Nukapei Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Spaceruję z psem na małej łączce w jakiejś podkrakowskiej mieścinie, pies nadzwyczaj spokojny bo wybiegał się wcześniej za wszystkie czasy. Niedaleko widzę 'małą' czarną plamkę która szybkim krokiem zbliża się do nas. Za mastiffem, jak się okazuje, biegnie 11-letnia, może 12-letnia dziewczynka. Nie wytrzymała tego ciągnięcia i puściła smycz. No nie powiem, bo upadek pod ciężarem stukilogramowego psiska miły nie był, ale suńka nie była groźna więc nic się nie stało :eviltong: Zrobiłam awanturę wyrodnej matce dziewczyny i właścicielce psa, taki bydlak może stanowić zagrożenie, szczególnie że wyprowadza go osoba dwa razy lżejsza. Denerwuje mnie nieodpowiedzialność ludzi :mad: Quote
NATKA Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 Bogarka napisał(a):Nie moze go utrzymac czy nawet nie próbuje? Jaki duzy to pies? Babcia chociaz pomogła? Pies jest średniej wielkości więc to nie problem utrzymać pod warunkiem że prowadzi go osoba toche starsza niż dziecko 5-letnie, ogólnie w starciu z moim siwuskiem pies nie miałby szans tylko psów szkoda. Spotkania mamy dosyć częste bo piesek mieszka w klatce obok, narazie udało mi się nie dopuścić do bójki i chyba to był mój błąd bo paniusia sobie zakodowała że ja pilnuje psa i olewa to że jej pies zaczepia. A co do pomocy wnusi to nie bardzo się tym jej krzykiem przejęła była mocno zajęta pochłanianiem plotek osiedlowych, ogólnie słowem się nie odezwała tak jakby to nie było jej dziecko ani pies. Ale już znalazłam rozwiązania na następny taki przypadek, swojego puszczam niech robi co chce a dzieciaka za łapke i do babuni i chaja będzie na całe osiedle :angryy: Nukapei przy takich sytuacjach można wyjśc z siebie co z tego że pies spokojny ale mój może jest niespokojny, po za tym kto mi da gwarancje że grzeczny piesek sprowokowany nie zamieni się w porzeracza. Quote
Nukapei Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 NATKA napisał(a): Nukapei przy takich sytuacjach można wyjśc z siebie co z tego że pies spokojny ale mój może jest niespokojny, po za tym kto mi da gwarancje że grzeczny piesek sprowokowany nie zamieni się w porzeracza. chodzi ci o mojego psa czy o tego mastiffa? wiesz, mi głównie chodziło o to, że dzieci nie powinny takich potężnych psów w ogóle brać na spacer. już rozumiem, bo ja sobie poradziłam z 100 kg cielska, ale jakby były tam jakieś dzieci, to czarno bym to widziała... Quote
zmierzchnica Posted January 9, 2009 Posted January 9, 2009 NATKA napisał(a):Pies jest średniej wielkości więc to nie problem utrzymać pod warunkiem że prowadzi go osoba toche starsza niż dziecko 5-letnie, ogólnie w starciu z moim siwuskiem pies nie miałby szans tylko psów szkoda. Spotkania mamy dosyć częste bo piesek mieszka w klatce obok, narazie udało mi się nie dopuścić do bójki i chyba to był mój błąd bo paniusia sobie zakodowała że ja pilnuje psa i olewa to że jej pies zaczepia. A co do pomocy wnusi to nie bardzo się tym jej krzykiem przejęła była mocno zajęta pochłanianiem plotek osiedlowych, ogólnie słowem się nie odezwała tak jakby to nie było jej dziecko ani pies. Ale już znalazłam rozwiązania na następny taki przypadek, swojego puszczam niech robi co chce a dzieciaka za łapke i do babuni i chaja będzie na całe osiedle :angryy: A podawanym tutaj kilka razy sposób rzucania obok psa łańcuchem, żeby się przestraszył próbowałaś? Ja jak mam taką sytuację, to robię wszystko, żeby do bójki nie dopuścić - moja suka potem byłaby "skrzywiona" na punkcie kolejnego psa :roll: A zachowania tej kobiety nie komentuję. Może następnym razem zacznij krzyczeć "O Boże, pies pogryzł to dziecko!", żeby kobita się ocknęła? Jak raz się przestraszy, to może zacznie uważać... :angryy: Potem w razie czego powiesz, że Ci się wydawało :cool3: Quote
Bernenczyk_14 Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Dziś idąc z koleżanką i jej psem( pies w typie onka) podleciał średniej wielkości kundel, bez smyczy ani nic, spojrzałam w tył , a tam szła kobieta z mężczyzną, miałam zamiar sie zatrzymać i łi poczekać, aż dojda, więc tak zrobiłam, gdy podeszli baba do nas mówi: żeby naszego spóścić , to da nauczke im psu, ja takie oczy:shake: tylko nie wiem co było najpierw czy ja im uwage zwrociłam czy oni wyskoczyli z tym tekstem , ale mniej iwęcej w tej samej chwili mówie do nich: że psa to na smyczy sie prowadzi, a koleś do mnie, że: dziękuję za lekcje i poszli dalej , a ja do nich, że: Pan sobie idzie , a piesiunio wszędzie lata (z ironią) a ci nie wiedzieli co odpowiedzieć i poszli, następnie rcając ze spaceru chyba ten sam jechał i pies koleżanki sie wyrywał:oops: a ten cos z tekstem ze kaganiec mu trzeb azałożyc ( dokładnie nie uslyszałam ) ehh mądry własciciel:roll: Quote
Rinuś Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 A ja muszę iść do spowiedzi bo dzisiaj nakłamałam :evil_lol: Szłam z Brutim na łące (bez smyczy) i widze, że jakiś czarny duży pies biega a właściciela ni widu ni słychu...zauważyłam, że w krzakaxh gonił on sarnę,no więc przywołałam Brutiego i kazałam mu iśc przy nodze...za chwilę patrzę a ten pies podbiega do nas,więc łapię Brutiego za szelki i chowam go za soba a przed psem macham nogą i po łacińsku mówię mu żeby poszedł sobie :evil_lol: no i piesek odczedł kawałek, po czyn patrzę wyłania się właściciel...woa go i wóla a piesek ma dooopie i podchodzi znowu do nas...tym razem jedkan stanął metr od nas i szczeka...Pan raczył ruszyć doopsko i zaczyna truchtać w naszą stronę wykrzykując ,że mam się nie bać ( jestem po pogryzieniu przez ONa,a [przede mną stoi rozszczekany większy od Brutusa pies) i jak mam się nie bać ?:shake: w końcu "dobiegł" do nas i mnie przeprasza...no to ja mu na to tak : "wie Pan co ?teraz to na Pana szczęście ja mam spokojnego psa...ale kilka lat temu miałam psa, który uśmiercił właśnie dwa takie psy, który latały samopas i podbiegały do nas...mój pies nie tolerował żadnego psa,który się do niego zbliżał,zawsze chodził na smyczy....ponieważ był to pies dużo większy od Pana psa to ja się z nim szarpałam...dwa razy nie udało mi się go utrzymać i zerwał się ze smyczy...skutki były tragiczne...skok do gardła i przegryziona tętnica,psy wykrwiawiały się na śmierć...w końcu go uśpiliśmy bo nikt z domowników nie chciał z nim wychodzić...i przez taką głupotę jak Pana dwa psy zginęły a jeden musiał zostać uśpiony...więc proszę spojrzeć na to z innej strony, że to kiedyś Pana psu może się stać coś tragicznego prez to, że biega on bez opieki....10metrowa linka i wtedy niech Pan go puszcza,zawsze można nadepnąć na linkę..." Pan zrobił ogromne ocyska jak wilk :crazyeye::evil_lol: zapiął psa,spojrzał się na mnie i na swojego psa,po czym powiedział : "Chyba ma Pani rację" no i się rozeszliśmy... Może takie bajki zaczną działać na podbiegaczy :evil_lol: Quote
Bzikowa Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Hihihi, dobry sposób :evil_lol: Mam nadzieję, że miałaś przy tej opowieści dramatyczny ton! Myślicie, że jak powiem, że mój westik nagminnie przegryza onkom tętnice to mi uwierzą ? :loveu: Quote
Saite Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Wy się śmiejecie z chwytu za gardziel, a ja tak mam na co dzień ze swoim psem. :diabloti: Gdyby nie smycz, pełna kontrola oraz usilne uczenie, że tak nie wolno, to byłaby masakra, nie raz, nie dwa.;) Quote
Saite Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Rinuś napisał(a):myślę, że yyyy......jak dodasz,że zawsze masz ze sobą mini drabinkę żeby dosięgnął to może się udać :eviltong: Po co drabinka, zawsze można psu pomóc, podstawić odpowiednio na własnych rączkach.;) W końcu nie ma to jak dobra współpraca... Quote
Rinuś Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Bzikowa napisał(a):Hihihi, dobry sposób :evil_lol: Mam nadzieję, że miałaś przy tej opowieści dramatyczny ton! heh no jasne, bo mi ciśnienie podskoczyło jak zobaczyłam tego psa biegającego beZ kontroli :evil_lol: Myślicie, że jak powiem, że mój westik nagminnie przegryza onkom tętnice to mi uwierzą ? :loveu: myślę, że yyyy......jak dodasz,że zawsze masz ze sobą mini drabinkę żeby dosięgnął to może się udać :eviltong: Quote
bonsai_88 Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Wy się śmiejcie... wiecie jak to jest trzymać psa na rękach [dużego psa dodam - jak stoi 4 łapami na ziemi to potrafi mnie przewrócić :mad:] stojąc na 1 nodze, bo 2 odgania się ukochanego bladorka :loveu:.... A właścicielka siedzi i się cieszy jak on ładnie do zabawy zaczepia :multi:.... Dla mnie taka pozycja to już często norma, ostatnio kumpela jak to zobaczyła to się zastanawiała jakim cudem się nie wywaliłam :evil_lol: Pomijam już fakt, że przez te radośnie podbiegające psy Birma na nowo zaczęła się stawiać :angryy:. Zwłaszcza na labki i boksery [bo te są najradośniej puszczane :roll:]... co się dziwić jak ją bez przerwy atakowały, a właściciele to gdzieś mieli. Szkoda tylko, że zmarnowali mi parę miesiecy pracy :shake: Chociaż mam też mały sukces - młoda bawiła się ostatnio z pewnym bardzo energicznym labkiem, którego wcześniej nie tolerowała :cool3:. Labek jest od mojego kumpla, więc zgadzał się na moje sposoby przyzwyczajania psów do siebie ;). Quote
Greven Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 U mnie na wsi nudno (chyba, że pies sąsiadów wylezie przez dziurę w płocie, albo - ku ich wielkiemu zaskoczeniu - przez szeroko otwartą bramę i przyjdzie na moje podwórko w poszukiwaniu śmierci), więc nie ma to jak kolejna wizyta w mieście :multi: Wąski chodnik, po prawej stronie płot posesji, po lewej jezdnia. Wychodziłam z parkingu pod sklepem, zobaczyłam że z naprzeciwka idzie pan z foksterierem, więc cofnęłam się tam, gdzie było szeroko, żeby nie mijać się z nim na nitce chodnika, kazałam Tandzie usiąść przy nodze i nie robić teatru. Tymczasem pan dostrzegł, że mam psa i zaczyna luzować smycz foksteriera... Ja - Proszę go zabrać, mój pies jest agresywny. Pan - Ale to pies, czy suka? Ja - PITBULL!! Jak szybko skrócił smycz :evil_lol: :evil_lol: Minął nas dużym łukiem, wyraźnie urażony :evil_lol: Quote
AngelsDream Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Ja się zastanawiam, o co kaman... Kundelki małe luzem przestały podchodzić, labki zaczepiają jeśli już to do zabawy, ale nagle nasze osiedle stałe się zagłębiem agresywnych onków i onkopodobnych psów. Jedyny normalny, to starszy pies chodzący luzem i w kagańcu. Jeden delikwent rzuca się z daleka i koleś nie robi nic, inny zostaje pod sklepem i na szczęście wykazuje agresję tylko do psów, kolejny to szczeniak, który też już się rzuca... Plus kilka psów w typie o różnym stopniu zachowań agresywnych i zaburzonej komunikatywności... Sezon na ONki? ;) Quote
infers Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Dzisiaj grzecznie poprosiłem pana z gospodarstwa rolnego żeby zamknął brame, które znajduje się nie opodal górki(tam zawsze spuszczam swojego psa)Pan oczywiście nie zamknął i powiedział, że psa moge spuścić gdzie indziej , albo puścić ją tu, żeby z jego psami się pobawiła:cool3:. Pytam się czy psy były szczepione. On na to:"one nigdy nie były u weterynarza, są takie zdrowe już dawnio takich psów nie miałem!:multi: w te co miałem kiedyś tylko pieniądze trzeba było ładować:shake:." Mówie mu, że psy trzeba szczepić odrobaczać itp. żeby zdrowe były. Rolnik popatrzył na mnie jak na skończonego...:D Powiedziałem grzecznie "sajonara" i grzałem 2,5km w nastepne miejsce gdzie można psa spokojnie puścić:cool1: Quote
Juliusz(ka) Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 AngelsDream napisał(a):Ja się zastanawiam, o co kaman... Kundelki małe luzem przestały podchodzić, labki zaczepiają jeśli już to do zabawy, ale nagle nasze osiedle stałe się zagłębiem agresywnych onków i onkopodobnych psów. Jedyny normalny, to starszy pies chodzący luzem i w kagańcu. Jeden delikwent rzuca się z daleka i koleś nie robi nic, inny zostaje pod sklepem i na szczęście wykazuje agresję tylko do psów, kolejny to szczeniak, który też już się rzuca... Plus kilka psów w typie o różnym stopniu zachowań agresywnych i zaburzonej komunikatywności... Sezon na ONki? ;) Angels - nie sezon, tylko chu**** dobór hodowlany:angryy:, brak testów psychicznych z prawdziwego zdarzenia:angryy: i mamy tabuny ON/DONów z agresją lękową, klapkami na oczach, brakiem naturalnej chęci do współpracy z przewodnikiem i popędami do du*y... I piszę to ja - właścicielka DONa z duuużymi problemami - więc o rasizm mnie posądzić się nie da... Moja ukochana rasa dobija do dna - tak sobie po cichutku marzę, że kiedyś się od niego odbije i coś zacznie się zmieniać :(... Marzenia trzeba mieć, prawda? Quote
bonsai_88 Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Ale moda chyba też powróciła - u mnie po świętach się co najmniej 4 szczeniaki ONa pokazały :shake:... wątpię, żeby którykolwiek z nich miał rodowód [bo mniej-więcej znam podejście właścicieli] :roll: Quote
Juliusz(ka) Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Bonsai - nie da się ukryć, że mit Szarika/Cywila/Rin Tin Tina ciągle pokutuje... Ale nie da się też ukryć, że jeszcze dekadę temu ONy BYŁY inne! Błędów można było natrzaskać od chole*y, a tamte psy - psy silne i stabilne psychicznie - znosiły nasze ułomności i dawały się 'odkręcać'. A teraz? Jedno nieprzyjemne zdarzenie, i zwierzak odstawia takie szopki, że klękajcie narody! Osobniki są słabe psychicznie, tchórzliwe, co 'pięęęknie' się w tej rasie na agresję przekłada - a agresja lękowa jest chyba największym dramatem... Quote
AngelsDream Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Juliusz(ka) napisał(a):Angels - nie sezon, tylko chu**** dobór hodowlany:angryy:, brak testów psychicznych z prawdziwego zdarzenia:angryy: i mamy tabuny ON/DONów z agresją lękową, klapkami na oczach, brakiem naturalnej chęci do współpracy z przewodnikiem i popędami do du*y... I piszę to ja - właścicielka DONa z duuużymi problemami - więc o rasizm mnie posądzić się nie da... Moja ukochana rasa dobija do dna - tak sobie po cichutku marzę, że kiedyś się od niego odbije i coś zacznie się zmieniać :(... Marzenia trzeba mieć, prawda? Domyslam się. Napisałam sezon, bo u nas sporo szczeniaków się pokazalo jak u bonsai. Szkoda mi tych psów, ale co poradzić, skoro do ludzi nie dociera. Quote
Greven Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Zobaczcie na allegro, jaki ruch się zrobił w owczarkach i za ile "to" można kupić... porażka :shake: Quote
AngelsDream Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Ja na stronie jakiejś "hodowli" widziałam promocję 30% bodajże na zakupy ONka... Z różnych miotów, w rożnym wieku, etc. Quote
mch Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Juliusz(ka) napisał(a):Bonsai - nie da się ukryć, że mit Szarika/Cywila/Rin Tin Tina ciągle pokutuje... Ale nie da się też ukryć, że jeszcze dekadę temu ONy BYŁY inne! Błędów można było natrzaskać od chole*y, a tamte psy - psy silne i stabilne psychicznie - znosiły nasze ułomności i dawały się 'odkręcać'. A teraz? Jedno nieprzyjemne zdarzenie, i zwierzak odstawia takie szopki, że klękajcie narody! Osobniki są słabe psychicznie, tchórzliwe, co 'pięęęknie' się w tej rasie na agresję przekłada - a agresja lękowa jest chyba największym dramatem... hola hola , nie rozkręcajmy sie tak . moj siedzący spokojnie ON zostal zaatakowany przedwczoraj przez goldena , i to taki strzal na serio , dobrze ze gosc utrzymal smycz ,bo nawet moje niunio sie wkurzylo i zjezylo ,a u niego na prawde trudno o wkurzenie na maxa . a nie walczylabym ze smyczą jakby co . wiec bez generalizowania ,wlasciel goldena powiedzial w powietrze ze on tak tylko do psow , a tak to dobry jest . te tabuny onkowatych o których tak pieknie sie pisze jakie to agresory szczekające , jakby sie uprzec moznaby by ,,podpiąc" pod jeszcze 15 innych ras . mam suczke w typie rasy którą od tragicznej agresji lekowej dalo sie ulozyc tak by byla w stanie egzystowac na osiedlu pełnym psow roznych . mialam czarne wizje jak bedziemy zyc dalej gdy paromiesieczna suczka rzucala sie na wszystko co bylo psem niezaleznie od gabarytów płci koloru wikeu itd ,a po takiej furii potrafila przez pol godziny krązyc niespokojnie nie będac w stanie wyluzowac sie psychicznie na tyle by zrobic chocby male siku . Quote
Saite Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 Niestety ONy od lat są w mniemaniu ogółu psami "dobrymi na wszystko", a duże potrzeby tej rasy zepchnięte są gdzieś na margines albo w ogóle nie zauważane. Ja mam to szczęście, że w moim najbliższym otoczeniu mieszkają ONy i DONy ratujące dobre imię rasy, ale pewnie to dlatego, że nie ma ich wiele w porównaniu z przedstawicielami innych ras, poza tym wydaje mi się, że te konkretne psy miały szczęście trafić do ludzi orientujących się w specyfice rasy. No, ale z tego co tu czytam, to znów zainteresowanie wzrasta i szykują się zapewne kolejne (psie) ofiary nieuświadomionych amatorów psów łatwych i przyjemnych, które uczą i wychowują się same, nie sprawiają problemów itd. Quote
Juliusz(ka) Posted January 10, 2009 Posted January 10, 2009 mch napisał(a):hola hola , nie rozkręcajmy sie tak . moj siedzący spokojnie ON zostal zaatakowany przedwczoraj przez goldena , i to taki strzal na serio , dobrze ze gosc utrzymal smycz ,bo nawet moje niunio sie wkurzylo i zjezylo ,a u niego na prawde trudno o wkurzenie na maxa . a nie walczylabym ze smyczą jakby co . wiec bez generalizowania ,wlasciel goldena powiedzial w powietrze ze on tak tylko do psow , a tak to dobry jest . te tabuny onkowatych o których tak pieknie sie pisze jakie to agresory szczekające , jakby sie uprzec moznaby by ,,podpiąc" pod jeszcze 15 innych ras . mam suczke w typie rasy którą od tragicznej agresji lekowej dalo sie ulozyc tak by byla w stanie egzystowac na osiedlu pełnym psow roznych . mialam czarne wizje jak bedziemy zyc dalej gdy paromiesieczna suczka rzucala sie na wszystko co bylo psem niezaleznie od gabarytów płci koloru wikeu itd ,a po takiej furii potrafila przez pol godziny krązyc niespokojnie nie będac w stanie wyluzowac sie psychicznie na tyle by zrobic chocby male siku . Monika - ja sobie tego nie wymyślam, niestety: owczarki są rozmnażane jak leci. Testów psychicznych z prawdziwego zdarzenia brak=rozmnażaniem zwierząt 'ładnych', ale już niekoniecznie niosących 'dobrą psychikę'. Odkręcać, stawać na rzęsach, tyrać nad wypracowaniem posłuszeństwa umożliwiającego jako takie egzystowanie oczywiście MOŻNA(a nawet trzeba), ale czy o to chodzi? Dalczego tak mało ON/DONów - już tych z hodowlanką(!) - jest szkolonych w kierunkach 'typowych' dla rasy? Czy aby na pewno tylko dlatego, że hodowcom się 'nie chce'? Czy może, brzydko rzecz ujmując: 'z g*wna bata nie ukręcisz'? Pewnie - szukać dobrej hodowli, 'prześwietlać' ją, zbierać jak najwiecej informacji o parze hodowlanej, itd.,itp., to wszystko fajnie, pięknie. Ale nie oszukujmy się: przeciętny chętny na ON/DONa - a piszę już o ludziach, którzy są na etapie pies/suka z rodowodem - żyje w przekonaniu, że hodowca WIE co hoduje i przecież nie będzie rozmnażał zwierząt lękliwych, agresywnych, wypranych z popędów... Może nawet nie będzie potrafił nazwać tych niechcianych przymiotów, ale liczy na to, że ze szczeniaka, przy pewnym nakładzie pracy, wyrośnie 'normalny' pies/suka. Quote
bonsai_88 Posted January 11, 2009 Posted January 11, 2009 Pod nosem mam 3 ONy rodowodowe - 2 z nich mają fajną psychikę, jedna suka to jakiś koszmar... właściciele uwidzieli sobie, że ON może bez smyczy chodzić i mimo, że suka atakowała inne psy to jej nie zapinali :shake:. Dopiero ostatnio się nauczyli... Swoją drogą nikt mi nie powie, że ON, który jeży się na sam widok innego psa jest normlany :roll:. Specjalnie piszę teraz tylko o tych, o których wiem, że mają rodowód... żeby nie było podciągania pod inną rasę :eviltong:... Swoją drogą Bonita i Pakros [wychowany przez Bonitę :lol:] są świetnymi, usłuchanymi psami o rewelacyjnym charakterze :loveu:. Bonię bym z pocałowaniem ręki wzięła, mimo że ONów nie lubię :cool3: Quote
WŁADCZYNI Posted January 11, 2009 Posted January 11, 2009 Moda, modą ale nigdy nie widziałam /po za jednym belgiem/ tak agresywnego szczeniaka jak DON z klatki obok - 2-3 miesięczna kulka skakała z zębami, kilka miesięcy później wywlekała na kolczacie właścicielkę z klatki, żeby zjeść moją idącą przy nodze sukę, a całkiem niedawno złapała rowerzystę za nogę (będąc na smyczy!). Infers1995 - sugerujesz że mój pies jest chory bo nie jest odrobaczana?:cool3: Następnym razem telefonik w łapkę i pytanie 'zamknie pan bramę, czy dzwonimu po mundurowych że pieski bez kontroli hasają po okolicy' :evilbat: Rinuś ja nie muszę podstawiać drabinki - suka doskakuje na jakieś 160 cm bo ja mam 1,65m a może brać ciacha z moich ust bez problemu. Bonsai ja wciąż podziwiam że byłaś taka miła odstawiając jogę z Birmą na rękach:diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.