sunshine Posted July 29, 2009 Posted July 29, 2009 Przytoczę sytuacje mojej koleżanki: Szła na spacer ze swoim psem, ślicznym mieszańcem nerem, i nagle podleciał do niego inny pies i go zaatakował. A że Nero aniołkiem się nie urodził był na smyczy i kumpela starała się nad nim zapanować,ale"przybysz" nie odpuszczał. Koleżanka krzyczała do właściciela "niech pan zabierze tego psa!"Na co pan nie fatygując sie ,anemicznie odparł "tofik, chodź nie wolno," i nadal stał a pies go miał głęboko tam gdzie słońce nie dochodzi. Koleżanka psa na ręce a tamtego straszyła nogą. A pan tofika nic. Obym ja tego goscia nie spotkała na spacerze bo tak szczerze to nie ręcze za siebie w takiej sytuacji...:shake: Quote
zmierzchnica Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Nowa moda wędkarzy - łowią sobie rybki nad wodą, wędeczka, krzesełko, parasolik... A w aucie zamknięty biedny yorkowaty pies, skamlący i drący się wniebogłosy :shake: Ostatnio coraz częściej widzę takie obrazki. Tak jakby taki mały piesek na smyczy poza autem byłby problemem... Ale ostatnio z radością stwierdzam, że jest u mnie coraz więcej świadomych właścicieli małych psów :loveu: Szkolą psy pozytywnie, dają smaczki, uczą czegoś, bawią się na spacerze... Zwykle widziałam parę wyszkolonych i bawiących się z właścicielem dużych psów, a małe były puszczane luzem lub na smyczy chodziły raz wokół łączki i do domu. Aż serce rośnie, jak się widzi małe kundelki biegające za piłeczką, a nie duszące się na smyczy :lol: (Fakt, że przez moje suki mam sentyment do małych, typowo wyglądających kundelków ;)). To tak w ramach czegoś pozytywnego na tym wątku ;) Quote
yuki Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 mineralna_ napisał(a):wczoraj byłam z suczą pofrizbować, puszczam ją ze smyczy i rzucam jej dysk. Za nami stał facet z jakimś małym (zaniedbanym i brzydkim) kundelkiem, puścił go bez smyczy i pies od razu pobiegł do nas. Carmen z zębami, bo wiadomo, trzeba bronić zabaweczki, a ja się kulturalnie pytam faceta czy może zabrać psa, a ten mi na to, że on też chce się pobawić. Powiedziałam mu, zeby w takim razie wziął tego psa i się z nim pobawił, bo ja wyszłam ze swoim psem i nie muszę wyprowadzać przy okazji połowy psów z osiedla. Facet z wielkim fochem zabrał pieska a następnie zaczął mnie przekonywać, zebym dała mu poczęstować mojego psa Chappi :angryy: Natręt. Najlepsze jest to ze jego pies prawie ZAWSZE biega po całym osiedlu bez smyczy :mad: haha ja sobie tak pomyślałam , ze może chciał Cie poderwać :evil_lol: tylko mu nie wyszło ;) Quote
mineralna_ Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Wczoraj na wieczornym spacerku ten sam idiota zapytał mnie czy zrobimy (:roll:) sobie szczeniaczki... Jezu ten facet pewnie jest po 60siątce :p [SIZE=2]Ostatnio w ogóle dostaje pełno ofert matrymonialnych dla mojej suki. A to pani chce zeby jej yoreczek Carmen pokrył a to znowu ktoś inny. I ludziom nie da się wytłumaczyć, jak mówię że nie, bo będzie sterylizowana to 'ojejku jak można tak skrzywdzić sunie, biedactwo':shake: Quote
aina155 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Ty okropny potworze :diabloti: nie chcesz suni rozmnozyc :cool3: To ja juz chyba wole nie wiedziec, co w zwiazku z moim podpisem, moi znajomi o mnie mowia :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Pusiakowa Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 ja kiedys mialam sytuacje, ze ide sobie normalnie z Puszkiem cala hepi, bo zadnego kundla nie spotkalismy :loveu: i nagle wybiega pies w typie jamnika, zaczyna drzec jape, zebami kłapcze i do nas leci:roll::angryy: to ja 15 kg na rece i idziemy a ten za nami ;/. po 10 min. idzie wlascicielka, pies na nas szczeka, ja z psem na rekach.. a ona do mnie:''on nic nie zrobi'' :angryy:. i do niego idzie a on jej ucieka, wolala go a on mial ja gdzies uciekal jej po calym osiedlu.:roll: przepraszam, za brak polskich liter:oops:. Quote
yuki Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Wczoraj na wieczornym spacerku ten sam idiota zapytał mnie czy zrobimy (:roll:) sobie szczeniaczki... matko , ale namolniak , współczuje Quote
mala90210 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 ja dzisiaj miałam kolejne spotkanie z typu "gdzie ten pies ma kaganiec" :angryy: idziemy sobie z moim chłopakiem jego chrześniakiem i Neronem na smyczy (owczarek niemiecki ) , spokojnie z działki rozmawiamy a tu wychodzi koleś za budynku i się na nas patrzy :crazyeye: ja sobie myślę o co mu chodzi a on za chwilę coś w stylu " ale na prawdę no nie stać państwa na kaganiec chociaż taki skórkowy , no wiecie państwo co " , no to mój chłopak wyskoczył mu z przepisami w których jest wyraźnie napisane że pies musi być na smyczy lub w kagańcu no więc koleś za bardzo nie miał linii dalszego ataku i się wycofał :lol: Quote
canis_16 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 już używam znaków interpunkcyjnych zmierzchnica na twoje zyczenie. Mam pytanie jak zachowalibyscie się w takiej sytuacji: wasz pies od kilku dni bawi się z pewnym owczarkiem. Jego własciciel wydaje sie wporzadku, fakt trzyma psa krótko(pies jest nawet posłuszny). Tamten owczarek i wasz pies bawią się w najlepsze, ganiaja jak szalone po łące. facet przywołuje psa on zajęty zabawa nie raguje wołanie powtarza 3 razy, pise przychodzi dopiero jak zawołaliscie swojego. facet uderza psa bardzo mocno w krzyz i krzyczy na niego ze jest nie poszłuszny i jeszce raz go uderza. Co robicie z facetem, mówicie mu coś.? jak ragujecie gdy wasz pies nie chce przyjsć zajety zabawą(nie ma rzadnego niebezpieczeństwa dla psa jeśli za raz nie przyjdzie). Byłam w takiej sytuacji szczerze wpadłam w furię i zwyzywałam gościa, póżniej się pytałam czemu to zrobił i że tak nie mózna to mnie wyśmiał. Quote
Minerva Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 mala90210 napisał(a):ja dzisiaj miałam kolejne spotkanie z typu "gdzie ten pies ma kaganiec" :angryy: Mnie ostatnio zaczepiała baba jakaś, bo nie miałam kagańca dla mojej trzymiesięcznej golden retrieverki...(była na smyczy). Zaczęłam tłumaczyć, że ona jest usłuchana, poza tym na smyczy, ale ona i tak swoje...Można ludziom mówić i mówić a oni swoje...:shake::angryy: Quote
canis_16 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Minerva napisał(a):Mnie ostatnio zaczepiała baba jakaś, bo nie miałam kagańca dla mojej trzymiesięcznej golden retrieverki...(była na smyczy). Zaczęłam tłumaczyć, że ona jest usłuchana, poza tym na smyczy, ale ona i tak swoje...Można ludziom mówić i mówić a oni swoje...:shake::angryy: nie raz tez miałam taką sytuację nawet kiedyś straznik miejski czepiał się mojego przyjaciela o brak kagańca-pies na smyczy Quote
zerduszko Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 canis_16 napisał(a):już używam znaków interpunkcyjnych zmierzchnica na twoje zyczenie. Mam pytanie jak zachowalibyscie się w takiej sytuacji: wasz pies od kilku dni bawi się z pewnym owczarkiem. Jego własciciel wydaje sie wporzadku, fakt trzyma psa krótko(pies jest nawet posłuszny). Tamten owczarek i wasz pies bawią się w najlepsze, ganiaja jak szalone po łące. facet przywołuje psa on zajęty zabawa nie raguje wołanie powtarza 3 razy, pise przychodzi dopiero jak zawołaliscie swojego. facet uderza psa bardzo mocno w krzyz i krzyczy na niego ze jest nie poszłuszny i jeszce raz go uderza. Co robicie z facetem, mówicie mu coś.? jak ragujecie gdy wasz pies nie chce przyjsć zajety zabawą(nie ma rzadnego niebezpieczeństwa dla psa jeśli za raz nie przyjdzie). Byłam w takiej sytuacji szczerze wpadłam w furię i zwyzywałam gościa, póżniej się pytałam czemu to zrobił i że tak nie mózna to mnie wyśmiał. Jak miałam taką syt. że mój pies przyszedł, a tamten nie, to wyciągnełam smaki i zaczęłam swoją chwalić, mała "musztra". Facetowi powiedziałam, ze jego pies nie przychodzi, bo go bije jak przyjdzie... kazdy głupi by nie przyszedł ;) Trochę nie wiedział co powiedzieć... ale nei widziałąm żeby go już lał. Quote
canis_16 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 zerduszko napisał(a):Jak miałam taką syt. że mój pies przyszedł, a tamten nie, to wyciągnełam smaki i zaczęłam swoją chwalić, mała "musztra". Facetowi powiedziałam, ze jego pies nie przychodzi, bo go bije jak przyjdzie... kazdy głupi by nie przyszedł ;) Trochę nie wiedział co powiedzieć... ale nei widziałąm żeby go już lał. niestety wiem ze facet dalej tak robi choc pies jest posłuszny wtedy nie przyszedł bo był ajęty zabawa nie dlatego ze się bał Quote
yuki Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 facet uderza psa bardzo mocno w krzyz i krzyczy na niego ze jest nie poszłuszny i jeszce raz go uderza. co za debil, niech go może żona pacnie porządnie w łeb, jak nie przyjdzie za drugim razem, gdy go wezwie na obiad podczas oglądania meczu.:angryy: może zmądrzeje :shake: Quote
kendo-lee Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Saite napisał(a):Nie jestem zwolenniczką pozwalania psu na to, by dawał nauczkę innemu psu za pomocą zębów, ale z drugiej strony niektórzy przeginają, uważają, że jak ich pies jest na smyczy automatycznej, to w ramach długości tejże smyczy może robić, co mu się żywnie podoba. To naprawdę może być irytujące. Bo niektórzy smycz automatyczną traktują jak zwolnienie z myślenia, przewidywania i kultury względem innych posiadaczy psów. Dokładnie.Mnie spotkała taka sytuacja 2 tyg.temu.Wąziutka uliczka między blokami,ja idę prawą stroną uliczki z moją amstaffką ma smyczy a lewą zaiwania babcia z miniaturowym sznaucerem na flexi rozciągniętej na 5 metrów.Piesecz ujada z daleka i biega od prawej srony uliczki do lewej.Babcia zero reakcj,więc drę paszczę,że ma skrócić smycz.Babcia echo ,idzie dalej a pieseczek z zębami na wierzchu coraz bliżej.Stoję wkomponowana w ścianę bloku,sucz na krótko przy nodze i się dalej nadzieram,reakcji zero.Jak pieseczek doleciał do suczy z zębami ta go ugryzła,na szczęście zdążyłam ją szarpnąć i została tylko z futrem sznaucera w pysku.Sznaucer z piskiem uciekł a babcia jak latawiec za nim na drógim końcu smyczy.Jaki z tego wniosek?Jeśli nie potrafisz obsługiwać flexi kup sznurek i na nim wyprowadzaj psa.I nie czuję się winna,że moja sucz chciała go wszamać. Quote
Veah Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Po co takim ludziom pies? Tylko się mu krzywdę robi... Quote
vege* Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Właśnie :shake: a jak ten większy pies 'ugryzie' mniejszego agresora, to ten większy od razu morderca co? :/:angryy: bo mu nerwy puściły i chciał jakoś małego szczyla odpędzić od siebie :angryy: Quote
kendo-lee Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 vege* napisał(a):Właśnie :shake: a jak ten większy pies 'ugryzie' mniejszego agresora, to ten większy od razu morderca co? :/:angryy: bo mu nerwy puściły i chciał jakoś małego szczyla odpędzić od siebie :angryy: Oczywiście,że morderca:diabloti:.To było poza naszym parkiem,jak jesteśmy u siebie to gdy wchodzimy do parku oczywiście na smyczy,to wszystkie pieseczki biegające luzem są w popłochu łapane:diabloti: Wszyscy znają już mój niewyparzony pysk i akcje ze Strażą Miejską w roli głównej.Pozatym już wyłapał kilka psów latających bez właścicieli i molestujących moją sucz i odesłałam do schronu.Efekt natychmiastowy,pieseczki chodzą już tylko i wyłącznie na smyczy.Taka jestem wredna. Quote
Tuska222 Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 U mnie w parku sytuacja podobna:angryy: Moja Rea w kagańcu i na smyczy (chociaż to baranek) a połowa psów luzem lata, oczywiście bez kagańców:shake:. Jeszcze sie nie dziwię babci, która puszcza takiego 10-centymetrowca (mimo, że też uchapać może), ale tych matołów z wielkimi, często agresywnymi psami to bym tylko po gołej dupie lała i patrzyła czy równo puchnie:mad:. Dzisiaj trzy olbrzymy się szarpały, a właściciele stali dookoła i tylko bezradnie rączki rozkładali, bo co biedacy mają zrobić, skoro tamten inny pies był agresywny, a jego to tylko się bronił. Przy okazji któryś ugryzł dzieciaka, który przejeżdzał na rowerze:angryy: Wczoraj takie spuszczone bydle się na mnie rzuciło, a jego właściciel tylko wrzeszczał :"Do nogi! Wracaj! Do nogi!!!", ale tyłka nie ruszył. Rea miała kaganiec i nie mogła się bronić. Dobrze, że po tej burzy sporo drewna zostało, to złapałam sporego kołka i grzmotnęłam w psinę, a miałam naprawdę wielką ochotę wypróbować kijaska na właścicielu.:mad::pissed: Facet zamiast przeprosić, zaczął mi ubliżać, więc ściągnęłam kaganiec, podniosłam lagę i w jego stronę się kieruję:-x a on na to.......:scared: Quote
kendo-lee Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Tuska222 napisał(a):U mnie w parku sytuacja podobna:angryy: Moja Rea w kagańcu i na smyczy (chociaż to baranek) a połowa psów luzem lata, oczywiście bez kagańców:shake:. Jeszcze sie nie dziwię babci, która puszcza takiego 10-centymetrowca (mimo, że też uchapać może), ale tych matołów z wielkimi, często agresywnymi psami to bym tylko po gołej dupie lała i patrzyła czy równo puchnie:mad:. Dzisiaj trzy olbrzymy się szarpały, a właściciele stali dookoła i tylko bezradnie rączki rozkładali, bo co biedacy mają zrobić, skoro tamten inny pies był agresywny, a jego to tylko się bronił. Przy okazji któryś ugryzł dzieciaka, który przejeżdzał na rowerze:angryy: Wczoraj takie spuszczone bydle się na mnie rzuciło, a jego właściciel tylko wrzeszczał :"Do nogi! Wracaj! Do nogi!!!", ale tyłka nie ruszył. Rea miała kaganiec i nie mogła się bronić. Dobrze, że po tej burzy sporo drewna zostało, to złapałam sporego kołka i grzmotnęłam w psinę, a miałam naprawdę wielką ochotę wypróbować kijaska na właścicielu.:mad::pissed: Facet zamiast przeprosić, zaczął mi ubliżać, więc ściągnęłam kaganiec, podniosłam lagę i w jego stronę się kieruję:-x a on na to.......:scared: Ha,ja bym mu tym kołkiem narąbała na bank:diabloti:Moja sucza i pies chodzą bez namordników właśnie dlatego aby w razie czego mogły pogonić delikfenta:eviltong: Quote
vege* Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Moja też na spacery na łąkę po której dużo ludzi nie chodzi a tak w ogóle to prawie ich tam nie ma, ale jakby jakaś sytuacja się trafiła i pies by się na Nukę rzucił a ona by miała kaganiec to by ją tamten rozszarpała a ja bym pewnie w tej złości nie patrzyła tylko zawaliła kopniaka albo kija w łeb i patrzyła czy żyje :angryy: ostatnio jak na rowerze po wsi z siostrą cioteczną do sklepu jechałam to ona ma takich pier****ętych sąsiadów, którzy mają strasznie agresywne psy :angryy: keidyś jakiś mały kundelek sobie spokojnie szedł a oni specjalnie wypuścili psy żeby kundelka zagryzły :angryy: tylko takim zawalić dechy z gwoźdźmi w łeb i patrzyć jak fajnie im się krew z łba leje :diabloti: ahah wtedy to bym im do śmiechu było :diabloti: dobra zagalopowalam się powrócę do tych rowerow, no to jechałam sobie z Justyną (moja siostra) do tego sklepu i właśnie wsykoczył taki maly szczyl (już dorosły ale niski) i dziabnął mnie w but :angryy: no to ja odruchowo chciałam się bronić przed psem i kopniaka w szczene dostał i jak wracałam ze sklepu nawet do mnie nie podbiegł :diabloti: Quote
Onomato-Peja Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Godzina 21 idę z koleżanką i psami na spacer. Bestia w kagańcu, bo agresywna. Atos przy mojej nodze. Naprzeciwko nas idzie babka z jamnikiem szamoczącym się na flexi we wszystkie strony. Krzyknęłam, żeby skróciła smycz. Oczywiście coś się nie udało i szarpała się z psem na 2 metrowej smyczy... :roll: Gosia z Bestią zeszła na trawnik (psina nawet się nie przejęła, ale jakby przywaliła takim fizjologiem w jamniora to byłoby chyba po nim) Ja Atosa do drugiej nogi i burknęłam dosyć głośno "Żeby nad jamnikiem nie móc zapanować" Babka poszła dalej, ok. Idziemy a nagle słyszę jak się ktoś drze " Ty lepiej nad sobą dziecko zapanuj ! Myśli, że wszystkie rozumy zjadła!" Odkrzyknęłam jej tylko " Ja nad sobą panuję, a nawet nad własnym psem! " Po rozmowie, babki jeszcze nie spotkałam i mam nadzieję, ze nie spotkam już więcej... -.-" Wczoraj byłam z psem na plaży, wybraliśmy sobie najmniej zaludniony kawałek. Pobiegłam z koleżanką i psem do wody. Frisbee, aport, wygłupy - wszystko by zmęczyć piesa. Zmęczony - ok. zakładam psu kaganiec i puszczam na plaży ( nie oddala się nigdy od "naszego" miejsca ) i go obserwuję... Nagle Atos ruszył wolnym kroczkiem wyraźnie zajarany gdzieś w prawo. Odwracam się... KURDE ! PIES! ( Ciągle ćwiczymy posłuszeństwo i zazwyczaj po mojej komendzie "stój" gdy już dobiegam do psa jest ucieczka ) Krzyknęłam stój - stanął... Ok.... Co teraz? Biegnę do niego już przygotowana, że będzie mi uciekał, więc nie najszybciej jak mogłam, żeby móc nadrobić. A tu co ? Pies stoi i merda ogonem, kiedy do niego dobiegłam ładnie usiadł i poczekał aż zapnę go na smycz :O Zdjęłam mu kaganiec i dostał garść smaków. Chcemy już wracać do naszych ręczników, ale Właściciel drugiego psa do nas podszedł i powiedział, że on sobie nie życzy, żeby ten pies biegał po plaży. Dobra spoko, powiedziałam, ze zapnę go na linkę na co dostałam odpowiedź, ze nie o to mu chodziło i że mamy stad iść O.O. Powiedziałam mu, ze bardzo mi przykro, ale nie zamierzam psuć sobie dnia tylko dlatego, że jakiś zatroskany właściciel blabladolka tak chce. Coś tam się do mnie pluł, że on to zgłosi ratownikom, że pies agresywny itp. Poszedł zgłosić i... Ratownicy widząc mojego kundla w kagańcu i na lince a potem owego blabladolka biegającego luzem upomnieli pana, że pies ma być w kagańcu, albo wypad z plaży :D Quote
vege* Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 Ja tam lubię się z chamstwem kłucić :diabloti: jak oni są chamami i po chamsku się zachowują to czmeu ja mam im inaczej nie odpowiedzieć xD:evil_lol: Quote
Onomato-Peja Posted July 30, 2009 Posted July 30, 2009 vege* napisał(a):Ja tam lubię się z chamstwem kłucić :diabloti: jak oni są chamami i po chamsku się zachowują to czmeu ja mam im inaczej nie odpowiedzieć xD:evil_lol: Tez lubię, nawet bardzo ;) Ale czasem sytuacja nie jest aż tak poważna, by zdzierać sobie gardło :cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.