Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

an1a napisał(a):
Nic nie porysował, tylko nie zapomnę miny tego faceta, bo akurat coś przy radiu grzebał, odwraca się a tam taka wielka morda w kagańcu zagląda przez szybę :evil_lol:



moj czasem podobnie robi, tyle, ze jak stoi jakis samochod i ktos w srodku siedzi to on staje na dwoch lapkach i zagląda, wtedy ludzie zazwyczaj uśmiechają się do malucha
a co do glosow silnika, to mamy dwa samochody i mieszkamy w bloku na pierwszym pietrze, a maluch zawsze, gdy jeden z naszych samochodów podjedzie pod blok szybko biegnie do pokoju brata, wskakuje na lozko i patrzy się przez okno (na inne silniki tak nie reaguje) :diabloti: albo gdy ktos wychodzi z naszego mieszkania to odrazu tak samo leci popatrzec przez okno :diabloti:

ok, ale troche od tematu odjezdzamy

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Angel_ napisał(a):
Ok ok, gdzies na polu, w lesie, na lące w duzym parku, to niech saobie bedzi bez. Ale trawnik w srodku miasta i luzem ganiajacy pies to kategoryzne NIE.

A dlaczego?? Co to za różnica.
Dla mnie to bezsens. Znam kilka takich psów, które przechodzą na drugą stronę, jak widzą innego psa, nigdy ich na smyczy nie widziałam. Mi tam taki pies nie przeszkadza. Co za różnica czy o ma smycz czy nie, jeśli się zachowuje jakby miał :roll:

Ja rozumiem, że w centrum miasta, gdzie natężenie ruchu pieszego jest tak wielki, że pies pałętał by sie pod nogami, ale jak się od takiego chodnika odejdzie kilka m, to czemu psa nie puścić.

Posted

generalnie wykorzystuje każde miejsce do ćwiczeń, pod warunkiem że nie ma tam kupy na kupie. Równie fajnie ćwiczyło by mi się na trawniczku na rondzie babka /jak ono się teraz nazywa?/ jak na osiedlu.

W tłumie ludzi smycz jak najbardziej, ale dla bezpieczeństwa psa, ostatecznie biorę ją na ręcę bo ludzie nie uważają. I depczą ślimaki:placz:

dziś spotkałam jakieś dwie dziewczynki - jedna miała pieska luzem /spory kundelek/ a druga coś astowatego na smyczy co prawda, ale to pies wyprowadzał dziewczynke, ewakuowałam się jak najszybciej.

A dwie inne dziewczynki biły Su brawo jak robiła sztuczki:loveu: może nie wszystkie dzieci są paskudne;)

Posted

Refleksje ze spaceru:

Linka to świetny wynalazek - my się czujemy pewniej, pies też. Przywołanie idzie już całkiem ładnie, ale jeszcze nie ryzykujemy. A! Wilczaki jednak aportują. Szybko się nudzą, ale aportują :D Połowa Bródna myśli, że prowadzamy wilka na sznurku. Pod wrażeniem są szczególnie panowie. I w sumie tyle pozytywów.

Część psów chodzi totalnie bez niczego, większość po podejściu do Baaja ucieka. Nie wiem czemu. On się chce tylko bawić :> A, że po swojemu, to już nie moja wina. Część ludzi doskonale rozumie, że wolimy się minąć - socjalizacja, socjalizacją, ale nie uważam, żeby przyzwolenie na skakanie na każdego psa było dobrym pomysłem. Więc uczymy witania się z ludźmi i psami, spokojnie, po trochu.

No i zaliczyliśmy dziwną sytuację: pani szła z jamnikiem i czymś między belgiem a donkiem. Jamnik spokojny. Suka mniej. Baaja TŻet prowadził bokiem po trawniku. Pani podeszła, zanim coś powiedziałam suka już ryknęła na Baaja i dawaj na niego. Baaj sekundę był zdzwiony, a potem się zjeżył. Wcale nie miał ochoty się przed nią kłaść. Suka ryknęła mocniej, pani ją odciągnęła [była na kolcach i grubej smyczy, bez kagańca] przylała jej w tyłek ręką z tekstem, że to przecież szczeniaczek... My poszliśmy bez słowa, ona była cała czerwona - chyba głupio jej było...

A dodam, że już przyzwyczajamy powli małego do kagańca. Idzie całkiem nieźle :D Ale na razie tylko w domu na parę minut.

Posted

a ja chcialam dziś dziecko zamordować
spytał się czy gryzie powiedzialam , ze nie a ten już do atosa biegnie z wrzaskiem piesek! więc powiedziałam , że preczz łapami a on mi , ze polska wolny kraj , a mamusia tylko patrzała zza szyby od przystanku

Posted

a ja chcialam dziś dziecko zamordować
spytał się czy gryzie powiedzialam , ze nie a ten już do atosa biegnie z wrzaskiem piesek! więc powiedziałam , że preczz łapami a on mi , ze polska wolny kraj , a mamusia tylko patrzała zza szyby od przystanku

Posted

mnie też już wkurzają te podbiegające dzieciaki i głaskające mojego psa.Jak podbiega takie stado dzieci,a pies zestresowany bo nie wie co się dzieje.Już dla spokoju gadam że niby mój pies gryzie żeby się odczepili :angryy:

Posted

Dzisiaj widziałam jak babka wlała labradorce smyczą za to, że położyła się na chodniku i czekała aż podejdziemy :shake:. Szłam z Aresem i byliśmy jakieś kilkanaście metrów od nich, psy się znają, sunia młoda i szalona. Babka jak widzi nas to zwiewa na drugą stronę ulicy ciągnąc suńkę (w kolcach :shake:) i uderzając smyczą co jakiś czas. Szkoda że nie byłam bliżej, bo bym pani wytłumaczyła że tak się nie robi :shake:. Dodam, że jak pan z suczką wychodzi to nie ma problemu, psiaki się witają i każde idzie w swoją stronę. Nawet jak z dwoma byłam to się powąchały, porozmawialiśmy chwilę i poszliśmy. Moja Hexiasta też się kładła kiedyś za każdym razem jak psa widziała i albo starałam się odwrócić jej uwagę albo poprostu czekałam aż pies sobie przejdzie lub też się powąchają (w zależności od nastawienia właściciela i psa).

Posted

pamiętam sytuację jak wracałam z psem ze spaceru a za nami pobiegła młoda sunia husky.Facet który z nią był tylko stał i się patrzał nie zawołał psa ani nic.To sunie dalej szła za nami a ten facet nagle podszedł do niej i zaczął ją bić smyczą :-o Ani nie zawołał psa tylko od razu zaczął lać :angryy: Ciekawe co to za nowe metody szkolenia

Posted

*Monia* napisał(a):
Dzisiaj widziałam jak babka wlała labradorce smyczą za to, że położyła się na chodniku i czekała aż podejdziemy :shake:. Szłam z Aresem i byliśmy jakieś kilkanaście metrów od nich, psy się znają, sunia młoda i szalona. Babka jak widzi nas to zwiewa na drugą stronę ulicy ciągnąc suńkę (w kolcach :shake:) i uderzając smyczą co jakiś czas. Szkoda że nie byłam bliżej, bo bym pani wytłumaczyła że tak się nie robi :shake:. Dodam, że jak pan z suczką wychodzi to nie ma problemu, psiaki się witają i każde idzie w swoją stronę. Nawet jak z dwoma byłam to się powąchały, porozmawialiśmy chwilę i poszliśmy. Moja Hexiasta też się kładła kiedyś za każdym razem jak psa widziała i albo starałam się odwrócić jej uwagę albo poprostu czekałam aż pies sobie przejdzie lub też się powąchają (w zależności od nastawienia właściciela i psa).

Jeśli pan jest w porządku, porozmawiałabym z nim... Psa czymś takim niczego nie nauczy, a najgorsze, że jeszcze zaszkodzi..

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
generalnie wykorzystuje każde miejsce do ćwiczeń, pod warunkiem że nie ma tam kupy na kupie. Równie fajnie ćwiczyło by mi się na trawniczku na rondzie babka /jak ono się teraz nazywa?/ jak na osiedlu.



Rondo Radosława o ile się nie mylę i o to samo chodzi :eviltong:

Posted

taaak, Radosława dzięki 1w0na. Choć ja wolę Babka;)

niedaleko mnie mieszka beagle - dzieciaczek może z 4 miesiące, wiecznie kaganiec, wiecznie na smyczy zero socjalu. Już warczy na dorosłe psy. Zawsze na flexi. Koszmar. :shake:

uwga na jeże i psy - jeżyki się obudziły i buszują. Czasem trzeba przenieść z ulicy. A na psy zeby się nie pokuły.

Posted

WŁADCZYNI napisał(a):
niedaleko mnie mieszka beagle - dzieciaczek może z 4 miesiące, wiecznie kaganiec, wiecznie na smyczy zero socjalu. Już warczy na dorosłe psy. Zawsze na flexi. Koszmar. :shake:

u mnie ludzie uciekali od mojego psa ciągnąc swoje po ziemi, bo kiedyś ojciec komuś powiedział, że nasz to prawdopodobnie mix ONka i ASTa...
Dziewczyna wychodziła ze szczylkiem bulla, miał może ze 3-4 miesiące i musiał już kaganiec nosić bo baby ją straszyły SM i szczuły swoimi psami. A psiak bawił się super, nawet mój ładnie się z nim bawił i trochę polatały.
Ale ludzie mają dziwne przekonania, od małego nie puszczają psa ze smyczy, bo duży pies zrobi mu krzywdę, jak szczenior podrośnie to tym bardziej, bo może uciec, a jak dorośnie - kompletnie niewskazane, bo jest agresywny i się nie słucha...

Posted

wczoraj ide z psem, a z na przeciwka widze innego malego, ale bylo juz za pozno, bo psy zlapaly kontakt i aczęły się na siebie czaić, naszczescie widzialam, ze byla to suka, wiec maluch nie chcial by sie z nia bic, pozniej ogladam sie do tylu, a tam facet ze sporo przerośniętym labem stoi i się na nas gapi, za jakis czas znow sie odwarama, a tu ten przerośnięty lab biegnie prosto na nas, psy się wąchają, kiedy nagle maluch poprostu się rzucił na niego, tamten cos burnkął i odskoczył i zostawił kłaka sierści w pyśku malucha... a facet tylko głupio się śmiał....

Posted

moim skromnym zdaniem powinno byc tak ze posiadanie psa to przywilej na ktory nie kazdy moglby sobie pozwolic powinny byc testy i wywiad srodowiskowy a tak psy maja osoby czesto nieodpowiedzialne i niedojrzale do tej roli i tylko psy na tym cierpia

Posted

ehh.. też trochę przesadzacie moim skromnym zdaniem..:roll: to tak w temacie przewrażliwionych właścicieli z niezsocjalizowanymi psami wiecznie na smyczy..
z powierzchownej oceny pewnie mnie można do takiej kategorii zaliczyć :) bo jak mój psiak był małym szczeniorem, po parku nie latał luzem tylko na piekielnej flexi :diabloti: [moje powody - po parku rozrzucona trutka na psy a mój to odkurzacz, krzaki zasr*** przez ludzi a mój to śmierdziel który lubi się tarzać, po parku latają duże psy których nie znam, bez kontroli właściciela - nie wiem czy zjedzą mi psa czy nie zjedzą ;)]. teraz też chodzi na flexi z tych samych powodów plus taki, że zanim wróci do mnie na zawołanie - MUSI podbiec do innego psa. a ponieważ ja nie znoszę gdy obce psy do mnie podłażą, to nie będę robiła innym tego, co mi niemiłe ;)
czy mój jest zsocjalizowany?:roll: na pewno nie wzorowo ;) ale z psiakami się dogaduje, z jednymi dobrze z innymi średnio [samcza natura... ;)]

jesteście tutaj trochę niekonsekwentni ;) z jednej strony wkurzacie się, na podlatujące bez kontroli psy, na latające wszędzie szczeniaki nad którymi nie ma żadnej kontroli ;) a z drugiej - flugacie na właścicieli, którzy utrzymują psy na smyczach po to, żeby nie właziły innym na głowę ;)


no cóż. moim skromnym zdaniem niewielki park, niewiele większy od skwerku, pełen ludzi dzieciaków i psów to nie jest miejsce żeby psa wybiegać i wybawić [zwłaszcza jak jest nieodwoływalny], bo do tego celu służą raczej naprawdę spore parki albo przestrzenie za miastem ;)

i sytuacja. nie dalej jak wczoraj - starsza kobiecina z wiekowym kundelkiem. smyczy nawet w ręce nie miała, bo po co. mijamy się. psy się witają, mój zasadniczo chętny do zabawy, tamten wyskakuje z zębami i chce złapać mojego i potrząsać ;) kobieta: ojeju jeju jak mój chce się bawić, jeju jeju. standard. jej pies chce się gryźć, ale dla mnie to nie jest zabawa. oczywiście prośbę o zapięcie psa na smycz odebrała jak obrazę najwyższego stopnia :shake:

Posted

Dlatego ja Baaja puszczam już teraz, ale z linką. Zawsze łatwiej złapać linkę, co ma 7 metrów, niż psa. Z tym wracaniem ma jeszcze różnie, a wiem, co wyprawia, jak widzi innego psa i wiem, że niekoniecznie chciałabym, żeby czyjś szczeniaczek tak się bawił z moim psem.

Do kagańca przyzwyczajam, bo pies powinien umieć go nosić. Widziałam rekację dorosłych psów [wilczaków] na kaganiec, gdy w Późnej brały udział w próbach obrony. Były zdezorientowane i niepewne, a kaganiec nie powinien odbierać psu pewności. Przynajmniej moim zdaniem. Poza tym mieszkam w mieście, pies będzie duży i choćby najbardziej przyjacielski, to jednak psem [płeć] zostanie, więc pewne rzeczy wpajamy od początku. Na smaki, na pozytywy. I cholernie drażni mnie, jak ludzie mówią, że on za młody...

Posted

sluchajcie , najlepsze sa komentarze osob ktorych pies podbiega i idzie z zebami a oni krzycza ze chce sie tylko bawić..
po minieciu się slysze czesto...

Pewnie jakis glupi ten pies ze moj chcial po pogryźc :razz:

taa ocena intelektu przez osobe ktorej pies biega z wielkim guzem sutka calkowicie na miejcu....

Posted

z jednej strony wkurzacie się, na podlatujące bez kontroli psy, na latające wszędzie szczeniaki nad którymi nie ma żadnej kontroli a z drugiej - flugacie na właścicieli, którzy utrzymują psy na smyczach po to, żeby nie właziły innym na głowę

w sytuacji dzieciaczka beagla jest tak że albo właściciel daje się przewlec do psa do którego pies chciał iść, albo namawia go na zasadzie "no proosze chodź" ewentualnie wlecze za sobą.
Nosi kaganiec bo wpieprza. Jak na mój gust ze dwa rozmiary za mały, ale ja jestem zwolenniczką kaganca w którym pies może otworzyć ryjek.
Po za tym warczy na inne psy, dorosłe co u tak małego dziecka nie powinno się wydarzyć.

Posted

Wczoraj, idziemy ze znajomą, ona z borzojką na smyczy (suka łagodna, obojętna tak do psów jak do ludzi). Z przeciwka idzie starsza pani z ciągnącym ją na smyczy jamnikiem i krzyczy, żeby zabrać psa, bo jej pies się rzuca...
Słów brak na takich ludzi- niektórzy czują się wszędzie jak panowi i władcy.

Posted

Ja właśnie wróciłam ze spaceru, jestem wkurzona, mało powiedziane.
Idę z moim psem i idzie dziewczyna z wielkim, puchatym bialym (byl bialy, teraz czarno-szarym) psem. Dziewczyna krótko go złapała i szła dalej odemnie i mojego psa, szla z jakąś jeszcze dziewczyną. Mój pies zaczął na niego szczekać, nie warczal, nie szarpał się na smyszy, po prostu szedł przy nodze i szczekal. Dziewczyna która szla z tą która prowadziła psa nagle do mnie mówi "usisz tego psa" to ja się zapytałam czy mam go zakneblować bo uważam że szczekanie na inne psy przez psa ktory nie był oduczany tego jest jaknajnormalniejszą reakcją (nie szczeka na wszystkie, są tlyko 2 psy w okolicy ktorych wybitnie nie lubi). Ona na to że MÓJ PIES JEST JAKIŚ NIENORMALNY więc ja na to ze chyba ona jest nienormalna, na szczęście już nie odpowiedziała bo zrobiłabym jej chyba tam krzywdę. Szkoda że zapomnialam dodać że ich psiurek należy do 3 psow których Ajs nienawidzi, do reszty jest albo przyjazny albo ignoruje. Zdenerowałam się bo żadna tleniona blondi w różowym i po 2 godzinnej wizycie w solarce nie będzie oceniała mojego psa. Pozatym ich pies byl ogromny a nie mial kagańca a w Łodzi z tego co wiem psy powyżej 20kg muszą nosić kaganiec.

Posted

Fauka napisał(a):
Pozatym ich pies byl ogromny a nie mial kagańca a w Łodzi z tego co wiem psy powyżej 20kg muszą nosić kaganiec.


następnym razem postrasz, ze zadzwonisz po SM jesli nie zaloza psu kaganca :diabloti: albo udawaj, ze dzwonisz do SM to szybko się zmyją i zamkną

Posted

Wczoraj w środku miasta miałam akcję z niedużym bokserowatym psem. Bez smyczy, bez obroży, bez kagańca, 20 m od głównej ulicy.... :wallbash: Wypadł na nas zza żywopłotu i pobiegł prosto na Baryłkę, z zamiarem zabawy jak zauważyłam, ale ciężko mi było jej to wytłumaczyć - ma uraz do bokserowatych psów po podobnym spotkaniu w dzieciństwie i panicznie się ich boi. Ona chciała uciekać, szarpała się, aż się obśliniła, a pies harcował naokoło nas. Za chwilę pojawiło się 2 żuli. Jeden próbował zawołać psa, ja musiałam klęknąć w błocie i trzymać sukę za kark, bo bałam się, że zerwie halti. A facet do mnie:
- Niech pani idzie dalej, bo on nie pójdzie tak...
Krew mnie zalała!! Z całej pary ryknęłam, żeby natychmiast zabrał psa. Facecik zaczął nieudolnie motać się naokoło nas i mamrotać, że on go nie da rady złapać. Jak nie ryknę znowu:
- Swojego psa pan złapać nie umie??!!
Wymamrotał, że to pies brata, ale jakoś stracił rezon i o dziwo udało mu się psa złapać za skórę na karku i zabrał go pod pachą.
Tylko jedno przyznam mu na plus. PRZEPROSIŁ. Spodziewałam się, raczej, że jeszcze mi pośle.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...