Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Agrafka2- napisał(a):
Zaczęłam socjalizacje mojej Stelli w wieku kilku miesięcy ( teraz ma już 8 miesięcy). Gdy byłam na spacerze na ścieżce dla psów spotkałam panią z pieskiem. Moja Stella chciała się przywitać z nowym psem. Nie pamiętam dokładnie jaka to rasa, ale jakiś mieszaniec. Trochę buldogowaty. Jak zwykle pozwoliłam jej na to, a ta baba wyskoczyła do mnie z takim tekstem ,, Po co pchasz tu swojego psa zaraz mój pies go pogryzie i będzie ryk'' . Ja się na nią spojrzałam jak na jakąś wariatkę i sobie poszłam. Teraz na szczeście nie mieszkam w tamtych okolicach i tej głupiej baby nie spotykam.



Niestety, "głupia baba" miała rację :mad: I poza tym, "socjalizowanie" nie polega na lataniu do obcych psów :p Przykładem tego może być Birma bonsai_88, musisz wiedzieć ze wsród społeczenstwa są różne psy i trzeba to uszanować i pilnować. Psa się trzyma na smyczy, a puścić mozna wsród jego "znajomych".

Ale co z tego, piesek chciał tylko się pobawić :angryy:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ja dziś miałam znów nieprzyjemną sytuację...
Idę z psem. Zatrzymał się i wącha trawę, podbiega do niego pies 'maltańczyk' a właściciele gadają, nawet nie zauważyli, że ich pupilek zniknął... :roll:
No to pozwoliłam Atosowi się przywitać a 'maltan' w ryk :angryy:. Atos oczywiście zaciesz, stoi i merda ogonem, totalna olewka. Podbiega pani 'maltana' i do mnie z ryjem, że taki duży pies jest wprowadzany na teren gdzie bawią się dzieci itp. :razz:

Ja z zadowoloną miną stoję i patrze na paniusię, po czym głośno się zaśmiałam, odwróciłam do psa poklepałam go, mówiąc głośno 'Dobry pies' odpięłam smycz i wydałam komendę 'równaj' i 'noga'. poszłam odwracając się i patrząc jak paniusia mało co nie spłonie ze złości :evil_lol:

Posted

I tak ta pani była miła - mi się zdarza już huknąć do podbiegającego pieska wulgarniej i piesek spiernicza do właściciela prezentującego bystrość chodnika.
Nie puszcza się swojego psa do wszystkich piesków jak leci, nie na tym polega socjal!

Posted

A u mnie ostatnio nowa moda się zrobiła w okolicy. Dzieci takie maksymalnie w wieku 10 lat umawiają się i oblegają pół dnia trawnik, oczywiście każde z nich ma ze sobą nieposłusznego pieska.
Pieski nakręcane są tekstami w stylu "bierz go" itd. i jest ogromna uciecha, gdy pienią się i ryją chóralnie na inne psy, spoza tej grupy, przechodzące nieopodal.
Ostatnio, gdy przechodziłam akurat z jednym swoim psem, w naszą stronę ze wściekłością rzuciła się suka jednego z dzieci.
Oczywiście, gdyby podbiegła naprawdę blisko, musiałabym ją wyciągać mojemu psu z pyska i nie byłoby zrozumienia, że zostałam właściwie poszczuta przez dzieciaka psem, a swojego miałam przy nodze.
Dlatego zdenerwowałam się, bo kundlisko nie przeczuwało, że ten atak to może być koniec i nie zamierzało sobie odpuścić, a dzieciak (akurat dziewczynka), wypłoszona i pieska nie miała zamiaru wziąć, więc jak na nią huknęłam, to chyba słyszała cała okolica, a mała mało się nie posikała ze strachu. Od razu poskutkowało i szybciutko dogoniła swego psa i odnalazła koniec smyczy, by go odciągnąć.
Debilizm niektórych rodziców jest naprawdę imponujący.

Posted

Saite napisał(a):
A u mnie ostatnio nowa moda się zrobiła w okolicy. Dzieci takie maksymalnie w wieku 10 lat umawiają się i oblegają pół dnia trawnik, oczywiście każde z nich ma ze sobą nieposłusznego pieska.
Pieski nakręcane są tekstami w stylu "bierz go" itd. i jest ogromna uciecha, gdy pienią się i ryją chóralnie na inne psy, spoza tej grupy, przechodzące nieopodal.
Ostatnio, gdy przechodziłam akurat z jednym swoim psem, w naszą stronę ze wściekłością rzuciła się suka jednego z dzieci.
Oczywiście, gdyby podbiegła naprawdę blisko, musiałabym ją wyciągać mojemu psu z pyska i nie byłoby zrozumienia, że zostałam właściwie poszczuta przez dzieciaka psem, a swojego miałam przy nodze.
Dlatego zdenerwowałam się, bo kundlisko nie przeczuwało, że ten atak to może być koniec i nie zamierzało sobie odpuścić, a dzieciak (akurat dziewczynka), wypłoszona i pieska nie miała zamiaru wziąć, więc jak na nią huknęłam, to chyba słyszała cała okolica, a mała mało się nie posikała ze strachu. Od razu poskutkowało i szybciutko dogoniła swego psa i odnalazła koniec smyczy, by go odciągnąć.
Debilizm niektórych rodziców jest naprawdę imponujący.


no ja mam na dzielnicy chlopaka 14 lat ma i wychodzi na smyczy z jamnikiem i oczywiscie go szczuje na moja , nienawidza sie juz jak psy :diabloti:
chodzi z tym jamnikiem najczesciej an flexi i zatrzymuje go przy samej paszczy mojego psa , raz jak moja zdazyla go zlapac to chlopak prawie sie poplakal ze mu psa zagryzie a ona mu tylko pokazywala kto tu rzadzi, chlopak zrozumial bo teraz trzyma psa krotko i nawet jak jego pies na moja sie rzuca to stara sie go uspokoic ;)

a swoja droga probowalam juz miec sucz zawsze w kagancu nawet na smyczy ale jak biegl na nas cocker spaniel z warkotem to mi sie odechcialo i szybko zdjelam jej kaganiec
teraz nosi tylko jak jest spuszczona luzem

a i przypomnialo mi sie szlam z sucza do weta przez miasto bo ma naderwany pazur i sucz w kagancu bo to centrum wsumie a ona ma rozne pomysly i widze idzie na nas jakas kobieta kolo 40-tki z yorkiem na rozciaganej smyczy , pies idzie i warczy na moja, moja spokojnie bo raczej takimi maluchami sie nie interesuje , ale ten pies sie na nia rzucil , zle wycelowal bo chyba chcial ja w pysk ugryzc ale miala kaganiec...i walnal lbem w jej kaganiec, biedak pisnal i uciekl . mysle ze wiecej sie nie rzuci na bezbronna zakagancowana suczke :diabloti:
oczywiscie wlascicelka na mnie z twarza ze moj pies gryzie jej psa :crazyeye:
nie zauwazyla chyba faktu ze moj byl w kagancu :shake:

Posted

U mnie w bloku było parę takich "inteligentów", co to szczuli swojego psa na naszego... pies [naprawdę duży] szybko zaczął się rzucać na widok naszego Itusia. Niestety historia skończyła się bardzo smutno - kiedyś chłopakom nie chciało się wyjść z psem, więc go wypuścili. Los chciał, że pies wyleciał prosto na mojego brata z psem. W efekcie obaj [Kuba i Itek] wylądowali na szyciu, a pies został uśpiony :shake:.

Posted

Nastolatek z pinczeropodobnym małym pieskiem na flexi i pudlem bez niczego w sporym dystansie. Ja wiem, to nie wina dziecka, rodzice go tak wypuścili :roll:

Wychodziłam akurat zza rogu z amstaffem mojej Mamy i z moją pitbullką. Psy pierwsze wyczuły, że "coś" się zbliża, stanęły i patrzyły w tamtym kierunku. Pierwszy pojawił się pudel - zaczął jazgotać, podbiegać i odskakiwać. Ustawiłam psy do nogi, uspokoiłam, zachowywały się super (no prawie :evil_lol: ), zero prowokacji. Niestety do pudla dołączył się ten niby-pinczer, małe to ale darło się strasznie głośno. Ok, darło się, ale chłopiec trzymał na flexi.

Niestety pudel coraz bardziej skracał dystans, plując się i prowokując. Mówię więc do chłopca spokojnie "Zabież psa". Podbiegł, taszcząc jazgota na flexi, ale cofnął się, bo wyraźnie miał opory przed moimi psami. Pudel nie miał, jazgotał i prowokował na całego, zaczął doskakiwać. Chłopiec znów mężnie rzucił się po pudla, ten unik i jazgocze. Miałam ochotę na komentarz, no ale co - to wina dzieciaka? Za co mam go rugać, bez sensu...

Posted

Co do fexi i małych piesków:mad:(bo większe są bardziej widoczne). Szczytem bezczelności jest iść sobie jedną stroną chodnika, a pieska mieć po drugiej stronie chodnika najczęściej zaszytego w trawie. Takie prowadzenie psa na chodniku o szerokości ok 5m, gdzie połowa to ścieżka rowerowa jest strasznie niebezpieczne i dla psa i dla np. rowerzysty. Cienla linka nie jest widoczna i kilkakrotnie zdarzyło mi się być świadkiem gdy rowerzysta zaplątywał się w taką linkę i przewracał z rowerem, a piesek silnie szarpnięty "wyskakiwał" z trawy. Szkoda psa i szkoda rowerzysty, ale oczywiście właściciel pieska widzi w tym tylko winę rowrzysty:angryy:. :shake:

Posted

Agrafka2- napisał(a):
opowiem wam historię która zdażyła się kilka miesięcy temu: Zaczęłam socjalizacje mojej Stelli w wieku kilku miesięcy ( teraz ma już 8 miesięcy). Gdy byłam na spacerze na ścieżce dla psów spotkałam panią z pieskiem. Moja Stella chciała się przywitać z nowym psem. Nie pamiętam dokładnie jaka to rasa, ale jakiś mieszaniec. Trochę buldogowaty. Jak zwykle pozwoliłam jej na to, a ta baba wyskoczyła do mnie z takim tekstem ,, Po co pchasz tu swojego psa zaraz mój pies go pogryzie i będzie ryk'' . Ja się na nią spojrzałam jak na jakąś wariatkę i sobie poszłam. Teraz na szczeście nie mieszkam w tamtych okolicach i tej głupiej baby nie spotykam.


No tak, pani powinna się nie odzywać ani słowem i miło uśmiechać, a jej pies potraktować twojego jak szmatę do podłogi.
Wtedy faktycznie byłby ryk, że nic nie powiedziała. :shake:
Chciałoby się więcej napisać, ale szkoda słów.

Posted

Ja z zadowoloną miną stoję i patrze na paniusię, po czym głośno się zaśmiałam, odwróciłam do psa poklepałam go, mówiąc głośno 'Dobry pies' odpięłam smycz i wydałam komendę 'równaj' i 'noga'. poszłam odwracając się i patrząc jak paniusia mało co nie spłonie ze złości
Haha ! Uwielbiam cie ! :D

Co do automatów to faktycznie niebezpieczne mogą być. Co prawda jeszcze nie widziałam nikogo żeby aż tak się nie pilnował. Ale skutek łatwy do przewidzenia. Pies jest lżejszy i rower czy nie daj Bóg samochód i piesek leci...

Posted

To wszystko są przykłady na powiedzenie "mądry Polak po szkodzie". To dotyczy i pogryzionych dzieci, i pogryzionych psów. Jakoś wyobraźni brakuje w narodzie i musi się coś stać, żeby dotarło. :shake:
A ja Wam trochę zazdroszczę, że macie duże psy i podstawę, żeby huknąć na własciela, przestraszyć przerobieniem futra na czapkę itp. My mamy problem z dużymi psami, które też podchodzą, bo "są łagodne", więc im się na wszystko pozwala. A mój się boi dużych i nie życzy sobie żadnego obwąchiwania. Niestety na nikim nie robi wrażenia (8,5 kg żywej wagi), więc spotyka nas totalna olewka - machnięcie ręką, teksty z gatunku "on nic nie zrobi", "proszę się nie bać" i inne dyrdymały. Można tylko chamsko wywrzeszczeć na właściciela, żeby zabierał psa, ale też nie zawsze jest jakaś, w miarę szybka, reakcja. A jeśli reakcji nie ma i mój ze strachu zacznie warczeć, to oczywiście słyszę komentarz - bo małe są zawsze wredne.

Posted

nie znosze flexi :shake:
mam problemy z moim psem z normalnym zachowaniem przy psach. (moj chce sie bawić i sie często radośnie rzuca :eviltong:) nie pozwalam mu na to, juz sie lepiej zachowuje, ale przy psach ciagnacych do nas na flexi mój ma większą ochotę na przywitanie i trudniej mi odwrócić jego uwagę.

Wczoraj mieliśmy takie spotkanie z posokowcem na flexi. Jego właścicielka, starsza kobieta pozwalała mu ciągnąć, nawet nie zablokowała smyczy i tylko do mnie, że "on mu nic nie zrobi!" ..często to słysze :roll: i ciągle odpowiadam, że nie o to chodzi :eviltong:

a używania z moim psem flexi nie wyobrażam sobie :diabloti:

Posted

Strasznie mnie właśnie denerwują tacy starsi ludzie którzy chodzą z swoimi dużymi psami i dziwią sie że jak taki duży podchodzi do naszego małego westika to że biorę go od razu na ręce i idę. I zaraz słyszę gadanie "ale on mu nic nie zrobi... nie jest groźny niech pani postawi tego malucha" :angryy: I tacy ludzie nie potrafią zrozumieć że taki mały sie boi takiego dużego psa. A po za tym nasz Jasper to jest straszny panikarz i potrafi od razy strasznie piszczeć jak podejdzie do niego taki wielki pies. A ja nie chce narażać swojego psiaka na stres. :roll:

Posted

Kliknij jedną z ikon szybkiej odpowiedzi w postach powyżej w celu aktywacji tego okna.

edit:
ale mi się niechcący post wysłał :evil_lol::evil_lol: proszę moderatora o usnięcie ;)

Posted

Angelus porywanie na ręcę psiaka może upewniać psa ze coś nie gra i utrwalać strach.


Filodendron ja mam takiego malucha 7 kg więc albo ograniczam się do nawarczenia na właściciela, albo uprzedzam że jeżeli podejdzie to moja zagryzie zgodnie z prawem bo jest na smyczy:mad:a jak nie da rady to ja jej pomogę:angryy: Mają mnie w okolicy za świra i większość omija mnie, albo łapie pieseczka.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Angelus porywanie na ręcę psiaka może upewniać psa ze coś nie gra i utrwalać strach.

To prawda, tylko że w kontekście tych wszystkich małych i dużych podbiegaczy, o których tu piszemy, nie branie psa na ręce kończy się tak, że wcześniej czy później jakieś 30 kilogramów czystej miłości przewali się przez małego pieska nie mając oczywiście złych zamiarów. Nad niektórymi sytuacjami nie da się zapanować - prym wiodą labradory, bo ich właściciele czują się jak święte krowy:mad:. Już tyle razy wyławiałam psa spomiędzy kotłujących się nad nim labradorów, które chciały się na siłę zaprzyjaźnić, że teraz warczy na widok każdego biszkopta. Trudno znaleźć złoty środek. Generalnie jest tak, że właściciele dużych narzekają na małe, że źle zsocjalizowane, ale nie dają szans na ich prawidłową socjalizację, bo człowiek z takim maluchem albo porusza się od wypadku do wypadku, albo bierze na ręce. Smutne.

WŁADCZYNI napisał(a):
Filodendron ja mam takiego malucha 7 kg więc albo ograniczam się do nawarczenia na właściciela, albo uprzedzam że jeżeli podejdzie to moja zagryzie zgodnie z prawem bo jest na smyczy:mad:a jak nie da rady to ja jej pomogę:angryy: Mają mnie w okolicy za świra i większość omija mnie, albo łapie pieseczka.

Ci, co mnie już znają z widzenia i z konfrontacji to też mnie omijają szerokim łukiem :evil_lol:, tylko nowi wyrastają jak grzyby po deszczu. W sumie to jest takie przykre, bo zmusza człowieka do chamstwa. Jak się próbuje po dobroci, grzecznie poprosić, to w 9 na 10 przypadków, słyszy się ciągle te same mantry - "proszę się nie bać", "on nic nie zrobi", "on lubi małe pieski" itp. - ble, ble ble i zero działania. Zanim człowiek się popluje grzecznie tłumacząc, dlaczego jego pies boi się dużych i dlaczego nie chce się dopuścić do spotkania trzeciego stopnia to już dawno do niego dochodzi. Tylko jak się wrzaśnie po chamsku, to większość postuka się palcem w czoło i zabierze psa, choć też nie wszyscy. Notabene to samo jest z podchodzeniem psów do dziecka - można prosić, tłumaczyć, ale nie dociera - zawsze jest wtedy "on lubi dzieci", "my mamy wnuczkę w tym wieku", "on się chce tylko przywitać", mielenie jęzorem a pies już przy dziecku. Jeśli się rzeczywiście chce uniknąć kontaktu, to z daleka trzeba drzeć ryja, no i wtedy wychodzi się oczywiście na kompletną wariatkę, która nienawidzi psów i chciałaby wszystkie hurtem usunąć z miasta :shake:

Posted

A ja sobie myślę, że to czy ma się dużego psa, czy małego nie ma większego znaczenia tak naprawdę. Cały problem tkwi w ludziach, którzy nie chcą zrozumieć pewnych spraw, swoich obowiązków. Spotkałam już wiele osób, które mając raz małego psa, raz dużego , postępowali tak samo, tzn. zawsze znajdowali wytłumaczenie na to, dlaczego ich pies może podbiegać, oszczekiwać, atakować, straszyć inne psy, zaczepiać ludzi itd. i rozmiar aktualnego psa nie miał tu w zasadzie nic do rzeczy. Kwestia stosunku do sprawowania opieki i kontroli nad psem.

Posted

Ja mam sunie, ktora mozna zaliczyc do srdenich psiakow.

W zwiazku z czym nasze problemy dotycza psow i wiekszych, i mniejszych od Fiony. Tak jak napisal/a Saite, spora grupa posiadaczy niezaleznie jakiej wielkosci pieska (czy to mniejszego, czy wiekszego) puszcza je samopas. Bo on nic nie zrobi, bo on sie chce tylko pobawic, bo mi sie nie chce z nim wychodzic, bo cos tam. I tym samym stwarzaja zagrozenie nie tylko dla siebie (takiego psiaka moze zabic samochod, moze ktos mu specjalnie krzywde zrobic, moze jakis inny pies mu krzywde zrobic), ale tez dla nas.

Bo niby czemu, ja mam uwazac czy czyjs pies nie pcha sie mojej do pyska? No ok, moge uwazac jesli oba sa na smyczy, jesli moja prowokuje (co jej sie nie zdaza, bo ona jest przsewznie zaskoczona tym, ze cos ja atakuje). No ale bez przesady.

Parokrotnie uciekalam juz przed innymi psami, bo wlasciciel pieska nie wyrazal checi pilnowania go, za to moja po kilkakrotnym pogryziewniu przez tego samego psa jak go zobaczy to potrafi sie calkiem niezle bronic. I co? Mam moze chodzic kanalami, zeby pana nie spotkac?

Co dziwne, osoby z wiekszymi psami, na moj krzyk przewaznie reaguje zabraniem pieska (a te wieksze sa stosunkowo mniej narazone na to, ze Fiona im cos zrobi). Natomiast posiadacze mniejszych pieskow twierda, ze niech sie pobawia. No super, tylko ze sposob zabawy mojej suki (ganianie, przewracanie, gryzienie) i brak jej delikatnosci przy tym, dla tazkiego jorka moze skoncZyc sie tragicznie. No ale czym sie przejmowac, przeciez pieski sie musza pobawic :angryy:

Wyzalilam sie ;)

Posted

Hexa nie jest małym psem, ale w starciu z innym (nawet yorkiem) zawsze wychodzi poszkodowana :shake:. Nawet pinczer miniatura ją pogonił kiedyś :roll:. Duużo błędów przez socjalizację powstało (bo on się chce przywitać, niech się pobawią, jaki śliczny zobacz Reksiu, itp.) i Hexa psów się raczej obawia. Może śmiesznie wygląda 24 kilo uciekające przed 3 kilogramowym psem, ale dla Hexy to porządny stres. Nie mówię już o dużych psach biegnących na nią i przewracających na ziemię. Mam taką średniej wielkości 'ciotę' (no chyba że pojawi się jedzenie bądź zabawka na drodze to wtedy walczyć będzie) i muszę ją bronić przed wszelkiej wielkości psami :roll:.
Parę dni temu starszy pan mnie wkurzył. Szłam z Hexą po TZa na przystanek i widziałam tuż przy ulicy, na chodniku dosyć szerokim pana z suczką (znam z widzenia). Stwierdziłam, że zejdzie pewnie z drogi, bo to jedyna możliwość żebym mogła dojść do przystanku i przeszłam przez ulicę. Pana suczka zaczęła się rzucać (wielkości Hexy, tylko ze 3 razy grubsza), a pan zajmował cały chodnik. Z jednej strony samochody, z drugiej tory i nadjeżdżająca kolejka, z trzeciej pan z suczką, a z czwartej trawnik z krzaczkami i błotem. Hexa zaczęła się wyrywać na ulicę, więc zeszłam na trawnik i po błocie się przespacerowałyśmy, żeby dostać się na ten przystanek. A pan co? Zaczął iść w naszą stronę, bo suczka go ciągnęła :angryy:. Myślałam że wybuchnę. Jak TZ wysiadł z kolejki to pierwsze pytanie było "dlaczego taka czerwona jesteś". Na szczęście opanowałam się i się nie rozdarłam na całą ulicę dlaczego :evil_lol:, poprostu powiedziałam że mi gorąco ;).

Posted

Saite napisał(a):
A ja sobie myślę, że to czy ma się dużego psa, czy małego nie ma większego znaczenia tak naprawdę. Cały problem tkwi w ludziach, którzy nie chcą zrozumieć pewnych spraw, swoich obowiązków. Spotkałam już wiele osób, które mając raz małego psa, raz dużego , postępowali tak samo, tzn. zawsze znajdowali wytłumaczenie na to, dlaczego ich pies może podbiegać, oszczekiwać, atakować, straszyć inne psy, zaczepiać ludzi itd. i rozmiar aktualnego psa nie miał tu w zasadzie nic do rzeczy. Kwestia stosunku do sprawowania opieki i kontroli nad psem.

Całkowita racja, i to w dużo szerszym niż tylko "psim" zakresie. Ludzie nie szanują się nawzajem. Taki zielony "spacerniak" w środku dużego miasta ściąga wszystkich, a każda kategoria "użytkowników" czuje się bardziej uprzywilejowana niż pozostałe. Psiarze narzekają na rowerzystów, rowerzyści na matki z dziećmi i psiarzy, matki z dziećmi na psiarzy i rowerzystów, rolkowcy na starszych ludzi dreptających środkiem, starsi ludzie na rozkrzyczane dzieci. Rowerzyści, psiarze, rolkowcy na straż miejską. Większość patrzy końca własnego nosa, ewentualnie końca nosa własnego psa, i jest jak jest. Szkoda. Zwłaszcza że jeśli samemu chce się być choć trochę grzeczniejszym, to się na tym wychodzi jak Zabłocki na mydle. Można po psie sprzątać robiąc za osiedlowego dziwaka, ale przecież nie rzuci się go na pożarcie, żeby zrobić komuś przyjemność, ani też nie poświęci poczucia bezpieczeństwa dziecka po to, żeby ktoś inny nie miał kłopotu z odwołaniem psa. Kwadratura koła.

Posted

Mnie ostatnio spotkała sytuacja, która mnie zirytowała.
Spaceruję sobie z psami po jedynym niezabudowanym dotąd trawniku (za użytkowanie, którego z powodu posiadania psów płacę dodatkowo), zwierzaki moje grzeczne i dla dzieci bezpieczne, ale i tak spacerujemy w znacznej odległości od ogrodzonego placu zabaw.
Wtem nadchodzi babcia z wnukiem i do mnie z wyrzutem, że jak ja mogę psy na trawnik dla dzieci wyprowadzać, żeby psy się załatwiały, dodam, że ta pani mówiła to w chwili, gdy ja właśnie skrupulatnie zbierałam kupę jednego z psów (zaznaczę, że zdrową i wzorową kupę, żadna obrzydliwość ;)).
Podeszłam do kobiety i jej pomachałam woreczkiem z zawartością przed nosem i zapytałam, co to wg. niej jest jak nie zebrana kupa.
Dodałam jeszcze, żeby poszła poupominać, tych co należy, może niektórym mamusiom przetłumaczy, że zafajdanych pampersów nie zostawia się na trawnikach, przy ławkach i na placu zabaw, bo nie każdy gustuje w takich aromatach i widokach.
Babce się głupawo zrobiło, ale i tak w środku pewnie była przekonana, że wszystkie psy z osiedla powinny zniknąć, bo ona ma wnuka.
Ludziom się nie dogodzi.
I potwornie denerwuje mnie już ta dyskryminacja.

W ogóle dziwnym zjawiskiem jest dla mnie to, że jak się człowiek odpowiedzialnie zajmuje swoimi zwierzętami, dba o to, by dla nikogo nie były w jakiś sposób uciążliwe, to i tak najwięcej wysłucha. Za to ci, co mają wszelkie normy gdzieś, mają święty spokój.

Posted

Saite napisał(a):

W ogóle dziwnym zjawiskiem jest dla mnie to, że jak się człowiek odpowiedzialnie zajmuje swoimi zwierzętami, dba o to, by dla nikogo nie były w jakiś sposób uciążliwe, to i tak najwięcej wysłucha. Za to ci, co mają wszelkie normy gdzieś, mają święty spokój.

Masz rację, to jest bardzo dziwne zjawisko. Mam dwa bardzo duże psy. Po osiedlu chodzą wyłącznie na smyczyi w kagańcu. Ludzie potrafią zatrzymać się na chodniku i czekać, aż będziemy przechodzić, tylko po to żeby powiedzieć, że boją się psów. Żebyśmy zaszli z chodnika i wogóle takie bydlaki, to powinniśmy wyprowadzać w klatkach.:-(

Posted

KkorniK napisał(a):
Masz rację, to jest bardzo dziwne zjawisko. Mam dwa bardzo duże psy. Po osiedlu chodzą wyłącznie na smyczyi w kagańcu. Ludzie potrafią zatrzymać się na chodniku i czekać, aż będziemy przechodzić, tylko po to żeby powiedzieć, że boją się psów. Żebyśmy zaszli z chodnika i wogóle takie bydlaki, to powinniśmy wyprowadzać w klatkach.:-(

Dam Ci dobrą radę: noś kaganiec w ręce :diabloti:, żaden się nie odważy pisnać ;)

Ja jako posiadaczka małego, puchatego pieseczka powiem jedno: małym psom się więcej wybacza, duze prawie zawsze są pod kontrolą - poza retrieverkami, gł. labami :angryy:, jescze mi się nie zdazyło żeby podleciał inny duzy pies bez natychmiastowej reakcji właściciela -złapanie psa+przeprosiny!

Posted

Zerduszko dużym puchatym też się wiele wybacza... Birmie dzisiaj wybaczono otwarty atak ["no bo się przewróciłaś i krzyknęłaś, a ona biedna nie wiedziała o co chodzi"] na mojego kumpla :roll:. No cóż, trzeba było pamiętać, że ja MUSZĘ wywalić się w jedyną dziurę w lesie, a jak Birma słyszy mój krzyk to może ruszyć na najbliższą osobę :shake:. Dobrze, że drugi krzyk [głośniejszy, "Birma, cholero"] ją opamiętał :evil_lol:.

Posted

zerduszko napisał(a):
Dam Ci dobrą radę: noś kaganiec w ręce :diabloti:, żaden się nie odważy pisnać ;)

Ja jako posiadaczka małego, puchatego pieseczka powiem jedno: małym psom się więcej wybacza, duze prawie zawsze są pod kontrolą - poza retrieverkami, gł. labami :angryy:, jescze mi się nie zdazyło żeby podleciał inny duzy pies bez natychmiastowej reakcji właściciela -złapanie psa+przeprosiny!


Niestety u nas brak kagańca nie przejdzie, szczególnie przy moich psach. Gdy raz chodziły w halti, życzliwa sąsiadka zadzwoniła do SM:angryy:, na szczęście dostaliśy tylko upomnienie. Ponieważ te:"mrożące krew w żyłach bydlaki, okazały się bardzo przymilne do panów z SM:lol:.

Zdarzją się również ludzie, którzy za wszelką cenę, chcą pokazać swoim pupilkom duże pieski, bo jeszcze nigdy takich nie widziały. Pupilki zazwyczaj się pienią ze srachu, a ja staram sięodjeść jak najdalej, ale taki kretyński właściciel, bierze pieska na rączki i lezie koło nas z wyrywającym się psiakiem:mad:. Najgorsze jest, że nic na takich nie skutkuje, bo przecież te moje takie grzeczne. Jak rza jeden nie wytrzymał i odwarknął, to już był gadanie, żeby zabrać to niebezpieczne byle:shake:.. skoro nie umiem nad nim zapanować. I gdzie tu jakaś logika???

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...