Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie mam zamiaru zraszac suki jakims tam preparatem, by suka mogła swobodnie przejsc na trawe. Unikam miejsc gdzie jest duzo psów, nie spuszczam suki. A to ze jakis tam samiec wolny ptak poczuje moja suke, to sorry przykro mi bardzo.
Suka cierpi, bo na smyczy a samiec, ze suka przejdzie mu koło nosa :diabloti:
Kto powiedział, ze zycie jest sparawiedliwe :evil_lol:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Rinuś nie wiem jak wygląda Twoja okolica, wiem że u mnie nie ma miejsca gdzie nie chodzą samce - zaczynając od klatki schodowej (2 samce), po wszelkie okoliczne trawniki bo okolica zapsiona dosyć mocno. Nie mam jak wyjść tak aby nie zostawiać zapachu, a nie będę szła z Su na rękach w autobus i po za Warszawę żeby mogła się wysikać.

Ciekawa jestem czy jakbyś miała samca to też byś była taka wyszczekana...

samiec będący pod moją opieką nie zapłodnił żadnej suki, jak również do żadnej nie podbiegł. Podbiegające psy to dla mnie szczyt prostactwa.
A większe doświadczenie pewnie pojawi się za trochę bo następny zwierz będzie samcem.

Jeśli chodzi o flexi - ostatnio pan z dwoma pieskami zajmował 3/4 chodnika. Bo pan stał blisko bloku a pieski długość flexi od niego w bok. Nie wiele brakowało aby jeden pan się w to wplątał bo czarnego nie widać po zmroku. Uwielbiam takich ogarniętych właścicieli.

jeśli chodzi o spray'e - ograniczam chemię do minimum, Su alergik.

Posted

Diana S napisał(a):
Nie mam zamiaru zraszac suki jakims tam preparatem, by suka mogła swobodnie przejsc na trawe. Unikam miejsc gdzie jest duzo psów, nie spuszczam suki. A to ze jakis tam samiec wolny ptak poczuje moja suke, to sorry przykro mi bardzo.
Suka cierpi, bo na smyczy a samiec, ze suka przejdzie mu koło nosa :diabloti:
Kto powiedział, ze zycie jest sparawiedliwe :evil_lol:

Diana i to nam chodzi..staramy sie sobie wzajemnie nie wchodzić w drogę podczas gdy czyjas suka ma cieczkę...nie chodzisz wtedy z psem w zapsione miejsca i nie puszczasz jej luzem w miejscu gdzie mogą być psy...

Tak jak napisała Bonsai...da się, ale trzeba chcieć.

Władczyni nie wierzę, że w Wawie nie ma miejsca gdzie nie chodza psy...albo chodzą ale o jednej godzinie, więc Ty możesz iść o innej żeby nie męczyły się samce...
I tak czesto nosisz swoją sukę na rękach więc chyba różnicy by Ci to nie zrobiło?
Dla mnie szczyt prostactwa to kopanie psa, który podbiega a krzywdy nie robi.

Kolejny pies bez kontaktu z innymi przedstawicielami swego gatunku..tylko Ty i Twoja suka :shake:

Posted

tyle tych suk hodowlanych,interchampionek ostatnio na ulicach,nie idzie przejsc z samcem!
na cieczke najlepsza jest sterylka a na dzikie samce kastracja :)
ja nie mam stycznosci z chamstwem innych psiarzy bo chodze z moimi tylko do lasu i jesli w ogole kogos spotykam to sa zazwyczaj mili,albo uciekaja jak nas widza.Czesc Diana :)

Posted

Rinuś napisał(a):

Dla mnie szczyt prostactwa to kopanie psa, który podbiega a krzywdy nie robi.


Zdecydowanie!Przytrafilo Ci sie kiedys cos takiego?Ja bym tego nie zniosla.

Posted

Ja jak na razie kopnęłam jednego psa - rzucił się z zębami na małego Baaja. TŻ ma dwie takie akcje na koncie: jedna to ten sam pies, co u mnie, a druga, to duży mieszaniec owczarka, który usiłował pokryć Baaja poniekąd go masakrując. Łagodnych podbiegaczy nie kopię - może dlatego, że wiem, że Baaj też mógłby należeć do tej grupy... Dziś np. podszedł do szczeniaka, który go zaczepiał... i same plusy z tego.

Posted

Rut napisał(a):
Zdecydowanie!Przytrafilo Ci sie kiedys cos takiego?Ja bym tego nie zniosla.

Jeszcze nigdy nie kopnełam obcego psa i nie mam zamiaru tego zrobić...chyba, że faktycznie w obronie swojej albo Brutusa...ale wiesz niektórym to chyba kopanie psów sprawia przyjemność:cool1:

Ja jak na razie kopnęłam jednego psa - rzucił się z zębami na małego Baaja. TŻ ma dwie takie akcje na koncie: jedna to ten sam pies, co u mnie, a druga, to duży mieszaniec owczarka, który usiłował pokryć Baaja poniekąd go masakrując. Łagodnych podbiegaczy nie kopię - może dlatego, że wiem, że Baaj też mógłby należeć do tej grupy... Dziś np. podszedł do szczeniaka, który go zaczepiał... i same plusy z tego.
Angels ale wiesz suka Władczyni jest idealna...ona nie widzi świata poza właścicielką...czekam aż w końcu jej suka puści się w cieczce z przypadkowym samcem...

Posted

Mój pies też jest we mnie wpatrzony, ale pielęgnuję w nim bardzo i przesadnie relację z innymi psami, bo im dłużej będzie pozytywna, tym dla nas lepiej, a niestety to nie moje wymysły, że wilczak w okresie dojrzewania potrafi się zrobić aspołeczny.

Posted

Przecież fakt , że pies jest wpatrzony we właściciela nie przeszkadza w tym aby ten sam pies żył w symbiozie z innymi psami :cool3:
No chyba , że pies jest mega agresywny , nie toleruje innych psów ... no to pozostaje mu pancio do zabawy :p

Posted

no racja,co innego,broniac psa,ale przed realnym zagrozeniem,nie tak sobie bo podszedl.
gdyby ktos kopnal ktoregos mojego psa bez powodu,wscieklabym sie.abstrahujac od tego,ze pewnie i pies by sie zdenerwowal i chcial gryzc.
W ogole duzo agresji obserwuje u milosnikow zwierzat,szczegolnie zwolennikow pozytywnego szkolenia :)ale gdzie przeciez trzeba to napiecie rozladowac,np na cudzym pise :D

Posted

Rut napisał(a):

W ogole duzo agresji obserwuje u milosnikow zwierzat,szczegolnie zwolennikow pozytywnego szkolenia :)ale gdzie przeciez trzeba to napiecie rozladowac,np na cudzym pise :D

wiesz , mam podobne zdanie :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Wiecie... troska o cudze psy nie jest jedynym powodem, dla którego spryskuję Jagę... mi po prostu już w pierwszy dzień 2 duże psy tak dały w kość, że staram się zrobić wszystko, żeby pozostałe psiki nie domyśliły się nawet, że Jaga ma cieczkę :eviltong:.

Władczyni swoją drogą jestem ciekawa co byś zrobiła na moim miejscu - ja z 2 sukami [jedna z cieczką] po ok. 20 kg każda... dopałętały i wyczuły Jagę 2 psy [no, powyżej 60 kilo to większy nie miał... ale mniejszy miał min. 40 :diabloti:], które chciała zagryźć 2 suka. Skopałabyś te psy, żeby dały ci spokój? Bo przecież były nachalne i podchodziły do mojej suni... która wcale nie jest taka wpatrzona we właścicielkę i jak najbardziej chciała sie puścić :evil_lol:.

Posted

Vectra napisał(a):
Przecież fakt , że pies jest wpatrzony we właściciela nie przeszkadza w tym aby ten sam pies żył w symbiozie z innymi psami :cool3:
No chyba , że pies jest mega agresywny , nie toleruje innych psów ... no to pozostaje mu pancio do zabawy :p

Masz rację Vectra,ale z postów władczyni wnioskuje, że jej suka w sumie to nie jest agresywna,albo może własnie przez brak kontaktu z psami nie bardzo wie jak ma się z nimi dogadać i wychodza sprzeczki...

Podobno miłośnicy zwierząt czyt. psów , a potrafią zrobić krzywdę innemu psiakowi...
właścicielowi niech nakopią a nie psu.

Posted

Wg mnie nie przeszkadza, wg niektórych bywa różnie.

Fakt jest faktem, że odkąd Baaj chodzi na kolcach i nie mam urywanych rąk, to wszystko przyjmuję na wielkim luzie :)

W jednym przypadku właściciela nie było, w drugim dostał taki opitol, że pół osiedla usłyszało i wcale sobie nie żałowałam :diabloti:

Posted

Z tego co czytam , to Su jest agresywna do psów .... tylko to jest mały piesek , więc dla widowni wydaje się zapewne zabawny ... do tego "agresywna" pancia , duet że boki zrywać ;) to ja mówię właściciel dużych psów .... którzy tak właśnie reagowali na widok mnie i mojego dużego psa , morderczego psa , który gdyby doszło do konfrontacji z małym psem , zdmuchnął by go z ziemi .. no i te piekła przechodziłam dość często :evil_lol:
Co do kopania , to samo kopanie by zadać ból , to niekoniecznie jestem zwolennikiem , ale odepchnięcie nogą w pewnych sytuacjach jest niezbędne .. bo oberwać w łydkę ,a w twarz to zasadnicza różnica ;) i nieraz sama musiałam pchnąć komara samobójcę by mu futro uratować ....
Serio to rozwścieczonego , to se kopać można , do woli aż nóżka zaboli :eviltong:
ale takie sprytne , nie robiące krzywdy !!! pchnięcie stopą , znaczy podeszwą , daje nam to że delikwent odjedzie kawałek do tyłu na pazurkach i mamy sekundkę by swojego psa postawić do tyłu ... (no wiecie co mam na myśli ;) )
Najbezpieczniej dla psa , ale mniej bezpiecznie dla naszych butów , to celować w kletkę .. bo tam więcej miejsca i nie ma możliwości zrobienia psu krzywdy .. np połamania żeber czy przeskoczenie miednicy ....
Tylko mówię nie KOPNIĘCIE z całej pary , a odepchnięcie .. powiedzmy jak byśmy pchali nogą paczkę ;)

Posted

No Vectra odepchnięcie psa nogą a kopnięcie to jest różnica :p ale ja doczytałam, że tutaj mamy zwolenników raczej kopania i to niekoniecznie psów agresywnych, tylko zwykłych podbiegaczy...

Posted

Rinuś napisał(a):
No Vectra odepchnięcie psa nogą a kopnięcie to jest różnica :p ale ja doczytałam, że tutaj mamy zwolenników raczej kopania i to niekoniecznie psów agresywnych, tylko zwykłych podbiegaczy...

aż trafi kosa na kamień :diabloti: czytaj nóżka na ząbki :cool3:
mój już bardzo dawno nieżyjący , pierwszy własny pies :loveu: foksiczek szorstkowłosy ... został kiedyś kopnięty ... mam nadzieje , że pan który go kopnął , patrząc na swoją łydkę , pamięta aby uważać kogo się kopie :evil_lol:

Posted

jesli o kopaniu mowa to wczoraj wieczorem wyszlam z Basterem poszlam na polane bawilismy sie itd ale jak wracalam do domu to spotkalam kolege a ze bylo pozno nikogo na dworzu nie bylo to puscilam psa zeby pobiegal jeszcze troche no i ....poszedl obok bloku i uslyszalam pisk wiec w nogi w tamto mniejsce i co widze dwa psy sasiada taki kundel z 20 kilo i pudel z 10 kilo przyparly mojego psa do sciany i warcza ,a ze moj jest bardzo ulegly to sie skulil i piszczal ,ja tupnelam one nic, krzyknelam one nic wkoncu wiekszy dziabnal mojego i dostal takiego kopa od mojego kolegi ze odlecial z metr dalej i walnal o slup zapiszczal i uciekl (to bylo w nerwach teraz troszke zaluje ze nie rozegralam tego inaczej)a pudel polecial za nim , a co zrobil moj pies ...zaczal warczec i udawac ze tym razem by ich zagryzl ;)

wlascicela widzialam stal sobie 20m dalej z ich trzecim psem na smyczy(bokserem) i nawet nic nie powiedzial jak widzial ze jego pies dostal kopa...ja juz bylam tak zdenerwowana ze nawet nie chcialo mi sie z nim klocic ...te psy zaatakaowaly mojego juz kilka razy ..i nie tylko mojego ..
zle zrobilam bo moglam go nie puszczac pod blokiem i nigdy tego nie robie ale kurcze cos mnie podkusilo ehh :roll:
Basterowi sie nic niestalo a to najwazniejsze dla mnie :razz:

Posted

musze cos napisac bo mnei jeszce telepie.:angryy:
poszlam na spacerek na laczke.osiek na smyczy bo ona jest nienormalna:loveu: chita luzem bo nie ma z nia problemow.leci jorczek.lubimy go bardzo chociaz lata se bez zadnego nadzoru.chita cala szczesliwa.osiek na smyczy ciagnie jak lokomotywa i juz ma swira bo kumpel.niepuszcze jej bo ona naprawde moze przestraszyc psa.:cool1:.
nadciagnelysmy z oskiem osiek caly happy ma malego pieska super po prostu pelne szczescie:kochaj mnie i badz mala owieczka:roll:.
patrze a zza siatki leci babai kryzczy a przed nia szarzuje suka[kobieta to wlascicielka jorka i tej suki]z charchotem i plujaca slina cos jak kaukaz z cao.:mad:.juzraz zaatakowala chitek iedys alekazalam chicie warowac wiec chita lezala na waruj 10 m ode mnie[ja z oskiem na smyczy bo osiek sie nie obroni-to takie duze durne dziecko] a nad nia charczaca na nia ta wielka suka.wlasciciel soibie wolno podszedl i zabral suke znad mojej:angryy:.wrrrrr.
no dobra.no wiec leci ta suka wiec ja od razu krotko osia i zaslonilam soba droge do chity[chicie bleib zeby sie nie ruszala].i machnelam w storne tej suki reka suka wychamowala[ryklam na nia tez niezle]i pogonilam ja.ta pinda zapiela ja na smycz.i do mnei z morda ze suka ruszyla na moje bo OSIEK ZAATAKOWAL JEJ JORKA:angryy::angryy::angryy:
a widzi podczas rozmowy uchachanego jorka ktory wlasnie bawi sie z osiem i chita majac ja w diupie.:shake:
wygarnelam jej od nieodpowiedzialnych i a ona mi na ot ze mam nie BIC jej psa!:roll:.widizellisciekiedys szarzujkacego kaukaza?a ja mam metr piecdziesiat w kapeluszu:razz:
machnelam tylko na nia bo jakbym przegiela to by mnei zaatakowala.
ludzie mnie poprostu rozwalaja.:angryy::angryy:
ta suka ZAWSZE chodzi bez smyczy.jorka wolaja caly czas-ma to w diupie i chodzi sobie jak chce i wraca jak chce.:roll:.to JA dbam o to zeby nei pobiegl za nami na ulice[ruchliwa obok laczki].po prostu szlag mnie trafil.
ja mam na sumieniu:oops: dwa miesiace temu przestraszona przez osia suczke i do tej pory mi wstyd i trzymam wariatke na smyczy.
zap ozno zauwazylam suczke i osiek wycial do niej.sunia ise przestraszyla i pobiegla do bramy[przez mala uliczke alejednak,brama 30m od laczki].malo zawalu nie dostalam.a wstyd mi bylo[i jest]strasznie.ewidentnie moja wina.przeprosilam kobiete i wogole ale teraz mnie omija[nie dziwie sie:oops:].zwalszcza ze osiek wyglada jak furiatka.:roll:bo to adhd do kwadratu.:diabloti:

Posted

Mieszka w naszej ulicy bullterierowata suka z jej włascicieli starsza pani jest sympatyczna ale ma duzego syna czy wnuka który wieczorami najprawdopodobniej pod pretekstem wyprowadzenia suki szedł na randke nie byłoby w tym nic złego gdyby ta randka nie odbywała sie w naszej klatce i to wtedy kiedy ja wychodze z Hadarem na spacer. Oni tam stali na korytarzu i sie całowali a suka obok nich siedzi na smyczy (ale spacer!) a Hadar sie chce z nia bawic o 22 w nocy.
A kiedys byłam swiadkiem takiego wydarzenia: Spotkałam wczasie spacer znajo9ma pania która wyprowadziła mastifke swojego syna i przyszedł jakis chłopak ze swoja wyzlica. Mastifka poleciała do wyzlicy zeby ja powachac, a wyzlica sie przestraszyła bo mastifka była wieksza (ale łagodna). Wtedy chłopak ja kopnał i najechał na pania która mogłaby byc jego matka: Teraz sie psu poszczesciło ze go nie zastrzeliłem!" Pani od mastifki pózniej powiedziała ze sie boi tego swojemu synowi powiedziec bo by odszukał tego chłopaka i by go zbił

Posted

Mój znajomy się kiedyś pobił z kolesiem za to że tamten jego psa kopnął :roll:. Wina leżała po obu stronach, bo obydwa psy bez smyczy były, a właściciele obydwaj waleczni i tak to się skończyło :shake:. Chłopy właśnie najczęściej pięściami sprawy chcą załatwiać jak w inny sposób nie potrafią..

Posted

Nienawidze takich ludzi :angryy: moja sunia zawsze przychodzi na wolanie ,a niekiedy gdy podbiega do psiaka to wlasciciel rzuca jakimis kamieniami czy ja kopie! a wystarczy powiedziec "prosze odwolac psa" a natychmiast bym wiedziala ,ze zwierze trzeba zawolac...:shake: a nie-odrazu agresja ...strasznie mnie denerwuja (delikatnie mowiac)takie zachowania ,ciekawe jak by sie tacy ludzie czuli gdybym to ja ich psa kopnela ...

Posted

Przepraszam, ale chyba nie rozumiem:diabloti:.

Niektórzy najwidoczniej uważają za całkowicie normalne pozwalanie swojemu psu/psom na podbieganie do innych zwierzaków:crazyeye:

Przyjmijcie do wiadomości, że to NIE jest normalne.

Nie każdy sobie życzy takich wymuszonych kontaktów.

Dlaczego ktoś, kto prowadzi swojego psa na smyczy ma prosić, błagać, zaklinać żeby inny właściciel zechciał odwołać swojego psa?!

Ja mam tego dość:angryy:.

A co do kopania - ja się nie pcham tam, gdzie mnie nie chcą:diabloti:, omijam zapsione łączki, schodzę z drogi, zmieniam trasę spaceru. Ale jeśli coś do mnie podleci, to naprawdę lepiej żeby spotkało się z moim butem niż z moim psem. Nie kopnęłam (jeszcze) żadnego psa, ale absolutnie tego nie wykluczam - bezpieczeństwo i zdrowie mojego psa jest dla mnie dobrem najwyższym. Wszystko inne (w tym obce podbiegacze) daaaleko w tyle.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...