AnkaZ Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 Ja wczoraj miałam taką sytuację: byłam z psem na spacerku na hałdach, dogoniliśmy babkę z małym pieskiem i ok. 12-letnią córką. Oba psy bez smyczy obwąchały się, ale mój Magro miał ochotę na zabawę a tamta suczka nie, więc skręciłam w bok i zaczęłam odwoływać chudego. Niestety Magro nie się zdecydować czy woli iść ze mną czy za psem i robił krok w moją stronę i spowrotem a baba stała i patrzyła jak się męczymy. pwnie ciekawa czy mi się powiedzie, a jej sunia kusiła. Dopiero ta dziewczynka okazała się mądrzejsza bo powiedziała: no chodź mamo, bo on się zaraz rozdwoi. Jak się baba ruszyła to chudego opadły wątpliwości i wrócił do pańci. Nie jest to może przypadek chamstwa, ale ja zdążyłam się troszkę podgrzać, a podobała mi się reakcja tej małej. Quote
AnkaZ Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 Ostatnio spotykam czasem kolesia z młodziutkim amstaffem. Robimy zakupy w tym samym sklepie, więc nasze psy czasem się ze sobą przed tym sklepem bawią (miejsce jest). Mój hasiek ma ok. 7 miesięcy, ast 4. Wiadomo jak się bawią takie psy, jest to jedna wielka przepychanka i zapasy. Koleś i jego kumple mają wielką radochę jak ast tarmosi mojego magro za kudły, albo udaje mu się go przewrócić, wtedy są zadowoleni i zachęcają go do dalszej akcji. no i czteromiesięczny szczeniak chodzi w kolczatce, dla mnie zgroza. Ostatnio po skończonej zabawie odwołaliśmy psy, tamten chłopak żeby zapiąć asta na smycz złapał podniósł go za skórę na karku tak, że mały ledno dotykał tylnymi łapami ziemi i jakoś tak nim potrząsał. Mówię mu żeby tak nie robił, bo pies może to odebrać jako karę, a on mi na to, że on wie że jest karany jak dostaje wpierd.l kijem. Czy dobrze się domyślam że z tak traktowanym psem Magro już niedługo się pobawi? Podejrzewam że jeszcze kilka miesięcy i trzeba będzie przed nim uciekać bo będzie agresywny Quote
angelus222 Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 AnkaZ napisał(a):Ostatnio spotykam czasem kolesia z młodziutkim amstaffem. Robimy zakupy w tym samym sklepie, więc nasze psy czasem się ze sobą przed tym sklepem bawią (miejsce jest). Mój hasiek ma ok. 7 miesięcy, ast 4. Wiadomo jak się bawią takie psy, jest to jedna wielka przepychanka i zapasy. Koleś i jego kumple mają wielką radochę jak ast tarmosi mojego magro za kudły, albo udaje mu się go przewrócić, wtedy są zadowoleni i zachęcają go do dalszej akcji. no i czteromiesięczny szczeniak chodzi w kolczatce, dla mnie zgroza. Ostatnio po skończonej zabawie odwołaliśmy psy, tamten chłopak żeby zapiąć asta na smycz złapał podniósł go za skórę na karku tak, że mały ledno dotykał tylnymi łapami ziemi i jakoś tak nim potrząsał. Mówię mu żeby tak nie robił, bo pies może to odebrać jako karę, a on mi na to, że on wie że jest karany jak dostaje wpierd.l kijem. Czy dobrze się domyślam że z tak traktowanym psem Magro już niedługo się pobawi? Podejrzewam że jeszcze kilka miesięcy i trzeba będzie przed nim uciekać bo będzie agresywny No na pewno psiak będzie agresywny. Biorąc jeszcze pod uwagę że to amstaff i to pewnie jeszcze z pseudo hodowli. :roll: Jak dla mnie tacy ludzie nie powinni mieć psów i w ogóle żadnych zwierząt. Ciekawi mnie tylko czy ten koleś jest świadomy że wzbudza w psie agresje czy w ogóle robi to celowo. Quote
basiapron Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 właśnie stałam sobie na balkonie i obserwowałam pewną akcję mamy na osiedlu takiego faceta typu "co to ja nie jestem" i jego pies (labek)zawsze chodzi bez smyczy i kaganca i zaczepia inne psy, moze rzeczywiście w celach zabawy.ale jest nieodwołalny i ma w dupie jak pan go woła.szła sobie babka ze swoim onkiem (no bo to groźna rasa przecie),a labek podbiegł do niego,oczywiście onek wcale nie był chętny do zabawy i się rzucił na labka (fakt faktem też nie miał smyczy i kagańca),babeczce udało się go zlapać i zapiąc.w tym momencie zaczęłam nagrywać sytuacje, bo pan "co to ja nie jestem" dalej nie zapiął psa i zaczął się drzeć na tamtą że na policję dzwoni.kobieta spanikowana (nikomu chyba mandat 200 zł nie sprawił by przyjemności) no więc ja się odzywam z balkonu, że niech dzwoni ale ja sytuacje mam nagraną i jego pies jest wiecznie bez smyczy i kagańca i zaczepia psy.ja rozumiem że łagodny i młody,ale wydaje mi się że jakieś zasady między właścicielami panowac powinny.no to ten do mnie że nie mam prawa nagrywac,ja mówię że mam,w końcu na policję nie zadzwonił tylko do córki chyba żeby psa wzięła bo został pogryziony. myślę że dobrze zrobiłam,przynajmniej facet będzie wiedział że to że ma labka nie znaczy że każdemu się podoba jak jego nieodwołalny labek podbiega do innych psów.a babeczka od onka na pewno będzie uważac następnym razem.nie zawsze konieczna jest policja przy takich akcjach. Quote
zmierzchnica Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Ciśnienie mi skoczyło. Po prostu mam dość! Brat poszedł z Frotkiem na spacer, potem ja w tą samą stronę z sukami. Zaczęło lać, więc po chwili widzę jak brat wraca z psem. Nagle zza rogu wyskakuje labrador, zaczyna atakować Frotka, jest wrzask i szamotanina. Podbiegam do kolesia i wrzeszczę "PROSZĘ WZIĄĆ TEGO PSA!". To ten sam labrador o którym 20 razy tu już pisałam, atakuje, lata luzem, jest agresywny i nieodwoływalny. Wyobraźcie sobie, koleś podchodzi do nas (nasz pies szamocze się z jego) i zaczyna dyskusję! Że to na pewno jest suka, bo przecież jego pies na serio naszego nie gryzie. Wrzeszczę "WEŹ PAN PSA, TO SAMIEC JEST!". Dalej - jego pies luzem biega 9 lat i nikogo nie pogryzł. Psy dalej się szarpią! Wrzeszczę w końcu "FACET ZAPNIJ TEGO PSA!". Wtedy dowiedziałam się, że jestem gówniarą, że ja chyba chora jestem, że jak dorosnę to mam się odzywać, że on mnie zaraz k*wa strzeli więc mam się zamknąć, do brata powiedział, że ma mnie wychować i że mu współczuje. W końcu JA zaczęłam wrzeszczeć i piszczeć na jego labradora żeby zostawił Frotka... Brat to nagrał na komórce, opieprzył mnie, że mam nie pyskować (fajnie, ale do cholery mam 19 lat a nie 10, a poza tym - co to za pyskowanie? kto tu pyskował? i kto tu miał do tego prawo?!) i w końcu jakoś poszliśmy. Ja już nie wiem, mam dość :shake: Quote
Dacote Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 zmierzchnica napisał(a):Ciśnienie mi skoczyło. Po prostu mam dość! Brat poszedł z Frotkiem na spacer, potem ja w tą samą stronę z sukami. Zaczęło lać, więc po chwili widzę jak brat wraca z psem. Nagle zza rogu wyskakuje labrador, zaczyna atakować Frotka, jest wrzask i szamotanina. Podbiegam do kolesia i wrzeszczę "PROSZĘ WZIĄĆ TEGO PSA!". To ten sam labrador o którym 20 razy tu już pisałam, atakuje, lata luzem, jest agresywny i nieodwoływalny. Wyobraźcie sobie, koleś podchodzi do nas (nasz pies szamocze się z jego) i zaczyna dyskusję! Że to na pewno jest suka, bo przecież jego pies na serio naszego nie gryzie. Wrzeszczę "WEŹ PAN PSA, TO SAMIEC JEST!". Dalej - jego pies luzem biega 9 lat i nikogo nie pogryzł. Psy dalej się szarpią! Wrzeszczę w końcu "FACET ZAPNIJ TEGO PSA!". Wtedy dowiedziałam się, że jestem gówniarą, że ja chyba chora jestem, że jak dorosnę to mam się odzywać, że on mnie zaraz k*wa strzeli więc mam się zamknąć, do brata powiedział, że ma mnie wychować i że mu współczuje. W końcu JA zaczęłam wrzeszczeć i piszczeć na jego labradora żeby zostawił Frotka... Brat to nagrał na komórce, opieprzył mnie, że mam nie pyskować (fajnie, ale do cholery mam 19 lat a nie 10, a poza tym - co to za pyskowanie? kto tu pyskował? i kto tu miał do tego prawo?!) i w końcu jakoś poszliśmy. Ja już nie wiem, mam dość :shake: Ja mam podobnie. Szłam z psem koleżanki - mieszańcem. Koleżanka szła przodem, ze swoim ONkiem. Wtedy na psa, którego prowadziłam wyskoczył inny - podobnego wzrostu. Zaczął gryźć ,,mojego". Widziałam jego właściciela. Siedział na leżaku:sg168: i obserwował, jak jego pies zagryza Czarnuszka. Krzyknęłam bezsilnie (pies koleżanki był nieposłuszny) ,,Proszę zabrać psa!''. Facet zmierzył mnie wzrokiem i powiedział: ,,ale on łagodny jest". Na język cisnęło mi się tylko ,,Proszę odwołać tego psa. A później do okulisty zapraszam":angryy:, ale wtedy wkroczyła koleżanka mówiąc: ,,Właśnie widzę, jaki łagodny!" tomem, który oznaczał jedno: ,,Pan się ruszy, bo pana pies zagryza mojego". Facet nie zareagował. Wciąż się wstydzę tego, co zrobiłam, ale musiałam. Kopnęłam psa faceta na bok i z Czarnym na ręku uciekłam do domu.:scream7::splat: Takie zachowanie było straszne, a ponieważ musiałam zastosować przemoc na tym cudnym psie czuję się idiotką. Przez jednego głupka, który mówi, że jego pies jest łągodny, a tamten zagryza innego. Czarny miał szczęście - tylko lekko krwawił, ale nic poza tym mu się nie stało. Ale tego pana zapamiętam dokładnie. Zapamiętam, że przez niego zrobiłam coś okrutnego - kopnęłam psa. Podobny do ONka koleżanki, tylko bez łat :dog: A ten wygląda jak szara wersja Czarnego :wolfie: Quote
Everybody_Lies Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 Tosa_Inu&Husky napisał(a):Takie zachowanie było straszne, a ponieważ musiałam zastosować przemoc na tym cudnym psie czuję się idiotką. Przez jednego głupka, który mówi, że jego pies jest łągodny, a tamten zagryza innego. Czarny miał szczęście - tylko lekko krwawił, ale nic poza tym mu się nie stało. Ale tego pana zapamiętam dokładnie. Zapamiętam, że przez niego zrobiłam coś okrutnego - kopnęłam psa. Nie musisz się wstydzić. Zrobiłaś to w obronie swojego psa przecież. A na przyszłość radzę gaz pieprzowy. Quote
bonsai_88 Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Tosa jakbyś wychodziła z agresywnym psem to szybko byś się nauczyła kopać cudze... ja już dawno doszłam do wniosku, że lepiej jak ja psa kopnę niż jak go moja suka dorwie w swoje łapki :roll: Quote
bonika Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Dziewczyny - dobrym pomysłem jest chodzenie z ..kijem :-) - psa żadnego nie trzeba kopać a i kijem bić nie trzeba tylko no - być cały czas czujnym :p aby z daleka widząc lecącego obcego psa odpowiednio wcześniej zacząć go już straszyć - odpowiednio wcześniej - aby nie wyglądało się na szaloną ;) no i żeby żadnemu psu się nic nie stało - bardzo dobrze działa - POLECAM :-) Quote
bonsai_88 Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Bonika jak mi tylko pokażesz jak iść z min. 1 psem [chociaż i 3 się zdarzało :diabloti:], wózkiem, rozszalałym, biegającym Smokiem [dziecko :loveu:] i jeszcze mieć dodatkowo kij to nie ma sprawy :evil_lol: Quote
zmierzchnica Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Ech, ja to jeszcze jakoś się wybronię, nawrzeszczę, skopię. Ale mój brat raczej nie, za grzeczny jest na to. A czasem po prostu trzeba bluzgnąć i tyle, czemu ja mam się męczyć z psem jakiegoś chorego psychicznie człowieka... Quote
bonika Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 bonsai_88 - jak musisz czasem iść z całą taaaaką ;) czeredą to na kijek gdzieś przy wózku znajdź miejsce i - w domu sobie przygotuj może "zestaw na różne okazje" ;) - jak kije golfowe :lol: - krótki kijek, dłuższy - krótki jak zabierasz "zgraję" a dłuższy jak jednego psiaka :-) No, jest to trochę uciążliwe, ale skuteczne i nawet Cię uwaga nie spotka jak z dużej odległości już odstraszysz psa - "delikatnie" pokazując kijek i głosem mocnym, ale nie krzycząc, go postraszysz .."Poszedł ! Do budy !" - możliwie tak aby "szanowny":p jego właściciel nie słyszał - w moich przypadkach mieli często bardzo zdziwione miny ..jakby rozczarowane :roll: - niektórzy właściciele lubią widać jak "coś się dzieje" :p Quote
bonsai_88 Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Bonika jak wychodzę wybiegać Smoka to wszystkie psy [czyli moja + DT/przybłąkańce] idą ze mną ;)... ale ogólnie radzę sobie bez kija - zamiast niego mam niewyparzony język :diabloti: Quote
zmierzchnica Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Wiedziałam, że tak będzie. Pan od agresywnego labka postanowił mnie "ukarać". Byłam z Frotkiem rano i oczywiście się na niego napatoczyłam - wow, jego pies na smyczy. Doskonale wiem, gdzie mieszka, więc idę sobie spokojnie, myśląc, że skręci - nigdy nie zdarzyło się, żeby poszedł inną drogą, a chodzi ok 9 lat z psem. Dziś postanowił iść dokładnie naprzeciw mnie, mijając zakręt do domu. Frotek pomny na wczorajsze wydarzenia zaczął się denerwować, poszczekiwać. Pan z labkiem stanął na środku drogi i stał długo, śmiał się. Zmusił mnie do zawrócenia i pójścia inną stroną...:roll: Poradzicie mi, co mam z tym zrobić? Znam tego człowieka, teraz będzie robił tak cały czas. Jako że rzucałam się, że pies ma być na smyczy - pies na niej będzie, ale facet będzie do mnie podchodził i denerwował mojego psa. Jego też się rzuca, zresztą... Czy jeśli jego pies rzuci się na mojego, mimo że oba są na smyczy (facet nie utrzymuje tego laba, to bardzo prawdopodobne), to użycie gazu będzie przekroczeniem obrony? Jestem wściekła, bo Frotek nigdy aż tak nie reagował na psy, a dziś się wyłączył, przestał na mnie reagować, tak się zdenerwował... Wypluwał smakołyki itd :shake: Quote
olekg89 Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Gdzie wy żyjecie ,że musicie kopać czyjeś psy.Uciekać przed nimi? Ja nie mam takich problemów czasem jakiś podbiegnie sie przywitać ,obwąchać i idzie dalej.Ludzie na polach schodzą sobie z drogi i każdy jest zadowolony. A opowieści o Birmie mordercy mnie już bawią jaka to łona straszna jest. Quote
bonsai_88 Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Olek już kiedyś ciebie zapraszałam na spacer, przekonałbyś się jaka jest młoda :razz:... A gdzie my żyjemy? Wśród chamstwa najwyraźniej :diabloti:. Quote
Saite Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 [quote name='zmierzchnica']Wiedziałam, że tak będzie. Pan od agresywnego labka postanowił mnie "ukarać". Byłam z Frotkiem rano i oczywiście się na niego napatoczyłam - wow, jego pies na smyczy. Doskonale wiem, gdzie mieszka, więc idę sobie spokojnie, myśląc, że skręci - nigdy nie zdarzyło się, żeby poszedł inną drogą, a chodzi ok 9 lat z psem. Dziś postanowił iść dokładnie naprzeciw mnie, mijając zakręt do domu. Frotek pomny na wczorajsze wydarzenia zaczął się denerwować, poszczekiwać. Pan z labkiem stanął na środku drogi i stał długo, śmiał się. Zmusił mnie do zawrócenia i pójścia inną stroną...:roll: Poradzicie mi, co mam z tym zrobić? Znam tego człowieka, teraz będzie robił tak cały czas. Jako że rzucałam się, że pies ma być na smyczy - pies na niej będzie, ale facet będzie do mnie podchodził i denerwował mojego psa. Jego też się rzuca, zresztą... Czy jeśli jego pies rzuci się na mojego, mimo że oba są na smyczy (facet nie utrzymuje tego laba, to bardzo prawdopodobne), to użycie gazu będzie przekroczeniem obrony? Jestem wściekła, bo Frotek nigdy aż tak nie reagował na psy, a dziś się wyłączył, przestał na mnie reagować, tak się zdenerwował... Wypluwał smakołyki itd :shake: Facet miał smyczy używać po to, by jego pies nie miał swobodnego dostępu do Twojego psa, by był pod kontrolą, tak? Tak więc podchodzenie z psem na smyczy, który jest agresywny jest właściwie tym samym, co zwolnienie psa ze smyczy i pozwolenie mu na niekoniecznie przyjazny kontakt z innym psem. Ja na Twoim miejscu ostrzegłabym faceta, że jeśli będzie prowokował takie sytuacje, to w razie potrzeby użyję gazu. Jeśli facet zachowywałby się w sposób mogący mnie, czy mojemu psu zagrażać, to broniłabym się i najpewniej jeszcze sprawę zgłosiła na Policję. Quote
Jagoodkaxd Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 Ostatnio szłam z koleżanką i psem jej wuja ... Wracamy już ulicą ze spaceru ja trzymam psa , a tu nagle z domu na ulicę wypada mały kundelek i drze mordę....I te pies podbiega do "naszego" , więc koleżanka wychodzi mu na przeciw i zaczyna na niego tupać na to ów właściciel: -Tak się psu nie robi ... My w wielki szoku:crazyeye: i grzecznie tłumacze panu: -Że nasz pies jest agresywny i jak pana podbiegnie , to jak przywali w niego kagańcem to pana piesek się złamie w pół. Pan szybko wziął psa i sobie poszedł. (Byłyśmy z potężnym owczarkiem niemieckim-samcem. Pies miał kaganiec i smycz ... nie znałyśmy jego stosunku do psów , gdyż pies jest z "budowy" .Był zabrany z pseudo hodowli , chyba z Nochowa ,gdzie spędził w kojcu około 8 lat.) Quote
zmierzchnica Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 [quote name='olekg89']Gdzie wy żyjecie ,że musicie kopać czyjeś psy.Uciekać przed nimi? Ja nie mam takich problemów czasem jakiś podbiegnie sie przywitać ,obwąchać i idzie dalej.Ludzie na polach schodzą sobie z drogi i każdy jest zadowolony. A opowieści o Birmie mordercy mnie już bawią jaka to łona straszna jest. To śmieszne, że ja niedawno też tak pisałam :cool3: A teraz mam same problemy. Mój tymczas był gryziony (nie POgryziony bo interweniowałam) przez psy już 3 razy podczas tygodnia pobytu u mnie. Na moje suki też napada sporo latających luzem psów... Ale luzem latają głównie samce, małe zawadiaki... Dlatego jak idę z samcem mam więcej problemów. Saite - obawiam się, że skończyłoby się to kolejną pyskówką - ale zapewne tak zrobię, jeśli jeszcze raz podejdzie z tym psem. Dowiedziałam się coś niecoś o tym człowieku. Wszyscy psiarze mieli z nim zatargi, większosć twierdzi, że jest chory psychicznie...:roll: Teraz noszę przy sobie dezodorant, może odstraszy psa w razie ataku... Quote
zerduszko Posted June 7, 2009 Posted June 7, 2009 [quote name='bonsai_88']Olek już kiedyś ciebie zapraszałam na spacer, przekonałbyś się jaka jest młoda :razz:... To On nie widział Birmy i takie sądy wygłasza :evil_lol: Przypomina mi to kolegę brata, popłatakałm sie ze śmeichu, jak powiedział takim zdziwionym głosem "ona mnie ugryzła", po tym jak po 658-u ostrzezeniach i odwoływania mojej małej, slicznej, puchatej sunieczki pozwoliłam mu się z nią przywitać :p Quote
bonsai_88 Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Zerduszko nie dość, że Birmy nie widział, to jeszcze kiedyś wmawiał mi, że wymyślam znajdowane psiaki, żeby ludzie się nade mną litowali :diabloti:. Chodziło wtedy o Cholernika [malamuta], którego zdjęcia nie miałam jak wkleić na dogo, zwłaszcza, że miałam baaardzo zakręcony dzień [od 7 rano do późnego południa latałam po lekarzach ze Smokiem]... wkurzyłam sie wtedy i wysłałam mu zdjęcia na komórkę, ale chyba zmienił numer bo nie doszły :placz:. Olek zrozum, że pies który atakował ludzi, pogryzł parę [jak nie paręnaście] psów i to dość porządnie dla mnie ZAWSZE bedzie psem agresywnym... jak chcesz to wybierz się kiedyś ze mną na spacer i spróbuj dotknąć, zobaczysz co robi wtedy młoda :razz:. Nadal uważam Birmę za agresywną, mimo że już raczej nie atakuje ludzi bez powodu i spora część psów może podejść, tylko niektóre ją jeszcze wkurzają :roll: Quote
basiapron Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 u mnie jest taki problem że Kudłata z psami się świetnie dogaduje,gorzej z ludźmi, jak sobie kogoś upatrzy to jest problem.ostatnio na sąsiadkę się rzuciła-na szczęście przepisowo używamy smyczy i kagańca jak chodzimy na spacery przy bloku.ale to nie było bezpodstawne-później się zorientowałam że ta babeczka ma coś nie tak pod deklem,a psy nie przepadają za takimi ludźmi.no cóż,będziemy omijać:) Quote
Arwilla Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 [quote name='Tosa_Inu&Husky'] Takie zachowanie było straszne, a ponieważ musiałam zastosować przemoc na tym cudnym psie czuję się idiotką. Przez jednego głupka, który mówi, że jego pies jest łągodny, a tamten zagryza innego. Czarny miał szczęście - tylko lekko krwawił, ale nic poza tym mu się nie stało. Ale tego pana zapamiętam dokładnie. Zapamiętam, że przez niego zrobiłam coś okrutnego - kopnęłam psa. A ja bardzo ci dziękuję za te słowa... Odnoszę wrażenie,że zbyt często psy są kopane nie w ostateczności, a dlatego,że ktoś sobie znalazł pretekst.... Mam 32 lata, nie żyję w puszczy, psów miałam kilka w życiu, ale psa kopnęłam tylko raz...a w zasadzie dwa razy tego samego psa podczas jednej akcji... Ewidentny atak na mojego, bez ostrzeżenia, bez podchodów...nie miałam jak odgonic się od napastnika, więc po drugim ataku kopnęłam go...starałam się zrobic to nie "czubkiem buta", a wierzchnią częscią stopy...niezbyt mocno.... rzucił się kolejny raz i znowu "kopnęłam go"...- choc bardziej było to "odepchnięcie nogą"...:roll: Ja też do tej pory mam wyrzuty sumienia...bo kopnęłam zwierzę, a to kłóci się z moimi zasadami... Mogłabym zadzwonic do SM,żeby odłowili tego psa - jest zaniedbany (właściciel alkoholik), sparszywiały - po tamtym ataku na mojego wyjądowaliśmy u weta, ja zostawiłam niemałą sumkę, a pies nabawił się gronkowca, paciorkowca i czegoś tam jeszcze....:roll:. Ale nie zadzwonię...bo pies po odłowieniu trafiłby do psiego raju, a tego nie mam ochoty mu zafundowac...:-( Co do Birmy - to pamiętam jej "początki"...;) - I strasznie się cieszę,że trafiła do Ciebie Bonsai :p Quote
bonsai_88 Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Arwilla przypuszczam ,że wszystkim "kopiącym" tutaj psy chodzi o takie odepchnięcie psa, a nie o kopniaka z czubka buta ;). Quote
Arwilla Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Mam nadzieję Bonsai - po prostu zbyt często odnoszę wrażenie,że kopanie psa przestaje "robic wrażenie"...:roll: Na zasadzie - "podbiegł, więc kopnąłem, zostałem zmuszony, to nie moja wina, dlaczego mam miec wyrzuty sumienia, podbiegł, więc dostał z buta..." Nie wszyscy ludzie są tak kulturalni jakbyśmy chcieli... Ale to nie jest powód, by kopac cudze psy, czy drzec twarz na każdego, kto zachowuje się inaczej, niż byśmy chcieli.... Jest takie fajne powiedzenie - choc oczywiście "działa" w obie strony...:evil_lol: "Nasza wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna się wolnośc drugiego człowieka".... Zmierzchnica - co do "pana z labkiem", to na jego złośliwości nic nie możesz poradzic niestety... Jeśli chodzi natomiast o atak na ciebie, czy twojego psa, jeśli obydwa psy są na smyczy, to najlepiej dowiedz się w SM, jakie przepisy u was obowiązują... W moim mieście wygląda to tak,że właściciele psów mają obowiązek prowadzic je na smyczy i W KAGAŃCACH... Kiedy podpytywałam dlaczego aż takie rygorystyczne kryteria, pan odpowiedział mi,że to dla nich ułatwienie, bo jeśli dwa psy się pogryzą, to oni nie dochodzą który zawinił, tylko karzą obydwu właścicieli...za brak kagańca... Nie ma to jak pójśc po najprostrzej linii oporu....:/ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.