mimoza Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 tonacja napisał(a):Ja bym tam nie kopała tego psa :shake: ale pewnie tak bym się wydarła, ze by mnie na drugim końcu Polski było słychać. Masz racje, bo to wlascicielka powinna byla dostac kopa i to porzadnego. Ja to bym chetnie wezwala SM, gdyby nie to, ze oni i tak to oleja:shake: A z wlasnego doswiadczenia wiem, ze zwrocenie uwagi takiej wlascicielce konczy si zwykle tym, ze ona mnie zwyzywa i to w tonacji takiej, ze wszyscy ludzie w okolicy beda patrzec na mnie z potepiniem. jakos tak jest, ze wlasciciele duzych psow zawsze sa winni... Quote
łamAga Posted September 17, 2009 Posted September 17, 2009 a.g.a napisał(a):Witam Mnie denerwuje brak odpowiedzialności i wyobraźni u niektórych rodziców. Teście mają foxterriera psa, przed trymowaniem wyglądającego jak owca ale to raczej wilk w owczej skórze :diabloti:. Ostatnio zostawiłam go przywiązanego pod sklepem ( jest tam nawet specjalne miejsce, z dala od ludzi gdzie można zostawiać psy). Po zakupach stoję spokojnie przy kasie i nagle słyszę jazgot..mój pies..zostawiam zakupy, wybiegam na zewnątrz i co widzę? Pies szaleje, kły na wierzchu, ślina leci z pyska...a dziadzio podpycha tak na oko 3 letnie dziecko w stronę mojego psa, żeby sobie mała pogłaskała...no normalnie ręce opadają. I tak miałam już nie raz..Ja wiem, że foksy nie są duże, wyglądają słodko, ale jak już wbiją w coś zęby to naprawdę wyrządzą sporą krzywdę. Inna sprawa to niestety podejście właścicieli dużych psów, puszczanych luzem ( rotki, Onki itp), którzy kompletnie nie reagują na szarże swoich pupili na mojego psa ( w mieście chodzę z nim zawsze na smyczy, niestety lubi gonić koty i ptaki, nie lubi też nawiązywać znajomości z innymi psami), a że on jak każdy terrier nie da sobie w kaszę dmuchać, to często kończy się scysją...Ciekawe, że ci sami ludzie bardzo szybko potrafią łapać swoje pupilki gdy wychodzę na spacer z Reksem ( typ Onka schroniskowa znajda, ale bardzo kochany psiak...) :shake: nie zostawia się psiaków przed sklepem , jak już się dycyduję na psa to najpierw się z nim wychodzi a później załatwia się inne sprawy a nie przy okazji zakupów :shake: Quote
Balbina. Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 [quote name='tonacja']Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie lubiłam jamników :/ Mój sąsiad miał suczkę (też miała na imię Maja) i ona cały dzień potrafiła oszczekiwać wszystko co się ruszało, a jak się dorwała do jakiegoś psa to wpadala w istny szał. Bóg wie dlaczego... Jeżeli właściciel wie, że jego pies jest narwany, to powinien go trzymać na smyczy i spuszczać z niej tylko jak w poblizu nie ma innych zwierząt i ludzi... Ja bym tam nie kopała tego psa :shake: ale pewnie tak bym się wydarła, ze by mnie na drugim końcu Polski było słychać. A ja gdyby jakiś pies mojego atakował kopneła bym:oops:Jeśli właścicielka ma psa w d.... to potem sa skutki.Mój psiak jest malutki i dlatego to co skończyło się dla suczki gops podrapanie to z moim już by nie było tak różowo...czsami nie ma innego sposobu.zazwyczj próbuję inaczej działać niż kopać podlatujące psy ale gdyby sprawa była poważna pies dostał by odemnie kopa:roll: Quote
vege* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Jak by moją suczkę pies zaatakował i by jeszcze taki zawzięty był (jamnik) to by pewnie w prezencie również ode mnie kopa dostał, co prawda Nuka by sobie bez problemu poradziła z jamnikiem bo jest raczej średniego wzrostu (jak shar-pei) i waży 20 kg i siłe ma niezłą i w sobie i w szczęce też :lol: ale właśnie przez takich ludzi jak pani od jamnika inne psy niestety maja uraz do tych psów i za wszelką cenę prędzej czy później chcą się odpłacić za to :mad: Ogólnie się cieszę, że moja suczka jest taka zrównoważona, tzn. spokojna nie reaguje na inne szczekające psy po prostu je olewa, ale ten który do niej zacznie i wyprowadzi ją z równowagi to hohohoh miło nie bedzie :cool1: Quote
gops Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 no pani wlascielka jamnika powinna sie cieszyc ze moja sucz miala kaganiec , a najczesciej niose go tylko w reku wiec to byl przypadek bo jamnikowi moglo by sie oberwac ehh i jeszcze podbiegajace male gremliny pinczerki z wytrzeszczem oczu :evil_lol::loveu: (smiesza mnie a zarazem mi sie podobaja), mam takich 3 sztuki na podworku swietnie sie bawia , w zabawe pod tytulem "zdenerwuje tego wiekszego psa na smyczy i w kagancu a potem uciekne" szkoda ze czasem nie udaje im sie uciec :roll: no i najlepsze dwie kolezanki mojej suczy to yorki , poprostu bawia sie swietnie , a co najlepsze jak osttanio podbiegl do nich lab to zamiast moja bronic yorkowej to yorkowa bronila mojej suczy :evil_lol: bardzo smiesznie to wygladalo , jak probowala go przegonic Quote
*Monia* Posted September 18, 2009 Posted September 18, 2009 Ja ostatnio kocham wszystkie okoliczne pieski i ich właścicieli :razz:. Nie spotykam wolnych agresorów (tfu tfu), szczekaczy-podgryzaczy i nieznajomych 'on się tylko przywitać chce' zwalających się na szczeniaka. Dzisiaj widząc za krzakami panią z psem złapałam Hexę i szczeniaka usadziłam obok siebie (kocham to wpatrzenie małej we mnie :loveu:). Pani stanęła z psiakiem obok nas, więc pozwoliłam się szczeniuchowej przywitać. Powiedziałam pani, że Hexa bywa brutalna w zabawie i jej nie puszczę do witania, na co pani: "Właśnie widziałam, że pani na nasz widok ją zabrała na smycz. W takim razie nie przeszkadzamy i idziemy, żeby mogła sobie sunia spokojnie pobiegać. Do widzenia." :-o. Zdziwienie moje było ogromne, bo mi nie przeszkadzają osoby z psiakami pomagającymi w socjalizacji sryla, ale byłam tak zdziwiona, że tylko wydusiłam 'dowidzenia'. Hexa przez caly czas była zajęta kijkiem i tylko głowę podniosła, żeby zobaczyć z kim rozmawiam i co to za psa szczeniuch dręczy ;). Quote
Bogarka Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 Na porannych spacerach spotykamy jamnika który ile razy zobaczy Hadara zaczyna sie rzucac. a pani zamiast go od tego oduczyc woli nas omijac. Dobrze ze chociaz omija ale nie zauwazyłam zeby cokolwiek robiła w tym kierunku zeby pies sie tak nie zachowywał Quote
darunia-puma Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 Bogarka ty się słonko ciesz bo u nas jest babka z małym kundelkiem który jak nas widzi na spacerze rzuca się mały samobójca na moje psy a pani na to :" bobik jaki ty odważny jesteś" ......... brak słów Quote
paulina2904 Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 darunia-puma napisał(a):B spacerze rzuca się mały samobójca na moje psy a pani na to :" bobik jaki ty odważny jesteś" ......... brak słów :roflt::roflt::roflt: nie mogę z tego :roflt: Quote
moon_light Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 zaraz wybuchne :angryy: przed chwila na spacerze do mojego psa doskoczyl spaniel , warkot zeby na wierzchu, chcial gryzc figaro.. Wyskoczył do nas z odleglosci jakies 20 metrów, nawet go nie widzialam, uslyszalam tylko jazgot i chwile pozniej byl pod moimi nogami. Figaro na smyczy broni się, i gdybym tylko mu pozwoliła dosięgnąć spaniela zaatakował by nie na żarty. Trzymam go i dre sie do wlascicielki spaniela 'moze pani wziac tego psa' -ale jak podejde to on sie rzuci (miala na mysli swojego spaniela,który doskakiwał do nas-metr w przód atakując, metr w tył ze strachu przed ugryzieniem mojego psa). po szamotaninie jakos tam go odwolala wiec mowie grzecznie 'moze pani go wyprowadzac na smyczy ?, ja swojego wyprowadzam' a ona 'ale pani jest wielki a moj maly !' :angryy::angryy::angryy: nie mialam sily na dalsza rozmowe, powiedzialam jej tylko że nastepnym razem odpinam smycz mojego, i niech sie dzieje co chce. Wkurwiają mnie niesamowicie tacy ludzie. Nie mam przyjemnosci w duszeniu mojego psa smyczą żeby nie dorwał innego, a poza tym odciągając swojego daje pole do popisu (pogryzienia) psu atakujacemu. czemu ludzie sa tacy bezmyslni.. :angryy: jestem pewna ze gdybym była na spacerze nie z dogiem, a ratlerkiem, to ten spaniel by go pogryzł. W tym przypadku trochę zwątpił kiedy dobiegł tuż pod mojego psa i przekalkulował swoje siły. Quote
paulina2904 Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 Nie dziwę się Twojej złości:mad: Ja miałam podobną sytuację jakiś rok temu z poprzednim dalmatem Pongiem[*] ,który miał 12 lat i już nie był w tej formie ,którą prezentował przez większośc swojego życia:cool1: ,ale mniejsza o to. Poszłam nad rzekę z nim i po długim spacerze jak już wracaliśmy polną drogą(mój cały czas na smyczy był) słyszę nagle taki odgos zwierzęcia biegnącego w moim kierunku bardzo szybko i nagle zza zakrętu wyłania się młody pitt bull(ok 6 m-c):crazyeye: i bez namysłu rzuca się do gardła Ponga tym samym przewracając go:angryy: całe szczęście ,że miał kolczatkę i nie mógł się wgryźc napastnik:roll: wściekłam się i złapałam tamtego za ''szmaty'' i trzymałam czekając aż wynurzy się ''właściciel'':angryy: tamten nawet nie odpuscił i próbował się rzucac gdy Pongo leżał w szoku na ziemi i się telepał:-( a ja walczyłam z psiskiem w uniki bo nawet mnie chciał gryźc ,ale i tak go nie uderzyłam ,bo nie i już. Po ''długim'' czasie wychodzi parka (ok.45lat) i spokojnym tonem ''On jest jeszcze młody i chce się bawic!(mnie ścieło prawie z nóg)'' ''Może tak szybciej ,bo jeśli nie widzicie wielcy państwo to muszę się zając swoim poszkodowanym psem!:angryy:'' ''Przecież nc się nie stało!(fakt bo mojego obroniłam i sama odniosłam małe rany!)'' Ja już ledwo się opanowując''Do ciężkiej cholery birzcie go ode mnie i więcej mi się nie pokazujcie na oczy i lepiej zainwestujcie w tego psa ,a nie kupiliście go rtylko po to żeby przed sąsiadami szpanowac pieskiem a tresowac nie ma komu:angryy:!'' Jak o tym pomyślę to mnie trzęsie jeszcze ze złości!:angryy: Quote
vege* Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 A ja bym chyba na twoim miejscu odpięła tą smycz, albo chociaż udawała, że ją odpinam :eviltong: jakby do mnie i Nuki takie zawzięte podbiegło i właściciel by tak powiedział, że 'jego to mały i bez smyczy może biegać, a mój duży to na smyczy musi być' to bym chyba odpięła tą smycz i by się babsko nauczyło, ze smycz trzeba mieć :angryy: nie no niektórzy ludzie to tragedia po prostu :mdleje: takich to tylko młotkiem w łeb je**ąć i patrzeć czy żyje :diabloti: Quote
evel Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 vege* napisał(a): jakby do mnie i Nuki takie zawzięte podbiegło i właściciel by tak powiedział, że 'jego to mały i bez smyczy może biegać, a mój duży to na smyczy musi być' to bym chyba odpięła tą smycz i by się babsko nauczyło, ze smycz trzeba mieć :angryy: Ale wtedy istnieje możliwość, że Figaro nauczy się zawczasu kasować takie pieski... A to przecież nie wina psa, że jego pani się go boi, więc nie trzyma go na smyczy a poza tym pies zbierze wciry za debilizm i bezmózgowie swojej właścicielki :cool1: To jej należałoby wtłuc :mad: Quote
moon_light Posted September 22, 2009 Posted September 22, 2009 No właśnie problem w tym , ze za bardzo lubię zwierzęta, żeby dobrowolnie dopuścić do starcia dog vs spaniel. Raz, nie chciałabym mieć niczyjego życia na sumieniu. Dwa, po prostu nie chcę żeby mój pies uczył się takich akcji. Trzy, zapewne finał byłby taki, że to ja i mój pies ponieślibyśmy konsekwencje nieodpowiedzialności X człowieka. Nie mam też czasu i możliwości wchodzić w gadki z właścicielami. Muszę pilnować swojego psa, a ciężko przekrzyczeć się przez 2 psy. Odgonic obcego psa też nie mam jak , bo smycz trzymam w 2 rękach, a nogi muszą być na ziemi jeżeli chcę zachować komplet swojego uzębienia (a chce :diabloti:). Pani oczywiście smycz miała, czerwoną flexi..ale po co zapiąć na nią psa. Mój też by mógł latać luzem, bo generalnie 9/10 psów zignoruje, a do 10 podleci i będzie chciał pokazać kto rządzi. :angryy:nikt mnie tak nie wkurzył jak ta rura, no nikt przez 13 lat posiadania psa. Quote
vege* Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Może to co napisałam wcześniej trochę źle zabrzmiało :oops: jak an moja 20 kg suczkę wyskoczył york z zębami i właściciel anwet się nei kapnął, ze ejgo pies gryzie mojego po łapach (bo wyżej nie dosięgnął) to wtedy jakbym Nuke spusciła to rzeczywiście autentycznie by musieli tego yorka zdrapywać z ulicy :angryy: Quote
Balbina. Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 drastyczne ale prawdziwe:shake:Ja tego problemu nie mam bo psa w miejscach gdzie są psy nie spuszczam:loveu: Quote
łamAga Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Ja ostatnio miałam taki przypadek że siedze sobie na ławce trzymam psa na smyczy a obok ida dwie panie z malymi psami ( małymi w sensie wielkości) oczywiście bez smyczy !!!! jeden z tych psów podlecial do mojego Nerona i zaczał się wydzierać na co Neron szarpnął mnie ze smyczą tak że z ławki spadłam :shake: a pani tylko spytała " nic sie pani nie stało??" ale i tak psa nie złapała :angryy: Quote
łamAga Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 [quote name='Balbina12']Ale twój pies musi mieć siłę:-o[/quote] To jest Owczarek niemiecki trochę większy niż wzorzec , waży około 38 kg a ja mam 43 kg a do tego siedzialam na jego smyczy więc tak jakoś mnie pociągnął że nawet nie wiem kiedy leżałam , trochę śmieszna sytuacja ale fakt faktem że psy powinne byc prowadzone na smyczach ;) Quote
Balbina. Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Na tak,smycz to podstawa:mad:43 kilo...o 40 więcej niż mój:evil_lol: Dziesiaj Franek też zaczął szczekać na owczarka-mocniej pociągnełam smycz i poszłam bo mały zaczyna się wtedy nakrecać:cool1: Quote
łamAga Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Nio ja słyszałam a w zasadzie miałam przykład bo tez posiadałam małego psa że one nadrabiają głosem a duże psy z kolei słysząc takie ujadanie i to jeszcze kierowane w ich stronę odbierają to jako atak i chcą się odwdzięczyć ale już siła :angryy: ja tam nic nie mam przeciwko małym szczękającym psom , jedynie właśnie przeciw nieodpowiedzialnym właścicielom którzy twierdzą że na smyczy to trzyma się tylko duże psy a ich malutkie mogą biegać luzem i robić co im się podoba bo przecież takie maleństwo krzywdy nie zrobi a odezwać się nie można bo od razu zaczynają wygłaszać swoje wywody których się nawet słuchać nie chcę , a na złość zrobić też nie można i np spuścić swojego psa tak jak i oni bo to ich piesek ucierpi a nie oni Quote
Bogarka Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 [quote name='"dOgLoV"']a ich malutkie mogą biegać luzem i robić co im się podoba bo przecież takie maleństwo krzywdy nie zrobi[/quote] Jakis czas temu na spacerze szło za nami jakies towarzystwo z westem który sie cały czas wyrywał i warczał i szczekał na Hadara nie pamietam zeby mu chociarz powiedzieli "fuj". Quote
moon_light Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 [quote name='Bogarka']Jakis czas temu na spacerze szło za nami jakies towarzystwo z westem który sie cały czas wyrywał i warczał i szczekał na Hadara nie pamietam zeby mu chociarz powiedzieli "fuj".[/quote] gdyby nie to że pod avatarem widzę "budapeszt", pomyslalabym że spotkałaś moich sąsiadów :evil_lol: Quote
paulina2904 Posted September 23, 2009 Posted September 23, 2009 Kiedyś oj chyba z 6 lat temu(12lat) miałam przygodę pod tytułem ''upadek po szarpnięciu przez psa'':oops: szłam z Pongiem[*] i on zobaczył gdzieś sąsiada z Onkiem w krzakach ,a ja nie widząc szłam dalej i nagle Pongo mnie ostro pociągnął i wypuściłam smycz oraz upadłam na chodnik:cool1: Facet zdzielił parasolem Ponga i szybko go odciągnełam:angryy: byłam nieźle pozdzierana ,bo facet chodził po takich krzaczorach ,że nie dziwę się że go nie widziałam:roll: ,ale wina moja bo nie utrzymałam psa:oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.