Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

tak jak się spodziewałam - mamusia bez mózgu - dziecię niczym różowy pocisk leci na mojego psa mamusia tylko coś tam rzeknie "o patrz piesek". nic, zero myślenia - coby spytać czy wolno, coby spytać czy piesek lubi dzieci, czy sobie życzę spotkań z dziećmi, nic.
dopiero na moje wołanie o odłowienie dziecka ruszyła biegiem i w ostatniej chwili złapała dzieciaka do góry, tuż przed nosem mojego psa.
i po co tak? nie można od razu zapytać czy dziecko może podejść? boli, prawda?
a potem byłoby na mnie, że mam porąbanego i agresywnego psa, jak na nagłą różową OBCĄ mini-torpedę zareaguje szczekaniem, jeszcze co gorsza skoczy przewróci ubrudzi i wystraszy dziecko.


Bo wiesz - to jest beagle, taki przyjazny piesek, nawet w jakimś filmie był (?) , więc na pewno UWIELBIA dzieci i niczego innego nie pragnie tak jak spotkania z nimi :angryy:

Ja na szczęście nie mam takich przypadków, bo w większości jest 'choć tu bo duży piesek idzie i Cię ugryzie' :evil_lol: Albo jeżeli już to się pytają.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

To samo pisałem niedawno o moich doświadczeniach z dziećmi gdy miałem małego Sznaucerka mini...
Do takiego malutkiego milusiego pieska bezmózgie mamusie same zachęcały do podejścia swoje dzieci - pech chciał, że sympatyczny maluszek był nieco strachliwy i jak się podeszło za blisko to rozdzierał japę i zaczynał się szarpać na smyczy ... :roll:
Natomiast teraz mam 35 kilowego Sznupa olbrzyma, który zalizał by z miłości każde dziecko, to mamuśki w panice zabierają dzieci z dala od tego morderczego potwora..
(no i dobrze zresztą bo z miłości mógł by wywrócić i miał bym kłopot :evil_lol:)

Posted

dzieci są straszne, ale bezsmyślni rodzice jeszcze bardziej - staram się chodzić za moim psem tak żeby chronić tyły i widzić co jest z przodu, a w razie czego zabezpieczać z boku więc udało mi się uchronić Su przed złapaniem za ogon przez jakiegoś podłego bachora:mad: byłam wybitnie niesympatyczna werbalnie (świergocikiem żeby psa nie pobudzać).

Z innych atrakcji z dziećmi - wybiegający bachor i skaczący na moje stopy bo zasłoniłam psa - byłam bliska strzelenia uroczemu dzieciątku.

Zaczynam podejrzewać że ludzie nie lubią swoich dzieci:evil_lol: pożądam psa o wyglądzie mordercy:angryy:

Posted

a wiecie co mnie w temacie "dzieci" najbardziej rozwala? :cool3:
bo tak - mój psiak jakiś agresywny za bardzo to nie jest, ale nie przepada za obcymi, zwłaszcza jak sami się pchają z łapami. jak dorosły się kulturalnie przywita to nawet da się pogłaskać i pozwoli pociumkać do siebie w stylu "titutitu" jaki ładny piesek, ale najczęściej zaczyna pyskówki - ujada na Obcego, czasami próbuje łapać zębami - zaczepnie i sprawdzająco, nie agresywnie. no ale wiadomo - do dorosłej osoby która jest chętna na takie zapoznawanie się z psem a do dziecka - to co innego. więc z powyższych względów - dzieci omijam szerokim łukiem.
i jak podchodzi mamusia/babcia z małym dzieckiem i się czają i widzę że podchodzą - to mówię od razu, że lepiej NIE.
i co słyszę? ale ona/on nie boi się piesków :evil_lol: brzmi znajomo? :diabloti: "on się chce tylko przywitać" ? :evil_lol:
i no niestety wiem - beagle to kocha dzieci bo to chyba Underdog był beaglem :lol: no ale napisałam wyżej - zachowuje się różnie, do malutkich dzieci zwłaszcza wolę go nie pchać.
za to kilka lat temu miałam bokserkę trochę podrasowaną, 50 kilową prawie :cool3: i do psów była różna, za to do ludzi taka :loveu: no ale wielki prawie czarny potwór to zabierali dzieci szybko bo ZJE :diabloti: normalniejsi pozwalali się przywitać i mnie nie przeszkadzało, obawy miałam tylko takie co by nie przewróciła przypadkiem [kiedy dziecku sięgała do szyi :D] obracając się czy dając buziaka :)

Posted

Mnie też ludzie z dziećmi denerwują :shake:. Birma wygląda łagodnie, więc pozwalają wszystkim dzieciom do niej lecieć. Wariatka akurat wszystkie dzieci [no, po za moim osobistym Smokiem :evil_lol:] lubi, ale... nie zawsze pozwoli później podejść rodzicowi do własnej pociechy :diabloti:.

Posted

Ja ostatnio byłam w szoku, bo spotkałam bardzo rezolutną dziewczynkę. Mała w wieku przedszkolnym, ze 4 latka, wygadana :razz: Podeszła do mnie i do szczeniaka, zapytała, czy może pogłaskać, jak się wabi. Powiedziała że ładny jest i miły, i że ona też kiedyś będzie mieć pieska, pokazała mi kolorowanką, którą niosła, potem powiedziała grzecznie "do widzenia, pa pa piesku" i poszła, bo ja tato wołał. Ja zostałam wybałuszając oczy na ten cud natury :crazyeye:. Tylko to, że szczeniak chciał już na trawkę siusiu powstrzymało mnie przed pójściem za nią, i serdecznym pogratulowaniu rodzicom udanej latorośli...

Co za odmiana przed dzieciakami piszczącymi wysokimi tonami na widok szczeniaka: "MAAAMUUUSIUUUU, JA SIĘ GO BOOOJĘĘĘĘ!!", gdy pies nawet na nia nie patrzy, a wącha trawkę... No fakt, po rozdarciu ryjka przez dziecko popatrzył... :cool3:

Posted

Darianna - bo trafiłaś widocznie na trzeci, bardzo rzadko występujący gatunek dzieci i rodziców :) bo ja to taki cud natury spotkałam może ze dwa razy w życiu. najczęściej jest to albo wersja opisywana na poprzedniej stronie - dziecię leci z łapami od razu biegiem i wystraszy i mnie i psa, rodzic nie reaguje albo podjudza "o patrz piesek idź się przywitać", albo rodzic na widok psa idącego na smyczy 10 metrów obok nich krzyczy z przerażeniem "chodź idziemy bo cię groźny piesek ZJE!" [i z tego później wyrasta taki raz spotkany przeze mnie 12 latek, na przystanku tramwajowym stałam ja z psem, on z dziadkiem, odległość 5 metrów, dzieciak miał strach w oczach i podskakiwał z przerażenia przy każdym ruchu mojego psa - a ruszał się po dostawał smaczki. też ciężko oceniać, może nie był tak wychowany w przekonaniu że ratlerki to mordercy, może był zaatakowany przesz psa czy coś w tym rodzaju - ale reakcja dziadka na to nie wskazywała, bo miał minę wołającą o litość do nieba i próbował wnuka opanować]

Posted

Moja córka jest psiolubem. Chętnie by wygłaskała wszystkie psy łącznie z bulkami i stafikami okolicznych dresiarzy. Zawsze się jednak pyta czy może pogłaskać psa, nie zaczepia, nie macha rękami i nie krzyczy. Kwestia wychowania z psami. Chwali też wszystkie pieski, nawet na widok parówczanego kundelka mówi-ślicznego ma pani pieska. Śmiać mi się chce jak widzę dumę w oczach właściciela, pewno rzadko ktoś docenia specyficzną "urodę" kudłatych grubasków.
Od podbiegających dzieci bardziej mnie jednak drażnią babcie straszące swoje wnuczęta. Ostatnio na widok mojej collie-"jak będziesz niegrzeczny to cię piesek zje". Wtedy odpowiadam że nie zje bo piesek je tylko karmę a nie ludzi.
Wdałam się też w pyskówkę z jedną babcią. Zostawiłam na sekundę colię uwiązaną do ogrodzenia ogródka z dala od wejścia. Psa pilnowała moja córka na rolkach a ja weszłam do środka aby powiedzieć koleżance że odprowadzę psa i zaraz do niej wrócę. Jeszcze nie zdążyłam do niej dojść a już zobaczylam jakąś babcię z wnuczką krzyczącą na moją córkę. Gdy podbiegłam babcia zaczęła ją popychać i szarpać . Okazało się że chodzi oczywiście o psa. Babcia krzyczała że to pies morderca i widziała w TV że taki zagryzł dziecko i że moja cóka ma natychmiast wziąć tego mordercę bo zagryzie jej wnuczkę. O dziwo pies siedział spokojnie. Tym razem miała nerwy ze stali i całe szczęście ....w przeciwieństwie do mnie. Może gdybym nie przyszła z odsieczą źle by się to dla babci skończło-i byłoby"Agresywny collie odgryzł rękę spokojnie przechodzącej staruszce"
Wkurza mnie też moja teściowa, która tłoczy do głowy swojej drugiej wnuczce"Małe pieski to lubimy a dużych to się trzeba bać"(??????).muszę jej chyba kiedyś pokazać pinczerki mojej sąsiadki które chętnie "odgryzają" paluszki zbyt natrętnym dzieciaczkom i wielkiego benka z podwórka który każde dziecko z miłości zalizałby na śmierć.

Posted

Miałam małą suńkę i na widok dziecka odrazu startowała z zębami, teraz mam dużo wiekszego psa i to samca i dzieci to tabu i nikt go tego nie uczył poprostu na widok dziecka rozpływa się a im mniejsze tym fajniejsze :lol: ale mało kto odważy się puścić do niego dziecko bo oczywiście wielgaśny to odrazu zagryzie :evil_lol:

Posted

No właśnie...tak sie tutaj "psioczy" na dzieci, a to nie wina dziecka, tylko rodzica....:angryy:
Moja córka też pcha się z łapami do każdego psa - choc ostatnio jakby mniej....może wreszcie coś do niej dotarło....:roll:.
Za każdym razem, kiedy jej nie upilnuję, podchodzę, zabieram dziecko, przepraszam właściciela i tłumaczę Zołzie,że nie wolno.... ale nie straszę psem, nie panikuję... nie robię awantur, jak pies skoczy na nią - co raz miało miejsce - bo to nie psa wina, tylko moja - nie upilnowałam dziecka....:shake:

Co do przechodzenia na drugą stronę na widok psa, to przyznaję,że czasem przechodzę... Najczęściej na widok ABSa z bulkopodobnym "czymś"...
Kilka lat temu byłam świadkiem zajścia - amstafopodobny pies rzucił się na jamnika idącego z panem i dzieckiem (dziecko na oko jakieś 5 lat)... Jamnik został dosłownie rozszarpany, policja wezwana przyjechała jakieś 20 minut po tym, jak ABS oddalił się niespiesznie w "bliżej nieokreślonym kierunku"... Na "placu boju" został właściciel jamnika z jego szczątkami i dziecko w szoku...:angryy:

Niestety większośc amstafów to "psy w typie", które dumnie kroczą obok bezmózgich łysych ABSów... Ktoś powie,że stereotyp - byc może...ale takie psy i tacy ludzie przyczyniają się właśnie do etykietki "psa mordercy", jaką przykleja się normalnym psom...
Dlatego wolę zejśc takim z drogi, niż ryzykowac zdrowiem mojego dziecka...:shake:

Posted

Arwilla - masz rację :p
nie jestem przeciwna dzieciom, uważam, że powinny być wychowywane w miłosci dla zwierząt i mieć kontakt ze zwierzakami, po to, żeby wyrosły na zwierzolubne istoty

myslę, że to rodzice, dziadkowie itd powinni pokazać dziecku jak wspaniałe i kochane są zwierzęta, ale tez powinni uczyć, że zwierzęta to nie zabawki, że trzeba być ostrożnym w stosunku do nich i szanować ich wolę - tzn. jak pies nie lubi dzieci, to trudno, niech dziecko wie, że nie każdy pies lubi być głaskany

wielu rodziców na pewno postępuje mądrze, ale niestety każdy, lub prawie każdy z nas mających psy, miał już jakies problemy na linii pies-dziecko :roll:

Posted

Tyle że nie każdy spotykany dzieciaK ma możliwość obcowania z psem, jest wiele rodzin które nie posiadają psa bo poprostu ich nie lubią (cokolwiek miałoby to oznaczać) i w takich przypadkach jest trudniej bo tam do dopiero można się cudnych rzeczy dowiedzieć o psach ZARRRAZKI ZARRAZKI ATAKUJĄ ROBALE I INNE PLUGASTO BO Z TEGO W KOŃCU PIES SIĘ SKŁADA :evil_lol:
Ja osobiście wole panikujące dziecko pod kontrolą normalnie reagującego rodzica niż promocje dwa w jednym czyli histeria u dziecka połączona z histerią rodziców OBŁĘD!!!!

Posted

No żesz, zamurowało mnie po prostu rano jak szłam do pracy. Ide na skroty przez podworka i w drugim koncu biega sznaucer sredni. Dojrzał mnie i leci, szczeka i powarkuje. Znieruchomiałam i stnełam, pies doleciał do mnie i czuje jego pysk przy mojej nodze. Nagle dostrzegam własciciela "pieska", ale pan zamiast mnie przeprosic albo cokolwiek sie do mnie odezwac, mowi do pieska.

Posted

Niestety u mnie dzieci są natrętne jak muchy, tylko raz zdarzyło mi się, aby spytało, czy może pogłaskać. Raz byłam zszokowana, bo przyszło do mnie dziecko bez słowa wzięło psa na ręce i zaczęło głaskać, byłam w szoku! Wybałuszyłam oczy, a dziecko znów bez słowa zniknęło, a gdybyśmy zaczęli traktować tak dzieci, wyprowadzane w wózkach, podbiegajmy do wszystkich, beirzmy dzieciaki na ręce bez pytania i głaszczmy po głowach!
Ostatnio, jak byłam z Pandą na psim wybiegu, to troszkę ćwiczyłyśmy przywoływanie bez smyczy i sztuczki na powietrzu, niestety ludzie nie dawali nam spokoju! Widząc szpica wszyscy krzyczeli: piękny pies, ojejku choć tu ojojoj. A jedna kobieta mnie po prostu zszokowała. Panda akurat siedziała przy mnie, a patrzę idzie kobieta i już gapi się na Pandę. Z daleka zaczęła już GWIZDAĆ! Ja myślę, o nie, mój pies nie jest własnością publiczną, nie będą mi tu ludzie jej co sekundę "zabierać" - a byłam już porządnie wkurzona, bo zamierzone szkolenie legło w gruzach właśnie przez takich ludzi!-. Przytrzymałam więc Pandę za szelki, aby nie szła. Kobieta podeszła pod samą bramę, zaczęła w nią stukać i krzyczeć piskliwym głosem: Choć tu, piesku, choć ja Cie pogłaszcze. Bez pytania! Jakby to było oczywiste: Małe, słodkie, więc można głaskać ile wlezie, bez pytania. Po prostu byłam w szoku, jakie panuje nieposzanowanie. Nawet nie zostałam zapytana, czy pies może zostać pogłaskany, kobieta nie odezwała się ni słowem. Popatrzyłam się więc na nią, jak na wariatką, odeszłyśmy z pandą na drugi koniec wybiegu. Kobieta podniosła się (wcześniej kucała), rozejrzała dookoła i poszła.
Niestety tak mamy codziennie! Na każdym spacerze! Ja przez to zaczęłam coraz mniej lubić ludzi, wszyscy mnie denerwują, bo po prostu już nie mam spokoju. Nikt nie przejdzie obojętnie, bo przecież taki ładny szczeniak. Ale czy to oznacza, że można traktować właściciela jak powietrze? Że można sobie samemu dawać przyzwolenie, na naruszanie naszej przestrzeni. Do prawdy nie widzę różnicy pomiędzy głaskaniem psa, a dziecka. Może powinnam praktykować to, wobec mam z wózkami, bo i takie bywają po prostu straszne. Do ludzi, którzy kulturalnie pytają się, czy można psiaka pogłaskać nie mam żadnej pretensji, ale niestety większość w ogóle nie zastanawia się, że możemy sobie nie życzyć nachodzenia nas.
Rozpisałam się, ale gdzieś musiałam przelać swoje frustracje! Większość osób po prostu mnie wyśmiewa, gdy im o tym mówię. :shake:

Posted

U nas w domu psa nie było, ja za to od małego byłem psofilem ku przerażeniu i zgryzocie mojej babci, która zwykle wychodząc ze sklepu zastawała mnie w trakcie poufałego tête à tête z jakimś psem... (najczęściej był to mój ulubiony ON - czyli Szarik :eviltong:)
Na szczęście moja babcia wpoiła mi podstawowe zasady i dlatego (oraz przy pewnej dozie szczęścia...) nigdy takie spotkanie nie skończyło się pogryzieniem!
Zawsze podchodziłem spokojnie, siadałem obok na stopniu schodów sklepu i spokojnie wyciągałem rękę. Jak pies chciał to powąchał, jak nie to siedziałem dalej, aż zwykle podszedł mnie powąchać.
Bywało, ze gdy podchodziłem, pies powitał mnie warknięciem i wtedy rezygnowałem z poufałości.
Raz w wieku ok. 4-5 lat "nie posłuchałem rad babci", spanikowałem i zacząłem uciekać przed biegnącym do mnie szczeniakiem ON-ka. Skończyło się strachem i siniakami na tyłku, bo szczeniak złapał mnie za d... :evil_lol:
Ot tej pory zawsze zastygałem w bezruchu w niepewnej sytuacji...
Parę razy w życiu ta zasada wybawiła mnie prawdopodobnie ze sporych "nieprzyjemności".
Do dzisiaj stosuję z powodzeniem te zasady i nawet jak zdarza mi się podbiec , to na widok psa zwalniam do normalnej prędkości (autobus będzie następny za chwilę, a nogi mi za chwilę nie odrosną :diabloti:)
Niestety wiedza jak zachować się wobec psa zdaje się zaginęła w narodzie i są tego konsekwencje ....

BTW - jak pies był z właścicielem, to zgodnie z zasadami babci pytałem właściciela czy mogę podejść i pogłaskać. To było oczywiste, choćby dlatego, że pies był czyjąś własnością, a więc wypadało zapytać ...
Na tej samej zasadzie jak wypadało zapytać, właściciela stojącego przy np. motorze, czy mogę obejrzeć motor ...

Posted

Z racji tego,że moje psy są jakie są:diabloti:nie mam problemu z bachorkami i ludzmi,którzy muszą koniecznie pogłaskać pieseczka:evil_lol:Za to moim problemem są pieseczki biegające luzem.Psy właśnie skończyły 2 lata.Suka przez te 2 lata niejednokrotnie została napadnięta przez jakiegoś słodkiego niegroźnego małego pieseczka.Zawsze znosiła to ze stoickim spokojem ale teraz już nie.Idąc na smyczy zaczyna warczeć i szczekać gdy spotyka psa,który kiedyś ją napastował.Pies w dalszym ciągu mija inne psy ze stoickim spokojem,ale on nigdy nie był ugryziony przez małego podbiegacza.Muszę teraz obserwować zachowanie suki i zobaczyć jak to będzie dalej wyglądało bo nie chciałabym aby musiała chodzić w kagańcu,ale jeżeli będzie trzeba to trudno:-(Bezmyślność niektórych ludzi jest porażająca:shake:

Posted

A propos dzieci...
Nigdy nie zapomnę sytuacji sprzed jakichś 4 miesięcy. Siedzę z Amber na przystanku autobusowym - mała oczywiście trochę przestraszona, bo to była jedna z jej wizyt w mieście, ale siedzi ładnie koło mnie i czekamy sobie na autobus. W pewnym momencie przystanek mijała pani z dzieckiem, na oko koło 4 lat - Ambi totalny brak zainteresowania - chłopiec zdaje się też jej nie zauważył. Niestety zauważyła ją matka, szarpnęła dzieciaka do siebie z krzykiem, że nie można tak blisko bo się pies rzuci :cool3: Amber spojrzała na mnie z takim wymownym "ale o co chodzi?" jak to tylko ona potrafi kiedy się czegoś przestraszy - a można się przestraszyć dzieciaka, którego własna matka ciągnie za rękę z taką siłą, że wywraca go w kałużę, powodując wybuch natychmiastowej histerii. Aczkolwiek nie sądzę żeby do łez się pies przyczynił :shake:

Pewnie. Bo trzymiesięczne berneńczyki to dosłownie rozrywają na strzępy, co nie? :diabloti:

Posted

Wrr ja będę zagryzać. Zaatakowało mnie dzisiaj z 1,5 kg psa:angryy: A jego ułomna właścicielka nie tylko nie umiała odwołać swojego potworka, ale również złapać. Akcesoriów typu szelki/obroża nie stwierdziłam, a co dopiero smycz. Owszem piesek miał wymiary świnki morskiej ale do cholery to wciąż jest pies i obowiązują go takie normy jak każdego innego:angryy:
Następnym razem poluzuję smycz tak żeby Su złapała sobie zabaweczkę i niech sie dzieje wola nieba:angryy::angryy:


Dzieci miewają głupie pomysły - zostałam w lato zaatakowana przez dziewczynki ze świnką morską. Nie wiedziałam gdzie uciekać:shake: bo one chciały swoją świneczkę zaprzyjaźnić z moim suczem.

Posted

U mnie sytuacja wygląda podobnie jak u Juszes. Ja mam yorka, no a to przecież zabawki i wszyscy mogą je głaskać, pieścić i w ogóle robić z nimi co chcą:shake: A szczególnie dzieci podpuszczane przez mamusie:shake:" Zobacz kochanie jaki malutki, śliczny piesek, pogłaskaj pieska taki mały ci nic nie zrobi" Kiedy zdążę to usłyszeć czy zauważyć, to przyśpieszam kroku i uciekam z miejsca zdarzenia:diabloti:, ale przewaznie się nie udaje. I kiedy mój Baksik jest na smyczy oraz wykorzysta jej całą długość, nie mając już gdzie uciec przed podbiegającym bahorem to kłapie zębami powarkując... W takich momentach albo słyszę: "Mamusiu ten pies jest groźny" oraz słowa mamuski: "jak śmie pani takiego psa bez kagańca prowadzić" lub "co pani zrobiła temu kochanemu pieskowi, że on tak na ludzi reaguje":mad: (Tłumacząc się, mój pies boi się wszystkiego co się rusza a nie zna tego zbyt dobrze, oczywiście w momencie kiedy to cos się nim interesuje) Czasami mam ochotę ich dobić:shake::angryy:

A najlepsi są ludzie którzy komentują szkolenie. już nie wspominam, że męczę psa podczas chodzenia w mieście bo ja mowię do YORKA na smyczy (a nie na rękach):crazyeye: NOGA lub RÓWNAJ a przeciez to krzywdzące. A nie daj boże spotkam kogos na boisku, na którym ćwiczymy komendy: przywoływania, stój - podczas biegnięcia do mnie, równania do nogi bez smyczy czy wszelkich innych komend typu leżec siad itp... Matko jak mi się obrywa:crazyeye: Gdziesz ja smiem od maskotki wymagac posłuchu:crazyeye: ja go powinnam na rączkach nosić a nie mu rozkazy wydawać, no katastrofa:shake:

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna straszna krzywda jaką wyrządzam mojemu psu: ja mu każę biegać przy rowerze:crazyeye::shake: (nie wspomne, że on to uwielbia) przecież jak ja mogę kazać mu biegać, jeszcze lapki mu się pokaleczą, on nienadąża, męczy się:oops:

Dziwię się, że jeszcze TOZ mi psa nie odebrał:shake:

Posted

JA również dostaje od "mądrych" przychodniów rady, jak postępować z psem. Oh, cóż ja bym bez nich zrobiła? -_- np:
Jaki mały pies, jemu trzeba kupić buty! - wypowiedz jakiejs staruszki, myślałam, że padnę! Haha, mały pies, więc trzeba nakładać mu buty.. hm.. może jeszcze sukienkę i kapelusik? :/
Niech pani weźmie tego psa do domu, bo jest zimno- to to słyszę prawie codziennie!

Posted

[quote name='Arden']


Pewnie. Bo trzymiesięczne berneńczyki to dosłownie rozrywają na strzępy, co nie? :diabloti:

Jasne że rozrywają, ostatnio 4miesięczny chciał mojego szczeniaka zjeść :diabloti:

:megagrin:

Posted

[quote name='Darianna'] Pewnie. Bo trzymiesięczne berneńczyki to dosłownie rozrywają na strzępy, co nie? :diabloti:

Jasne że rozrywają, ostatnio 4miesięczny chciał mojego szczeniaka zjeść :diabloti:

:megagrin:



Hej,hej wypraszam sobie :mad:

Ja to bym wolała,żeby ludzie tak myśleli:evil_lol: Niż tak jak zawsze pchają mi się z łapskami do mojego Bernola :shake: Myślałam,że to z wiekiem się zmieni wkońcu już nie jest słodką małą kuleczką, tylko 50 kg bestią. :roll: I żadne słowa nie pomagają,może dlatego,że mam 15 lat?:angryy:

Posted

Ludzie matko boska:shake::angryy: dlaczego wy tego psa nie ratowaliście zamiast zdjęcia robić:shake: , biedny szczeniaczek, po takim spotkaniu z berneńską bestia będzie miał uraz do końca życia:shake::shake::shake:

:evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

Zamęczanego i torturowanego Yorka należy odebrać i przekazać mojej kuzynce do idealnego bezstresowego domu!
Jako, że ona nie pracuje, a mieszka w domu z ogrodem, ma więc czas aby zapewnić psu opiekę i życie pozbawione jakichkolwiek stresów - jej York leje na dywan gdzie popadnie nawet tuż przy otwartych drzwiach do ogrodu :lol:
Nigdy nie uświadomiono go, że należy wychodzić "za potrzebą" do ogrodu!
Przez kilka lat by całe dnie z Panią, więc jak ona teraz musi więcej wychodzić, to ściąga matkę, bo piesek histeryzuje i nie może być w domu sam :diabloti:
OTO JEST IDEALNY DOM DLA YORKA, a nie jakieś wymagania i tresury!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...