Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

shin napisał(a):
Szlag mnie trafil i bardzo grzecznie pani powiedzialem, co sadze o niej, jej psie, jej matce, matce jej matki i za ile w markecie budowlanym moze kupic sobie sznurek, zeby jej Dzeki, Niunius czy inne Kudlate G... nie pakowalo sie ludziom pod nogi.

:evil_lol::evil_lol::evil_lol: ahahahah

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

smallpati napisał(a):
nie muszę się zastanawiać bo to wiem, mam 7 kg psa, ale prowadziłam psy o wadze 40, 60kg, laby, dogi, ciągnące i nie ciągnące, ale jakie ma to znaczenie? pies ma być wychowany, ma nie ciągnąc, a jeśli ciągnie to wina leży wyłącznie po stronie właściciela.

Dogomaniackie pieprzenie, za to kocham to forum :loveu:.
Pies to nie cyborg. Nie stanie w bezruchu (szczerze to nawet bym tego nie wymagala) jak jakiś pies po nim(pod nim) skacze.
Nie mam na myśli przetyrania właściciela przez całe osiedle, ale pojedyncze szarpniecia ktore sa nieuniknione, kiedy pies probuje uniknac kontaktu z tym drugim.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
A tak swoją drogą z chamstwem spotkałam się dzisiaj na... wystawie :crazyeye:. Puszczono do nas na długiej smyczy biszkoptowego labka - Birma ma do takich uraz... Na szczęście znam swoją dziewczynkę na tyle dobrze, że wiedziałam jak zareagować...
Po za tym byłam dumna z mojej dziewczynki - prawie każdy pies wsadzał jej nos pod ogon, a ona i tak była grzeczna, ba, w pewnym momencie zaczęła się ze mną bawić z łapami w górze :loveu:. Zdenerwowała się tylko przy dorosłej dożycy [ta nagle opuściła łeb, żeby Birmę obniuchać] i przy berneńczyku - ale to były ataki ze strachu.
Dumna jestem niesamowicie, bo po roku ciężkiej pracy mogę Birmę zabierać w tłum ludzi i psów, a ona i tak będzie grzeczna :loveu:... chociaż i tak była przygotowane, że w razie jej humorków trzeba będzie zrobić w tył zwrot i wracać do domu :razz:

a jak weszłaś na teren wystawy ? :-o
Szczerze gratuluje postępów w szkoleniu :multi:tym bardziej że pamietam doskonale wasze początki,... jednak nie gratuluje pomysłu zabrania na teren wystawy psa który nie bierze w niej udziału, a oprócz tego wiadomo że zdarza mu się pokazać zęby.
Zawsze jest taki tłok, ze nie potrzeba nadprogramowych psów.

Posted

smallpati napisał(a):
Dobrze wychowany pies nie drgnie na komendę, nawet jak coś mu skacze po nodze :razz: (nie mówię tu a ataku bo to inna sprawa), znam psy dobrze wychowane które nic nie ruszy jak powie im się STÓJ.
Po za tym skoro właściciel decyduje się na dużego psa to musi też wiedzieć co się z tym wiąże, wzrost=waga oraz siła, więc jeśli właściciel ma dużego psa to niech nie będzie zdziwiony że jego pies mocniej szarpnie bo to normalne, skoro już takiego nabył to niech teraz nad nim panuje, jasne i proste. Ja się nie miłuje nad kimś bo ktoś ma dużego psa.

Ja też się przestane miłować nad podbiegającymi pieseczkami :loveu:

Posted

moon_light napisał(a):

Pies to nie cyborg. Nie stanie w bezruchu (szczerze to nawet bym tego nie wymagala) jak jakiś pies po nim(pod nim) skacze.
Nie mam na myśli przetyrania właściciela przez całe osiedle, ale pojedyncze szarpniecia ktore sa nieuniknione, kiedy pies probuje uniknac kontaktu z tym drugim.


Dobrze wychowany pies nie drgnie na komendę, nawet jak coś mu skacze po nodze :razz: (nie mówię tu a ataku bo to inna sprawa), znam psy dobrze wychowane które nic nie ruszy jak powie im się STÓJ.
Po za tym skoro właściciel decyduje się na dużego psa to musi też wiedzieć co się z tym wiąże, wzrost=waga oraz siła, więc jeśli właściciel ma dużego psa to niech nie będzie zdziwiony że jego pies mocniej szarpnie bo to normalne, skoro już takiego nabył to niech teraz nad nim panuje, jasne i proste. Ja się nie miłuje nad kimś bo ktoś ma dużego psa.

Posted

Juliusz(ka) napisał(a):

BTW - co do rozmiarów:
Jakiś czas temu moja rodzicielka miała na przechowaniu uroczą mini sznucerkę swojej znajomej. Psisko kochane, ludzi uwielbia, każdy pies jawi jej się jako przyjaciel. Na spacerek zabrałam - ciągnik straaaszny:diabloti:. Sterowność jedynie za pomocą smyczy, co trudne nie było, bo wystarczył mini(jak sunia;)) impuls i suczydło poddawało się mojej 'sile'. I tu dygresja - matko jedyna! Gdyby mój 40kilogramowy umięśniony diabeł tak mnie 'prowadzał', to musiałabym się nauczyć bardzo szybko biegać:evil_lol:.

Różnice w rozmiarze są istotne w wieeelu kwestiach.
W jednej na pewno NIE - w kulturze po stronie przewodnika:cool1:.

A ludzie czesto lekceważą problem ciągnięcia, mając małego psa. I szkoda mi tych wszystkich fafików duszących się na obrożach, jeszcze bardziej niż ich właścicieli pędzących za nimi ile sił w nogach.
Mam taka babke z jamnikiem w bliskiej okolicy, pies nią tak poniewiera ze wyglada jakby miala jakiś niedowład nóg.

Posted

smallpati napisał(a):
Dobrze wychowany pies nie drgnie na komendę, nawet jak coś mu skacze po nodze :razz: (nie mówię tu a ataku bo to inna sprawa), znam psy dobrze wychowane które nic nie ruszy jak powie im się STÓJ.
Po za tym skoro właściciel decyduje się na dużego psa to musi też wiedzieć co się z tym wiąże, wzrost=waga oraz siła, więc jeśli właściciel ma dużego psa to niech nie będzie zdziwiony że jego pies mocniej szarpnie bo to normalne, skoro już takiego nabył to niech teraz nad nim panuje, jasne i proste. Ja się nie miłuje nad kimś bo ktoś ma dużego psa.


Racja!
A właściciele dużych psów nie miłują się nad posiadaczami małych.
Staram się działać tak, żeby mój nie podbiegał, to i inne mają NIE podbiegać.
Piszę: 'staram' - bo za moon_light - PIES TO NIE CYBORG.
Ale właściciel myśleć musi, a jak gafę popełni, to uszy po sobie, kajanie się na kolanach niemalże i nauczka na przyszłość.

Nie zapominajmy jednak, że charakterki/predyspozycje psiska mają różne - niezależnie od rasy/braku rasy/wielkości. Jednemu wsio zwisa, drugiego rozprasza spadający z drzewa liść. Wypracować można wieeele. Ale 'mózgu' psu nie zmienisz;).

BTW - co do rozmiarów:
Jakiś czas temu moja rodzicielka miała na przechowaniu uroczą mini sznucerkę swojej znajomej. Psisko kochane, ludzi uwielbia, każdy pies jawi jej się jako przyjaciel. Na spacerek zabrałam - ciągnik straaaszny:diabloti:. Sterowność jedynie za pomocą smyczy, co trudne nie było, bo wystarczył mini(jak sunia;)) impuls i suczydło poddawało się mojej 'sile'. I tu dygresja - matko jedyna! Gdyby mój 40kilogramowy umięśniony diabeł tak mnie 'prowadzał', to musiałabym się nauczyć bardzo szybko biegać:evil_lol:.

Różnice w rozmiarze są istotne w wieeelu kwestiach.
W jednej na pewno NIE - w kulturze po stronie przewodnika:cool1:.

Posted

Smallpati ale żaby pies olewał taki skaczące po nim maluchy to musi mieć czas, żeby się tego nauczyć... robi się błędne koło w momencie jak pies już coś-coś zaczął kojarzyć, że ma na tyłku siedzieć, a nagle podbiegający maluch zepsuje na efekty :razz:... pomijam już ile taka nauka trwa - u mojej już prawie rok... jak już zaczęła kojarzyć, że psy należy totalnie olewać to zostałam zaatakowana [ja i szczeniak, nie Birma] przez 3 DUŻE psy. Cała nauka poszła na marne :placz:....

a jak weszłaś na teren wystawy ? :-o

Wczoraj rano dało się wejść [jesli się miało książeczkę zdrowia + szczepienia], po południu już usłyszałam, że "psów na wystawę nie wpuszczają" :diabloti:

Szczerze gratuluje postępów w szkoleniu :multi:tym bardziej że pamietam doskonale wasze początki,... jednak nie gratuluje pomysłu zabrania na teren wystawy psa który nie bierze w niej udziału, a oprócz tego wiadomo że zdarza mu się pokazać zęby.

Właśnie dlatego byłam przygotowana na opuszczenie wystawy jakby cokolwiek było nie tak... jakby Birma zaczęła bez powodu sie spinać, warczeć na inne psy itp... a tak była tak kochanym miśkiem, że mogłyśmy tam długo siedzieć... i tak przez większość czasu stałam i rozmawiałam z przemiłymi hodowcami hiszpańskich psów wodnych, a Birma w tym czasie leżała sobie mi przy nodze tak, żeby nie przeszkadzać przechodzącym ;)

Zawsze jest taki tłok, ze nie potrzeba nadprogramowych psów.


Moze tym razem była wrednie egoistyczna, ale nigdzie indziej nie mam szans na znalezienie takiego tłumu do ćwiczeń :oops:... to był nasz Wielki Test, który młoda przeszła na 6 :loveu:

Posted

Sie narozpisywalyscie dziewczyny, a ja juz przy kompie nie kontaktowalem, wiec dopiero teraz odpisuje. Uwaga, long post! :eviltong:

wiska napisał(a):
Nie mialam pojecia ,ze wlasciciel sobie tego nie zyczy.
Jakby sobie tego zyczyl, to by spytal, czy mozna.
Aha, i w gwoli wyjasnienia-moje psy nigdy nie sa nachalne.Zadko podchodza do innych psow(jezeli tak to zwykle do szczeniaka)-obwachuja sie tylko i ida dalej.I zawsze mam nad nimi pelna kontrole.
Aha, czyli specjalnie ludziom psujesz prace z psami w wieku, w ktorym najszybciej je nauczyc bzdurnych zachowan? Prawdziwa dogomaniaczka :loveu:
wiska napisał(a):
Ale to chyba moja sprawa ,ze moje psy zostana pogryzione?
Juz ci dziewczyny chyba wytlumaczyly o co chodzi, ale powtorze, zeby dotarlo - nie, to nie twoja sprawa. Twoje psy zostana pogryzione, a ktos z agresorem, w ktorego wlozyl x lat czy miesiecy pracy bedzie musial od nowa flaki sobie wypruwac na kazdym spacerze, bo jakis debil puscil na niego psy. W ogole masz zarabiaste podejscie w tym zdaniu. Nic sie nie stalo, bo moje psy zostaly pogryzione. Ehhh...
Ech, nie mam sily juz o tym dyskutowac.Pozostaje mi tylko prosba- prosze jak widzicie podchodzacego psa to najpierw poproscie o odwolanie go a potem kopcie.
Ciekawe jak nastepnym razem ludzie w poczekalni zareaguja, jak stane przed drzwiami wyjsciowymi i rykne na caly glos PROSZE ZABRAC PSY! :evil_lol:
Jak ja mialam agresywnego psa to widzac z daleka podbiegajace zwierze krzyczalam -prosze odwolac psa. Prosilabym o podobne-kulturalne zachowanie.
Moj nie jest agresywny - jest 4Xkg pluszowym miskiem. I co? Mnie tez obowiazuje kupienie sobie boomboxa [zeby glosu nie meczyc] z nagranym na plycie i zapetlonym PROSZE ODWOLAC PSA PROSZE ODWOLAC PSA PROSZE ODWOLAC PSA, co jakis czas przetknietym MOJ PIES MA OWSIKI, WSZY, TRAD I MALARIE?
Jak mialabym np w weekendy zapinac psy na smycz za kazdym razem jak widze innego to chyba bez sensu byloby ich spuszczanie
Linka. Naucz sie z niej korzystac.
wiska napisał(a):
Po 1 to nie bylo lekkie klepniecie tylko zamach glanem(wiecie jak wygladam glan?) z calej sily w bezbronne psy podchodzace do niespelna rocznego labradora.
Wiemy jak wyglada glan, a ja osobiscie uwazam, ze przesadzasz z tym zamachem. I co ma do tego wiek psa?
A i moje psy na 100% nie byly zagrozeniem dla tego labka
Oto polski psiarz, prosze panstwa: specjalista od behawioryzmu stawiajacy diagnoze w ulamku sekundy, weterynarz podpiety do karty medycznej kazdego napotkanego psa, i w dodatku rentgen w oczach.
shin akurat z tym chodnikiem to ci sie chyba nie udalo bo we wroclawiu weszly niedawno przepisy ,ze nie zawsze pies musi byc na smyczy i w kagancu. Wiec tu tez nie widze zwiazku.
Ciesze sie wiec, ze nie mieszkam we Wroclawiu, skoro jest zalany fala niekontrolowanych podbiegaczy.
Nadal uwazam ,ze powienien najpierw poprosic o odwolanie psow a pod zadnym pozorem nie powinie wykazywac agresji wobec zwierzat...:shake:
Przetworzenie informacji - prosba - przetworzenie info przez drugiego wlasciciela - olanie - ponowna prosba zaopatrzona w prostytutki - reakcja = dluuuuugo to trwa
Wersja optymistyczna:
Przetworzenie info - prosba - przetworzenie prosby przez drugiego wlasciciela - reakcja = w momencie jak te psy sa tuz przy moim? Tez za dlugo to trwa.
Przetworzenie info - kop = krotko, a i reakcja drugiego wlasciciela sie pojawia z minimalnym opoznieniem :evil_lol:
zmierzchnica napisał(a):
Moim zdaniem koleś nie radzi sobie z psem, pewnie pies się wyrywa i ciągnie, dyszy do innych psów jak głupi, co kolesia irytuje.
O, sytuacja ktora opisywalem. Moj dostaje pier... z niewybiegania, a pod gabinetem weta na widok innego psa to szkoda gadac - zrywa bandaze [szurajac lapa po betonie] a ja prosze grzecznie o zabranie - i wdaje sie w x sekundowa pyskowke [bo nie mam jak obejsc pimpusia], w czasie ktorej puszcza kolejny szew :loveu:
Naprawde zaluje, ze pimpus nie podlecial na odleglosc kopa, bo bysmy to zalatwili szybciej i z mniejszym stresem.
Jeśli obce dzieci zbiją nam szybę, jest różnica między złapaniem dzieciaka za ramię i zaciągnięcie do rodziców, żeby płacili odszkodowanie itd., a między złapaniem pierwszej lepszej deski i zbiciem dziecka tak, że nie będzie mogło chodzić...
Ja o szybe sie nie marwie - szybe sie wymieni, z szyba zwiazany emocjonalnie nie jestem, ale jesli obcy bachor wezmie deche i zacznie okladac nia mojego psa, matke, babcie czy kogokolwiek z mojej rodziny, to tez dostanie kopa w dupsko, czy co tam sie nawinie.
smallpati napisał(a):
Dobrze wychowany pies nie drgnie na komendę, nawet jak coś mu skacze po nodze :razz: (nie mówię tu a ataku bo to inna sprawa), znam psy dobrze wychowane które nic nie ruszy jak powie im się STÓJ.
Nie bardzo odpowiedzialas swoim postem na moje pytania, bo glupi nie jestem i wiem, ze duzy pies = duza sila i zdawalem sobie z tego sprawe biorac go. Ja nad nim panuje, jak nie slowem czy gestem, to sila.
Ale wez te znane ci psy i w myslach odmlodz do wieku tych 10-11 miesiecy i zabron im ruszania sie przez miesiac - nadal beda takie fajnie wychowane? :evil_lol: W sumie to zdziwie sie, jesli powiesz ze nie, ale wydaje mi sie, ze kazdy z nas rozumie co to znaczy miec naprawde mocno nakreconego, energicznego mlodzianina przez miesiac bez spacerow.

Posted

Shin akurat z niewybieganym prawie rocznym psem to ciebie rozumiem... przez obcego, radosnego pieseczka przez prawie miesiąc nie mogłam się z domu ruszyć... a niestety tylko ja mogę Birmę spuszczać i wyprowadzać na dłuższe spacery. O dziwo nie zamordowałam Birmy jak mi dom z nudów roznosiła :evil_lol:

Posted

Dziś zostałam opieprzona przez wrednego gościa, któremu przeszkadza to, że spaceruję z psem po lesie, bo "jego piesecek szczeka, a dziecko się boi". Nota bene, miejsce gdzie ja uczęszczam na spacery, jest 500 m od jego domu. Nie mam pojęcia, jak jego dziecko i jego pies zobaczyli nas w krzakach, no ale... :razz:

Posted

moon_light napisał(a):
Ja też się przestane miłować nad podbiegającymi pieseczkami :loveu:

a jeszcze się miłujesz nad nimi?
dla mnie nie ma różnicy czy pies waży 5 czy 50 kg, ten i ten powinien być wychowany, a właściciel ma mieć nad nim kontrole.
Podbiegającym psom może i moja suka krzywdy nie zrobi, ale ja za to tak :diabloti:
Ale dla mnie generalnie większe zagrożenie stanowią duże psy, ze względu na to że takie trudniej odpędzić czy się przed nimi obronić.
Mój pies nie podbiega do innych, nigdy nie miałam takiej sytuacji żebym jej nie mogła odwołać, nigdy mnie nie szarpie na smyczy do piesków, kotków itd., a to nie jest zasługa tego że ona waży 7kg tylko tego że jest wychowana, a jeśli ty masz problem z szarpnięciami (bo po twoich postach wnioskuje że tak) to szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie, no i życzę powodzenia bo troszkę z tym roboty jest.

Nie zapominajmy jednak, że charakterki/predyspozycje psiska mają różne - niezależnie od rasy/braku rasy/wielkości. Jednemu wsio zwisa, drugiego rozprasza spadający z drzewa liść. Wypracować można wieeele. Ale 'mózgu' psu nie zmienisz;-).


oczywiście, każdy pies jest inny, ale każdego się da wychować, bez względu na wzrost, wiek, rasę, inteligencję, trzeba tylko znaleźć złoty środek i do roboty ;)
Wiem że są psy które szybko się rozpraszają i mają trudności ze skupieniem się, sama miałam takiego, a żeby było śmiesznie to miał ADHD, ale dało się, kilka godzin dziennie ćwiczeń i pies nauczył się skupiać na mnie większą uwagę. Wszystko zależy nie tyle od psa co od właściciela, ja ze swoimi psami spędzam mnóstwo, naprawdę mnóstwo czasu (pisałam kiedyś jak wygląda mój dzień), każdą wolną chwilę spędzam z klikerem w ręce, trzeba tylko chciec, a efekty będą wcześniej czy później ;)

Smallpati ale żaby pies olewał taki skaczące po nim maluchy to musi mieć czas, żeby się tego nauczyć... robi się błędne koło w momencie jak pies już coś-coś zaczął kojarzyć, że ma na tyłku siedzieć, a nagle podbiegający maluch zepsuje na efekty :razz:... pomijam już ile taka nauka trwa - u mojej już prawie rok... jak już zaczęła kojarzyć, że psy należy totalnie olewać to zostałam zaatakowana [ja i szczeniak, nie Birma] przez 3 DUŻE psy. Cała nauka poszła na marne :placz:....


tak wiem, takie coś mi już nie raz zepsuła całą prace nad którą pracowaliśmy kilka miesięcy, mam lękliwą sukę, jak się nauczyła że psy nie pożerają to zaatakował ją pies :angryy: i znów od nowa, takie rzeczy się zdarzają, ale na to nie ma innej rady jak praca do skutku :roll:

Posted

Nie bardzo odpowiedzialas swoim postem na moje pytania, bo glupi nie jestem i wiem, ze duzy pies = duza sila i zdawalem sobie z tego sprawe biorac go. Ja nad nim panuje, jak nie slowem czy gestem, to sila.
Ale wez te znane ci psy i w myslach odmlodz do wieku tych 10-11 miesiecy i zabron im ruszania sie przez miesiac - nadal beda takie fajnie wychowane? :evil_lol: W sumie to zdziwie sie, jesli powiesz ze nie, ale wydaje mi sie, ze kazdy z nas rozumie co to znaczy miec naprawde mocno nakreconego, energicznego mlodzianina przez miesiac bez spacerow.
może dlatego, ze ja swoim postem odpowiedziałam moon a nie tobie, może właśnie dlatego nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania :diabloti:
No wiesz 10,11 miesięczny pies to nadal szczenie ale już powinien według mnie mieć pojęcie co wolno a co nie, pracowałam (nie nie jestem szkoleniowcem) z szczeniakami ras dużych (bądź bez ras) i wiem że opanowanie szczyla jest trudne ale nie jest nie możliwe, uczyłam labradora znajomej od 4 miesiąca do 2 lat, w wieku ok. roku wiedział że skakanie do innych psów jest beee, nawet jak oni go zapraszają, a to był przecież labrador, pałający miłością do wszystkich, ale dało się, fakt nie było to tak perfekcyjne co w przypadku mojej suki w tym samym wieku, bo spędzałam z nim mniej czasu, ale naprawdę rezultaty były zadziwiające nawet dla mnie, bo ogólnie źle kojarza mi się labradory, właśnie ze względu na tą niepochamowaną radośc. Powtórzę jeszcze raz że praca z psem jest koniecznością! (wybieganie psa tez w to wchodzi)
Ja rozumiem że pies może byc nie wybiegany, ze roznosi go energia bo kogos nie było np. w domu przez jakiś czas (sama często wyjeżdżam), bądź z innnych powodów, ale to nie jet wytłumaczenie na dłuższą metę.

A ludzie czesto lekceważą problem ciągnięcia, mając małego psa. I szkoda mi tych wszystkich fafików duszących się na obrożach, jeszcze bardziej niż ich właścicieli pędzących za nimi ile sił w nogach.


ludzie ogólnie olewają wychowanie małych psów, bo po co jak to małe i nie szkodzi :angryy: krew mnie wtedy zalewa :angryy:
Mały pies ciągnie słabo więc co się przejmować, gorzej z dużym bo stawy wyrywa :shake: tu już trzeba się przyłożyć bardziej dla własnego dobra, bo co tam dobro psa, po co się przejmować :roll:

Posted

smallpati napisał(a):
Powtórzę jeszcze raz że praca z psem jest koniecznością! (wybieganie psa tez w to wchodzi)
Ja rozumiem że pies może byc nie wybiegany, ze roznosi go energia bo kogos nie było np. w domu przez jakiś czas (sama często wyjeżdżam), bądź z innnych powodów, ale to nie jet wytłumaczenie na dłuższą metę.

Small niestety czasami niemożliwe jest wybieganie psa :roll:... znajomy nie mógł wybiegać swojego psa z powodu choroby [coś nie tak ze ścięgnami było, nie pamiętam dokładniej, ale pies parę operacji przechodził wtedy]. Był to młody, trochę ponda pół roczny owczarek, który na widok podbiegającego pieseczka dostawał typowego jobla - chciał się bawić jak każdy młody pies...
Jak niedawno spotkałam znowu pana z ONkiem [ponieważ psiak już zdrowy to puściliśmy razem psy i gadaliśmy] to dowiedziałam się, że byłam jedna z nielicznych, którzy pilnowali, żeby psy nie zaczepiały Pakrosa i że dzięki szarpaniu się na smyczy leczenie trwało dłużej :mad:.
Tak samo u mnie i Birmy - to nie było parę dni, to był prawie miesiąc kiedy Birma [mająca dłuugie spacerki po 4-5 godzin dziennie] musiała się przestawić na wychodzienie 3 x po 10 minut przez prawie miesiac :shake:. Niestety Kamil nie mógł ani jej spuszczać ani chodzić z nią na długie spacery [to były jeszcze początki naszej pracy, kiedy młoda bardzo atakowała psy jesli mnie nie było :roll:]... ja zaczęłam z nia wychodzić na nowo tak szybko jak się dało, ale i tak na początku myślałam, że za chwilę zamorduję wściekłą Birmę [bo zaczęła na nowo ostro reagować na psy], podbiegacza, albo właściciela podbiegacza :angryy:.

Posted

smallpati napisał(a):
może dlatego, ze ja swoim postem odpowiedziałam moon a nie tobie, może właśnie dlatego nie znalazłeś odpowiedzi na swoje pytania :diabloti:
Tak wlasnie myslalem :-( Zostalem zignorowany :-(:eviltong:
No wiesz 10,11 miesięczny pies to nadal szczenie ale już powinien według mnie mieć pojęcie co wolno a co nie (...) fakt nie było to tak perfekcyjne (...) Powtórzę jeszcze raz że praca z psem jest koniecznością! (wybieganie psa tez w to wchodzi)
Ja rozumiem że pies może byc nie wybiegany, ze roznosi go energia bo kogos nie było np. w domu przez jakiś czas (sama często wyjeżdżam), bądź z innnych powodów, ale to nie jet wytłumaczenie na dłuższą metę.
Ale ja nie tlumacze zachowania mojego psa 'na dluzsza mete' niewybieganiem. Paskudnie rozcial sobie lape [3 opuszki, tetnica, odlamek kosci w ranie], a ze lapy w ogole nie oszczedzal, to z chyba 10 szwow ostaly sie tylko wewnetrzne, co przedluzylo caly proces gojenia :shake: wiec ogolnie pies mial absolutny zakaz ganiania, poruszania sie szybciej niz dostojne kroczenie, itp itd. Teraz jest debil, ale dajcie mi czas do czerwca i bedzie lepiej niz bylo :evil_lol:

Gdyby porownac tego samego psa ze stycznia i obecnie, to dwa rozne by wyszly. Nigdy nie byl idealnie wychowany i nie chodzil jak w zegarku, ale calkiem niezle ignorowal inne psy [zwlaszcza bedac na smyczy, wiec malo kiedy zdarzalo sie, ze wyrywal mi reke - tuz przed tym wypadkiem chyba osiagnelismy najwiekszy sukces, kiedy w parku podbiegl do niego golden, a ten posadzil tylek na glebie i wpatrywal sie we mnie co ma zrobic], byl odwolywalny nawet z zabawy, reagowal na komendy wlasnie tez kiedy przetaczalo sie po nim stado rozochoconych szczeniat.

Teraz mam psa, ktory w domu zna wszystkie komendy [od wypadku nauczyl sie dwoch nowych], a otworzyc mu drzwi - obcy pies. Pracujemy nad tym, ale to wszystko wymaga czasu. Na razie najwazniejsze jest przypomnienie, ze na smyczy sie nie ciagnie nawet jak zobaczy cos ciekawego, i ze przychodzi sie na wolanie.

Ale co z tego, skoro znowu moja prace psuja podbiegacze? Pies nadal niewyganiany [frisbee nie rzucam, bo lapac lapie, ale oduczyl sie przynoszenia, a puscic na psiej laczce tez nie moge, bo dalej lape trza oszczedzac, to samo z dlugimi spacerami], wiec na widok innego psa na komendy generalnie gluchnie. Na widok wiecej niz jednego psa - lepiej nie gadac. A jesli psy sie zbliza... no tak, to bardzo zabawne, jak trzymam na wysokosci swojej glowy psa za obroze [bo pies stoi na tylnych lapach i jest wyzszy ode mnie], pies wisi, dusi sie, ogonem zamiata mi po nogach, wszystkimi kopytami wierzga... i nie narzekam na to, ze ciezko mi psa utrzymac, bo nie jest mi ciezko - wiedzialem na co sie decyduje i Pudzianem nie jestem, ale psa umiem w biegu zatrzymac. Po prostu szlag mnie trafia, ze ktos kosztem mojego czasu i mojej pracy sie ma okazje posmiac jaki zabawny piesek, albo mi go 'socjalizuje' na sile.

Posted

Small niestety czasami niemożliwe jest wybieganie psa :roll:... znajomy nie mógł wybiegać swojego psa z powodu choroby [coś nie tak ze ścięgnami było, nie pamiętam dokładniej, ale pies parę operacji przechodził wtedy]. Był to młody, trochę ponda pół roczny owczarek, który na widok podbiegającego pieseczka dostawał typowego jobla - chciał się bawić jak każdy młody pies...
Jak niedawno spotkałam znowu pana z ONkiem [ponieważ psiak już zdrowy to puściliśmy razem psy i gadaliśmy] to dowiedziałam się, że byłam jedna z nielicznych, którzy pilnowali, żeby psy nie zaczepiały Pakrosa i że dzięki szarpaniu się na smyczy leczenie trwało dłużej :mad:.


moment czyli pan był chory czy jego pies? bo w pierwszej części tego co napisałaś wynika że pan, a z drugiej że pies?
Choroby,praca to przypadki losowe, zdarzają się i to jak najbardziej rozumiem, to całkiem co innego gdy własciciele z błahych powodów nie wychowują swoich psów tak jak powinni, w efekcie psy skaczą do każdego napotkanego psa, bądź podlatują do niego.

Posted

A ja dzisiaj znowu dostałam przemiły opieprz od pani, która wie, że nie zbieram kup, mimo że zbieram. Ale pani widziała i wie. Bo mnie obserwuje. Nie muszę dodawać, że nie odróżnia sikającej suki od robiącej kupę? :loveu: Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się być tak chamską wobec obcej osoby - robię postępy :multi:

Denerwuje mnie jednak jedna rzecz - upośledzona umysłowo dziewczyna wychodząca z suką DONka na kolczatce. Dobra, mogę zrozumieć, że dla biednej chorej dziewczyny pies to coś wspaniałego, ma przyjaciela i takie tam. Ale ten psiak jest po prostu strasznie biedny. Dziewczyna go bije, krzyczy na niego, szarpie na kolcach. Pies jest średnio wychowany, próbuje podchodzić do innych psów - a raczej już nie próbuje, bo dziewczyna jak widzi, że tylko się patrzy to się wydziera i szarpie. Ostatnio darła się na nią, bo biedna suczka zaplątała się w jakąś folię i nie umiała się uwolnić... Straszny widok, bo Hera (słyszałam imię) ma naprawdę fajny charakter, ale boję się co z nią będzie jak dorośnie :roll:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Denerwuje mnie jednak jedna rzecz - upośledzona umysłowo dziewczyna wychodząca z suką DONka na kolczatce. Dobra, mogę zrozumieć, że dla biednej chorej dziewczyny pies to coś wspaniałego, ma przyjaciela i takie tam. Ale ten psiak jest po prostu strasznie biedny. Dziewczyna go bije, krzyczy na niego, szarpie na kolcach. Pies jest średnio wychowany, próbuje podchodzić do innych psów - a raczej już nie próbuje, bo dziewczyna jak widzi, że tylko się patrzy to się wydziera i szarpie. Ostatnio darła się na nią, bo biedna suczka zaplątała się w jakąś folię i nie umiała się uwolnić... Straszny widok, bo Hera (słyszałam imię) ma naprawdę fajny charakter, ale boję się co z nią będzie jak dorośnie :roll:


Mam podobnego kolesia tylko że z czarnym labkiem :shake:
Teraz pies jest agresywny dla wszystkich i wszystkiego :roll: a chłopak sobie z nim ledwo radzi :shake:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
A ja dzisiaj znowu dostałam przemiły opieprz od pani, która wie, że nie zbieram kup, mimo że zbieram. Ale pani widziała i wie. Bo mnie obserwuje. Nie muszę dodawać, że nie odróżnia sikającej suki od robiącej kupę? :loveu: Chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się być tak chamską wobec obcej osoby - robię postępy :multi:

Denerwuje mnie jednak jedna rzecz - upośledzona umysłowo dziewczyna wychodząca z suką DONka na kolczatce. Dobra, mogę zrozumieć, że dla biednej chorej dziewczyny pies to coś wspaniałego, ma przyjaciela i takie tam. Ale ten psiak jest po prostu strasznie biedny. Dziewczyna go bije, krzyczy na niego, szarpie na kolcach. Pies jest średnio wychowany, próbuje podchodzić do innych psów - a raczej już nie próbuje, bo dziewczyna jak widzi, że tylko się patrzy to się wydziera i szarpie. Ostatnio darła się na nią, bo biedna suczka zaplątała się w jakąś folię i nie umiała się uwolnić... Straszny widok, bo Hera (słyszałam imię) ma naprawdę fajny charakter, ale boję się co z nią będzie jak dorośnie :roll:


Biedna sunia :-(

Chociaż ja od pewnego czasu błogosławię każdego właściciela, który chociaż raz wychodzi ze swoim psem i który spojrzy na Niego czasami. Po tym jak widzę tyle psiaków na łańcuchach i moi 'dobrzy' znajomi też okazują się trzymać psy na łańcuchach, to uściskałabym każdego gbura, który chociaż wypuszcza psa przed blok i zawoła jego imię, żeby zaraz wracał do domu... Także na każde tego typu wybryki patrzę naprawdę przez palce, powoli staję się realistką... :shake:

Posted

ekhm takie traktowanie podpada pod znęcanie się - ja bym to zgłosiła. Nic nie tłumaczy znęcania się nad zwierzętami, pomijam brak odpowiedzialności opiekunów tej dziewczyny:angryy:

Posted

jaka ognista dyskusja się tutaj przetoczyła :cool3:
podsumowanie: drodzy dogomaniacy, proszę z daleka krzyczeć MÓJ PIES NIE CHCE SIĘ ZAPRZYJAŹNIAĆ Z TWOIM, bo inaczej będziecie brani za potencjalnego nowego kumpla radosnych podbiegaczy :evil_lol: a, jeśli zamierzacie kopnąć/przesunąć nogą jakiegoś pas - zdejmujcie buty! :lol:



co do tytułowego chamstwa - nie mogę zrozumieć, że ludziom nie przeszkadza jak ich psy się gwałcą :crazyeye: no dobra, może to jakaś forma zabawy [?], ale kurde, mamy okres "cieczkowy", większość niekastrowanych samców kryje wszystko, co stoi i da się pokryć :roll: a właściciele sobie stoją i gawędzą... przy okazji widziałam dwóch dresów, którzy umówili się chyba na produkcję "joł-amstafów" :roll: i wcale nie przeszkadzało im to, że suka nie dawała się pokryć i co chwilę siadała na śniegu... ech.

nie potrafię sobie wyobrazić mojej przyszłej suki w czasie cieczki i egzystencji z resztą społeczeństwa... powybijam chyba połowę miasteczka :mad:

Posted

Nie nom, głupota ludzka mnie poraża.
Wracam z hali (na szczęście bez psa) i przechodzę koło chaty polskiej. Razem ze mną przechodzi chłopak ok 14-15 lat z goldenem na smyczy. Do jakiegoś płotka przed marketem jest przywiązany jamnikopodobny pies.
Nie wiem jak był przywiązany ale smycz się obluzowała, podleciał do goldena a następnie po obwąchaniu wleciał do chaty polskiej:shake:. Normalnie żal i nie wiem co jeszcze :roll:

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
ekhm takie traktowanie podpada pod znęcanie się - ja bym to zgłosiła. Nic nie tłumaczy znęcania się nad zwierzętami, pomijam brak odpowiedzialności opiekunów tej dziewczyny:angryy:


Obawiam się, że jeszcze nie - pies nie doznaje szkód fizycznych. Darcie się na psa jest u nas normą przecież, a dziewczyna jest zbyt słaba, żeby psa skrzywdzić (żeby utrzymać też w sumie). Sunia jest biedna, ale obawiam się, że nie aż tak, żeby kogoś to zainteresowało :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...