zmierzchnica Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Mnie dzisiaj atakował na chodniku słodziutki pseudoyorczek na flexi wyciągniętej na maksa :diabloti: Pani z wózkiem była już na terenie spacerowym, piesek całe 5 metrów z tyłu szczęśliwy atakował moje suki, a pani śmiała się i mówiła "Oj, Kubusiu, Kubusiu". Nie chciało mi się wdawać w dyskusje, zeszłam na ulicę i ujadacza ominęłam (ale nie rozumiem - na widok jej psa kazałam sukom siąść i czekałam, czekałam... Chyba każdy by się zorientował, że chcę, żeby zabrał psa? :shake:) aina155 - chwała Ci za to, że nie wyczesujesz psa gdzie popadnie :evil_lol: Jedyny w miarę logiczny teren spacerowy dla psów w moim mieście jest uwalany leżącą wszędzie (szczególnie blisko ławek) sierścią... Niefajny widok :shake: A koszy jest chyba z 6, ale po co sierść wyrzucać? Niech sobie pofruwa! :diabloti: Quote
bonsai_88 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Władczyni ależ ja nie zaprzeczam, że dzieci powinny być dobrze traktowane ;). Ja tylko mówię, że [wbrew pozorom] większość dzieci pochodzi z najzwyklejszych wpadek/niestarań :razz:. Byłam dzisiaj z Bianeczką na rowerze [kurczę, jadąc 7 km/h zmęczyłam się bardziej niż przy Birmie, jak jedziemy po 16 km/h :lol:]... szło nam naprawdę rewelacyjnie, Bianeczka bardzo szybko przestała się roweru bać i naprawdę ślicznie biegła obok [bo ona jest urodzona do roweru :loveu:]. Szkoda tylko, że na koniec skoczył na nią beagel :shake:. Niby był na smyczy, ale właściciela w ogóle nie obchodziło co robi jego pies na 5 m flexi :angryy:. Bianeczka się bardzo wystraszyła, uderzyła bardzo mocno mi w koło [później kuśtykała przez chwilę :shake:], ja sie o mały włos nie wywaliłam jak długa na betonie, co też by się pewnie radośnie nie skończyło... Quote
zerduszko Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 [quote name='WŁADCZYNI']wiem że rzecz zawodna, jednak wydaje mi się że większość ciąż to nie są efekty zawodzenia metod antykoncepcji. A nawet jeżeli to mimo wszystko uważam że dzieci zasługują na dobre traktowanie Och są :eviltong: Tylko mama Ci nie powie, ze Ty i 6 kuzynostwa [na 10] jesteście z wpadki ;) A niestety u nas w Pl nie sterylizują ot tak :diabloti: Wczoraj wpadł na nas ast. Mimo iż urocze psisko, to mnie wkurza, wiecznie bez smyczy... a że młode, to skaczące... za co dostaje ostry wpier**** Jeszcze w życiu nie widziałam tak zastraszonego psa tej rasy - jak go zawołają, to on się kładzie na plecach i cały drży. Jakby mógł, to by wkomponował sie w chodnik. Koleś to psychol, całą rodzinę terroryzuje. Quote
zerduszko Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Moja też mi powiedziała - na 8 urodzonego kuzynostwa tylko 2 nie z wpadki :lol: Dzieci kuzynów jest na razie 4 - 1 planowane :cool3: Quote
bonsai_88 Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Zerduszko z tymi mamami to różnie bywa... ja wiem, że planowana nie była, mój brat też nie... 2 kuzynów też jest z wpadki. Honoru rodziny broni tylko jedna ciocia, która planowała oboje dzieci [kuzyna i kuzynkę] :evil_lol:... Tak więc w mojej rodzinie na 7 dzieci aż 5 było z wpadki [łącznie z moim] :razz:.b Quote
badmasi Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Ja byłam planowana bo moja mama nie mogła mieć dzieci i długo walczyła. Tylko jak się już urodziłam to ciągle wkurzałam swoją matkę. Moje dziecko i większości koleżanek też z wpadki. To efekty młodzieńczych szaleństw, które mają już naście lat a my ciągle młode. Te bezdzietne koleżanki, teraz po ukończeniu trzydziestki rozmnażają się rozsądnie, wszystko zaplanowane. Mieszkanko, mąż, samochodzik, kariera już są to teraz dzidziuś.Trochę im zazdroszczę bo mają lżej, ja stoczyłam walkę o przetrwanie tak, że odechciało mi się kolejnych dzieci. Quote
bonsai_88 Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Badmasi nie narzekaj, tylko planuj kolejne maluchy po 30 :diabloti:... ja tam planuję drugiego potworka, tylko siedzę i kombinuję jak to ze studiami pogodzić [bo za nic nie chcę przerywać studiów :shake:] Quote
WŁADCZYNI Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Bonsai trzeba się było postarać - od razu bliźniaki:diabloti: Smoku nie byłby samotny, tylko miał zawsze do zabawy brata/siostrę:evil_lol: W Pl sterylizacja na życzenie chyba jest zabrioniona wogóle. Ja dziś widziałam zastraszonego ONka na kampusie, ale mnie zgotował dziad jeden (właściciel, nie pies) :angryy: Quote
Laviet Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Muszę przynac, że inni właściciele psów potrafią byc okropni - z tym spotykam się na każdym kroku. Mam na parę tygodni psa, od znajomej (wyjazd :/), i aż mną trzęsię, kiedy wyskakuje na niego rotwailler (jakoś tak się pisze :P) gryzący i warczący, a właścicielka tylko mówi Przywitaj się z pieskiem, przywitaj! Ten same zresztą psisko warczało na mnie ostatnio, mimo iż psa przy mnie nie było :/ Należę do osób nieśmiałych, więc nie potrafię zwrócic takiej osobie uwagi. Posyłam tylko "mrożące krew w żyłach spojrzenie" ( :P). Ale, spotykam także odpowiedzialnych właścicieli, trzymających psy na smyczy i pytających, czy on gryzie, i czy mogą się obchąwac :eviltong: Quote
badmasi Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Do mnie dziś podeszła nawiedzona kobieta z dwoma agresorami na smyczy. Siedziałam sobie na ławce z szelciakiem zmęczona długim spcerkiem a kobieta chociaż widziała, że jej psy warczą i ujadają na moją to i tak podlazła, poluzowała flexi i powiedziała słodko "przywitajcie się z koleżanką". No trochę mnie zmroziło gdy jazgoty rzuciły się na mojego psa. Co ona trenowała? Miała szczęście, że miałam dobry humor i nie wypadło z mojej paszczy żadne paskudne słowo. Quote
bonsai_88 Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Ćwiczyłam dzisiaj z Birmą ciągnięcie... młoda jest zaprawiona w długich dystansach przy rowerze [kłusem], ale ciągnąć jej za dużo na raz nie pozwalam, co by się nie zajechała dziewczynka - 2-3 km góra [ćwiczymy już od miesiąca, więc to nie jest za dużo]. W czasie dzisiejszego treningu dziewczynka znowu się pomyliła i przejechała po złej stronie drzewka [efekt = dość gwałtowne hamowanie :diabloti:]. Jakich obcy mi chłopak w tym momencie zaczął do mnie rzucać kurwami i innymi dziwkami [to niby o mnie], że mi tak dobrze, bo się nad psem znęcam :crazyeye:. Chłopaka olałam [nie będę się z byle kim zadawać :diabloti:], ale chamstwo to to było :mad:... toż jakby Birmie się nie podobało, to by nie ciągnęła :razz:.. A dzisiaj nawet NIE poszła za koteckiem [w pierwszej chwili chciała, ale na moje "NIE" zmieniła zdanie] :loveu:... To był sukces, bo ona na koty strasznie cięta... bałam się, że jak pójdzie to będę miała problem się zatrzymać [była akurat w szelkach, do ciągnięcia... już sprawdzałam, że ściskanie obu marnych hamulców ją tylko zwalnia, nie zatrzymuje :diabloti:]... Drugim sukcesem było jechanie przy rowerze [wtedy nie ciągnęła], jak jakieś 10-15 m od nas szła sobie sarna :loveu:. Fakt, że młoda nagle miała krok iście wystawowy, ale się nie wyrywała :multi:. Swoją drogą byłam w szoku, że sarna olewa psa i tak spokojnie sobie łazi tak blisko nas :crazyeye: Quote
Apbt_sól Posted March 27, 2009 Posted March 27, 2009 Ha to moja babka Limka, jak ostanio wyskoczyla do kaukaza ktry sie skradał za ogrodzeniem i wyskoczył do nie (to jego "praca ze drze pysk - wiec nie mam o to pretensji) to bylam w szoku , stara rura jak sie zasadziła to jej nie mogłam odciagnac :evil_lol: generalnie mnie to cieszy ze jeszcze wigor w niej jest a plusm jest to ze ona szybko sie upokaja i nie robi tak na codzien , ale te power to mnie zaskoczył ona genralnie muł bagienny , a tu prosze z dupy ogien :diabloti: Quote
moon_light Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 bonsai_88 napisał(a): A dzisiaj nawet NIE poszła za koteckiem [w pierwszej chwili chciała, ale na moje "NIE" zmieniła zdanie] :loveu:... To był sukces, bo ona na koty strasznie cięta... bałam się, że jak pójdzie to będę miała problem się zatrzymać [była akurat w szelkach, do ciągnięcia... już sprawdzałam, że ściskanie obu marnych hamulców ją tylko zwalnia, nie zatrzymuje :diabloti:]... Drugim sukcesem było jechanie przy rowerze [wtedy nie ciągnęła], jak jakieś 10-15 m od nas szła sobie sarna :loveu:. Fakt, że młoda nagle miała krok iście wystawowy, ale się nie wyrywała :multi:. Swoją drogą byłam w szoku, że sarna olewa psa i tak spokojnie sobie łazi tak blisko nas :crazyeye: Może to potwór z Liszek ? Quote
Bogarka Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 bonsai_88 napisał(a):A dzisiaj nawet NIE poszła za koteckiem [w pierwszej chwili chciała, ale na moje "NIE" zmieniła zdanie] :loveu:... To był sukces, bo ona na koty strasznie cięta... bałam się, że jak pójdzie to będę miała problem się zatrzymać [była akurat w szelkach, do ciągnięcia... już sprawdzałam, że ściskanie obu marnych hamulców ją tylko zwalnia, nie zatrzymuje :diabloti:]... Drugim sukcesem było jechanie przy rowerze [wtedy nie ciągnęła], jak jakieś 10-15 m od nas szła sobie sarna :loveu:. Fakt, że młoda nagle miała krok iście wystawowy, ale się nie wyrywała :multi:. Swoją drogą byłam w szoku, że sarna olewa psa i tak spokojnie sobie łazi tak blisko nas :crazyeye: Jak ty to osiagnełas? Quote
Juliusz(ka) Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 Znów na Cytadelę poznańską psa zabrałam:diabloti:. Uzbrojona w telefon i twarde postanowienie: niech no się tylko coś wydarzy, cały park będzie słyszał, jak SM opier*****:mad:. Okazuje się, że tak jak można zapeszyć nadzieję na dobre, tak i na złe:evil_lol:. W parku tłumy. Psy zasmyczowane:loveu:. Wyjątek - 2łączki, na których prężnie działają szkółki. No, ale tam włazić nie trzeba;), więc luz. Nie wierzę w to, jak zachowywał się mój Jago...:crazyeye:. Psy mijaliśmy - fakt, w odległości 5-10metrów - bez najmniejszego burknięcia:multi:, sporadycznie w napięciu i z jeżem na grzbiecie:diabloti:. Nic do nas nie podbiegło:multi:. Zaliczyliśmy warowanie przy loodkach rzucających talerzem, przy placu zabaw, przy rolkarzach. Były hopki na murki i ławki, waruj/siad/stój na tychże. I defilada przy nodze zapchanymi alejkami:D. Koncentracja słabiuuutka przy tylu bodźcach zewnętrznych, ale to czego się najbardziej bałam(dymienie), a czego NIE było:loveu:, rekompensuje rozkojarzenie futra! Łyżeczka dzięgciu jednak być musi:mad:. Raz wiałam w boczną alejkę - na widok dziewczyny z bullowatym bez smyczy(nooo... wszyscy mogą psy prowadzić, jak trza, ale ona jest pewno WYJĄTKOWA), który latał beztrosko gdzie chciał... Hit - w pewnym momencie zwierz puścił się biegiem za wiewiórką, skakał na drzewo ku uciesze właścicielki:mad:. Wredna jestem, wiem, ale szkoda, że tej wiewiórki nie złapał - narobiłabym jej bałaganu, że hej:angryy:. Powtórki murowane!:D Quote
WŁADCZYNI Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 A mi dym uszami poszedł - miało być uroczo, TZ, las, pieski. Tak pieski były i owszem - od cholery beagli oczywiście nie wracających na komendę, od cholery labradorów oczywiście nie wracających. W tym jakiś szkolony lab chyba w OE - 5 razy odwoływany i za każdym razem nie łapany wracał do nas:angryy: Ze strzelbą chyba powinnam zacząć spacerować. Naprawdę tak ciężko jest użyć linki, no i może odrobinkę chociaż mózgu. Plus rowerzyści nie używający dzwonków bo po co. Wrrr Pan z beaglem /zjeżonym jak nieszczęście/ 'ale idź się przywitaj' wrrr I bachor gwiżdżący/drący paszczę na widok sarenek przez co nie zrobiłam im zdjęcia wrrr pomijam złość że płoszył zwierzątka. Quote
Bogarka Posted March 28, 2009 Posted March 28, 2009 WŁADCZYNI napisał(a):rowerzyści nie używający dzwonków bo po co. Rowerzysci mnie wkurzali kiedys jak był na wiadukcie znak, ze nie wolno po wiadukcie jezdzic tylko trzeba zsiasc a oni pedzili po nim na rowerach a jak sie im zwracało uwage odpyskowywali:angryy: Wkurzaja mnie tez udzie ktorzy nagaduja włascicielowi stojacego grzecznie i nic nie robiacego psa ze psy powinny miec na sobie kaganiec. Dzisiaj spotkałam takiego jednego:angryy: Quote
kendo-lee Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Bogarka napisał(a):Rowerzysci mnie wkurzali kiedys jak był na wiadukcie znak, ze nie wolno po wiadukcie jezdzic tylko trzeba zsiasc a oni pedzili po nim na rowerach a jak sie im zwracało uwage odpyskowywali:angryy: Wkurzaja mnie tez udzie ktorzy nagaduja włascicielowi stojacego grzecznie i nic nie robiacego psa ze psy powinny miec na sobie kaganiec. Dzisiaj spotkałam takiego jednego:angryy: Mnie i moje zasmyczone psy też nieustannie zaczepiają półgłówki i słyszę"a kaganiec gdzie?".Kiedyś grzecznie tłumaczyłam,że one posłuszne i nie zjadają ludzi i psów,poza tym są na smyczy,ale takie gadanie nic nie dawało a jeszcze słyszalam wykład na temat tej morderczej rasy:angryy:A teraz na pytanie "takie bydle,a gdzie kaganiec?"odpowiadam grzecznie :w du.ie:evil_lol:i już nikt więcej nie dyskutuje i nie robi mi wykładów:loveu: Quote
Apbt_sól Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 kendo-lee napisał(a)::A teraz na pytanie "takie bydle,a gdzie kaganiec?"odpowiadam grzecznie :w du.ie:evil_lol:i już nikt więcej nie dyskutuje i nie robi mi wykładów:loveu: A odpowiadałam kiedys tak : Wlasnie nie dalej niż 16 minut temu rzucial sie na mojego psa beztroski 50 kilowy piesek i go zerwał ,cale szczescie ze moj pies cały bo sie bronic nie umie :evil_lol: A limie malo ogon nie odpadł tak zaciesza , wiec jeszcze potwierdzała ze przeciez ona jest biedna . po czym pytajacy krecili z glowa z niedowierzania jak to mozliwe i przytakiwali , tak tak , mogłby pogryzc piesska . Quote
kendo-lee Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Apbt_sól napisał(a):A odpowiadałam kiedys tak : Wlasnie nie dalej niż 16 minut temu rzucial sie na mojego psa beztroski 50 kilowy piesek i go zerwał ,cale szczescie ze moj pies cały bo sie bronic nie umie :evil_lol: A limie malo ogon nie odpadł tak zaciesza , wiec jeszcze potwierdzała ze przeciez ona jest biedna . po czym pytajacy krecili z glowa z niedowierzania jak to mozliwe i przytakiwali , tak tak , mogłby pogryzc piesska . Dobre:loveu:Moja sucz jak jest sama to też potrafi z siebie taką "ofiarę"robić,macha ogonkiem,mizia się do każdego,dosłownie owieczka:)Pies jest bardzo opanowany w okazywaniu uczuć obcym ludziom,poprostu niezauważa ich,chyba że ktoś miałby niecne zamiary:evil_lol:a wtedy nie ma zmiłuj.A jak idą razem to suczydło też udaje twardziela i olewa ludzi,natomiast zagrożone wtedy bywają luźno latające,upierdliwe i namolne pieseczki.Jak mówi mój kolega,one razem to już mafia:loveu: Quote
Suciune Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Dziś na spacerze z suczą, dalszemu sąsiadowi urwał się pies z łańcucha, akurat gdy przechodziłyśmy. Pies podleciał, obwąchał i zaczął gryźć moją sukę. Nic się jej nie stało, za to ten pies... Ja byłam wściekła, sucz wystraszona, gość odciąga swojego psa w typie podhalana za uszy, zamyka w stajni. Odchodzę kilka kroków, i słyszę pisk. Jeden krótki pisk prawdopodobnie bitego psa; wieczorem pójdę sprawdzić, co z nim. jestem w kropce. Chcę zadzwonić do TOZu, ale nie wiem czy przyjmują zgłoszenia od dzieci. Jeśli zadzwonię, przyjadą, będzie wiadomo, że to ja /nikt inny nie odważyłby donieść na sąsiada/, potem będę miała przes*ane we wsi. To, że go uderzył, to tylko moje domysly, juz nie wiem co zrobic :shake: Quote
WŁADCZYNI Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Zgłoś. Jeżeli jest szansa pomóc zwierzakowi, to jest sens to zrobić. Quote
Bogarka Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 kendo-lee napisał(a):Mnie i moje zasmyczone psy też nieustannie zaczepiają półgłówki i słyszę"a kaganiec gdzie?".Kiedyś grzecznie tłumaczyłam,że one posłuszne i nie zjadają ludzi i psów,poza tym są na smyczy,ale takie gadanie nic nie dawało a jeszcze słyszalam wykład na temat tej morderczej rasy:angryy:A teraz na pytanie "takie bydle,a gdzie kaganiec?"odpowiadam grzecznie :w du.ie:evil_lol:i już nikt więcej nie dyskutuje i nie robi mi wykładów:loveu: Hadar nawet nie zaczepiał tego goscia tylko sie na niego patrzył Quote
kendo-lee Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Bogarka napisał(a):Hadar nawet nie zaczepiał tego goscia tylko sie na niego patrzył Moje też nie zaczepiają,najwyżej wachluchą ogonami jak są same,bo jak razem wychodzą to świata poza sobą niewidzą:loveu:Ale jak ktoś chce się przyczepić do psa to zawsze znajdzie sobie jakiś powód:angryy:Kiedyś jak stałam przy placu zabaw i czekałam na córeczkę a psy siedziały przy mojej nodze oczywiście zasmyczone,jakiś facet siedzący obok na ławce powiedział,że sobie nieżczyczy żeby psy się tak na niego patrzyły:crazyeye:osłupiałam na 5 sekund a potem mu powiedział,że tak patrzą bo jeszcze obiadu nie jadły i są głodne:evil_lol:facet się zmył galopkiem. Quote
metaxa Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Ja tak wracając do tych zasmyczonych/niezasmyczonych psów.. Otóż moim zdaniem rzeczą całkiem normalną jest zasmyczenie psa albo chociaż odwołanie go przy mijaniu z innym psem-tym bardziej NA SMYCZY.. Skoro właściciel tego psa prowadzi go na smyczy to chyba z jakiegoś konkretnego powodu?? Może jest agresywny,chory etc...?? Zreszta jak wyobrażacie to sobie? Nasz piesek wesoło podbiega do takiego zasmyczonego i chce się z nim bawić a jego pan co?? Ma biegać ze smyczą za pieskami? czy przeskakiwać przez smycz psa ktory robi wokol niego kolka(z zabawy albo strachu). Wiadomo że co innego jest jeżeli spotykamy piesa na np jakiejś łące obydwaj biegają luzem i ich zamary są wyraźnie przyjazne. Niemniej jednak ja staram się zawsze psa łapac albo chociaż zawołać do nogi.. bo.. lepiej zapobiegać jak leczyć moim zdaniem. -To wszystko tak a propo tego postu(już nie pamiętam czyj to był) o kopaniu psów które podbiegły do zasmyczonego labka z niemiłym panem- myślę że pan postąpił chamsko kopiąc psy ale skoro widzimy psa na smyczy...ble ble(patrz wyżej). No ja np nie chcioalabym odplątywać się ze smyczy mojego psa bo czyjeś pieski "chcą się zaponzać/pobawić..." Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.