bonsai_88 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Natka na pocieszenie napiszę ci tylko, że nie wszyscy rodzice wychowują dzieci bezstresowo... piszę to jako matka bardzo zestresowanego rocznego Smoka :evil_lol:. Obecnie stresowo oduczamy się gryzienia mnie do krwi [ugryziesz? to sam się noś na rękach :razz:] - nieustannie kończy się to wielkim rykiem obu stron, ale mały powoli gryzie co raz mniej :multi: Quote
Juliusz(ka) Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Właśnie o takie pojedyńcze, niespodziewane akcje mi chodzi! Pies zupełnie inaczej się zachowuje, kiedy podchodzi się z nim do tętniącego życiem/krzykami/piskami placu zabaw/boiska szkolnego - widzi/słyszy już z daleka do czego się zbliżamy, ma czas na oswojenie się z tym 'dziwowiskiem':evil_lol:, a my ewentualnie mamy czas na nagradzanie/korygowanie. Nie ukrywam, że nie mam pojęcia jak mój pies zareagowałby na dziki wyskok dziecka. Nie wiem, bo niby skąd? Dzieci, które poznał są spokojne na 'dzień dobry', a że po przywitaniu, pogłaskaniu zaczną sobie latać, piszczeć, jeździć na rowerach - świetnie! dla nas to fajna okazja do nauki, że dzieci nie tylko stoją nieruchomo i karmią parówką:evil_lol:. I trzeba dzielnie znosić ich aktywność, chociaż nie zawsze Pańcia pozwoli psu na dołączenie do zabawy. Jednak różnica jest zasadnicza - dzieci 'znajome', czy dzieci nawet pierwszy raz spotkane, ale SPOKOJNE, a 'dzicz' - nie ma porównania :( Quote
gops Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 dzisiaj rano wyszlam z psem a mialam malo czasu i zeby zdazyc na tramwaj musialam wziasc psa ze soba wiec poszlismy i pod sklepem widze siedzi duzy pies w typie onka ..moj ich nie nawidzi wiec spial sie i warczy onek spojzal...i rusza na mojego, ja panika psa na rece i odwrocilam sie plecami do onka, a przodem do budynku zeby onek z przodu mojego nie zlapal..pies ustal z metr odemnie i warczy...ja niewiem co robic...na szczescie szedl moj sasiad ze swoim psem i wiem ze glupio zrobil ale jak zobaczyl ze ten pies zaraz zacznie na mnie skakac i gryzc puscil swojego dobermana ...a doberman pogonil onka ktory tak szybko uciekal ze az mi sie smiac chcialo ze pies tak szybko biega ;) gorzej by bylo jakby onek postanowil zaatakowac dobermana wtedy nie skonczylo by sie to bez weta pewnie :roll: ehhh niewiem czyj byl ten onek bo poszlam do tego sklepu i spytalam sie czyj jest onek pod wejsciem..nikt sie nie przyznal..a ja chcialam tylko powiedziec gdzie uciekl zeby wlasciciel nie musial szukac ;) no trudno moj pies juz taki jest ale ja mialam mojego na smyczy i chciala bym zeby inne psy tez byly na smyczy.. ja psa pod sklepem nie zostawiam tylko biore na rece i wchodze do sklepu ..wiem ze onka na rece sie nieda wziasc ale skoro sie nie da to nie powinno sie wogole brac go ze soba do tego sklepu :roll: nawet nie chce myslec co by bylo gdybym miala wiekszego psa z takim charakterem i nie mogla bym wziasc go na rece :roll: ciesze sie ze moj ma tylko 7 kg ;) Quote
AngelsDream Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 gops napisał(a):dzisiaj rano wyszlam z psem a mialam malo czasu i zeby zdazyc na tramwaj musialam wziasc psa ze soba wiec poszlismy i pod sklepem widze siedzi duzy pies w typie onka ..moj ich nie nawidzi wiec spial sie i warczy onek spojzal...i rusza na mojego, ja panika psa na rece i odwrocilam sie plecami do onka, a przodem do budynku zeby onek z przodu mojego nie zlapal..pies ustal z metr odemnie i warczy...ja niewiem co robic...na szczescie szedl moj sasiad ze swoim psem i wiem ze glupio zrobil ale jak zobaczyl ze ten pies zaraz zacznie na mnie skakac i gryzc puscil swojego dobermana ...a doberman pogonil onka ktory tak szybko uciekal ze az mi sie smiac chcialo ze pies tak szybko biega ;) gorzej by bylo jakby onek postanowil zaatakowac dobermana wtedy nie skonczylo by sie to bez weta pewnie :roll: ehhh niewiem czyj byl ten onek bo poszlam do tego sklepu i spytalam sie czyj jest onek pod wejsciem..nikt sie nie przyznal..a ja chcialam tylko powiedziec gdzie uciekl zeby wlasciciel nie musial szukac ;) no trudno moj pies juz taki jest ale ja mialam mojego na smyczy i chciala bym zeby inne psy tez byly na smyczy.. ja psa pod sklepem nie zostawiam tylko biore na rece i wchodze do sklepu ..wiem ze onka na rece sie nieda wziasc ale skoro sie nie da to nie powinno sie wogole brac go ze soba do tego sklepu :roll: nawet nie chce myslec co by bylo gdybym miala wiekszego psa z takim charakterem i nie mogla bym wziasc go na rece :roll: ciesze sie ze moj ma tylko 7 kg ;) Ale jak ja pisałam o takich sytuacjach w swoim artykule o niezostawianiu psów, a także w odpowiednim do tego temacie na dogo, to usłyszałam, że histeryzuję... Możliwe. Ale wiem, że jeden wilczak jest zostawiany dokładnie tak - luzem bez smyczy przed sklepem. Agresywny nie jest, ale... to tylko pies. Właściciel nie rozumie, albo rozumieć nie chce, że taki pies nawet z radości może komuś zrobić krzywdę. Ja nadal nie pojmuję, jak można psy puszczać na psiej łączce niedaleko nas. Baaj tam dziś biegał z goldenem i nie tylko, że przeszło chyba z 10 osób i 3 psy, to jeszcze uliczką bokiem jechały samochody. Niby wolno, ale... Wiedziałam, że Baaj się odwoła, że wróci, że ulicę ominie, jak mu pokazałam, ale jakoś mi tak krzywo było, chociaż cieszyłam się, że sobie pobiegał z Goldim. Quote
bonsai_88 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Faktycznie puszczenie dobka nie było najmądrzejsze, ale... w tym momencie chyba nie było nic lepszego do zrobienia. Sąsiad pewnie wystraszył się co ci się może stać jak ON zaatakuje i nie myślał o psach [tzn. o tym, że mogą skończyć na szyciu]. Dobrze, że ON uciekł. A w ogóle wiesz, że psy nie mogą wchodzić do sklepów spożywczych? Nieważne czy są na rękach czy nie, sanepid nie pozwala... no, chyba że to są psy pomagające niepełnosprawnym... Quote
AngelsDream Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Jak dokładnie się wczytać, to pies nie może wejść do żadnego budynku użyteczności publicznej, ale chyba od miasta już zależy, czy oznaczenie na budynku musi być, czy nie. Quote
gops Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 bonsai_88 napisał(a):Faktycznie puszczenie dobka nie było najmądrzejsze, ale... w tym momencie chyba nie było nic lepszego do zrobienia. Sąsiad pewnie wystraszył się co ci się może stać jak ON zaatakuje i nie myślał o psach [tzn. o tym, że mogą skończyć na szyciu]. Dobrze, że ON uciekł. A w ogóle wiesz, że psy nie mogą wchodzić do sklepów spożywczych? Nieważne czy są na rękach czy nie, sanepid nie pozwala... no, chyba że to są psy pomagające niepełnosprawnym... sasiad mial dobre zamiary oczywiscie chcial mi pomoc ;) moj moze..:eviltong: tzn niby nie moga ale u nas po znajomosci male psy na rekach normalnie mozna wosic ;) Quote
Juliusz(ka) Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 gops - bo to są niezaprzeczalne uroki małych, lokalnych sklepików, nie?:D Pod jednym sklepem zostawiałam Jaga - właśnie takim 'zaprzyjaźnionym'. Ja wybierałam towar, a właścicielka pilnowała młodego:diabloti:. To był 'lux', któego już nie uprawiam - przeprowadziliśmy się. AngelsDream - zostawiania psa bez smyczy to już nie głupota, tylko galopujący debilizm:angryy:. Niech sobie ten wilczak będzie wcielonym aniołem, ale jeśli mój pies - prowadzony na smyczy(!) - warknie w jego stronę/spróbuje wyrwać/rozszczeka się, to nie można wykluczyć, że ten pies 'odpowie', prawda? Quote
dog_master Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 AngelsDream napisał(a):Jak dokładnie się wczytać, to pies nie może wejść do żadnego budynku użyteczności publicznej, ale chyba od miasta już zależy, czy oznaczenie na budynku musi być, czy nie. Jakis czas temu wypowiadali sie prawnicy na ten temat i ludize z sanepidu, ze to nieprawda i sanepid nie ma nic do tego... To lezy w kwestii wlasciciela sklepu. Quote
bonsai_88 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Przecież pretensji do sąsiada nie mam :D. Ba, nawet chwalę i doceniam jego zamiary [obrona ciebie i twojego psiaka], chociaż akurat w tym wypadku to było więcej szczęścia niż rozumu ;). Quote
bonsai_88 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 dog_master napisał(a):Jakis czas temu wypowiadali sie prawnicy na ten temat i ludize z sanepidu, ze to nieprawda i sanepid nie ma nic do tego... To lezy w kwestii wlasciciela sklepu. Kiedyś, jak miałam dość krótko Birmę i jeszcze nigdy nie została ona sama w domu przechodząc obok sklepu [warzywniaka osiedlowego] spytałam się czy mogłabym z nią wejść [pamiętam to chciałam tylko 1 rzecz, bez ważenia - tylko dać pieniądze i uciekać]. Właścicielka sklepu [bo ona tam też sprzedaje] pozwoliła mi wejść, bo nie mieli akurat żadnych klientów, ale powiedziała że tylko ten jeden raz, bo sanepid nie pozwala i mogli by mieć problemy... Quote
*Monia* Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Znowu zła ze spaceru z Aresem wróciłam :angryy:. I znowu ten sam facet którego spotakłam jakiś czas temu z psami bez smyczy, a jeden podbiegający :shake:. Dzisiaj wariatkę z siebie zrobiłam bo biegać z Aresem zaczęłam, żeby dać kolesiowi czas na zawołanie psa i przy okazji sobie na zapięcie Aresa i na odwrócenie jego uwagi. Jaieś panie dziwnie się patrzyły, bo musiało to głupio wyglądać :roll:. Pies oczywiście nie został zawołany i ja musiałam stać i czekać czy pies podejdzie i Ares mu wleje czy może nie podejdzie. Pan jakby nigdy nic sobie szedł, a ja nie mogłam okazać złości, żeby Aresa nie prowokować :angryy:. Jak na innego psa, którego nie widział akurat tupnęłam to ten odrazu zbystrzał i chciał gonić. Unikam takich sytuacji, ale czasem się poprostu nie da :shake:. Quote
gops Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 no sasiad dostal czekolade :evil_lol: a sklepiki pomiedzy blokami to wiadomo wszyscy wchodza z psami kazdy sie zna ;) ale wczoraj moj pies nie wytrzymal i zesiusial sie na klatce...ale posprzatalam oczywiscie . ;) dobrze ze nikt nie widzial bo by znowu gadali :razz: wlasnie tez nie lubie podbiegajacych psow..nigdy niewiem jak moj zareaguje czasami nawet na suczki warczy..ale mu wybaczam z racji na jego wiek ;) Quote
bonsai_88 Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Gops mnie ostatnio jedna pani z podbiegaczem rozbroiła. Na "boisku" [już dawno zajętym przez psiarzy ;)... dzieci mają inne, betonowe, do gry w nogę lepsze ;)] ćwiczyłam z Birmą chodzenie przy nodze bez smyczy. Podbiegł do nas jakiś labladorowaty psiak. Jak poprosiłam o zapięcie psa, to usłyszałam, że... przecież mój też jest bez smyczy :D. Ale ta drobna różnica, że mój chodzi mi przy nodze jak przylepiony, a jej psiak biega jak mu sie podoba nie została zauważona ;) Quote
Talia Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 *Monia* napisał(a): Jak na innego psa, którego nie widział akurat tupnęłam to ten odrazu zbystrzał i chciał gonić. Unikam takich sytuacji, ale czasem się poprostu nie da :shake:. Moja ma to samo. 'Jak pani sie nie podoba to trzeba przegonić intruza.' Unikam takich sytuacji, żeby mi sie potam na każdego psa nie rzucała, ale czasami jej pozwalam. Quote
*Monia* Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 gops napisał(a):wlasnie tez nie lubie podbiegajacych psow..nigdy niewiem jak moj zareaguje czasami nawet na suczki warczy..ale mu wybaczam z racji na jego wiek Ares ostatnio obszczekał suczkę, mimo że mu tłumaczyłam że sunia i napewno to czuł :roll:. Jakiś nietowarzyski się zrobił. 4 lata ma więc na podeszły wiek zrzucić tego nie mogę ;). Quote
AngelsDream Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Pewnie - ja już twierdzę, że jak chcesz zostawić, to psa zabezpiecz odpowiednio, a nie zostaje luzem, bo czeka... Pomijam, że suka w cieczce raczej każdego psiaka zanęci i może się udać w siną dal. Ja Baaja nie zostawiam, bo zwyczajnie dla mnie to nie do pomyślenia i dodtakowo bardzo molestuje pobliski sklep, żeby wreszcie coś zrobił z pozostawianymi całymi stadami psami i wreszcie coś drgnęło. Quote
Rinuś Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 [quote name='AngelsDream']Jak dokładnie się wczytać, to pies nie może wejść do żadnego budynku użyteczności publicznej, ale chyba od miasta już zależy, czy oznaczenie na budynku musi być, czy nie. z tym się nie zgodzę...w którymś wydaniu MP albo PP jest artykuł o tym, że psy moga wchodzić do restauracji i innych budynków użytku publicznego...ale zależy to też od właściciela np restauracji jak i od osób, które w danej chwili w niej przebywają...jeśli pies leży spokojnie i nie sprawia problemów to ja nie widzę przeciwskazan...tym bardziej, że pies siedząc przy stole nie ma dostępu do kuchni gdzie szykowane jest jedzenie... Jeśli restauracja ma ogródki to tym bardziej można tam z psem posiedzieć i zjeść co ja akurat bardzo lubię :p Quote
AngelsDream Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 Ja nie mówię, że to mój pomysł... W Warszawie np. musi być wyraźne oznaczenie, ale np. we Wrocławiu [bodajże] o oznaczeniu nikt nie wspomina. Quote
gops Posted September 10, 2008 Posted September 10, 2008 bonsai_88 napisał(a):Gops mnie ostatnio jedna pani z podbiegaczem rozbroiła. Na "boisku" [już dawno zajętym przez psiarzy ;)... dzieci mają inne, betonowe, do gry w nogę lepsze ;)] ćwiczyłam z Birmą chodzenie przy nodze bez smyczy. Podbiegł do nas jakiś labladorowaty psiak. Jak poprosiłam o zapięcie psa, to usłyszałam, że... przecież mój też jest bez smyczy :D. Ale ta drobna różnica, że mój chodzi mi przy nodze jak przylepiony, a jej psiak biega jak mu sie podoba nie została zauważona ;) ehhh skad ja to znam... moj podbiega tylko do onkow i haszczakow w celu ugryzienia ich ;) dlatego chodzi na smyczy i puszczam go tylko na polanie z malymi psami gdzie sie nie rozglada i nawet jakby jakis onek przechodzil to by nie zauwazyl pewnie :evil_lol: *Monia* napisał(a):Ares ostatnio obszczekał suczkę, mimo że mu tłumaczyłam że sunia i napewno to czuł :roll:. Jakiś nietowarzyski się zrobił. 4 lata ma więc na podeszły wiek zrzucić tego nie mogę ;). ja tez mojemu tlumacze ze "wieksze" ze "suczki" ze on jest "pudel" i ze tak nie wypada.. ale z nim gadac to jak ze sciana :diabloti: Quote
jbk Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Moje leciałyby do każdego psa na osiedlu, ale nie wszystkie psy na osiedlu są równie przyjazne, niestety. Oczywiście nie wszystkie psy na osiedlu są prowadzane na smyczy, więc czasem dostaję białej gorączki... Quote
NATKA Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Sytuacja z wczoraj: udało mi się mojego wyciągnąć na wieczorny spacer z psem, poszliśmy do parku spacerujemy, w pewnym momencie dorwaliśmy ławeczke i sobie usiedliśmy, Ares był już zapięty na smyczy i co podlatuje spaniel okazuje się ze to suczka z cieczką puszczona w samopas szukam wzrokiem potencjalnego właściciela ale bez skutku, pies mi szaleje ruszyć się nie chce z miejsca, jak wreście mój jakim cudem zmusił psa do odejścia to i tak była kaplica bo suka szła za nim, jednym słowem szarpanina i cyrk na kółkach, próbujemy odgonić suke nic,wkurzona jak cholerka dałam za wygraną i olałam sytuacje w końcu to nie moje suka, nagle słysze wołanie Vega Vega co się okazuje właściciel się znalazł z grupką swoich koleszków wszyscy na bani w wieku góra 18 lat :angryy: Quote
jbk Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 NATKA napisał(a):Sytuacja z wczoraj: udało mi się mojego wyciągnąć na wieczorny spacer z psem, poszliśmy do parku spacerujemy, w pewnym momencie dorwaliśmy ławeczke i sobie usiedliśmy, Ares był już zapięty na smyczy i co podlatuje spaniel okazuje się ze to suczka z cieczką puszczona w samopas szukam wzrokiem potencjalnego właściciela ale bez skutku, pies mi szaleje ruszyć się nie chce z miejsca, jak wreście mój jakim cudem zmusił psa do odejścia to i tak była kaplica bo suka szła za nim, jednym słowem szarpanina i cyrk na kółkach, próbujemy odgonić suke nic,wkurzona jak cholerka dałam za wygraną i olałam sytuacje w końcu to nie moje suka, nagle słysze wołanie Vega Vega co się okazuje właściciel się znalazł z grupką swoich koleszków wszyscy na bani w wieku góra 18 lat :angryy: Będzie miał nauczkę, jak szczeniaki się trafią..... Tyle, że taki nieodpowiedzialny koleś to jeszcze je potopi..... Quote
NATKA Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Opowiedzialność u nawalonego nastolatka - ja bym raczej na to nie liczyła :mad: tylko psa szkoda :angryy: Quote
Klaudysiaczek Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 NATKA napisał(a):Opowiedzialność u nawalonego nastolatka - ja bym raczej na to nie liczyła :mad: tylko psa szkoda :angryy: Natka, też miewam takie sytuacje, nie tylko z nastolatkami... :roll: Tacy ludzie nie zwracają uwag na cieczkę, plamy? :-o Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.