zmierzchnica Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Ehm, to do mnie? Nie traktuję z góry. Po prostu mnie to stresuje, że ktoś schodzi na ulicę pełną aut na mój widok. Bo się winna czuję, z drugiej strony poirytowana, bo psy na smyczy, ja drę mordę "nic nie zrobią" itp., a jak grochem o ścianę. A co, mam psy z wiaduktu zrzucić, żeby kobiecina się nie czuła przestraszona? :shake: O dziwo, dziś na tym wiadukcie na rowerze mnie kilku panów mijało i nie robiło takich rzeczy, psy ich olały oczywiście. Ani mnie to uciekanie/omijanie nie bawi, ani nie śmieszy, ani nie sprawia, że czuję pogardę - tylko irytuje i także stresuje. Może koniec tematu, bo ciągniemy to w nieskończoność ;) Quote
zWiErZaKoMaNkA Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Martens napisał(a):Dla mnie to nie jest śmieszne. Czy ktoś pisał,że to jest śmieszne? Fobię rozumiem. Ale jeżeli pies jest na krótkiej smyczy,idzie przy nodze właściciela (z drugiej strony) i właściciel mówi,że może pan/i spokojnie jechać to jest wtedy dziwne. Ani mnie to uciekanie/omijanie nie bawi, ani nie śmieszy, ani nie sprawia, że czuję pogardę - tylko irytuje i także stresuje. Zrozumiałe. Nie dość,że psa masz przy sobie,krótka smycz+tłumaczenie z daleka to i tak nic nie działa. Nie dziwię się. Może koniec tematu, bo ciągniemy to w nieskończoność ;-) Ja już skończyłam ^^ Quote
zerduszko Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 zWiErZaKoMaNkA napisał(a): Fobię rozumiem. Ale jeżeli pies jest na krótkiej smyczy,idzie przy nodze właściciela (z drugiej strony) i właściciel mówi,że może pan/i spokojnie jechać to jest wtedy dziwne. Masz jakąś fobię??? Fobia nie polega na tym, ze jest sie czego bać.... wręcz przeciwnie, ludzie boja się czasem dziwnych rzeczy, jesli psów, to np. nawet ich zdjeć :razz: Quote
łamAga Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Jeżeli ktoś ma fobię i się "czegoś" boi to raczej nie jest w stanie nawet "tego czegoś" obejść szerokim łukiem , ja mam arachnofobię i na widok pająka robię taki unik że później sama z siebie się śmieję więc gdyby ktoś miał kynofobie ( bo chyba tak się nazywa strach przed psami ) na pewno nie zszedł by spokojnie z roweru żeby go ominąć ;) Quote
zerduszko Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 dOgLoV napisał(a):Jeżeli ktoś ma fobię i się "czegoś" boi to raczej nie jest w stanie nawet "tego czegoś" obejść szerokim łukiem , ja mam arachnofobię i na widok pająka robię taki unik że później sama z siebie się śmieję więc gdyby ktoś miał kynofobie ( bo chyba tak się nazywa strach przed psami ) na pewno nie zszedł by spokojnie z roweru żeby go ominąć ;) Może się leczy :razz: Znam osoby z lękiem przed psami, pies na smyczy kilka m dalej i oni potrafią sie opanować, za tu za blisko czy luzem jest gorzej. Quote
zmierzchnica Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 zerduszko napisał(a):Może się leczy :razz: Znam osoby z lękiem przed psami, pies na smyczy kilka m dalej i oni potrafią sie opanować, za tu za blisko czy luzem jest gorzej. Wiem, że fobia to poważna sprawa i nie da się tego na spokojnie przetłumaczyć. Ale nikt mi nie wmówi, że 3/4 osób jadących ze Szczepanka (wsi) do Strzelec (miasteczka) ma kynofobię :diabloti: No, chyba że o tym nie wiem:eviltong:, ale raczej nie sądzę - na prawie każdym podwórku w tej wiosce jest pies na łańcuchu. Choć w sumie na łańcuchu to pies niestraszny, przecież nie podleci. A taki mały na smyczy.. No nie wiem, może przegryzie smycz z dzikim skowytem i rzuci się do gardła :diabloti: Dobra, teraz już się śmieję, ale takie sytuacje naprawdę nie są miłe, głupio się czuję i tyle, że robię tyle zamieszania idąc z dwoma małymi kundlami na krótkiej smyczy. Quote
Martens Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 A ja szczerze mówiąc mam takie sytuacje w nosie. Ktoś się boi mimo, że mam spokojnego psa przy nodze na smyczy, obchodzi łukiem - jego sprawa. Co innego, kiedy ktoś ma do mnie pretensje za to, że w ogóle tamtędy idę z psem. Ok, czyjeś lęki można szanować, ale nie dawać się terroryzować. Co do łańcuchów i - przecież nie podleci. Gwarantuję, że po pierwszym na oko 50-kilowym byku, który zerwał się z łańcucha i rozpędził Twoje psy na cztery strony świata a Ciebie zapędził na płot, będziesz przechodziła z duszą na ramieniu koło każdego obejścia, gdzie jest pies na łańcuchu i otwarta brama. Ja tak teraz mam :cool1: Quote
filodendron Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Ja mam w domu przypadek ciężkiej paniki przed psami :-( To bardzo trudno wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżywał, to jest irracjonalne i niestety groźne dla delikwenta - całkiem realna jest sytuacja, że ktoś taki wpakuje się pod samochód, bo od strony chodnika jakiś szczekacz rzuci się na własny płot. I nie ważne, że ten płot jest wysoki i solidny. Trudno się z tym żyje w tym upsionym świecie a "praca" na co dzień z takim człowiekiem przypomina te nasze wielokrotnie opisywane tutaj próby zsocjalizowania nadwrażliwych na pobratymców psów - już jest prawie, prawie fajnie, już widać światełko w tunelu i znowu napatoczy się jakiś niereformowalny przypadek, którego smycz parzy w ręce albo ma tego-wspaniałego-labradora-dogoterapeute-urodzonego-przecież, więc niech sobie poskacze po ludziach, bo nie gryzie :shake: No i znowu jest się w punkcie wyjścia. Quote
łamAga Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 ja też mam takie zachowanie w nosie do czasu kiedy ktoś się bez powodu do mnie odezwie z pretensją że w ogóle śmiem iść tą drogą co on/ona trzymając psa na tak długiej smyczy :angryy: a wiele fobii wmawiają dzieciom nadopiekuńcze mamusie , ile razy słyszę kiedy przechodzę koło takiej mamuśki z synkiem/ córeczką jak dziecko mówi "mamusiu patrz jaki duży piesek " a ona " nie patrz się na niego bo Cie ugryzie , takiemu psu nie wiadomo co do głowy strzeli " no i jak później takie dzieci mają się psów nie bać ciągle słysząc że każdy pies jest zły i jak się na niego spojrzy to na pewno go ugryzie :shake: Quote
łamAga Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 filodendron napisał(a):Ja mam w domu przypadek ciężkiej paniki przed psami :-( To bardzo trudno wytłumaczyć komuś, kto tego nie przeżywał, to jest irracjonalne i niestety groźne dla delikwenta - całkiem realna jest sytuacja, że ktoś taki wpakuje się pod samochód, bo od strony chodnika jakiś szczekacz rzuci się na własny płot. I nie ważne, że ten płot jest wysoki i solidny. Trudno się z tym żyje w tym upsionym świecie a "praca" na co dzień z takim człowiekiem przypomina te nasze wielokrotnie opisywane tutaj próby zsocjalizowania nadwrażliwych na pobratymców psów - już jest prawie, prawie fajnie, już widać światełko w tunelu i znowu napatoczy się jakiś niereformowalny przypadek, którego smycz parzy w ręce albo ma tego-wspaniałego-labradora-dogoterapeute-urodzonego-przecież, więc niech sobie poskacze po ludziach, bo nie gryzie :shake: No i znowu jest się w punkcie wyjścia. A może dobrym wyjściem było by kupno psa ?? ja miałam w bloku taki przypadek że cała rodzina panicznie bała się psów , dochodziło nawet do takich scen gdzie jeden z członków tej rodziny zadzwonił do moich drzwi , ja je otwarłam i koło mnie stał pies to ta osoba z kwikiem wskoczyła na poręcz , jakiś czas później kupili sobie własne mieszkanie z ogródkiem i postanowili kupić psa , terapia poskutkowała , nie boją się własnego psa a co za tym idzie nie reagują już z taką paniką na każdego przechodzącego obok nich psa :) Quote
zmierzchnica Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Martens napisał(a): Co do łańcuchów i - przecież nie podleci. Gwarantuję, że po pierwszym na oko 50-kilowym byku, który zerwał się z łańcucha i rozpędził Twoje psy na cztery strony świata a Ciebie zapędził na płot, będziesz przechodziła z duszą na ramieniu koło każdego obejścia, gdzie jest pies na łańcuchu i otwarta brama. Ja tak teraz mam :cool1: Koleżanka swoją mieszankę kaukaza dała na czas koszenia trawy na podwórku na łańcuch+kolczatkę. Oczywiście się urwał :roll: Nie zazdroszczę sytuacji, brr :shake: Sama staram się omijać z daleka jakiekolwiek obejścia gdzie są nieznane mi psy. Z psami po wsiach też nie chodzę, raz tylko przeszłam się po jednej... Wróciłam z takim bólem głowy od ciągłego hałasu robionego przez ujadające łańcuchowe/kojcowe burki, że zrezygnowałam z takich wycieczek. Nie mówiąc o tym, że doła potem miałam tydzień (na każdym podwórku pies, z czego może 1/10 chodził luzem - reszta metrowe łańcuchy/kojce wielkości klatek dla królików). A może dobrym wyjściem było by kupno psa ?? ja miałam w bloku taki przypadek że cała rodzina panicznie bała się psów , dochodziło nawet do takich scen gdzie jeden z członków tej rodziny zadzwonił do moich drzwi , ja je otwarłam i koło mnie stał pies to ta osoba z kwikiem wskoczyła na poręcz , jakiś czas później kupili sobie własne mieszkanie z ogródkiem i postanowili kupić psa , terapia poskutkowała , nie boją się własnego psa a co za tym idzie nie reagują już z taką paniką na każdego przechodzącego obok nich psa :smile: Gdyby owa osoba z fobią mogła się z nowym psem wyprowadzić na pustynię to może by to pomogło :cool1: Ale obawiam się, że byłoby jeszcze gorzej - podlatujące do psa "kochane-i-chcące-się-bawić psiaczki" dla osoby, która się psów boi to nic miłego. A co dopiero, gdyby jakiś pies pogryzł pupila takiej osoby - jeszcze większa trauma na całe życie :shake: Rodzina o której pisałaś przeprowadziła się do mieszkania z ogródkiem, więc pewnie jakoś dużo z psem nie wychodzili i łatwiej im było.. ;) Quote
Martens Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Wzięcie psa może pomóc przy jakichś umiarkowanych lękach, spowodowanych np. jakims przykrym zdarzeniem z psami. Ale już przy typowej fobii coś takiego w ogóle nie wchodzi w grę bez długotrwałej terapii przed. Trzeba też wybrać psa z rasy/usposobienia łagodnego i uległego, żeby nie okazało się, że wykorzystuje obawy opiekuna i zaczyna terror. Poza tym zgadzam się ze zmierzchnicą. W polskich realiach samotny spacer z psem w wykonaniu osoby bojącej się psów chyba tylko powiększyłby traumę :cool1: Quote
karjo2 Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 A moze byc jeszcze inaczej, mozna oswoic z danymi psem, danym typem, ale lek pozostanie na widok psa przypominajacego nieciekawa sytuacje, zachowujacego sie w sposob nieobliczalny. Poczatkowo tez bylam psiara/mama, az do chwili, gdy niewielki terierek wpakowal sie w parku na koc z moim dzieckiem i skoczyl do niego, bo ponoc kiepsko widzacy byl :angryy:. Tyle, ze dookola bylo kilkaset metrow laki.. Po kolejnej akcji obszczekiwania i obskakiwania przez niewielkie kundelki, z mloda wyladowalismy na ratunkowym po ciezkim ataku padaczki... I przykladow od cholery, gdzie nie prosilismy sie o kontakt z namolnym psem i jeszcze bardziej agresywnym wlascicielem... W efekcie nie ma problemu z domowym psem, psami znajomych, ale reakcja na kazdego obcego, spotkanego na spacerze jest natychmiastowa... I kolejny przyklad: Pies dotkliwie pogryzł 2-letnią dziewczynkę - Wiadomości - Polska Lokalna w Interia.pl - Wiadomości, informacje lokalne : Warszawa, Kraków, Poznań Teren dla dzieci, gdzie powinny czuc sie bezpiecznie. Quote
Saite Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Owszem teren dla dzieci powinien być miejscem, gdzie te powinny czuć się i być bezpieczne, ale całkiem dużo mamuś i babć przychodzi na takie np. place zabaw nie tylko z dziećmi, ale i z psami często zachowującymi się nieprzyjaźnie. Tak więc, by zdarzyło się nieszczęście z psem w roli głównej wcale nie potrzeba obcego, niedopilnowanego, agresywnego psa, który wtargnie nie wiadomo skąd w miejsce, gdzie przebywają dzieci. Quote
evel Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Czy ktoś wie, gdzie mogę sobie zamówić koszulkę z napisem "Mój pies rozgryzie Twojego joraska w pięć sekund jak go nie zabierzesz"? Wiem, że młoda wygląda niepozornie, ale jak widzi joraska to piany dostaje nieomal :roll: A joraski leeecą do nas radośnie, bo pańcia ma porażenie mózgowe i nie umie nacisnąć guziczka. Wiem, może to nie jest jakieś wybitne chamstwo i snu mi to z powiek nie spędza ale dlaczego ja mam się użerać ze swoim ryczącym psem pod pachą i na dodatek jeszcze z cudzym skaczącym mi po nogach? :cool1: Świetnie muszę wyglądać porywając sukę na ręce na widok każdego psa, jakiego mijamy :evil_lol: Zanim mnie ktoś od rasowych faszystów wyzwie (o ja zła, głupia, nie pozwalam się im pobawić :placz:) - młoda ma cieczkę, suki kasuje a psom tyłek podstawia ;) Quote
nateenanu Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Martens napisał(a):Wzięcie psa może pomóc przy jakichś umiarkowanych lękach, spowodowanych np. jakims przykrym zdarzeniem z psami. Ale już przy typowej fobii coś takiego w ogóle nie wchodzi w grę bez długotrwałej terapii przed. Trzeba też wybrać psa z rasy/usposobienia łagodnego i uległego, żeby nie okazało się, że wykorzystuje obawy opiekuna i zaczyna terror. Poza tym zgadzam się ze zmierzchnicą. W polskich realiach samotny spacer z psem w wykonaniu osoby bojącej się psów chyba tylko powiększyłby traumę :cool1: Uważam również, że branie psa w celu wyleczenia fobii mija się z celem.. No bo co jak się okaże, że strach jest nie do przezyciężenia? Psa się oddaje? Uważam, że najlepiej stopniowo i powoli obdarzać zaufaniem i przyzwyczajać się do jakiegoś spokojnego psa przyjaciół... Ale absolutnie nie wolno eksperymentować biorąc psa! Tymbardziej, że fobii nie da się leczyć samemu, co najwyżej paniczny strach.. Quote
filodendron Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 dOgLoV napisał(a):A może dobrym wyjściem było by kupno psa ?? Mamy psa, ale własny pies i cudze, obce psy to są wszechświaty równoległe - niby ten sam punkt wyjścia, a potem już wszystko inaczej. Zresztą u nas najpierw był pies, potem wypadek. Odwrotnie to raczej nie zadziała. Ale mniejsza, nie o to chodzi - chciałam tylko napisać, że mnóstwo osób cierpi na mniej i bardziej poważne lęki związane z psami. O tym się nie myśli i człowiek sobie nie zdaje sprawy ze skali zjawiska, dopóki z powodu takich czy innych okoliczności nie zostanie wepchnięty przez los w inny krąg oddziaływania. Ja w każdym razie nie zdawałam sobie sprawy, że jest taka masa ludzi ugryzionych, pogryzionych, poszczutych, z ugryzionymi, poszczutymi itd. dziećmi, psami. Bardzo dużo, choć zapewne nie 3/4 miejscowości ;) evl napisał(a):Czy ktoś wie, gdzie mogę sobie zamówić koszulkę z napisem "Mój pies rozgryzie Twojego joraska w pięć sekund jak go nie zabierzesz"? Jest taki papier do drukarek atramentowych, na którym można coś nadrukować a potem przeprasować na koszulkę. Chyba zrobię sobie napis - "uwaga, zagryzam domorosłych dogoterapeutów" :evil_lol: Quote
nateenanu Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 evl napisał(a):Czy ktoś wie, gdzie mogę sobie zamówić koszulkę z napisem "Mój pies rozgryzie Twojego joraska w pięć sekund jak go nie zabierzesz"? Wiem, że młoda wygląda niepozornie, ale jak widzi joraska to piany dostaje nieomal :roll: A joraski leeecą do nas radośnie, bo pańcia ma porażenie mózgowe i nie umie nacisnąć guziczka. Wiem, może to nie jest jakieś wybitne chamstwo i snu mi to z powiek nie spędza ale dlaczego ja mam się użerać ze swoim ryczącym psem pod pachą i na dodatek jeszcze z cudzym skaczącym mi po nogach? :cool1: Świetnie muszę wyglądać porywając sukę na ręce na widok każdego psa, jakiego mijamy :evil_lol: Zanim mnie ktoś od rasowych faszystów wyzwie (o ja zła, głupia, nie pozwalam się im pobawić :placz:) - młoda ma cieczkę, suki kasuje a psom tyłek podstawia ;) Krzycz z zatroskaną minką, że Twój pies ma strasznego świeżba!! :D gwarantuję, że paniusia zaraz swojego psa odciągnie i nie pozwoli mu się więcej zbliżyć :) unikniesz posądzeń o cokolwiek poza troską o dobro innych psów :p Może to troche straszna metoda, ale wypróbowana na osoby pchające się do szczeniaka z łapami bez pytania.. Nie planuję aby mój pies był w przyszłości terapeutą ani ratownikiem, z kolei staram się, żeby obcych tolerował lecz ignorował - dla jego bezpieczeństwa. Oczywiście jest zsocjalizowany ale nie musi się nikomu rzucać na szyję.. Lubię więc kiedy ktoś spyta się czy może się spoufalić, wtedy pozwalam, ale jednoczesnie mam szansę wytłumaczyć o co mi chodzi :) jesli ktoś nie raczy spytać i wyrwie z łapami, spokojnym tonem oznajmiam - prosze tylko dokładnie umyć ręce bo pies ma wstrętnego świeżba.. Działa jak złoto, przynajmniej przed kolejnym szczeniakiem taki delikwent się zastanowi, czy jego własciciele sobie zyczą bliskich kontaktów, czy może mają jakieś szkoleniowe plany... :) Quote
łamAga Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 No fakt nie pomyślałam o skutkach kiedy kupno psa nie pomoże :oops: tylko z drugiej strony oswajać się powoli z psem np przyjaciół też egzaminu nie zda bo nie każdy pies jest taki sam , jeden da się pogłaskać inny wręcz przeciwnie , jak człowiek się urodzi z fobią to chyba nie ma ratunku , ja w życiu nie dotknę pająka , paraliżuje mnie na ich widok i podejrzewam że rzadna terapia by mi nie pomogła Quote
zmierzchnica Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 karjo2 napisał(a):A moze byc jeszcze inaczej, mozna oswoic z danymi psem, danym typem, ale lek pozostanie na widok psa przypominajacego nieciekawa sytuacje, zachowujacego sie w sposob nieobliczalny. Poczatkowo tez bylam psiara/mama, az do chwili, gdy niewielki terierek wpakowal sie w parku na koc z moim dzieckiem i skoczyl do niego, bo ponoc kiepsko widzacy byl :angryy:. Tyle, ze dookola bylo kilkaset metrow laki.. Po kolejnej akcji obszczekiwania i obskakiwania przez niewielkie kundelki, z mloda wyladowalismy na ratunkowym po ciezkim ataku padaczki... I przykladow od cholery, gdzie nie prosilismy sie o kontakt z namolnym psem i jeszcze bardziej agresywnym wlascicielem... W efekcie nie ma problemu z domowym psem, psami znajomych, ale reakcja na kazdego obcego, spotkanego na spacerze jest natychmiastowa... I kolejny przyklad: Pies dotkliwie pogryzł 2-letnią dziewczynkę - Wiadomości - Polska Lokalna w Interia.pl - Wiadomości, informacje lokalne : Warszawa, Kraków, Poznań Teren dla dzieci, gdzie powinny czuc sie bezpiecznie. Właśnie dlatego nieodmiennie zdumiewa mnie mój codzienny widok: teren spacerowy dla psów, na środku ławka (wokół której walają się pety, butelki, szkło, resztki z azjatyckiej restauracji, psia sierść należąca do białego-czegoś-w-typie-husky itd). Na ławce dwie/trzy mamuśki z wózkami. Dzieci od lat 2-4 biegają wokół "luzem", czasem idą w ruch rowerki/hulajnogi. Zwykle dzieciaki siedzą akurat pod bardzo wyrazistym znakiem (białe litery na granatowym tle) "TEREN SPACEROWY DLA PSÓW". Wyprowadzane tu psy próbują radośnie potrącić rowerkiem, pogłaskać, wystraszyć czy obwrzeszczeć. Nie daj Boże pies się boi - wtedy zabawa na całego, trąbienie i krzyk. Super. Naprawdę nie rozumiem - czy te panie (zazwyczaj panie, ale w sumie nie tylko - panowie też się zdarzają, najlepsi są ci, którzy gadają przez komórkę, podczas gdy dzieci niepilnowane latają po całym terenie) mają nerwy ze stali? Liczą na to, że każdy pies ominie ich dzieciątko, które akurat zachciało go postraszyć? A może to psiarze, na niewielkim terenie spacerowym dla psów, powinni mijać niepilnowane dzieciaczki z daleka? :shake: Przecież ja bym się zwyczajnie bała iść tam, gdzie wiem, że jest od metra psów i zostawić dziecko niepilnowane, zajmując się plotkami. Po co kusić los...? :roll: Zaraz obok są tereny, gdzie psy nie wychodzą, dzieci spokojnie mogłyby się bawić... Ale, ach tak, nie ma tam ławek :shake: A stanie boli. Ale przyznam bez bicia - nie przeszkadzałoby mi to pewnie aż tak bardzo, gdyby nie to, że moja suka panicznie boi się dzieci. Przez całe lato nie mam gdzie ją wybiegać właśnie przez to, że tereny dla psów zajmowane są przez... dzieci. Chibi na ich widok chowa ogon pod siebie, zastyga bez ruchu lub ciągnie z całej siły do domu. Żaden z moich psów na widok dzieci biegających nie szczeka, nie mają zapędów, żeby takie gonić... Ale i tak, zawsze muszę teren opuścić, bo nie wiem czy któreś nie podbiegnie, nie rzuci czegoś - w końcu to tylko dzieci. A na ich rodziców liczyć nie mogę, bo zwyczajnie na swoje pociechy nie patrzą i nie są w stanie zareagować na czas...:shake: Quote
Saite Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Nawet jeśli pies nie boi się dzieci, to takie okoliczności nie pozwalają na spokojny spacer, załatwienie psów, posprzątanie po nich itd. Piski, wrzaski, bieganina nie tam, gdzie trzeba, a mamusie radosne, z bezstresowym podejściem, całe zajęte sobą. Quote
filodendron Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Ludzie generalnie się nawzajem nie szanują. Na placach dla dzieci są psy, w miejscach dla psów są dzieci, z placu zabaw usunięto ławki, żeby pijaczki nie urządzały posiedzeń, no to pijaczki siedzą tam, gdzie są i dzieci, i psy :roll: "Oto Polska właśnie". A SM goni starsze panie z pudelkami, bo nie mogą za szybko uciekać. Quote
Saite Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 Otóż to. Nikt nie musi się użerać z moimi psami, więc ja nie mam ochoty użerać się z cudzymi pociechami. Quote
zmierzchnica Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 filodendron napisał(a):Ludzie generalnie się nawzajem nie szanują. Na placach dla dzieci są psy, w miejscach dla psów są dzieci, z placu zabaw usunięto ławki, żeby pijaczki nie urządzały posiedzeń, no to pijaczki siedzą tam, gdzie są i dzieci, i psy :roll: "Oto Polska właśnie". A SM goni starsze panie z pudelkami, bo nie mogą za szybko uciekać. Dokładnie :cool3: Tylko u mnie w mieście akurat na terenach dla dzieci nikt psów nie wyprowadza, ten zakaz jest szanowany. Szkoda, że to na odwrót nie działa. Nie chodzi mi o zakaz dzieci, tam gdzie psy :diabloti:, tylko o zrozumienie, że psy także mają prawo sobie pobiegać, pobawić się z właścicielem, a nie tylko zrobić rundkę na smyczy, bo akurat dzieciaczki sobie biegają lub uczą się jeździć na rowerze/motorowerze(to już w ogóle horror). Quote
nateenanu Posted September 10, 2009 Posted September 10, 2009 dOgLoV napisał(a):No fakt nie pomyślałam o skutkach kiedy kupno psa nie pomoże :oops: tylko z drugiej strony oswajać się powoli z psem np przyjaciół też egzaminu nie zda bo nie każdy pies jest taki sam , jeden da się pogłaskać inny wręcz przeciwnie , jak człowiek się urodzi z fobią to chyba nie ma ratunku , ja w życiu nie dotknę pająka , paraliżuje mnie na ich widok i podejrzewam że rzadna terapia by mi nie pomogła Fakt na taką prawdziwą fobię to może pomóc, o ile w ogóle, tylko fachowe leczenie, ale myślę, że jeśli jest to zwykły strach przed psami to można przynajmniej spróbowac nabrać zaufania i oswajać się z psami włąśnie przyjaciół i znajomych, żeby zobaczyć, czy jest nadzieja :) wtedy jeśli okazuje się, że do tych psów jakoś idzie się przekonac to można zacząć myśleć o swoim, bo jeśli udało się z psami przyjaciół to z własnym też się uda i nie będzie ryzyka, że będzie go trzeba oddać. A wiadomo, że strach przed obcymi psami może pozostać, ale nabranie wprawy w kontaktach z psami może zredukować objawy z poziomu paniki/strachu do dystansu.. Czyli, że może nie pojawi się ochota na zakolegowywamie się z każdym czworonogiem, ale przynajmniej nie pojawi się nagła panika na jego widok i będzie można ominąc go spokojnie i iść dalej :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.