moon_light Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 pozdrawiam wszystkich chamskich właścicieli małych niewychowanych psów, i niewychowanych właścicieli chamskich dużych psów , ja, i moje dwa chamy. Quote
bonsai_88 Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 Władczyni a zgodzisz się, jakbyśmy obie z Juliuszką za tobą biegały :diabloti:? Ja problem psiarze/matki znam z obu stron... szczerze mówiąc jedni i drudzy zachowują się chamsko :shake:. Psiarze - bo puszczają swoje kochane pieseczki do dzieci bez pytania matek [ba, raz gościu się dziwił, bo Birma takiego radosnego psa skaczącego mi po wózku pogoniła :mad:], a matki żądają, żeby psy się nie załatwiały, nie chodziły po chodnikach [bo się wózkiem przejechać nie da], nie chodziły po trawnikach [bo tam dzieci biegają], nie.... :roll:. Przy odrobinie dobrej woli obu stron dałoby się wszystko załatwić :roll:. I nie musiałabym ludzi na wystawie dziwić pytaniem, czy dziecko może pogłaskać [bo inne podbiegały bez pytania] :razz: EDIT: Moon czemu twój duży cham nie ma ucha :evil_lol: Quote
moon_light Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 bonsai_88 napisał(a): EDIT: Moon czemu twój duży cham nie ma ucha :evil_lol: odgryzl mu ten mały a tak na serio.. to moja komórka nie nadążą za psem :P. Jest ucho, musisz sie przyjrzeć. :cool3: Quote
moon_light Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 zaba14 napisał(a):moon powiedz gdzie masz wiecej takich zdjec????????????? :) fajnie wyglada ten bobek obok konia :lol: fajny widok ;) pozdrawiam ;)ja mam taki kabaret 24h na dobe :eviltong:. Quote
zaba14 Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 moon_light napisał(a):odgryzl mu ten mały a tak na serio.. to moja komórka nie nadążą za psem :P. Jest ucho, musisz sie przyjrzeć. :cool3: moon powiedz gdzie masz wiecej takich zdjec????????????? :) fajnie wyglada ten bobek obok konia :lol: fajny widok ;) pozdrawiam ;) Quote
bonsai_88 Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 moon_light napisał(a):odgryzl mu ten mały a tak na serio.. to moja komórka nie nadążą za psem :P. Jest ucho, musisz sie przyjrzeć. :cool3: Oj, przecież żartowałam :eviltong:... Quote
WŁADCZYNI Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 oj lubię być noszona na rękach, lubię;) Bonsai - znasz mnie ja jestem człowiek bezkonfliktowy:diabloti: jeżeli będę mogła pomóc to bardzo chętnie:) nigdy więcej nie wezmę frisbee na PM - jeżeli ktoś może na to patrzeć to aż wstyd rzucać :lol: /Su spoooko, ja rzucam jak ofiara/. Quote
zmierzchnica Posted March 24, 2009 Posted March 24, 2009 Dzisiaj mąż owej pani, co miała do mnie pretensje o niezbieranie kup (mimo że zbieram), łaził za mną pół godziny pod koniec spaceru, patrząc się bez żadnego zażenowania mi w twarz albo na psy. Czekał aż zrobią kupę, żeby sobie pokrzyczeć. Były po dłuuugim spacerze, więc im się nie spieszyło i biedny pan się rozczarował. Skąd się biorą tacy wariaci? :roll: I oczywiście cieczkująca suka w typie bardzo pseudo-pinczera miniaturowego, która podchodzi moim sukom pod pyski, rzuca się, a potem ucieka, żebym ja sobie mogła poszarpać się ze swoimi psami. Wymijałam ją przez ładne 20 minut, co dwa kroki sadzając starszą sunię, ale nie obeszło się bez jazgotu niestety :shake: Właściciel suki to lokalny pijaczek, nie chcę wiedzieć w jaki sposób pozbywa się rodzonych przez nią co cieczkę szczeniaków... Quote
Martens Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Co za spacer wieczorny... Najpierw 1 podbiegacz utykał nos pod ogon mojej suce, ta się kręciła i miałyśmy problem z pójściem dalej - pani piesia minęła nas bez słowa. Potem jeszcze fajniej. Z klatki schodowej wyleciał na nas jazgolący czarny malec i zaczął dolatywać do mojej suki. Pańcia zawołała pieska ze 2 razy, anemicznie i nieskutecznie, po czym, gdy psiuńcio zrezygnował, stwierdziła: - Dobrze, że się nie pobiły:) :mdleje: Chyba znów zacznę stosować starą metodę odpinania smyczy na widok jazgotów. O dziwo wtedy właściciele nagle przestają mieć problem z odwołaniem psa i zanim doleci na 5m, już mają go na rękach :roll: I nigdy chyba nie pojmę wychodzenia z psem bez smyczy i otwierania mu drzwi od klatki bez najmniejszego rozglądu czy nie ma samochodów/innych psów/kosmitów. Quote
Greven Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Martens napisał(a):I nigdy chyba nie pojmę wychodzenia z psem bez smyczy i otwierania mu drzwi od klatki bez najmniejszego rozglądu czy nie ma samochodów/innych psów/kosmitów. Ja też nie. Kilka dni temu tak właśnie klasycznie znienacka otworzyły się drzwi klatki schodowej i z prędkością światła wypruł z nich nieduży czarny piesek podobny do pudla. Sikał niemal w biegu, a jak tylko trochę ulżył pęcherzowi, to się rozejrzał i... zobaczył moje dwie suki. No to z jazgotem do nich. One na smyczy, każda przy nodze, ale już zjeżone i na długich łapach. Wiem, że je utrzymam, bo jestem w stanie utrzymać także konia, ale piesek zaczął podlatywać coraz bliżej, nadal się oszczekując i jeszcze chwila, a znalazłby się w zasięgu. W tym momencie z klatki schodowej wyłonił się jakiś młodzieniec, sądząc po smyczy trzymanej w rękach - opiekun tegoż psa. Ostro mówię, żeby zabrał psa. Na co on bladym głosikiem "Czaruś... Czaruś... chodź tu...". AAAAAAAAA, no szlag mnie trafia w takich sytuacjach! Tak to jest zbiorowa histeria, że pitbull, że zje wszystkie psy i dzieci w okolicy, że bestia itd., a jak Czaruś wchodzi w pasze dwóch pitbulli, to jego pańcio, zamiast lecieć biegiem i chwytać go na ręce, skoro pies jest nieodwoływalny, dziamgoli pod nosem "chodź tu...." :mad: Quote
moon_light Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Patikujek napisał(a): A jak po tym wszystkim rozmawiałam z tymi ludźmi to powiedzieli, że dzisiaj już nerwy im puściły, kiedy te psy zaczęły za ogony psy łapać a do tego powiedzieli, że to już wypróbowany sposób u nich w mieście na takich ludzi, którzy mają problem zapamiętać co to posłuszeństwo:evil_lol: to chyba była moja siostra i brat blizniak :evil_lol: Quote
Patikujek Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 ja miałam dzisiaj ciekawą sytuacje podczas porannego spaceru:evil_lol: jest u nas pan, który chodzi z 2 psami, jednym dość sporym mieszańcem i małym czymś przypominającym jamnika. Oba psy zawsze luzem, oba psy zawsze obszczekujące wszystko co się rusza:shake::angryy: i to tak dość agresywnie. Pan nigdy na nic nie reagował, kiedy ktoś się darł, żeby zabrał psy bo jego pies 9tej osoby wrzeszczącej) zrobi któremuś krzywdę, to twierdził "i dobrze w końcu się nauczą". kilka dni temu na nasze osiedle w gości przyjechał pan z 2 dogami:loveu:, psy bardzo ułożone spokojne, na nic nie reagujące....tak też 2 rozwrzeszczane kundle miały frajdę z podlatywania do takich koni. Właściciele dogów też mieli już ich dość. A dzisiaj chyba nie wytrzymali... Przechodząc w okolicy gdzie można spotkać dogi i pana z wrzaskunami, patrze a tu jeden z dogów leci luzem, za nim spokojnie idą właściciele z drugim. A przed dogiem z podkulonymi ogonami kogo widzę? 2 wrzaskuny uciekające w te pędy do swojego pana i słysze wydzieranie się właściciela "proszę zabrać to bydle!!! On zrobi komuś krzywdę!!! pogryzie mi psy, zabierajcie go ludzie" Myślałam że się popłaczę ze śmiechu, tym bardziej że dog którego spóścili to 9 miesięczny szczeniak, który w najlepsze chciał się bawić z pieskami a do pana leciał żeby zalizać:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Facet z pieskami jednak zdążył zwiać, bo państwo w końcu odwołali swoje groźne bydle:evil_lol::loveu: Mam nadzieję że faceta to czegoś nauczy. A jak po tym wszystkim rozmawiałam z tymi ludźmi to powiedzieli, że dzisiaj już nerwy im puściły, kiedy te psy zaczęły za ogony psy łapać a do tego powiedzieli, że to już wypróbowany sposób u nich w mieście na takich ludzi, którzy mają problem zapamiętać co to posłuszeństwo:evil_lol: Quote
badmasi Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Ja mam za sąsiada pinczerka bardzo zabawowego. Jego pani zawsze słodko się uśmiechała jak jej piesek podbiegał do mojego szeltika aby się pobawić i skakał po moim zasmyczonym szczeniaku jak po trampolinie. Mój szeltik to mały morderca, zaprawiony w "bojach" z moim dużym psem więc dzisiaj ja ze słodkim uśmiechem spuściłam go do podbiegającego pinczerka. Szeltik zrobił hyc, hyc i pinczerek leżał zduszony na glebie. Pani nie było już do śmiechu a pinczerek bardzo szybko stracił ochotę do zabawy. Pani skomentowała, że mój pies mógł uszkodzić jej pupilowi kręgosłup....No mógł ale może pani stanie się kolejną osobą zapinającą psa na smycz na mój widok. Quote
***kas Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Juliszka, to ja Ci powiem, że taki park w Poznaniu jest! Moi rodzice mieszkają na Górczynie(przy wylotówce na Komorniki) Za pętlą autobusowo-tramwajową jest niewielki park. Od czasu do czasu kiedy robimy nalot na staruszków wybieramy się na spacerek do parku. Jeszcze NIGDY nie spotkałam tam psa puszczonego luzem, bez smyczy i nadzoru. :loveu:NIGDY nie spotkałam tam podbiegaczy, za każdym razem jest pytanie, czy pies może podejść i to już ze sporej odległości:loveu:. Psy owszem są rożne, jedne agresywne, inne ciągnące na smyczy, ale czegoś takiego jak pies bez opieki nie widziałam. Dodam, że wychowałam się w tej okolicy i od 18 lat z psami tam urzęduje, tzn od czasu kiedy nauczyłam się chodzić;) Jest kilka osob które notorycznie widzę pracujące z psami, są osoby, które podglądaja i potem same próbują coś tam zrobic. Jest kilkanaście super fajnych psiurów.:loveu: I pewnie sobie myślicie, że utopia i wymysł. Otóz NIE, a wszystko dlatego, że w parku umiejscowione jest PRZEDSZKOLE! Koegzystencja psów i dzieci wymogła na właścicielach odpowiedzialnośc, regularne partole SM i policji, mandaty, za kupy, i ciągły nadzór pracowników przedszkola zrobiły swoje. Także raj na ziemi, przynajmniej w moim odczuciu:loveu: PS. Drodzy dogomaniacy, błagam was, na kolanach proszę, nie piszcie ów suka, czy ów kobieta, bo "ów" to forma męska. Korzystajcie ze ślicznych słówek "owa", "owi" , bo moje filologiczne zboczenie na tym punkcie powoduje trudną do opisania trzęsionkę na widok co niektórych byczków ;) (Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam:roll:) Quote
Bogarka Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Przedwczoraj widziałam ze czarny pudelek podbiegł do jakiejs suki prowadzanej przez własciciela na smyczy. Pani zabrała pudelka, i doszło do ostrzejszej wymiany zdan miedzy włäscicielem suki a pania od pudelka. A dzisiaj widziałam ze jakas pani trzymajaca swojego buldozka za obroze próbuje sie opedzac od tego samego pudelka, który obskakiwał buldozka i wachał go z tyłu (moze to była ona i miała cieczke?) Kiedy pani zabrała pudelka nie poczekała az pudelek odejdzie gdzies dalej, tylko spusciła zaraz budoga który popedził w kierunku pudelka :crazyeye: ale nie do pudelka tylko do Krasny. Złapałam Krasne za obroze Krasna sie nastroszyła i potem zaczeła powarkiwac, ja mówiłam głosno do psa zeby wrócił, a buldog obskakiwał Krasne do okoła (chyba to była suka), ale na szczesacie udało sie ja odwołac ale nie odrazu i ja sie troche przestraszyłam. Quote
Bzikowa Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Czy ja zawsze muszę trafiać na takich idiotów? :shake: Niedługo sobie przez nich gardło zerwę:shake: Pisałam już parę razy o małżeństwie z dzieckiem które ma młodziutkiego (teraz ma ok. roku) berneńczyka. Pies to istny wulkan energii. Dziś widziałam taką sytuację, że facet wracał z nim ze spaceru, oczywiście pies luzem, dochodzą do klatki więc chce go zapiąć na smycz. Ale psu to nie jest oczywiście na rękę, chce się jeszcze bawić i biegać. Biega radośnie (po drodze oczywiście depcząc mojego psa który szamocze się i drze pysk jak zwykle:roll: bo duży piesek, który już nie raz go zdeptał lub łapą walnął a ja mam teraz odkręcać to, że mój pies dostaje po prostu FURRRRRII na widok wielu dużych psów:roll:), skacze sobie, ewidentnie zachęca właściciela do zabawy, przypada na łapy itd. Facet stoi niewzruszony ze smyczą w ręku. W końcu pies zrezygnowany podchodzi i co? DOSTAJE SKÓRZANĄ SMYCZĄ PO DUPIE :angryy: Skulił się i na ugiętych łapach poszedł do klatki :shake: No myślałam, że wyjdę z siebie! Co robić w takiej sytuacji ?! Tak mi jest żal tego psa... przecież to jest radość na 4 łapach... :shake: A za jakiś czas przez tych idiotów może się zamienić w kłębek nerwów... :roll: Więc jedyne co zrobiłam to wydarłam się na faceta, żeby sam sobie przyłożył tą smyczą w dupę, i że z pewnością pies się nauczy przychodzić jak będzie za przychodzenie 'nagradzany' laniem... Oczywiście wszyscy którzy widzieli to zdarzenie patrzyli NA MNIE jak na wariatkę. Jakbym na przykład opieprzyła faceta za coś zupełnie normalnego! Czy to jest naprawdę norma, że ludzie leją swoje psy? :-(:angryy: Jakim trzeba być zaciemnionym idiotą, żeby nie przyswajać, że pies NIE ROZUMIE ZA CO DOSTAŁ!!! A wręcz myśli, że za przychodzenie... :roll: No po prostu zwątpiłam dziś:roll: Amen:roll: Quote
Kisses Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 Wiesz, miała dzisiaj podobnie. Wracając ze szkoły skoczyłam po zakupy. Wracam sobie, a tu nagle z klatki wylatuje jakiś pies podobny do pudla, ale tak jakoś dziwnie, mniejsza o to. Widze, że małe to jeszcze, radoche ze śniegu ma. Oczywiście przyszło się przywitać. Zaczął skakac, szczekać itp. ogólnie piesek miło nastawiony, zachęcał do zabawy. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, ze zaraz obok jest ulica, dość ruchliwa. a to młode biega, szaleje. Więc ja do jego pana (już ich kiedys widziałam) z tekstem 'Może niech Pan zapnie psa i przejdzie tam dalej, bo tam swietnie miejsce do biegania, a tu może sie coś stac'. Gość na mnie popatrzył (jak na idiote), i ze spojrzeniem, które może zabić 'A co panią to obchodzi?', to ja, że nic, ale moze coś się stać. Gość zaczął za psem wołać, a ten zaraz przybiegł z patykiem w mordce. I co gość zrobił?.Młody dostał psem do tyłku i zwyzywany od idiotów i jeszcze gorszych. Moja reakcja jak u Bzikowej. Skończylo się na tym, że gość powiedział mi dość dosadnie (cytuje) 'kundla będę wychowywał jak mi sie podoba!' Cóż... Poszłam dalej, a piesek został zapięty na smycz i zaprowadzony do klatki... nie wiem, co o tym myśleć, taka sytacja z tym panem nie zdarza się pierwszy raz... Mały jak narazie jest super, ale boje się, że albo bedzie się bał do ludzi podejśc, albo będzie agresywny :shake: Quote
WŁADCZYNI Posted March 25, 2009 Posted March 25, 2009 eh nie ma dobrej reakcji na coś takiego, ja zwykle wydzieram paszczę i jak ktoś bije psa i jak bije dziecko. Pomysłu na inną reakcję nie mam:shake: Quote
Saite Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Ja też ostro reaguję, gdy widzę przemoc względem psów (bitych dzieci jakoś nie mam okazji spotykać, choć też bym spokojnie nie patrzyła na taką akcję). Chyba nie ma innej możliwości, jak tylko stanowcze zwracanie uwagi, że nie tędy droga. Wielu ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę, że inni patrzą i że nie ze strony każdego można w tym względzie liczyć na aprobatę. Kiedyś wsiadłam na pewnego faceta, z pozoru normalnego, który przemocą tresował swojego pseudo ONa. To była naprawdę niezła akcja, z zastraszaniem i innymi "miłymi" akcentami, ale skutek był pozytywny (miałam jak faceta obserwować regularnie). Tak więc czasem nieustępliwa reakcja na przemoc może przynieść pożytek. Quote
Bogarka Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Bitych dzieci ja tez nie spotykam ale co do dzieci bardzo mnie denerwuja dzieci rozwydrzone. I tego tez nie lubie ja dziecko sie uprze przy czyms rodzic wkoncu daje za wygrana. Do swojego poprzedniego postu zapomniałam dopisac, ze Krasna takie podbieganie do niej psa odbiera jako atak. Quote
WŁADCZYNI Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 dzieci występują w mojej okolicy stadami - przedszkole + żłobek + SP niedaleko + ogródki jordanowskie. Wściekli rodzice z głupimi zapędami zdarzają się więc dosyć często. Ja wogóle za dziećmi nie przepadam, ale to nie jest powód aby je bić:evil_lol: Uważam że jeżeli ktoś się na dziecko zdecydował (tak jak na psa) to znaczy że chciał, więc jak chciał to niech teraz wychowuje a przemoc wychowaniem nie jest. Bogarka ja naprawdę podziwiam że jesteś tak sympatyczna dla tych podbiegaczy...ja już dawno bym przerabiała na futrzane wycieraczki:mad: Quote
bonsai_88 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Władczyni to muszę ciebie zaskoczyć.. nie każdy mający dziecko się na nie decyduje. Niestety antykoncepcja rzecz zawodna, więc raz na czas zdarza się taki przypadek jak mój Smokul :razz:... Quote
aina155 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Ja osttnio na "futrzasta wycieraczke" przerabiam pozostałosci po moim psie (czyt. futro). I zastanawia mnie ile na tym psie jest siersci, bo ja ją czesze a tu nic nie ubywa- ba nawet jakby ciut wiecej wychodzilo. Natomiast najbardziej smieszy mnie mina moich saisadow, ktorzy maja psy. NIe rozumiem co jest dziwnegow tym ze ja wyczesuje psa? A moze dziwne jest to ze wyczesuje ja w pergoli gdzie sa ustawione kosze na smieci? :evil_lol: Quote
Joy106 Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 Dzisiaj byłam z Joy na króciutki spacer, skręcam w piaskową ulicę i co widzę? Wielki, kudłaty pies luzem. Od razu mocniej chwytam smycz, bo ten pies się rzuca przez płot nawet. I oczywiście nas zauważył. Joy paraliż (już ją dwa razu pies ugryzł..) , a pies się na nas rzuca, jak oszalały. Moja pierwsza reakcja - Joy między nogi i temu kudłaczowi po pysku smyczą i krzyk. Podziałało.. na szczęście. :shake: a baba od niego :angryy: stała w oknie i się gapi :angryy::angryy: a potem pies uciekł do.. sąsiada :mad::angryy: normalnie myślałam, że nie wytrzymam.. w pierwszej chwili byłam pewna, że nie dam rady utrzymać Joy w panice i mi zwieje.. pod auto, jak kiedyś (tylko wtedy ktoś jechał bardzo bardzo wolno i nic się nie stało). Quote
WŁADCZYNI Posted March 26, 2009 Posted March 26, 2009 [quote name='bonsai_88']Władczyni to muszę ciebie zaskoczyć.. nie każdy mający dziecko się na nie decyduje. Niestety antykoncepcja rzecz zawodna, więc raz na czas zdarza się taki przypadek jak mój Smokul :razz:... wiem że rzecz zawodna, jednak wydaje mi się że większość ciąż to nie są efekty zawodzenia metod antykoncepcji. A nawet jeżeli to mimo wszystko uważam że dzieci zasługują na dobre traktowanie;) A jeżeli chodzi o pieski - to wrr muszę dopaść rodziców dziecka z szorstkim jamnikiem, bo wybitnie nie podoba mi się atakujący nas jamnior mający do używania flexi. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.