Arwilla Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Badmasi - to nie hipokryzja, to realia...:evil_lol: Ja wiem,że bicie jest złe, ale czasem i moja cierpliwośc się kończy.... Nie jestem dumna z tego,że czasem dam klapsa dziecku, czy psu... Ale bicie cudzych dzieci nigdy mi do głowy nie przyszło....ani psów...dla mnie to niedopuszczalne....:roll: raz kopnęłam psa, który rzucał się zawzięcie na mojego i nie dawał odpędzic, nie jestem z tego dumna i do dziś mam wyrzuty sumienia....:roll:. To była jedyna taka sytuacja w moim 32-letnim życiu, więc mieszkam chyba w jakimś raju....:razz: Cudzego dziecka nie uderzyłam nigdy i nie uderzę...nawet gdyby kilkulatek walnął czymś mojego psa, lub moje dziecko - a drugi z tych przykładów miał miejsce nagminnie w pobliskiej piaskownicy... I co? Miałam przylac "szczylowi", bo uderzył moją córkę? Nie, zwróciłam uwagę,że tak nie wolno, a po trzecim razie poprosiłam "w miarę grzecznie" mamusię o interwencję.... Też usłyszałam,że jestem przewrażliwiona,że to tylko dzieci...ok, ale ja sobie tego nie życzę i koniec.....:roll: Po prostu jak czytam posty, w których z sadysfakcją pisze się o przylaniu "bachorowi", czy skopaniu podbiegacza, to czasem zastanawiam się, kto tutaj jest chamem.............. Bo z jednej strony czytam "tylko kliker", a z drugiej,że przecież nic się nie stało temu dziecku....TO jest hipokryzja.....:diabloti: Quote
badmasi Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Apbt_sól napisał(a):Oj tam orginalnego -wspolczuć trzeba im ;] co prawda to prawda P duzo gadaja a S rekoczynuja ;] O tak szczególnie na koncertach :razz: gdzie obydwie"partie" sie spotykały bo na Ska to roznie bywało ;] Różnie bywało.....Słynna bitwa na Polach Mokotowskich po koncercie w klubie Rhisome w połowie lat 90-tych, kiedy to w pył zamieniły się wszystkie ławki i część załogi została zagazowana....Eeeeh, to były czasy:evil_lol: Quote
shin Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='badmasi']Walnąć dzieciaka bym się nie zdecydowała, swojego dziecka też nie biję ale capnęłabym za rękę, przytrzymała i zaprowadziła do rodziców.Co prawda w nie-psich okolicznosciach, ale tak kiedys wlasnie zrobilem, capnalem dzieciaka i do opiekuna chcialem zawlec. Skonczylo sie na... pogryzieniu. A dzieciak wyladowal w krzakach, z info do opiekunki, zeby zalozyla bachorkowi kaganiec. [quote name='badmasi']Przemoc rodzi przemoc.Dokladnie. Ktos atakuje mojego psa, ktos obrywa - proste :eviltong: Dla mnie siła argumentów jest mocniejsza niż prawo pięści.Zawsze? Nie ma dla ciebie mozliwosci, zeby agresywnego psa czy przechodnia sila odgonic? Lepiej, zeby taki dzieciak mi okladal kijem psa, i pies, tracac zaufanie do przewodnika [bo przeciez pozwala, zeby mu sie krzywda dziala!] sam przejal inicjatywe? Zapewniam, ze trzepniecie po lapskach dzieciaka zaboli mniej, niz spotkanie z psem, ktory jednym klapnieciem kruszy kosci :roll: Co innego w obronie własnej, uzasadnionej.No wlasnie! Obrona wlasna, lub wlasnego psa [bo sam sie ma nie bronic, skoro wlasciciel przy nim jest] to 'oczywista oczywistosc', a jesli argument slowny nie dziala, to trzeba przejsc do czynow, a nie bezradnie sie gapic, jak ci psa ktos leje :roll: A ci ludzie to zamiast wyzywac, powinni podziekowac jeszcze. Jakbym ja mial dzieci, i ktores z nich tak zrobilo, to bym wlasnie podziekowal - za to, ze uchronili moje dziecko przed byc moze zlamana koscia, byc moze bliznami, byc moze szyciem - za to dzieciak mialby przerabane :mad: Quote
Apbt_sól Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 a gdyby pies dziabnał , napisalałaby dziewczyna , przeciez nie bede biła obcego dziecka.... To by dopiero dostała, ze mogła malucha po łapach trzasnac a nie pozwolić by pies ugryzł.. i tak mozna gadac bez konca- koniec sprawy taki ze dziecko całe i pies cały ;] I nikomu sie nic nie stało a moze teraz dzieciak juz nie poleci bo dostał po łapach jak mam wychowac nie potrafi.. pozniej rosna mali kryminaliści , ja to ma za oknem - taka dzielnica gdzie 18 latki juz po wyrokach odbycia kary w zakładzie karnym sa.. a rodzice tez sie smiali jak dziecko rzucalo deską z gwozdziami w kolege... A miejscach publicznych to kaganiec obowiazuje z tego z się słyszłam ;] Quote
badmasi Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Shin-większość tego co napisałam w cytowanym przez ciebie moim poscie odnosiło się raczej do wypowiedzi Arwilli i Apbt sól więc nie trafiłeś ze swoimi ciętymi ripostami-to trochę tak jak "kulą w płot":eviltong: Aczkolwiek zastanowiło mnie jedno twoje zdanie cyt."Dokladnie. Ktos atakuje mojego psa, ktos obrywa - proste"-jeśli dziecko obrywa od dorosłego to rzeczywiście jest to proste, ciekawe czy byłbyś taki chojrak jak miałbyś do czynienia z napakowanym osiłkiem wyższym od ciebie o głowę? Faceci to tak lubią sobie pofantazjować.....:diabloti: Co do reszty to pogadamy jak będziesz miał dzieci. Watpię czy patrzyłbyś spokojnie jak ktoś bije twoje dziecko, nawet jeśli w jego mniemaniu zasłuży. Arwilla-twoje dziecko wcześniej czy później nauczy się oddawać kolegom z piaskownicy bo takie jest prawo "podwórkowej dżungli", przed tobą jeszcze podstawówka, to się będzie działo!:evil_lol: Quote
Katica Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 badmasi napisał(a):Shin-większość tego co napisałam w cytowanym przez ciebie moim poscie odnosiło się raczej do wypowiedzi Arwilli i Apbt sól więc nie trafiłeś ze swoimi ciętymi ripostami-to trochę tak jak "kulą w płot":eviltong: Aczkolwiek zastanowiło mnie jedno twoje zdanie cyt."Dokladnie. Ktos atakuje mojego psa, ktos obrywa - proste"-jeśli dziecko obrywa od dorosłego to rzeczywiście jest to proste, ciekawe czy byłbyś taki chojrak jak miałbyś do czynienia z napakowanym osiłkiem wyższym od ciebie o głowę? Faceci to tak lubią sobie pofantazjować.....:diabloti: Co do reszty to pogadamy jak będziesz miał dzieci. Watpię czy patrzyłbyś spokojnie jak ktoś bije twoje dziecko, nawet jeśli w jego mniemaniu zasłuży. Arwilla-twoje dziecko wcześniej czy później nauczy się oddawać kolegom z piaskownicy bo takie jest prawo "podwórkowej dżungli", przed tobą jeszcze podstawówka, to się będzie działo!:evil_lol: Mając doczynienia z osiłkiem puściłabym psa :D zna komendę atak :D dziecku jednak wolałabym dać po łapkach... Quote
badmasi Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Mój pies zaatakuje osobę, która podnosi rękę na kogoś innego. W zasadzie jakbym próbowała przytrzepać małolatowi mogłoby się i mnie oberwać:evil_lol: Quote
shin Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='badmasi']Shin-większość tego co napisałam w cytowanym przez ciebie moim poscie odnosiło się raczej do wypowiedzi Arwilli i Apbt sól więc nie trafiłeś ze swoimi ciętymi ripostami-to trochę tak jak "kulą w płot":eviltong:Ah, nie wiedzialem, ze nie moge skomentowac czegos ogolnie :eviltong: Aczkolwiek zastanowiło mnie jedno twoje zdanie cyt."Dokladnie. Ktos atakuje mojego psa, ktos obrywa - proste"-jeśli dziecko obrywa od dorosłego to rzeczywiście jest to proste, ciekawe czy byłbyś taki chojrak jak miałbyś do czynienia z napakowanym osiłkiem wyższym od ciebie o głowę? Faceci to tak lubią sobie pofantazjować.....:diabloti:Ciekawe, czy bys cokolwiek powiedziala, gdybym byl dziewczyna? W kazdym razie - jestem wzrostu naszego najjasniej nam panujacego, z tego co obserwuje, to przecietny 14-latek jest ode mnie o glowe wyzszy :eviltong: Ale odpowiadajac na twoje pytanie - nie mialem okazji jeszcze w takiej sytuacji wystapic [z bitym psem, I mean], ale owszem, pobilem sie kiedys z gosciem o dobre 20kg ciezszym ode mnie. W zasadzie 'pobilem sie' to za duze okreslenie, bo gosciu zaliczyl blotowpysk - nie denerwuje sie czlowieka znajacego aikido, podnoszacego [obecnie] 130kg zywej masy i z charakterem teriera :eviltong: Poza tym, cala okoliczna dresiarnia mnie lubi, predzej bym sie musial bic ze staruszkami maryjnymi :evil_lol: Co do reszty to pogadamy jak będziesz miał dzieci.No to nie pogadamy nigdy :eviltong: Quote
Katica Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 shin napisał(a):ale owszem, pobilem sie kiedys z gosciem o dobre 20kg ciezszym ode mnie. W zasadzie 'pobilem sie' to za duze okreslenie, bo gosciu zaliczyl blotowpysk - nie denerwuje sie czlowieka znajacego aikido, podnoszacego [obecnie] 130kg zywej masy i z charakterem teriera :eviltong: :eviltong: Jesteś jak pitbull :D w małym ciele duży duch :D Quote
Apbt_sól Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 mały ale byk ;] wiesz zawsze plus taki ze jestes szybszy ;] Quote
Aia Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Generalnie jestem jak najbardziej przeciwna podnoszeniu ręki na jakiekolwiek stworzenie, czy to będzie człowiek, czy inne zwierzę. Tym niemniej sama spotykam się częstokroć z bezczelnością i brakiem ogłady naszych ludzkich milusińskich względem zwierząt i serio, ręka mnie świerzbi. Nigdy nie uderzyłam dziecka i pewnie bym się nie odważyła na taki krok, ale owszem, kilka razy "przesunęłam" bo nie było wyjścia. badmasi napisał(a):Watpię czy patrzyłbyś spokojnie jak ktoś bije twoje dziecko, nawet jeśli w jego mniemaniu zasłuży. Na pewno nie, ale jeśli moje dziecko podniosłoby rękę na cudzego psiaka, albo cudze dziecko, na pewno nie bawiło by się ani chwili dłużej:angryy: To inna kwestia, ale rodzice coraz mniej chyba zwracają uwagę na to, co robi ich słodkie maleństwo, ba! Cokolwiek robi to jest dobrze. Sytuacja z dzisiaj. Idę z moim łaciatym gamoniem, który jak zwykle węszy, więc w zasadzie stoimy w miejscu. Słucham radia i ćwiczę słówka, więc w około się nie patrzę. Nagle słyszę trzask. Plastikowy samochodzik wjechał mojemu psu w pysk aż dźwięknęła czaszka. Cóż widzę, ok 3 letnie "bobo" i jego mamusia bawią się w puszczanie samochodu. Myślicie, że usłyszałam "przepraszam"? :cool3: O nie, usłyszałam, czy mogłabym iść już z tym psem, bo dziecko się boi:diabloti: Quote
badmasi Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Shin-No dobra, dziewczyny też lubią pofantazjować. Quote
shin Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='Katica']Jesteś jak pitbull :D w małym ciele duży duch :DDuzy to mam obecnie zad, ale moze byc :eviltong:[SIZE=2] W kazdym razie dziekuje za komplement, bo co prawda pita na zywo nie spotkalem jeszcze, ale skoro sa blisko spokrewnione z ASTami, to musza byc :loveu::evil_lol: Ah, jeszcze na jedna rzecz chcialbym zwrocic uwage - nie twierdze, ze takie dziecko bym bil, czy ze nie reagowalbym, jesli juz bym mial te hipotetyczne dzieci i ktos by je bil. Uderzenie po lapach a zlanie na kwasne jablko to jednak co innego. I nie twierdze, ze na widok dziecka, ktore klepnelo mi psa po lbie, czy pociagnelo za ogon bym od razu wyciagnal topor i zarabal na miejscu, jednak jesli na argument slowny taki milusinski by nie zareagowal to owszem, albo uderzyc po lapsku, albo odepchnac - nie, nie bic do nieprzytomnosci, straszne, co? :eviltong: badmasi - sorka, nie mial to byc jakis osobisty przytyk czy cos, tylko po prostu zauwazam, ze czesto padaja tu argumenty typu 'nie jestes za kastracja wszystkiego co sie rusza, bo jestes facetem', itp :eviltong: Quote
Katica Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='shin']Duzy to mam obecnie zad, ale moze byc :eviltong:[SIZE=2] W kazdym razie dziekuje za komplement, bo co prawda pita na zywo nie spotkalem jeszcze, ale skoro sa blisko spokrewnione z ASTami, to musza byc :loveu::evil_lol: :eviltong: Ast to jednak II liga :D Quote
badmasi Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Shin-lubię sobie czasami pożartować, co nie jest jednak w formie pisanej tak dobitnie widoczne:roll: Wracając do chamstwa, to spełniły się moje czarne przewidywania co do pewnego psa. Pan sprawił sobie psa w typie ON, piesek milusiński i przytulaśny wyrósł na całkiem sporego byczka. Psiuńcio zawsze luzem, zawsze podbiegający do innych psów, dzieci, wózków. Pan na prośby odwołania psa zawsze reagował z przekąsem, że inne, mniejsze psy i niemowlęta muszą się socjalizować z dużymi psami a kontakt z jego ONkiem jest to jedyna niepowtarzalna okazja. ON zaczął agresywnie reagować na bawiące się w pobliżu psy, przyciskał do ziemi, łapał za kark. Pan mimo wszystko zachęcał aby właściciele puszczali swoje psy to zwierzątka się pobawią. No i doszło do tragedii, pies capnął miniaturową sukę znajomej i wygenerował dwie dziury w karku i problemy emocjonalne u dotąd bezproblemowego pieska. Quote
Juliusz(ka) Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 [quote name='Apbt_sól'](...) aaa a w szkole podstawowej to na godzinie wychowaczej dostawaliśmy po łapach babusem za dwójki hehe i co wszyscy zycją , rodzice wiedzieli , nikt nie skonczył jako przestepca i nie ma problemów ze soba... ;) łoj ale to były czasy fajne , człowiek piekny i młody :) :D:D:D I za ucho pociągali, w kącie się stało, pod tablicą za karę, bura od nauczyciela przed całą klasą to był wstyyyd, że hej! I co? Święt słowa Apbt: Żyjemy!:diabloti: A teraz - hulaj dusza, piekła nie ma:angryy:. Same prawa, żadnych granic... Też bym dzieciaka wolała pacnąć, niż czekać co się będzie działo:shake:. BTW - jak rodzicowi nie zależy na bezpieczeństwie własnego dziecka, to dlaczego pretensje nagle? Quote
badmasi Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 To, że nie biję mojego dziecka i psów to nie znaczy że nie mają wytyczanych granic. Moje niebite dziecko jest dużo lepiej wychowane od dzieci tłuczonych, szturchanych, karanych klapsami.Klapsa jest dać prościej i szybciej niż porozmawiać. Dzieci bite często przenoszą agresję na rówieśników i zwierzęta a w życiu dorosłym na swoje dzieci. Współczesna szkoła, przemoc to jest problem braku autorytetów i ignorancji nauczycieli i rodziców. Z dziećmi mało kto rozmawia, tłumaczy.... Tak swoją drogą to też mam swoje lata (rocznik 72) i nie przypominam sobie aby w mojej szkole stosowane były kary fizyczne. Za najcięższe przewinienia szło się na dywanik do "dyra" i to wystarczyło. W szkole mojej córki przemoc jest na porządku dziennym. Nawet jeśli jakiś dzieciak jest bity to nauczyciele udają, że nie widzą.Zaliczyłam ostry dyżur z pobitą córką już dwa razy, za ostatnie pobicie sprawa wylądowała na policji. Do dzieci dociera w końcu, że muszą się bronić w szkole same, tworzą gangi, frakcje...Nauczyciele umywają ręce, my rodzice musimy ich zmuszać do jakiejkolwiek reakcji. Szkoła nauczyła moje dziecko jednego-jak ktoś cię bije to mu oddaj. Rodzice, którzy nie ragują jak dziecko bije zwierzę to rodzice leniwi i głupi. Tutaj nie można mówić o wychowaniu bezstresowym ale o braku jakiegokolwiek wychowania. Quote
Apbt_sól Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 A wmojej szkole nie bylo takich akcji , my po łapach dostawaliśmy ale nikt sie nie tlukł , bali sie nauczycieli - oni trzymali rygor Zreszta powazanie mieli wsrod ucznów... A teraz.. teraz mafie sa... od najmłodszych lat. albo za kase dzieci "kupuja" albo dzieci same sobie "biorą"... Zawsze to sie odbije na przyszłosc albo w agresje albo w izolacje i uposledzenie społeczne . miłość to maluczkich jest "nie modna" modny jest nowy mp 200 i kazdy chce go miec. Dzieci krtóre okazuja wspolczucie dla tych słabszych czesto wyrzucane sa po za nawias rowieśników. Przykre to ale wszystko. Czesto jest tak jak dzieci maja dzieci - i nie mowie tu o kategoriach wiekowych tylko , ale umysłowych , nie dorozwoju społecznym , psychicznym. Quote
an1a Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 Apbt_sól napisał(a): miłość to maluczkich jest "nie modna" modny jest nowy mp 200 i kazdy chce go miec. Dzieci krtóre okazuja wspolczucie dla tych słabszych czesto wyrzucane sa po za nawias rowieśników. To już kwestia wychowania przez rodziców i tego, co są w stanie dziecku zaoferować, bo jeżeli siedzenie w domu z oczami w ekranie/monitorze/tv - nic dodać, nic ująć. Ja jako dzieciak nie potrzebowałam tv, największą frajdą były wyjazdy na działkę i zasuwanie po drzewach, rower i latanie z psami przez pół dnia. Wszystko zostało mi do teraz - poza łażeniem po drzewach :evil_lol: Quote
NatiiMar Posted July 22, 2009 Posted July 22, 2009 A ja dziś mało nie pekłam ze śmiechu. Szłam sobie z kumpelką przez miasto,wyciągnęłam chusteczki,a te spadły mi na ziemię. Pewien uprzejmy pan z pitbulem na smyczy podszedł i uprzejmie schylił się,żeby mi je podać. A piesek w tym czasie skorzystał z okazji na łatwe mizianko,podszedł i wciska mi łeb pod ręce. No to ja go pod brudka miziam,widze,że wyraźnie mu się to podoba,bo uśmiech na całej mordzie. A pan nagle go szarpie i przerażony woła: "niech pani go zostawi,bo gryzie!" "to dlaczego jest bez kagańca?"-pytam. Pan lekko zmieszany: "bo sie popsuł i jeszcze nie mam nowego" "przecież ten pies jest łagodny,cieszy się"-mówię uprzejmie,bo pan tez był uprzejmy. Lekko zdenerwowany mówi "to ciekawe,na sąsiada się tak rzuca codziennie,że myslałem,że gryzie" Hmm no cóż,znajomośc własnego psa równa zeru. Pomiziałam psiaka jeszcze chwilkę,wymieniłam kilka słów z panem i pożegnałm się. Piesek najzwyczajniej nie lubił zapachu alkoholu,a jak sie póżniej okazało sąsiad tegoż pana należy do elementu,więc nic dziwnego,że się rzucało biedne zwierzątko. Czasem ludzie sami sobie tworzą potwory nie wiedzac,że maja przyjemne zwierzęta w domu...no cóż. Quote
Martens Posted July 23, 2009 Posted July 23, 2009 NatiiMar napisał(a):"Hmm no cóż,znajomośc własnego psa równa zeru. Albo chciał poszpanować i nie wyszło :roll: Quote
NatiiMar Posted July 23, 2009 Posted July 23, 2009 Tez tak mogło być... Ale ma plusa za podniesione chusteczki;) Quote
filodendron Posted July 24, 2009 Posted July 24, 2009 Och, ja to już nie ma siły pisać o podbiegaczach, o psach bez kagańców, choć powinny je mieć, bez smyczy, choć są nieodwoływalne i całej tej reszcie, ale dziś to mnie trochę pogrążyła taka para 40-50 lat ze sznaucerem mini. Pies na widok mojego miotał się na końcu smyczy automatycznej (pełny wysięg, dobrze że deptak szeroki), jakby go kto pieprzem obsypał. Byłam z córką, chciałam jakoś neutralnie przejść zajmując pozycję pomiędzy psami a córkę dając na zewnętrzną, ale ze strony tych państwa było zero chęci do współpracy i ich pies wywrzeszczał się niemal prosto w pysk mojemu, który też zaczął się wkurzać. Pomijam już fakt powszechnie tutaj znany i przerabiany, że mieliśmy już bardzo ładnie wypracowane przechodzenie obok takich wrzeszczaczy, o ile te były na smyczy o przyzwoitej, a nie parumetrowej długości, ale wiecie, co usłyszałam zamiast jakiejkolwiek próby opanowania sytuacji? Usłyszałam, że brawo, że dobrze, że pies "goni pedałów" - bo nasz pudel był tuż po strzyżeniu. Wystraszyli mi dziecko, wkurzyli psa i wyartykułowali jakąś przedziwną homofobiczno-kynologiczną i histeryczną uwagę, a najśmieszniejsze w tej smutnej stytuacji było to, że ich sznaucer też był świeżo ostrzyżony. Chyba ta bródka robi tę różnicę... Quote
Arwilla Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 NatiiMar a zapytałaś "czy można pogłaskac"?....:diabloti: Filodendron "rence" mi opadły.....:crazyeye: Mogłaś jeszcze "miłych państwa" poinformowac,że Twój pies nie dośc,że pedał, to jeszcze Żyd.....:evil_lol: Proponuję następnym razem zostawic mu pejsiki....;) Jezu, skąd się biorą tacy ludzie?.....:roll: Quote
Onomato-Peja Posted July 25, 2009 Posted July 25, 2009 Wczoraj wracałam z koleżanką i jej psem z plaży ( nie jest to mały piesek) no i idziemy obok domków i wybiega na nas z morda jakiś mały kundel ( nie żebym miała coś do kundli :) ) złapałam go i pytam się właściciela co mam z nim teraz zrobić... Wesoły pan był bardzo rozbawiony i odpowiedział, żebym puściła to się pobawią :angryy: Na co odpowiedziałam, że już prędzej to się pogryzą a ten mi, ze jego się nie zaczyna i agresywne psy powinny chodzić w kagańcu :-o No faktycznie bo agresywny pies to taki, który odwinie się jak go inny zaatakuje .. :shake: Najlepsze jest to, ze po 'miłej' rozmowie pan poszedł sobie do domu zostawiając mnie jak głupią z jego rozwrzeszczanym psem :mad: Obiecałam sobie, że za każdym razem jak wyleci na mnie ten pies to dzwonie na policje lub do schroniska, jeśli znów tak go zostawi :roll: Może się nauczy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.