Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no to włączę się w tą typowo dogomaniacką dyskusje;) a może po prostu napiszę swoje zdanie.
Ja jako właścicielka małego psa (ale wielkość w sumie dla mnie nie ma znaczenia) dostaje białej gorączki jak do mojej pięknej na spacerze (dodam że moja Nuka zawsze chodzi na smyczy) podbiega jakiś pies za którym przeraźliwie krzyczy jego właściciel. I nie ważne czy to ON-ek, boxer czy Westie. Oczywiście większy stres przy większym psie. Ale ja nie życzę sobie żeby bez mojej zgody do mojego psa i do mnie podbiegał inny pies bez smyczy, bez kagańca... I mam do chol*** do tego święte prawo. Nie znam owego psa, nie wiem do czego jest zdolny a do czego nie. Śmieszą mnie komentarze właścicieli "on jest spokojny", "on jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł" - no własnie...jeszcze. A poza tym co mnie to do chol*** interesuje ja sobie nie życzę i każdy właściciel psa powinien to uszanować!!!

BTW Owca... gdyby taki "incydent" z Tobą (Twoim psem) w roli głównej przytrafiła się mnie uwierz że puściłabym Ci taką wiązankę że chyba do końca życia byś zapamiętała... jedna taka pani właśnie z grzeczną ON-ką zapamiętała... i jak mnie widzi zapina swojego pupila na smycz...

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Owca ale ja mam w d*** czy twój pies ma lęki czy nie... mi chodzi o to, że prze twojego psa MÓJ PIES ma później problemy. Jak twój pies podbiegnie do mojej suki i dostanie od niej z pełnej paszczy to co najwyżej nauczy sie nie podbiegać... ale ja przez tydzień/dwa będę musiała na nowo odkręcać atakowanie wszystkiego co się rusza [a mam silnego psa], przez miesiąc będę musiała unikać wszelkich psów [a mieszkam w zapsionym miejscu] i przez 2 miesiące będę na nowo uczyła moją sukę, że koło psów przechodzi się spokojnie :shake:. Już wiesz dlaczego mnie tak wkurzają te wszystkie podbiegające psy?
Jako osoba tresująca swoje psa powinna sama wiedzieć ile taki podbiegacz jest w stanie zepsuć :roll:

Posted

zaznaczam raz jeszcze, że z racji tego, że w obecności innych zwierząt nie potrafię zapanować nad swoim psem, spuszczam go tylko na polance w parku, gdzie mam szerokie pole widzenia i jest w miarę bezpiecznie,
* że ćwiczę ze swoim psem,
* że sama nie podchodzę do ludzi spacerujących ze swoimi psami, a swojego przytrzymuję gdy przechodzą niedaleko, chyba, że wyraźnie życzą sobie by psy się ze sobą spotkały,
* że wpadka z yorkiem, była oczywiście wynikiem niedostrzeżenia psa, wbiegającego na polankę (oczywiście moja wina)
* skarga dotyczyła baaaardzo przykrego komentarza od właścicielki yorka, moim zdaniem niestosownego do sytuacji.


proszę o czytanie bo już chyba trzeci raz tłumaczę, że sytuacja nie jest wynikiem moich intencji, a jedynie niedopatrzeniem z mojej strony.

Posted

[quote name='owca']... a ja tak może troszkę off-em zatrącę...

regularnie umawiamy się na wspólne spacery zwykle w grupie od 2 do 6 psów (psiaki od 8 do prawie 50kg). Jakby nie patrzeć mały (już, żeby nie było obecnie: 5mies, 21kg ;)) jest ganiany, targany i kulany po ziemi, podgryzany i przyduszany, ale nie nabawił się żadnych lęków (a wręcz przeciwnie). Może bardziej chodzi o postawę właściciela - o to, że nie panikuję i nie reaguję lękiem, w związku z czym nie przenoszę go na psa?

(...a początki były pełne piszczenia i chowania się za nogi. Ja tylko pilnowałam się, żeby go czasem nie "pocieszać" i nie "nagradzać" za taką postawę)

Wiem, że to troszeczkę inny przypadek - wszyscy się znamy i wiemy, że psy nie zrobią sobie krzywdy.
ALE
Innymi słowy - może to twój lęk przed tym, że coś stanie się twojemu psu, wpływa/ wpłynął na to, że teraz reaguje agresywnie na inne zwierzęta, a nie to, że kiedyś wystraszył go inny pies... ?
i może warto by było pomyśleć o ćwiczeniach z jakimś znajomym, dorosłym, pewnym siebie, ale i spokojnym (nieenergicznym) psem?

Nie każdy pies jest taki sam, to że psy które ty znasz nie są lękliwe w stosunku do innych to nie oznacza że wszystkie takie są.
Ja mam małego psa (nie całe 6kg), sukę lękliwą, boi się psów, akceptuje i nie ucieka tylko przed psami ułożonymi i spokojnymi które ładnie się przywitają, na inne psy począwszy od szczeniaków, przez energiczne psy do nachalnych obwąchiwaczy reaguje lękiem, zapewniam cię że ja nie jestem osobą która na widok innego psa bierze swojego na ręce i ucieka, nie jest tez to mój pierwszy pies (poprzedni był dominatorem) więc nie wpływam swoim zachowaniem na mojego psa, tzn. oczywiście że wpływam, ale nie daję jej powodów do paniki, a mimo to panikuje. Pracuję z nią od 2 lat żeby pozbyć jej takiego zachowania i są postępy, małe ale są, tylko za każdym razem jak podbiega do nas pies gdzie właściciel nad nim nią panuje nasza praca idzie w niepamięć bo Moli się tak potrafi zestresować że praktycznie od początku muszę zacząć całą prace. Fakt zdarzają się sytuację gdzie w ramach ochrony wezmę ją na ręce, ale to są takie momenty jak np. wybiega pies z za rogu i się rzuca na nią.

ale ja mam w d*** czy twój pies ma lęki czy nie...


:mad::mad: a ja mam problemy z swoim przez takie myślenie :angryy:

Posted

Martens napisał(a):
I dzięki takiemu mega odpowiedzialnemu podejściu właścicieli młodego boksera (BTW też przyjaznego) moja suka przez 8 lat (!) nie pozbyła się urazu do psów z krótkim pyskiem/zakagańcowanych. Pies wspomniany, sporo większy od niej, przygalopował do niej na pełnej prędkości (zero CSów) przez całą łąkę, kiedy ćwiczyłyśmy zostawanie na komendę. Przegonił ją po całej łące, jakieś 100 m dalej mało nie wpadła pod samochód, a kiedy wielkim łukiem wróciła do mnie, cała się trzęsła, miała pianę na pysku i posikała się... ZABIŁABYM właścicieli tego psa gdyby nie byli małymi kropkami na horyzoncie, które beztrosko i bezskutecznie swojego niuniaska wołały. Niestety nie widziałam ich już ani wcześniej ani później, a wielka szkoda.


:angryy: :crazyeye: wcale się nie dziwię, że byś zabiła.

Ja bym chyba i te kropki na horyzoncie dorwała i dostała niemiłego słowotoku :roll:
Bardzo się cieszę, że na moim zadupiu nie ma żadnych parków, chodzę z psem w odludne/odpsione miejsca kiedy tylko mogę.

owca, cóż... mój pies jest mały i ja na widok pędzącego ku nam dużego psa łapię swojego na ręce - nie mam zamiaru ryzykować czy się polubią czy nie ; ale mój pies i tak zawsze mi wcześniej 'mówi' , że wcale z tym pieskiem nie chce gadać - dostaje piany i się wyrywa, żeby zrobić rozróbę - niestety wielu dużych psów nie lubi (przerost ego? :evil_lol: a tak serio to chyba złe doświadczenia również:shake:), nawet takich, które nic nie robią, nie prowokują, spokojnie chodzą ,ostatnio na treningu obszczekał cane corso i biegał wokół niego z jazgotem - byłam w szoku bo ten cc to spokojny misiek ; na szczęście jak sytuacja się powtórzyła do się mu odwinął i pokazał, że sobie nie życzy takiego traktowania ze strony jakiegoś pokurcza ;)
a następnie jak go uspokoiłam to uszczypnął w tylną łapę pitbula (bez cienia agresji) który za szybko się w jego mniemaniu przemieszczał :roll: od tej pory już na pewno WIEM, że nie chcę aby mój pies 'bawił się' z dużymi psami - z resztą on się z prawie żadnymi nie bawi ;) nie wiem, może to po części moja wina, że tak czasem reaguje ale właśnie dlatego staram się unikać sytuacji, żeby mój pies obcował z dużymi samcami bez kontroli.

ostatnio zauważyłam też, że Bzik ma dużą awersję właśnie do psów ze skróconą mordą, przez kilka bokserów które kiedyś nas napadły (to są psy, których unikam najbardziej) - parę tygodniu temu dostał ataku szału na widok... buldożka francuskiego, absolutnie łagodnego... :shake:

Posted

proszę o czytanie bo już chyba trzeci raz tłumaczę, że sytuacja nie jest wynikiem moich intencji, a jedynie niedopatrzeniem z mojej strony.


dobrze, ale mimo wszystko twoim obowiązkiem było dopilnowanie psa, mogłaś pomyśleć że inni też będą szukać innych odludnych miejsc z takich przyczyn jak ty, ale oczywiście człowiek jest tylko człowiekiem i wpadki się zdarzają, ale nie rozumiem kompletnie twojego oburzenia że pani na ciebie nakrzyczała i zabrała psa na ręce, ona miała prawo się wystraszyć i moim zdaniem słusznie zwróciła ci uwagę, sama tak robię!

Posted

birma, chciałam jedynie powiedzieć, że może wina leży po twojej stronie, że twój pies tak reaguje.

Gwarantuję ci, że twój pies po 2mies nadal będzie pamiętał, że inny pies = przykra/stresująca sytuacja.

Spróbuj poszukać właściciela, koniecznie ze spokojnym, zrównoważonym psem, któremu twój nie zniszczy psychiki i spróbuj połazić z nim najpierw w odległości, na smyczach, krok po kroku próbując wzbudzić w swojej birmie ufność do innych zwierząt. Potem przenieś to zachowanie na inne psy/zwierzęta/ludzi.

Chyba, że ci pasuje posiadanie takiej małej ślicznej diablicy i po prostu tak naprawdę podoba ci się, że ona jest taka troszeczkę niegrzeczna i niepokorna :evil_lol:

takie... podstawy psychologii i behawiorystyki ;) :p

Posted

[quote name='Bogarka']To było pare lat temu teraz juz patrze czy nie ma na tej drodze psa, z którym Hadar by sie mógł pogryzc

nie patrz tylko na tą drogę, miej wyobraźnię i uważaj na każdej drodze, nie tylko tam gdzie spotkało coś takiego, po to żeby uniknąć powtórki ;)

Posted

i jeszcze coś

[quote name='CHI']Na którejś wystawie (już nie pamietam gdzie) do przywiązanego krótko w ustronym miejscu psa dużej rasy podbiegł "się przywitać" jamnik puszczony luzem... Duży pies kłapnął tylko raz i głowa odpadła...
Właściciele jamnika nie mieli nawet pretensji - to było jedno kłapniecie... ale jamnika też nie mili...
I może to powinna być przestroga dla tych "rozkoszniaczków" co puszczają psy luzem.


cóż , właściciele jamnika rzeczywiście chyba bez wyobraźni :shake:
ALE
A drugiej strony właściciele dużego psa też chyba nie do końca odpowiedzialni... Jak wiedzą, że mają dużego agresywnego psa to niech mu kurna kupią klatkę i tam trzymają na wystawie! A nie przywiązują bez kontroli gdzieś do płotu :roll:
Wiadomo przecież, że pies przywiązany a już zwłaszcza krótko będzie potencjalnie bardziej agresywny i będzie atakował bo czuje się niepewnie nie mogąc się przemieszczać, a wystawa to miejsce gdzie oczywista jest obecność psów, także tych, które właściciele bez pomyślunku puszczają luzem czasem (to chyba nie jest żadne odkrycie) ;
Także to jest wg mnie narażanie na niebezpieczeństwo i swojego psa (co jakby podbiegł większy silniejszy pies?? pomijam już to, że właściciele powinni pilnować psów ale tak mogło się zdarzyć!) i innych... :roll:

Posted

Bogarka napisał(a):
Pewnie ze nie tylko na ta patrze


u mnie spacery niestety składają się w 70% z czuwania czy coś nie nadciąga :razz: pozostałe 30% to cieszenie się ze spaceru, a to wszystko przez to że mieszkańcy mojego miasta kochają poszczać psy bez opieki :angryy:

Posted

smallpati, nie o to, że się wystraszyła - rozumiem to, pewnie wyglądało to strasznie, ale o to, że się kajałam, przeprosiłam, złapałam psa, a pies zatrzymał się w pół drogi i nie dobiegł do jej psa.

za to pani krzyczała i krzyczała i krzyczała... naprawdę uważam, że w tej sytuacji komentarz byłby stosowny. Nieustający krzyk, po którym wszyscy ludzie w parku dowiedzieli się, że mam psa mordercę - nie.

Posted

Bzikowa napisał(a):

Jak wiedzą, że mają dużego agresywnego psa to niech mu kurna kupią klatkę i tam trzymają na wystawie! A nie przywiązują bez kontroli gdzieś do płotu


Bzikowa pies nie był agresywny - tylko był przywiązany i pilnował miesca - to raz (rasa stróżująca). 2. w tamtych czasach :razz: jak na wystawie były klatki to tylko "ludzi z zachodu". 3. Jakoś dziwnie właściciele dużych lub dorosłych psów nie puszczaja ich luzem (a już zwłaszcza na wystawach). Jest to domeną włąścicieli "rozkosznych szczeniaczków" i psów małych ras - no bo ON NIE JEST AGRESYWNY i NIC NIE ZROBI:angryy:
QM musiałam mieszkać przez moment w mieście. Miałam swoje 4 + 2 pod opieką (2 boksery + 4 bulle w tym 3 samce - 1 bokser , 2 bulle). Wychodziłam max z 5-ką min z 3-ką...
Czy ktoś z Was naprawdę uważa, że bałam się o moje psy??
A może tylko po prostu lubię psy ogólnie - te durnych właścieli też...
No bo małe psy do zabawy są fajne, tylko jednorazowe i się szybko kończą... i nie piszę tu o żadnej agresji czy czymś takim, ot po prostu "takie ciąganie-przeciąganie zabawki interaktywnej".

Tylko po raz kolejny sie pytam - DLACZEGO TYLKO POSIADACZE DUŻYCH PSÓW mają mieć wyobraźnię? Dlaczego przez głupotę innych ludzi JA mam mieć problemy (choćby z własnym sumieniem)?
A co do takiego podbiegania i zdziwienia, że ktoś miał pretensje...
Postawcie się w sytuacji matki z małym dzieckiem do którego z rękami podbiega dużo większy urwis... będziecie grzecznie czekać co będzie czy walniecie gówniarza?? a może pogłaszczecie po główce i razem z jego (potrzącymi na wybryki syneczka) rodzicami pójdziecie na piwo...

Posted

No bo małe psy do zabawy są fajne, tylko jednorazowe i się szybko kończą... i nie piszę tu o żadnej agresji czy czymś takim, ot po prostu "takie ciąganie-przeciąganie zabawki interaktywnej".


i tu byś się zdziwiła z tym kończeniem :evil_lol:

Tylko po raz kolejny sie pytam - DLACZEGO TYLKO POSIADACZE DUŻYCH PSÓW mają mieć wyobraźnię? Dlaczego przez głupotę innych ludzi JA mam mieć problemy (choćby z własnym sumieniem)?


oczywiście popieram. Osobiście mam więcej "przygód" z małymi psami niż z dużymi, bo te jako tako jeszcze ludzie kontrolują, a małe? o zgrozo, to jest tragedia, na 10 małych psów w mnie w bloku na smyczy lub pod kontrolą są aż 2 w tym mój :razz:

Posted

[quote name='owca']birma, chciałam jedynie powiedzieć, że może wina leży po twojej stronie, że twój pies tak reaguje.

Po pierwsze jestem Bonsai, Birma to mój pies :evil_lol:... po drugie wzięłam ze schroniska 8-miesięczną agresywną sukę... do dzisiaj odkręcam to, co nabroili przy niej inni :roll:.

Gwarantuję ci, że twój pies po 2mies nadal będzie pamiętał, że inny pies = przykra/stresująca sytuacja.

Jeśli będę się spinać na widok każdego obcego psa to i owszem... ale to już przerobiłam i obecnie na widok obcego psa ćwiczymy przywoływanie
[jak młoda jest spuszczona], chodzenie przy nodze [jak mijamy psa z daleka] i siadanie [jeśli musimy minąć psa na wąskiej ścieżce - wolę się wtedy spokojnie usunąć na bok niż żeby psy się denerwowały] :razz:

Spróbuj poszukać właściciela, koniecznie ze spokojnym, zrównoważonym psem, któremu twój nie zniszczy psychiki i spróbuj połazić z nim najpierw w odległości, na smyczach, krok po kroku próbując wzbudzić w swojej birmie ufność do innych zwierząt. Potem przenieś to zachowanie na inne psy/zwierzęta/ludzi.

Przerabiałam to już tyle razy i mam tyle wypróbowanych pod tym względem psów pod nosem, że nie musisz mi o tym pisać :evil_lol:. Najlepszy w tym wypadku jest malamut Kiro, w którym Birma jest zakochana... jedyny pies którego nigdy i żadnym wypadku młoda nie zaatakuje... ba, jedyny na którego nie warczy nawet w zabawie :lol:

Chyba, że ci pasuje posiadanie takiej małej ślicznej diablicy i po prostu tak naprawdę podoba ci się, że ona jest taka troszeczkę niegrzeczna i niepokorna :evil_lol:

Żeby to była mała diablica... Birma jest wielkości suki ONa :roll:. Bynajmniej nie podobają mi się jej narowy i dlatego z nią ćwiczę... Efekty w przypadku młodej są duże w porównaniu z tym co było na początku, a takie podbiegacze wszystko niszczą :roll:

takie... podstawy psychologii i behawiorystyki ;) :p
Dziękuję... jednak korzystam z pomocy osób, którym bardziej ufam pod tym względem :razz:... bądź pewna, ze nie uważam, że mój piesek może wszystko i uczę ją od 8 miesięcy, że obcy pies to nic złego

Small
nie zrozumiałaś mnie... napiszę dokładniej - nie obchodzi mnie, czy PODBIEGAJĄCY pies ma jakieś lęki, ale mój, do którego biegnie obcy pies, może mieć :mad:. Teraz już ci pasuje :cool3:?

Posted

Small nie zrozumiałaś mnie... napiszę dokładniej - nie obchodzi mnie, czy PODBIEGAJĄCY pies ma jakieś lęki, ale mój, do którego biegnie obcy pies, może mieć :mad:. Teraz już ci pasuje :cool3:?


wiem o co ci chodziło, celowo wyrwałam tylko ten fragment z twojej wypowiedzi :diabloti:
Miałam na myśli to że nie których nie obchodzi jaki jest ten drugi pies, czy ma problem, czy jest lękliwy, czy agresywny po prostu puszczają swojego bo on jest miły :mad:

Posted

[quote name='Rinuś'] haha wiesz ,że się nabijałam prawda? :evil_lol::evil_lol: to było też odnośnie posta Władczyni co do nie odwoływalnych psów :diabloti:

Oj, przecież wiem ;)...

Posted

[quote name='bonsai_88']
EDIT: Rinuś, kwintesencjo dogomanii, wypraszam sobie - Jaga jest spuszczana TYLKO w lesie i na polach ;)... w miejscach publicznych chodzi na smyczy :eviltong:.
haha wiesz ,że się nabijałam prawda? :evil_lol::evil_lol: to było też odnośnie posta Władczyni co do nie odwoływalnych psów :diabloti:


CHI ; rozumiem, że jamniek nie przeżył?:crazyeye:

Posted

[quote name='owca']regularnie umawiamy się na wspólne spacery zwykle w grupie od 2 do 6 psów (psiaki od 8 do prawie 50kg). Jakby nie patrzeć mały (już, żeby nie było obecnie: 5mies, 21kg ;)) jest ganiany, targany i kulany po ziemi, podgryzany i przyduszany, ale nie nabawił się żadnych lęków (a wręcz przeciwnie). Może bardziej chodzi o postawę właściciela - o to, że nie panikuję i nie reaguję lękiem, w związku z czym nie przenoszę go na psa?

(...a początki były pełne piszczenia i chowania się za nogi. Ja tylko pilnowałam się, żeby go czasem nie "pocieszać" i nie "nagradzać" za taką postawę)

Wiem, że to troszeczkę inny przypadek - wszyscy się znamy i wiemy, że psy nie zrobią sobie krzywdy.
ALE
Innymi słowy - może to twój lęk przed tym, że coś stanie się twojemu psu, wpływa/ wpłynął na to, że teraz reaguje agresywnie na inne zwierzęta, a nie to, że kiedyś wystraszył go inny pies... ?
i może warto by było pomyśleć o ćwiczeniach z jakimś znajomym, dorosłym, pewnym siebie, ale i spokojnym (nieenergicznym) psem?

Tylko widzisz - po pierwsze moja suka ma kilka znajomych psów z którymi bez problemu się bawi; z "kulturalnym" psem też na ogół spokojnie się wita. Jej strach, a w tej chwili konkretnie agresję lękową wywołują tylko psy ze skróconym pyskiem szczególnie w kagańcu, tak jak pies który ją wystraszył. I nie jest możliwe, że ja w niej ten lęk utwierdzam, bo zazwyczaj dopiero po jej spiętej postawie i warczeniu rozglądałam się i stwierdzałam że 30 m dalej przechodzi bokser na smyczy.
Jako maleństwo na samym początku też się obcych psów obawiała, jednak miała dużo kontaktów z przyjaznymi psami i była naprawdę towarzyska. Wobec znajomych psów nadal jest. Obce traktuje z dystansem, jeśli są nachalne czy coś jej nie pasuje warczy lub je odpędza. Ale to przyszło po prostu z dorastaniem i jest to zachowanie jak najbardziej normalne. Po tamtym incydencie (i kilku innych mniej drastycznych) zaczęła bać się właściwie wszytskich dużych psów. Długo to odkręcałam, ale niechęć do "bokserowatych" została jej do dziś i nie ma szans by zareagowała normalnie gdy taki pies podbiega.
Generalnie ja się nie stresuję, że jakiś pies zrobi jej krzywdę, zwłaszcza że rzadko trafia się jakiś naprawde agresywny, a ja bez gazu na spacery już się nie ruszam. Jednak dla niej prawdopodobnie już na zawsze bokser pozostanie wrogiem.

[quote name='Bzikowa']
Bardzo się cieszę, że na moim zadupiu nie ma żadnych parków, chodzę z psem w odludne/odpsione miejsca kiedy tylko mogę.


Co najśmieszniejsze opisana sytuacja zdarzyła się na łące, gołym w promieniu 200-300 m placu za miastem na który specjalnie udałam się w spokoju z psem poćwiczyć. Pies przybiegł z chodnika na końcu łąki, pędził na moją sukę dosłownie jakby jej tam nie było; ja zauważyłam że jest młody i prawdopodobnie ciekawski, tylko że ona skupiona na mnie zauważyła go jak już był prawie na niej - przeraziła się i zaczęła uciekać z piskiem, reakcji psa się domyśl... W ogóle dla mnie szokujące jest, że pies zupełnie zapomina o przewodniku i pędzi na oślep do psa znajdującego się tak daleko... Zastanawiam się czy ten bokser do tamtej pory ze 2 razy w życiu wąchał się z innym psem, bo tylko to tłumaczy mi takie zachowanie.

Posted

owca napisał(a):

Spróbuj poszukać właściciela, koniecznie ze spokojnym, zrównoważonym psem, któremu twój nie zniszczy psychiki i spróbuj połazić z nim najpierw w odległości, na smyczach, krok po kroku próbując wzbudzić w swojej birmie ufność do innych zwierząt. Potem przenieś to zachowanie na inne psy/zwierzęta/ludzi.

Super, tylko całą żmudną pracę niszczą podbiegacze, które wbrew pozorom nie rozróżniają sygnałów dawanych przez psa :p

Posted

[quote name='"CHI"']do przywiązanego krótko w ustronym miejscu psa dużej rasy podbiegł "się przywitać" jamnik puszczony luzem... Duży pies kłapnął tylko raz i głowa odpadła...
O rany :crazyeye:

[quote name='"CHI"'] DLACZEGO TYLKO POSIADACZE DUŻYCH PSÓW mają mieć wyobraźnię?
Ja raz na jednej wystawie nagle usłyszałam głios gryzacych sie psów i krzyk kobiety: "RATUNKU!"
nie widziałam co sie stało pózniej sie kogos zapytałam. Zapytana osoba powiedziałam ze na małego pieska rzucił sie jakis duzy ale włascicielka małego pieska czemu swojego psa prowadziła na ziemi zamiast wziac na rece?

Posted

Bogarka napisał(a):
Zapytana osoba powiedziałam ze na małego pieska rzucił sie jakis duzy ale włascicielka małego pieska czemu swojego psa prowadziła na ziemi zamiast wziac na rece?

Czemu właściciele małych psów mają obowiązek wziąć małego psa na ręce? To że pies jest duży dodatkowo zobowiązuje do panowania nad psem i jego pyskiem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...