Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To ja kiedys byłam po prostu beszczelna i skomentowałam. Jechałam pociagiem i wysiadała kobieta z wozkiem- sama nie mialam jak je pomoc bo byłam obladowana dwoma torbami, ale nie wysiadałysmy same, wysiadali rowniez faceci. oczywiscie, zadnemu sie nie chcialo jej pomoc :mad: No to ich bardzo glosno (niby sama do siebie :diabloti: ) skomentowalam, ze jak wiadac mezczyzni pociagami nie podrozuja bo nie ma kto pani pomoc. O dziwo, zaraz sie znalazł jeden pan chetny do pomocy :evil_lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Aina jak jest mało ludzi w autobusie zdarza się, że nikt nie chce pomóc, mimo próśb :angryy:. I tak hitem była odpowiedź jednej dziewczyny, że mi nie pomoże, bo sobie spodnie pobrudzi :diabloti:.

Posted

ja trzy miesiące temu wiozłam chorego kota do weta tramwajem, a pierwsze do transportu nawinęło się nosidełko dla dziecka (w którym dawniej ja byłam noszona :razz::razz:). Brali mnie za 14-letnią mamę która mruczusia urodziła :evil_lol::evil_lol: Najlepsze było oburzone spojrzenie moherowej babci, która mówi (niby do siebie): "ciekawe kto jest ojcem tego włochatego dziecka..." :mad:

Posted

[quote name='bonsai_88']Aina jak jest mało ludzi w autobusie zdarza się, że nikt nie chce pomóc, mimo próśb :angryy:. I tak hitem była odpowiedź jednej dziewczyny, że mi nie pomoże, bo sobie spodnie pobrudzi :diabloti:.

W ogóle spotkać na ulicy faceta to coś niesamowitego :razz:
Znajomej ostatnio zepsuł się samochód, staną na środku ronda i nie chciał ruszyć, zrobił się korek, ludzie płci męskiej zatrzymali się za nią, w audicach, bemkach itd. i żade nie wyjdzie pomóc tylko czekają aż ona sama sobie wyjedzie, ona 50 kg wagi i ma sobie sama samochód przepchac? :shake: w końcu szedł starszy pan, taki dziadziuś i pomógł jej zepchac auto i nie omieszkał też podziękowac tamtym za pomoc :diabloti: najechał na kolesia z audi że w ogóle kultury nei ma, bo dziewczyna pomocy potrzebuje a on tyłek grzeje w aucie :evil_lol:
ale nie ma to jak dzisiejsze czasy :razz:


Mówiłam wam jaką miałam romantyczną :evil_lol: przygodę z pewnym panem?, normalnie jak z Disneya :eviltong:
Szłam ze swoją suką na flexi 8m, rozwinięta na maksa, z drugiej strony szedł pan (przystojny pan :cool3:) z mieszańcem beagle też na flexi, ja co prawda przyciągłam psa do siebie, on też, ale pieski chciały się powąchac to oboje rozluźniliśmy smycze i podeszliśmy bliżej siebie. Moja dziewczynka się zdenerwowała bo tamten pies młody i nachalny do zabawy, więc postanowiła od niego odbiegnąc, a pies za nią, no więc tak kilka obrotów zrobili w ciągu kilku sekund, ja się odwracam a ten pan stoi plecami do mnie, tak że się stykamy :crazyeye: a obie linki są obkręcone do okoła naszych nóg, jak w jakiejś taniej komedii romantycznej :evil_lol: no i tu śmiesznie się zrobiło, bo my się rozplątywaliśmy a piese nas plątały i tak to trwło 10min :eviltong: ludzie mieli niezły ubaw na chodniku :evil_lol: Jak się rozplątaliśmy to oboje zaczeliśmy się cieszyc jak debile na środku trawnika ;)

Posted

Bonsai, co poradzisz, dla niektórych najwyższym priorytetem w życiu są własne spodnie i troszczenie się o nie. Ale nie powiem, sytuacja wyszła niefajna i ja takiego podejścia nie rozumiem.
Kiedyś byłam świadkiem, jak kobieta tarabaniąc się z wózkiem do autobusu przewróciła się do tyłu i wypadła, a wózek na nią.

Nukapei
, poważnie???

Mi się też zdarza czasami przemieszczać autobusem po mieście z psami (pojedynczo) i też sobie przy okazji obserwuję zachowania ludzi w tych okolicznościach.
Może uznacie, że to niekulturalne, ale ja nie czekam z psem, aż wszyscy sobie wejdą. Ja wiem, gdzie chcę/muszę stać i staram się szybko psa wprowadzić postawić w wypróbowanym miejscu, tak by on nie przeszkadzał innym i by jego nikt nie potrącał, deptał i tak dalej. Nie tratuję przy tym innych, ale też nie czekam do ostatniego wsiadającego.
Potrafię nawet przeprosić zajmującą takie wygodne dla psa miejsce osobę, (szczyt bezczelności:evil_lol:). Człowiek może postać wszędzie, a pies nie bardzo.
Zwracam ludziom uwagę ze wzrokiem Bazyliszka, gdy mimo mojej zapobiegliwości próbują mi się na psa wpychać lub nie zwracają uwagi na psi ogon.
Muszę przyznać, że jak dotąd nikt nie polemizował.
To samo jest przy wysiadaniu, przepuszczam tylko tych, którzy stali bliżej drzwi niż ja i pies, reszta czeka na swoją kolej, jak przy "normalnym" wysiadaniu. Tak samo rzecz się ma z tymi, co się wepchnąć do środka transportu próbują zanim jeszcze wysiądą pasażerowie, ja wysiadam z impetem i mam w tej sytuacji pierwszeństwo, więc jeśli się ktoś pcha, pcha się na własne ryzyko...
Brzmi to okrutnie:diabloti: i strasznym jest, że jadąc z psem nie przyjmuję z góry postawy pasażera którejś tam z rzędu kategorii. Wychodzę z założenia, że jeśli mój pies zachowuje się wzorowo i jak należy w czasie jazdy autobusem wśród ludzi, to i ludzie powinni się właściwie zachowywać względem psa.

Posted

Saite napisał(a):

Nukapei, poważnie???


poważnie, ta miła starsza pani wzięła mruczka chyba za dziecko :eviltong: już chciałam jej odpowiedzieć, że to efekt ewolucji, że rodzą się włochate dzieciaki z wąsami, ale się powstrzymałam :evil_lol:

Posted

Ostatnio miałam prawdziwą ochotę zabić idiotów z osiedla :shake:
Dom sobie stoi, nieogrodzony, po podwórku biega coś w typie labradora i coś w typie wilczura. Obydwa niezbyt przyjaźnie nastawione do przechodni (nawet labrador!).
Błagam.. Czy oni nie mogą zrobić bramy? Albo niech trzymają psa w domu i go wyprowadzają na siusiu, nie wiem, cokolwiek. Przecież mi utrzymać Wadera jest naprawdę ciężko, gdy biegnie do niego pies z rozdziawioną gębą gotowy do ataku. Wader to typowy 'bojowy', samczy charakter.. Nie wytrzymuje jak jakiś pies na niego biegnie i chce się na niego rzucić. Zresztą jaki pies to wytrzymuje.. I tak jest cały czas, kiedy tamtędy przechodzę biega albo jeden albo drugi pies. Wkurza mnie to, doszłam do wniosku że może to ja w końcu spuszczę Wadera, po co mam go na smyczy prowadzać, 'przecież on jest taki grzeczny' (tak mówiła właścicielka o owych typach rasy)! Tylko, że jakbym ja spuściła mojego doga, to podniósłby się wrzask. Że gdzie, takiego wielkiego psa wypuszczać! A ich psy to mogą sobie biegać do woli :shake: Nieodpowiedzialność, jedna wielka nieodpowiedzialność. Przecież gdyby mój Wader nie daj Boże by pogryzł któregoś z nich (w ramach obrony) to ja bym była winna! Bo to ich pies byłby poszkodowany! No normalnie chamstwo! A ja psa w kagańcu (jak jesteśmy w terenie zabudowanym) i na smyczy prowadzam, może nie będę skoro taka samowolka panuje! :roll:

Posted

No dobrze, ale np. labrador nie atakuje, on tylko podchodzi blisko i napręża się wrogo, co dla mojego psa jest równoznaczne z atakiem.
Dla tych którzy będą dochodzić będzie to równoznaczne z tym, że to mój pies zaatakował!
Z takimi chamami nic nie zrobisz :shake:
Dla mnie to jest chore, ludzie puszczają psa, żeby sobie pobiegał, a ja mam pilnować swojego, co jest ciężkie, bo on waży bardzo dużo, nie lubi kręcących się koło niego nerwowo psów i mimo tego, że jestem PEWNA, że nie zaatakuje człowieka, jestem również pewna, że zaatakuje psa jeśli podejdzie zbyt blisko.

Posted

L'or, byly juz podsuwane fajne pomysly, lancuszek w drugiej rece, jak puscisz za takim natretem, to sie szybko wlasciciel znajdzie.
Poza tym, gdy pusicisz psa, bedziesz miala sporo do odkrecania z jego zachowania :(...

Posted

Nukapei, a kot spokojnie usiedział w tym nosidełku? Nie chciał sie wydostac? Mi se wydaje ze z takiego nosidełka łatwo moze kot wyskoczyc

Wczoraj jak chodziłam z Hadarem po osiedlu spotkałam pania z trzema psami wszystkie luzem. Jeden podbiegł do Hadara, zaczeły sie obwachwac i tamten sie zaczał wyprostowywac. Pani sie zblizała w miedzyczasie do nas i sie cały czas darła na psa ze chodz tutaj wkoncu jak juz do nas doszła to było chodz tu bo cie zabije. Kiedy dotarła do psa, zaczeła go bic. Podobno to tylko na to jest dobre zeby pies w ogóle przestał przychodzic.
Co do pa tej pani nie rzucił sie na Hadara, ale jak opowiedziałam to siostrze w domu mówiła ze na Vértesa sie rzucił jak podbiegł do niego.

Posted

L'or, zgadzam się z Aina, winny jest ten, kto nie dopilnował swojego psa/psów, a nie ten, kto szedł ze swoim psem na smyczy i jego pies zaatakowany się obronił. Przepisy mówią jasno, że posesja, jeśli ma się psa na zewnątrz, ma być ogrodzona i zabezpieczona tak, by pies nie stanowił zagrożenia i nie mógł się wydostać. Może tych ludzi powinien dzielnicowy pouczyć? Widać nie są absolutnie świadomi obowiązków, jakie spoczywają na posiadaczu psa.

Posted

Ja ostatnio sobie obiecalam, ze bede nosic ze soba kolcztake, ale nie jako obroze dla psa a ochorne od natretow. Jakby co jeden i drugi dostanie kolcztaka to mu sie odechce mnie atakowac.

Posted

Saite napisał(a):
L'or, zgadzam się z Aina, winny jest ten, kto nie dopilnował swojego psa/psów, a nie ten, kto szedł ze swoim psem na smyczy i jego pies zaatakowany się obronił. Przepisy mówią jasno, że posesja, jeśli ma się psa na zewnątrz, ma być ogrodzona i zabezpieczona tak, by pies nie stanowił zagrożenia i nie mógł się wydostać. Może tych ludzi powinien dzielnicowy pouczyć? Widać nie są absolutnie świadomi obowiązków, jakie spoczywają na posiadaczu psa.



Mi kolezanka kiedys sugerowała ze jak moja suka (bedac na smyczy) pogryzie inna suke (ktora ja zaatakowała) to bedzie moja wina, bo pogryzly sie dwa psy bez kaganca (ale moja na smyczy). W zwiazku z czym bedzie to tez moja wina. Tak by owszem moglo byc, gdyby ten drugi byl tez na smyczy, ale jesli jest lzuem i nas zaatakuje to jest juz probelm jego wlasciciela bo ja sie bede bronic. Bo własciciel musi psa wyprowadzac albo na smyczy albo w kagancu (a w przypadku gdy jest agresywny to w jednym i drugim) i ja nie zamierzam dbac o czyjego psa kosztem zdrowia mojego psa i mnie samej.

Posted

aina155 napisał(a):
Ja ostatnio sobie obiecalam, ze bede nosic ze soba kolcztake, ale nie jako obroze dla psa a ochorne od natretow. Jakby co jeden i drugi dostanie kolcztaka to mu sie odechce mnie atakowac.

Nie przeceniałabym ciosu kolczatką. Agresywny, pobudzony pies jest "znieczulony" na ból i może nie zwrócić uwagi nawet, na dużo mocniejsze bodźce. Poza tym wzięcie zamachu może być ryzykowne, bo takim gestem można sprowokować psa do ataku na siebie samą.

Posted

Chodzilo mi o zalecane na forum smyrganie delikwentom pod nogi, a nie celowanie w psa specjalnie. Licze na to, ze tak jak pisaly dziewczyny przestraszy sie wtedy i ucieknie.

Posted

aina155 napisał(a):
Chodzilo mi o zalecane na forum smyrganie delikwentom pod nogi, a nie celowanie w psa specjalnie. Licze na to, ze tak jak pisaly dziewczyny przestraszy sie wtedy i ucieknie.

Dobrze, że uściśliłaś, no takie "zdekoncentrowanie" napastnika w niektórych sytuacjach się sprawdza i studzi zapał. Tylko trzeba mieć dobry cel. ;)
Mnie takie metody nie dotyczą, bo na spacerach mam obie ręce zajęte.

Posted

Ja miałem kiedyś w takiej "groźniej"sytuacji zabawny przypadek.
Szedłem z moim Sznaucerem olbrzymem i zaczął lecieć do nas jakiś zjeżony ON-ek, mam ten handicap, że mój nie odpowiada agresją, tylko staje i się patrzy z miną "i co byś synku chciał ..."
Nie wiedzac co zrobić postanowiłem wykorzystać jedyną szansę - znajomość komend obcego psa...
No i wrzasnąłem SIAD! Dodając do tego słowo zawierające jak mówią spory ładunek emocjonalny, a dokładnie SIAD, K***, no i mój klapnął w ułamku sekundy na tyłek, a tamten ... też ... :diabloti:
A jaki był zdziwiony! :evil_lol:
A potem dodałem (też z "ładunkiem" :eviltong:) - a teraz WYP******** DO DOMU!
No i udało się - ON-ek zawinął się i poszedł (chyba do domu :diabloti: )
:lol:

Posted

M@d napisał(a):
Ja miałem kiedyś w takiej "groźniej"sytuacji zabawny przypadek.
Szedłem z moim Sznaucerem olbrzymem i zaczął lecieć do nas jakiś zjeżony ON-ek, mam ten handicap, że mój nie odpowiada agresją, tylko staje i się patrzy z miną "i co byś synku chciał ..."
Nie wiedzac co zrobić postanowiłem wykorzystać jedyną szansę - znajomość komend obcego psa...
No i wrzasnąłem SIAD! Dodając do tego słowo zawierające jak mówią spory ładunek emocjonalny, a dokładnie SIAD, K***, no i mój klapnął w ułamku sekundy na tyłek, a tamten ... też ... :diabloti:
A jaki był zdziwiony! :evil_lol:
A potem dodałem (też z "ładunkiem" :eviltong:) - a teraz WYP******** DO DOMU!
No i udało się - ON-ek zawinął się i poszedł (chyba do domu :diabloti: )
:lol:

Dobre!
Przypomniało mi się jak kiedyś spędzając rodzinnie campingowo-namiotowe wakacje sąsiadowaliśmy z Niemcami, których pies notorycznie się do nas zakradał i prowokował naszego psa. Na początku nie wiedzieliśmy, że sąsiadami są Niemcy i wypędzaliśmy psa sformułowaniami po polsku, na co on właściwie nie reagował, mimo ładunków emocjonalnych. Nie wiedzieliśmy, co jest, czy on głuchy czy jaki. Dopiero gdy mój ojciec zorientowawszy się w końcu, że to nie polski zwierz ryknął "po ichniemu" poskutkowało.
Jednym słowem trzeba znać język "psi". ;)

Posted

Ja dziś wracając ze spaceru przechodziłam obok grupki dresów siedzących pod klatką. Mieli luzem psa, dużego czarnego, trochę wyglądał jak przerośnięty belg,z głową onka. Już parę razy mieliśmy z nim nieprzyjemne sytuacje (mój pies źle reaguje na duże psy a jeszcze jak są czarne to masakra więc zawsze brałam go na smycz ale właściciele dużego nie raczyli nigdy go odwołać, zawsze musiałam ratować sytuację odchodząc zanim mój pies postanowi go 'wytrymować' :cool1:) więc stanęłam, spojrzałam wymownie na 'panów' a panowie na to 'nie bój się, jadł śniadanie!' :angryy:
Nienawidzę takich gnojków z brakami w spodniach, którzy muszą sobie psem ego reperować :angryy:

Posted

A ja się dzisiaj wkurzyłam jak byłam z Birmą i Smokiem [w sankach] na spacerze. Młoda biegała luzem, kiedy za nami pojawili się państwo ze spuszczonym sznaucerkiem [miniaturka]. Przywołałam Birmę do nogi i wszystko byłoby dobrze, gdyby sznupek nie postanowił sprawdzić co jest w sankach [młoda dziecka broni, tego jej oduczyć nie umiem]. Birma na ten widok wystrzeliła pełnym tempem i walnęła porządnie w psiaka... nie chciała go [jeszcze] ugryźć, ani nic zrobić - chciała po prostu znaleźć się pomiędzy psem a Smokiem, ale nie udało się jej wyhamować :evil_lol:. Na szczęście do tego etapu, gdzie stoi pomiędzy dzieckiem a psem udało mi się dojść - mi to daje sekundę na zapanowanie nad sytuacją, a ona ostrzega psa, że nie życzy sobie jego kontaktów ze Smokiem :razz:. W wyniku uderzenia psiak odleciał kawałek, a jego właściciele... wyskoczyli do mnie z pretensjami, że jak ja śmiem spuszczać TAK agresywnego psa :mad:. Wkurzyli mnie, bo czy ja pozwoliłam ich psu lizać moje dziecko po twarzy? Nie? To jakim prawem mają czelność się o cokolwiek mnie czepiać [zwłaszcza, że młoda NIE zaatakowała psa, a wpadła na niego rozpędzona] :angryy:... pomijam już fakt, że ostrzegałam ich, że mój pies broni Smoka i prosiłam o zabranie psa od sanek :angryy:.

A jeśli chodzi o największe chamstwo facetów to hitem było jak samochód padł mi na jednym z głównych skrzyżowań w moim mieście [byłam "tylko" w 9 miesiącu ciąży :diabloti:], a wszyscy... trąbili na mnie, że mam zabrać samochód i mijali :cool3:. Z naszą kochaną policją włącznie :razz:. Przepchnąć samochód na bok pomógł mi jakiś chłopaczek na oko 50 kg [dla porównania, ja wtedy mniej-więcej 90 kg ważyłam :diabloti:] i pan na oko 60 lat :cool3:. Ba, chłopaczek był nawet tak dobry, że mnie prawie pod dom podwiózł, żebym nie musiała się męczyć :loveu:. Podziękowałam mu z całego serca, a na pozostałych facetów klęłam pod nosem całą drogę do domu :mad:

Posted

W wakacje miałam sytuację, że szłam razem z pieskiem i z mamą na pobliską działkę na grilla. Wszystko byłoby pięknie tylko że ktoś nie zamknął furtki( jak ja tego nienawidzę) i rzucił się na nas jego pies:angryy:. Chociaż mały to był strasznie agresywny, próbował pogryźć Szona a kiedy mama wzięła psa na ręce to zaczął skakać na mamę i dalej próbował gryźć. Po prostu koszmar nie mogliśmy sobie dać z nim rady. Ja go próbowałam odgonić koszykiem, ale to nic nie pomagało a jeszcze chwila i rzuciłby się na mnie:angryy:. Z pomocą przyszła nam pani która mieszkała obok i zamknęła tego głupiego psa w ogrodzeniu. Znamy właścicielkę tego psa dlatego tata poszedł powiedzieć co się stało i żeby pilnowała tego psa. Na co pani powiedziała że jej pies się tak nie zachowuję, a jeśli już to zareagował tak tylko na nas... Pocieszające jest to że kiedy ostatnio tam chodzę to zauważyłam podwójną furtkę czyli jednak była potrzebna i piesek nie reagował tak tylko na nas:cool1:.

Posted

Jak dla mnie zupełnie nie ma znaczenia, czy pies zazwyczaj jest spokojny, czy wybiega na ulicę. Jeśli pies bez nadzoru zostaje przed domem, ogrodzenie musi być i koniec. Nie wierzę, żeby nie było rzeczy, która danego psa sprowokuje w końcu do ataku czy oddalenia sie z posesji.

Ja kocham ludzi, którzy wystawiają samochód czy robią coś na podwórku z rozdziawioną bramą w towarzystwie skądinąd spokojnego psa. Pies siedzi jak aniołek na podwórku, dopóki nie zobaczy mojego. Po mniej lub bardziej ciekawej sytuacji słyszę "To dlatego, że pani szła z psem" :angryy::angryy::angryy: Może jeszcze ja mam za to przepraszać? :razz:

Posted

Ania! napisał(a):
A tak to się jakoś dziwnie zawsze składa, że grzeczne psy są wyprowadzane na smyczy, a te w typie "on się tylko chce przywitać" lub "on nic nie zrobi" najczęściej radośnie biegają samopas :shake:


Dokładnie tak mam na osiedlu, zawsze chodzę z moimi na smyczy, a te wszystkie radosne niby i nieszkodliwe luzem biegają, widząc nas nagle przestają być łagodne i skaczą z zębami. Najgorsze jest to, że ja nie umiem, tak jak niektórzy inni członkowie forum - Bonsai88, mogę na szkółkę do Ciebie? - odszczeknąć się tym głupim ludziom. A moje psiaki są totalnie pozbawione agresji i nawet biedne nie wiedzą, jak mają zareagować, jak któryś pies z zębami leci.

Co do kolczatki - ostatnio spotkaliśmy znajomego boxia, luzem latał. Nieszkodliwy pies, pobawiłby się chętnie z moimi. Moje na smyczy. Powitały się skacząco i co się stało? Mój ma powiekę rozerwaną, bo boxiu miał kolczatkę do góry kolcami. Pół centymetra i byłoby po oku. I jak można się dziwić, że wszystkie - WSZYSTKIE - psy na osiedlu omijam wielkim łukiem?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...