NATKA Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Ja już dawno straciłam cierpliwość i skoro ktoś nie dba o bezpieczeństwo swojego psa to ja bawić się w dobrą wróżkę nie będę i kosztem własnego psa nie będę martwić się i ochraniać obcego psa - to chyba jest sensowne i sprawiedliwe podejście, tak mi się wydaje. Quote
aina155 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 A ja zapowiedziałam w domu, ze to chyba jedna z ostatnich prob pogryzienia nas- nastepnym razem dam Fionce sprawe zaltwic samej. Zwlaszcza ze poprzednim razem jak te dwie male gadziny napadly moja suke to byla ona bez smyczy. Ze szczeniakiem sie chciala przywitac ale pisknal i chcial zwiac wiec zawolalam swoja, juz do mnie biegla gdy to drugie (chyba mamusia pierwszego) doczepila sie mojej suce do ogona :mad:Skonczylo sie na pokazaniu zebow przez moja suka i omijaniem nas przez te dwie suki mojej Fiony przez jakis miesiac czasu. Quote
Martens Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Ja z jednej strony rozumiem wkurzenie, a z drugiej... Możesz sobie w ten sposób zepsuć fajnego psa... Co zrobisz jak jej się spodoba? Będziesz miała problemy z jej odwołaniem? W końcu nie zaczepiana zacznie na inne psy reagowac agresją? Odpędzenie psów to Twoje zadanie, tyle było mówione i o rzucaniu łańcuchem, świetnym na mniejsze psy, i o gazie na niebezpieczniejsze sytuacje (pozwolenia nie trzeba mieć, tylko osoba pełnoletnia musi kupić, ale ode mnie nawet dowodu nie chcieli - a jak kupuję piwko to zwykle chcą). Niby to też nie najlepiej wpływa na psa (choć i tak nie tak źle jak pozwalanie na starcia), ale jest kolejną okazją do ćwiczenia posłuszeństwa ;) Psa dajesz za siebie na "siad" i w spokoju zajmujesz się agresorem :eviltong: Quote
aina155 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Wiem, dlatego to bylo mowione wczoraj jak bylam wsciekla. Natomiast jak sie konczy gdy normalnie wedruje na spacery? Chodze inna droga zeby nie podchodzic tam gdzie te male terrorystki przesiaduja i zeby sie po prpostu nie denerwowac. Jakiekolwiek rzucanie w przypadku mojego psa odpada, niezalenie czy rzucam kamieniem niby w bezpanskiego psa a tak naprawde obok, czy wyrzucam z daleka husteczke do kosza czy jeszcze cos innego. Moja suka zawsze sie podrywa i chce to aportowac (takie małe jej szalenstwo) a jak nie pozwalam i kaze usiasc to wyje ( aludzie sie patrza jakbym sie nad psem co najmniej znecala). Łancuch moze i nie byłby złym pomyslem gdyby nie to ze te małe gady atakuja mnie zawsze na piasku bo tam nie ma chodnika wiec nie wyda on zadnego dzwieku. No chyba zer przestarsasza sie samego rzutu (zaczac rzucac kolcami?- tylko taki lamncuch mam). Quote
marmara_19 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 przegladajac jedna stronke znalazlam "dozka", ktory ans i inne parkowe peiski napada! a jest juz baaardzo duzy! [url=http://www.wesolalapka.pl/index.php?option=com_expose&Itemid=34]Weso Quote
NATKA Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Zależność jest prosta im bardziej dbasz aby nikomu nic się nie stało tym bardziej mają cię gdzieś bo uważają że jest to twoim obowiązkiem (szczególnie jak masz większego psa) a guzik prawda jak mówi przysłowie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie i tyle w temacie. Jak ktoś pilnuje psa to ja swojego też jak nie to ja też olewam. Ja chętnie pozwalam puchatemu załatwić sprawę przy małych jazgotach bo on przy mikrusach zębów nie używa ale ma taki fajny sposób straszenia że właściciel i pies na miejscu zawału dostają :diabloti: Quote
marmara_19 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 zdj 28 "dyplom dla Kofi" ;p teraz pies jest o wiele wiele wiekszy od Cek.. dzieicak z nim czasami wychodiz i to jeszcze jakos ujdzie.. ale czesciej sa to jego rodzice! ktorzy jak widac po zdjeciach tez jakis udzial w tym wsyztskim mieli! Quote
Juliusz(ka) Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Martens - problem się zaczyna, jeśli nasz pies NIE przyjmie spokojnej pozycji w 'siad'... Mój nie przyjmie - jeszcze nie. A i po prawdzie, nie będę dążyć do tego, żeby moje zwierzę pozwalało na np. gryzienie go po łapach/łapanie za portki czy ogon. Łańcuch jest - jeśli zajdzie taka potrzeba, to użyje - nie bacząc na bezpieczeństwo drugiego zwierzaka. Gazu również nie zawahałabym się użyć. W obecnej sytuacji nie ma jednak opcji: Ty sobie siedź, a ja załatwię sprawę... Jeśli zdążę zareagować 'przed' moim psem - suuuper(!), bo o to mi chodzi. Jeśli jednak 'cosiek' bierze nas z zaskoczenia - oj, już nie będę młodego na łańcuszku 'windować'... Więcej z tego szkody niż pożytku w naszym przypadku:shake:. marmara - w linku wyskakuje zbiór zdjęć - na co lookać?:diabloti: Quote
aina155 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 NATKA napisał(a):Zależność jest prosta im bardziej dbasz aby nikomu nic się nie stało tym bardziej mają cię gdzieś bo uważają że jest to twoim obowiązkiem (szczególnie jak masz większego psa) a guzik prawda jak mówi przysłowie jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie i tyle w temacie. Jak ktoś pilnuje psa to ja swojego też jak nie to ja też olewam. Ja chętnie pozwalam puchatemu załatwić sprawę przy małych jazgotach bo on przy mikrusach zębów nie używa ale ma taki fajny sposób straszenia że właściciel i pies na miejscu zawału dostają :diabloti: U mojej suki pokazania zebow to rzadkosc, a co dopiero mowic o uzyciu ich. U niej konczy sie na zjerzeniu siersci i warknieciu- tyle. Wiecej nic nie zrobi. Suka sasiada zostala pogryziona- a konkretniej zlapana przez moja- po 3 miesiacach prawie codziennego gryzienia Fiony przez nia. Wczesniej moja myslała ze tamta chce sie z nia bawic (mojej suce sie chyba wydaje ze wszystkie psy tak jak i ona jeza sie zacheacajc do zabawy). A co do pozycji said- moja ja przyjmie ale nie kaze jej usiasc gdy cos jej skacze do pyska i probuje ja pogrysc. Quote
Juliusz(ka) Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Posty skaczą znoooff:mad:. A to masz odpowiedź - dyplom jest, koooniec edukacji:evil_lol:. Jak się ma papierek, to się ma tysh dożywotnio wiedzę, nie?:diabloti: Pies mąąądry przeca jest - to nie zapomni:diabloti:. btw - jakoś do mnie ta szkoła nie przemawia... lookałam swego czasu na ich fimiki ze szkoleń: baaardzo mnie zaskoczyła praca z 'agresywnymi' psami:hmmmm:. Cóż - TAKIEJ agresji to można tylko pożyczyć ludziom, którzy mają PRAWDZIWE problemy ze swoimi futrami ;). Quote
marmara_19 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 hehe, nie tylko Ty zwrocilas na to uwage.. tu na forum byla juz o tym jakas dyskusja;) 2 psy "agresywne" poznalam.. i wcale nie byly takie zle haha... no ale coz... Quote
Martens Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Gdyby czyjś pies gryzł mojego przez 3 miesiące codziennie załatwiłabym to z właścicielem a w ostateczności potraktowała agresora naprawdę brutalnie. Teraz ci się dziwię, że pozwalałaś na to tyle czasu, dotąd aż twoja suka zachowała się agresywnie :-o :roll: Psa "sadzamy" wcześniej niż wtedy gdy coś mu skacze do pyska. Manewrujemy tak, by być między psem naszym a agresorem zanim tamten będzie już tak blisko... Quote
Juliusz(ka) Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 martens - jak mam czas na manewry to zwiewam, gdzie pieprz rośnie;). A poważnie - stanowczo zmieniam kierunek ruchu. Gorzej jak tego czasu nie mam - mój pies NIE będzie siedział, kiedy cosiek na niego pęęędzi... Więc: albo JA śwignę łańcuchem, albo JA zagazuję, albo - w sytuacjach wyjątkowych - poluzuję smycz... Tak długo się starałam i co? Bokiem mi wyszło dbanie o 'cały świat'. marmara - no patrz... przegapiłam dyskusję ;). Quote
aina155 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 No dobra z tym codziennie to moze ciut przesadzilam ale chodzi o to ze zdarzalo sie to rad w tygodniu, raz na dwa tygodnie. Staralam sie sprawe zalatwic tyle ze raz ze moglam sobie szukac wlasciciela tego psa jak z nim wychodzil, bo pan udawal ze to nie jego piesek i pedzil na zlamanie karku byle dalej ode mnie a piesek biegal po calej okolicy, dwa nie wiem dokladnie gdzie to cos mieszka, trzy pan tak mnie na ulicach omijal mnie naprawde szerokim lukiem, jak mi kiedys pana udalo zlapac to owszem przez jakis czas omijal mnie z psem (baa nwate dwa razy udalo mi sie z nim poroamwaic). A ja owszem potraktowalam kiedys psa brutalnie i nic to nie dalo. Aha jak sie zapytalam kolezanki czy nie uwaza ze powinnam napuscic na pana SM to powiedziala ze straz mnie wysmieje jak powiem ze sie boje czegos wielkosco ratlerka (takiego troszke przerosnietego), bo ona owszem kiedys zadzwonila (a nawet nie raz) i juz kilkakrotnie zostala w ten sposob potraktowana. Wiec to nie tak ze nic nie robilam. Robilam, ale nie moge byc odpowiedzialana za pana ktory puszcza psa jak mu sie podoba. A z tym sadzaniem jeszcze- daloby rade, ale to od razu leci do mojego psa (czasem jest szybsze niestety ode mnie- szybciej mnie wypatrzy ze ja ide niz ja ze to stoi) i sie probuje rzucac. Na szczescie tupanie na nie pomaga. Nie stane miedzy swoim psem a tym co probuje go pogrusc. I nie dlatego ze ni e lubie swojego psa, ale dlatego ze bylam juz kiedysa pogryziona i dziekuje za to watpliwa przyjemnosc. Quote
bonsai_88 Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 marmara tak myślałam, że o tym dożku mówisz :evil_lol:. Ponieważ brałam udział w jego szkoleniu to mogę cię oświecić - rodzice z psem prawie w ogóle nie pracowali, tylko chłopak :roll:. Pomijam już fakt, że psiak pracował jak miał ochotę, a ochotę to on miewał raczej rzadko :evil_lol:... wiedział, że jak się położy, to nie będą umieli go ruszyć :razz: Quote
Anecioreczek Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 A ja dzisiaj miałam komentarz od pana Bullki która bawiła się z moim Atosem,że Mój kundel ją broń boże "zapyli" i będą jakieś szczury:angryy: Szczęka mi opadła zwłaszcza że Atos połozył się na plecy,wyłożył pod bullką,wszystko na wierzchu,a na wierzchu tak naprawde nic nie było bo Atos wykastrowany.Widać jak byk że jaj niema,ale facet swoje:p Słowem sie nie odezwałam,parskłam śmiechem,przywołałam psa i poszłam:shake: Kiedyś się odzywałam do takich ludzi ale nie pyskowałam,tylko zostawiałam do myślenia takiemu kozakowi. Np. w sytuacji kiedy to facet mi powiedział że mam nie odpowiedni kaganiec (a co najlepsze miałam Kantar) i że męcze psa. Na co ja sie go spytałam czy ten jego ON jest z hodowli (nie był),czy jest wykastrowany (nie był),czy pokrywał jakąś sukę (POKRYWAŁ) pogłaskałam ON-ka i powiedziałam "Biedny piesek,kto tu kogo męczy,nie?" i poszłam :evil_lol: Facet stał i nie wiedział o co chodzi:evil_lol: Natomiast już tak nie robie,bo spotykam się teraz że ludzie na mnie spod byka patrzą,a i tak mam zrytą opinie na osiedlu :shake: Sąsiedzi... Boże dziękuje za ich stworzenie :angryy: Quote
jbk Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Szłam sobie wczoraj na spacer z psami. Wróciłam wnerwiona na maxa. Oczywiście nie na psy, tylko na ludzi. Idę z psami na smyczy, normalne. Na placu zabaw, koło piaskownicy - dwóch facetów i dwa psy. Oczywiście - bez smyczy. Oczywiście rzuciły się do moich. Niestety, w jednej ręce mam kciuk stłuczony, nie utrzymałam smyczy, szczenior mi się zerwał. I dalej szaleństwa. Co zrobili panowie? Ha ha hi hi. I zamiast łowić swoje, jeden z nich zabrał się za łapanie mojego. Z zapalonym papierosem w ręce! Myślałam, że zabiję na miejscu, przy sierści moich to byłby moment. Wyrwałam mu psa, że sama sobie poradzę. Facet się jeszcze obraził, że niepotrzebnie się schylał. Rzuciłam mu tylko, że trzeba było się nie schylać i poszłam, oczywiście tamte psy nadal nie przypięte i jeszcze za nami leciały, więc musiałam swoje odciągać. Czy ktoś wie, jak dostać się do policji? Mandatów za psy na luzaka byłoby na moim osiedlu mnóstwo, jakby to zależało ode mnie. Po zapłacie 250 złotych założę się, że koleś trzymałby psa na smyczy już zawsze. A! Na placu zabaw mamy zakaz wyprowadzania psów. Ja szłam obok, nigdy tam nie wchodzimy. Quote
14ruda Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 jbk napisał(a): Czy ktoś wie, jak dostać się do policji? Mandatów za psy na luzaka byłoby na moim osiedlu mnóstwo, jakby to zależało ode mnie. Po zapłacie 250 złotych założę się, że koleś trzymałby psa na smyczy już zawsze. :evil_lol:Jest dobór w 2009:cool3:Tylko,że i tak Cię rzucą po drugiej stronie miasta jak najdalej od miejsca zamieszkania:pAle będziesz miała kolegów po fachu:diabloti: Quote
jbk Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 14ruda napisał(a)::evil_lol:Jest dobór w 2009:cool3:Tylko,że i tak Cię rzucą po drugiej stronie miasta jak najdalej od miejsca zamieszkania:pAle będziesz miała kolegów po fachu:diabloti: Kurde, z bloczkiem mandatów bym się nie rozstawała nawet po służbie ;) Quote
WŁADCZYNI Posted December 16, 2008 Posted December 16, 2008 Aina155 jak dzwonisz to nie daj się spławić, w razie czego ok poproszę imię i nazwisko osoby która nie chce przyjąć zgłoszenia i można uderzać do przełożonych. Mnie się nie ignoruje:mad: btw rude by się latać nauczyło gdyby próbowało mi psuczusia dorwać. Quote
aina155 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 W moim miescie jest taki problem: SM i policvja to by najchetniej nic nie robily, no moze z wyjatkiem lapania pijaczkow bo tu to nie trzeba sie zbytnio wysilac. Jakas prosba ich o interwencje konczy sie tym ze zanim zainterweniuja trwa to ok godziny, wiec w przewazajacej wiekszosci sprawcow (np psa albo chuliganow) mozna sobie szukac. Wiec chyba psa bym musiala najpierw im zlapac a potem powiedziec dopiero ze chcial mnie (lub moja suke) pogrysc. Wiec czepic sie nie moge o to ze nie interweniuja, bo interweniuja, ale tempo tej interwencji jest takie ze wiadomo ze spelznie ona na niczym, bo jak oni przyjada to i tak nikogo juz nie ma. BTW własnie sie zastanawiam czy nie nauczyc rudych latac :diabloti: Quote
bonsai_88 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Zdjęcie zrobić, na dowód :diabloti:... A jeśli przypadkiem dowiesz się gdzie włąściciel mieszka to nawet leniwa policja ruszy tyłek :evil_lol: Quote
aina155 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Ale z moje komorki zdjecia to niczego nie przypominaja- to sa glownie jakies rozmazane plamy. MOze bede aparat ze soba nosic? ;) Watpie czy ruszy- chyba juz watpie w ich talenty. Quote
bonsai_88 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 Ruszy - może zyskać miły mandacik tanim kosztem :diabloti:... jak u mnie ruszyli łaskawie to u ciebie też się uda ;) Quote
aina155 Posted December 17, 2008 Posted December 17, 2008 No tk bo czlowiek odwali za nich cala robote a oni przyjada prawie na gotowe :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.