Vermas Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 U mnie w czasie okresu cieczki mej suki jest normalnie paranoja:shake: Piersze pare dni to suka nie zwraca uwagi a później odstawia ogon ,gdy leci jakis samiec a ja musze pilnowac by do niczego nie doszlo;/ noce mam nie przespane bo waruje przy oknie czy pies sie nie podkopie, a co kazdą cieczkę tak jest ale suka śpi w gararzu:diabloti::razz: Dlatego sterylizuje sukę bo juz dośc mam tego i powiedzialam sobie jedno, juz nigdy ale to nigdy nie kupię suki. A jak z psami to wiadomo, ostatnio calymi dniami chodzilam z psem "kogos" zlapanym na moim podwórku (pies w tedy na smyczy przebywa w klatce transportowej mojego psa:lol:) i idę do wlasciciekla i robię awanrutę, ze pies podkopuje mi się pod bramę:angryy::mad:. W lato pamiętam jak jakis kundel -boxerowaty podkopal się i obszczal mi moją kochaną t***ę:-o a ta mi scha...:-( i jak psa za kark wzięlam i kamieniami ,kijami powurzucalam to więcej się nie podkopal. Mozecie mówic jak chcecie ale kamienie nie pomagają w odstraszaniu psow a to nie moja wina, ze wlasciciel nie pilnuje psa, następnym razem gdy taki "panski" piesek trafi się bez obrozy natychmiast pojedzie do schroniska i wielkie "G" mnie obchodzi, ze ktios będzie go szukal, bo to jesat wielkie chamstwo. Jeszcze jak mieszkalam w wierzowcu to dalo sie wytrzymac a teraz w domku to cholera aż bierze:shake::angryy: Quote
Jenny19 Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Na temat chamstwa właścicieli psów w czasie cieczki można by założyć osobny temat bo to też temat rzeka:diabloti: Neska cieczkę miała tylko raz i myślałam,że się po prostu wykończę przez ten czas.Pomijam fakt że nasz dom wyglądał jak miejsce zbrodni bo nie chciała nosić majtek ale to co się działo na spacerach ...:shake: Też dopiero groźba zgłoszenia SM biegających bezpańsko psów przypomniała właścicielom że pieska trzeba zapiąć. A z drugiej strony medalu opiszę co mi sąsiadka opowiadała o swoim psie.Mieli pudla już parę ładnych lat temu,wtedy jeszcze mało się wiedziało o sterylizacji etc więc nie był wykastrowany.I przeszli z nim niezłe piekiełko,bo był taki cwaniak,że zawsze jak tylko wyczuł ciekająca się sukę to uciekał.Nie raz jeździli i po nocach go szukali.I ta pani opowiadała mi kiedyś,że Dino im uciekł i wyszła go szukać.Znalazła go niedaleko w prywatnych domach.Była świadkiem jak jej pies próbował dostać się do ogrodu gdzie była jamniczka która miała cieczkę.Na jej oczach właściciel zaczął bić jej psa kijem po plecach.Tak ją to zdenerwowało że podbiegła do gościa i powiedziała mu "Panie,to jest tylko pies,czy pan jak włazi na babę to ktoś pana leje po kręgosłupie...":evil_lol::evil_lol::evil_lol: Facet podobno się nieźle zmieszał i przeprosił.:lol: Quote
Vermas Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Jenny19 napisał(a): "Panie,to jest tylko pies,czy pan jak włazi na babę to ktoś pana leje po kręgosłupie...":evil_lol::evil_lol::evil_lol: Facet podobno się nieźle zmieszał i przeprosił.:lol: można się zlać ze śmiechu:lol::cool3: ale fakt faktem trzeba pilnować swoich psów, ja gdy następny ( a raczej juz zaden bo suka w marcu idzie na sterylizację) pies wlezie na podwórko nie zawaham się coś mu "nie" zrobić. Bo to bezczelstwo. Quote
WŁADCZYNI Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Wrrr wstrętna gówniara mi się trafiła z gwałcicielem okolicznym - oczywiście dziecko nie miało smyczy, ja sucza na ręce (jest 5 dni po kastracji! o czym panienkę poinformowałam i usłyszałam że on nic nie zrobi:angryy:) kundel na mnie więc uniosłam nogę zrzucając go z siebie - na co panienka że mam nie bić jej psa, na argumenty że jej pies nie ma prawa po mnie skakać ani podbiegać do mojej suki bo sobie nie życzę poszła wojąc psa od tej kretynki. I rzucając że powinnam zapoznać się ze słowem kultura, na co ja że ona również bo puszczanie luzem niewychowanego psa to chamstwo.. Na co panienka że to ja mam psa na smyczy co świadczy o tym że jest niewychowany:shake: następnym razem dzwonię od razu po SM mam dosyć:angryy: Quote
Daga&Maks Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 niektórzy to są beszczelni:shake:Ostatnio miałam sytuację że szła jakaś dziewczyna z bokserem bez smyczy.Ja bawiłam się z psem zabawką.I bokser podbiejł wyrwał mojemu psu zabawkę z pyska i zaczął robić dziury.To powiedziałam do właścicielki że ma kazać psu zostawić tą zabawkę a ona tylko wzruszyła ramionami i śmiała się pod nosem.W końcu jej pies puścił zabawkę,która miała dziury.Ja wzięłam do ręki zabawkę a ta dziewczyna zawołała do siebie psa i uciekła gdzieś między bloki.Normalnie szkoda słów na takie beszczelne osoby:angryy: Quote
Szczurosława Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 cieczki to masakra!:angryy: jedna sucz czeka na kastracje i teraz zachcialo jej się przedłużania gatunku, Ze spacerów nici, bo nie da się przejść,żeby nie ściągać z suki psa! Nawet rowert już odpada,bo widząc psa sucz odmawia biegu ,tylko staje i sie wdzięczy:shake: O dziwo niczyje psy czasem nawet się nią nie interesują,ale te "samopaski", dziś o 6 rano pobudka, bo kundel sie podkopuje od strony sąsiadów i wszystkie psy drą mordy. Nie mogę spokojnie wyjść, nawet bez psa, bo zaraz mam na ogonie osiedlowych napaleńców.Każdy ma swój dom,ale małe biegają 24/7, bo przecież "nic nie zrobią",duże pozamykane i przynajmniej tego typu problemów nie mamy. Oczywiście nikt nie raczy zabrac psa spod naszego domu, bo "skoro się zachciało suki to twoja sprawa, trza było wziąć psa, on szczeniaków do domu nie przyniesie". Nasz pies też świrował w czasie cieczek,teraz sąsiedzi mają temat,że biedny piesek pozbawiony męskośći i sobie nie poużywa.... Ale jak sie naprawde wkurze to na koczujące na podwórku psy wypuszcze kastrata, nic im nie zrobi oprócz zniszczenia psychiki :mad: To nie jest normalne,że pies biegnie za nami 8km do lasu, a właściele do mnie z mordą,że przeze mnie ich Maksymilianka w domku nie ma:grab: Quote
saJo Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Niestety wiekszosc wlascicieli psow uwaza, ze jak pies poczuje instynkt, to nie ma bata, nie da sie z tym nic zrobic. Tylko jakos wilki nie ganiaja po calym lesie w poszukiwaniu samicy w ruji tylko pilnuja sie swojego stada. To pisalam ja, wlascicielka dwoch, niewykastrowanych samcow ;) Quote
Martens Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Ja przeżyłam 2 cieczki. Pod klatką 24/7 leżało od 2 do 7 psów różnej wielkości. I co? Sąsiedzi mieli do mnie pretensje, że mam sukę! Usłyszałam nawet, że mam dawać suce zastrzyki bo tak się robi (niektórzy żądni kasy weci u mnie mieście wciskają zastrzyki wszystkim sukom), albo puścić ją na parę dni to sobie poużywa, a szczeniaki najwyżej wywiozę na wieś. Nikt nie pomyślał, żeby zwrócić uwagę komuś, kto puszcza psy samopas. Bo może musieli by się wysilić i poszukać właściciela, a nikt do SM nie zadzwonił, żeby nie zostać kablem. To co pozostało? Wyżyć się na mnie :p WŁADCZYNI, współczucie. Pociesz się, że i ja mam niewychowanego psa. To znaczy mój jest niewychowany w mieście. Na łąkach już jest dobrze wychowany, bo wtedy biega luzem :lol: Jeszcze co do chamstwa. Długa historia. Nie mogłam długo dziś zasnąć, a musiałam dość wcześnie wstać. Kiedy wreszcie mi się usnąć udało, po piątej nad ranem obudziło mnie ujadanie. Moja ulubiona sąsiadka (BTW która bardzo pomaga bezdomnym psom, dokarmia je, nawet leczy) wypuściła swoje psisko jak co rano na samotny spacer. Wypuszcza go codziennie o 5-6 i bierze do domu koło 8. Pies ma przeraźliwy głos i drze się na okrągło. Nieraz stoi w lato na balkonie i szczeka parę godzin, a ona nie reaguje. Nie spałam ponad godzinę, bo pies darł się niesamowicie. Już chciałam gdzieś zadzwonić, albo ubrać się i iść jej nawrzucać, ale pobiegł w końcu na osiedle. Pies biega na okrągło bez smyczy. Kiedy miałam małego samca na tymczasie (z takich co wydaje im się że są wielgachnymi brytanami), pod blokiem przechodziłam z duszą na ramieniu. Tamten pies pół dnia latał pod blokiem i na widok mojego warczał i podążał w naszą stronę. A pani co? Jeśli w ogóle była w pobliżu, ot anemicznie go wołała. Nieraz usłyszałam od niej że mój pies jest chudy i go głodzę (bo po prostu nie był spasiony jak jej); że powinnam mu dawać dużo kaszy i kości, kiedy ślinił się do tego co wynosiła dla bezdomnych psiaków; kilka razy rzuciła mojej suce gnaty z obiadu, kiedy ta biegała luzem (mimo próśb, by tego nie robiła) - a ja potem musiałam psa łapać godzinę, bo dopóki gnatów nie zmordował, złapać się nie dał. (Co pani skomentowała, żebym poczekala, aż zje - mało ją obchodziło, czy np. się nie spieszę). Komentowała, że męczę psa, bo chodzi ciągle na smyczy (szkoda, że nie widzi ile biega bez, ale to już nie pod blokiem), i nie przepuszcza okazji, by pomiziać mojego psa... Samo w sobie to nic złego, ale jak miałam się czuć, kiedy moja suka, jeszcze młoda i niezbyt chodząca przy nodze, była wołana i ciumkana przez babę z odległości 100 metrów, a ja miałam ręcę powyrywane ze stawów? Baardzo zabawne... Gorzej jak się spieszę gdzieś z psem i ową panią mijam - ona ciumka, pies się ogląda, a ja niedobra baba ciągnę go dalej, co się bez komentarza nie obejdzie. Pani owa jest uciążliwa i czasem mam wrażenie, że nie do końca normalna. Każdy kto zwróci uwagę na zachowanie jej psa, na pewno psów nie lubi i jest nadętym bubkiem, któremu wszystko przeszkadza. Kiedy pies z ujadaniem wypada z klatki i pędzi w stronę najbliższej osoby - pani komentuje, że nie gryzie i bulwersuje się kiedy przestraszona osoba nie kryje oburzenia. Próbowałam z tą panią porozmawiać, wcale nie na temat zachowania jej psa, ale psów ogólnie, ale zawsze jest zbyt zajęta przemową do mojej suki, by raczyła mi odpowiedzieć. Cud, że reaguje na dzień dobry, o ile akurat nie wygłasza monologu do swojego psa... I nie wiem co zrobić. Czasem szlag mnie trafia. Nie dziwię się pomału, że miłośnicy psów są na moim osiedlu uznawani za czubków. Jednak głupio mi dzwonić na nią np. do SM, bo bardzo psom pomaga. Dokarmia bezdomne i łańcuchowe psy praktycznie w połowie miasta, leczy je, przygarnęła kiedyś chorego, pogryzionego kundelka... Nie wiem. Jestem w kropce. Quote
Vermas Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Martens napisał(a): Próbowałam z tą panią porozmawiać, wcale nie na temat zachowania jej psa, ale psów ogólnie, ale zawsze jest zbyt zajęta przemową do mojej suki, by raczyła mi odpowiedzieć. Cud, że reaguje na dzień dobry, o ile akurat nie wygłasza monologu do swojego psa... I nie wiem co zrobić. Czasem szlag mnie trafia. Nie dziwię się pomału, że miłośnicy psów są na moim osiedlu uznawani za czubków. Jednak głupio mi dzwonić na nią np. do SM, bo bardzo psom pomaga. Dokarmia bezdomne i łańcuchowe psy praktycznie w połowie miasta, leczy je, przygarnęła kiedyś chorego, pogryzionego kundelka... Nie wiem. Jestem w kropce. No następna Wioletta Willas:evil_lol::shake: Mi tez by było głupio skoro pomaga psom, ale ja tam z takimi ludźmi się nie cyrkole, jak pies bezdomny się błąka dzwonię do Schroniska i przyjeżdżają zabierają psa i po kłopocie, jesli jest w złych warunkach i na łańcuchu próbuję dzwonić do SM w Wawie bo w Radomiu chyba nie ma;/ albo straz miejsca ale tez G**** zrobią:angryy: U mnie tak samo jest, ze ja to psa głodzę nic do żarcia nie daję, bo jak pies ma wyglądac skoro chodzi na spacery do lasu coedzinnie na 45min.-2 godziny i biega z Pańcią kłusem albo wieczorkiem o 20.00 zaiwania 5 km w obie strony :roll::eviltong: Jaka ja zla no cóż....:cool3: ;) Dzisiaj o 15 wracam z lasu i 2 suki od jednego "pseudowłaściciela" (On tak twierdzi: psy nie jego ale on dokarmia. I to juz tak przez 4 lata i psy biegają tu i tam, tu i owo i szczekają na mnie:angryy: na mnie to nu nu!:evil_lol:) , jedna z cieczką obok wielgaśny pies (chyba z 70 cm w kłebie) i szczerzy zęby na moją sukę, ja powoli sie odsuwam a ten na moją sukę (suka w kagańcu, na szelkach i smyczy-czyli bezradna) to ja jak z trepa przyłożylam prosto w łapy to aż się przewalił i pognał z tą suką na łąke:cool3::mad: hm.. co robić wielkie bydle i niebezpieczne ale już mówiuę do Kajki "daruj sobie" bo suka no cóż kaganiec ale gotowa do ataku czyli na komendę "now". Normalnie paranoja;/ Quote
darunia-puma Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 dziś miałam straszną sytuację - byłam na porannym spacerze z psiakami w lesie i nagle zauważyłam coś przy drzewie - podeszłam bliżej i zobaczyłam że do drzewa jest przywiązany psiak - szczeniak, koszmar leżał nieruchomo przysypany śniegiem i niereagował na wołanie,myślałam że nie żyje,miałam serce w gardle,płakać mi się chciało. przywiązałam setha do oddalonego drzewa żeby małego nie zaatakował,shillę posadziłam na zadku i sama podeszłam zobaczyć co z psiakiem. Jak podeszłam psiak tylko ruszył głową,był kompletnie zrezygnowany,chyba nie chciał żyć!!! Odwiązałam go od drzewa,wtedy wstał i szybko pobiegł do moich psów - do shilli i się do niej po prostu przytulił,zabrałam go z lasu i poszliśmy do domu,w drodze myślałam co z nim zrobić nie mogłam go zatrzymać,nie miałam wyjścia dzwoniłam do znajomej ze straży dla zwierząt ale rozłożyła ręce że nie mają miejsca dla niego,biegałam po znajomych,wydzwaniałam do innych i nic wyjścia nie miałam musiałam zadzwonić na straż miejską żeby przyjechali po psiaka,łzy mi się w oczach kręciły jak go oddawałam i czuję się potwornie źle że nie mogłam znaleźć mu innego miejsca jak tylko schronisko....to podłe uczucie jak można mieć psa i po jakimś czasie przywiązać go do drzewa w lesie ?to się nazywa bydlęctwo!!!brak słów,siedze teraz ze swoimi psiakami w ciepłym domu i myślę o tamtym psiaku co on czuje,jak zareagował na schronisko,czy dobrze zrobiłam?tyle pytań i żal Quote
Szarik Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Myślę, ze zrobiłas najlepiej jak mogłaś... No bo innego wyjścia nie miałaś. Wierze, ze nie miałas, a nie zrobiłaś tego z innego powodu, to jasne. Czy masz jakąs mozliwość kontaktu ze schroniskiem, co się z małym/małą dzieje? Moze szybko pójdzie do domku, a Ty będziesz miała spokojne serducho ;) Moze ogłoś go na stronach do sprzedaży, załóż mu temat na dogo. Od razu poczujesz się lepiej wiedząc, że robisz coś w tym kierunku. Takie jest moje zdanie. A co do człowieka, który go zostawił: szkoda gadać, nie znam słów, które mogłyby okreslić takie zachowanie, to gorsze od przywiązania do drzewa męża, czy teściowej. Trzymaj się :calus: i kciuki za malucha! ;) Quote
Greven Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 darunia-puma napisał(a):siedze teraz ze swoimi psiakami w ciepłym domu i myślę o tamtym psiaku co on czuje,jak zareagował na schronisko,czy dobrze zrobiłam?tyle pytań i żal Uratowałaś mu życie. To na dobry początek ;) Teraz możesz pojechać do schroniska, zrobić pieskowi zdjęcia, założyć wątek na dogo, zrobić allegro, dać ogłoszenia do gazet. Jednym słowem - poszukać mu domu. Takiego cieplutkiego, jak Twój i Twoich psów ;) Quote
darunia-puma Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 może masz rację wstawie malego na dogo może akurat znajdzie się ktoś kto go weźmie za kilka dni zadzwonię do schroniska i zapytam czy jeszcze jest i jak się czuje płakać mi się chce że on tam jest to mały psiak około 4-6 miesięcy mieszaniec szarik ty słoneczko zawsze potrafisz mi pomóc i wesprzec dziekuje jestes kochana wilczurka i rotweilera (tak mi sie wydaje) a to on Quote
darunia-puma Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 greven dziekuje za te słowa mam kilka zdjęć maluszka zrobiłam telefonem w drodze do domu Quote
gops Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 mnie dzis spotkala taka sytuacja szlam sobie z moim psem i z koleanka oraz jej bokserka ktora jest kilka dni po cieczce i zza rogu wyskakuje jamnik ktory chce ja pokryc... tak wiec moj pudel sie na niego rzucil gdyz chcial bronic kolezanke ... skonczylo sie na tym ze moj pies kuleje jamnik troszke pogryziony a suka szczesliwa :diabloti: ..... dodam ze moj pies ma 5 kilo i 10 lat i bardzo ochoczo bronil kolezanki :) Quote
Greven Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 darunia-puma napisał(a):to mały psiak około 4-6 miesięcy mieszaniec wilczurka i rotweilera (tak mi sie wydaje) Jakiej może być wielkości? Teraz i docelowo. Jak założysz mu wątek, podaj tutaj link. Będę zaglądać. Macie tam chociaż DOBRE schronisko? Weterynarz go obejrzy? Nie uśpią z miejsca? Quote
darunia-puma Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 dziewczynki wstawiłam psiaka na bezdomne i szukające to jego link http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9504801#post9504801 prosze pomóżcie Quote
darunia-puma Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 schronisko jest nie za fajne mieliśmy ostatnio akcję w schronisku bo warunki i kierownictwo bardzo odbiega od ustawowej normy byłam nawet w tej sprawie wezwana na policję bo sprawa zajął sie TOZ z krakowa Quote
pinczerka_i_Gizmo Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Daruniu-pumo, zrobiłaś wszystko, co powinnaś. Medal się należy :) Nie mogłaś przecież zabrać psa ze sobą w obawie o reakcję Setha. Nie mogłaś go też zostawić tam, gdzie znalazłaś. Nikt nie mógł pomóc. Zrobiłaś to, co najwłaściwsze i najrozsądniejsze. Boję się tylko o tego psiaka, jeśli kierownictwo faktycznie jest niepewne :( W wielu schroniskach w Polsce, psy chore, nawet szczeniaki zostają usypiane, bo zastrzyk wynosi taniej, niż odkarmienie wychudzonego i zziębłego psa. I takie kierownictwo lubi oszukiwać. "Tak, tak, piesek znalazł dom". Ja poza telefonem zdecydowałabym się na osobistą wizytę w schronisku w celu odwiedzenia psiaka. I koniecznie ogłoszenie na Allegro! Daruniu, jesteś wielka! :) Co, do tematu: poprzez opisywaną w tym temacie przygodę z bokserem, nie tylko mojemu psu, ale również i mi poprzewracało się w głowie :roll: Byliśmy dzisiaj na spacerze, rzucaliśmy patyki, szkoliliśmy się, było super. Na łące były dwa inne psy, labek i cc, ale ułożone, wpatrzone w właścicieli, więc nie przeszkadzaliśmy sobie nawzajem. I nagle przez łąkę biegnie na nas duży czarny pies i kładzie się w odległości parudziesięciu metrów. Gdzieś w oddali majaczy właścicielka. Nie chciałam się użerać i przeżywać historii na nowo, zwłaszcza, że byłam sama. Wzięłam psa na smycz i pędem ruszyliśmy między bloki w nadziei, że tamten pies za nami nie pobiegnie. Na szczęście nie pobiegł i po czasie wróciliśmy. Tylko ile tak można :shake: Quote
Onomato-Peja Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 raz szłam sobie spokojnie po górce z moim psem (na smyczy oczywiście) bez kagańca i i nagle widze jakieś 100-150 m przedemną idzie sobie facet z rozwścieczonym posokowcem ciągnącym w naszą strone facet nas widział ale jednak psa spóścił ten dałna nas długą a ja z psem który ma ok. 65 cm w kłębie i waży ok.55 kg sie szarpie facet zaczął wołać psa ale tren go olewa miałam szczęście , że był przyjażnie nastawiony bo mój jest agresywny ale tylko do psów dominujących ,agresywnych i równych wzrostem lub większych (ma uraz jak miał rok jego brat brutus go gryzł ) a kagańca nie ma po co zakładać umnie se ściągnąć skubaniec nawet weterynarz sie śmiał że inne psy to próbują , męczą sie a on se jedną łapą zdejmuje Quote
Vermas Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 psiara1996 napisał(a): a kagańca nie ma po co zakładać umnie se ściągnąć skubaniec nawet weterynarz sie śmiał że inne psy to próbują , męczą sie a on se jedną łapą zdejmuje To może naucz go nie zdejmować kagańcA?:cool1:Będzie i Tobie i psu lepiej i otoczeniu. Np.; ja nie dopuszczam do akcji, ze pies nie moge sie obronic bo w kagańcu, najlepiej nie dopuszczać do takich akcji a nosic jakieś sprej czy to kija:cool3: Quote
darunia-puma Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 Pinczerka i Gizmo na pewno pojadę tam w sobotę i zobaczę jak się czuję u nas w Wałbrzychu właśnie w tak dziwny sposób znikają ze schronu psiaki nagłe cudowne adopcje a żeby nie robić offa to mieliśmy przed chwilką znowu akcję na spacerze z psami babka leciała z psem a raczej była przez niego ciągnięta pies ast a ona drobina i my na przeciwko i ast i seth zaciekle na siebie patrzące i rzucające sie shillę odpięłam zaszła za mnie i się schowała a seth i ast ostro do siebie z bełkotem i zębami nie miałam nawet gdzie uciekać za mną skarpa przede mną ast i rozchisteryzowana właścicielka że jej maleństwo mój seth zje (ładne mi maleństwo) skończyło się na tym iż mąż tej babki akurat wracał z pracy i widział całą akcję zaraz podbiegł i zabrał psa, no ale było ostro i najadłam się strachu wiedziałam że jak seth się z nim zepnie to i shilla nie pozostanie dłużna i poleje się krew ,skończyło się na strachu i krzyku , facet darł się na żonę że wyszła z psem bez kagańca i że to on wychodzi bo pies jej nie słucha i ona nie ma nad nim żadnej kontroli - mam nadzieje ze po tej akcji ta babka już się nie pojawi na naszej drodze ze swoim astem Quote
WŁADCZYNI Posted February 16, 2008 Posted February 16, 2008 ale chociaż właściciel normalny. Kusi mnie wielce rzucenie się na jakiegoś psa - uznają za wariatkę i będą trzymać swoje z daleka:evil_lol: Quote
gops Posted February 17, 2008 Posted February 17, 2008 dzisiaj o 8 rano wyszlam sobie z psem po drodze spotkalam sasiadke z dobermanka i poszlysmy razem naookolo blokow po 5 min zobaczylysmy asta z chlopakiem ast bez smyczy i kaganca no i na nas biegnie ja dostalam prawie zawalu moj pies skoczyl mi na rece a dobermanka z astem sie szczepily tyle ze dobermanka niemiala najmiejszych szans chlopk podbiegl odciagnal psa i przeprosil .... a my z sasiadka do weta od razu no i kilka glebokich ran i 5 szwow....60 zlotych zaplacila i pojdzie do tego chlopaka z rachunkiem zeby oddal jej pieniadze... mam nadzieje ze nieposzczuje jej swoim psem :shake: dobrze ze chlopak przeprosil chociaz :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.