*Monia* Posted September 5, 2009 Posted September 5, 2009 Dzisiaj do tramwaju wtoczyl się facet i od razu z łapami do Hexy się rzucił "jaki ładny pieseczek". Zamarłam na chwilę (pijacka delikatność pozostawia wiele do życzenia), ale zaraz próbowałam Hexę chwycić za obrożę. Na szczęście ona ma refleks i się odsunęła zanim facet na nią wpadł i jak zobaczył, że pies nie ma ochoty na kontakt to sobie poszedł a ja odetchnęłam. Za to później w autobusie miałam miłą sytuację z kierowcą. Byliśmy na pętli i na widok dwóch psów przyszedł do nas (siedziałyśmy już w środku) i porozmawialiśmy trochę na ich temat. Zadeklarował się nawet, że pomoże mi szukać domu dla małej, a później słyszałam jak żonie opowiadał o szczeniaku :cool3: Quote
zmierzchnica Posted September 5, 2009 Posted September 5, 2009 Mi znów starszy pan od labka chciał zrobić na złość, ale mu nie wyszło. Labek to spasiony rodowodowy pies kupiony do pilnowania domu (:roll:). Pan puszcza go luzem, ostatnio pogryzł mi mojego dwa razy mniejszego Frotka. Wczoraj weszłam z sukami na teren spacerowy dla psów (gdzie raczej przez tego człowieka już nie chodzę, nie chcę konfrontacji). Niestety, facet z labem tam był, ale widzę - idzie do domu. No to super, skręcam sobie na teren, parę razy zerkam, czy jego lab na smyczy jest. I widzę, jak pan zawraca i lezie za mną. Jego pies ciągnie jak durny, sapie jak lokomotywa, facet ledwo go utrzymuje... Ale co tam - idzie nadal za mną, coraz bliżej - specjalnie. Chyba chciał moje suki sprowokować do ataku, żeby się mieć o co czepić. Cóż, rozczarował się. Usadziłam suki i powiedziałam "No czekajcie, czekajcie, niech piesek przejdzie". Suczki spokojnie siadły, olewają psa. Facet odwrócił głowę w drugą stronę, psa nadal ledwo utrzymując, zrobił pętlę wokół mnie i poszedł do domu. Gdybym była z Frotkiem to tak wesoło by nie było - nie mówiąc o tym, że ten człowiek swojego agresywnego laba by nie utrzymał. W ogóle, starszy koleś, a zachowuje się jak pięciolatek :roll: Nie rozumiem po co w ogóle "psuć" sobie psa, żeby zrobić jakiejś (dla niego, sam mnie tak nazwał) gówniarze na złość. Mi by się nie chciało. Ale cóż, szkoda tylko, że teren dla Frotka jest niedostępny przez niego i nie mam gdzie go porządnie wybiegać :shake: Quote
kendo-lee Posted September 6, 2009 Posted September 6, 2009 zmierzchnica napisał(a):Mi znów starszy pan od labka chciał zrobić na złość, ale mu nie wyszło. Labek to spasiony rodowodowy pies kupiony do pilnowania domu (:roll:). Pan puszcza go luzem, ostatnio pogryzł mi mojego dwa razy mniejszego Frotka. Wczoraj weszłam z sukami na teren spacerowy dla psów (gdzie raczej przez tego człowieka już nie chodzę, nie chcę konfrontacji). Niestety, facet z labem tam był, ale widzę - idzie do domu. No to super, skręcam sobie na teren, parę razy zerkam, czy jego lab na smyczy jest. I widzę, jak pan zawraca i lezie za mną. Jego pies ciągnie jak durny, sapie jak lokomotywa, facet ledwo go utrzymuje... Ale co tam - idzie nadal za mną, coraz bliżej - specjalnie. Chyba chciał moje suki sprowokować do ataku, żeby się mieć o co czepić. Cóż, rozczarował się. Usadziłam suki i powiedziałam "No czekajcie, czekajcie, niech piesek przejdzie". Suczki spokojnie siadły, olewają psa. Facet odwrócił głowę w drugą stronę, psa nadal ledwo utrzymując, zrobił pętlę wokół mnie i poszedł do domu. Gdybym była z Frotkiem to tak wesoło by nie było - nie mówiąc o tym, że ten człowiek swojego agresywnego laba by nie utrzymał. W ogóle, starszy koleś, a zachowuje się jak pięciolatek :roll: Nie rozumiem po co w ogóle "psuć" sobie psa, żeby zrobić jakiejś (dla niego, sam mnie tak nazwał) gówniarze na złość. Mi by się nie chciało. Ale cóż, szkoda tylko, że teren dla Frotka jest niedostępny przez niego i nie mam gdzie go porządnie wybiegać :shake: U mnie podobna sytuacja tylko właścicielem jest starsza baba a lab nie jest agresywny.Za to lata luzem i z rozbiegu skacze na moją sukę,nosi obrożę elektryczną i baba co chwilę wali go prądem:angryy:Opierdzielałam babę już ze sto razy,oczywiście zero reakcji.Teraz mam to gdzieś,moja suka to zołza,jak ja:loveu:raz bawi się z pieseczkiem bo ma nastrój a raz ma ochotę go wszamać.Jak mu wydrze trochę futra z tyłka to może babsztyl zmądrzeje. Quote
zmierzchnica Posted September 6, 2009 Posted September 6, 2009 Obawiam się, że nie zmądrzeje :lol: Biedny pies. U mnie jedna baba, zresztą sąsiadka faceta od agresywnego laba, ma trzy kundle, wiecznie atakują moje. Raz Frotek prawie je zeżarł, była niezła jatka... A psy latają luzem jak latały, ja jestem głupią szmatą i wszyscy, oprócz mnie, są szczęśliwi :cool1: Quote
evel Posted September 6, 2009 Posted September 6, 2009 A ja mam dobry sposób na odgonienie wesołego labcia :loveu: Trzeba taką krowę klepnąć w grubą dupę, wrzasnąć, żeby sobie poszła, a czasem użyć KLIKERRRRA głosowego :evil_lol: Ja nie wiem, czy jakbym miała amstaffa to nagle by się znajdowały smycze, obroże, kolczatki, kagańce...? :niewiem: Bo teraz się znajdują dopiero jak jestem nieomal na etapie tratowania wesołej mega-parówy. Odganiać wesołe labcie muszę co jakiś czas, bo moja tymczaska (w typie wyblakniętego JRT :evil_lol:) chciałaby im zrobić kilim, jeśli są sukami a nadstawić dupkę jeśli są samcami :cool1: uroki cieczki... Wyobrażacie sobie pewnie, jak mi wesoło z psem pod pachą, który próbuje użreć tego drugiego i z drugim gdzieś pod nogami, na plecach, na brzuchu :diabloti: Quote
kendo-lee Posted September 6, 2009 Posted September 6, 2009 evl napisał(a):A ja mam dobry sposób na odgonienie wesołego labcia :loveu: Trzeba taką krowę klepnąć w grubą dupę, wrzasnąć, żeby sobie poszła, a czasem użyć KLIKERRRRA głosowego :evil_lol: Ja nie wiem, czy jakbym miała amstaffa to nagle by się znajdowały smycze, obroże, kolczatki, kagańce...? :niewiem: Bo teraz się znajdują dopiero jak jestem nieomal na etapie tratowania wesołej mega-parówy. Odganiać wesołe labcie muszę co jakiś czas, bo moja tymczaska (w typie wyblakniętego JRT :evil_lol:) chciałaby im zrobić kilim, jeśli są sukami a nadstawić dupkę jeśli są samcami :cool1: uroki cieczki... Wyobrażacie sobie pewnie, jak mi wesoło z psem pod pachą, który próbuje użreć tego drugiego i z drugim gdzieś pod nogami, na plecach, na brzuchu :diabloti: Na szczęście 98%ludzi na nasz widok łapie swoje pieseczki.Ale zdarzają oporne egzemplarze.Do takich należała pewna blądynka ze swoim wesołym,upierdliwym i luźno latającym beaglem,który zawsze usiłował bzyknąć moją sukę obojętnie czy miała cieczkę czy nie.Po roku opierdalania paniusi i oczywiście braku reakcji z jej strony wk....łam się na maksa.Złapałam kiedyś pieska gdy szedł za nami z parku,właścicielki echo oczywiście.Zadzwoniłam na SM,przyjechali,zwiadomili schron i psa zabrali.Okazało się,że już któryś raz ten pies został zabrany do schronu.Paniusia pojechala odebrać pieska,zapłaciła mandacik,zapłaciła za kastrację,czipa dostała gratis:diabloti:Teraz pieska widuję tylko na smyczy. Quote
moon_light Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 ci ludzie wcale nie chca za wami isc..oni idą tam gdzie ich pociagnie. Kiedys nie wytrzymalam i zapytalam sie staruszki : PO CO PANI ZA MNĄ CIAGLE CHODZI ??? i wlasnie odpowiedziala.. "bo on tak strasznie za wami ciągnie, a ja nie moge sie zatrzymac'... Quote
an1a Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 evl napisał(a): Ja nie wiem, czy jakbym miała amstaffa to nagle by się znajdowały smycze, obroże, kolczatki, kagańce...? :niewiem: Bo teraz się znajdują dopiero jak jestem nieomal na etapie tratowania wesołej mega-parówy. Muszę niestety potwierdzić, że przy posiadaniu psa niepałającego miłością do innych i o słusznej wielkości - zawsze się znajdują i obroże i smycze i właściciele jacyś tacy z większą wyobraźnią... A jeśli od razu nie zatrybi, to trybi po pierwszym spotkaniu :evil_lol: Moi ulubieni właściciele psa bez kagańca, za to z dzwoneczkiem przy obroży :roll::diabloti: (dzięki niemu Nero go idealnie namierza) wpadli ostatnio chyba w manię prześladowczą. Szłam ze znajomym, Nero na smyczy, oni szli przed nami. Pies luzem.... ale z dzwoneczkiem :diabloti: Pani go szybko złapała za obrożę i idą dalej, a my za nimi... w stronę ławki pod drzewem, bo deszcz kropił. Skręciliśmy za nimi, oni się zatrzymali i chyba już chcieli coś powiedzieć, ale (na szczęście :evil_lol:) w porę się zorientowali, że wcale, ale to wcale! nie mam ochoty na śledzenie ich. Quote
evel Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 Nie wiem, gdzie to powinno pójść ale nie widzę działu 'najdebilniejszy dialog psiarzy' więc dam tu :evil_lol: Siostra widząc pędzącą w ich kierunku sukę labkę (młoda suka, spasiona jak świnia, nie obrażając świń), bierze malucha na ręce, z powodów jak wyżej (suka -> kilim) plus to, że labka by ją pewnie staranowała samym rozpędem :roll: Pan od suki: Ona nie gryzie, chce się bawić! Siostra: Ale ona ma cieczkę i... (tu miało nastąpić - 'gryzie inne suki') Pan: Ale moja nie będzie zainteresowana! Siostra: :icon_roc: :stupid: Męczy mnie już to zwiewanie z psem pod pachą :cool1: Jak Wy, właściciele małych psów, to wytrzymujecie?! :confused: Moim następnym tymczasem będzie doberman! :diabloti: Quote
Okamia Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 evl napisał(a):Moim następnym tymczasem będzie doberman! :diabloti: I wmawiaj wszystkim że to mix z pitem :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 evl napisał(a):Nie wiem, gdzie to powinno pójść ale nie widzę działu 'najdebilniejszy dialog psiarzy' więc dam tu :evil_lol: Siostra widząc pędzącą w ich kierunku sukę labkę (młoda suka, spasiona jak świnia, nie obrażając świń), bierze malucha na ręce, z powodów jak wyżej (suka -> kilim) plus to, że labka by ją pewnie staranowała samym rozpędem :roll: Pan od suki: Ona nie gryzie, chce się bawić! Siostra: Ale ona ma cieczkę i... (tu miało nastąpić - 'gryzie inne suki') Pan: Ale moja nie będzie zainteresowana! Siostra: :icon_roc: :stupid: Męczy mnie już to zwiewanie z psem pod pachą :cool1: Jak Wy, właściciele małych psów, to wytrzymujecie?! :confused: Moim następnym tymczasem będzie doberman! :diabloti: Nie wytrzymujemy i dlatego wyżywamy się na wątku :diabloti: Ja patrzę na to od dwóch stron - mam sporego samca z zamiłowaniem do psucia innych piesków (czy tak serio to nie wiem, nie sprawdzałam :cool1: - tylko drze mordę, skacze, ale pracujemy nad tym) i dwie małe suki, z tym jedna (niestety) nie ciachnięta. Z każdym rodzajem psa są inne problemy dotyczące, a jakże, chamstwa innych psiarzy :cool3: Bydlaki usiłujące pokryć moje suki już przerabiałam, bydlaki usiłujące pokryć moją rękę zamiast suk też (w końcu młoda się wnerwiła i użarła w tyłek coś w typie rottka jak na mnie skakał i nie umiałam się od niego opędzić :shake:), a to, że ludzie zupełnie ignorują ich obecność, pozwalają swoim psom do nich podbiegać to już insza inszość...;) No a z samcem jednak więcej problemów, bo ma wygląd "wiejskiego głupka", łagodnego przyjaznego kudłacza. A że pozory mylą... Cóż, przynajmniej raz dziennie mam problemy pt. jakiś piesek podbiega i zły Frotek ma ochotę zrobić mu kuku :roll: No cóż, życie w miejskiej dżungli jest ciężkie :diabloti: Quote
zWiErZaKoMaNkA Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 No cóż, życie w miejskiej dżungli jest ciężkie. Tak :) Zewsząd niebezpieczeństwa :P My z Rokim nie wychodzimy w miejsca bardziej uczęszczane-zazwyczaj las/pola :) Więc nie mamy takich problemów (czyt. "złych" właścicieli :P). Quote
evel Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 A u mnie labradorstwo wychodzi właśnie na pola :-( Żebyście widzieli jak ten spacer wygląda... :roll: Najlepiej jak wychodzi dwójka, bo pańcie sobie mogą pogadać a psy tratują wszystko na swojej drodze, nieważne, czy to żywe, czy nie... 5 minut w jedną stronę... 5 minut w drugą stronę... i do domu. Ale zaje2bisty spacer :multi:, no żeby się pieski nie zagoniły na śmierć :cool1: Na osiedlu za to spotykamy masę piesków, co to "są tak mundre, że nawet smyczy na nie nie trzeba!" :multi: No i biegają takie małe burki luzem :cool1: próbując kryć wszystko, co nie ucieka na drzewo... Quote
PrinceZZ Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Czytam i czytam wszystkie wasze wypowiedzi i u mnie jest to samo. Mam psa który ma w tej chwili 6 miesięcy. Jest przyjaźnie nastawiony do wszystkich ludzi i psów i pomimo bardzo wielu nieprzyjemnych sytuacji z innymi psami nadal jest ufny i skory do zabaw. Został już pogryziony przez Cane Corso przez Onka i jakiegoś kundla. Odpowiedz właścicieli zawsze podobna: no ale mój to przecież jest łagodny , nie zaatakuje. ..... NO kurna zaatakowały! Onek uciekł z posesji Pani Nauczucielki która akurat była na grzybach , zaatakował nas na drodze. Jako że to już nie był pierwszy taki przypadek wezwaliśmy Policje. Co się okazało? Jej pies nie miał nawet szczepień przeciw wściekliżnie, a Paniusia teksty w stylu : oj no przecież zdarzyć się może że pies ucieknie , nic się nie stało. No scyzoryk w kieszeni się otwiera! Zero pomyślunku, że mógł ten dzikus zaatakować dziecko , że mógł zagryźć naszego psa i nie przeprosiła mimo że to była jej wida ewidentnie. Policja zwrocila jej uwage że posesja nie jest zabezpieczona odpowiednio i że jej pies bez probemu bedzie wyskakiwał przez to ogrodzenie. Babka się na nas obraziła bo jacy my źli jesmy warszawiaki przyjechali na mazury i Policje na nią nasłali . Kto to tam slyszał o czymś takim. Tekst 2 dni później jak szliśmy nad wode: Chyba nie myślicie że będe mojego psa ciągle pilnować żęby nie wyskoczył ? Jako że bylismy wkurzeni i zszkowanni jej podejsciem nasza odpowiedz była może i hamska ale co tam : chyba Pani nie myśli że tym razem poprzestaniemy na wezwaniu Policji ? Bedzie Pani psa szukać w lesie. Może i się przetraszyła ale na czas naszego pobytu psa pilnowała. Co się stało miesiąc pózniej : pies znowu uciekl i zagryzl Yorka. Wkurza mnie sytuacja kiedy idę z psem na smyczy i idą sobie paniusie ze swoimi pupilkami tak zajęte plotkowaniem , że nie zwracają uwagi na swoje psy. Psy podbiegają do mojego glutka , zaczynają warczeć on już się chowa miedzy nogami a one nic bo są tak zajęte sobą że nie widzą co sie dzieje. Wydarłam się na nie i slysze standardową odpowiedz: no ale przecież nasze psy nie są groźne. No sory ale mnie to naprawde gucio obchodzi! Moja odpowiedz jest taka : że ja sobie nie życze żeby te psy terroryzowały mi psa a one do mnie z pretensjami jaka to ja jestem niemiła! Inna sytuacja: w lesie idac z psem oczy na około głowy , patrze idzie sobie jakiś kundel Onka , właściciela nie widać na horyzoncie. Jako że mój glutek byl jeszcze mały wziełam go na ręce. Pies podbiega do mnie i na mnie skacze i "bzyka". W koncu dobiega zasapany maratończyk - wlasciciel psa i mówie do niego że to już lekka przesada i na drugi raz jego pies ucierpi . Przepraszam nie usłyszałam. Nie wiem w takim razie gdzie ja sie uchowałam bo wyznaje zasadę , że jak widzę ludzi z innymi psami to zapinam swojego na smycz , tak samo jak widzę dzieci , rowerzystów czy biegających. Pozwalam aby mój pie sie obwąchał z innym psem jeśli spotykam kogoś na drodze i jak to kultura nakazuje pytam : czy nasze psy mogą sie pobawić. Czy to takie trudne? Szlag mnie trafia jak właściciele zakładają że ich pupilek jest niegroźny , że chce sie pobawić i że przecież krzywdy nie zrobi. Wkurza mnie również jak mnie obwąchują jakieś obce psy kiedy stoję w kolejce do sklepu . Mimo że mam psa to po prostu sobie tego nie życzę. Nie dziwie się że jest taka nagonka na psiarzy bo naprawdę większość wyprowadzających swoje pupile to bezmózgi i egoiści. Quote
zmierzchnica Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 No i właśnie to jest najgorsze. Że potem słyszy się: durne kundle, srają, gryzą i szczekają, zabić je wszystkie. Złoszczę się na takie komentarze (a pełno ich w necie na przykład), ale kiedy się zastanowić... Jeśli ktoś nie ma psa, nie wie jak to jest, żyje na osiedlu, gdzie psy na balkonach cały czas szczekają, są puszczane luzem i brudzą trawniki, podbiegają wesoło do każdego, skaczą na ludzi; na pretensje słyszy się "odwal się pani", "nic nie zrobi", "to tylko pies" - to jak osoba bez psa może dobrze o tych zwierzakach myśleć? Skoro sami psiarze mają dość, a wiedzą jak to jest z psami, że trzeba pracy, że czasem jest ciężko. A wystarczyłaby tylko wyobraźnia, smycz i trochę zainteresowania :roll: Każdemu zdarzają się wpadki, że pies kogoś obszczeka, że się nie zauważy i poleci luzem... Ale wtedy można przeprosić, powiedzieć, że to więcej się nie powtórzy. I już. Ale jakoś większości ludzi to przez gardło nie przechodzi. Ech, no mi się już nudzi narzekanie na chamstwo psiarzy, bo tego jest tak dużo i cały czas, że się przyzwyczaiłam... Do przemykania chyłkiem ze swoimi psami przez większość ulic (w tym swoją)/parków/blokowisk, do gryzienia się w język gdy słyszę wredne komentarze itd. W końcu jakoś trzeba żyć tutaj. I próbować się nie przejmować - bo nic zmienić się nie da. Amen :diabloti: Quote
isabelle30 Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 popieram cie calym sercem, ale tez zawsze zamiast od razu drzec gebe bo kilka metrow dalej idzie pies, mozna powiedziec spokojnie: moze pani zabrac psa? bo ja sie boje psow,.... kiedys mialam taka sytuacje z pania biegajaca wieczorem po parku. Brutus od razu zostal zapiety na smycz, pani pobiegla dalej, wszystko z usmiechem, pelna kultura. teraz owa pani glaszcze juz Brutka, oswaja swoja fobie. i jest przyjemnie i kulturalnie. nie masz wrazenia ze czlowiek z psem dla niektorych to z gruntu gatunek gorszy? Quote
łamAga Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Mnie kiedyś taki koleś wyprowadził z równowagi i jak jestem spokojna tak wtedy się na niego wydarłam :angryy: szłam z psem po trawniku należącego do państwa a ten na mnie z gębą gdzie ja chodzą co ja sobie wyobrażam , z psem pod oknami ( okna tak daleko że ledwo je było widać ) łażę a najśmieszniejsze w tym wszystkim było to że stojąc tak i wydzierając się na mnie trzymał w ręku smycz na której miał boksera i z którym stał i spacerował dokładnie na tym samym trawniku :angryy:(dodam że ja po swoim psie sprzątam w odwrotności do owego pana ) , myślał pewnie że skrzyczy małą dziewczynkę ( niestety a może i stety wyglądam na młodszą niż jestem w rzeczywistości ) i będzie mógł spokojnie chodzić na spacery mając cały trawnik dla siebie ale ta mała dziewczynka mu sie odgryzła i teraz mija mnie wieeeeeeeelkim łukiem :angryy: Quote
zWiErZaKoMaNkA Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Popieram wasze wypowiedzi :) PrinceZZ-z ust mi niektóre zdania wyciągnęłaś :D Taka telepatia ;) Nie wiem w takim razie gdzie ja sie uchowałam bo wyznaje zasadę , że jak widzę ludzi z innymi psami to zapinam swojego na smycz , tak samo jak widzę dzieci , rowerzystów czy biegających. Pozwalam aby mój pie sie obwąchał z innym psem jeśli spotykam kogoś na drodze i jak to kultura nakazuje pytam : czy nasze psy mogą sie pobawić. Czy to takie trudne? Mam tak samo-jak idę do lasu to mogą tam być osoby spacerujące, biegające, nordic walking'ujące (xD) itp.,ale i tak psa mam na smyczy 10m więc albo skracam smycz na tą chwilę,albo wydaję komendę/podbiegam do niego i trzymam za szelki,aż ludzie przejdą. Nie każdy chce,aby pies do niego podbiegał/obwąchiwał/witał się. Quote
zmierzchnica Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 isabelle30 napisał(a):popieram cie calym sercem, ale tez zawsze zamiast od razu drzec gebe bo kilka metrow dalej idzie pies, mozna powiedziec spokojnie: moze pani zabrac psa? bo ja sie boje psow,.... kiedys mialam taka sytuacje z pania biegajaca wieczorem po parku. Brutus od razu zostal zapiety na smycz, pani pobiegla dalej, wszystko z usmiechem, pelna kultura. teraz owa pani glaszcze juz Brutka, oswaja swoja fobie. i jest przyjemnie i kulturalnie. nie masz wrazenia ze czlowiek z psem dla niektorych to z gruntu gatunek gorszy? Czasem mam takie wrażenie, z drugiej strony, zdarzają się ludzie, którzy się uśmiechają, zagadują, że fajne pieski, że miłe itd. Więc chyba tych "złych" i "dobrych" jest po równo ;) Tylko złe komentarza, różne gadki bardziej irytują i bardziej się je pamięta. Najbardziej nie lubię sytuacji, gdy ludzie omijają szerokim łukiem moje psy (na smyczy!), schodzą z roweru na ich widok itd. Psy na krótkich smyczach, po drugiej stronie... Mówię: spokojnie, nie reagują na rowery/ludzi, dostaję ciszę i niedowierzające spojrzenie i ktoś (najczęściej kobieta/dziewczyna) wchodzi na wiadukcie na ulicę, obchodzi mnie łukiem, potem idzie dalej i dopiero wsiada na rower... Bez sensu, szczególnie, że zaznaczam, że psy nie reagują, a są niewielkie (takie pod kolano) :roll: Rozumiem strach, fobie, ale mi to się cały czas zdarza. A psy grzecznie idą, nie szarpią, nie ciągną. Nie rozumiem trochę, szczególnie że to niebezpieczne gdy jest duży ruch. Ale w sumie nie mój problem... Quote
zWiErZaKoMaNkA Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 zmierzchnica-mam podobnie tylko,że z dzieciakami. Starsze osoby jadące na rowerze w lesie (niektóre),gdy zapinam Rokiego na smycz mówią "Spokojnie,ominę go",wtedy zwalniają lub zjeżdżają na pobocze itp. :) Nie miałam jeszcze sytuacji takiej,żeby ktoś schodził z roweru. Co do fobii itp.-nie dziwmy się tym ludziom. Ja mam arachnofobię (lęk przed pająkami). Tak już mam. Quote
ewtos Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 isabelle30 napisał(a): nie masz wrazenia ze czlowiek z psem dla niektorych to z gruntu gatunek gorszy? Absolutnie nie!!!!!!!!!!!!Człowiek z psem to lepszy gatunek człowieka a na dziwaków nie zwracam uwagi... do momentu kiedy nie wchodzą mi w drogę:diabloti:. Quote
zmierzchnica Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 zWiErZaKoMaNkA napisał(a):zmierzchnica-mam podobnie tylko,że z dzieciakami. Starsze osoby jadące na rowerze w lesie (niektóre),gdy zapinam Rokiego na smycz mówią "Spokojnie,ominę go",wtedy zwalniają lub zjeżdżają na pobocze itp. :) Nie miałam jeszcze sytuacji takiej,żeby ktoś schodził z roweru. Co do fobii itp.-nie dziwmy się tym ludziom. Ja mam arachnofobię (lęk przed pająkami). Tak już mam. Ja się nie dziwię fobiom, rozumiem to i nikogo do kontaktu a nawet przechodzenia koło moich psów nie zmuszam (zawsze idą po drugiej stronie od obcego człowieka, ale to ze względu na ich bezpieczeństwo - po tym jak koleś mi kopnął Lukę, wolę mieć psy przy sobie, daleko od ludzi) ;) Ale nie wierzę, że ta duża część ludzi ma fobię... Zwykle to osoby jadące ze wsi do miasta (ta droga+chodnik je łączy). Może to ma związek? Do tej wsi często chodzę, większość psów tam na łańcuchach itd. Może świadomość jest niska i niektórzy ludzie uważają, że pies to na pewno chce ugryźć i szczekać, no bo wszystkie tak robią? Cóż, jak pisałam - nie mój problem, tylko czasem mi się włosy jeżą, jak babinka na środku drogi schodzi z roweru, żeby ominąć małe i totalnie niezainteresowane nią psy po drugiej stronie :-o Quote
zWiErZaKoMaNkA Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 zmierzchnica napisał(a):Cóż, jak pisałam - nie mój problem, tylko czasem mi się włosy jeżą, jak babinka na środku drogi schodzi z roweru, żeby ominąć małe i totalnie niezainteresowane nią psy po drugiej stronie :-o Tak,to już wtedy jest dziwne... Może w tym tkwi problem. Ludzi są mało poinformowani i wierzą innym. A niektórzy wmawiają takie rzeczy,że to pies zrobi tamto i tamto. Quote
Martens Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Teoretycznie to jest dla nas dziwne, ale może kobietę nie raz już na rowerze pogonił czy nawet pogryzł pies - wiecie jak jest na wsi, jeśli chodzi o psy wypuszczane z obejść. Mnóstwo psów agresywnych biega luzem, Wasze nie mają napisane na czole że są łagodne. Każdy ma prawo sie bać - obejść z daleka, zejść z roweru. Dla mnie to nie jest śmieszne. Quote
zmierzchnica Posted September 9, 2009 Posted September 9, 2009 Mnie też nie śmieszy - szczególnie, jak pisałam, często ma to miejsce przy dużym ruchu, na wiadukcie, a ja nie mam nawet jak obejść taką osobę. Poza tym moje są na krótkiej ściągniętej smyczy, spokojne, po drugiej stronie od osoby, a ja z daleka mówię "spokojnie, nie zareagują" albo coś w tym stylu, żeby taka osoba nie musiała schodzić. Zwykle jestem ignorowana i kobieta schodzi tak czy siak i idzie ulicą. Mimo wszystko chyba lepiej iść koło psów niż być trzaśniętym przez ciężarówkę :roll: Strach jest dla mnie zrozumiały, ale głuchota? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.