Rinuś Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 A na nas dzisiaj napadł.... LABRADOR !!!!!!!!!!!!!!!!! Tego psiaka już jako szczeniaka 4ro miesięcznego widziałam w kolcach...więc to musiało się tak skończyć...wracam do domu ( pies na flexi) pies przed właścicielem 20 metrów ,zaznaczam że szliśmy koło bardzo ruchliwej ulicy na której zginęły moje dwa psy...pies podbiega i bez niczego atak od razu...dobrze, że to młodziak to Brutus sobie z nim poradził... Facet doszedł do nas i mówi "a bo to kawaler?" sobie pomyslałam "nie,dziewica orleańska :angryy:" Ale z racji tego, że mam okropnego kaca i boli mnie głowa to już się nie odezwałam... Porażka:shake: Quote
Ania&Psy Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 moon_light napisał(a): EDIT : do tych do zagazowania dodała bym jeszcze takich co na zwróconą uwagę o odwołaniu psa mówią: "proszeee pani, to młody pies jest" "Mam psy od 10,20, X, lat, więc proszę mnie nie pouczać" Na prosbe "prosze odłowić psa' mówią "ALE JA NIE MOGEEE". (ostatnio trafił mi się taki co wypowiedział wszystkie 3 magiczne sentencje ......) Byłam wczoraj na spacerze z koleżanką i jej psem. Ćwiczymy rzuty frisbee, psy przypięte, żeby nam nie przeszkadzały. W pewnym momencie z daleka widzimy sporego ONka zmierzającego w kierunku psów. Właściciel daleko z tyłu. Szybko podbiegamy i stajemy mu na drodze, bo nasze psy to nie są łagodne baranki. Ani pies, ani jego właściciel nic sobie z tego nie robią. Na pytanie, czy mamy spuścić nasze 'nie ma sprawy, on i tak zwieje' :lol: Poszli w końcu. Ćwiczymy dalej, podbiega bokser. Po co miałby być odwołany, 'on nic nie zrobi' :lol: Potem oczywiście pytania czy to suczki? W końcu panu udało się psa odwołać, ale ten i tak wrócił do nas. No to pan do nas krzyknął, że mamy go odgonić :evil_lol: I na koniec, wraca ONek i komentarz faceta, że mój pies będzie dziki, jak nie będę pozwalała mu się z obcymi psami bawić. :loveu: Quote
Marysia B. Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Moja Ipi chodzi na smyczy, bo inaczej odzywa jej się zew natury i biegnie za pierwszym lepszym tropem. Jak przybiega jakiś pies, proszę właścicieli o odwołanie go (bo jakby zaczęły się bawić, nie chcę ich smyczą oplątać). Psy nie zawsze przychodzą, najczęściej właściciel musi osobiście po nie przyjść. Ale to co ostatnio widziałam mnie rozwaliło. Młoda dziewczyna (20-25 lat) puściła swojego mopsa ze smyczy, on od razu pobiegł do Ipi. Poprosiłam o odwołanie psa. 'Do nogi xyz' - babka tak z 5 minut próbowała, pies nie przychodził, a ja nie mogłam się do niego odpędzić. Wreszcie ona straciła cierpliwość, podchodzi do psa i kopie go 'za to że nie przyszedł na komendę' :crazyeye: ja do niej, że nigdy psa nie nauczy jak będzie w ten sposób postępować. A ona na to, że chu.. wiem o psach i lepiej, zebym spier... Po takiej wypowiedzi stwierdziłam, że nie ma sensu gadać z takimi osobami, spojrzałam na nią z lekką pogardą i poszłam w swoją stronę... Quote
AngelsDream Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Ja po prostu kocham ten wzrok ludzi, jak ich pies podlatuje do Baaja, a Baaj słyszy NIE! i szarpnięcie smyczą, żeby siedział. Dziś kilka burków podbiegło do naszej grupy szkoleniowej - żaden normalnie się nie odwołał. Inna sprawa, że Baaj dziś wstał lewą łapą, co w końcu zaskutkowało siarczystym jobem z ust moich ;) Quote
WŁADCZYNI Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Marysia.B mi panienka kiedyś po za tym że bluzgneła to jeszcze dodała że przecież chodzi na szkolenie i pies powinien wiedzieć. Uwielbiam takie blond tipsy:diabloti: "proszeee pani, to młody pies jest" Po tym to mi idzie dym uszami, jeżeli moje 5-cio miesięczne mogło być odwoływalne z zabawy to tym bardziej 2-3 LETNI pies. Moon tak czytam ten post Twój i jestem bliska rozpoczęcia akcji z gazzem;) Quote
Bursztynka13 Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 To ja też przyłącze sie do akcji z gazem:diabloti: Quote
bonsai_88 Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 A wiecie jakie cudo biega u mnie na osiedlu? 4-miesięczny, prawie 100 odwoływany szczeniaczek :multi:. Cieszę się z tego o tyle, że to ja zaczęłam tłumaczyć właścicielce jak zajmować się małym i to ja pomagałam go szkolić odkąd 2 miesiące skończył :cool3: Quote
zmierzchnica Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Ja też gratuluję :cool3: Moje młode niestety nie jest 100% odwoływalne, ciężko mi ją nauczyć, że za tropami pies nie leci bezmyślnie, ale dlatego nie lata sobie bez smyczy (tylko kiedy coś robimy, biegamy, ćwiczymy komendy i takie tam). Ostatnio też widzę, że więcej naszych "psich wrogów" zaczyna być wyprowadzanych świadomie, na smyczy i bez podbiegania bez pozwolenia :multi:Smutne jest to, że to, co powinno być standardem, tak cieszy jak Mikołaj w środku lata :cool3: Quote
Apbt_sól Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Wczoraj wracałam z Świnoujscia do wałbrzyca... przy wysiadaniu z pociagu , wylawałam bagaz pozniej Lime zposiacu , stali ludzie duze zbiegowisko jak na tramwaj za komuny który odjedzie za moment wiec pedem trzeba biec...:angryy: popchanł mnie koleś , zawirowałam kolo pociagu noga ni sie poślizneła.. szczescie takie ze pomagała mi dziewczyna z przedzialu chwała jej za to ze nie miala awesjii to TTb i zaproponowała jej pomoc - jeśli to czyta a wie co to dogo tak mowila to dziekuje pieknie z pomoc :loveu: sek w tym ze gdy y nie ona wpadłabym pod pociag...... ups. trzeba sie wpakowac nie zwazajac ze ktos wysiada ma bagaz i psa.. to straszne , koles sie oburzył , mało tego tłum nawet nie probował pomnoc w przejsciu tylko parł na wejscie.... w przdziale był znami pan , który owszem kochał pieski ale miłościa jakąś chorą za wszelką cene probował karmić Lee salecesonem...Lee owszem by zjadła, ona je wszystko nawetskarpety polane kefirem by zjadła ale niew tym rzecz... kiedy mowie ze nie.. ma nie dawac on z kanapki wciaga ów salecon.... masz Ci los , faktycznie suka zagłodzona patrzy dzikim wzrokiem.. nie kamie , no.... głodze bestie :evil_lol: kolo tak upierdliwy ze masakra,... smiem podejrzewać go o dziwne rzeczy co psów, bo jego zaineteresowanie suka było ponadnaturalne :roll:.... W kazdym razie droga powrotna byla tragiczna .. ale były miłe akcenty. konduktorzy którzy w przdziale spedzali 10-15 minut glaszczac Lime i twierdzac ze ze TTb nie sa takie złe... ze FAKT kłamie... Lee lizała wszystkich witała się pełna gebą.. to na sercu miod.... naprawde, gdy spedza sie w poziagu 11 godzin i opr.ocz spojrzen i komentarzy ze ten piesnapewno zaraz uryzie kogos . bo do tego został stworzony., ktos powie ze ze to mile zwierze.... ze prawda lezy po srodku.... no popaplałam sobie :evil_lol: Quote
bonsai_88 Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 No fakt, nie zazdroszczę ci komentarzy w pociągach czy autobusach... Chociaż pomyśl, że do twoich psiaków mały kto się zbliży bez uprzedzenia. Jak ja w pociągu uprzedzałam, że pies może skoczyć to usłyszałam "Jak to? Pudelek?" :evil_lol: Quote
eria Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Dziś byłam swiadkiem jak mały agresywny szczur sąsiada biegający luzem ugryzł sprzątaczkę w łydkę, panienka z która piesek chodzi, nawet nie przeprosiła i nawet nie raczyła złapać psa:angryy: Sprzątaczka ,cóż poszła dalej :angryy:Żałuję że to nie mnie ten pies ugryzł, bo już mieliby mandat od SM , który od dawna im się należy :angryy: pies rzuca się na wszystko i na wszystkich i nigdy nie ma smyczy:angryy: Quote
Bogarka Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Kiedys jak wyszłam na spacer spotkałam przy jednym osiedlowym skrzyzowaniu starsze panie z małymi pieskami. Z tych małych piesków dwa obszczekuja inny psy a jeden chce tez atakowac. Hadar był na smyczy. Panie jak mnie zobaczyły stwierdziły ze poczekaja az przejde obok skrzyzowania. Przeszłam potem a pare metrów Hadar sie zatrzymał i zaczał cos wachac. Wtedy wyszedł za krzaków bedacych obok skrzyzowania ten agresywny mały piesek. Hadar sie normalnie nie interesuje małymi pieskami i nic by nie zrobił, gdyby tamten nie zaczał szczekac. Na jego szczekanie Hadar wystartował w jego strone bardzo mocno mnie pociagnał, ale sie ani nie wyrwał a ni mnie nie przewrócił. Oczywiscie ja byłam winna ze nie zabrałam Hadara. Ale czy te panie nie powinny oduczac swoich psów szczekania na inne psy? Quote
aina155 Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Wczoraj po prostu przezyłam szok, spotkał mnie cos czego bym sie w najsmielszych snach niespodziewała :shock: Od kilku miesiecy (dokladnie prawie 4 bo tyle u mnie jest Fiona), mam problem ze swoimi sasiadami. Ich suka notorycznie rzuca sie na moja, jest prowadzana bez smyczy (o kagancu to juz w ogole nie ma co mowic), w przypadku ataku ludzie udawali, ze to nie jest ich pies a mnie w ogole nie znaja. Wczesniej kilkakrotnie zdarzała sie syt, ze ich pies np wystartował do mojej gdy ja Fione trzymałam za obroze i nie była upieta na smyczy bo bylysmy na łące (wtedy ja pusciłam i jak pobiegła kawałek za tamta suka odwołałam), kiedys zaatakowała gdy z moja babcia była Fiona na spacerze- wtedy niestety Fiona ja złapała (bo babcia nie wiedziała ze tamta jest za samochodem, a ona wyskoczyła i z zebami do mojej). Potrem kilkakrotnie spotkałam właswcicielke suki ale juz jej pilnowała. Wczoraj znowu doszło do konfrontacji. Ja juz wracałam do domu, ona szła z panem. Miedzy nami była odległosc ok 50-70 m. Suka zaczeła do mnie biec, ja luzuje Fionie smycz, zeby jej dodatkowo nie napinac. Tamta zeby na wierzchu, irokez na grzbiecie, moja zaczyna sie jezyc. Własciciel, jak zwykle, zero reakcji :snipersm: (nie mam gdzie uciec, z jednej strony suka, z drugiej rów, wiec ide dalej wiedzac ze syt. nie zdazra sie pierwszy raz i zazwyczaj konczy sie podobnie, chobym nie wiem co robila w miedzyczasie- tupanie, krzyczenie na nic sie nie zdaje). Suka startuje do mojej, Fiona podskok do góry, warkniecie i kłapniecie zebami tamtej. Zwiała. A facet? Pierwszy raz od tych 4 miesiecy mnie przeprosil. Jeszcze troche i sie nauczy na smyczy z nia wychodzic :mad: Quote
darunia-puma Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 a ja wróciłam dziś od lekarza sądowego ( kilka osób pewnie pamięta moje zdarzenie z panem który potraktował mnie pięścią za to że obroniłam psa) więc chciałam tylko napisać że pan lekarz sądowy PODWAŻYŁ OPINIĘ CHIRURGA, LARYNGOLOGA I OKULISTY i sprawy nie będzie, MOŻNA BEZKARNIE UDERZYĆ KOBIETĘ Z PIĘŚCI W TWARZ i nic mu nie zrobią:shake: sprawy sądowej nie będzie, facet jest bezkarny i następnym razem jak ktoś wstawi się za zwierzęciem które będzie chciał potracić to będzie wiedział że policja NIC MU NIE ZROBI nie wierzę już w sprawiedliwość jak dziś usłyszałam - " droga pani to był czyn z małą szkodliwością!!!!!" - powiedział lekarz sądowy BRAK SŁÓW PRZEPŁAKAŁAM DZIŚ CAŁY DZIEŃ I NIE MAM JUŻ NA NIC SIŁ!!!! :placz::placz::placz: Uwarzajcie proszę na siebie i najlepiej noście gaz albo jakąś pałe i sami wymierzajcie sprawiedliwość nie liczcie na policję i sąd Quote
vena&vivi Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Ehhh szkoda słow, uratowałaś zwierzę, zostałaś pobita a tu mówią niska szkodliwość:crazyeye: ehh i jak tu wierzyć w sprawiedliwość:shake: Quote
WildH Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 :crazyeye: I jak tu czuć się bezpiecznie. :roll: Akurat tego się nie spodziewałam. Przykro mi i współczuję, darunia-puma :shake: :flop:. Quote
maciaszek Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 vena&vivi napisał(a):Ehhh szkoda słow, uratowałaś zwierzę, zostałaś pobita a tu mówią niska szkodliwość:crazyeye: ehh i jak tu wierzyć w sprawiedliwość:shake:No żesz cholera :angryy: :angryy:. A nie można się jakoś odwołać od decyzji tego debila, któremu chyba daleko do miana lekarza? Daruniu poradź się jakiegoś prawnika. Na dogo jest kilku (np. JagnaP). Quote
darunia-puma Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 maciaszek napisał(a):No żesz cholera :angryy: :angryy:. A nie można się jakoś odwołać od decyzji tego debila, któremu chyba daleko do miana lekarza? Daruniu poradź się jakiegoś prawnika. Na dogo jest kilku (np. JagnaP). dostałam 10 dni zwolnienia od chirurga, nie zwykłego internisty, a on to podważył!!!! mogę sprawę wnieść z drogi cywilnej, na co mnie nie stac:shake: nie mam też sił na walkę o swoją rację:placz: i tak kończy się historia Quote
maciaszek Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Ale wiesz, ja pytam o to czy nie da się odwołać od decyzji tego debila lekarza? Quote
darunia-puma Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 nie wiem nie mam pojęcia to jedyny lekarz sądowy u nas a jeszcze podobno przyjeżdża z wrocławia i przyjmuje u nas w wałbrzychu - pan Mariusz Borowik!!!! Quote
bonsai_88 Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Darunia bardzo mi ciebie żal... zwłaszcza, że pamiętam jak opisywałaś zdarzenie i ile później wycierpiałaś :shake:... Quote
darunia-puma Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 bonsai_88 napisał(a):Darunia bardzo mi ciebie żal... zwłaszcza, że pamiętam jak opisywałaś zdarzenie i ile później wycierpiałaś :shake:... dziękuję bonsai_88 chciałabym Wam wszystkim podziękować za to że mnie wspieraliście jak doszło do tego zdarzenia, chwilami było naprawdę kiepsko z moją psychiką:-(, ale Wy wszyscy byliście i nie pozwoliliście się poddać, to nauczka na przyszłość.... to co się stało powinno dać nam wszystkim do myślenia, psiarzom, kociarzom i zwykłym ludziom - że bronić musimy się sami i nie liczyć na policję i sprawiedliwość bo wystarczy jedna taka sytuacja i burzy się w nas cała wiara w dobro innych ludzi..... jeszcze raz dziękuje Wam za to że cały czas byliście ze mną Quote
Marysia B. Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 I gdzie tu sprawiedliwość?! :angryy: Tobie, darunia gratuluję tak odważnego czynu, a lekarzowi sądowemu współczuje głupoty :mad: Quote
Bzikowa Posted October 20, 2008 Posted October 20, 2008 Darunia, to straszne ! Co to za człowiek z tego 'biegłego!' :angryy::roll: Nie da się już odwoływać?? Może jakby ten biegły zobaczył Cię w tym stanie w jakim byłaś zaraz po zdarzeniu to by miał inne zdanie? Eh. Współczuję... Może jakieś media?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.