kredka Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 A co powiecie na to? Idę sobie z moją Abrą-owczarkiem niemieckim(oczywiście na smyczy),trzymam ją krótko,a tu leci pod nas mały kurdupelek(yoreczek) i szczeka ;/ Abra nie reagowała jak był daleko,ale jak podbiegł jej pod nos to zaczęła się awantura mojego psa z tamtym ;/ Abra oczywiście na maxa rozjuszona szczeka,warczy,próbuje się uwolnić a yoreczek ucieka ;/ wylatuje typeska zza rogu i z miejsca drze się na mnie! ;/ że mogłabym kaganiec założyć swojemu psu,skoro nie potrafie nad nim zapanować ;/ a ja do niej żeby lepiej zabrała tego swojego kurdupla bo jak ona chce to ja dopiero moge nad moim psem nie zapanowac ;/ to ona z wielkim oburzeniem puściła psa,i mówi do mnie "dziecko,wiesz że ze starszym nigdy nie wygrasz" ? a ja do niej że albo zabierze psa,albo Abra go na kotlety zmieli ;/ a ona nic...to ja przywołałam Abre i udaje że jej smycz odpinam xd Typeska w pisk,psa na ręce i dosłownie wskoczyła na podwórko xd ja się zaśmiałam i poszłam dalej :P no ale ludziom jak widać słownie przetłumaczyć nie można ;/ trzeba czynami :P Quote
NATKA Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Tak to niestety jest :angryy: niestety ale cóż wole żeby mnie mieli za wredną babę i mnie omijali z daleka niż być miłą i dotsawać po tyłku za to. Sytuacja z wieczornego spaceru mój pies na smyczy plus dziecko i postrzelony bokser bez kontroli biegający luzemm. Bokser łagodny ale niewychowany i ma bardzo upierdliwą cechę a mianowicie skacze po ludziach jak opętany, raz nawet mi na plecy z nienacka wskoczył. Dopóki bokser nie podchodził ani do mnie ani do dziecka Ares był spokojny ale jak się zapędził do skaknia na nas to się zaczęło, jedną ręką próbowałm osłonić dziecko drugą próbowałm utrzymać psa na smyczy niestety z marnym skutkiem. Właściciel niby wrzeszczał na psa ale bezskutecznie finał był taki że puściłam psa na całą długość smyczy, mój puchacz dorwał i ściorał boksera, bokserowi jakoś udało się ucieć i pobiegł w kierunku swojego domu a zdziwiony właściciel poszedł za nim. Quote
bonsai_88 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Kredka a co ty się dziwisz? Przecież tydzień temu pisałam, jak obca baba upierała się nad uśpieniem Birmy, bo... Birma zaatakowana przez jorczka chwyciła go za piórka :diabloti:. Psiak nawet zadrapania nie miał, ale babę myślałam, że zamorduję :mad: Quote
WŁADCZYNI Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 wrr wracam od weta, Su niezbyt zachwycona i widzę że coś do nas biegnie:mad: Za nim pani nawet smycz miała i przemawia czule 'ale puszku nie podchodź' jak już pies przy mojej suce. Zadymiło ze mnie, natupałam, powiedziałam co myślę o wyprowadzaniu psa i smyczy rozdzielnie oraz że radzę pieska zbadać bo się mógł zarazić:diabloti: więc pani raban że z chorym psem wychodzę.:mad: następnym razem chyba pozwolę się Su pobawić :evilbat: albo własnozębnie pogryzę podbiegacza. Quote
pauli_lodz Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 AAA gr :angryy: jest zima więc z psem wychodzę w glanach z metalowym twardym czubkiem i naprawdę zacznę tego czubka używać, tylko szkoda mi psa kopnąć - jak źle trafię a pies niezbyt wielki to mogę w końcu żebra złamać, a czemu pies winny że ma imbecyla zamiast właściciela?:diabloti: no pies nie jest nic winny, tylko niech mi ktoś powie - co JA jestem winna, że muszę swojego siedemnastokilogramowego psa podnosić żeby mi go inny nie zeżarł, zero smyczy zero kagańca, jak pies był ode mnie z 10 metrów i dopiero spojrzał na mojego - już zaczęłam wołać żeby debil zapiął psa, ale jak go ma zapiąć jak pies ma go w czterech literach.:roll: a wszystko się dzieje tuż obok posterunku SM, ale ponieważ deszcz pada to siedzą i grają w pasjansa na komputerach zamiast do roboty się ruszyć. ręce mi opadają, bo nie ma sposobu na debilizm, dzwonić na SM to sobie chyba mogę zębami - bo i po co, skoro zanim skończyłam swoje miłe i uprzejme słowa do idioty z psem to mi zniknął z pola widzenia. [potraktowana jak UFO bo mam jakiekolwiek pretensje za atak na mojego psa] uf wyżaliłam się.:shake: Quote
Bogarka Posted December 18, 2008 Posted December 18, 2008 Nie wiem, czy juz pisałam tutaj była w naszej klatce do nie dawna (juz nie zyje) suka w typie ONa Raz chciałam wysiasc z windy z Vértesem a suka chciała wsiadac do windy musiałam wjechac spowrotem na pietro i zejsc po schodach. Jak wyszłam suka była za blokiem własciciela nie widziałam. Potem dowiedziałam sie od sasiadki ze chłopak ja wychodzac z domu wypuszcza za blok i idzie po czym suka wraca do domu sama do babci chłopaka. Dobrze ze był ze mna Vértes a nie Krasna która jej nie cierpiała. Quote
fattyciak Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Moja mama była z Gimkiem na spacerze i doskoczył do nich wściekle ujadający kundel, trzyma się w bliskiej odległości, zaczepia, zatacza koła, uskakuje nie boi się krzyków itd. Mój Gimek się szarpie na smyczy, dusi się(ma problemy z tchawicą), ten nadal atakuje a boczkiem jak gdyby nigdy nic człapie sobie właścicielka psa ze smyczą w dłoni, jakby niczego nie widząc, i poszła dalej... Do tej baby nic nie trafia! To już nie pierwsza taka sytuacja, kiedyś na prośbę zabrania atakującego nas psa ...uśmiechnęła się i poszła dalej. Nie wiem co z tą francą zrobić, straszenie strażą miejscką etc nic nie pomoże. Quote
AngelsDream Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 fattyciak napisał(a):Moja mama była z Gimkiem na spacerze i doskoczył do nich wściekle ujadający kundel, trzyma się w bliskiej odległości, zaczepia, zatacza koła, uskakuje nie boi się krzyków itd. Mój Gimek się szarpie na smyczy, dusi się(ma problemy z tchawicą), ten nadal atakuje a boczkiem jak gdyby nigdy nic człapie sobie właścicielka psa ze smyczą w dłoni, jakby niczego nie widząc, i poszła dalej... Do tej baby nic nie trafia! To już nie pierwsza taka sytuacja, kiedyś na prośbę zabrania atakującego nas psa ...uśmiechnęła się i poszła dalej. Nie wiem co z tą francą zrobić, straszenie strażą miejscką etc nic nie pomoże. Wyłapać godziny spacerów, pójść w dwie osoby. Jedna niech pilnuje waszego psa, a druga niech da lekcję latania psu sąsiadki. Skoro nie działa normalnie, trzeba zrobić to skutecznie. Quote
Kosmaty Gałganek Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 I nie straszyć strażą miejską tylko faktycznie zadzwonić. Niech płaci skoro psa nie może trzymać na smyczy. Quote
AngelsDream Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Problem z SM jest taki, że zwykle nie przyjeżdża od ręki. A taka osoba czesto zdąży swojego szczekusia zgarnąć... Quote
bonsai_88 Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 A ja się dzisiaj wkurzyłam na głupotę ludzi :angryy:. Musiałam zawieźć sunię z DT [pojechała do DS :multi:]. Sunia w Krakowie została wzięta na parę godzin przez moją koleżankę, a następnie przekazana osobie przewożącej ją do Warszawy - ja niestety nie mogłam tak długo być w Krakowie - obowiązki rodzicielskie wzywały :roll:. Dziewczyny poszły ze mną oprowadzić mnie na pociąg. Jaga wystraszona, bo tłumów nie lubi, pani [to ja :razz:] odeszła, a ona nie może pójść za mną... nagle jakiś obcy facet z łapami do psa się ryje :angryy:. Dominika wystraszona [ona nie ma psa, więc nie za bardzo wiedziała co zrobić], Jaga zaczyna się szarpać, żeby się od gościa odsunąć.... O mało z pociągu nie wypadła, ale jak go opie*rzyłam z góry na dół :mad:... Myślałam, że jeszcze sekunda i z pociągu wyskoczę, żeby mu coś zrobić :angryy:. Quote
magmar Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 bonsai_88 napisał(a):A ja się dzisiaj wkurzyłam na głupotę ludzi :angryy:. Musiałam zawieźć sunię z DT [pojechała do DS :multi:]. Sunia w Krakowie została wzięta na parę godzin przez moją koleżankę, a następnie przekazana osobie przewożącej ją do Warszawy - ja niestety nie mogłam tak długo być w Krakowie - obowiązki rodzicielskie wzywały :roll:. Dziewczyny poszły ze mną oprowadzić mnie na pociąg. Jaga wystraszona, bo tłumów nie lubi, pani [to ja :razz:] odeszła, a ona nie może pójść za mną... nagle jakiś obcy facet z łapami do psa się ryje :angryy:. Dominika wystraszona [ona nie ma psa, więc nie za bardzo wiedziała co zrobić], Jaga zaczyna się szarpać, żeby się od gościa odsunąć.... O mało z pociągu nie wypadła, ale jak go opie*rzyłam z góry na dół :mad:... Myślałam, że jeszcze sekunda i z pociągu wyskoczę, żeby mu coś zrobić :angryy:. Tak to jest, kiedy obcy ludzie się z łapami do psa pchają nie pytając czy mogą. Quote
Greven Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Idę osiedlową uliczką z Tangą (pitbull) na smyczy. Nagle zza furtki zaczyna nas z obłędem w oczach i pianą na pysku (dosłownie!) obszczekiwać golden. Tanga ma problemy z agresją do psów, już zaczęła wyrywać w tamtą stronę, ogon jak antena, zjeżony grzbiet, wielkie źrenice. Więc ja spokojnie: noga, siad. Nagroda. Tanga wyluzowała. Kolejna nagroda. Polecenie "patrz". Pies odpuścił, siedzi i patrzy mi w oczy. Na to drzwi domu otwierają się z hukiem i wypada pan... wypada oczywiście z mordą. Że mam się wynosić, bo drażnię jego psa. Znów mi się pitbull podekscytował, więc: noga, siad, patrz. Nagroda. Gościa ignoruję, bo z psem ćwiczę po drugiej strony uliczki osiedlowej i to nie moja Tanga robi coś niewłaściwego, a jego golden, który dostaje białej gorączki, szczeka, ujada, miota się i szturmuje furtkę. Facet pobudzony jak jego pies, aż żal patrzeć. Zaczyna się wydzierać na psa, zamknij się, zamknij się! Skończyłam z Tangą ćwiczyć, poszłyśmy dalej. Po ok 20 minutach tą samą drogą szłam z drugą moją pitbullką, Łapą. Ona jest jeszcze młoda i głupiutka, ale tym bardziej muszę się koncentrować na pracy - żeby ekscytacja i ciekawość, jaką obecnie wykazuje w stosunku do psów, nie przerodziły się w agresję. Oczywiście golden znów w amoku, histeryczna wokalizacja i atak na furtkę. Łapa podnieciła się więc ja znów: noga, siad. Nagroda. Patrz. Nagroda. W tym momencie drzwi jeb, z domu wypada pan. Szczegółami nie będę Was zanudzać :roll: Quote
Bogarka Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Disiaj jak wracałam z targu szłam uica a po drugiej stronie ulicy był plac zabaw. Stały tam w piaskownicy jakies panie z psem, pies biegał po piaskownicy spuszczony i w pewnym momencie nasikał na drzewo, które jesli dobrze widziałam tez w piaskownicy stało. Quote
WŁADCZYNI Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Ja dla zdrowia psa nie pozwalam podchodzić do piaskownicy - dla mnie to siedlisko robali wszelakich. brrr Quote
mch Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 u nas likwidują powoli piaskownice na szczescie osiedlowe, i szczescie ,bo przy tej inwazji kotów jaka ma miejsce od roku to po prostu byly jedne wielkie kuwety . zawsze omijalam z daleka takiej miejsca i okolice bliskei tez , bo niestety ale mamusie nie biegały z dzecmi do domu na siku czy kopeczke tylko tak słodko uroczo zasrywano bliskie okolice . zaczyna byc u nas masakra z kotami , słuchajce to nie jest normalna sytuacja gdy co chwila spotykamy nie kota ,ale 5 kotów :crazyeye: , buszuja całym stadami po osiedlu ,stadko rozsiada sie na sciezce , za to nie widzialam od chyba roku lisów, to chyba kompatybilne jest niestety . Quote
Bogarka Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):Ja dla zdrowia psa nie pozwalam podchodzić do piaskownicy - dla mnie to siedlisko robali wszelakich. brrr Powaznie czy sie tylko wygłupiasz? Jakich robali? Czy ci o dzieci chodzi? Quote
zmierzchnica Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Ja nie mam problemu z piaskownicami - wszystkie u mnie zlikwidowali :loveu: Było ich z 10 a nie ma ani jednej :diabloti: No bo komu się chce piasek dowozić, lepiej od razu zlikwidować kłopot. Podobnie zrobili z ławką - na jednej ławce zbierali się menele, więc ją usunęli. (Muszę dodawać, że zbierają się teraz na drugiej? :razz:) Greven - niestety najczęściej tak jest, że im bardziej nerwowy właściciel tym bardziej nerwowy pies :roll: Dzisiaj mnie i moje suki obszczekiwała młoda dobermanka. Biegała w kółko i się darła strasznie. Kobieta, jej właścicielka, biegała za nią i jak mantrę płaczliwym głosem powtarzała jej imię. Trwało to ładne 10 minut, po czym kobieta spasowała i odeszła trochę - oczywiście pies nas olał i pobiegł za nią. Nie można było tak od razu? :roll: Quote
pauli_lodz Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Bogarka napisał(a):Powaznie czy sie tylko wygłupiasz? Jakich robali? Czy ci o dzieci chodzi? ja tam myślę, że na poważnie :cool3: bo jeśli piaskownica to toaleta dla okolicznych kotów i psów - to robale z takiej wychodzą wielkie jak jamniki :cool3: Quote
WŁADCZYNI Posted December 20, 2008 Posted December 20, 2008 Bogarka napisał(a):Powaznie czy sie tylko wygłupiasz? Jakich robali? Czy ci o dzieci chodzi? Poważnie, pasożytów wszelakich - tasiemce, lamblie itd a nie dzieci:diabloti: Kuweta dla kotów + okoliczne pieseczki brr naprawdę wyobraźnia podsuwa mi piękne sceny jak siedzą i machają, przykleja się toto mojemu psu do nosa jak węszy, zlizuje to a później bujam się z zarobaczonym psem i sobą, dalsze sceny podsuwane przez moją płodną wyobraźnie to cykl rozwoju pasożytów, oraz to którędy po organiźmie płyną wraz z krwią, albo jak przenikają z układu pokarmowego, osiadają w mięśniach, przeżerają mi wątrobę i tak dalej. Quote
bonsai_88 Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 Władczyni - na pocieszenie u tych najgorszych pasożytów pies jest II, ostatecznym żywicielem [jako zwierzę mięsożerne]...a, i o wątrobę to ty się specjalnie nie musisz bać, psy motylicy nie dostają :razz:... Quote
14ruda Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 U nas na osiedlu place zabaw dla małych dzieci są ogrodzone,więc sie koty nie szwędają.Ale place dla wiekszych dzieciaków gdzie też są piaskownice już nie mają płota i tam sobie co wieczór przyłazi czarny kotek i se szcza:mad:Aicha na balkonie spazmów dostaje,a on se naszcza,usiadzie na deseczce,umyje się i idzie w śmietniki. Quote
WŁADCZYNI Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 Bonsai wolałabym żeby mój pies wogóle nie był żywicielem. Oraz nie chciałabym zarobić ziemniakiem - a w okolicach piaskownicy mieszka taka urocza staruszka która nimi rzuca więc omijam na wszelki wypadek:evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted December 22, 2008 Posted December 22, 2008 Władczyni muszę ciebie zawieść - praktycznie każdy żywy organizm ma w sobie ok. 20 gat. pasożytów "na stanie". Większość z nich wywołuje tak małe zmiany [albo nie wywołuje ich w ogóle], że nawet się o nich nie mówi ;) Quote
badmasi Posted December 22, 2008 Posted December 22, 2008 Pod moim domem jest piaskownica, która służy za toaletę dzikich kotów i biegających luzem psów. Przez całe lato bawią się w niej dzieciaki z okolicznych bloków, przynoszą jedzenie, zabawki, fuuj, ochyda. Na podwórku obok jest też mały placyk zabaw z piaskownicą oraz ławką. cały placyk upstrzony jest zużytymi strzykawkami, podpaskami i innymi atrakcjami. te piaskownice to relikt z czasów komuny, powinni je zakopać. dzisiaj byłam też świadkiem może nie chamstwa ale pewnej nieodpowiedzialności. szłam wzdłuż ruchliwej ulicy a chodnikiem przechadzała się dziewczyna z fajnym psiakiem. przez chwilę zazdrościłam jej tak ułożonego psa który może szaleć luzem tuż przy ulicy. do momementu kiedy to psiak zrobił szalony skok i wylądował na środku ulicy. kierowcy zatrzymali się z piskiem opon a ja cmoknęłam na psa aby wskoczył na chodnik. było o włos od tragedii. zrobiło mi się zimno z przerażenia.szkoda by było zwierzaka. całe szczęście, że kierowcy w Warszawie mają trochę kultury i hamują w takich sytuacjach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.