vena&vivi Posted October 8, 2008 Posted October 8, 2008 NATKA napisał(a):Ja ostatnio miałam sytuację że babeczce jamnik się wyrwał :diabloti: i chciał mi zjeść puchatego i bardzo chętnie bym się dowiedziała co by było jakby trafiła na Ciebie i Twoje stadko czy też by Ci się tak samo tłumaczyła jak mi że niby jamnika nie może utrzymać :evil_lol::evil_lol::evil_lol: No raczej jej tłumaczenie by nie przeszlo :P Ale moje jakby chciały tyz bym nie utrzymała:evil_lol: z jamnikiem dałabym rade:razz: Quote
asiol Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 Byłam z Hanibalem w lesie, on idzie na smyczy. Widzę, że idą jakieś 2 kobiety z duzymi psami- jeden w typie wyrośniętego labradora, a druga suka typu DON. Kobieta SPUSZCZA tego labradorowatego, ten biegnie na nas zjeżony. Ja serce w gardle, zasłaniam psa własnym ciałem. Właścicielka zamiast po niego od razu przyjść to jeszcze schyliła się po piękne, jesienne liście :cool3: i wykrzyknęła ten cudowny zwrot "ON NIC NIE ZROBI!!" Myślałam, że mnie tam weźmie... No w każdym razie Hani się z nim przywitał, tamten cudownie zjeżony, spięty i wyglądał jakby zaraz miał nas zjeść :roll: Kobieta po niego przyszła, zapięła mu smyczke do kolczatki i zaczęła mu mówić jaki to z niego niedobry piesek, bo do niej nie wrócił :razz: Quote
Bursztynka13 Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 asiol-są ludzie i taborety:evil_lol: Quote
WŁADCZYNI Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 'On może nie, ale ja owszem' :evilbat: do tego irokez na głowie i mina seryjnego mordercy - ostatnio ludzie mnie unikają:diabloti: Quote
Rinuś Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 Heh dzisiaj babeczka wieczorem jak byłam z psem chciała mnie chyba ochrzanić :evil_lol: i szukała na silę powodu...Wychodzę z Brutusem wiieczorem przeważnie Bruti jest puszczony luzem...idzie babeczka z mały starszym kundelkiem na smyczy...Widzę, że Brutus go zauważył to z daleka powiedziałam, że nie wolno o Bruti minął psiaka jakieś 5 metrów od niego..widzę, że babka się na mnie patrzy z takim wzrokiem jakby chciała mnie zabić...ale to nic...potem zrobiła lepszy numer :evil_lol: szła za nami, ale w pewnej odległości...ja w końcu zaczęłam się wracac z Brutim do domku ,stał samochód i Brutus miał zamiar przejść koło niego...a babeczka co zrobiła?tak skręciła z tym swoim staruszkiem ,że przykliszczyła Brutusa do samochodu i nie wiem jaki miała zamiar,ale chyba chciała żeby Bruti warknał na tego psa czy jak...ale Brutus na szczęście jest opanowanym psem i spojrzał się tylko z pogardą na babeczkę i psa... BABKA mało nie straciła oczu ze zdziwienia...jak Brutus ich wyminał i poszlismy dalej to babka się cofnęła i poszła w swoją stronę... Ehhh...:shake: Quote
vena&vivi Posted October 12, 2008 Posted October 12, 2008 No dobre, że też moich psó nikt nie chce kliszczyć:evil_lol: Quote
zerduszko Posted October 13, 2008 Posted October 13, 2008 [quote name='Rinuś']ale Brutus na szczęście jest opanowanym psem i spojrzał się tylko z pogardą na babeczkę i psa... Szkoda, że baba nie jest opanowana :razz: Quote
Rinuś Posted October 13, 2008 Posted October 13, 2008 [quote name='zerduszko']Szkoda, że baba nie jest opanowana :razz: Chyba miałaś na mysli "jest opanowana" ? :razz: Quote
Nikki Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 To było kiedyś ( może pięć lat temu, może więcej ). Suczka mojej sąsiadki miała cieczkę. Była nierasowa, ale sąsiadka NIE CHCIAŁA jej rozmnażać. Pewien życzliwy sąsiad wpuścił swojego psa pod nieobecność sąsiadki ( sunia była na dworze ). Nie wiem czy przerzucił go przez płot, czy bramka nie była zamknięta na klucz. Nie wiem. I jeszcze potem się z tego śmiał :shake: Suczce urodziło się jedno szczenię. Quote
gops Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 ja juz to pisalam ale powtorze z ciagiem dalszym jakis nie caly rok temu moj sasiad majacy dwie suczki pudlice chcial miec szczeniaczki obydwie mialy naraz cieczke no i spytal sie mnie czy nie dopuscila bym mojego psa..ja oczywiscie ze nie bo moj pies wtedy 9-cio letni bez rodo itd no to myslalam ze facet dal se spokoj ale nie...gdy poszlam z psem na dwor puscilam go ze smyczy jak zawsze pod blokiem i ide do sklepu ale on jak nigdy nie szedl za mna tylko cos tam wachal to go zostawilam i poszlam sama wieszialam ze nic mu sie nie stanie.. taaaaa...przeliczylam sie..gdy wracalam widzialam tylko jak sasiad wypuszcza mojego psa ze swojego ogrodka i cieszy sie z czegos bardzo ehhh opieprzylam faceta bo kapnelam sie co on zrobi,l on mowi ze ja nie pozwolilam a pies niemial nic przeciwko no tak wsumie to tylko pies czego od niego mam wymagac.. :roll: tak wiec po niecalych dwoch miesiacach wieksza suczka chodzila z wielkim brzuchem ..sasiad oswiadczyl mi zebym sie cieszyla ze mnie o alimenty nie poda :mad: niewiem czy to mojego psa...tak twierdzi sasiad..moze dopuszczal ja tez z innym jakims...niemam pojecia ale suczka jest czarna moj pies jest srebrny sczeniakow urodzilo sie chyba 5 nie jestem pewna ale dwa mieszkaja na tej samej ulicy i jak sie urodzily byly cale czarne a teraz maja juz po kilka miesiecy i zrobily sie srebrne identycznie jak moj pies... a co ja moglam zrobic? niewiem ale juz za pozno .. Quote
aina155 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Zostawiłas go tak luzem pod sklepem, biegajacego bez smyczy? Jakby to powiedziec... w pewien sposob jestes winna tej sytuacji bo niezabezpieczylas zeby do niej nie doszlo. A jakbypies zobaczyl jakas inna suczke z cieczka i polecial za nia? Quote
gops Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 aina155 napisał(a):Zostawiłas go tak luzem pod sklepem, biegajacego bez smyczy? Jakby to powiedziec... w pewien sposob jestes winna tej sytuacji bo niezabezpieczylas zeby do niej nie doszlo. A jakbypies zobaczyl jakas inna suczke z cieczka i polecial za nia? no ja wiem ze zle zrobilam , zawsze za mna idzie i wchodzimy raze do sklepu mam tai rzywej ale akurat wtedy cos wachal on od pewnego czasu nie jest zainteresowany suczkami w cieczce np kolezaki sunia ma teraz cieczke nastawia mu sie itd a on na nia patrzy tylko oczywiscie zawsze jest na smyczy teraz na wszelki wypadek ;) tak czy inaczej jest w tym moja wina ale facet tez tak nie powinien postapic :roll: Quote
zerduszko Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 [quote name='Rinuś']Chyba miałaś na mysli "jest opanowana" ? :razz: No coś na ten gust :eviltong: Quote
aina155 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Nie no ten facet to jest w ogole poza jakimkolwiek komentarzem. Chciało mu sie rozmnozyc suczke to ja dopuscvil i tyle. Swiente podejscie. Z reszta czemu ja sie dziwie. Mi jakies 1,5 miesiaca temu jeden facet chcial rozmnozyc moja suke (Fiona jest wycieta i raczej na pewno nie bedzie miec szczeniat ani cieczki). PO moim tlumaczeniu o tym ze jest wysterlizowana, ale przypuszczam ze miala szczenieta wczesniej (sunia jest ze schronu obecnie ma 3 lata) to facet stwierdzil ze mi przynajmniej nie zwariuje i bedzie dama. A to dziwne w takim razie.... Bo ta sunia to istan wariatka mimo moich przypusczen. Natomiast moja poprzednia suczka mimo ze nigdy nie miala zadnych szczeniat byla taka do0staojna. Quote
bonsai_88 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Moja suczka jest na 100% po szczeniakach a jej pełne imię to Birma Niepełnoletnia Wariatka :evil_lol:.... W sumie mi też co chwile ktoś proponuje, żebym rozmnożyłam młodą, bo będą ładne szczeniaki... wszystkich takich ludzi odsyłam do schroniska, mówiąc, ze ona jest ze schroniska i że było tam pełno jeszcze ładniejszych psów ;) Quote
aina155 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Ja tego pana równiez odesłałam do schroniska, ale psan udawał ze w ogole tego nie słyszy. A na koniec romowy dodał jeszcze ze jakby miał warunki to oprocz psa (miał rottwielera) miał by jeszcze suczke i szczeniaki z nich. A wygladał na pocztku na całkiem sensownego.... Quote
Iras Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 cos tam wachal to go zostawilam i poszlam sama wieszialam ze nic mu sie nie stanie.. taaaaa...przeliczylam sie..gdy wracalam widzialam tylko jak sasiad wypuszcza mojego psa ze swojego ogrodka psi "akt" trwa srednio pol godziny - wiec albostracilas swojego psa z oczu na tyle czasu (co pozostawie bez komentarza) albo szczenieta nie pochodza od twojego psa. Quote
gops Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Iras napisał(a):psi "akt" trwa srednio pol godziny - wiec albostracilas swojego psa z oczu na tyle czasu (co pozostawie bez komentarza) albo szczenieta nie pochodza od twojego psa. nie bylo mnie okolo 5 min tylko Quote
bonsai_88 Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 Akt pewnego znanego mi reproduktora trwa średnio 15 minut. Sprawdzałam to osobiście, bo byłam przy 2 jego aktach :razz: Quote
Rinuś Posted October 14, 2008 Posted October 14, 2008 [quote name='zerduszko']No coś na ten gust :eviltong: Po prostu babeczkę zatkało i nie miała do czego się doczepić :diabloti: Quote
Bzikowa Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Dzisiaj to chyba wszystko się sprzysięgło, żeby mnie wkur... :angryy: Biegamy z Bzem po łące, skupiamy się (bo przed chwilą westik postanowił mnie wściec i spierdzielił do yorka :roll: i nie dałam rady go odwołać :roll:) a we mnie furia. Nagle podbiega do nas pies. Jest młody, wygląda na coś a'la pit, tylko jakiś taki szczupły jest. Zjeżony ale nie wygląda jakby chciał atakować. Ja biorę psa na ręce (nie znam psa a wiem, że mój jest do większych straszną cholerą i prowokuje a jak jest na rękach do jest bardziej do opanowania), tupię na psa (a westik mi bulgocze zza ramienia) i szukam wzrokiem właścicieli. Iiiiidą. "Proszę odwołać pieska". Pan 10 razy woła pieska po imieniu, zero reakcji. Pan wyjmuje smycz i obrożę (uwaga, pies biegał tuż przy ulicy bez obroży nawet:crazyeye: ) i zmierza ku nam. Bezik bulgocze. Pies na widok nadchodzącego właściciela kuli się w sobie, facet mówi 'siad', pies bardzo powoli , nie patrząc na faceta siada. Facet się nad nim pochyla i zaczyna 'tłumaczyć' psu ostrym tonem, że 'zrobił źle' i że 'co to ma znaczyć'. W końcu pies odchodzi, nie słuchając już kolesia, który to olewa i idą sobie dalej. Musiałam zareagować, mówię "no jak pan będzie go wołał po 10 razy, karcił za to, że przyszedł i wykonał pana polecenie to z pewnością się nauczy, powodzenia w szkoleniu". Facet: "a co? boisz się, że zje Twojego psa?" Ja : "Nie, nie mam uprzedzeń rasowych, ale nie życzę sobie żeby pana pies podchodził do mojego" Facet: "Taak, pewnie się boisz, że go zje! Nie martw się, mój pies byle czego nie jada". No cham jak ta lala :angryy: Generalnie w momencie tej dyskusji jego piesek prawieże lawirował pomiędzy autami, tzn biegał sobie radośnie wbiegając co chwila na ulicę (nie, nie został przez pana złapany), także mój ostatni komentarz brzmiał "powodzenia jeśli państwo puszczają psa luzem przy ruchliwej ulicy, gratuluję". Koniec dyskusji. A ja wściekła wzięłam psa i poszłam do domu. Generalnie pan wydał mi się takim facetem co to chce wszystkim zaimponować psem bo sobie pitka kupił :angryy: Nie wyglądał mi na człowieka niewychowanego na początku ale te teksty, że pewnie się boję jego psa , z nutą satysfakcji w głosie po prostu mnie rozwaliła :angryy: Aaaaaaaa! A piesek był uroczy i jest mi go szkoda. Quote
vena&vivi Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Niestety w takichhh sytuacac najbardziej cierpi pies:roll: Quote
WŁADCZYNI Posted October 17, 2008 Posted October 17, 2008 Jak się ma braki w spodniach i pod kopułką to się je uzupełnia posiadaniem psa i byciem takim męskim i wogóle oh ah wychowawcą psów. Quote
moon_light Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 A moje dożysko właśnie wróciło ze spaceru z raną na nosku :-(. Ugryzł go spasiony krótkonogi kundel. Najgorszy typ psa jaki może być, to taki podbiegający od tyłu (wąchający), który reaguje paniką, jeżeli wąchany pies się do niego odwróci. Kolejny raz jestem za tym żeby "zakagancować" wszystkie psy puszczone luzem na osiedlu. I ich durnych wlascicieli którzy idą prosto na mnie, wiedząc ze ich pies reaguje paniką na widok wiekszego psa , nie wiem, zagazować? EDIT : do tych do zagazowania dodała bym jeszcze takich co na zwróconą uwagę o odwołaniu psa mówią: "proszeee pani, to młody pies jest" "Mam psy od 10,20, X, lat, więc proszę mnie nie pouczać" Na prosbe "prosze odłowić psa' mówią "ALE JA NIE MOGEEE". (ostatnio trafił mi się taki co wypowiedział wszystkie 3 magiczne sentencje ......) Quote
AngelsDream Posted October 18, 2008 Posted October 18, 2008 Jedyne, co może uzasadniać wiek psa, to lekka głupawka... Ale to, że Baaj czasem próbuje ciągnąc do jakiegos psa, to nie znaczy, żebym go puściła do każdego, który mu sie spodobał, bo chyba szybko bym się z nim pożegnała. Baaj dorasta, coraz więcej psów na osiedlu chodzi na smyczy lub jest zapinanych na jego widok. Ale rekord pobiła właścicielka goldena, która bardzo kocha swojego psa. Tak bardzo, że nie wydaje mu komend, nie oducza go ciągnięcia, po prostu go kocha... Na deser nie pozwala totalnie żadnemu psu nawet na niego spojrzeć, chociaż pies merda i nie widziałam ani razu, żeby chciał się rzucić. A nawet raz bawił się z Baajem i było ok. Ja wchodziłam do klatki, ona chciała wyjść. Wcisnęła psa w róg. Dociskała go kolanami i histerycznie wrzeszczała - zostaw, zostaw, a pies zdezorientowany. Gdy za nami weszły sąsiadki [Baaj szedł normalnie w kierunku wind] i spytały ją czy psy się nie lubią - odpowiedziała, że owszem... bo tamten jest agresywny... Super... Jej kochany złoty synuś musi mieć nienaganną opinię. Nawet jakby kogoś zagryzł, to by twierdziła, że to ona zrobiła, a pies patrzył. Ja jestem walnięta na punkcie swojego psa, ale ona bije mnie o głowę. Najbardziej kocham patrzeć, jak zwiedza wszystkie krzaki metodą lotu o 2-3 metry. Flexi górą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.