zerduszko Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Berek napisał(a):A nie może być tak że ktoś probuje coś ze swoim "niewychowanym" psem zrobić, natomiast natężenie bodźca jakie Ty przez swoje zachowanie (celowe wystawanie pod cudzym plotem, tkwienie w miejscu zamiast spokojne odejście) tamtemu psu dozujesz akurat niweczą wysiłki tego drugiego właściciela? :razz: Jasne. Jakby ktoś do mnie wyszedł i powiedział, że jest taka syt. to bym np. chodziła drugą stroną ulicy. Wręcz mogłabym co jakiś czas tamtędy chodzić o umówionych porach, żeby sobie ktoś mógł poćwiczyć. Ale nie czarujmy się, większość ludzi nic z tym nie robi i tylko wymagają cudów od innych. A czy moje odejście nie pokaże drącemu japę psu za płotem, że wykonał dobrą robotę, bo intruzi odeszli i następnym razem będzie darł się jeszcze bardziej?? Może warto stanąć i dać właścicielowi szanse, żeby zareagował i odejść dopiero jak pies nie będzie szczekał :p Berek napisał(a):Niestety znam przypadki gdy się celowo doprowadza do furii psy zza plotu, wędrując kilka razy wzdłuż (albo pozwalając żeby nasz Buruś obsikiwał ludziom bramę, albo też sobie trochę popyskował do psów zza ogrodzenia) - po co? Żeby sobie podnieść samoocenę? Tamte pieski be, a mój taki cacy? :lol: A może z kolie to ten za płotem ma problem z psem i ćwiczy z nim przechodząc kilkakrotnie koło potu?? Quote
karjo2 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 zerduszko napisał(a): A może z kolie to ten za płotem ma problem z psem i ćwiczy z nim przechodząc kilkakrotnie koło potu?? I tak gdybajac, wychodzac z zalozenia, ze " ja mu jeszcze pokaze! ", robimy sobie wlasne psiarskie piekielko, a topik bedzie mial sie dluuugo dobrze. Tylka dlaczego potem zdziwienie, ze wlasciciele psow sa tak zle postrzegani :cool3:? Quote
Berek Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 A może z kolie to ten za płotem ma problem z psem i ćwiczy z nim przechodząc kilkakrotnie koło potu?? No niestety, to by było zalożenie optymistyczne :lol:. Zresztąwidac dość wyraźnie, czy osoba przechodząca robi swojemu psu karniaczka czy też... bawi ją że pies za płotem ujada. Żeby było zrozumiałe - mnie strasznie wnerwia że psy na posesjach są pozostawiane same sobie i tak burkująbez umiaru. :cool3: niemniej znam też ludzi ktorzy walczą z tego typu zachowaniami; ale nie jest im łatwo. Bardzo wielu ludzi specjalnie pozwala swoim psom ryć ziemię wzdłuż cudzego ogrodzenia, czasem wychodząc z zalożenia że takie psie walki przez płot są bezpieczne (sic!) i dostarczają ich psom "zdrowej" (sic! sic!) rozrywki, czasem z prostej bezmyślności, a czasem z pawianiej złośliwości. :shake: Poczytaj jeszcze raz posty (na ogół mlodych osób zreszta - a wydawałoby się, że własnie młodzi bywają bardziej wyrozumiali i tolerancyjni). "Wstrętny facet zwrócił mi uwagę, to specjalnie tam postałem/łam" itd. :mad: Quote
zerduszko Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Berek napisał(a):"Wstrętny facet zwrócił mi uwagę, to specjalnie tam postałem/łam" itd. :mad: Zwrócił uwagę, a wyskoczył z "mordą" to jest zasadnicza różnica. Choć wiem, że jak po 500 razy ludziom powtarzam, żeby mi psów na moją nie puszczali, to ten 501 może mieć pecha i usłyszeć za dużo niż mu się należy ;) Ja zaczynam od swojego ogródka. Przez 2,5 roku miałam kilka nieprzyjemnych syt. (jak któryś pies zawsze do nas podbiega, to liczę jako 1), ale nie zdarzyło mi się wdać w kłótnię z nikim czy złośliwości. Quote
*Monia* Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Mnie wkurzają ludzie drażniący moją suńkę przez ogrodzenie :mad:. O dziwo ludzie z psami najczęściej przechodzą w miarę szybko trzymając psiaki z dala od siatki. Za to ludzie z dziećmi pozwalają im na drażnienie Hexoliny :angryy:. Wnerwia mnie to niesamowicie i nie raz już zwracałam uwagę, przez co usłyszałam wiele niemiłych rzeczy. Pracuję nad tym, żeby Hexa nie darła paszczy na każdego, ale nikt mi tego nie ułatwia. Ze szczekaniem na koty sobie ostatnio poradziłam i Hexi tylko siedzi i je obserwuje :razz:, ale nie mam takiego zasięgu, żeby to samo zrobić ze szczekaniem na drażniące ją osoby :roll:. Pies ma pamięć dobrą.. W domu jest spokój, tylko od czasu do czasu jak ktoś przy bramie przechodzi to się rozedrze. Quote
Juliusz(ka) Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Mam dorastającego 'łowczarka' ;), któremu się wydaj, że będzie terenu bronił:diabloti:. Ogród rodziców, pogoda sprzyja/ła tośmy rezydowali, czemu nie? Pies, który korzysta z wolności;) w ogrodzie jest trudny do 'kontrolowania' - nie sposób stać przy nim non stop, prawda? Przez płot kameralne osiedle - 2psy lokatorów +jeden 'dochodzący'. Opcja nr: mała sznaucerka - pięknie karny pies:loveu:. Parę razy się czterołapy oszczekały przez płot - moja interwencja + odwołanie sznaucerki = teraz młody podleci, 2xszczeknie, sunia ma go w nosie = Jago głęboko rozczarowany:evil_lol:. Opcja nr 2: york - dużo hałasu, mała zadziora;) ale też już obie strony wiedzą, że odławiamy i po kłopocie. Opcja nr 3: mały kundelek... i tu jest problem... na niego Jago reaguje alergicznie :( O ile w 2poprzednich przypadkach jest to 'pyskówka przez płot', to tutaj jest 'psia złość'... Dlaczego? Ano dlatego, że właściciel ów pieska wielokrotnie puszczał swojego psa pod płotem i miał w 4literach 'szał' obu czterołapych:shake:. Z kolei widząc mnie zmierzającą w stronę podpłotowej kotłowaniny teatralnie łapał swojego psa na ręcę, osłaniał go swoim ciałem (ustawiając się plecami do płotu) i gadał coś pod nosem. Efekt? Mój pies nawet śpiąc na tarasie 'wyczuwa' zbliżającego się kundelka i startuuuje... Tu zwykła komenda nie pomaga :( Muszę psa 'za fraki' odciagać od płotu... O włascicielu kundelka można by pisać/gadać długo i niekoniecznie dobrze(pomijając kwestie psie), więc dyskutować nawet nie próbuję... I mamy 2 do 1. 2 właścieli, którzy bez rozmów,próśb, gróźb;) po prostu 'po ludzku' doszli do wniosku, że życia utrudniać sobie nawzajem nie warto i jednego, który się chyba świetnie bawi:mad:. Naprawdę bywa różnie... Niekoniecznie psy, które hauczą pod płotem są 'zostawione samopas'... czasami ich zachowanie jest wynikiem 'robienia sobie dobrze' przez osoby po drugiej stronie płotu...:-( A! I jeszcze jedno - ćwiczenie z psem pod płotem w obecności innego psa, nawet obcego, też nie zawsze się sprawdza. Mój np. szybko łapie, że w danych okolicznościach/w obecności danego człowieka/psa ma się zachowywać tak i tak, ale już inny zestaw - bywa baaardzo różnie. Quote
jbk Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Juliusz(ka) napisał(a):I mamy 2 do 1. 2 właścieli, którzy bez rozmów,próśb, gróźb;) po prostu 'po ludzku' doszli do wniosku, że życia utrudniać sobie nawzajem nie warto i jednego, który się chyba świetnie bawi:mad:. Naprawdę bywa różnie... Niekoniecznie psy, które hauczą pod płotem są 'zostawione samopas'... czasami ich zachowanie jest wynikiem 'robienia sobie dobrze' przez osoby po drugiej stronie płotu...:-( No i właśnie o to chodzi, że właściciele powinni reagować :) Po ludzku :) Quote
NATKA Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Szkoda że takich właścicieli brakuje, u mnie jak się przechodzi koło domków jednorodzinnych to jest jeden jazgot oszaleć można i mimo że jest to najkrótsza i najwygodniejsza droga na działke to wole chodzić przez naokoło bo mam dosyć tego harmidru zresztą mojemu psu po 5 latach też brakuje nerwów i jak do niedawna w ogóle nie raagował na takie zapłotowe zaczepki tak ostatnio nie wytrzymał :shake: Quote
Kosmaty Gałganek Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Niektóre z tych psów całe życie siedzą przy tym płocie, bo przecież jest ogród, więc psa nie trzeba wyprowadzać. :shake: Brak socjalizacji, brak wychowania, jedyna rozrywka to ujadanie na przechodniów. Dodatkowe drażnienie tych psów to okrucieństwo. Sytuacja z wczoraj: W sklepie był facet ze szczeniakiem na rękach. Właśnie go kupił. Bullek ma miesiąc i już jest sprzedany za 200 zł. O hodowle nawet nie ma co pytać. Na pytanie czym szczeniak był karmiony pada odpowiedź, że chlebem z pasztetem. Ręce mi opadły. Quote
AngelsDream Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Ja swgo czasu dowiedziałam się, że to taka metoda na wybieganie i zmęczenia psa - poszczeka pod płotem, to potem w domu grzeczny. Quote
jbk Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Ania! napisał(a):W sklepie był facet ze szczeniakiem na rękach. Właśnie go kupił. Bullek ma miesiąc i już jest sprzedany za 200 zł. O hodowle nawet nie ma co pytać. Na pytanie czym szczeniak był karmiony pada odpowiedź, że chlebem z pasztetem. Ręce mi opadły. Matko, co za ludzie..... Quote
Kosmaty Gałganek Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 jbk napisał(a):Matko, co za ludzie..... Najgorsze jest to, że do takich ludzi nic nie dociera. :angryy: Quote
Vectra Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Berek napisał(a):No niestety, to by było zalożenie optymistyczne :lol:. Zresztąwidac dość wyraźnie, czy osoba przechodząca robi swojemu psu karniaczka czy też... bawi ją że pies za płotem ujada. Żeby było zrozumiałe - mnie strasznie wnerwia że psy na posesjach są pozostawiane same sobie i tak burkująbez umiaru. :cool3: niemniej znam też ludzi ktorzy walczą z tego typu zachowaniami; ale nie jest im łatwo. Bardzo wielu ludzi specjalnie pozwala swoim psom ryć ziemię wzdłuż cudzego ogrodzenia, czasem wychodząc z zalożenia że takie psie walki przez płot są bezpieczne (sic!) i dostarczają ich psom "zdrowej" (sic! sic!) rozrywki, czasem z prostej bezmyślności, a czasem z pawianiej złośliwości. :shake: Poczytaj jeszcze raz posty (na ogół mlodych osób zreszta - a wydawałoby się, że własnie młodzi bywają bardziej wyrozumiali i tolerancyjni). "Wstrętny facet zwrócił mi uwagę, to specjalnie tam postałem/łam" itd. :mad: oo z tymi walkami przez płot , to miałam przyjemność ;) jak mieszkałam w poprzednim domu .. brama od ulicy ... i taki pan ze swoim psem , wpadał na walki swojego psa z moim dobem i pitką :diabloti: no nie ukrywam , moje psy sprowokowane , słodkie nie są :cool1: ale kiedyś raz jak to zobaczyłam , wypadłam z kluczami w ręku , pędem do furtki , przekręciłam zamek celem otwarcia , jak chwyciłam za klamkę , pan zbladł i zapytał co ja **** tego robię ... Więc mu odpowiedziałam , dodam walce psów rumieńców :evilbat: nigdy więcej go pod moją bramą już nie widziałam :evil_lol: a na obserwatorów i podjudzaczy też znalazłam sposób :cool3: w tamtym domu była brama taka z dwóch połówek się składająca , otwierana do ZEWNĄTRZ :diabloti: brama była zamykana na kłódkę , ale by się nie uchylała , zabezpieczana była skoblem wkładanym w beton ... Nie ukrywam , po to mam podwórko obecnie i po to wyniosłam się do domu z ogrodem , by psy nie gniły w domu ... drzwi mają otwarte , zarówno w obecnym domu jak i poprzednim ... nie atakowały przechodniów nie robią tego , ale zaatakowane , bierne nie będą pare razy się zdarzyło , że ktoś je drażnił ..... zaczepiał , strzelał z wiatrówki :cool3: rzucał petardy ...o tak dla zabawy .... psy przy bramie nie siedziały tylko w drugiej części ogródka , ale jak pisałam rozdrażnione , szły na brame .... Szybciutko posprzątałam "widzów" nie zamykałam skobelka :diabloti: efekt był taki , że jak pies skoczył na brame , to wyglądało jakby się otwierała ... Piękny widok uciekających deblili w popłochu :loveu: :loveu: :evil_lol: teraz tam gdzie są psy , mam pełne ogrodzenie :cool1: co by nie kusiło ... a co do chleba i pasztetu :lol: moje kochają , warunek świeży chlebek , prawdziwe masło i pasztet własnej roboty :p Quote
Kosmaty Gałganek Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Vectra napisał(a):oo z tymi walkami przez płot , to miałam przyjemność ;) jak mieszkałam w poprzednim domu .. brama od ulicy ... i taki pan ze swoim psem , wpadał na walki swojego psa z moim dobem i pitką :diabloti: no nie ukrywam , moje psy sprowokowane , słodkie nie są :cool1: ale kiedyś raz jak to zobaczyłam , wypadłam z kluczami w ręku , pędem do furtki , przekręciłam zamek celem otwarcia , jak chwyciłam za klamkę , pan zbladł i zapytał co ja **** tego robię ... Więc mu odpowiedziałam , dodam walce psów rumieńców :evilbat: nigdy więcej go pod moją bramą już nie widziałam :evil_lol: Chciałabym zobaczyć jego minę :evil_lol: Quote
NATKA Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 Zresztą co tu dużo mówić czy to psy na podwórkach czy będące na balkonie jedne są wychowane drugie nie. U mnie jeden delikwent kupił sobie malamuta z przeznaczeniem do roli obrońcy (mieszkał na parterze i miał włamanie po którym wpadł na ten genialny pomysł) więc trzymał go na balkonie czy upała czy mróz nie ważne pies miał tam siedzieć być groźny i pilnować. Piest całe dni zawodził szczekał wył a na próby zwrócenia mu uwagi można było tylko w morde dostać :angryy: Quote
dog_master Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 zerduszko napisał(a):A co byś proponowała zrobić z ludźmi, którzy nie wychowali swoich psów i zwalają winę na innych?? Z zawiści?? Alez ja niczego nie bede proponowala, po prostu narzekanie jest w tym watku na chamstwo, a czesto tez wystepuje u narzekajacych :] Berek napisał(a):Niestety znam przypadki gdy się celowo doprowadza do furii psy zza plotu, wędrując kilka razy wzdłuż (albo pozwalając żeby nasz Buruś obsikiwał ludziom bramę, albo też sobie trochę popyskował do psów zza ogrodzenia) - po co? Żeby sobie podnieść samoocenę? Tamte pieski be, a mój taki cacy? :lol:karjo2 napisał(a):I tak gdybajac, wychodzac z zalozenia, ze " ja mu jeszcze pokaze! ", robimy sobie wlasne psiarskie piekielko, a topik bedzie mial sie dluuugo dobrze. Tylka dlaczego potem zdziwienie, ze wlasciciele psow sa tak zle postrzegani :cool3:? Dokladnie... Tez mnie strasznie drazni, jak mojego psa za plotem draznia :angryy: Rodzice mieli kiedys boksera, ktory, jak to boksio ;], kochal dzieci. Jednak trafialy sie wredoty, ktore, gdy pies podbiegal towarzysko, PATYKAMI GO DŹGAŁY przez siatke! :< Doprowadzilo to do takiej nienawisci do dzieci, ze potem naprawde potrzeba bylo duuuuzo czasu i znajomych, zeby nad tym zapanowac... Najlepsze i NAJSKUTECZNIEJSZE sa inteligentne rozwiazania jak to Vectry :diabloti: Bomba! :D Quote
*Monia* Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 U mnie za czasów jak jeszcze mojej cioci suczka (mix asta) biegała po naszym podwórku raz była otwarta brama (budowa i samochody wyjeżdżały) i szli ludzie z bokserem bez smyczy (nie pierwszy raz, zawsze biegał wzdłuż siatki ujadając). Saba jest nauczona nie wyłazić w takich momentach, więc tak pieski biegały dopuki tamten nie wbiegł na podwórko. Wtedy pieski się ścięły i właściciele dowiedzieli się do czego smycz służy :razz:. Sabulec granic posesji nie opuściła. Niedomknięta furtka też działała cuda (nie specjalnie, czasem ktoś poprostu zapominał). Przy Sabie to najgorsze problemy były ze starszymi paniami, które dochodząc do rogu posesji, gdzie był stos cegieł, zaczynały wymachiwać lachami swoimi :-o myśląc że nikt nie widzi :angryy:. Nie wiem po cóż tym babciom były takie atrakcje. A później jak je spotykałam na spacerze to na drugą stronę ulicy szybkim krokiem zwiewały, a Saba warczeć zaczynała :shake:. Quote
mch Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 ja jako ze moje psy na szczescie w zaden sposób nie reagują na szczeki czy z balkonów czy z podwórek nie mam zadnych wyrzutów sumienia przechodząc w okolicy takich . baaa nawet pojawila sie we mnie zlosc i nuta przekory , gdy idąc z psami za blokiem oszczekani zostalismy z 5 balkonów zajadle , a z 6go wyłonil sie gosc i spojrzał nie na te jazgoty, ale na nas ,mocno nieprzyjaźnie . sama mam sucz która lubi sobie szczeknąc na nielubianego psa z balkonu , w efekcie czego na tymże balkonie nie wolno jej sie wylegiwac , bo wiem ze zanim ucisze bedzie pare hau hau . ale w imie czego mam kombinowac isc dookola bo piesek jakis tam, ma udostępniony balkon o 6ej rano a wiadomo nie od dzis ze jazgocze na wszystko , kto ma to przewidziec ? ja ? czy wlasciciel psa ? Quote
bonsai_88 Posted September 15, 2008 Posted September 15, 2008 mch jeśli tylko przechodzisz a jakieś jazgoty wydzierają się na was to jest to wina właścicieli jazgotów.. jeśli stoisz złośliwie pod balkonami, żeby denerwować psy to jest to tez twoja wina. A ponieważ w to drugie u ciebie nie wierzę to sama sobie odpowiedz :) Quote
jbk Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 Dlatego ja nie pozwalam psom szczekać na naszym balkonie ani podbiegać do psów szczekających ze swoich balkonów. Jakby każdy swojego przypilnował, to by było dobrze. Quote
*Monia* Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 Dlatego ja nie pozwalam psom szczekać na naszym balkonie ani podbiegać do psów szczekających ze swoich balkonów. Jakby każdy swojego przypilnował, to by było dobrze. To by było zbyt piękne. Ja Hexi na podwórku nie pozwalam szczekać, a sąsiadki pies drze mi się pod oknem czasem całą noc :shake:. Jak jest uwiązany z drugiej strony to szczeka u mojej cioci pod oknem. I jest to jedyny pies którego w nocy słychać długo, ale już do tego przywykłam i przestaję czasami słyszeć ;). Kiedyś właścicielce tego psa zaprowadziłam go jak biegał po ulicy, a ona go nie poznała i twierdziła że to nie jej, bo jej jest gdzieś na podwórku :roll:. Quote
NATKA Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 Straszne jak można nie poznać własnego psa, pewnie własnego męża na ulicy też by nie poznała. Tacy ludzie jak twoja sąsiadka powinni mieć prawny zakaz posiadania psów, ba jakichkolwiek zwierząt :angryy::angryy::angryy: Quote
jbk Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 PSA NIE POZNAĆ?? Swojego? Psa??? O ja...... To świadczy nie bardzo o człowieku..... Quote
*Monia* Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 Mąż zmarł parę ładnych lat temu, ja go nie pamiętam. Pani podeszła do furtki i nie wierzyła, że to jej pies, a ja, że znam większość psów z okolicy byłam pewna że to on. Może nie zakaz posiadania psów, ale ONkowatych napewno, bo to starsza pani i nie do końca z psem sobie radzi :shake:. Wtedy przeszkodziłam pani w dyskusji ze znajomą i niebardzo chciała się wogóle ruszyć po psa :roll:. Opiszę sytuację, która się ostatnio przydarzyła mojej mamie jak wracała z pracy. Mama boi się większości psów (nieznajomych szczególnie). Szła sobie ulicą i jakaś babka otworzyła bramę, żeby wjechać. Z bramy wyszedł wielki pies (z opisu zrozumiałam, że coś w rodzaju CTRa). Pani wysiadła z samochodu i zajęła się dziećmi a pies ruszył na moją mamę. Ta spanikowała, zaczęła krzyczeć do babki, żeby wzięła psa i padł słynny tekst "ale on nic nie zrobi". Warczący pies nic nie zrobi :mad:. Mamuśka oczywiście na babę nawrzeszczała, bo sobie nie życzyła żadnych kontaktów z psem. Inna mamy przygoda, jak szła z koleżanką. Szły wzdłuż pola, na horyzoncie pies z właścicielką. Na ich widok pies ruszył w ich stronę i jak dobiegł chwycił mamę za tyłek, na szczęście gruba kurtka ochroniła ją przed siniakiem. Właścicielka dobiegła, zabrała psa i przeprosiła stwierdzając, że nie wie co w psa wstąpiło. Jak mi to opowiadały to się śmiałam, ale im do śmiechu wtedy nie było. Dużo przygód ta moja mamuśka z psami miała i dzięki niej ja rozumiem ludzi bojących się psów. Jak mi się coś jeszcze przypomni to opiszę. Quote
NATKA Posted September 16, 2008 Posted September 16, 2008 *Monia* napisał(a):Mąż zmarł parę ładnych lat temu, ja go nie pamiętam. Pani podeszła do furtki i nie wierzyła, że to jej pies, a ja, że znam większość psów z okolicy byłam pewna że to on. Może nie zakaz posiadania psów, ale ONkowatych napewno, bo to starsza pani i nie do końca z psem sobie radzi :shake:. Wtedy przeszkodziłam pani w dyskusji ze znajomą i niebardzo chciała się wogóle ruszyć po psa :roll:. Jak ktoś nie poznaje swojego psa to go nie powinien posiadać i tyle i nie ważne czy to jest malutki psiak (w końcu jamnik też potrafi dziabnąć) czy wielgaśne psisko. Dla mnie to jest brak jakiejkolwiek minimalnej odpowiedzialności a jeśli ktoś nie ma kszty odpowiedzialności to psa mieć nie powinien i basta. Do tego jeszcze to zachowanie w stylu plotkuje sobie z koleżanką to mam głęboko w nosie co robi mój pies w końcu ważniejsze są ploty O RANY RĘCE OPADAJĄ!!!! Monia współczuje ci takiej sąsiadki Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.