy nie tylko brać odpowiedzialność za nasze psy ale również za zachowanie innych psów a także ludzi[/quote] :roll:Taka sytuacja zdarzyła mi się już 2 razy a mamuśki najczęściej problemu nie widzą:roll:Teraz już prawie nie puszczam mojego psa na luźną smycz bo a to zza rogu "łagodny" arieadle terrier bez smyczy wyłazi , a to jakiś bezdomny kundel rzuca się na psy a to dzieciak wrzeszczy jakby pierwszy raz psa zobaczył a to jakaś panienka w "mini'podłazi z jakimiś tekstami o małych psach...:razz:Ech...moje ośedle to jakieś inne:cool1: Quote
zmierzchnica Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='zerduszko']Już to to raz pisałam, ale napisze jeszcze raz ;) Osobiście znam przypadek, kiedy pies na smyczy ugryzł podbiegacza i właściciel zasmyczowanego pokrywał całkowite koszty leczenia. Właściciel podbiegacza dopowiada tylko za niedopilnowanie psa, właściciel agresora odpowiada za pogryzienie. Poza tym, co to za prowokacja, ze podejdzie pies?[/quote] Duża, jeśli twój pies został kilkakrotnie pogryziony przez podbiegające psy. Co z tego, że twój podbiegacz ma dobre zamiary, skoro kilka poprzednich się rzuciło? Zwykle takie podbiegające pieski głęboko pod ogonem mają ostrzegawcze warczenie mojego, nawet stawanie na tylnych łapach i pokazywanie zębów. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ja mam agresora, który stał się takowym po kilku atakach nic-nie-robiących piesków, które chcą-się-tylko-przywitać. I nie toleruję podbiegających, podchodzących, choćby najlepszych i najkochańszych pieseczków. Za głupotę właściciela nie odpowiadam, nie mam zamiaru też mieć problemów, bo ktoś nie potrafi używać smyczy. Przepisy są jasne, przynajmniej u mnie - wszystkie psy mają być na smyczy. Jeśli jakiś nie jest, cóż, właściciel sam prosi się problem. Wiem, że mam kategoryczne zdanie na ten temat, ale mi już ręce opadają od ciągłego użerania się z podbiegającymi psami, które nie pozwalają mi normalnie pracować z problematycznym psem. Amen :diabloti: Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Ja ujmę to tak. Mój pies ma metalowy kaganiec, bo tylko taki jest fizjologiczny. Chodzi na smyczy, bo bywa nieposłuszny, ale nie jest agresywny. Mógłby latać luzem, ale nie lata, bo zaczepiałby psy, a to jest dla mnie niedopuszczalne. Niech sobie psy chodza luzem, ale podstawa to ignorowanie innych psów i odwołanie. Nie ma przywitań, podchodzenia bez kontroli, etc. Jeśli jakiś pies podchodzi do Baaja, staramy się, żeby wszystko odbyło się prawidłowo, ale nie zamierzam swojego psa zawiązywać w supeł z powodu cudzego czworonoga, który jest niewychowany. Quote
zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='zmierzchnica']Wiem, że mam kategoryczne zdanie na ten temat, ale mi już ręce opadają od ciągłego użerania się z podbiegającymi psami, które nie pozwalają mi normalnie pracować z problematycznym psem. Amen :diabloti: Twoje zdanie nie jest kategoryczne, tylko subiektywne. Równie dobrze można napisać: Za głupotę właściciela nie odpowiadam, nie mam zamiaru też mieć problemów, bo ktoś nie potrafi używać kagańca. Żeby nie było, moja suka tez się gotuje na podbiegaczy (boi się psów), ale póki są one łagodne, to ona ma zatkać ryj i iść ze mną, bo nic się nie dzieje. Mój głupi pies to mój problem, nie całego świata, idąc na łąkę czy do parku, lasu gdzie chodza psiarze spodziewam sie tam psów LUZEM i jak mi nie pasowało, to nie chodziłam. Quote
isabelle30 Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 jak to dobrze ze u nas takich nietykalskich ludzi jak na lekarstwo....albo moze ja ich nie zauwazam bo mam do pilnowania psa i dziecko, wiec zdecydowanie rzeczy wazniejsze niz wdawanie sie czy wogole reagowanie na jakies pyskowki. a Brutus tez jakby traktuje takich inaczej, jak widzi dziwnego wlasciciela z dziwnym psem to stanie popatrzy i idzie dalej zajety swoimi sprawami...jaki madrala Quote
zmierzchnica Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 [quote name='zerduszko']Twoje zdanie nie jest kategoryczne, tylko subiektywne. Równie dobrze można napisać: Za głupotę właściciela nie odpowiadam, nie mam zamiaru też mieć problemów, bo ktoś nie potrafi używać kagańca. Żeby nie było, moja suka tez się gotuje na podbiegaczy (boi się psów), ale póki są one łagodne, to ona ma zatkać ryj i iść ze mną, bo nic się nie dzieje. Mój głupi pies to mój problem, nie całego świata, idąc na łąkę czy do parku, lasu gdzie chodza psiarze spodziewam sie tam psów LUZEM i jak mi nie pasowało, to nie chodziłam. Tylko że przepisy u mnie mówią wyraźnie: wszystkie psy na smyczach. Przedstawiciele ras agresywnych w kagańcach. Oczywiście, że moje zdanie jest subiektywne, w końcu jest moje. Myślę o sobie i swoim psie, bo ja przepisów przestrzegam, podczas gdy właściciele podbiegaczy nie. Nie chodzę do parków, mam dwie trasy spacerowe- żeby unikać psów. Żeby wyjść z domu z psem, muszę najpierw wyjść przed dom, rozglądnąć się, czy nie biega luzem któreś z około 10 psów, które atakują mojego. Dopiero potem mogę szybko wyjść z domu i szybkim krokiem dojść tam, gdzie pieseczki nie biegają luzem. Oczywiście zdarza się i tak, że ktoś wpadnie na ten sam pomysł, co ja - dziś musiałam zwiewać przed labradorem, biegającym luzem. Na szczęście nas nie zauważył, bo był zajęty pyskówką z jakimś psem zza ogrodzenia. Właściciel z dzieciątkiem w wózeczku na swojego łagodniutkiego psa nawet nie patrzył. Ja już nawet nie wiem, jak mam ze swoim psem pracować. Nieważne, co robię, zaraz podleci agresywny pudel, bo chciał sprawdzić, czy moja suka (sterylizowana) ma cieczkę i zaatakuje mojego psa, albo sąsiad stwierdzi, że jego spanielek musi sobie poużywać i niech się rzuca na mojego, przecież on smyczy używać nie będzie. No bo to córki wina, że mu tego psa dała. I tak dalej, i tak dalej... Naprawdę marzę o jednym spacerze, na którym mogłabym nie unikać psów, nie musiałabym się męczyć z moim agresorem. Nie mówiąc o tym,że rodzina nie radzi sobie z nim zupełnie, i co wyjdzie z nim brat albo mama, to pies jeszcze bardziej się robi agresywny i reaguje podnieceniem na durne odległe szczekanie psów. Sorry za żalenie się :lol: Nie chcę się tłumaczyć czy coś, tak po prostu... Mam dość i nie mam komu o tym powiedzieć ;) Pewnie moje subiektywne i wredne zdanie wynika z tego, że nie wiem co mam robić, nie radzę sobie. Oczywiście, dostałam tutaj wiele dobrych rad, ale nie mam pojęcia czy idę w dobrym kierunku, wciąż więcej kroków z Frotkiem stawiamy w tył niż w przód... Ech :shake: Quote
zerduszko Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Ja Cię doskonale rozumiem. Cały czas staram się wytłumaczyć, że to czy nasz pies pogryzie innego, czy dostanie buta nie rozwiąże problemu nieodpowiedzialnych właścicieli. Ale pozwalanie swojemu psu na gryzienie innych, jest tak samo zgodne z prawem i "chamskie", jak puszczanie ich luzem bez jakiejkolwiek kontroli ;) Quote
AngelsDream Posted September 26, 2009 Posted September 26, 2009 Nas ostatnio oszczekała suczka, która boi się tylko wilczaków. Podeszła, Baaj się rozbawił, pies ma jeden kontakt na plus z wilczakami, nam korona z głowy nie zleciała, bo pies się nie rzucał, po prostu się bał - bywa. Był kontrolowany, odwoływalny, właścicielka miła, ale np. nie pojmuję, jak można puszczać psa luzem, wiedząc, że nie odwołania, kradnie innym zabawki, zaczepia psy na tle dominacji/agresji, etc. A taki cudak jest np. na Polu Mokotwoskim. Widziałam jego z panią kilka razy i, jak dotąd, zawsze coś wymodził! W tym raz ona była przy parkingu, a pies sam na psiej łączce. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.