Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

wiska napisał(a):
Kiedy zobaczylam zachowanie tego czlowieka natychmiast je odwolalam
No wlasnie, a powinnas je odwolac zanim zobaczylas jego zachowanie.
organicznie nie trawie agresji wobec zwirzat, ktore podchodzily do psa by sie przywitac: machajac ogonami itp a pies tego pana zachowywal sie podobnie(z racji wieku).
O ile dobrze pamietam, to WŁADCZYNI ma to samo ze swoja Su - psisko sie cieszy jak najete, ze ma okazje... zagryzc innego piesia :diabloti: To, ze pies merda ogonem nie znaczy, ze nie zaatakuje. To mit.

Nie rozumiem niektorych dogomaniakow poniewaz mialam pare bardzo agresywnych psow a i tak nigdy bym sie tak nie zachowala!(kopac psa!!??)
Kazdy ma prawo do spokoju od innych psow-zgadzam sie.Ale jaki to ma zwiazek?
No przeciez juz pisano - ze dla kopanych psow lepiej jest lekko dostac z buta, niz wpasc w szczeki wkurzonego agresora.
Ten czlowiek nie dal mi ani jednego znaku(slownego-jakiegokolwiek!),ze nie chce by moje psy przechodzac powachaly tego szczylka.
Nie musial. Twoim obowiazkiem bylo prowadzenie ich na smyczy. Musisz dawac specjalne znaki kierowcom, ze nie chcesz byc rozjechana na chodniku, czy ci sie nalezy chodnikowe nierozjezdzanie 'z przydzialu'?
P.S Tez jestem wiele razy w sytulacji gdy nie chce innych psow(np cwicze posluszenstwo).Mimo to nigdy sie tak nie zachowuje. Zawsze prosze wlasciciela o zabranie psa, a jezeli wlasciciela nie ma, to sadzam "trenowanego" psa przy nodze i spokojnie czekamy az znudzony delikwent odejdzie.
Sprobuj to zrobic z moim, ale ja kosztow leczenia stawow nie pokrywam.
Jeszcze raz powtorze-nigdy w sytulacji jaka mi sie dzisiaj zdazyla nie kopnelabym zadnego psa.Nigdy agresja czlowieka nie powinna byc przekladana na zwierze.
Jak popieracie "to" to wam naprawde gratuluje wyczucia.
No coz... tak to my sobie gdybac mozemy, ale to, ze bede kopac wlasciciela w ogole nie pomoze mojemu gryzionemu wlasnie psu. Kopie to, co jest aktualnie najwiekszym zagrozeniem, a nie to, co powinno byc odpowiedzialne za ow zagrozenie.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

wamilka niestety u mnie zapinanie psów w lesie to rzadkość :shake:... bardzo żałuję, że na większości spacerów muszę chodzić glównymi ścieżkami [gdzie jest dużo psiarzy z radośnie puszczanymi psiakami], bo wózkiem z dzieckiem wąską ścierzynką nie przejadę :roll:.

wiska a ja się pytam jeszcze raz - jakim prawem pozwoliłaś swoim psom WYMUSIĆ kontakt wbrew woli właściciela labka? Moja suka przed atakiem stoi spokojna, uśmiechnięta... też byś do niej puściła psy, bo tak łagodnie wygląda i spokojnie stoi? Za to jak chce się bawić to szarpie z warkotem :diabloti:...

Posted

Zmierzchnica, u zdeterminowanego psa, nad którym właściciel nie panuje i nie pracuje, by coś zmienić, kaganiec jest konieczny, ale nie o to mi chodziło.
Ja po prostu uważam, że kopnięcie podbiegającego psa, który jest tuż tuż może uratować mu życie/zdrowie/ psychikę, bo duży pies potrafi, jeśli chce masakrować nawet i kagańcem.
Nie mówię, że kopanie jest dla mnie o.k, ale z dwojga złego.... kopnięcie może okazać się niczym w porównaniu z tym, co stać by się mogło, gdyby kopnięcie i odpędzenie psa na odpowiednią odległość nie nastąpiło w porę.
Naprawdę, powtórzę to, w pewnych okolicznościach nie ma czasu na dyskusje i tłumaczenia dlaczego ktoś ma zabrać swojego psa i kop jest dla dobra tego sympatycznego podbiegacza, poza tym nie rzadko jest tak, że taki pies ma swojego pana/panią gdzieś i proszenie na nic się zdaje.

Pomijam już to, że żenujące jest tłumaczenie się i wyszukiwanie powodów, dla których ktoś ma psa natychmiast zabrać, ma i już, bo nie zrobienie tego jest właśnie chamstwem.

Jeśli ktoś okazuje chamstwo, bo widząc nadchodzącego obcego psa na smyczy swojego nie zapina, ale pozwala na wymuszony kontakt, to dlaczego się później dziwi, że właściciel drugiego psa zareagował agresywnie/ chamstwem i dał kopa?

Czy gdyby Twój pies był np. po poważnym zabiegu, nie wolno by mu było się choćby lekko szarpnąć/raptownie poruszać, a tu nagle ktoś puściłby na Twojego psa, swojego, choćby w dobrej wierze, to co? Ryzykowałabyś swoim psem, czy może jednak wolałabyś sprzedać kopa psu podbiegającemu, by swojego uchronić przed niebezpiecznymi konsekwencjami takiego nieekstremalnego przecież spotkania?

Posted

Zmierzchnica, u zdeterminowanego psa, nad którym właściciel nie panuje i nie pracuje, by coś zmienić, kaganiec jest konieczny, ale nie o to mi chodziło.
Ja po prostu uważam, że kopnięcie podbiegającego psa, który jest tuż tuż może uratować mu życie/zdrowie/ psychikę, bo duży pies potrafi, jeśli chce masakrować nawet i kagańcem.
Nie mówię, że kopanie jest dla mnie o.k, ale z dwojga złego.... kopnięcie może okazać się niczym w porównaniu z tym, co stać by się mogło, gdyby kopnięcie i odpędzenie psa na odpowiednią odległość nie nastąpiło w porę.
Naprawdę, powtórzę to, w pewnych okolicznościach nie ma czasu na dyskusje i tłumaczenia dlaczego ktoś ma zabrać swojego psa i kop jest dla dobra tego sympatycznego podbiegacza, poza tym nie rzadko jest tak, że taki pies ma swojego pana/panią gdzieś i proszenie na nic się zdaje.

Pomijam już to, że żenujące jest tłumaczenie się i wyszukiwanie powodów, dla których ktoś ma psa natychmiast zabrać, ma i już, bo nie zrobienie tego jest właśnie chamstwem.

Jeśli ktoś okazuje chamstwo, bo widząc nadchodzącego obcego psa na smyczy swojego nie zapina, ale pozwala na wymuszony kontakt, to dlaczego się później dziwi, że właściciel drugiego psa zareagował agresywnie/ chamstwem i dał kopa?

Czy gdyby Twój pies był np. po poważnym zabiegu, nie wolno by mu było się choćby lekko szarpnąć/raptownie poruszać, a tu nagle ktoś puściłby na Twojego psa, swojego, choćby w dobrej wierze, to co? Ryzykowałabyś swoim psem, czy może jednak wolałabyś sprzedać kopa psu podbiegającemu, by swojego uchronić przed niebezpiecznymi konsekwencjami takiego nieekstremalnego przecież spotkania?

Posted

NIECH ŻYJĄ OSIEDLA!

I cała masa puszczanych luzem bez nadzoru psów, a także tych wychodzących na spacer z właścicielem, ale bez smyczy (i oczywiście nieodwoływalnych) oraz smyczowanych, miotających się do innych psów, szczekających jazgotów wszelkiego rozmiaru.

Ostatnio często bywam w mieście, bo moja babcia złamała rękę. Już się dowiedziałam w kole emerytów, że moje pitbulle to setery i że zabrudzają trawniki (na które - przysięgam - nie wchodzą w ogóle, bo je odciągam; trawniki są tak obesrane, że chyba bym się pohaftowała, jakby wdepnął w to całe g* pies, który śpi ze mną w łóżku, bleee...) oraz rzucają się na inne psy... kolejna bzdura, bo to te 'inne psy' rzucają się na moje dwie suki na smyczy, w pełni kontrolowalne. A że ja nie lubię, jak coś mi psuje socjalizację moich córeczek, to używam środków radykalnych.

I ojej! Od jakiegoś czasu nic do nas nie podbiega, nie doskakuje. Jak to możliwe? Czyżby moje prośby podziałały, a może solidny o.p.r. dla właściciela, kopniaczek dla nachalnego adoratora, tudzież kilka telefonów do straży miejskiej, schroniska i na policję...? hm....

Posted

Kazdy ma prawo do spokoju od innych psow-zgadzam sie.Ale jaki to ma zwiazek?Ten czlowiek nie dal mi ani jednego znaku(slownego-jakiegokolwiek!),ze nie chce by moje psy przechodzac powachaly tego szczylka.

Mówisz każdemu facetowi na ulicy 'nie dotykaj mnie' czy zakładasz że żaden nie powinien Cię po prostu dotknąć bo tak się nie robi?
Pies nie może podchodzić do innego zwierzątka/człowieka bez zgody i tyle.
Nie musi dawać znaków, normą powinno być że zwierzak nie zaczepia innego.
Jak jest wiadomo, mnie to irytuje do obłędu często też nie 'daję znaków' tylko opierdalam właściciela psa, a psu funduję rzutkę pod łapy albo tupanie z jazgotem. :mad:

Posted

Po 1 to nie bylo lekkie klepniecie tylko zamach glanem(wiecie jak wygladam glan?) z calej sily w bezbronne psy podchodzace do niespelna rocznego labradora.
Ta dyskusja jest bez sensu poniewaz do mnie nie docieraja te argumenty-owszem rozumiem ,ze czlowiek moze sobie tego nie zyczyc ,ale nie jest to uzasadnieniem agresji wobec innego zwierzecia. Bylam na tyle blisko ,ze chyba wolalabym gdyby ten pies rzucil sie na moje niz gdyby mialy dostac z calej pety glanem tak zeby im zebra polamalo.Wybaczcie ale odma plucna w tym przypadku bylaby chyba najgorszym rozwiazaniem.

A i moje psy na 100% nie byly zagrozeniem dla tego labka i nie uwierze w teze ,ze facet chcial je pokopac w trosce o ich zdrowie :lol:

Wiem co oznacza merdanie ogonem, ale raczej szczeniak nie moglby sie cieszyc z zagryzienia innego psa
shin akurat z tym chodnikiem to ci sie chyba nie udalo bo we wroclawiu weszly niedawno przepisy ,ze nie zawsze pies musi byc na smyczy i w kagancu. Wiec tu tez nie widze zwiazku.

Nadal uwazam ,ze powienien najpierw poprosic o odwolanie psow a pod zadnym pozorem nie powinie wykazywac agresji wobec zwierzat...:shake:

edit
Wladczyni-i nie mialabym pretensji za agresje wobec mnie a nawet to szuranie butem w kierunku psow.Ale ten czlowiek celowal w te zwierzeta z zamiarem zrobienia im krzywdy.

Posted

Saite napisał(a):
Zmierzchnica, u zdeterminowanego psa, nad którym właściciel nie panuje i nie pracuje, by coś zmienić, kaganiec jest konieczny, ale nie o to mi chodziło.
Ja po prostu uważam, że kopnięcie podbiegającego psa, który jest tuż tuż może uratować mu życie/zdrowie/ psychikę, bo duży pies potrafi, jeśli chce masakrować nawet i kagańcem.
Nie mówię, że kopanie jest dla mnie o.k, ale z dwojga złego.... kopnięcie może okazać się niczym w porównaniu z tym, co stać by się mogło, gdyby kopnięcie i odpędzenie psa na odpowiednią odległość nie nastąpiło w porę.
Naprawdę, powtórzę to, w pewnych okolicznościach nie ma czasu na dyskusje i tłumaczenia dlaczego ktoś ma zabrać swojego psa i kop jest dla dobra tego sympatycznego podbiegacza, poza tym nie rzadko jest tak, że taki pies ma swojego pana/panią gdzieś i proszenie na nic się zdaje.

Pomijam już to, że żenujące jest tłumaczenie się i wyszukiwanie powodów, dla których ktoś ma psa natychmiast zabrać, ma i już, bo nie zrobienie tego jest właśnie chamstwem.

Jeśli ktoś okazuje chamstwo, bo widząc nadchodzącego obcego psa na smyczy swojego nie zapina, ale pozwala na wymuszony kontakt, to dlaczego się później dziwi, że właściciel drugiego psa zareagował agresywnie/ chamstwem i dał kopa?

Czy gdyby Twój pies był np. po poważnym zabiegu, nie wolno by mu było się choćby lekko szarpnąć/raptownie poruszać, a tu nagle ktoś puściłby na Twojego psa, swojego, choćby w dobrej wierze, to co? Ryzykowałabyś swoim psem, czy może jednak wolałabyś sprzedać kopa psu podbiegającemu, by swojego uchronić przed niebezpiecznymi konsekwencjami takiego nieekstremalnego przecież spotkania?


Taką sytuację uważam za ekstremalną ;) Kiedy zagrożone jest zdrowie (fizyczne lub psychiczne) mojego psa to rzeczywiście nie przebieram w środkach i potrafię kopnąć, tak jak ostatnio trzy atakujące mnie jazgoty. Jednak wiele osób uznaje chamskie odzywki i kopanie za zwyczajowy sposób radzenia sobie z podbiegaczami. Jeśli moje psy są zdrowe i nienastawione agresywnie, właściciel jest blisko, a podbiegacz nie ma złych zamiarów (a takie sytuacje mam zazwyczaj, prawie że codziennie) to nie krzyczę, nie kopię, grzecznie proszę o natychmiastowe zabranie psa. Oczywiście, nie jestem zadowolona z wymuszonego kontatku - wręcz wkurza mnie to strasznie :diabloti: Ale staram się nie dodawać do ogólnego chamstwa jeszcze chamstwa swojego. Spacery mają być przyjemnością, a ja się bardzo nakręcam... I moje psy też, widząc moje zdenerwowanie i słysząc złość w głosie. Puszczanie luzem psa bez kontroli także uważam za chamstwo i egoizm właściciela.

Rozumiem, że czasem inaczej się nie da, trzeba kopnąć albo krzyknąć chamsko na właściciela i tyle. Tylko to powoli staje się już normą, że każdy pies jest brutalnie odganiany, nawet jeśli nasz akurat jest zdrowy i psychicznie stabilny. Ale tamten nie powinien podbiegać i już, więc kop. Jeśli podbiegacz atakuje to też najpierw działam, a potem dyskutuję z właścicielem, a raczej na niego wrzeszczę. Ale jeśli się wita, a zwykle to nachalny samiec i wita się dość irytująco także dla moich suk, to proszę o zabranie, staram się nie wdać w dyskusję tylko powtarzam "proszę go zabrać, ale mnie to nie obchodzi, zabrać proszę i już". (Inna sprawa, że często wtedy właściciel próbuje zabrać, a nie umie... :mad:) Czasem bawię się w cyrk i na widok kogoś zbyt niefrasobliwie traktującego obowiązek trzymania psa na smyczy, mówię do suk: "spokojnie, zostawcie pieska, nie gryźcie, nie wolno" - większość ludzi pieska nie spuszcza/łapie na smycz wtedy :diabloti: Moje tych słów akurat nie znają i nie rozpoznają, i tak by miały owego psa gdzieś i tak lub chciały się witać, gdyby miały możliwość. Staram się unikać brutalności jak mogę po prostu..

Posted

Wiska a ja się po raz kolejny pytam - jakim prawem pozwoliłaś wymusić swoim psom kontakt z innym wbrew woli właściciela :razz:
A tak swoją drogą - Birma najbardziej agresywna była w wieku 8 miesięcy - ot, szczeniaczek :diabloti:

Posted

Nie mialam pojecia ,ze wlasciciel sobie tego nie zyczy.Przeciez odwolalabym je.Powtarzam-nadal nie wierze ,ze facet chcial to zrobic w trosce o moje zwierzeta.
Aha, i w gwoli wyjasnienia-moje psy nigdy nie sa nachalne.Zadko podchodza do innych psow(jezeli tak to zwykle do szczeniaka)-obwachuja sie tylko i ida dalej.I zawsze mam nad nimi pelna kontrole.

Posted

wiska, co musi się stać, żebyś pojęła, że to Twoim obowiązkiem jest zapobieganie wymuszonym przez Twoje psy kontaktom?
Czy to co się stało i co w Twoim mniemaniu było takie chamskie nie dało Ci do myślenia? Nie zauważyłaś, że wina leży po Twojej stronie?
Może zamiast tracić energię na analizowanie co myśli cudzy pies u kogoś na smyczy, czy macha ogonem, czy nie, może zamiast "wiedzenia" lepiej od właściciela psa, czego ten pies chce, co może, skoncentrujesz się na przyszłość na swoich psach, na ich szybkim przywoływaniu na widok obcego psa na smyczy, na ich zapięciu zanim ktoś będzie musiał specjalnie wystosować prośbę o to.

Posted

To człowiek sam ma prosić, żebyś psów do niego nie puszczała :crazyeye:? No sorry, ale to są twoje psy i to ty masz pilnować, żeby nie utrudniały innym życia :roll:... właśnie przez takie podejście ludzi zniszczono mi naprawdę masę pracy z Birmą :shake:.
Zrozum, że nikogo nie obchodzi, że twoje psy łagodne i będą chciały się tylko przywitać... to właściciel decyduje jaki pies ma prawo się witać z jego pupilem :roll:

Posted

Ale to chyba moja sprawa ,ze moje psy zostana pogryzione?

Ech, nie mam sily juz o tym dyskutowac.Pozostaje mi tylko prosba- prosze jak widzicie podchodzacego psa to najpierw poproscie o odwolanie go a potem kopcie. Nie byloby np. tej nieprzyjemnej sytulacji.I moze nastepnym razem moznaby zapobiec mogacej nastapic tragedii.

Jak ja mialam agresywnego psa to widzac z daleka podbiegajace zwierze krzyczalam -prosze odwolac psa. Prosilabym o podobne-kulturalne zachowanie.

P.S Jak mialabym np w weekendy zapinac psy na smycz za kazdym razem jak widze innego to chyba bez sensu byloby ich spuszczanie-ze wzgledu na ilosc obcych psow przychadzacych w to miejsce.A niestety z powodow lokalowych nie mam mozliwosci innego wybiegania psa niz przy rowerze lub bez smyczy.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Taką sytuację uważam za ekstremalną ;) Kiedy zagrożone jest zdrowie (fizyczne lub psychiczne) mojego psa to rzeczywiście nie przebieram w środkach i potrafię kopnąć, tak jak ostatnio.

No właśnie, ale teraz ktoś, kto nie ma pojęcia o problemie Twojego psa, odbierze Twoje zachowanie jako szczyt chamstwa i nieuzasadnioną agresję w stosunku do cudzych zwierząt.

Nigdy nie jesteśmy w stanie ocenić czy właściciel innego psa nie miał przypadkiem poważnego powodu, by tak, a nie inaczej postąpić.

To, że jakiegoś świra agresora do psów bez powodu można spotkać to inna rzecz, ale tak czy inaczej, to my właściciele ponosimy za wszystko odpowiedzialność. Tak więc jakkolwiek na sprawę nie spojrzymy, wychodzi na to, że najlepiej jest stale kontrolować swoje zwierzę i nie pozwalać podbiegać spontanicznie do innych psów/ ludzi.

Posted

zmierzchnica nic dodac nic ujac.
Patikujek na szczescie moje psy jak widza ,ze ten 2gi sie ich boi to odchodza.A i nie mialabym nic przeciwko temu gdybys ty mnie opieprzyla,ale chyba przyznasz mi racje ,ze nie skopalabys boga-ducha-winnego psa? A co do tych ogromnych psow podbiegajacych do moich to jezeli ich nie zgniataja tylko obwachuja a ja akurat nie mam z nimi sesji szkoleniowej to nie mam nic przeciwko temu.Jezeli jest inaczej-grzecznie prosze o odwolanie psa.
P.S Posty skacza.Dobranoc i podtrzymuje moja prosbe!;)

Posted

[quote name='[B']wiska;12003156]Ale to chyba moja sprawa ,ze moje psy zostana pogryzione?
/quote]
Nie! To nie tylko Twoja sprawa. Bo takim podejściem i egoistycznym postępowaniem szkodzisz cudzym psom, niweczysz cudzą wielomiesięczną/letnią pracę z psem, zakłócasz spokój, szarpiesz nerwy, uniemożliwiasz spokojny spacer, narażasz na przykre incydenty.
Dotarło cokolwiek?

Posted

wiska napisał(a):
Nie mialam pojecia ,ze wlasciciel sobie tego nie zyczy.Przeciez odwolalabym je.Powtarzam-nadal nie wierze ,ze facet chcial to zrobic w trosce o moje zwierzeta.
Aha, i w gwoli wyjasnienia-moje psy nigdy nie sa nachalne.Zadko podchodza do innych psow(jezeli tak to zwykle do szczeniaka)-obwachuja sie tylko i ida dalej.I zawsze mam nad nimi pelna kontrole.


Ja na dzień dobry psów nie kopię, ale gdybyś mnie minęła, i twoje psy podeszłyby tylko na moment do mojego żeby się obwąchać, to psy nie ale ty masz kopa. Mój pies bardzo boi się innych, i każdy taki kontakt cofa nas do tyłu z odczulaniem na psy

A ja jestem ciekawa czy ty nie masz tak nic przeciwko psom latającym bez smyczy i podbiegającym do twoich, nic przeciwko takiemu 40-50 kg psu który skacze po twoich chudzinkach w momencie w którym ty prosisz kulturalnie właściciela by go odwołał?

Posted

Nadal wydaje mi się, że powinno się odróżnić kopanie/straszenie psa, żeby odszedł, od kopania rzeczywistego, w celu zrobienia zwierzęciu prawdziwej krzywdy.

Dobra - wiska pozwoliła wymusić kontakt. Koleś mógł ją okrzyczeć (a raczej op....ć, jeśli bierzemy pod uwagę charakter człowieka:diabloti:), potupać nogą, pozorować kopniaki, a nawet kopnąć tak, by psy się zniechęciły. Mężczyzna jednak zrobił zamach i był zdecydowany psa skrzywdzić, a glanem bardzo łatwo zrobić krzywdę, nawet za łatwo. Wybaczcie, ale nikt mi nie wmówi, że w obronie swojego sporego labka musiał krzywdzić inne, małe psy? A jeśli chciał "ratować" tamte psy przed swoim psem, to dlaczego musiał im zrobić "ratunkiem" niezłą krzywdę?
Moim zdaniem koleś nie radzi sobie z psem, pewnie pies się wyrywa i ciągnie, dyszy do innych psów jak głupi, co kolesia irytuje. Mimo wszystko laby lub pseudolaby są zazwyczaj (choć nie zawsze) dość łagodne. Całą swoją złość wylał na podchodzące psy - nie powinny były podchodzić, ale dlaczego mają być ofiarą jego złości?

Jeśli obce dzieci zbiją nam szybę, jest różnica między złapaniem dzieciaka za ramię i zaciągnięcie do rodziców, żeby płacili odszkodowanie itd., a między złapaniem pierwszej lepszej deski i zbiciem dziecka tak, że nie będzie mogło chodzić...

Posted

wiska napisał(a):
Ale to chyba moja sprawa ,ze moje psy zostana pogryzione?

Nie, nie twoja... po każdym ugryzieniu przez moja sukę to ja mam na nowo problemy z wytłumaczeniem psu, że nie wolno gryźć i że pieski trzeba olewać... bo to zachowanie niesamowicie samonagradzające :shake:...

Zmierzchnica a jeśli psiak był dzień po operacji albo miał chory staw :razz:? W tym momencie bardziej by mnie obchodziły szwy/staw mojego psa niż połamane żebra podbiegacza :razz:... swoją drogą miałam kiedyś sytuację, kiedy moje suki [1 dzień po sterylce] zostały zaatakowane przez yorki - wierz mi, że nie bałam się, że Birma może zagryźć jednego z psiaków... bałam się, że Jadze moga szwy puścić przy szarpaniu do atakującego ja kurdupla :angryy:

Posted

...dogomaniaczka twierdząca, że to świat ma obowiązek proszenia jej o odwołanie psów. Ten świat się kończy...:placz:.

A ja zapytam tak: a skąd pewność, że facet chciał zrobić krzywdę?:diabloti: Tak samo Ty nie możesz tego wiedzieć, jak i on w jakim celu/z jakimi zamiarami Twoje psy podchodzą/podbiegają do jego psa.

Z opcji zabawnych dość:
Spacerek w lasku. Leci do nas coś sporego i białego. Drę się: PROSZĘ ODWOŁAĆ! Co spotyka się z reakcją:loveu: w postaci prób skłonienia psa do powrotu - trochę to trwało, ALE udało się! Bajer w tym, że kątem oka widzę faceta idącego boczną alejką z (chyba) chow-chowem, który na mój ryk w te pędy podbiega do psa i zapina smycz:loveu:. Ha! 2 za jedenym rykiem! Nieźle, nie?:evil_lol:

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Nie, nie twoja... po każdym ugryzieniu przez moja sukę to ja mam na nowo problemy z wytłumaczeniem psu, że nie wolno gryźć i że pieski trzeba olewać... bo to zachowanie niesamowicie samonagradzające :shake:...

Zmierzchnica a jeśli psiak był dzień po operacji albo miał chory staw :razz:? W tym momencie bardziej by mnie obchodziły szwy/staw mojego psa niż połamane żebra podbiegacza :razz:... swoją drogą miałam kiedyś sytuację, kiedy moje suki [1 dzień po sterylce] zostały zaatakowane przez yorki - wierz mi, że nie bałam się, że Birma może zagryźć jednego z psiaków... bałam się, że Jadze moga szwy puścić przy szarpaniu do atakującego ja kurdupla :angryy:


Tak jak pisałam - to jest sytuacja ekstremalna i też bym starała się zaradzić uszkodzeniu moich psów (fizycznym lub psychicznym) kopniakami ;) Ale nie usiłowałabym obcym psom zmiażdżyć żeber glanem, bo wiem jaką krzywdę taki but potrafi zrobić. Nawet jeśli założymy, że facet z sytuacji wiski miał psa agresywnego/chorego/problematycznego, to celowe robienie krzywdy innym, nawet wkurzającym psom, jest nie do pomyślenia. Tupanie, darcie się, lekkie kopniaki na odstraszenie - okej, ale nie zamach jak na rottweilera wobec małego psiaka, który "chce się tylko przywitać". Mi się mimowolnie włącza w tym momencie współczucie - chcę postraszyć psa, a nie skrzywdzić... Tylko o to chodzi ;)

Po tym jak mi facet kopnął psa, będącego na smyczy, stojącego na chodniku i patrzącego we mnie (akurat marudziła, że chce iść dalej a my stoimy), po prostu sama myśl, że ktoś mi może psa kopnąć doprowadza do szewskiej pasji... Ale prawda, robię wszystko, żeby taka sytuacja się nie powtórzyła. Swoje psy zawsze "przekładam" na drugą stronę kiedy idę po chodniku, usuwam ludziom z drogi. Zwykle myślą, że moje takie agresywne, dlatego je tak izoluję - a jest dokładnie odwrotnie :evil_lol:

Posted

Spacerek w lasku. Leci do nas coś sporego i białego. Drę się: PROSZĘ ODWOŁAĆ! Co spotyka się z reakcją:loveu: w postaci prób skłonienia psa do powrotu - trochę to trwało, ALE udało się!


Ostatnio siedziałam kilka minut z boku ścieżki parkowej odciągając uwagę Cziki (pracujemy, by nie darła pychola na widok obcych psiaczków i już trzy tygodnie nie obszczekała żadnego!), ponieważ pewien piesek mocno się ociągał zanim do nas podszedł (właściciel nas już minął, chciałam przeczkać aż pies pójdzie za nim), potem, kiedy już powąchał się z Cziką, parę minut tak stał i patrzył. Właściciel wydziera się "Reeeks! REKS! REEKS!!", w końcu moja sucz warknęła na niego, kiedy chciał jej poraz n-ty wsadzić jej nos pod ogon i poszedł.

Posted

A tak swoją drogą z chamstwem spotkałam się dzisiaj na... wystawie :crazyeye:. Puszczono do nas na długiej smyczy biszkoptowego labka - Birma ma do takich uraz... Na szczęście znam swoją dziewczynkę na tyle dobrze, że wiedziałam jak zareagować...
Po za tym byłam dumna z mojej dziewczynki - prawie każdy pies wsadzał jej nos pod ogon, a ona i tak była grzeczna, ba, w pewnym momencie zaczęła się ze mną bawić z łapami w górze :loveu:. Zdenerwowała się tylko przy dorosłej dożycy [ta nagle opuściła łeb, żeby Birmę obniuchać] i przy berneńczyku - ale to były ataki ze strachu.
Dumna jestem niesamowicie, bo po roku ciężkiej pracy mogę Birmę zabierać w tłum ludzi i psów, a ona i tak będzie grzeczna :loveu:... chociaż i tak była przygotowane, że w razie jej humorków trzeba będzie zrobić w tył zwrot i wracać do domu :razz:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...