Rene@Rabik Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 [quote name='magia']"Proszę się nie obawiać ona jest młoda i nic nie zrobi" Ręce mi opadły. Do pani oczywiście nie docierało że jej pies może nie wyjść z tego cały. Dokładnie. Bo ludzie nie wiedziec dlaczego, uważają, że jak mają szczeniaka to mu już wszystko wolno - w myśl zasady : "mały pies -mały rozumek, duzy pies - duzy rozumek" - czasami mam wrażenie , że ta złota mysl odnosi się bardziej do włascicieli o małym rozumku... :diabloti: Ostatnio do mojego kurdupla podbiegł starszy, obcy pies i zaczął go nachalnie obwąchiwac - właścicielka była z 15 m dalej - moje stworzenie wypusciło piłkę z pyska, pokazało swoja okazałą klawiaturę i mruczało mało zachęcająco. A co Pani na to ? Podeszła z uśmiechem i powiedziała, że jej pies ma 13 lat i lubi sobie powąchać :-o... a w ogóle to krzywdy nie zrobi. Tyle, że mój nie lubi jak mu inny pies pysk w tyłek wkłada... widać mam dziwnego psa :cool3: Quote
an1a Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Rene@Rabik napisał(a): Podeszła z uśmiechem i powiedziała, że jej pies ma 13 lat i lubi sobie powąchać :-o... a w ogóle to krzywdy nie zrobi. Tyle, że mój nie lubi jak mu inny pies pysk w tyłek wkłada... widać mam dziwnego psa :cool3: Jestem ciekawa czy pani tak mu też pozwala np. gości wąchać, czy siebie :eviltong: "bo lubi"... Quote
AngelsDream Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 [quote name='WŁADCZYNI']Ja uwielbiam wszelkie pieseczki wypuszczane do ogródka na spacer, nie da się przejść koło takiego płotu bo jest taki jazgot że uszy bolą. Właściciele oczywiście w domu, a piesek albo drze paszczę i rzuca się do psów i nogawek zza płotu, albo przez ten płot przełazi. :mad: Kocham to 'młody pies nic nie zrobi' albo 'ja go nie odwołam bo młody' a biegnie na mnie ponad roczny lab:angryy: Wiesz co ich interesuje, że ty przejść nie masz jak - idź inaczej albo najlepiej naucz się fruwać.:diabloti: Wzdych... Ja Baaja sadzam, przywołuję, skupiam, a za chwilę i tak ktoś podchodzi i mówi: "niech skacze, to szczeniak..." Quote
Martens Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 magia napisał(a): Z całą sympatią do beagli (tak to się pisze? :)) ale niestety do tej pory spotkałam tylko jedną parę normalny pies + normalny właściciel. Podobne wrażenie mam co do "yorków", od których u mnie ostatnio aż się roi. Wczoraj spotkałam chyba pierwszego normalnego psa tej rasy i jego właścicielkę. Pies owszem, bez smyczy i podbiegł, ale wąchnął tylko nos mojej suki i pobiegł dalej. Moja suka na niego burknęła, ale starsza pani zamiast krzyczeć o psie zabójcy i wołać w panice pieska, tylko się uśmiechnęła i pochwaliła mojego psa. Miła odmiana po drących się wniebogłosy maleństwach, dyndających na końcu flexi albo walczących dzielnie na rękach właściciela, oraz komentarzach o moim wielkim paskudnym niebezpiecznym psie, który nawet na wrzeszczące maluchy nie spojrzał... Quote
NightQueen Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Wyszłam sobie z psiakiem dziś na siusianko za blok, za MÓJ blok. Chodzimy sobie, pies nie szczeka, nie biega po kwiatkach, nie robi kupy gdzie popadnie, drzewek nie oblewa bo to suka, nie było w pobliżu psa ani człowieka. Zaczynam rzucać jej kamyki i słyszę jak ktoś drę pyska "Zabierz tego psa!" :crazyeye: Odwracam się jakiś stary dziadek, 500m dalej i drze się wniebogłosy do mnie, stał tak daleko że nie słyszałam nawet co gada, usłyszałam tylko początek "zabierz psa" coś tam "bo sra wszędzie" coś tam "gówniarzu udajesz że nie słyszysz" :-o no mnie normalnie zatkało, nie wiedząc o co chłopu chodzi normalnie w świecie okazałam pełną kulturę i olałam dziadka, bawiłam się dalej z psem . Wrzeszczał może z 5 min :shake:, ale nie wiem co bo się odwróciłam plecami i nie słyszałam. Później chyba zauważył że się na niego ludzie dziwnie patrzą a ja i tak sobie nie pójdę więc dał za wygraną i polazł gdzieś. Kompletnie nie wiem o co takim ludziom chodzi, pies nie robił nic złego tylko biegał po trawie (nie ma tam zakazu wyprowadzania psów). Później rozmawiałam z siostrą i też mówiła że ją kiedyś jakiś dziad ochrzanił w tym samym miejscu, więc pewnie to ten sam był. Następnym razem podejdę do niego i powie że zadzwonię na SM, może oni zrozumieją o co mu chodzi bo ja nie wiem :angryy: Upierdliwi staruszkowie zacofani :angryy::angryy: Quote
an1a Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Ja miałam przygody z sąsiadką z parteru (chyba już ŚP) :eviltong: Kolega przyjechał do nas na rowerze, śmiała się z niego, że nogi na loterii przegrał - nie widziała jego nóg przez okno :cool3: Wracaliśmy z TZ z psem, otworzyłam drzwi i czekamy na psa, bo jeszcze wąchał trawkę pod blokiem i słyszę takie skrzypienie (widziała tylko TZ z okna): sraluch, sraluch... sraluch na 4 łapach i jego pan na 2... i zaczęła podśpiewywać o sraluchach.. staliśmy tam dłuższą chwilę i płakaliśmy ze śmiechu :eviltong: Quote
DuDziaczek Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 an1a komedia :evil_lol::evil_lol::evil_lol: naprawde ludzie sa super :loveu: A ja dzis dostalam opieprz za to ze stalam z psem na klatce pod drzwiami mojej kol :cool3: i ze moj pies smierdzi i obsikuje wszysto, potem zeszlo na to ze jestem gówniara i dewastuje klatke :lol: A przechodzacy ludzie patrzli sie i smiali ;) Quote
WŁADCZYNI Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 AngelsDream co nabroiłaś?;) Do mojej koleżanki też się kiedyś urocza sąsiadka przyczepiła - na mojej klatce, pies i koleżanka wchodzą do mojego mieszkania,a ta pani pyszczy że gdzie z takim psem:mad: Jakbyśmy się przez jej drzwi pakowały. No i jedna sąsiadka mnie nie cierpi bo nie lubi psów a ja nie zniknę z klatki dlatego bo ta pani nie lubi zwierząt:roll: Quote
AngelsDream Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 A nie ja... Tylko TŻ. Ja nie wiem, może ja naprawdę histeryzuje. Ale podejście mam takie, że nieważne, co się dzieje, jeśli coś się stanie i tak oberwiemy ja [jako prawny właściciel psa] i pies. On tego nie rozumie. Byli na spacerze, dzieci bawiły się z Baajem - jak nie wiem, bo nie widziałam i nie wiem, czy TŻ tak jak ja go pilnuje, czy tylko smycz trzyma... Poszli kawałek i jak wracali, to jesden z chłopców zaczął biec do Baaja, a mądry inaczej mężczyzna poluźnił smycz, Baaj skoczył, dziecko dostało zawału. Ja zadałam tylko jedno pytanie, bo Baaja znam za dobrze - czy pies złapał zębami... Zgadnijcie jaka odpowiedź. Dostałam kur.... i zrobiłam karczemną awanturę. Bo jak pies wychodzi ze mną, to nie ma takich akcji, a jak próbuje skakać, to krótka smycz i idzie blisko tak długo aż się nie opanuje. Ale oczywiście jestem histeryczką, po co bachor podchodził i że on zarabia... Co ma to do głupoty, to nie wiem. Może mnie ktoś oświeci? Baaj nie jest agresywny, ale jak się nakręci to skacze i łapie zębami. Ja staram się go oduczyć, ale cóż... Quote
WŁADCZYNI Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 skoczylo okienko wiadomosc miała nie być w tym temacie ta o puszkach i indykach;) AngelsDream wyluzuj - jeśli dziecku nic nie jest, a pewnie nie jest idź przeproś dziecko, porozmawiaj z rodzicami żeby nie było afery. Z TZetem też ale na spokojnie, afera tu nic nie da, nie przekonasz krzycząc i piekląc się. Quote
AngelsDream Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Problem polega na tym, że mieszkamy tu od roku - nie wiem co to za dziecko dokładnie, bo dzieci tu na osiedlu masa chodzi. Próbowałam rozmawiać też na spokojnie i nie dochodzi - zresztą wątek tego, jak pies może bronić i czego był jednym z powodów dość ostrych rozmów między nami jeszcze przed pojawieniem się psa. Dzieci są nietykalne. Nie lubię ich, ale są nietykalne, bo tak jest po prostu łatwiej żyć. Chyba, że dziecko zagraża mi lub psu, to takowe dostaje burę i tyle. Najbardziej jestem zła na to, że tysiąc razy tłumaczyłam i prosiłam, ale lepiej po swojemu, bo ja jestem histeryczka... Ale nic to załatwimy to metodą - nie słuchasz mnie, narobię ci obciachu... Quote
zerduszko Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Tak, faceci i ich beztroska natura, to jest coś co kocham. Mój mi się ostatnio wygadał, że puszcza psa - 20 m od bloków <moja suka jest "agresywna" do ludzi, szczególnie do dzieci, do psów i lubi ganiać to co się rusza, nie zważając, że jedzie auto np., raczej nieodwoływalna, szczególnie przez kogoś kto z nią tego nie ćwiczył nigdy i nie ma nawet zdechłego chleba przy sobie w nagrodę>!! Ale przecież łatwiej psa spuścić, niż chodzić po sralniku, jeszcze w qpę można wejść :angryy: I teraz już wiemy skąd biorą się nieodpowiedzialni, bez wyobraźni właściciele - po prostu ta mądrzejsza połowa nie mogła z psem wyjść akurat :eviltong: a oni na tyle rzadko z psami wychodzą, że pojęcia nie mają do czego pies jest zdolny :lol: Quote
AngelsDream Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Mój wychodzi codziennie, tylko widać nocne spacery, to nie to samo... Baaj uznał, że po wszystkich można skakać... Opadły mi witki. Quote
moniqa Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 zerduszko napisał(a):Tak, faceci i ich beztroska natura, to jest coś co kocham. I teraz już wiemy skąd biorą się nieodpowiedzialni, bez wyobraźni właściciele - po prostu ta mądrzejsza połowa nie mogła z psem wyjść akurat :eviltong: a oni na tyle rzadko z psami wychodzą, że pojęcia nie mają do czego pies jest zdolny :lol: Oj znam ból, znam, tylko nie tyle dotyczy on samych męzczyzn(w tym przypadku ojca), co całej mojej szanownej rodzinki. Doprosić się ich o wyjscie z psem, to wprost niewykonalne-stękanie, marudzenie, jeczenie. Ale nie daj boże ja nie wyjde(studia, brak czasu, cośtam), to od razu że leniwa, że pies musi sie wybiegać-ale zamemu wziąść za smycz-co to to nie. Ale, ale ostatnio stwierdzilam, że nie warto prosić. Wracając z uczelni, i wiedząc że o dziwo!:crazyeye: ktoś z psem na wybieg wyszedł, myśle "zahacze i wrócimy razem". Ja przychodze i pierwsze co słysze-Mój Bras pogryzł sie z amstafem. Włosy na głowie sie jeżą. Otóż moja inteligentna część famili postanowiła na wybiegu, pośród biegajacych, warczacych, dominujacych czy innych psów-porzucać mu piłke. I wystarczyło-pobiegło 5, zostały 2 szczepione zębami. Massakra:shake: Quote
WŁADCZYNI Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 dlatego nigdy nie chodzę na psie łączki - staję z boku choć i tak przeważnie jakiś łoś przybiegnie. WYbiegu niet ale i tak bym nie chodziła bo był by brudny/zapsiony. Nie uzaje też 'psich toalet' - pani jakaś gdzieś proponowała pas żwiru plus kilka słupów do znaczenia. W zyciu bym tam psa nie puścila bo byłby syf koszmarny. Wolę sprzątać. Quote
AngelsDream Posted May 28, 2008 Posted May 28, 2008 Ulżyło - można się dogadać :) Baaj jest do wyprostowania ;) Quote
magia Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 A wczoraj zachciało mi się hot doga. Tak więc pieski na smycz i idziemy z moim TZ do budki po tego nieszczęsnego hot doga. U celu naszej wyprawy napotkaliśmy burka któremu pojęcie instynktu samozachowawczego było nie znane i podchodzi do psów. Wszelkie metody odganiania i szukania właściciela nie pomogły więc mój TZ wziął smycz do ręki i po prostu mu przywalił. Pies uciekł i znalazł się właściciel który z pretensjami do nas czemu psa bijemy. Odpowiedź prosta bo inaczej jego ciekawość i pani nieodpowiedzialność by go zabiła. No ale hot dogów w tej akurat budce nie było więc poszliśmy do następnej. Tam zostaliśmy napadnięci przez dzieciaki które zanim się obejrzałam głaskały Ghie która dzieci potwornie się boi i już zaczęła się krzywo patrzyć. Grzesiek powiedział chłopakowi żeby nie głaskał obcych psów to ten polazł do Olsena który dzieci w ogóle nie toleruje. Grzesiek ryknął żeby nie dotykał psów i w tym momencie znaleźli się rodzice, siedzieli w ogródku piwnym i w najlepsze sobie pili.... Quote
moniqa Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 WŁADCZYNI napisał(a):dlatego nigdy nie chodzę na psie łączki - staję z boku choć i tak przeważnie jakiś łoś przybiegnie. WYbiegu niet ale i tak bym nie chodziła bo był by brudny/zapsiony. Nie uzaje też 'psich toalet' - pani jakaś gdzieś proponowała pas żwiru plus kilka słupów do znaczenia. W zyciu bym tam psa nie puścila bo byłby syf koszmarny. Wolę sprzątać. Nie, no ta "psia łaczka" jest w miare w porządku. Mamy grupke znajomych psów, umawiamy sie na konkretną godzine i psy sie pobawia, zsocjalizuja.Bo uważam, e jadnak pies z innymi powinien przebywac i sie kontaktowac-lepiej sie wtedy zachowuje wobec innych. Ale widomo że czasem przyjdzie ktoś "obcy", który niekoniecznie zrozumie że jego psa nie chcemy-tak było włśnie w przypadku tego amstafa. I tak samo z niepisaną reguła-jest dużo psów, niech sie ganiają, ale nic nie rzucac, bo nie wiadomo jak inne zareagują i czy sie nie pokłóca. Brudno nie jest-sami pilnujemy, a psich toalet u nas nie spotkałam, poza jakims zakratowanym 1m/1m czymś, co kiedys próbowała wprowadzic gmina:shake:. Quote
Inkaa Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 http://www.bron.pl/bron_pl/obrona/produkty/gazy/gazy/gaz_obronny_kolter_guard_200 Co sadzicie o tym gazie? Muszę do końca tygodnie się w niego zaopatrzyć. Po dwóch incydentach w których o mały włos nie został pogryziony pies mojej koleżanki nie czuje się bezpiecznie. Lepiej zawsze mieć jakąś broń na wielkie agresory będące bez opieki właściciela. :roll: Quote
INU Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 [quote name='Enchantress*']http://www.bron.pl/bron_pl/obrona/produkty/gazy/gazy/gaz_obronny_kolter_guard_200 Co sadzicie o tym gazie? Muszę do końca tygodnie się w niego zaopatrzyć. Po dwóch incydentach w których o mały włos nie został pogryziony pies mojej koleżanki nie czuje się bezpiecznie. Lepiej zawsze mieć jakąś broń na wielkie agresory będące bez opieki właściciela. :roll: Słyszałam, że gaz pieprzowy jest dobry... Do obrony własnej i psa. Quote
Inkaa Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 INU napisał(a):Słyszałam, że gaz pieprzowy jest dobry... Do obrony własnej i psa. Ja też o tym słyszałam, jednak ktoś na tym wątku (przejrzałam kilkanaście ostatnich stron) radził by kupić gaz w żelu, który nawet przy ostrym wietrze nie zmienia trasy lotu. Już nie wiem co o tym myśleć. :roll: Quote
INU Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 Enchantress* napisał(a):Ja też o tym słyszałam, jednak ktoś na tym wątku (przejrzałam kilkanaście ostatnich stron) radził by kupić gaz w żelu, który nawet przy ostrym wietrze nie zmienia trasy lotu. Już nie wiem co o tym myśleć. :roll: Gaz w żelu? To już nie gaz, a żel;)! A tak na serio to ja też nie wiem co o tym myśleć:roll:. Gaz został mi polecony przez hodowczynię Fukashiego. Bo Akity nie bardzo lubią kiedy podbiega do nich obcy pies... Z resztą teraz to ja muszę pilnować, żeby duże psy na niego nie skakały, bo mu stawy... ten tego. Na małe z resztą też, bo wolę, żeby moje psisko przechodziło obok nich obojętnie, a nie żeby się na nie rzucał, bo kiedy był szczeniakiem, to na niego szczekały. A przecież takiego wielkiego natręta, małego wściekłego kundelka czy jeszcze jakiegoś innego psa sama nie odgonię (ze smyczą w drugiej ręce). Quote
bonsai_88 Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 Ja słyszałam, ze gaz w żelu jest lepszy, bo wolniej się ulatnia [tzn. wolniej ucieka z pojemnika, jeśli jest nieużywany], więc wystarcza an dłużej [po jakimś czasie od otwarcia trzeba wyrzucić gaz pieprzowy, bo nie ma już "mocy"]... Quote
WŁADCZYNI Posted May 29, 2008 Posted May 29, 2008 Żelowy lepiej trafia w cel - nie zwiewa go więc nie ma ryzyka że spryskacie siebie waląc pod wiatr. Jeśli chodzi o psie łączki - niecierpię, bo trafiają się grupy bardzo odpowiedzialnych właścicieli mających pewien problem z odwołaniem pupilka. Że się tak kulturalnie wyrażę;) Bo uważam, e jadnak pies z innymi powinien przebywac i sie kontaktowac-lepiej sie wtedy zachowuje wobec innych. wiele zależy od psa. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.