Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rinus galerie mozesz znalezc przez wyszukiwarke ;) bez problemu, juz nie mam galerii w podpisie, bo jakby nie bylo, juz sie psem nie opiekuje :( zostal z mama ;)

co do kotlowni roznie bywa, ale jak mama podniosla psa to bez problemu wycelowałaby w tamtego napastnika.. i mowie ze glupi pies itd. acz kolwiek nie jego wina ze taki jest, jednak wiadomo kazdemu z nas zalezy na wlasnym psie najbardziej a jesli chodzi o bojki to juz w ogole ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Gaz w żelu jest lepszy, bo leci precyzyjnie, ale dobrze jest wiedzieć, że są i mocniejsze substancje, po których pies może stracić wzrok i najpierw czytać, a potem używać... jeśli zajdzie potrzeba i mus.

Posted

bonsai_88 napisał(a):

A co do chamstwa.... szłam wczoraj z Maciusiem i Birmą. Wracaliśmy zmęczni całą trójką ze spacerku. Nagle idący z nad przeciwka pijaczek odpiął Birmę [!] i trzasnąj jej parę razy. W ciągu sekundy leżał na ziemii [Birma bardzo często boi się obcych mężczyzn i reaguje na nic agresją jeśli ją zaczepiają], a ja odciągałam za skóę na tyłku [nie miała obroży - pijaczek ją odpiął] wściegkłego psa. Dobrze, że nie ugryzła tego faceta [aż sama sie dziwię]. Z tego co gościu krzyczał najpierw do Birmy, a później do mnie to "Burek [więc na 100% nie suka] uciekł mu i teraz, skoro go już znalazł, trzeba mu tak wpiep****, żeby do końca życia popamiętał". Jeszcze mnie policją straszył i mu powiedziałam, że bardzo się ucieszę, jak policję wezwie - zostałan napadnięta przez niego [bo jak to inaczej nazwać] i próbował ukraść mi mojego psa... szkoda, że nie miałam kasy na telefonie, bo sama bym zadzwoniła

Ręce opadają nie skomentuje tego, debil totalny, ja mam to szczęście że zazwyczaj boją się podejść do Aresa i dobrze więc na szczęście nie miałam takiej sytuacji, ale łapy bym mu obcieła dupkowi jednemu :angryy:

Posted

Rinuś napisał(a):
no ale ze względu na jednego psa nie możnha wrzucać całej rasy do jednego wora...bo dla mnie to jest chore...

W takim razie jestem chora, ale zdania nie zmienie :diabloti:

AngelsDream napisał(a):
A o psa się nie boję, on sobie poradzi.

Poradzi sobie z bullem? Nie sądze...


Niektórzy mają chyba strasznego pecha, zaledwie na jednym spacerze spotykają aż trzy agresywne i niewychowane psy z problemami... :roll: Jeśli chodzi o gaz, co za dużo to niezdrowo, a zauważyłam, że są osoby, które ciągle piszą, że noszą go ze sobą i stale są w gotowości żeby go użyć jakby to był jakiś powód do dumy :roll:

Posted

Bull był normalny, miał tyko chorych właścicieli. Ot - zdarza się. Gorzej drugi pies, skoro właściciel puszcza go luzem, a nawet odwołać nie potrafi. A na osiedlu są przynajmniej dwa psy, które takiego samca podbiegającego skapiszonowałyby w kilka sekund.

Noszenie gazu, cóz... W parku Skaryszewskim widziałam panią, która w jednej ręce dzierżyła wielką puszkę gazu - wyglądało to tak, jak odstraszcz na niedźwiedzie i zostaliśmy od razu uprzedzeni, że jak pies podbiegnie, to może oberwać. To skrajność, ale widać coś panią do tej skrajności zmusiło. Może ludzie, którzy nieodpowiedzialnie puszczają swoje psy, gdzie popadnie, bo przecież ma taki uroczy pyszczek i na pewno nic nie zrobi? A może jej paranoja? Ja mam gaz na ludzi, ale wiem, że w sytuacji zagrożenia, użyłabym go również na psie, jeśli bym musiała. Tak jak nie zawahałam się sprzedać psu kopa, gdy próbował mojemu odgryźć głowę.

Ja wiem, że dogomiłosierdzie czuwa, ale dla mnie to mój pies jest na pierwszym miejscu - jego bezpieczeństwo i jego odpowiednie zachowanie się, a dopiero potem jest dobro innych psów. Szczególnie takich, o których stan sami właściciele się nie troszczą.

Posted

BBeta napisał(a):


Niektórzy mają chyba strasznego pecha, zaledwie na jednym spacerze spotykają aż trzy agresywne i niewychowane psy z problemami... :roll: Jeśli chodzi o gaz, co za dużo to niezdrowo, a zauważyłam, że są osoby, które ciągle piszą, że noszą go ze sobą i stale są w gotowości żeby go użyć jakby to był jakiś powód do dumy :roll:

ale w jakiej to trzeba żyć psychozie , dzierżąc gaz w dłoni na każdym spacerze i wypatrywać napastnika:crazyeye: :evil_lol: :evil_lol:
dłonie spocone , tętno 300x400 :cool3:

Posted

a spacer ma być przyjemnością :lol: przynajmniej dla mnie to najlepszy relaks ;):loveu:
na szczęście takie sytuacje zdarzają się nam baaaardzo rzadko.

Posted

BBeta napisał(a):
Niektórzy mają chyba strasznego pecha, zaledwie na jednym spacerze spotykają aż trzy agresywne i niewychowane psy z problemami... :roll: Jeśli chodzi o gaz, co za dużo to niezdrowo, a zauważyłam, że są osoby, które ciągle piszą, że noszą go ze sobą i stale są w gotowości żeby go użyć jakby to był jakiś powód do dumy :roll:

Jakby tylko czekały na możliwosc użycia i pokazania... :roll: nie wiem czego. Demonstracja siły??
W ogóle - niektórzy to sie zachowują, jakby specjalnie czekali na takie syt. żeby móc zwrócić uwagę po czym brac udział w awanturze :evil_lol:

Jak widzę, że idzie na mnie ktoś, kto uważa, ze pieski też muszą sie powąchać, to ja otwieram gębę. Korona mi z głowy nie spadnie. Na widok idioty zawracam. A to, ze mi się pies szarpie do innych, to już mój problem, z którym ja sobie muszę poradzić. Wiem, ze to jest wkurzające i psuje nam często tygodnie pracy, ale dziamgoleniem i psikaniem po innych psach, tego się nie zmieni :eviltong:

Posted

eria napisał(a):
a spacer ma być przyjemnością :lol: przynajmniej dla mnie to najlepszy relaks ;):loveu:
na szczęście takie sytuacje zdarzają się nam baaaardzo rzadko.

otóż to , spacer ma być fajny :p

Posted

Późne popołudnie, spacer w dzielnicowym lasku - moja mama, Jago i ja.
Po łazikowaniu zahaczyliśmy o polanę - daaaleko labek z Pańciostwem, w najbliższym polu widzenia zero psów. W takich warunkach mogę sobie pozwolić na spuszczenie mojego psa - Jago poaportował, troszku poćwiczyliśmy, poganialiśmy jak 2wariaty:evil_lol:; pies odwołany, zapięty na smycz - schodzimy z polany(jest na lekkim wzniesieniu) na ścieżkę.
Skręcamy w prawo - widzę 2kobiety; jedna trzyma smycz w ręku; psa nie widzę, ale pomna zaleceń szkoleniowca - zwiększać dystans - robię w tył zwrot na polanę. I nagle słyszę krzyk: 'imię psa' + widzę lecącego w naszym kierunku psa w typie ON. Ów pies w za dużym(!) nylonowym 'kagańcu' szczerzy zębiska i próbuje dziabnąć mi Jaga:angryy:. - THX God przyduży kaganiec nie pozwala na pełne rozwarcie pyska. Ja stoję, smycz trochę poluzowałam, młody się zębami opędza. Leci jedna z kobiet(chyba córka) i próbuje złapać swojego psa - istny cyrk(!), bo pies jej się z rąk wywija, między nogami jej śmiga i cały czas z zębami do Jaga. Leci druga kobieta(chyba matka tej pierwszej) i się drze(ryczy się tak, że liście z drzew spadają:shake:): 'imię psa, noga!siad!' i w tej konfiguracji kilkadziesiąt razy(!). Oczywiście pies ma ją w du*ie...
Obrazek końcowy: ja z Jagiem w środku(dałam komendę 'siad!' i Jago usiadł pomimo ataków:loveu:), młodsza kobieta biegająca po okręgu próbująca nie dopuścić swojego psa do nas, znów po okręgu - ów pies i druga kobieta ganiająca za nim.
W trakcie tej 'zabawy':mad:, usłyszałam, żę ich pies jest w kagańcu(!), a mój nie! I to był jedyny moment, w którym miałam ochotę puścić smycz i natłuc tej idiotce:mad::angryy:
Koniec końców pies odbiegł, starsza kobieta za nim, młodsza mruknęła 'przepraszam' i również się oddaliła.

Moja matka była w szoku...
Nie chciała wierzyć, że takie sytuacje mają miejsce średnio raz w tygodniu:shake:.
I przekonała się na własne oczy DLACZEGO mój pies nie lubi innych psów...

Posted

I jest, jak się idzie do lasu albo pojedzie się nad Wisłę na łąki. Ewentualnie na pola na Siekierkach. Na osiedlu, które swobodnie można nazwać blokowiskiem zawsze coś będzie się działo. Nie codziennie, ale przychodzi dzień i jest krzywo.

Posted

Lepiej użyć gazu w razie potrzeby niż np. noża, bo i takie osoby się zdarzają. A są takie miejsca, gdzie jest kumulacja psów niedopilnowanych i wykazujących zachowania agresywne. Tak więc mnie osobiście nie dziwi, że niektórzy muszą być przygotowani na ewentualny atak. A co do "bulla", który sobie radzi ze wszystkimi a z nim nikt... nie o to chyba chodzi, by rozważać jaki pies z jakim ma szanse albo ich nie ma, bo tego nie da się z góry ustalić i nie powinno się nawet dociekać. Co to jest w ogóle za argument...

Posted

Vectra napisał(a):
ale w jakiej to trzeba żyć psychozie , dzierżąc gaz w dłoni na każdym spacerze i wypatrywać napastnika:crazyeye: :evil_lol: :evil_lol:
dłonie spocone , tętno 300x400 :cool3:

niektórzy kochają adrenalinę :diabloti:
niedługo z siekierami będą latać :evil_lol:

Posted

Juliuszka pies w kagańcu = spuszczony przepisowo :p
powinnaś się cieszyć, że babeczki podbiegły a nie olały sprawę...to mógł być wypadek...gdyby nie interesowały się psem to pies chodziłby bez kagańca i babki by w ogóle nie podeszły widząc taką sytuację.

Posted

Wszystko jest super do póki na własne oczy nie zobaczymy jak jakiś walnięty pies gryzie naszego psa. Ja mam psa który do trzech lat w ogóle się nie bronił i nie raz się zdarzyło że napadł go drugi pies, a właciciele takich piesków jak widzą że ich pies ma możliwość poużywania sobie na innym psie bez żadnego uszczerbku to mieli mojego psa głęboko gdzieś. Tak więc bardzo szybko nauczyłam się skutecznie bronić mojego psiaka i zaczęli mnie omijać szerokim łukiem :diabloti: I podejrzewam że każda osoba której pies został zaatakowany wie że lepiej tego uniknąc za wszelką cene nawet kosztem drugiego zwierzaka a niestety społeczeństwo mamy takie jakie mamy, ja też osobiście bym wolała ograniczyć się do słownego upomnienia ale niestety często to nieskutkuje więc co mam czekać a potem patrzyć jak mój pies za worek treningowy robi, nie zamierzam

Posted

Natka , grunt to nie popadać w panikę ....
a niestety najczęściej jak się psy capną , to właściciele dostają histerii :evilbat: jeszcze zamiast rozdzielić szybko psy , zlać po dupie , odejść .. to się zaczyna pyskówka .. i licytacja .. kto zawinił ...
i tak sami tworzymy agresora :diabloti: zupełnie nieświadomie :)

Posted

Rinuś napisał(a):
Juliuszka pies w kagańcu = spuszczony przepisowo :p
powinnaś się cieszyć, że babeczki podbiegły a nie olały sprawę...to mógł być wypadek...gdyby nie interesowały się psem to pies chodziłby bez kagańca i babki by w ogóle nie podeszły widząc taką sytuację.


NIE.
W tym lasku jest OBOWIĄZEK prowadzenia psa na smyczy.
Przy każdym wejściu są tablice - pisemny nakaz + dla idiotów: OBRAZEK.

Cieszyć to się powinny te kobiety, że ja smyczy do końca nie poluzowałam.

Rinuś - czytać potrafisz? chyba nie ;) psa, który ma właściciela w du*ie NIEGDZIE się ze smyczy nie spuszcza.
A kobiety nie 'podeszły', tylko rzucały się w amoku jak ryba wyjęta z wody!

Posted

Rinuś napisał(a):
Juliuszka pies w kagańcu = spuszczony przepisowo :p
powinnaś się cieszyć, że babeczki podbiegły a nie olały sprawę...to mógł być wypadek...gdyby nie interesowały się psem to pies chodziłby bez kagańca i babki by w ogóle nie podeszły widząc taką sytuację.

Jeśli już o przepisach, to kobiety powinny puszczać psa, jeśli mają nad nim kontrolę - zdecydowanie jej nie miały :diabloti: Zziajały się tylko, a pies miał radochę ;)
Na poprzednim osiedlu właściciele innych psów mieli je w głębokim poważaniu jak podbiegały do mojego, bo "w kagańcu, to nic nie zrobi". Zaczęli szybko zbierać cztery litery jak okazywało się, że kaganiec można zdjąć.
Ile gadania było później :diabloti: Ale miałam już spokój, żadnych labków, bokserów, sznaucerów, czy ONków podlatujących z zębami czy atakujących od tyłu.

zamiast rozdzielić szybko psy , zlać po dupie , odejść .. to się zaczyna pyskówka .. i licytacja .. kto zawinił ...
Padają jeszcze słowa "ja go nie wezmę, bo mnie ugryzie" (ktoś o swoim WŁASNYM psie)...

Posted

W sytuacjach, gdy dwa psy się "capną" dobrze jest zachować zimną krew i zareagować zdecydowanie tłumiąc napięcie, jednak nie zawsze to wystarczy. Często też nie da się psów od siebie odciągnąć ot tak, bez krzywdy dla jednego z nich. Bo wiem z doświadczenia, że ciężko jest coś zrobić, gdy np. jeden pies drugiego trzyma za gardło, zaległ na nim i za nic nie chce puścić. Wiem też, że są psy, które raz atakując odniosły "zwycięstwo" i później prześladują innego konkretnego osobnika nawet, gdy zostały za to srogo skarcone, tak więc każde kolejne spotkanie to potencjalnie duże ryzyko. Tu oczywiście jak zwykle problemem głównym są ludzie-opiekunowie psów i ich niewłaściwe reakcje, a nie same psy, ale czasem trzeba być troszkę nawet przewrażliwionym i być może nadmiernie przezornym, by nie stało się nieszczęście.

Posted

Przykład z przed chwili - mijamy słodkiego małego psiaka, z typu, co to się je na poduszkach nosi. Pies na smyczy, pani zeszła mocno na bok, bo to urocze maleństwo mijało Baaja warcząc i szczerząc zęby. Czyli można pomyśleć na zaś.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...