Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zaba14 napisał(a):

Poza tym nie rozumie czym sie irytowac, ze pies szczeka a właścicielka do niego gada "piesek nic Ci nie zrobi" a niech sobie do niego gada, pies jest na smyczy to w czym problem.. sory ale dla mnie ten watek robi sie powoli smieszny :roll: :roll: gdybym miala na takiego *******y zwracac uwage to chyba w wieku 30 lat bylabym juz calkowicie siwa... :)

to raczej głupota i tak to chyba nawet określiłam w poście nie rozumiem jej reakcji - zrozumiałabym ignorowanie, zrozumiałabym skarcenie, ale niunianie?! Ta pani ledwo pieseczka utrzymała i nie wiele brakowało aby było chamstwo.

Między szczeka, a atakuje z wściekłością przy niunianiu właściciela i ledwo utrzymywanej fizycznej kontroli jest przepaść, ogromna. Nie czuje się komfortowo, kiedy coś z pianą na pysku mnie atakuje a właściciel za to nagradza - głupota totalna.

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

zaba14 napisał(a):
dokładnie o to mi chodzi :)



A mi o to o czym pisze Władczyni ;)
[ o pracy pisałam ogólnie , a tacy ludzie mają prawo mnie irytować ;) , zresztą nie lubię ludzi , więc... ]

Pozdrawiam

Posted

Będę trzymała kciuki a Ty informuj nas na bieżąco co zTobą , bo jak czytam Cię to szczęka opada,wierzyć się nie chce, Jezu co się z ludzmi dzieje!!!!!Nie wiem do czego ich porównać , bo nie chcę nawet słowem zniżać się do ich poziomu.Trzymaj się mooooooocno i nie odpuść mu.

Posted

Wladczyni, przy calym zrozumieniu, jak irytujace bywa i ludzkie i zwierzece ( niewychowanego futrzaka) zachowanie ;).
To jednak czasem takie "niunianie", mowienie milym, spokojnym glosem, wycisza psa, daje mu do zrozumienia, ze to cos obok, to nic groznego. To tak, jak przez wrzasniecie do wlasciciela podbiegajacego psa nakrecam swoje futro do ruszenia na natreta, tak zagadanie milo " w przestrzen" daje wyluzowanego mojego psa ( choc pewnie by dziabnal, gdyby natret byl za namolny/agresywny).

Posted

To chyba zależy jakie niunianie i w jakich okolicznościach, w tej sytuacji moglo podzialac na psa wspierajaco - jakby nagradzanie, Pani dla mnie mila znaczy, że dobrze robie i dalej piana:cool3:

Posted

zaba14 napisał(a):

Moi sasiedzi trzymaja psa na balkonie ktory non stop szczeka, na psy, na ludzi... i jest to uciazliwe dla sasiadow, ale co moge zrobic jak nie ma ciszy nocnej.. musze z tym zyc :) tak samo kazdy z nas musi sie przystosowac ze psow jest coraz wiecej na osiedlach i nie kazdy jest milutki...


I tu się zdziwisz u mnie w bloku naprzeciwko notorycznie darł modre pitek red nose, przez jakiś czas ludzie to tolerowali ale ileż można. Więc dochodziło coraz częściej do scesji także oprócz psa było słychać też jakiegoś sąsiada który miał już sredecznie dosyć drącego się całymi dniami psa.Tak więc coraz częściej było słychać "hał hał hał" a z tym równocześnie "K...a mać ucisz wreście tego psa!!!!" ale jakoś to nie przynosiło oczekiwanego skutku. Finał był taki, że właścicele dostali kilka słownych upomnień od władzy, a w rozrachunku ostatecznym sprawa trafiła do grodzkiego, BO JAKBY NIE BYŁ PRAWO DOSYĆ JASNO WSPOMINA ŻE PIES NIE MOŻE BYĆ UCIĄŻLIWY. Obecnie psa od czasu do czasu słychać ale przy okazji można też usłyszeć właścicela jak upomina psa, ewentualnie wyprowadza go z balkonu - okazuje sie, że jednak się da.

Posted

U mnie w bloku też się psy darły na balkonach (a moja sucz nie chciała :cool1:) i zwracanie uwagi skutku nie przynosiło. Aż w końcu urodziło się dziecko właścicielom (dokładniej ich córce) najgłośniej i najczęściej drącej się suczki i przestała być wypuszczana na cały dzień na darcie japy :razz:. Ale ze dwa lata to w pokoju od strony balkonów się wysiedzieć nie dało. Po nastaniu ciszy moja mama, która po pracy tylko szczekanie słyszała, namawiała Hexę, żeby sobie poszczekała, ale ona nie widziała w tym nic interesującego :evil_lol:. Mądry ten mój psiul był kiedyś ;).

Wczoraj miałam wkurzającą sytuację. Leciałam z Hexą do weterynarza, bo czekoladę zeżarła i za nic nie chciała zwymiotować, no i patrzę na drugim końcu takiej niby łączki ganiają się psy. Daleko były, nie interesowałam się nimi, ale usłyszałam że ktoś woła psa, więc się odwróciłam. Na szczęście, bo biegł na nas rozpędzony labek, my tuż przy ulicy, to stwierdziłam że zejdę na trawę i poczekam aż pani po psa podejdzie. Potańcowałam trochę w kółko, lab poskakał po leżącej Hexi i spojrzałam w stronę właścicielki. A ona w czasie mojego tańcowania nie zrobiła nawet pół kroku w naszą stronę! Wściekłość mnie ogarnęła, odepchnęłam labka od Hexy i ruszyłam w stronę ulicy. Pani nadal zero ruchów, tylko nawoływanie. Ciśnienie mi skoczyło, przywołałam psa (podszedł nawet) i przeszliśmy przez ulicę na stronę lecznicy. Jak weszłam to pies mi zniknął z oczu, a jak wyszłam czekał na nas pod drzwiami :shake:. No i dalej jazdy i szarpanie. Panowie robiący coś przy lecznicy coś tam zagadywali, telefon mi dzwonił i poprostu myślałam że wybuchnę, sił mi już brakowało :angryy:. Na szczęście jak już wyszłam za bramę, odebrałam telefon to pojawiła się właścicielka i zabrała psa. Czasem żałuję, że Hexa jest taka miła dla psów :roll:.

Posted

Ja wczoraj na późno wieczornym spacerze mialam okropną sytuację. Byłam z 4 psami, widze z daleka 3 gości i biegnącego na nas psa jak się zbliżył okazał się labkiem wściekle nas obszczekującym i jeżącym się, odwróciłam się z psami i odchodze bo moe jakbym stała by się nakręcały, i tak ide i ide i ide a pies za mna ujada, moje psy tracą cierpliwośc ja już w starchu bo miałam dwa samce i mogło być nieciekawie - wołałam żeby psa odwołał a on nic, dopiero po jakiś 5 minutach:angryy: podbiegl. Miał szczęscie, że przeprosił bo już miałam wiązanke uszykowaną.

Posted

Nas ostatnio przyatakował york w lecznicy:/ Czarek leżał spokojnie ,podbiega małe kudłate coś i drze mu ryja.Usiadł zniesmaczony i patrzył.Gdyby to była Kaja yorek(suczka) byłaby poobijany ,bo Kaja z takim spokojem szczekania małych gówienek nie znosi.
Rinuś-Czarek od zlotu poluje z wielką ochotą na labki:P A więc do następnego:P Kup brutiemu kamizelke Czarko/Dolaro odporną:P

Posted

[quote name='olekg18']Nas ostatnio przyatakował york w lecznicy:/ Czarek leżał spokojnie ,podbiega małe kudłate coś i drze mu ryja.Usiadł zniesmaczony i patrzył.Gdyby to była Kaja yorek(suczka) byłaby poobijany ,bo Kaja z takim spokojem szczekania małych gówienek nie znosi.
Rinuś-Czarek od zlotu poluje z wielką ochotą na labki:P A więc do następnego:P Kup brutiemu kamizelke Czarko/Dolaro odporną:P
Olek jak kupuje Brutusowi szele z kolcami i obroże :diabloti:

Posted

Mam do was pytanie
Kiedyś gadaliśmy tu o gazie pieprzowym w żelu, szukam go wszędzie i nie mogę znaleźć, możecie mi podać gdzie wy zamawialiście? wszędzie są zwykłe gazy ale nie ma w żelu :roll:

Posted

[quote name='vena&vivi']Ja wczoraj na późno wieczornym spacerze mialam okropną sytuację. Byłam z 4 psami, widze z daleka 3 gości i biegnącego na nas psa jak się zbliżył okazał się labkiem wściekle nas obszczekującym i jeżącym się, odwróciłam się z psami i odchodze bo moe jakbym stała by się nakręcały, i tak ide i ide i ide a pies za mna ujada, moje psy tracą cierpliwośc ja już w starchu bo miałam dwa samce i mogło być nieciekawie - wołałam żeby psa odwołał a on nic, dopiero po jakiś 5 minutach:angryy: podbiegl. Miał szczęscie, że przeprosił bo już miałam wiązanke uszykowaną.
pewnie zostane objechana że sama doprowadzam do niebezpiecznych sytuacji:eviltong: ale odkad mieszkam w nowym miejscu a sąsiedzi mają gdzieś moje prośby o wyprowadzanie psów na smyczy przestałam "uciekać" z moją suką...jak jakiś samobójca biegnie w nasza stronę z warkotem a właściciel nie reaguje mimo mojego upomnienia po prostu popuszczam smycz:roll:

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
Ja nie popuszczam smyczy - Su zasłaniam/mam na rękach, a samobójca spotyka się ze mną:diabloti:

w klatce mam zmiksowanego ON'ka który notorycznie nas atakuje o ile mój TZ ma siłe i ochote się z nim użerać i ewentualnie poczęstować psiura ze służbowego buta to o tyle ja średnio mam ochote być pogryziona a sucz sobie pięknie z nim radzi bez użycia zebów:roll:


edit:poza tym nie mam możliwości wzięcia Mety na ręce bo ważymy tyle samo :P

Posted

vena&vivi napisał(a):
No super ale wiesz w mojej sytuaji mogło to być niebezpieczne bo miałam na smyczy 50, 70, 80 kg + przy nodze 10kg i one są stadem:cool3: na całe szczęscie słuchają Pańci.


Ja ostatnio miałam sytuację że babeczce jamnik się wyrwał :diabloti: i chciał mi zjeść puchatego i bardzo chętnie bym się dowiedziała co by było jakby trafiła na Ciebie i Twoje stadko czy też by Ci się tak samo tłumaczyła jak mi że niby jamnika nie może utrzymać :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

NATKA napisał(a):
Ja ostatnio miałam sytuację że babeczce jamnik się wyrwał :diabloti: i chciał mi zjeść puchatego i bardzo chętnie bym się dowiedziała co by było jakby trafiła na Ciebie i Twoje stadko czy też by Ci się tak samo tłumaczyła jak mi że niby jamnika nie może utrzymać :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

miałam kiedyś taką znajomą z którą pekińczyk robił co chciał,szarpał się generalnie na smyczy a ona za nim jak latawiec latała z uśmiechem na twarzy i czule przemawiając"Rudeczku jaki Ty silny jestes":evil_lol:

Posted

Uwielbiam takie sytuacje :evil_lol::evil_lol::evil_lol: chciaż wiesz posiadacza jamniorków to jeszcze rozumie tbo o w końcu są takie chrakterne psy :diabloti: (przynajmniej tak ostatnio pisali w jakiejś gazecie ;)) ale pekinczyk???? :lol::lol::lol:

A w ogóle to zajefajne podejście ma moje sąsiadka, która ma westiego i od której bardzo często słysze że musi swoje słoneczko zapiąć już na smycz bo jak chodzi luzem to się stresuje (oczywiście westik a nie ona ;))

Posted

vena&vivi napisał(a):
Ja wczoraj na późno wieczornym spacerze mialam okropną sytuację. Byłam z 4 psami, widze z daleka 3 gości i biegnącego na nas psa jak się zbliżył okazał się labkiem wściekle nas obszczekującym i jeżącym się, odwróciłam się z psami i odchodze bo moe jakbym stała by się nakręcały, i tak ide i ide i ide a pies za mna ujada, moje psy tracą cierpliwośc ja już w starchu bo miałam dwa samce i mogło być nieciekawie - wołałam żeby psa odwołał a on nic, dopiero po jakiś 5 minutach:angryy: podbiegl. Miał szczęscie, że przeprosił bo już miałam wiązanke uszykowaną.


Jasny gwint... psi samobójca jak nic:shake:.
Mój jest zadymiarz, ale stadka omija, cwaniak jeden:evil_lol:.
A jak już wyjścia ni ma i minąć się trza, to udaje, że go nie ma:diabloti:

Kiedyś na łące 2spanielki ganiały; za zgodą ich Pańciostwa Jaga spuściłam - do piersi mu sięgały:evil_lol:, a ten: łepetyna w lewo, łepetyna w prawo, ogonkiem merdał nieśmiało, obwąchać się dał na wszystkie strony i dopiero jak one skończyły, bardzo delikatnie w interakcje wchodzić zaczął:diabloti:

Respekt dla zgranego stada ma. I bardzo dobrze:multi:

Posted

A fakt, mój Pałek, któren w młodości był zadymiarz straszliwy, na widok dwóch idących razem ONków zrobił minę "jakie psy? ja tam żadnych psów nie widzę..." :evil_lol: Teraz to takie miny robią inne psiaki na nasz widok ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...