dog_master Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 OMG, co to za bałagan... Posprzątałam trochę... Dalej polecą ostrzeżenia za taki totalny off... canis_16, pisz po polsku i nie pisz postów pod postem. A prywatnie to kpisz trochę, ja po MFI, programująca co nieco, a piszę i bez błędów ortograficznych, i na interpunkcję staram się uważać. To tak BTW... Veah, nie pisz nic nie wnoszących postów. Tuska222, tak samo, co to za offtopic... A niektórym "doradcom" sugeruję, by się opanowali, bo niedługo mogą o sobie w tym wątku przeczytać... :roll: Quote
sunshine Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 A ja opowiem takie coś co mnie irytuje.:angryy: Chodzi tu o psiarzy, ludźmi z dziećmi, i zwykłych cywilów;). Shira biega po działkach albo łące.(oczywiście zawsze pod czujnym okiem pańci) Ma 3 miesiące i jest grzeczna ale ludzi kocha wszystkich i psy też;). Więc biega sobie spokojnie i idzie człowiek (z psem, dzieckiem,sam).I krzyczy "ojejku jaki słodki piesek" i ją woła lub mówi do dziecka "zobacz jaki śliczny biegnij do psiaka" lub "zawołaj pieska". A za chwile słysze "Jezu on skacze niech pani zabierze tego psa!" No normalnie mnie krew zalewa że delikwent jest zaskoczony że entuzjastycznie przywołany szczeniak skacze z radości i biega...:mad: Na szczęście nie zdarza się to nazbyt często ale w krótkim czasie jakim mam Shire już kilkakrotnie. Po co taki woła psa a później ma pretensje? :angryy: Ja się zawsze ugryzę w język i zabieram małą. Co najwyżej puszcze nieprzyjemne spojrzenie,albo sie śmieje z takiego człowieka:cool3:(Ma za swoje;p).Ale jak Boga kocham,kiedyś mi nerwy puszczą i zrąbie kogoś:mad: Też macie takie sytuacje? Quote
zmierzchnica Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Ja w ogóle nie pozwalam podchodzić psom do ludzi, nawet jak je wołają, cmokają itd. Frotek ludzi lubi, Luka w sumie też, ale nie ma głaskania bez pytania - jeśli ktoś się zapyta to nie ma problemu, ale wołanie mojego psa bez mojej zgody jest niedopuszczalne :shake: Ale psy zawsze chodzą na smyczy/lince tam, gdzie są ludzie, dlatego nawet jak ktoś cmoka, to psom nie pozwalam podejść - właśnie po to, żeby uniknąć takich sytuacji, że pies polizał albo skoczył itd. :roll: Ja już byłam cała szczęśliwa - kolesia z labem nie spotykam (wychodzi z nim na pół godziny o jednej porze, więc da się go unikać), chamstwa ostatnio w miarę mało. A tutaj przedwczoraj - te same trzy kundle co zawsze zaatakowały moje suki, a po tupnięciu - moją nogę. Suki schowały się za mnie, główną prowodyrkę zamieszania odgoniłam patrzeniem w oczy i warczeniem niewybrednych słów. Inaczej by nie odpuściła, a babka nie umie jej odwołać. Następnego dnia idę z Frotkiem (agresywny do psów) na swoje ulubione tereny spacerowe (zero psów zazwyczaj) i wylatują te trzy kundle. Gryzą, atakują, w sumie podziwiałam Frotka - nie pogryzł ich, mimo że były w zasięgu zębów, tylko ujadał. Kobieta woła do mnie "niech pani idzie dalej!". Ciekawe jak - skoro mi jej psy zagrodziły drogę? Po pięciu minutach szarpania podeszła. Puściły mi nerwy i wygarnęłam jej o tym, że jest nienormalna, durna, że cały czas jej psy mnie atakują itd. Kobieta się nie przejęła - jakoś nogą odgoniła te psy ode mnie i na odchodne rzuciła mi: "nie moja wina, że chodzisz na spacery tam gdzie ja". I koniec. A ja znowu mam problem z Frotka coraz większą agresją... :shake: Mam dość. A psy i tak cały czas luzem latają :angryy: Quote
sunshine Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Kurcze brak słów na takich ludzi.Każdy zna swojego psa i wie na ile można mu pozwolić. A gdybyś zawiadomiła policje albo straż miejska albo pogroziła tylko nimi natrętom? Quote
Bogarka Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 "sunshine" napisał(a):A za chwile słysze "Jezu on skacze niech pani zabierze tego psa!" A czego sie spodziewał? Ze Shira mu poda reke i sie przedstawi? Quote
shin Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Bogarka napisał(a):A czego sie spodziewał? Ze Shira mu poda reke i sie przedstawi?Moj sasiad chyba wlasnie tego po moim psie sie spodziewal. Nie nie bylo jeszcze bramy, oni w ogole posesje maja otwarta - stoi w polowie plotu nas dzielacego i wola mi psa. Pies podszedl do plotu, chwile pomruczal i sie powdzieczyl. Sasiad idzie do wyjscia z posesji... a pies jak ruszyl wzdluz plotu... i oczywiscie sasiad na mnie patrzy spojrzeniem nieskonczonego zdziwienia zmieszanego z lekkim strachem - 'On do mnie przyleci?' 'No przeciez go pan wolal.' Zeby nie bylo - pies sie na komende zatrzymal i wrocil [szkoda, ze teraz juz tego nie robi :mad:], nie pozwolilem mu sie nos w nos z sasiadem spotkac, ale mine i tak mial boska - jakos juz bezmyslnie psa nie wola :evil_lol::evil_lol: Quote
zerduszko Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Mnie dobił jeden facet, który poczuł się urazony, bo nie pozwoliłam mu podkarmić mojej suki :icon_roc: Są też tacy, którzy mają problem, ze nie pozwalam podlatywac się przywitać..... Cóż, nie bardzo chcę mieć psa latajacego i obaskkującego wszytskich :roll: Quote
shin Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 zerduszko napisał(a):Mnie dobił jeden facet, który poczuł się urazony, bo nie pozwoliłam mu podkarmić mojej suki :icon_roc: Są też tacy, którzy mają problem, ze nie pozwalam podlatywac się przywitać..... Cóż, nie bardzo chcę mieć psa latajacego i obaskkującego wszytskich :roll:Na psich wybiegach takie psy sa wybitnie wkurzajace. Nie mowie, ze moj jest idealem, a jezeli ktos chce z nim kontaktu na wybiegu, to nie zatrzymuje, ale jesli JA sobie nie zycze, to czemu do diabla mam znosic uroczego blabladorcia penetrujacego swoja zasliniona morda moje kieszenie, albo probujacego sie dobrac do saszetki ze smakolykami? Zdarzyc sie moze kazdemu, ale nie przez kilka minut bez przerwy, przy ledwo slyszalnym 'Daisy/Killer/whatever, zostaw pana, no chodz, chodz, zostaw, [imie psa], no chooooooodz tuuuuuuuuuuuuuuuuuu, chodz chodz chodz chodzchodzchodz' :roll: Quote
Saite Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Ja najbardziej lubię przywoływanie psów spokojnym tonem, takim bez emocji i ledwo słyszalnym głosem w taki oto sposób (tu cytat): "proszę tu do mnie natychmiast podejść", "czy ty mnie .... (tu imię ) słuchasz, co ja do ciebie mówię, proszę do mnie podejść". Dodam, że w taki sposób przywoływane były dwa pieski jeden sporych rozmiarów, drugi olbrzymich w chwilach uskuteczniania szarży na innego psa, bynajmniej nie w celach pokojowych. Oczywiście odwoływanie nie przynosiło najmniejszego efektu.... Quote
NatiiMar Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 aina155 napisał(a): nagle jakis facet wyciaga konewke :crazyeye: i zaczyna polewac chodnik. Fiona zryw (boi sie wody) i probuje mi sie wyrwac. Przyciagam ja na sile prawie do sibie, wydaje komende noga i idziemy. Nagle facet znow zaczyna polewac chodznik :angryy::angryy::angryy: Fiona jeszcze gorzej niz wczesniej szaleje. Nie mialam mozliwosci facet opr*** bo walczylam z Fiona, uspokajalam, udawalam ze mam cos ciekawego. Uspokoila sie za moment jak tylko odeszlysmy. ? :???::hmmmm::shake: Myślenie niektórych boli naprawdę. Ja bym ostatnio faceta samochodem przejechała, bo mi taczką z ogródka wyjechał i jedzie nie patrząc na nic. Za nim wyskakuje pies i też nie patrzy na nic...ja po hamulcach,opony zdzieram na asfalcie, a on nawet nie raczył sie odwrócić...no myslałam, że wyjdę z siebie i stanę obok... to tak trochę poza temetem, o ludzkiej głupocie. Quote
canis_16 Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 hej już troszkę o tym tu było, ale taki okres,że nie mogę o tym nie wspomnieć. na łące pod czujnym okiem właścicieli bawią się trzy suczki mające cieczkę i jeden wykastrowany koleżka. drugi niestety troszkę rozrabiał pod tym względem, to kolezanka przeszła z nim na drugą łąkę. nagle leci w nasza stronę napalony wilczur, psy oczywiście od razu wziete na smycz, on podbiega do suczek i zaczyna to po co tu przyszedł, ja byłam bez pieska to oczywiscie próbuję go odgonić, nie jestem za tym ,żeby bić psy, ale szczerze musiałam go kopnąc. on z kłami na mnie, kolega chciał juz spuscić swojego psa, ale zauwazyliśmy,że nie opodal stoi własciciel wilczura. wkrzyk,żeby zabrał psa , a on do mnie,że piesek chce tylko się pobawić. myślałam,że go zabije(własciciela nie psa), jakoś udało nam sie psa odagnać właściciel z łaską wziął go na smycz. mam troszke nie wyparzony język, więc z pretensjami do niego byłam trochę głośna i nie kulturalna, bo jedna z suń sie porządnie wystraszyła. a gościu nic sobie z tego nie robi. na jego szczęście szybko odszedł,bo za siebie bym nie ręczyła jeśli by tam zastał(ta sunia jest troszkę strachliwa boi się dużych samców toleruje tylko psa mojego kolegi) Quote
sunshine Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 canis_16 nie dziwie się Twojemu zachowaniu. Też już miałam sytuacje że suka wyraźnie chciała zdominować mojego psa, warczała groźnie a że mała nie była dłużna właziła łapami na tamtą. Suka była amstafem i była niepewna obnażała zęby a Shira ma 3 miesiace i bałam się że jeśli do czegoś dojdzie zrobi jej krzywde( kocham amstafy moja ciocia miala takiego psa ale wszyscy wiemy dobrze że takie zachowanie każdej rasy psa może się źle skończyć,a to jednak potężne szczęki).Shira była na smyczy a tamten pies bez i żona tego pana mówiła "weź ją na smycz"a on że się tylko bawią. Nie byłam w sumie oburzona sytuacją bo gościowi brakowało troche wiedzy. A wiem(mieszkaja blok przedemną) że znaleźli tą suczke pobitą, pogryzioną lub po wypadku ( nie wiadomo co się stało) na trawniku koło sklepu i przygarneli ja i zabrali do weta. Aż sie boję myśleć co spotkało to biedactwo:shake:. Więc sami mogli jej dokładnie nie znać no i mało wiedzieć o psach wogóle. Zastanawia mnie tylko kto ją tak mógł bestialsko potraktować bo jest pięknym pieskiem i jak do niej mówiłam to z podkulonym ogonem i uszami po sobie ale podchodziła i mnie po buzi lizała. Biedaczysko :shake: Quote
gops Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 ja sie wkoncu zdenerwowalam po jakis 50 incydentach podbiegania do mnie suki sasiadow i gryzienia mojej wczoraj nie wytrzymalam moja sucz zawsze podkreslam zawsze jest na smyczy pod blokiem i na klatce , wlasnie z powodu tej suki wczoraj wychodze na wieczorny dluzszy spacer z sucz, wychodze z klatki i odrazu akcja suka byla na dworze oczywiscie bez smyczy z wlascicelami w ogrodku (po drugiej stronie bloku) i leci na nas jak zawsze sie gryzc a ze suki obydwie (moja i tamta) takie bardzo male nie sa (moja ponad 15 kg tamta kolo 14 ) to po takich akcjach zawsze cos jest wiec zeby znowu to moja nie bylo poszkodowana i zeby moze wkoncu ludzie tzn wlascicele sie nauczyli do czego jest smycz popuscilam moja (mialam flexi) jak tamta zobaczyla ze ja moja ma wieksza swobode to sie cofnela i podlatywala gryzla i uciekala i tak w kolko . no to ja poprostu zaczelam krzyczec ze sie psy gryza (specjalnie zeby sasiedzi z laski swojej wyszli ) i popuslilam sucz na 5 m . troche sie zlapaly i szamotaly ale sasiadka bardzo szybciutko zrozumiala o co chodzi i zaczela odciagac swoja sucz , baaa nawet zapiela ja na smycz :lol: chyba pierwszy raz widzialam ta sucz na smyczy wiem ze sama jestem chamska ale nie wytrzymalam juz, a musze z nimi zyc jeszcze kupe lat , wiec wole miec spokoj no i dzisiaj rano wyszlam z sucz na smyczy jak zawsze flexi , ide za blok na polanke i za rogiem ta suka , ale co jest najlepsze byla na smyczy :-o:crazyeye::diabloti: no i suka podleciala do mojej na 3 m pan sie kapnal ze biegnie i zatrzymal ja (tez mial flexi ) i tak pierwszy raz w zyciu uniknelismy pogryzienia sie przez suki :multi: a bylo ich z 50 napewno (a moja suke mam dopiero 8 meisiecy) ;) Quote
Pusiakowa Posted August 6, 2009 Posted August 6, 2009 ale mnie dziś gościu wkurzył.:angryy: wracamy z nad rzeki (ja,koleżanki,puszek i suzi - suka koleżanki).wszystko cacy. nagle na przeciwko idzie facet z psem, bez smyczy i kagańca. coś w typie asta. Puszek zaczyna sie już rzucac, warczec, szczekac. facet to widział. to ja psa na krótszą.idziemy z nadzieją, że psa zapnie. nagle leci do nas uhahana psinka.a Pusz jeszcze bardziej sie rzuca. gościu go woła, pies oczywiście ma go w dupie.:roll: odrazu podbiegl do suki. ta na niego warknęła.Koleżanka tupnęła nogą. ja w tym czasie próbowałam uspokajac psa. brac go na ręce, ale z rąk mi się wyrywa.całą mnie podrapał.to go położyłam. i nagle na nas cudowna psinka leci:multi::shake:. pusz jeszcze bardziej zaczyna się rzucac. a facet... zupełnie nic!:angryy: pies już jest tak blisko, że ledwo trzymałam puszka w dodatku w jakichś zaroślach. w końcu nie wytrzymałam i krzyknęłam, dośc nieprzyjemnym tonem: weźmie go pan. a on co zrobił? podszedł i pomachał smyczą nad nim zamiast go zapiąc. myślałam, że wyjdę z siebie, stanę obok i mu przyłożę czymś:angryy:. Quote
Bogarka Posted August 7, 2009 Posted August 7, 2009 Jak byłam na działce byłam na spacerze z Hadarem. Hadar był na smyczy nagle z naprzeciwka jedzie chłopiec ok 10 lat na rowerze i mówi do mnie ze gdzies z tyłu jest jego pies. Wiedziałam ze maja małego mieszanca i wiekszego w typie ONa. Zobaczyłam jakies 10 metrów za rowerem mieszanca zeszłam z Hadarem na...cudza działke bo innej mozliwosci nie było i czekałam az pies przebiegnie. Czekam czekam juz nie pamietam czy powiedziałam cos chłopcu, pamietam, ze on mi powiedział cos takiego ze wczesniej czy pózniej przyjdzie jego pies, a ja na to odpowiedziałam ze ja tez bym szła. Okazało sie ze pies przebiegł za nami tj, po tej działce na której stałam i ze to suka a nie pies jak myslałam. Quote
aśka-od-dagona Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 A ja się tak zastanawiam, co Wy wszyscy robicie, że ciągle i wszędzie Was takie przyjemności spotykają... Swoją drogą, po przeczytaniu niektórych opisów Waszych reakcji wydaje mi się, że niektórzy powinni wziąć sobie do serca, że "denerwowanie się to mszczenie się na własnym zdrowiu za głupotę innych";) Quote
zmierzchnica Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 aśka-od-dagona - wychodzimy na spacer :cool3: Ja też bym nie uwierzyła, że takie rzeczy się ciągle zdarzają, gdybym sama nie "walczyła" z paroma kundelkami i labradorem, podbiegającymi i gryzącymi moje psy (głównie dużego samca). Właścicieli owych psów moje groźby i prośby nie obchodzą. Różne inne sytuacje zdarzają się sporadycznie - tupanie na moje psy, wkładanie łap w ogrodzenie itd. Ale najbardziej mi jednak podnoszą ciśnienie te podbiegacze agresywne :roll: Cóż zrobić, tylko na dogo pozrzędzić... W ramach tego zrzędzenia - ostatnio dowiedziałam się, że "jestem nienormalna, bo mam trzy psy i specjalnie je denerwuję, żeby szczekały na ludzi na chodniku" :crazyeye: Fakt, Chibi naszczekała zza płotu w sumie bez powodu na tą panią, walczę z tym jej zachowaniem i zawsze ją ganię... Ale bez przesady :shake: Quote
aśka-od-dagona Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 Hmmm, no ja też na spacery wychodzę;) i też mi się zdarzają spięcia, ale może to kwestia perspektywy i tego, co uważa się za chamstwo^^ bo inaczej nie umiem sobie wytłumaczyć natłoku takich sytuacji u udzielających się w tym topicu:) Patrzę na to tak, że ani ja, ani mój pies nie jesteśmy święci... więc nie moge od innych wymagać aby takimi byli. O np. dziś idę sobie z Debilem, przede mną trzy osoby z Pitem, na smyczy bez kagańca. Ściągnęłam Dagona do nogi, zeszłam trochę na ulice(gwoli scisłosci-mój zawsze łazi w kagańcu na ryju), żeby ich obejść bo Dag ma odpały. No, i tym razem też wystartował, rzuciłam mu 'przestań', szarpnęłam, już mam dostojniexP kroczyć dalej, a tu słyszę jak Pan w wersji ABS odzywa sie w te słowa: 'daj im się powąchać', ja na niego wielkie oczy, myślę-'moze nie dosłyszałam przez mp3', ale profilaktycznie rzuciłam 'nie, lepiej nie', pan odpowiedział-'szkoda, zobaczyłabyś co by się działo'. I tyle. I luz. Nie ma się czym podniecać, choć oczywiście mogłabym ta historię przedstawić tak, że wszyscy tu zaczęli by biednego chłopa od prowokatorów wyzywać;P mogłabym się również pobawić w 'dyskusję' z Panem, żeby nadać opowieści pikanterii;) tylko po co? A dążę w sumie do tego, zę czytając ten topic mam wrażenie, że Wy się sami w niektórych sytuacjach niepotrzebnie nakręcacie, ale oczywiscie mogę się mylić. Quote
zerduszko Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 A teraz sobie wyobraź, że owy chłop nic do Ciebie nie mówi i popuszcza psu smycz, a Ty widzisz jednak jak się "wąchaja" :evil_lol: I witaj w świecie "chamstwa". Quote
aśka-od-dagona Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 Ale chłop powiedział i nie popuścił smyczy;) nie twórzmy abstrakcji. I nie róbmy ze mnie nooba w, cytując, świecie chamstwa, bardzo proszę- zdarzyło mi się i ściąć z ludzikami, i skopać/uderzyć psa, załamać nad ludzka głupotą, odprowadzać psy do właścicieli, odrywać yorka od własnej ręki jak również zasunąć babie w, za przeproszeniem, ryja. Etc. Z drugiej strony sama niejednokrotnie przepraszałam innych użytkowników przestrzeni życiowej. Stanowczo bardziej dumna jestem z tego drugiego. I dlatego właśnie uważam, że nie mam prawa wrzucać wszystkiego np. roztargnienia/braku wiedzy czy wyobraźni/gorszego dnia właściciela czy jego psa/głupoty itp do worka "chamstwo", krytykować i sprawiać wrażenie mądrzejszej niż inni;) Chociaż jak sobie przypomnę co pisałam w pierwszej edycji tego topicu, to trochę mi się z biegiem czasu myślenie zmieniłoxP //i od razu zastrzegam, że nie chce tu nikogo prowokować ani Was oceniać, tylko po protu lubię dyskutować;P Quote
zmierzchnica Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 Rozumiem ;) Fakt, że mi czasem niepotrzebnie ciśnienie skacze, a człowiek jakby dał spokój, to więcej by zyskał (i nerwy oszczędził). Ale fajnie jest czasem na takim topiku odreagować... Dla mnie ogólnie jakieś teksty, jednorazowe podbieganie psów itd to nie problem. Borykam się z notorycznymi atakami zawsze tych samych psów na moje i to mnie akurat do szału doprowadza :lol: Jak miałam tylko suki to jakoś mniej tego było, a teraz bardzo często :roll: Quote
aśka-od-dagona Posted August 10, 2009 Posted August 10, 2009 Ale w tym chyba coś jest... w sumie z poprzednia sunią pamiętam jeden incydent, drugi znam z opowieści, co daje dwa spięcia na 16 lat życia psa...z obecną suką nie kojarzę żadnych atrakcji, natomiast z Dagonem a i owszem. Przy czym zapewne obok płci duże znaczenie ma tu charakter mojego delikwenta, jego wygląd i wielkość, oraz paradoksalnie fakt, że zawsze chodzi w kagańcu, a u nas ciągle pokutuje przekonanie, że jak ma kaganiec to zły jestxP Quote
Bogarka Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 Wczoraj wyprowadziłam Krasne i rzucałam jej patyk. Nagle pojawił sie owczarek belgijski w dodatku tez suka, biegł w strone Krasny. Szybko przywołałam Krasne zanim zacznie bronic swojego patyka. Do suki zaczełam krzyczec "wracaj". Suka nie odchodziła do włascicielki która ja albo wołała albo nie (za daleko była zebym ja słyszała) a po jakims czasie jak suka nie wracała zrobiła taki ruch do mnie jakby rozkładała rece. Wyruszyła w przeciwna strone niz ja szłam wtedy dopiero suka poszła za swoja pania. Siostra w domu powiedziała ze ona juz tez toa suke spotkała i ta pani nie moze zrozumiec ze skoro ktos bierze swojego psa na smycz jak ona w tamta strone idzie to oznacza ze z jakiegos powodu nie chce zeby sie psy spotkały Quote
Adamant Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 a ja mam inną metodę na debili z psami. Poprostu omijam szerokim łukiem krótko prowadząc psy. Raz drugi trzeci i sami przestają lecieć z wywieszonym ozorem bo widzą mnie za oknem. Spaceruję o stałych godzinach i wtedy nikogo z kim nie chcę się "kumplować" nie ma:cool3: Quote
zmierzchnica Posted August 11, 2009 Posted August 11, 2009 aśka-od-dagona napisał(a):Ale w tym chyba coś jest... w sumie z poprzednia sunią pamiętam jeden incydent, drugi znam z opowieści, co daje dwa spięcia na 16 lat życia psa...z obecną suką nie kojarzę żadnych atrakcji, natomiast z Dagonem a i owszem. Przy czym zapewne obok płci duże znaczenie ma tu charakter mojego delikwenta, jego wygląd i wielkość, oraz paradoksalnie fakt, że zawsze chodzi w kagańcu, a u nas ciągle pokutuje przekonanie, że jak ma kaganiec to zły jestxP Dokładnie - mój pies wprawdzie chodzi bez kagańca (zawsze na smyczy), ale jest średnio-duży (ma te 22 kg), chętnie wdałby się w bójkę itd :diabloti: Suki są łagodne i małe, podkolankowe... Te same psy, które na luzie podbiegają do nich się przywitać (i sprawdzić, czy przypadkiem nie mają cieczki:roll:) są ogromnym utrapieniem, kiedy akurat idę z samcem. Najgorzej jak idziemy razem - psy podbiegają do suk, ignorując samca, który uważa, że musi bronić stada :diabloti: Jak miałam tylko Lukę to prawie wcale nie miałam problemów... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.