Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mi sie wydaje że obsikiwanie murków jest o tyle "chamskie", że to strasznie śmierdzi - najgorzej w barmach itp. Nie wsiąknie to w ziemię, deszcz nie zmyje :shake:

Diana S - niestety trawniczek przed ogrodzeniem, to nie koniecznie jest "wolność". Ogrodzenie nie zawsze się pokrywa z granica działki. A nawet jeśli tak jest, to własciciel posesji musi odśnieżać chodnik przy swojej działce czy kosić trawnik. Nie rozumiem czemu jeszcze miałby sprzatać czyjeś g** Szkoda, ze jest tak mało smiałych ludzi jak Arwilla, może chamstwo szybciej by się ucywilizowało.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

czy tak ciezko zrozumiec ze psa trzyma sie na smyczy ?
no same powiedzcie czy ja wymagam zbyt wiele od moich sasiadow :angryy:
kiedys na zawal zejde , ide z suka oczywiscie moja na smyczy , i tylko wyszlam z klatki juz sie na nas rzucila suczka sasiadow , nie dosc ze ja sie wystraszylam bardzo bo nagle wyleciala na nas to jeszcze nie zdazylam skrocic smyczy a byla na przepinanej i sie zlapaly tzn tamta podbiega tylko i obszczekuje i szczypie moja ale moja sie nie da i odrazu chce zagryzc i tamta zlapala
sasiedzi stoja i sie patrza , jak juz moja tamta przygniotla do ziemi i zaczela warczec to raczyli sie ruszyc i zaczeli na mnie krzyczec ze agresywny pies powinien chodzic w kagancu :angryy:
moja chodzi zawsze w kagancu bez smyczy a jak jest na smyczy to kaganiec trzymam w reku
powiedzialam im ze ich powinna byc na smyczy skoro nie umie sie zachowac , oczywiscie wiadomo jestem tylko zarozumiala ,pyskata gowniara i jak tylko odeszlam 2 m dalej oni znowu puscili tego psa :crazyeye:
i on znowu do nas :angryy: moja znowu go zlapala tym razem nie chciala puscic tak latwo , tamci z krzykiem znowu leca ze bede placic za weterynarza
najpierw odciagnelam moja co trwalo z 2 min , potem im napyskowalam w nerwach i poszlam do parku .
z tych nerwow chodzilam po parku 2,5 godz ale chociaz sucz sie wybiegala a ja odstresowalam w miare

niewiem czy cos powaznego tamtej suczce sie stalo , ale krew byla i na mojej i na tamtej , mojej nic nie jest tylko kilka zadrapan

czasami mysle, ze moze rzeczywiscie powinnam mojej zakladac kaganiec nawet jak jest na smyczy i nawet na szybkie siku pod blokiem ale jak mam wizje ze podbiega do nas inny agresywny pies i ja atakuje a ona nie moze sie bronic to mi sie odechciewa :roll:

Posted

gops

sasiedzi stoja i sie patrza , jak juz moja tamta przygniotla do ziemi i zaczela warczec to raczyli sie ruszyc i zaczeli na mnie krzyczec ze agresywny pies powinien chodzic w kagancu :angryy:
Ja bym nie wytrzymała. Z natury jestem cicha i spokojna, ale jak się spotykam z takim chamstwem to wybucham :angryy:

czasami mysle, ze moze rzeczywiscie powinnam mojej zakladac kaganiec nawet jak jest na smyczy i nawet na szybkie siku pod blokiem ale jak mam wizje ze podbiega do nas inny agresywny pies i ja atakuje a ona nie moze sie bronic to mi sie odechciewa :roll:

Nie mam problemu z psami, tylko tata czasem truje o kagańcu jakby się jakaś policja napatoczyła :roll:, ale z tego samego powodu kagańca nie zakładam. Pal sześć jakby pies się na mnie rzucił (z małym dam sobie radę), ale na mojego psa?! :diabloti:

Posted

Ja również uważam, że obsikiwanie przez psy opon samochodów to zwykłe chamstwo, może nie tyle chodzi o względy estetyczne ale o bezpieczeństwo, sukcesywnie oblewana opona parcieje i się niszczy, przecież to zamach na cudzą własność....To samo tyczy się oblewania płotów i bram, ktoś to będzie musiał umyć. Ja mam suki ale w mieście nie pozwalam im na podlewanie młodych drzew, krzaczków i kwietników, one nie zniosą takiej ilości amoniaku, szybko uschną. Gonię towarzystwo na duży trawnik z nadzieją, że on da radę...Zauważyłam też, że psy podlewają poręcze i kanty na klatkach schodowych a właściciele to zostawiają, jak moje suki były małe i popuściły na schodach to brałam szmatę i zmywałam. Pies może podlać duże drzewo, ono nie uschnie ale obszczywanie wszystkiego jak leci to lekka przesada.
Co do ogrodzonych działek. Moja posesja na wsi nie kończy się wraz z płotem, dalej mam drogę, polanę i rzekę. Ludzie mogą tam chodzić ale wkurza mnie, że np. śmiecą a ja te papiery po lodach, cukierkach muszę potem zbierać. Jak im nie przeszkadzają śmieci to ciekawe czemu nie wywalają u siebie na podwórku? To samo tyczy się psich odchodów.
gops-ja zrezygnowałam z kagańca, jak się ostatnio przekonałam kaganiec może uniemożliwić psu obronę w krytycznej sytuacji, chodzę z dużą tylko na smyczy i nie puszczam luzem, moja pokojowo nastawionego lub mniejszego od siebie psa nie chapnie, duży, ujadający pies puszczony luzem do mojego może spotkać się z nieprzyjemnym potraktowaniem z mojej strony (gaz pieprzowy), sukę już nauczyłam wyciszać się w momencie ataku (siad+patrz na mnie). Mam też komendę"piesek", stosuję ją gdy widzę obcą, niepewną sukę, na tę komendę mój pies ma się zachować przyzwoicie to dostanie coś wyjątkowego do żarcia.Gdybym jednak miała psa nieprzewidywalnego, który zagryza wszystko co się rusza to jednak zostałabym przy kagańcu dopóki nie uporałabym się z agresją.Trzeba nauczyć psa niereagowania na atak, to trudne, wiem ale małymi kroczkami da się zrobić, ja po 1,5roku treningu widzę pierwsze efekty.

Posted

gops - ja, choćby dla świętego spokoju i żeby nie utrwalać agresji suki, zakładałabym jej kaganiec w pobliżu bloków, domów itd, gdzie spotykacie obce psy. A przy sobie noś gaz pieprzowy albo łańcuch i używaj w razie potrzeby.

Moim zdaniem wina leży po ich stronie - Twój pies jest na smyczy, więc go kontrolujesz, nie Twoja wina, że ich suka pcha się pod pysk Twojej. W ogóle co to za chamstwo - wiedząc, że ich suka się rzuca, puszczają ją jeszcze raz! :angryy: Ja bym chyba nie wytrzymała i zrobiła temu psu krzywdę, choć nie jego wina w sumie, że ma właścicieli - idiotów. Ale chyba lepiej, żeby kopa dostał niż został pogryziony...

Może zrób tak - załóż kaganiec swojej suce i nagraj komórką (jeśli nie masz w swojej kamery to pożycz) atak tamtej suki bez smyczy. Najlepiej grzecznie wdaj się w rozmowę z właścicielami, pewnie będą się wydzierać. Wszystko będzie nagrane... Więc masz dowód, że pies agresywny i właściciele chamscy. Zgłoś na policję, że pies bez smyczy, agresywny, z właścicielami nie da się rozmawiać, a Ty się boisz o siebie i swojego psa (a najlepiej jeszcze o biegające koło suki dzieci :diabloti:). Ja tak chciałam zrobić, ale właścicielka psów agresywnych widząc raz, że nagrywam jej psy... jakoś przestała je puszczać :evil_lol:

Posted

Martens napisał(a):

Moja suka od czasu ataku boksera boi się psów tej rasy, reaguje agresją lękową. Od kilku lat starałam się, żeby te psy ignorowała, odczulałyśmy się przy miłych boksiach w pewnej odległości - żeby przynajmniej nie warczała na nie z przerażeniem w głosie.

I w h** poszła cała moja praca - idziemy wczoraj wieczorem koło bloku i nagle z ciemnego podwórka za biedronką wypada pokaźny boksio i sadzi prosto na nas. Reakcja mojej suki oczywiście próba ucieczki i kwik przeraźliwy, pies rozochocony dolatuje do niej, zaczyna warczeć. Ja szarpię się z dwoma kotłującymi się psami, odpycham tamtego nogą i oczami wyobraźni widzę już jak kolano po operacji wiezadła mi chrupnie i znowu spędzę z miesiąc w domu po kolejnym zabiegu.
Pojawia się pańcio boksera, i idzie do nas... spacerkiem! :angryy: Ryknełam na niego, żeby pajac szybciej ruszył d***, a on wielce oburzony podchodzi i mówi, że... to szczeniak i nie gryzie! Zero przepraszam, zero czegokolwiek, tylko wielkie urażenie. A h** mnie interesuje że szczeniak! - 40-kilowy na oko...
Zadzwoniłam na policję, pan oczywiście dawno rozpłynął się we mgle a bałam sie iść za nim żeby nie było powtórki z rozrywki. Panowie spisali raporcik, powiedzieli, że jeżeli zobaczą pana z psem bez smyczy to dadzą upomnienie i pojechali.


Dzisiaj ponownie spotkałam pana z boksiem - tym razem piesek grzecznie zasmyczony - szkoda, że mimo pokaźnej kolczaty nieźle panem ciskał :diabloti:

Za to moja suka widząc boksera z odległości 20-30 m przypłaszczyla się do ziemi i zaczęła ciągnąć do domu - do tej pory reagowała tak tylko na fajerwerki; na boksia z takiej odleglości nie reagowała w ogóle. A ja głupia przed tym zajściem martwiłam się, że kiedy na kilka m mija nas bokser, ona sobie powarkuje...
Dzięki pajacowi kilka lat pracy poszło w piz*u :wallbash:

Posted

Mój szeltik osiągnął już taki wiek i poziom posłuszeństwa, że pozwalam mu na swobodne zabawy z psami ale dobieram mu właściwe towarzystwo-psy zbliżone wagowo i takie, które potrafią się bawić. Stoję sobie na dużym trawniku, rzucam piłkę, szeltik aportuje, biega z prędkością światła, wykonuje skoki i obroty, wygląda to fajnie, wiem ale często przyciąga głupkowatych gapiów. Podchodzi do mnie blondynka z młodym, narwanym amstaffem (jakieś 20 kg) i mówi do mnie sięgając do obroży-"puszczę go to się pobawią". na co ja "chwileczkę, a czy pani pies umie się bawić delikatnie?" ona-"no nie, raczej nie" to ja się pytam"to jak pani sobie wyobraża tą zabawę, że pani pies przydusi mojego?" na co ona "no nie wiem chyba tak...."
głupota ludzka nie ma granic:angryy:
zabieram psa i idę w swoją stronę, z daleka widzę jak rozbuchany amstaff wciąga bezwolną blondynę w krzaki:evil_lol:

Posted

ja byłam dzisiaj świadkiem takiej sytuacji:
jesteśmy nad stawikiem z psami (zebrała się nas grupka osób) no i poszliśmy na spacer. W pewnej chwili byliśmy sami nad stawikiem a następnie zaczęły się zbierać ludzie ( bo ONEK+ Hasky+ labek) się kąpały w nim i szalały. W pewnej chwili przyszedł do nas seter.
wiadomo w pędzie wpadł do wody po czym wypadł i w stronę swojej pańci biegł (oddalonej od jeziorka jakieś 5 m)I ten seter biegł w stronę ludzi. Nagle widzę pana w spodniach jasnych ( zaznaczam iż sa to pola i las) jak wrzeszczy na psy a w tym czasie podnosi nogę do skopania tego setera)
i go kopnął. Po czym jak zareagowaliśmy ( naszą grupką ) to żona tego pana powiedziała że jak jesteśmy skrzywdzeni to niech zrobimy temu psu obdukcjię
normalnie szczyt bezczelności.

Posted

mijakimi napisał(a):
normalnie szczyt bezczelności.

Owszem, szczyt bezczelności - puszczanie luzem psów, które mogą kogoś ubrudzić, przestraszyć, wywrócić...

Posted

No ale skoro pies został kopnięty, to chyba był naprawdę blisko tego faceta...?
Nie każdy musi sobie życzyć będac w niedzielnym ubraniu, żeby ocierał się o niego obcy, mokry i pewnie zabłocony pies.
To że ktoś jest na polu czy łące, nie znaczy, że można go w błocie potarzać:roll:

Z innego wątku:
[quote name='mijakimi']
zima ,śnieg i dzieci zjeżdżające z górki . Na to ja się bawiąca z Don i nagle. wrzask pisk dziecko wywaliło się , na co mój pies pobiegł w stronę dziecka i go podnosi nosem. Myślę sobie ok będzie awantura : na to mama dziecka ojjjjjjjjj jaki śliczny psiak a jak pomaga.......... ale dzieci musi lubić no i te psy tak maja że są opiekuńcze. Mi kopara opadła.

dzisiaj miałam też inny zupełnie zachowanie
moj Don haski i labek bawili się na trawie . Po czym nadchodzi mama z wózkiem z dzickiem i spokojnie omija haskiego i labka (mało tego labek polizał dziecko) a na widok Dona zjechała wózkiem na krawężnik mało nie wepchnęła się na drzewo i od razu z mijaniu OOOOOOOOOOOOOO WILCZUR jakie bydlę .......

A potem ludzie bluzgają po forach, że psiarze są chamscy... No jak widać są.

Posted

Greven napisał(a):
Owszem, szczyt bezczelności - puszczanie luzem psów, które mogą kogoś ubrudzić, przestraszyć, wywrócić...
nadmieniłam nie było nikogo przy jeziorku . potem zaczęło się zbiegowisko ludzi i usmiechy z zabawy tych psów.
Pytanie: czy jak jesteś sam to nie puszczasz psa w odludnym miejscu?
wątek jest o chamskim postępowaniu wobec innych

przeczytajcie uwaznie całą moja może chaotyczną wypowiedź

Po czym jak zareagowaliśmy ( naszą grupką ) to żona tego pana powiedziała że jak jesteśmy skrzywdzeni to niech zrobimy temu psu obdukcję

martens ten wątek który skopiowałeś to były 2 różne sytuacje. tak moja wina że nie odwołałam rocznego psa. ale nadmieniłam że szłam skruszona a tu niespodzianka. Są to dwie skrajne sytuacjie

Posted

[quote name='mijakimi']
Pytanie: czy jak jesteś sam to nie puszczasz psa w odludnym miejscu?

Jak jestem sama w odludnym miejscu to owszem, puszczam psa. Ale kiedy "zaczyna się zbiegowisko ludzi" to biorę go na smycz, to chyba logiczne Spaliłabym się ze wstydu, gdyby mój mokry pies ganiał beztrosko wśród obcych ludzi którzy jak można się domyślić raczej nie mają ochoty być choćby ochlapani/obskoczeni.

[quote name='mijakimi']martens ten wątek który skopiowałeś to były 2 różne sytuacje. tak moja wina że nie odwołałam rocznego psa. ale nadmieniłam że szłam skruszona a tu niespodzianka. Są to dwie skrajne sytuacjie

Ale tu nie o to chodzi - mnie tylko dziwi Twoje oburzenie z powodu reakcji ludzi, skoro to Ty jako właścicielka nie jesteś w porządku; pozwalasz, żeby pies podlatywał do obcych dzieci, lizał małe dziecko w wózku... To jest dla mnie nie do pomyślenia i dziwię się, że matka na to nie zareagowała.

Przeczytaj wyżej o mojej sytuacji z bokserem - facet też mi tłumaczył, że "to tylko szczeniak", co z tego, że moja suka prawie nasikała pod siebie ze strachu bo ma uraz do takich psów.
Jeśli nadal nie rozumiesz, to może zrozumiesz, jak któryś z Twoich psów dostanie gazem po oczach albo ktoś kto się boi psów zrobi mu krzywdę. Ale mam nadzieję, że nie będzie musiało do tego dojść.

Posted

Ja rozumiem, że niektórzy boją się psów ale to co mnie spotkało to już jakaś paranoja. Poszłam po córkę do jordanka, akurat wyszła jak dotarłam, stoimy tuż przy parkanie razem z dziećmi i znajomymi, ja ze szczeniakiem na smyczy. Mała jak zobaczyła córkę i znajome dzieci zaczęła pląsać w radosnych podskokach i szczekać-jak to szeltik. W pewnym momencie wcisnęła się w naszą grupę młoda dziewczyna, chociaż z drugiej strony miała wolny chodnik i do mnie że mam zabrać tego psa! Spytałam się czy się boi szczeniaka, który zresztą nie zwracał na nią uwagi, na co ona zaczęła się awanturować, że każdy pies powinien mieć kaganiec. Na co odpowiedziałam, że kaganiec to by jej się przydał to może rzadziej otwierałaby buzię aby gadać głupstwa.
Najlepiej to zakagańcować wszystkie psy, nawet te oseski żeby to cytując Konona"starsi ludzie mogli przejść"(w tym wypadku młodzi).

Posted

[quote name='Diana S']Ciekawe to...
Czyli, mam rozumiec, ze pies ma prawo, tylko drzewo obsikać, badz jakis tam krzaczek?

Czyli mam rozumiec,że twój pies sika gdzie popadnie?
Chciałabyś codziennie wychodząc z mieszkania trafiac na "pachnące" własne drzwi wejściowe?
Brama i płot też tak "pachną"...




Z tego co sie orientuje, to swoja trawę, ze sie tak wyraze ma sie przed swoim ogrodzeniem, poza płotem...to " "wolnosc" dla kazdego obcego psa.


Nie do końca się orientujesz...:p
To moim obowiązkiem jest kosic, sprzątac i odśnieżac ten teren...
I czy mam "na papierze", czy nie, obowiązek jest ten sam... A jesli sprzątam, to i śmiecic nie pozwalam...:mad:


Sama nie popieram nie sprzątnięcie kupy przez swojego psa, jednak nigdy nie miałam na tyle smiałosci podac woreczka, wł. psa, ktory zrobił przed chwilą kupe w celu sprzątnięcia tego co narobił jego pies.


Jeśli przez kilka lat sprzątałabyś z trawnika dziennie minimum trzy kupki nabrałabyś śmiałości...:p

Posted

Bogarka napisał(a):
A co myslicie o ludziach pozwalajacych swoim psom sikac na cudze samochody?

Ja sie tylko zaytałam, bo ktos mówił ze sie ciagle kłóci z córka która mówi zeby nie pozwalac a "przeciez deszcz i tak zmyje"

Posted

Gops ja Birmie nie zakładam kagańca właśnie dlatego, mimo, że potrafi wysyłać psy na szycie... sorry, ale za KAŻDYM razem jak pogryzła psa była na smyczy, za KAŻDYM razem była to wina innych [tylko raz się zdarzyło, że to młoda zaatakowała jak była bez smyczy, ale wtedy na szczęście odbyło się bez ran u psów]. Do tego jest na osiedlu parę suk, które uparcie atakują młode, a właściciele mają to w d****. Ostatnio się ścięłam z gościem, który znowu spuścił do nas swoja sukę, suka znowu zaatakowała Birmę, znowu została pogryziona... tylko tym razem ja się wkurzyłam i powiedziałam, że za leczenie nie będę płacić :angryy:. Fkurzyło go to bardziej niż fakt, że jego pies został pogryziony :roll:...

Posted

Właśnie wróciłam ze spaceru i co? Spotkałam 3 małe podbiegacze bez smyczy a jedno małe g... rzuciło mi sie na futrzaną :angryy: A co właściciel na to? Stał i się śmiał... Ja na szczęście juz nie cackam się z takimi i problemów w sądzie nie chciałam mieć więc g... kop z buta i panu od razu uśmiech zrzedł... Zaczął wołać pieska ale piesek w d... pana miał. Kiedy w koncu ruszył się po małego potwora i wziął go na ręce (smyczy oczywiście brak) dostał ochszan za całokształt twórczości i zdrowie psychiczne moje i Kelly po czym zaczął przepraszać i tłumaczyć że on chciał się tylko bawic :mad:


I znowu pół roku pracy na marne :shake: gdyż futro będzie chciało teraz na dzień dobry zjeść każdego podbiegacza zamiast go ignorować :shake:

Posted

Człowiek bierze psa na spacer. Psa własnej Matki, oczko w głowie, księcia, wypieszczonego i co najważniejsze WYPRACOWANEGO. Psa z którym Mama od małego ćwiczyła na nagrody ignorowanie psów jazgoczących zza furtek, miotających się na smyczy, podbiegających. Bardzo skutecznie ćwiczyła, pies ma niespełna rok, głupi dzieciak jeszcze z niego, ale szczekaczy i prowokatorów potrafi ignorować.

Bierze, idzie na dłuższy spacer i najpierw wielki zjeżony labrador sunący na niskich łapach (ale niegłupi, dostał kopniaczka i dał sobie spokój - za to ja nie dałam spokoju, po raz piąty w jego sprawie zadzwoniłam na straż miejską), a potem mały kundel startujący z pod nóg dwóch meneli zasadzonych z winami na murku, no przysięgam nie zauważyłam go, doskoczył do psa, ja go na buta... był szybszy i dobrze, na dodatek widać, że zaprawiony w bojach, bo potem już tylko jazgotał z dystansu na zdezorientowanego psa mojej Mamy, któremu wcale nie są potrzebne takie doświadczenia :mad:

Na koniec młodzieniec wypuszczający radośnie flexi 2 kg yorka, yorczek z wielką paszczą, pies Mamy robi duże oczy pt. "a co to takiego", ja skracam smycz i ustawiam go za swoimi nogami, bo widzę, że ma ochotę się pobawić, już robi przysiad.............. no niechby on skoczył na miotającego się nam pod nogami yorka, przecież byłaby tragedia, przetrąciłby go! A wisienką na torcie był pan z mieszańcem boksera, ale takim solidnie przerośniętym, z 50 kg. - smycz długa, kolczatka, zero panowania, pies nim miota zjeżony od karku do ogona, ja schodzę na bok, jeszcze bardziej na bok, głosem uspokajam psa Mamy, żeby ignorował, chcę zejść jeszcze bardziej na bok, a tam k* murek.

Posted

Mnie do niedawna śmieszyła kobita z suką "labka", cięta jest na mojego psa od momentu jak wyraził zdecydowany sprzeciw wchodzeniu mu pod brzuch :razz: Więc teraz sunia rasy zakodowanej na miłość do całego świata miota się na widok Nera. Już się zaczynałam zastanawiać, że to wina mojego psa, kobita staje czasem jak wryta i suce tłumaczy, że to przecież pies :evil_lol:
Ale już słyszałam, że "z tym psem jest coś nie tak, bo ona się robi agresywna" :diabloti:
Dzisiaj natomiast bardzo mi się poprawił humor, jak pani zatrzymała się ze swoją suczką, która w sekundę wyparowała z kłami do innego psa :diabloti:
Za przeproszeniem - kupy do śmietnika nie mogłam wyrzucić, bo znowu stała mi na drodze z suką i tłumaczyła, że warczeć nie wolno :shake:

Posted

Myślałam, że dzisiaj wyjdę z siebie.
Idę sobie grzecznie z moją bokserką, bokserka ma szelki i smycz, nie ma kagańca bo w taki upał to męczarnia, a poza tym nie byłam w środku miasta tylko na małym zadupiatym osiedlu i wiem, że moja suka ie rzuci się na innego psa.

Ide tak sobie i podbiega do mnie kundel- suka, bez smyczy i kagańca, ok, ale suka zaczyna rzucać się na moją, moja na smyczy, unika ataków, ma tylko jerzyka na grzbiecie podchodzi właścicielka i woła sukę po imieniu- suka dalej jazgocze- po chwili czekania, aż wielmożna Pani weźmie swojego jazgota (babka miała uśmiech na twarzy i patrzyła na swoją sukę, jak na jakieś bóstwo).
Spytałam z lekkim wurzutem:
-nie ma Pani smyczy?
na to babka z ogromnym oburzeniem:
- przecież moja się nie rzuca!!!
Ja:
-właśnie widzę
ona:
- a Twoj pies gdzie ma kaganiec?

- ja mam psa na smyczy i mam nad nim kontrolę

-ale Twoja też się rzuca(moja unikała ataków, z lekka poburkiwała, bo już nie wytrzymywała, jak jazgot z ryjem do niej doskakiwał, ale nie rzucała się), ja jestem pod blokiem nie musze mieć smyczy!!!

Na co bardzo mądra sąsiadka tej kretynki woła z okna:
- ale Twoja rasa jest zła:crazyeye::crazyeye::crazyeye:
ja:
-moja rasa nie jest na liscie ras agresywnych, najlepiej kupić sobie małego kundla, puścić, nie [pilnowac i wymawiać właścicielom dużych ras, że nie mają kagańca

-Twoja rasa jest zła, powinna mieć kaganiec!!! i koniec

potem 3 mocherowe stare baby zaczeły coś do siebie gadać, nie chce wiedzieć co, poszłam, bo jeszcze dogadałabym jej, że jazgocze rownie dobrze jak jej kundel, a nie chciałam zniżać się do poziomu tej idiotki.

Posted

[quote name='Arwilla']Czyli mam rozumiec,że twój pies sika gdzie popadnie?
Chciałabyś codziennie wychodząc z mieszkania trafiac na "pachnące" własne drzwi wejściowe?
Brama i płot też tak "pachną"...

Moze nie mieszkam w domku jednorodzinnym, ale mam trawę przed blokiem w ktorym mieszkam i uwierz mi, ze nie w jedną kupę weszłam, by przejsc do klatki.





Arwilla;12305525

Nie do końca się orientujesz...:p
To moim obowiązkiem jest kosic, sprzątac i odśnieżac ten teren...
I czy mam "na papierze", czy nie, obowiązek jest ten sam... A jesli sprzątam, to i śmiecic nie pozwalam...:mad:
Twoim obowiązkiem moze byc, ale to nie Twoj teren. Twoj teren jest przed Twoim ogrodzeniem, a ze sprzątasz poza ogrodzeniem to sie bardzo chwali.




Arwilla;12305525
Jeśli przez kilka lat sprzątałabyś z trawnika dziennie minimum trzy kupki nabrałabyś śmiałości...:p
Powiem tak, mam trzy psy w tym, dwa borzoje, dlamatyczyka i wiem jak to jest sprzatac: minimum trzy kupy dziennie po psie, a wiedz, ze dziennie sprzatam wiecej, niz trzy kupy.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Ale kurcze swoje a nie cudzych zwierząt! :shake:



Oj, zebys wiedziała, ze jak zbieram to sprzatne przy okazji cudze gowno, gdzie moj pies zrobi na innym gownie. Wiec wiem, jak to jest sprzatac cudzą psie kupę.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Ale kurcze swoje a nie cudzych zwierząt! :shake:




Oj, zebys wiedziała, ze jak zbieram to sprzatne przy okazji cudze gowno, gdzie moj pies zrobi na innym gownie. Wiec wiem, jak to jest sprzatac cudzą psie kupę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...